Zachód dogasa...
Już sie stroją,
Już sie bielą
Powoje,
Balet z czasów Degasa...
Kręgi sukien
Wstrzymany pęd
Stoją nieruchome
Sur les pointes...
Kochani! Jest wspaniały wieczór! delikatny wiatr ciepłymi ramionami obejmuje
odsłonięte letnim zwyczajem, kobiece, dziewczęce ramiona. Jasne motyle, ćmy
przyjazne - lgną do światła lamp. Smażę konfitury z poziomek. Wsłuchuję się
podczas tej roboty w skrupulatnego geniuszem Bacha i Jego fugi. Na wiolonczelę.
Nic, tylko rozpalić ognisko i już za chwilę pod rozgwieżdżonym niebem -
rozpocząć schulzowskim sposobem - kontemplację natury ognia. Tego dobrego
którego pilnują Westalki, i tego, który niszczącą namiętnością stać się może.
Polecam zapalone lampy naftowe z mlecznymi kloszami w kształcie kielichów
kwiatów. I białe, szyfonowo wręcz przeźroczyste ćmy cudowne, które się zbiegają
wokoło. Zegar delikatnie wydzwonił kwadrans - i muszę zajrzeć do konfitur,
których aromat na pewno złagodziłby temperaturę Waszych dyskusji. Całuję
wszystkich i polecam te konfitury! Co za smak! jakie wyrafinowanie! Niesamowita
symfonia, wręcz cudowna perfidia smaku! A zapach! Cichy i skradający się, nagle
oblegający wokoło, osaczający ciepło i cudownie - jak uroczy kochanek - z
przeproszeniem. Miriam
PS Wybaczcie portalowi, że będzie dubelki robił, a kto zaszczyci mnie swoją
obecnością, proszę, żeby do zdublowanych wątków nie wchodził, bo wtedy
powstają "czynne" dwa i gubię się!

M.