Gość: BIC
IP: *.sympatico.ca
20.12.02, 07:08
Faktycznie wypada zgodzić się z premierem, że gdyby nie
owa "filozofia 'grubej kreski'" i zgoda na bezkarność dla
komunistów, "wszystko skończyłoby się inaczej" i "nie bylibyśmy w tym
miejscu, w którym jesteśmy". Nie można jednak w żadnym wypadku twierdzić, iż
przeprowadzenie wówczas lustracji i rozliczenia partyjnych kacyków
spowodowałoby jakąś katastrofę dla Polski. Oszczędziłoby nam to zapewne
oglądania butnych byłych sekretarzy i agentów w roli ministrów, premierów czy
negocjatorów. Sprawie Polski mogło to tylko wyjść na zdrowie. Byłoby również
przestrogą dla tych, którzy dziś z taką łatwością i zaangażowaniem pchają nas
w objęcia Unii Europejskiej. Dlatego uważam, że ukłon Millera w stronę
Mazowieckiego, jak i gorące uściski pomiędzy premierem a Adamem Michnikiem,
były końcem pewnego wieloletniego niedomówienia, a nie spontanicznym gestem
wywołanym nagłym impulsem. Mam nadzieję, że media jeszcze wiele razy będą nam
pokazywać tulących się do siebie postkomunistycznego premiera i
naczelnego "Wyborczej", którym klęskę Polski przesłoniła radość z
negocjacyjnego zwycięstwa Unii Europejskiej. Po raz kolejny 13 grudnia
dobitnie pokazał, kto jest kim w naszej Ojczyźnie. Jak trafnie stwierdził
Gerhard Schroeder: "To był wielki dzień dla Unii Europejskiej i Niemiec".