Dodaj do ulubionych

Ksiązka "Sąsiedzi" P J. Grossa

IP: *.icpnet.pl 11.03.01, 20:43
Zamieściłem już fragmenty uwag w sprawie publikacji
P.J.Grossa, „Sasiedzi”, w materiałach grupy pl.sci.historia
Obecnie przedstawiam całość.
Zapewne każdy jest wstrząśnięty, ja też. Tym bardziej, że opisy aż biją
autentyzmem i są moim zdaniem poza wątpliwościami, a p. Jana Grossa mam
podstawy wysoko cenić. Mimo to, trudno mi zaakceptować ogólny obraz i wnioski.
Znam realia okupacji, nie wyłączając brudów i gnoju, mam własne doświadczenie,
żyłem w tych czasach i widziałem je. Jestem także autorem książki, wprawdzie to
powieść, ale oparta na faktach. Zresztą, niech mówi sama za siebie, oprócz
wydania książkowego, jest ogólnie dostępna w internecie:
Andrzej Anonimus, „Przecież to jeszcze szczeniak”,
www.psy.pl/AndrzejAnonimus, www.icpnet.pl/~andrzeja i in.
Chodzi o to, że te obrazy absolutnie do siebie nie pasują.
Musiałem to sobie jakoś wyjaśnić, także dlatego że zbrodnia nie zgadza się z
cechami polskich przestępców, inny modus operandi. Nigdy nie zdarzyło się, żeby
palili oni stodołę pełną ludzi, natomiast to jakby wizytówka SS. Po
przemyśleniu, doszedłem do wniosku, że w materiale p. Grossa, zachodzą istotne
luki, w przedstawieniu tła i okoliczności.
Chodzi o szczególne miejsce i czas zbrodni. Sam północny kraniec Mazowsza, tuż
przebiegała granica lub granice, raz z jednej, a raz drugiej strony, najpierw
prusko-rosyjska, a blisko także wewnętrzna celna między Krajem Nadwiślańskim i
resztą Cesarstwa (Łomża przez pewien czas stanowiła gubernię „istinno ruską”wink,
potem z Prusami Wschodnimi, tradycyjny okręg przemytniczy. Nie uważam
przemytników za przestępców, ale tutejsi Mazurzy mieli opinię ludzi twardych i
pamiętliwych, żyli z konieczności prymitywnie, nie mieli dostępu do oświaty.
Jednak z ludnością żydowską żyli w dobrych stosunkach, a że byli sami gnębieni
przez carat, pogromy nie miały tu szans, solidarność wobec władz. Pewne
zadrażnienia raczej z mieszkającymi w pobliżu prawosławnymi .
W okresie II Rzeczpospolitej to się nie zmieniło. Chociaż to baza Endecji, nie
ma zatargów z Żydami. Przemyt z i do Prus Wschodnich został nadal jednym ze
źródeł utrzymania, Mazurzy stanowią raczej siłę roboczą, a Żydzi zaplecze
finansowe i org.
Wreszcie w okresie II Wojny Świat. teren znalazł się najpierw pod okupacją
radziecką, potem krótko tzw. północno-wschodn. Ober-Ost i wkrótce w III Rzeszy,
w Prusach Wschodnich. Nie miał żadnej łączności z GG, jakby rezerwatem dla
Polaków - oddzielony granicą od reszty ziem Polskich. To istotne.
Lipiec 1941 zaś to czas przełomowy nie tylko dlatego, że Hitler skoczył do
gardła dotychczasowego sojusznika. Także dlatego, że po rozpoczęciu wojny i
pierwszych sukcesach zezwolił na uruchomienie od dawna planowanej operacji
wymordowania Żydów (charakterystyczne, bo także i pierwsza masowa akcja przeciw
Polakom, tzw. AB, rozpoczęła się dopiero, kiedy na froncie francuskim
zarysowało się powodzenie). Holocaust rozpoczął się właśnie w świeżo zdobytym
okręgu północno wschodnim i obszarze przybałtyckim, od strony Prus. Na
początek, Żydzi zostali faktycznie wyjęci z pod prawa, wg zasad średniowiecza:
każdy mógł ich zabić, ograbić, zrobić cokolwiek zdołał, nie ponosząc
odpowiedzialności. Wyjętemu z pod prawa nie wolno było udzielić żadnej pomocy,
kiedyś nazywało się to, ognia ni wody, pod groźbą, że kto to zrobi, sam
zostanie wyjęty z pod prawa.
W każdym społeczeństwie istnieje pewna liczba kryminalistów i zbrodniarzy,
nawet w normalnych warunkach wyrządzają oni dość zła. Wyobraźmy sobie, że w
jakimkolwiek kraju, abstrahując, niech to będą np. nawet USA - wielonarodowe
społeczeństwo ulega jakiejś katastrofie i rozpadowi, może po klęsce z
silniejszym wrogiem i część tego społeczeństwa, powiedzmy nawet - wiodąca dotąd
grupa białych protestantów pochodzenia anglosaskiego, zostaje wyjęta spod
prawa. Co by się stało, czy nie doprowadziłoby to automatycznie do zbrodni i
rabunków? Nawet bez dodatkowej prowokacji?
Pan Gross pisze, ze badał tą sprawę, gdyż podejrzenie udziału okupanta było
oczywiste, lecz w archiwach nie znalazł żadnego śladu, a gdyby ta zbrodnia
rzeczywiście była dziełem Niemiec, to musiałaby figurować przynajmniej w aktach
RSHA. Tu nasuwa się pierwsza wątpliwość. Przecież, gdyby Pan Gross
przeprowadził badania w dowolnych archiwach, czy w ogóle mordowanie Żydów miało
jakikolwiek związek z Hitlerem, to też by niczego nie znalazł. Nikomu się to
dotąd nie udało, a gdyby ktoś tego dokonał, okryłby się sławą, to byłaby
sensacja stulecia. Czy na tej podstawie należy wyprowadzić wniosek, że
Holocaust to była samorzutna akcja funkcjonariuszy i urzędników, którzy
przekroczyli swoje kompetencje? Trzeba stosować zdrowy rozsądek, bez tego
dojdziemy do absurdu.
Wystarczy na mapie zaznaczyć miejsca, gdzie w tym czasie na zdobytym przez
wojska niemieckie obszarze zdarzyły się bardzo podobne zbrodnie,
rzekomo „spontanicznego” mordowania Żydów przez świeżo „wyzwoloną” miejscową
ludność. Wymowny obraz: wszystkie miejsca układają się w wachlarz, wychodzący z
Prus Wschodnich. Dopiero później ta akcja skręca na południe, na Ukrainę
dociera po miesiącach. W ogóle, do GG Holocaust nie dotarł w tym roku, objął
natomiast ok. 1,5 miliona Żydów na obszarze wschodnim
Jeżeli to mało, to można też przejrzeć niemieckie gazety z lipca 1941r,
wszystko jedno, centralne czy lokalne. Wszędzie, obok komunikatów o
zwycięstwach, opisy, fotografie, korespondenci znajdują piwnice pełne zwłok,
masowe groby, stosy ciał ze śladami tortur, niesłychany terror. Trwa szczucie
Żydów – patrzcie, to ich dzieło. Nie trzeba długich badań ani poszukiwań,
wystarczy skorzystać z biblioteki.
Oczywiste, że postarano się, żeby „wyzwolona” ludność dokonała „samorzutnie”
samosądów na Żydach, wykorzystując to, że aparat ucisku, a zwłaszcza NKWD, w
dużej mierze obsadzony był przez Żydów. Nie ważne, że tych z ZSRR a nie
miejscowych.
Można powiedzieć, że to było ostrożne otwarcie, eksperyment, w razie
niepowodzenia lub zmiany planów zawsze jeszcze można było przerwać mordowanie
Żydów, przypisać je brakowi dozoru i organizacji po świeżym przejściu frontu.
III Rzesza formalnie nie była jeszcze zaangażowana, być może oczekiwano na
reakcje świata i efekt tuby propagandowej. Początek Holocaustu przemyślano
starannie, zupełnie jakby Heydrich omówił ten plan z samym Hitlerem. Bo
wprawdzie dopiero 31 lipca zapadła oficjalna decyzja o „ostatecznym rozwiązaniu
kwestii żydowskiej”, ale faza doświadczalna trwała już od przeszło miesiąca.
Miała pokazać „powszechną wolę ludu”.
Nadal nie ma bezpośrednich dowodów na piśmie, czy udział okupantów w tej
konkretnej zbrodni ograniczał się do kierowania i reżyserii, czy też
bezpośredniego wykonawstwa. Ale to najwyraźniej zbrodnia seryjna, jedna z
wielu podobnych. Należy więc szukać seryjnego mordercy.
Chyba, że za prawdziwą uzna się propagandę gebelsowską, że to prześladowana
ludność zaraz po „wyzwoleniu” przez Wehrmacht, spontanicznie rzucała się na
dotychczasowych prześladowców, identyfikowanych z Żydami i dokonała na nich
samosądów.
Oprócz archiwów, warto przeczytać ogólnie dostępną prasę. Ciekawe, czy w RSHA
znajdują się jakiekolwiek dokumenty o mordowaniu Żydów w Kownie, Dyneburgu,
Rydze, Mitawie i dziesiątku innych miejsc. A na przykład 3 sierpnia
korespondent Voelkicher Beobachter wspomina, że przy poparciu niemieckich władz
(właściwie Behoerden), Łotysze utworzyli umundurowane oddziały łotewskiej
milicji (używając terminu partyzanci!!!); Żydów i bolszewików, którzy nie
uciekli w porę, albo pozostali w złych zamiarach, wyciągnięto z ich kryjówek i
wymierzono zasłużoną karę.
Już 4 lipca ukazał się komunikat OKW, że w rejonie Mińska poddało się 20000
żołnierzy AC (następnego dnia jeszcz
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka