Dodaj do ulubionych

CUDZY CYNIZM I NASZ SERWILIZM

IP: *.polbox.pl / *.piekna.pl 15.09.02, 14:54
Szanowni Państwo,
mimo podeszłego wieku pierwszy raz w życiu widziałem program informacyjny
(Wiadomości, pr.I TV,11-10-2002),w całości poświęcony tylko jednemu
doniesieniu. Czczeniu rocznicy. Naturalnie ważnej informacji przypominającej
śmierć 2901 osób, które zginęły w zamachu terrorystycznym w NY rok temu.
Lecz - myślę - czyż tego dnia nie byliśmy też świadkami pewnego zaburzenia
proporcji? Wagi tej informacji nie kwestionując. Jedynie proporcje.
Czy nie mieliśmy do czynienia z propagandowa farsą cynicznie wykorzystującą
śmierć niewinnych ofiar ?
Zastanawiając sie nad celem przyswiecającym tej zmasowanej akcji
propagandowej uzmysłowiłem sobie, iż chodzi tu przecie o obrzydliwe
wykorzystanie tragedii sprzed roku do nowych aktów gwałtu, do
usprawiedliwienia wywołania nowej wojny (przeciw irakowi), nowych aktów
barbarzyństwa.
Po zamachach z 11 wrzesnia 2001 byliśmy świadkami wojny w Afganistanie.
Jaki jest jej dotychczasowy bilans ?
Około trzech tysiecy zabitych mężczyzn, kobiet i dzieci. To ofiary, o których
nikt nie wspomina, tak jakby ich życie nie było warte ułamka nawet tego co
ofiar w NY.
Nikt o nich nie wspomina i nie planuje stawiania im pomników.
Natomiast główny cel USA - ujęcie Usamy bin Ladena i jego towarzyszy "żywych
czy umarłych" nie został osiągnięty.
16 czerwca br. NYT cytował wypowiedzi urzędników CIA i FBI "
"...obecnie prowadzone analizy o zagrożeniu ze strony al-Qaidy dowodzą, iż
wojna w Afganistanie nie spowodowała obniżenia zagrożenia grożby ataków
przeciw USA".

Jeśli "wojna przeciw terroryzmowi" zdestabilizowała poważnie sytuację
polityczną w południowej Azji, to w jeszcze wyższym stopniu wzmocniła pozycję
Izraela. Szaron otrzymał poparcie Busha, Cheneya i Rumsfelda w swej próbie
zniszczenia politycznej tozsamości Palestyńczyków. Czyli tego co prof.
B.Kimmerling nazywa nie ludobójstwem (genocide), lecz mordem na wspólnocie
politycznej tej grupy (politicide).
Od wrzesnia 2001 ponad 1000 000 palestyńskich uciekinierów przybyło do
Jordanii. Szaron nie usiłuje nawet ukryć, iż jego celem jest etniczna czystka
(wysiedlenie) Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu. Politykę tę prowadzi
używając fizycznego gwałtu i czyniac życie na terytoriach okupowanych
niemożliwym do zniesienia dla jego palestyńskich mieszkańców.
I nawet jeśli te plany sie powiodą, będzie chorym żartem stwierdzenie, iż
postępowanie to pozytywnie wpływa na wojnę z terroryzmem.
Sądzić raczej należy, iż działania te podwyższają ryzyko masywnego poparcia
dla grup terrorystycznych w świecie islamu. Dzieje się tak, gdyż
prześladowania Palestyńczyków świat arabski widzi jako możliwe tylko dzięki
amerykańskiemu poparciu.
Jesli więc bezwarunkowe amerykańskie poparcie dla Izraela jest jednym ze
zródeł terroryzmu - nie czas zastanowić się nad zmianą polityki w stosunku do
głównych, w tamtejszy konflikt uwikłanych aktorów ?

Euromir
Obserwuj wątek
    • Gość: EUROMIR Re: CUDZY CYNIZM I NASZ SERWILIZM - errata IP: *.polbox.pl / *.piekna.pl 15.09.02, 15:00
      Jest :

      "Od wrzesnia 2001 ponad 1000 000 palestyńskich uciekinierów przybyło do
      Jordanii".

      Ma być :

      "Od 11 września 2001 ponad 100 000..."

      Euromir
      • Gość: Po czynach Re: CUDZY CYNIZM I NASZ SERWILIZM - errata IP: *.icpnet.pl / *.icpnet.pl 15.09.02, 15:27
        i owocach ich poznacie !
        popieram cię Euromirze !
    • _karp Re: CUDZY CYNIZM I NASZ SERWILIZM 17.09.02, 15:25
      Witam Pana.
      Poniżej przedstawiam kilka uwag, które być może zachęcą innych do dyskusji
      bowiem temat wydaje się ważny i ciekawy.
      1. Mam poważne wątpliwości co do zasadności stosowania pojęcia "Świat arabski".
      To jest określenie równie nieprecyzyjne i niewiele mówiące w światowej polityce
      jak choćby takie: "Świat słowiański". Nie wydaje mi się aby wszystkie kraje
      arabskie miały zbieżne interesy a w szczególności aby ich stosunek do USA był
      podobny. A zresztą kto miałby być liderem tego "Świata" i jakie cele miałby
      realizować ? Pewnie Saddam chciałby ale nie wszyscy chcieliby aby Saddam był...
      2. Ameryka została poważnie zraniona 11.09 ubr i nie sposób sobie wyobrazić
      innej polityki tego kraju jak:
      - po pierwsze - dążenie do odnalezienia i surowego ukarania wszelkich
      mocodawców wspierających zbrodniczą akcję w Nowym Yorku ( WTC ) i Washingtonie
      ( Pentagon ).
      - po drugie - prowadzenie szerokich działań prewencyjnych mających na celu
      eliminowanie wszelkich zagrożeń o charakterze terrorystycznym w świecie.
      3. Izrael czuje się zagrożony przez Irak stanowiący najmocniejszy militarnie a
      wrogi Żydom podmiot w Regionie. Nie dziwią mnie zatem wypowiedzi polityków
      Izraela zachęcające USA do uderzenia na Irak. Jeśli ktoś twierdzi, że
      Izraelczycy chcieliby kosztem ( niemałym zresztą bo chodzi o 100-200mld USD no
      i nieuniknione straty w ludziach ) USA zapewnić sobie względne bezpieczeństwo
      na następne lata to trudno mu odmówić racji.
      4. Militarnie, Polska jest bardzo słabym partnerem USA. Wszelkie deklaracje
      wyrażające solidarność czy też poparcie dla Ameryki w walce z terroryzmem mają
      ( w przeciwieństwie choćby do brytyjskich ) mizerną wartość. Tym niemniej
      skłonny byłbym pozytywnie ocenić owe deklaracje ( w sprawie Iraku zachowując
      jednak pewien dystans wynikający z braku wystarczającej wiedzy o rzeczywistym
      zagrożeniu ze strony Husejna ) gdyby nie pewna charakterologiczna słabość
      naszych polityków. Mam wrażenie, że chodzi im ( owym politykom ) o załatwienie
      pewnych doraźnych interesów a myślenia o więcej jak o jedną kadencję sejmu do
      przodu wogóle nie dostrzegam. Zatem jeśli aktualnie mamy szanse na parę Euro
      dotacji to L. Miller i A. Kwaśniewski starają się przypodobać kanclerzowi
      Niemiec i prezydentowi Francji a jeśli pojawia się szansa na amerykańskie
      inwestycje to obaj panowie przymilają się Bushowi ( mimo ideologicznej niechęci
      do konserwatystów ). Nie ma niestety u nas prawdziwych mężów stanu a jedynie co
      najwyżej dość sprawni medialnie partyjni przywódcy. I to jest prawdziwy problem
      naszego kraju tym bardziej, że ważne strategicznie decyzje związane z
      ewentualnym wstąpieniem do UE są tuż przed nami.
      pozdrawiam
      karp
      • pro100 Histeryja na miarę potopu conajmniej 17.09.02, 15:54
        Liczyć się należy iż "broniący się z dala" tą samą miarką potraktowany zostanie.
        Chyba, że dolegliwość znacznie wyższa od oficjalnie podawanej. Pytania zadałem,
        odpowiedzi żadnej. A czynniki rażenia wskazują na straty przyszłe na miarę
        Hiroszimy, jeżeli faktyczne.

        pozdr anty
      • karlin Do karpa 17.09.02, 17:19
        1) Może i "świat arabski" nie istnieje, ale świat muzułmański, "Archipelag
        Koranu", z całą pewnością. Proszę mi przytoczyć wypowiedzi liczących się
        duchowych przywódców (duchownych !) muzułmańskich, którzy potępili zamach z 11
        września i w ogóle terroryzm w wydaniu arabsko-muzułmańskim.
        2) Skoro zgadzasz się z tym, ze Izraelczycy chcieliby (a nie stwierdziłeś,że
        nie mają do tego prawa) "cudzym kosztem" (oprócz pieniędzy zapomniałeś dodać o
        możliwych ofiarach wśród amerykańskich żołnierzy) zapewnić sobie
        bezpieczeństwo, to czym to się różni od skłonności terrorystów do walki cudzym
        kosztem np. o Wolną Palestynę ? Bo "terrorysta" to epitet ?
        3) Amerykanie mają pełne prawo się bronić i karać tych, którzy wymordowali
        prawie 3 tys. ich obywateli. Ale jako praktycznie jedyne obecnie supermocarstwo
        nie mają prawa robić kosztownych, szkodliwych, a może nawet i nieodwracalnych
        głupstw. Wysyłanie lotniskowców na pustynię lub bombardowanie łańcuchów
        górskich po to tylko, aby w jakimś odległym kraiku jednych fanatyków zastąpić
        innymi (poczekajcie tylko parę lat) to, przy całej mojej sympatii dla USA,
        chyba jednak nonsens. Można ogłaszac w mediach krucjatę przeciwko "Al-Kaidzie"
        lub światowemu terroryzmowi, ale wojsko musi walczyc z konkretnym wrogiem. Stąd
        naloty na afgańskie jaskinie, stąd wreszcie nieoceniony wujaszek Saddam.
        Amerykanie chowają natomiast głowę w piasek, gdy trzeba się zastanowić nad
        prawdziwymi przyczynami współczesnego, arabskiego terroryzmu. A przyczyny są
        dwie
        - kulturowa: widoczny w ciągu ostatnich 30 lat gwałtowny renesans islamu w
        jego najbardziej agresywnej formie (przypomnijcie sobie Chomeiniego, Bin-Laden
        to jego spadkobierca) i
        - polityczna: konflikt izraelsko-arabski.
        Przy czym ta druga miała ogromny wpływ na rozwój i umocnienie tej pierwszej. Do
        rozwiązania tej drugiej, bo pierwsza to problem na pokolenia, choc też kiedyś
        powinniśmy to zacząć, trzeba zgody Żydów i Palestyńczyków na choćby minimum
        współpracy. Otóż w tym duecie tylko Izrael może się na coś zgadzać lub nie
        zgadzać, bo po prostu ma po temu środki. Istnieje. Palestyńczycy mają tylko
        skrajnie sfanatyzowany terroryzm, a majaczenie że ta dziedzina ludzkiej
        aktywności poddaje sie negocjacjom, porozumieniom czy w ogóle jakiejś kontroli
        zostawmy propagandystom, którzy z tego żyją. Przypominam, że np. IRA nigdy nie
        doszła w swojej działalności do systematycznych zamachów samobójczych, opartych
        na sfanatyzowanej, religijnej motywacji. Czy naprawdę nie byłoby lepiej, gdyby
        Amerykanie te 100 - 200 mld $ wydali na utworzenie wolnego, zdemilitaryzowanego
        i "zdeterroryzowanego" (choćby przy użyciu wojsk międzynarodowych) państwa
        palestyńskiego, oddzielonego od Izraela strefą wojsk rozjemczych (nie mówię o
        nieszczęsncy "błękitnych" hełmach ze wzgórz Golan) ? Perspektywa własnego
        państwa i końca wojny dałaby szansę na współpracę choćby części ludności
        palestyńskiej i tamtejszych polityków. Amerykanie nie mogą. Bo Izrael
        mówi "niet", bezustannie domagając się, aby trzymany w potrzasku drapieżnik
        przestał wreszcie próbować ich ugryźć i przy użyciu - zapewne - czarodziejskiej
        różdżki zamienił się w potulną myszkę.
        Można oczywiście powiedzieć, że tak widać być musi, i zająć się "kontynuacją
        rozmów pokojowych" oraz godnym chowaniem zabitych po obu stronach. Albo rajdami
        na Irak. Ale wydaje mi się, że Amerykanie marnują bodaj największą szansę na
        chocby próbę rzeczywistego rozwiązania tego problemu. USA nie ma w tej chwili
        żadnych większych problemów, a za Arabami nie stoją (choćby w domyśle) tysiące
        głowic nuklearnych z ZSRR.
        • _karp Re: Do karlin 17.09.02, 18:17
          karlin napisał:

          > 1) Może i "świat arabski" nie istnieje, ale świat muzułmański, "Archipelag
          > Koranu", z całą pewnością. Proszę mi przytoczyć wypowiedzi liczących się
          > duchowych przywódców (duchownych !) muzułmańskich, którzy potępili zamach z
          11
          > września i w ogóle terroryzm w wydaniu arabsko-muzułmańskim.
          Kłopot w tym, że ja nie potrafię podać nazwisk duchownych (przywódców)
          muzułmańskich bo ich nie znam ( z wyjatkiem tych kilku powiazanych z Al
          Queidą ). Struktura organizacyjna w "świecie muzułmańskim" jest znacznie
          bardziej zawikłana jak w Kościele Katolickim. Jest jednak faktem, że
          bezpośrednio po pamiętnych wydarzeniach sprzed roku prezydent Bush odbył szereg
          spotkań z liderami społeczności muzułmańskiej w USA. Ci ostatni zapewniali o
          swojej lojalności wobec kraju swojego zamieszkania i oczywiście potępiali
          zamach w NY.

          > 2) Skoro zgadzasz się z tym, ze Izraelczycy chcieliby (a nie stwierdziłeś,że
          > nie mają do tego prawa) "cudzym kosztem" (oprócz pieniędzy zapomniałeś dodać
          o
          > możliwych ofiarach wśród amerykańskich żołnierzy) zapewnić sobie
          > bezpieczeństwo, to czym to się różni od skłonności terrorystów do walki
          cudzym
          > kosztem np. o Wolną Palestynę ? Bo "terrorysta" to epitet ?
          Dostrzegam - nazwijmy to - spryt polityków izraelskich wykorzystujących swój
          sojusz z USA do realizacji izraelskich celów. Rzecz w tym, że Izrael jako ta
          malutka wysepka na "Morzu Arabskim" jest realnie i nieustannie zagrożony. Na
          miejscu przywódców tego kraju też bym zabiegał o czynne wsparcie USA i być może
          interwencję w Iraku ( wciąż nie znam szczegółów na temat faktycznego zagrożenia
          ze strony Iraku, być może jest wyolbrzymiane a może jednak nie ). Niektóre
          działania żołnierzy izraelskich budzą odrazę jednak nie może to być
          usprawiedliwieniem dla niestety typowych dla Palestyńczyków akcji
          terrorystycznych. Palestyńczycy, którym zresztą jako narodowi współczuję nie
          wykorzystali niestety szansy na budowę własnego państwa w oparciu o daleko
          idące propozycje izraelskie. Nie oczekujmy, że Żydzi zrezygnują z własnego
          państwa i oddadzą Arabom całe swoje terytorium. A o ofiarach w ludziach
          wspomniałem skromnie ( w nawiasie ).

          > 3) Amerykanie mają pełne prawo się bronić i karać tych, którzy wymordowali
          > prawie 3 tys. ich obywateli. Ale jako praktycznie jedyne obecnie
          supermocarstwo
          >
          > nie mają prawa robić kosztownych, szkodliwych, a może nawet i nieodwracalnych
          > głupstw. Wysyłanie lotniskowców na pustynię lub bombardowanie łańcuchów
          > górskich po to tylko, aby w jakimś odległym kraiku jednych fanatyków zastąpić
          > innymi (poczekajcie tylko parę lat) to, przy całej mojej sympatii dla USA,
          > chyba jednak nonsens. Można ogłaszac w mediach krucjatę przeciwko "Al-
          Kaidzie"
          > lub światowemu terroryzmowi, ale wojsko musi walczyc z konkretnym wrogiem.
          Stąd
          >
          > naloty na afgańskie jaskinie, stąd wreszcie nieoceniony wujaszek Saddam.
          > Amerykanie chowają natomiast głowę w piasek, gdy trzeba się zastanowić nad
          > prawdziwymi przyczynami współczesnego, arabskiego terroryzmu. A przyczyny są
          > dwie
          > - kulturowa: widoczny w ciągu ostatnich 30 lat gwałtowny renesans islamu w
          > jego najbardziej agresywnej formie (przypomnijcie sobie Chomeiniego, Bin-
          Laden
          > to jego spadkobierca) i
          > - polityczna: konflikt izraelsko-arabski.
          > Przy czym ta druga miała ogromny wpływ na rozwój i umocnienie tej pierwszej.
          Do
          >
          > rozwiązania tej drugiej, bo pierwsza to problem na pokolenia, choc też kiedyś
          > powinniśmy to zacząć, trzeba zgody Żydów i Palestyńczyków na choćby minimum
          > współpracy. Otóż w tym duecie tylko Izrael może się na coś zgadzać lub nie
          > zgadzać, bo po prostu ma po temu środki. Istnieje. Palestyńczycy mają tylko
          > skrajnie sfanatyzowany terroryzm, a majaczenie że ta dziedzina ludzkiej
          > aktywności poddaje sie negocjacjom, porozumieniom czy w ogóle jakiejś
          kontroli
          > zostawmy propagandystom, którzy z tego żyją. Przypominam, że np. IRA nigdy
          nie
          > doszła w swojej działalności do systematycznych zamachów samobójczych,
          opartych
          >
          > na sfanatyzowanej, religijnej motywacji. Czy naprawdę nie byłoby lepiej,
          gdyby
          > Amerykanie te 100 - 200 mld $ wydali na utworzenie wolnego,
          zdemilitaryzowanego
          >
          > i "zdeterroryzowanego" (choćby przy użyciu wojsk międzynarodowych) państwa
          > palestyńskiego, oddzielonego od Izraela strefą wojsk rozjemczych (nie mówię o
          > nieszczęsncy "błękitnych" hełmach ze wzgórz Golan) ? Perspektywa własnego
          > państwa i końca wojny dałaby szansę na współpracę choćby części ludności
          > palestyńskiej i tamtejszych polityków. Amerykanie nie mogą. Bo Izrael
          > mówi "niet", bezustannie domagając się, aby trzymany w potrzasku drapieżnik
          > przestał wreszcie próbować ich ugryźć i przy użyciu - zapewne -
          czarodziejskiej
          >
          > różdżki zamienił się w potulną myszkę.
          > Można oczywiście powiedzieć, że tak widać być musi, i zająć się "kontynuacją
          > rozmów pokojowych" oraz godnym chowaniem zabitych po obu stronach. Albo
          rajdami
          >
          > na Irak. Ale wydaje mi się, że Amerykanie marnują bodaj największą szansę na
          > chocby próbę rzeczywistego rozwiązania tego problemu. USA nie ma w tej chwili
          > żadnych większych problemów, a za Arabami nie stoją (choćby w domyśle)
          tysiące
          > głowic nuklearnych z ZSRR.

          Ciekawa analiza, z którą częściowo się zgadzam. Nie jestem zwolennikiem
          efektownej, nowej wojny pustynnej, z której będziemy oglądali świetne relacje w
          CNN a w której z pewnościa zginie kilkadziesiat tysięcy ludzi. Wojna z Irakiem
          to ostateczność. Mam nadzieję, że USA nie ulegnie presji Izraela i jeśli
          podejmie decyzję na tak to będzie to efektem stwierdzenia rzeczywistych
          nadzwyczajnych zagrożeń ze strony Iraku. Już wcześniej wspomniałem, że problemy
          z utworzeniem państwa palestyńskiego wynikają niestety także z pastawy samych
          Arabów nieskłonnych do kompromisów. Zgoda, że Amerykanie powinni wywierać
          silniejszą presję zarówno na Izrael jak i na Palestyńczyków ( może i kij i
          marchewka dla obu stron jest potrzebny ) choć mam wątpliwości co do
          skuteczności takich działań. Świat muzułmański to setki milionów ludzi z
          których parę milionów to fanatycy postrzegający Amerykanów ( i całą cywilizację
          zachodnią ) jako diabła. Ciekawe, że wśród zamachowców na WTC wszyscy z
          wyjątkiem jednego to obywatele bogatej Arabii Saudyjskiej choć różnej
          narodowości. Zatem chyba raczej mamy tu do czynienia z przedstawicielami
          pewnego odłamu świata islamskiego, który postawił sobie pewne "misyjne cele" na
          całym świecie w których realizacji zdolny jest do akcji terrorytycznych na
          wielką skalę. Antyglobaliści sprowadzający problem do walki biednego Południa z
          bogatą Północą co najmniej więc upraszczają zagadnienie.
          pozdrawiam
          karp
    • Gość: doku Błędy nie tylko matematyczne IP: *.mofnet.gov.pl 17.09.02, 16:22
      Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

      > czyż tego dnia nie byliśmy też świadkami pewnego zaburzenia
      > proporcji?

      Miły Panie Euromirze, było zaburzenie

      > Czy nie mieliśmy do czynienia z propagandowa farsą cynicznie wykorzystującą
      > śmierć niewinnych ofiar ?

      Oczywiście że nie, to bardzo krzywdzący zarzut wobec tych wszystkich poczciwych
      w gruncie rzeczy ludzi, którzy chcieli uchodzić za wrażliwych humanistów, więc
      prześcigali się wzajemnie w udawaniu wielkiej żałoby.

      > Po zamachach z 11 wrzesnia 2001 byliśmy świadkami wojny w Afganistanie.
      > Jaki jest jej dotychczasowy bilans ?
      > Około trzech tysiecy zabitych mężczyzn, kobiet i dzieci.

      Czyli o wiele mniej niż podczas lat poprzednich wojny domowej. Amerykanie
      uratowali tysiące Afgańczyków, w tym kobiet i dzieci, przed śmiercią, nie
      mówiąc już o wyzwoleniu, o rzeczy ważniejszej niż życie, czyli o godności,
      którą USA przywróciły tym ludziom.

      > Natomiast główny cel USA - ujęcie Usamy bin Ladena i jego towarzyszy "żywych
      > czy umarłych" nie został osiągnięty,

      Został osiągnięty moim zdaniem

      > Szaron nie usiłuje nawet ukryć, iż jego celem jest etniczna czystka
      > (wysiedlenie) Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu.

      Pierwsze słyszę. Do tej pory islamska propaganda głosiła, że Żydów trzeba
      usunąć z Palestyny. Teraz widzę doszło do jej wzbogacenia o projekcję własnej
      propagandy na Izrael. Miły Panie Euromirze, w tę właśnie projekcję Pan uwierzył.

      Pozdrawiam serdecznie,
      doku
      • Gość: EUROMIR SOFISTYKA PANA DOKU IP: *.man.polbox.pl 18.09.02, 20:41
        Miły Panie Doku,
        a Pan jak zwykle z rzeczy w najwyższym stopniu poważnych robi sobie jaja...

        Serdeczne pozdrowienia :

        Euromir
        • Gość: doku Ale gdy wycisnąć moją cytrynkę ... IP: *.mofnet.gov.pl 19.09.02, 14:17
          Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

          > a Pan jak zwykle z rzeczy w najwyższym stopniu poważnych robi sobie jaja...

          ... czyli pozbawić tego co piszę jajarskiej formy i otoczki, pozostaje czysta
          prawda, a taka z natury swojej jest najtrudniej przyswajalna. Ja nie tylko
          bawię i irytuję, ale odwracam też uwagę wewnętrznego cenzora od trudnych prawd,
          które dzięki temu mają szansę przedostać się do umysłów i pamięci.

          Kiedyś Mistrz Jacek (Fedorowicz) pisał o tym, że w Czechosłowacji nie była
          potrzebna cenzura, tak jak w PRL, bo Czesi mieli doskonałego cenzora w mózgu.
          Fedorowicz był mistrzem w omijaniu cenzury, wydał w PRL trzy najostrzejsze
          książki antysocjalistyczne, jakie napisano po polsku, ostrzejsze nawet niż te
          wydawane na emigracji ("W zasadzie tak", "W zasadzie ciąg dalszy" i "Poradnik
          estradowca"), a osiągnął to własnie dzięki jajarskiej formie.

          Ja tę metodę udoskonaliłem, gdyż odwacam uwagę wewnętrznego cenzora jeszcze
          jednym dodatkowych chwytem formalnym, wywołującym reaktancję, która nie tylko
          odwraca uwagę cenzora, ale demonstruje mu też słuszne oburzenie, co dodatkowo
          osłabia jego czujność. To z początku opóźnia, ale w dłuższym okresie znacznie
          ułatwia przyswajanie prawd, które dezintegrują dotychczasowy system wierzeń.

          Pozdrawiam serdecznie
          • Gość: EUROMIR BĘDZIE KOGIEL-MOGIEL IP: *.polbox.pl / *.piekna.pl 19.09.02, 15:56
            Miły Panie Doku,
            Napisał Pan kilka zdań, ktore naprawde mnie zaintrygowały... :

            "... czyli pozbawić tego co piszę jajarskiej formy i otoczki, pozostaje czysta
            prawda, a taka z natury swojej jest najtrudniej przyswajalna. Ja nie tylko
            bawię i irytuję, ale odwracam też uwagę wewnętrznego cenzora od trudnych prawd,
            które dzięki temu mają szansę przedostać się do umysłów i pamięci.

            Ja tę metodę udoskonaliłem, gdyż odwacam uwagę wewnętrznego cenzora jeszcze
            jednym dodatkowych chwytem formalnym, wywołującym reaktancję, która nie tylko
            odwraca uwagę cenzora, ale demonstruje mu też słuszne oburzenie, co dodatkowo
            osłabia jego czujność. To z początku opóźnia, ale w dłuższym okresie znacznie
            ułatwia przyswajanie prawd, które dezintegrują dotychczasowy system wierzeń."

            Lapidarnie, a bez utraty sensu :

            "...odwracam uwagę wewnetrznego cenzora od trudnych spraw...przyswajanie prawd,
            ktore dezintegrują dotyczczasowy system wierzeń..."

            Panie Doku, tak jak Pan widzi, ja naprawde staram się Pańskie myśli przybliżyć,
            jądro ich zrozumieć, próbie logiki bezlitosnej poddać... i nijak mi nie
            wychodzi...
            Precyzyjniej proszę...

            "Bo chodzi o to, aby język gietki
            powiedział co pomyśli głowa..."

            Serdecznie pozdrawiam :

            Euromir

            PS
            Najwyzszy juz czas, aby myśl rozjaśnić (wspólnie)... może jakimś piwem...



            • Gość: doku Cenzor broni integralności systemu wierzeń ... IP: *.mofnet.gov.pl 19.09.02, 16:56
              Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

              > "...odwracam uwagę wewnetrznego cenzora od trudnych spraw...
              > przyswajanie prawd, ktore dezintegrują dotyczczasowy system wierzeń..."
              >
              > Panie Doku, tak jak Pan widzi, ja naprawde staram się Pańskie myśli
              > przybliżyć, jądro ich zrozumieć, próbie logiki bezlitosnej poddać...
              > i nijak mi nie wychodzi... Precyzyjniej proszę...

              ... obronę trzeba zmylić lub uśpić, a wtedy do pamięci ma szansę przedostać się
              Prawda. "Patrzcie co ten idiota doku znów za bzdury wypisuje. I w dodatku
              wszystkich obraża. Tak, tak, to co pisze jest głupie i wstrętne - same brednie,
              nie wiadomo czy śmiać się czy płakać z jego głupoty". I tak zadowolony z siebie
              cenzor, dumny z potęgi pancerza swojej czaszki, traci czujność, a przez
              szczeliny głodny mózg ukradkiem syci się Prawdą

              > PS
              > Najwyzszy juz czas, aby myśl rozjaśnić (wspólnie)... może jakimś piwem...

              O, znów jest Pan w Polsce. Coż za miła wiadomość. Za tydzień będę dysponował
              czasem, choć nie tak długim jak ostatnio.

              Pozdrawiam serdecznie
    • watto Re: CUDZY CYNIZM I NASZ SERWILIZM 17.09.02, 17:22

      > Lecz - myślę - czyż tego dnia nie byliśmy też świadkami pewnego zaburzenia
      > proporcji? Wagi tej informacji nie kwestionując. Jedynie proporcje.
      > Czy nie mieliśmy do czynienia z propagandowa farsą cynicznie wykorzystującą
      > śmierć niewinnych ofiar ?

      Celem tej prowokacji było wykorzystanie smierci niewinnych osób, by mieć
      pretekst do agresywnych działan militarnych.

      Najlepiej wyraził to Howard Stern na żywo w radiu 11 wrzesnia 2001:

      "Teraz mamy pretekst by na nich (Arabów) uderzyć ... Musimy ich zmiesc z
      powierzchni Ziemi, bronią nuklearną.."

      Howard Stern jest osobnikiem z żydowskiego lobby w USA.
    • Gość: a Re: CUDZY CYNIZM I NASZ SERWILIZM IP: 10.200.2.* 17.09.02, 17:23
      a
      • Gość: EUROMIR PANIE DON CARPIO IP: *.man.polbox.pl 18.09.02, 20:11
        Szanowny Panie Don Carpio,
        dziwi mnie, iż w swoim poście nie raczył Pan ustosunkować się do tego co w
        mojej notce najistotniejsze, mianowicie :

        "Szaron nie usiłuje nawet ukryć, iż jego celem jest etniczna czystka
        (wysiedlenie) Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu. Politykę tę prowadzi
        używając fizycznego gwałtu i czyniac życie na terytoriach okupowanych
        niemożliwym do zniesienia dla jego palestyńskich mieszkańców.
        I nawet jeśli te plany sie powiodą, będzie chorym żartem stwierdzenie, iż
        postępowanie to pozytywnie wpływa na wojnę z terroryzmem.
        Sądzić raczej należy, iż działania te podwyższają ryzyko masywnego poparcia
        dla grup terrorystycznych w świecie islamu. Dzieje się tak, gdyż
        prześladowania Palestyńczyków świat arabski widzi jako możliwe tylko dzięki
        amerykańskiemu poparciu."

        W skrócie jeszcze raz - co najważniejsze.
        Moim zdaniem problem islamskiego terroryzmu sprowadza się do konfliktu
        palestyńsko-izraelskiego. Tu jest terroryzmu główny powód.
        Samobójcze ataki islamistów i Palestyńczyków cechuje desperacja normatywnie
        charakterystyczna dla ludzi zrozpaczonych, pozbawionych jakiejkolwiek nadzieji.
        W nierównej walce z silniejszym przeciwnikiem nie widząc szans na realizację
        (przecież słusznych i uznanych) postulatów wyznawcy islamu nie cofają się więc
        (w celu zadania bolesnego ciosu) przed ofiarowaniem własnego życia.
        A przecież cel ich działania - każdy uczciwy przyzna - jest godny i słuszny.
        Walczą o niepodległość i wolność swojej ojczyzny.

        Amerykańska (prowokująca desperację) arogancja najwyrażniej uwidacznia się w
        bezwarunkowym poparciu dla egoistycznej i imperialnej, często przestępczej
        polityki Izraela, w lekceważeniu umów międzynarodowych i rezolucji ONZ(1967).
        Działanie te - rozpacz i desperację, z roku na rok, jedynie potęgują.
        Tak jak i dziesięć lat temu, tak i dziś nie widzę innej możliwości rozwiązania
        konfliktu izraelsko-palestyńskiego, aniżeli poprzez wycofanie się USA z
        dotychczasowej polityki i rozpoczęcie procesu politycznego gwarantującego
        Palestyńczykom niezawisłość państwową.

        Z miłym pozdrowieniem :

        Euromir
        • _karp Re: PANIE DON CARPIO 19.09.02, 12:11
          Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

          > Szanowny Panie Don Carpio,
          > dziwi mnie, iż w swoim poście nie raczył Pan ustosunkować się do tego co w
          > mojej notce najistotniejsze, mianowicie :
          >
          > "Szaron nie usiłuje nawet ukryć, iż jego celem jest etniczna czystka
          > (wysiedlenie) Palestyńczyków z Zachodniego Brzegu. Politykę tę prowadzi
          > używając fizycznego gwałtu i czyniac życie na terytoriach okupowanych
          > niemożliwym do zniesienia dla jego palestyńskich mieszkańców.
          > I nawet jeśli te plany sie powiodą, będzie chorym żartem stwierdzenie, iż
          > postępowanie to pozytywnie wpływa na wojnę z terroryzmem.
          > Sądzić raczej należy, iż działania te podwyższają ryzyko masywnego poparcia
          > dla grup terrorystycznych w świecie islamu. Dzieje się tak, gdyż
          > prześladowania Palestyńczyków świat arabski widzi jako możliwe tylko dzięki
          > amerykańskiemu poparciu."
          >
          > W skrócie jeszcze raz - co najważniejsze.
          > Moim zdaniem problem islamskiego terroryzmu sprowadza się do konfliktu
          > palestyńsko-izraelskiego. Tu jest terroryzmu główny powód.
          > Samobójcze ataki islamistów i Palestyńczyków cechuje desperacja normatywnie
          > charakterystyczna dla ludzi zrozpaczonych, pozbawionych jakiejkolwiek
          nadzieji.
          > W nierównej walce z silniejszym przeciwnikiem nie widząc szans na realizację
          > (przecież słusznych i uznanych) postulatów wyznawcy islamu nie cofają się
          więc
          > (w celu zadania bolesnego ciosu) przed ofiarowaniem własnego życia.
          > A przecież cel ich działania - każdy uczciwy przyzna - jest godny i słuszny.
          > Walczą o niepodległość i wolność swojej ojczyzny.
          >
          > Amerykańska (prowokująca desperację) arogancja najwyrażniej uwidacznia się w
          > bezwarunkowym poparciu dla egoistycznej i imperialnej, często przestępczej
          > polityki Izraela, w lekceważeniu umów międzynarodowych i rezolucji ONZ(1967).
          > Działanie te - rozpacz i desperację, z roku na rok, jedynie potęgują.
          > Tak jak i dziesięć lat temu, tak i dziś nie widzę innej możliwości
          rozwiązania
          > konfliktu izraelsko-palestyńskiego, aniżeli poprzez wycofanie się USA z
          > dotychczasowej polityki i rozpoczęcie procesu politycznego gwarantującego
          > Palestyńczykom niezawisłość państwową.
          >
          > Z miłym pozdrowieniem :
          >
          > Euromir

          Szanowny Panie Euromirze,

          Pół wieku temu na ziemiach zamieszkałych prawie wyłącznie przez Arabów powstało
          państwo Izrael. To był ten moment popełnienia przez Żydów ( zbiorowo ) grzechu
          śmiertelnego, dla którego jak sądze Palestyńczycy nie przewidują przebaczenia.
          Obawiam się, że nawet okrojenie swojego terytorium do połowy jego wielkości nie
          zapewni Izraelczykom trwałego pokoju. Oczywiście, można zadać sobie pytanie:
          czy Żydzi mieli prawo do utworzenia własnego kraju na terytorium historycznej
          Palestyny. Nawet jeśli odpowiemy negatywnie na to pytanie to i tak staniemy
          przed faktem dokonanym - państwo Izrael istnieje a jego usunięcie z mapy świata
          jest obecnie nie do zaakceptowania. Co w takiej sytuacji można a raczej należy
          zrobić ? Niedawno powstał kolejny, wspierany przez Amerykanów plan utworzenia
          państwa palestyńskiego w okresie do roku 2005. Już dziś wiadomo, że nie można
          liczyć na wsparcie w jego realizacji ze strony palestyńskiej. Każdy akt
          przemocy rodzi chęć odwetu - taka jest logika każdego konfliku. Jeśli pan Panie
          Euromirze znalazł jakieś salomonowe rozwiązanie dla Bliskiego Wschodu to proszę
          się nim koniecznie ze mną tu na Forum podzielić.

          pozdrawiam
          karp
          • Gość: EUROMIR Re: PANIE DON CARPIO - "MÓJ" PLAN IP: *.polbox.pl / *.piekna.pl 19.09.02, 14:19
            Drogi Panie Don Carpio,
            ależ oczywiście. Podzielę sie z Panem, co prawda nie moim, lecz wypracowanym
            już ponad trzydziesci lat temu przez społeczność międzynarodową planem
            przyszłosci zarówno Izraela jak i Palestyny.
            Lapidarnie zawarty jest on w rezolucji ONZ z 1967 roku. Układ zawarty w Oslo
            był dobitnym dowodem na to iż Palestyńczycy dążąc do pokoju byli w stanie nawet
            zminimalizować swe żądania, w stosunku do praw , jakie dawałoby im trzymanie
            się litery rezolucji 67.
            Naturalnie podkreślam jeszcze raz, iż pryncypialnie zgadzam sie z Panem w
            całości, w uznaniu prawa do istnienia zarówno Izraela jak i Palestyny na
            Bliskim Wschodzie. Jak miałyby wyglądać granice tych państw ustalono już dawno
            temu, teraz należałoby tylko stare już ustalenia wcielić w życie.
            Do spełnienia tego celu potrzebna jest tylko dobra wola USA, gdyż jak wiemy to
            one decydują o wszystkim, również wojnie i pokoju, w tej części świata.

            Serdecznie pozdrawiam :

            Euromir
    • Gość: nurni NASZ SERWILIZM IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.09.02, 11:45
      prezydent A Kwasniewski
      zadeklarowal wczoraj pelne zaufanie dla prez Busha
      w kontekscie ewentualnych dzialan przeciwko Irakowi

      chyba zaden przywodca
      nawet tradycyjnie proamerykanscy brytyjczycy
      nie podpisal takiego czeku in blanco

      atak na talibow byl powszechnie postrzegany
      jako akt czy samoobrony czy slusznego odwetu
      swiat arabski praktycznie milczal

      ewentualny atak na Irak
      w samej ameryce budzi powazne watpliwosci
      pytanie o skutki tego ataku dla amerykanskich interesow na swiecie
      jest tam pytaniem podstawowym

      jak jest w Polsce?

      mamy z jedenej strony lokajstwo
      wyrazone chocby ostatnio przez prezydenta
      z drugiej....
      no wlasnie nic

      czy interes Polski zostal juz zidentyfikowany?
      czy ktos pokusil sie o choc fragmentaryczna ocene
      ewentualnych korzysci czy bardziej prawdopodobnych
      strat
      dla interesow Polski w swiecie?

      Irak i jego smieszny dyktator
      nie stanowi dla Polski zadnego zagrozenia
      nie stanowi rowniez zadnego bezposredniego zagrozenia
      dla naszych sojusznikow z nato

      chyba ze chodzi o to
      by takim zagrozeniem sie stal
      czy moze sie myle?

      nurni


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka