jacek#jw
27.09.01, 12:36
Każdy o czymś marzy. W marzeniach pojawiają się pieniądze, sława, bogactwo,
herosi ale też codzienne sytuacje, w których zachowujemy się zupełnie inaczej
niż w rzeczywistości. Czasami pojawiają się marzenia zupełnie niezależne od
nas, nie wiadomo skąd się biorą i dlaczego.
Byłem małym chłopcem. Nudziłem się w domu i poszedłem do parku. Była tam jedna
długa, szeroka aleja. Bardzo chciałem przejeść przez ten park. W połowie drogi
rosło ogromne drzewo. Miało wielkie zielone liście i białe wspaniałe kwiaty.
Kiedy zbliżyłem się do niego zobaczyłem, jak wiatr porusza konarami drzewa. Po
chwili poczułem bardzo silny podmuch wiatru, który nie pozwalał iść naprzód.
Pochyliłem się do przodu i z całej siły napierałem na wiatr. Nic nie pomagało.
Wtedy poczułem, że rosnę, staję się coraz większy i większy. Kiedy byłem już
taki jak drzewo, wiatr przestał mi przeszkadzać, jedynie hulał mi we włosach i
ubraniu. A ja byłem coraz większy i większy. Drzewo zrobiło się bardzo malutkie
i park, domy, miasta i pola powoli zamieniały się w punkciki. Wtedy przestałem
rozróżniać, co jest mną, a co całą resztą. Te wszystkie punkty, jedne świecące
jasnym blaskiem, inne ciemne, niemal niewidoczne, to byłem ja. Spojrzałem w
głąb siebie. I powoli z chaosu zaczęły wyłaniać się kształty, coraz większe,
coraz wyraźniejsze. Pojawiły się puste gałęzie i konary okryte mgłą. Pod
samotnym drzewem stał przygarbiony stary człowiek, który nie mógł się nigdzie
poruszyć.
Tak, pomarzyć fajna rzecz.