Gość: Tomasz
IP: *.ibch.poznan.pl
20.12.02, 09:20
Kanclerz Schroeder pożegnał się wczoraj po kolacji z Leszkiem Millerem używając niemodnego
obecnie słowa "spasiba", czym spowodował pewną konsternację. Premier Miller mógł się poczuć trochę
nieswojo, ale znaczenie słowa chyba zrozumiał. Mniemam, że znacznie bardziej nieswojo poczułby się nasz
wielki europejczyk, prezydent Kwasniewski, gdyby niemiecki kanclerz zwrócił się do niego "priviet Aleksandr".
Czyżby tak miało wyglądać podsumowanie naszego wielkiego sukcesu w Kopenhadze?