Dodaj do ulubionych

MATKA TADKA

IP: *.ipt.aol.com 16.10.02, 18:51
Matka Tadka

Odkrywamy prawdziwe korzenie duchowości ojca Rydzyka i Radia Rydzyk Maryja.

Zaliczany dziś do świętych Alfons Maria Liguori (1696–1787), z zawodu
adwokat, po przegraniu jakiejś sprawy sądowej rzucił w cholerę swoją profesję
i oddał się z całym zapałem krzewieniu religii kat., co dało mu tytuł doktora
Kościoła.
Po tym, kiedy nie doszło do skutku jego małżeństwo z pewną księżniczką, stał
się szalonym wielbicielem Maryi. W roku 1732, w Scala założył zgromadzenie
redemptorystów, które 17 lat później zatwierdził papież Benedykt XIV.
Tak został przygotowany grunt, na którym po kilku wiekach wyrósł nasz rodzimy
Rydzyk.

Firma Alfonsa L. założyła swoją pierwszą filię zagraniczną akurat w
Warszawie, w roku 1787 przy kościele św. Benona. Nie miała ona najwyższych
notowań. W roku 1808 redemptoryści, oskarżeni przez marszałka Davouta przed
Napoleonem o szpiegostwo na rzecz Rosji, zostali wygnani z Księstwa
Warszawskiego.
Ponowną próbę osadzenia ich na ziemiach polskich podjął ojciec Jan Podgórski,
który zorganizował w Piotrkowicach koło Kielc tajną wspólnotę zakonną. I znów
nie wyszło – w roku 1834 wytropiły dawnych swych przyjaciół władze carskie i
przegoniły precz.

Redemptoryści jednak mają to do siebie, że gdy wyrzuca się ich drzwiami,
wracają oknem. W roku 1883 założyli placówkę w Galicji – w Mościskach koło
Przemyśla. Tym razem uczepili się mocno polskiego gruntu i trwają na nim do
dziś.

Po świętym doktorze Liguorim pozostał obfity dorobek piśmienniczy, zwłaszcza
opisy zdumiewających cudów maryjnych, które w naszych czasach jakoś popadły w
zapomnienie. A szkoda, są to bowiem relacje zdolne powalić na kolana każdego
niedowiarka.

Roku Pańskiego 1611, w wigilię Zielonych Świątek, w Montevergine – włoskiej
miejscowości znanej z odpustów – zgromadziła się spora grupa wiernych.
Zamiast oddać się modlitwom, urządzili sobie imprezkę z tańcami, pijatyką i
rozpustnymi uciechami. Nagle, nie wiedzieć czemu, wybuchł pożar w jednym z
domów, w których balangowano. Ponad 400 osób zginęło w płomieniach. Pięciu
ocalałych uczestników imprezy
zeznało pod przysięgą, że na własne oczy widzieli, jak Najświętsza Maryja
Panna osobiście podłożyła ogień – dla pewności dwiema pochodniami.

Gdy jeden z wielu św. Janów, zwany Janem Bożym, modlił się przed obrazem
Matki Boskiej, odsunęła się skrywająca Jej oblicze zasłona. Zakrystian,
myśląc, że do obrazu dobrał się złodziej, chciał wymierzyć św. Janowi
solidnego kopniaka. W tej samej chwili uschła mu noga!

W pobożnym dziele pt. "Miesiąc Maryi", opatrzonym oficjalnym kościelnym
imprimatur, możemy poczytać o niejakim Esquilio, który już od 12. roku życia
wręcz nurzał się w grzechu. Trudno się dziwić, że Bóg zesłał nań ciężką
chorobę. W gorączce Esquilio stracił przytomność i uznano go za nieboszczyka.
Wyniesiono go do innej izby, w której, jak mu się wydawało, płonął ogień.
Usiłował stamtąd uciec przez drzwi majaczące w głębi. Kiedy je otworzył,
zobaczył Królową Niebios, czyli Maryję ze swym orszakiem. Nieszczęśnik padł
na kolana, prosząc o litość, jednakże Matka Boska kazała go wrzucić do ognia,
ponieważ był zbrodniarzem i nie odmawiał "Zdrowaś Maryjo". Bardziej litościwi
okazali się święci z orszaku Najświętszej Panny: zaczęli ją przekonywać, że
grzesznik rokuje nadzieję na poprawę. Po wielu perswazjach Święta Dziewica
odwołała rozkaz spalenia go, ale pod warunkiem, że natychmiast się poprawi.

Inny nieszczęśnik ukradł pióro, którym zapisywano w księdze nazwiska wiernych
przystępujących do Stowarzyszenia Maryi. Gdy zabrał się do pisania tymże
piórem listu miłosnego, znienacka trzasnęła go w pysk niewidzialna ręka, po
czym rozległ się niewieści głos: "Zbrodniarzu, masz śmiałość kalać rzecz mnie
poświęconą?!".

Innym razem dwóch młodzieńców wypłynęło kajakiem na przejażdżkę po rzece Pad.
Jeden z nich odmawiał modlitwy do Najświętszej Maryi Panny, drugi nie chciał
się modlić, twierdząc bezczelnie, że jest to dzień przeznaczony na
wypoczynek. Wtem, o zgrozo, kajak wywrócił się do góry dnem. Obaj tonący
wezwali na pomoc Matkę Boską. Zjawiła się na miejscu wypadku, ale pomogła
tylko temu, który się modlił.
Jego koledze powiedziała mściwie: "Ponieważ nie poczuwałeś się do obowiązku
uczczenia mnie, więc i ja nie jestem zobowiązana ocalić cię". I leń utonął...

Kult NMP wymagał ofiar. W Messynie na Sycylii praktykowano ciekawy zwyczaj. W
dniu najważniejszego święta maryjnego, 15 sierpnia, obwożono po ulicach
miasta małe dzieci w roli aniołków. Były one przywiązane do wirujących
obręczy metalowych i kręciły się wraz z nimi po osiem godzin bez przerwy.
Często odwiązywano je już nieżywe lub w stanie agonalnym. Pobożny lud cieszył
się, że Najświętsza Panna zabrała małego aniołka do raju.

Nie wątpimy, że ojciec Rydzyk nic innego nie robi, tylko studiuje te i inne
historyczne przykłady czerpiąc z nich inspirację do swej działalności pełnej
miłości do ludzi.

Autor : Dorota Zielińska / Bogdan Motyl

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka