W Mistrzu i Malgorzacie jest genialne stwierdzenie, wypowiedziane przez
Wolanda - ze po smierci kazdy staje sie tym, w co wierzy. A wiec wierzacy
idzie do niebios i staje sie aniolem (gdy na to zasluzyl oczywiscie

) a
niewierzacy staje sie pokarmem robactwa. Uwazam, ze jest to niezwykle trafne,
bo naprawde okresla nas nasza swiadomosc. Chyba jednak umierajac przyjemniej
wyobrazac sobie, ze po smierci wyrosna nam skrzydla i staniemy sie pieknymi
aniolami, niz.... to drugie, niezaleznie od tego co sie naprawde stanie

)
warto sie zastanowic...