wala.waleczna
21.11.05, 19:43
Nawet zafascynowany Irvingiem Ratajczak zmienił o nim zdanie wiec o co się
chłopcy kłócicie?
wala
"CZY DAVID IRVING ZWARIOWAŁ?
Jak się okazuje, błądzenie po stronach internetowych może być przyczyną wielu
groźnych chorób. Prawdę tę
uświadomiłem sobie po lekturze nieprawdopodobnych antypolskich bajdurzeń
znanego historyka brytyjskiego Davida
Irvinga.
Twórczość Irvinga znam dobrze. Przeczytałem od tak zwanej deski do deski
wszystkie jego prace przetłumaczone (jak
zawsze znakomicie przez p. Bartłomieja Zborskiego) na język polski, a i
dodałem brytyjskie wydanie "Wojny
Churchilla". Co więcej, uważałem, że wiele tez autora "Wojny Hitlera", "Wojny
Rudolfa Hessa", "Marszałka Rzeszy
Hermanna Goeringa", "Goebbelsa- mózgu Trzeciej Rzeszy", czy "Norymbergi.
Ostatniej bitwy" pobudza do nie
schematycznego myślenia, nosi cechy oryginalności, odświeża zatęchłe
labirynty historycznej rutyny. Kibicowałem też
Irvingowi w jego sporze z niejaką Deborah Lipstadt- amerykańską Żydówką-
propagandystką z "Emory University"-
zarzucającą mu ustami adwokatów przed londyńskim sądem wszelkie bezeceństwa
tego świata, łącznie z antysemityzmem i
rasizmem. Oczywiście historyk proces przegrał (nie mogło być inaczej),
stracił masę pieniędzy (o czym niżej),
najogólniej - popadł w poważne tarapaty, chociaż i wcześniej nie były mu obce.
Wszelako nigdy nie byłem bezkrytycznym stronnikiem Anglika. Przede wszystkim
denerwował mnie jego wyraźny
filogermanizm i zastanawiało pewne niechlujstwo wynikające z ograniczonej
znajomości świata na wschód od Berlina.
Nie mogłem również nie zwrócić uwagi na kilka co najmniej uwag o zabarwieniu
antypolskim, czy szerzej-
antysłowiańskim. Jednakże rzecz całą zbagatelizowałem (Anglicy już tacy są-
myślałem sobie- interesuje ich Wyspa i
okolice; czym dalej, tym mniej zrozumienia), również dlatego, że w tak zwanym
międzyczasie ukazało się krajowe
wydanie jego książki o kulisach śmierci generała Władysława Sikorskiego
("Wypadek. Śmierć generała Sikorskiego"),
której trudno zarzucić antypolonizm. Tyle tylko, że był to "wczesny Irving" (
historyk napisał "Sikorskiego" w 1967
r.).
Czas leniwie płynął, przybywało "półek z Irvingiem", ba - otrzymałem "Hitler?
s War" z jego dedykacją... Aż tu nagle
zaalarmowała mnie wiadomość od serdecznego Kolegi z Vancouver, który -
wyraźnie wzburzony - niedwuznacznie dał mi do
zrozumienia abym odwiedził "Irvinga w internecie". Postąpiłem zgodnie z jego
sugestią (to naprawdę mądry człowiek
oraz wielki patriota) i... włosy zjeżyły mi się na głowie. Takiego ładunku
kłamstw, prymitywnej propagandy, wreszcie
niemal delirycznych bredzeń nie powstydziłby się najbardziej zacięty wróg
polskości. Jeżeli istnieje brytyjska
odmiana Hakaty, to od dzisiaj, przynajmniej dla mnie, nazywa się David Irving!
[?]
Nasz bohater uważa, że niejaki Salomon Morel to "polski masowy morderca"
("Polish mass murder"). Tyle tylko, że ten
"Polak" jest Żydem- obywatelem Państwa Izrael, co raczył był zauważyć jego
rodak John Sack w książce "Oko za oko".
Szczyty, już sam nie wiem: tępoty, zacietrzewienia, choroby umysłowej, Irving
osiąga w następującym fragmencie
poświęconym zmarłemu... Janowi Pawłowi II :
"Papież Jan Paweł zmarł, podają newsy telewizyjne. Przepełnia nas głęboki i
obowiązkowy smutek. Wiele lat temu,
wkrótce potem jak został wprowadzony na urząd przez Kolegium Kardynalskie w
1979 r., krążyły pogłoski, że w 1939 r.,
jako 19-letni wówczas Karol Wojtyła, brał udział w "Bromberger Blutsonntag"
[ "Bydgoskiej Krwawej Niedzieli"-D.R.]
w Polsce, podczas której krwiożerczy, oszalali z nienawiści Polacy
zmasakrowali około siedmiu tysięcy etnicznych
Niemców w miejscowości Bromberg (dziś Bydzgodsz- tak w oryginale- D.R.) w
pierwszą niedzielę Drugiej Wojny
Światowej. Opublikowałem tę wiadomość- niezauważoną- w moim małym
biuletynie "Focal Point" około 1981 r. Zgodnie z
pogłoskami był w rezultacie poszukiwany przez Gestapo w czasie wojny, podczas
której ukrywał się w Krakowie. Po
wojnie, głosiły te same pogłoski, jego imię znajdowało się w niemieckim
Informatorze Policyjnym lub na liście
obserwacyjnej "Polizeilisches Fahndungsblatt" i pozostało tam aż do pierwszej
wizyty państwowej Papieża w Niemczech,
kiedy to zostało szybko usunięte. Nie lubię powtarzać takich opowieści bez
podstaw, więc około 1980 r. poprosiłem
Niemieckie Archiwum Federalne o dostęp do odpowiednich akt "Polizeilisches
Fahndungsblatt". Niestety, zostały
przemieszczone lub zaginione, poinformowało mnie w odpowiedzi Bundesarchiv".
Pozwolą Państwo, że nie skomentuję "wątku papieskiego", bo na wariatów nie ma
rady, jednak odniosę się do
wymienionej wyżej "Krwawej Niedzieli" w Bydgoszczy. Irving- dokładnie
powtarzając hasła goebbelsowskiej propagandy-
przypisuje Polakom wymordowanie 7 tysięcy tamtejszych Niemców tuż przed
wkroczeniem Wehrmachtu do miasta na początku
września 1939 r. Prawda zaś jest taka, że w grodzie nad Brdą doszło do
działań dywersyjnych skierowanych przeciwko
prawowitej władzy polskiej. Tych obywateli polskich niemieckiego pochodzenia,
których złapano z bronią w ręku
rzeczywiście rozstrzeliwano. Postępowano zgodnie z prawem wojennym.
Oczywiście liczba rozstrzelanych stanowiła
drobny procent podanej przez Irvinga.
Naprawdę warto o tym wspomnieć, gdyż od dłuższego już czasu pojawiają się
głosy i publikacje przypisujące Polakom
winę za "bydgoską zbrodnię". Świeższym przykładem niech będzie książka
silącej się na obiektywizm (w istocie jednak
niemieckiej rewizjonistki) Helgi Hirsch pt: "Zemsta ofiar. Niemcy w obozach w
Polsce 1944-1950". Wspomnieć również
należy o niejakim profesorze Jastrzębskim (Hirsch go zresztą cytuje), który
nie tak dawno temu zdawał się przychylać
do stanowiska strony niemieckiej. Cóż, "pecunia non olet".
A propos pieniędzy. W istocie to one "tłumaczą" dzisiejszą postawę Irvinga.
Londyńczyk stracił finansowo na procesie
z Lipstadt (wychodzi na to, że obie strony były siebie warte). Aby przeżyć na
jako takim poziomie musi udzielać się
(głównie w USA) w środowiskach proniemieckich. Wydaje się również, że jego
dzisiejszy głęboki, wręcz zoologiczny
antypolonizm może być próbą powrotu do "wielkiego historycznego krwioobiegu",
co bez zgody żydowskiej jest
niemożliwe. Irving liczy na swoiste wybaczenie, tym bardziej, że tak naprawdę
nigdy nie napisał książki podważającej
w zasadniczy sposób np. oficjalnie przyjętej wersji holocaustu. Bardziej
podszczypywał i "puszczał perskie oko" niż
rewidował.
Come back Anglika nie jest wykluczony. Kosztem prawdy, uczciwości, dobrego
imienia Polski i Polaków. Protestujmy
póki czas i miejsce. Milczący nie mają racji!"
----Dariusz Rajatczak---
www.wandea.org.pl/david-irving.htm