oleg3
04.01.03, 11:01
Nowy prezydent Brazylii rozpoczął urzędowanie od spotkań z dwoma przywódcami,
którzy - oględnie mówiąc - nie cieszą się w demokratycznym świecie najlepszą
opinią. Z Hugo Chavezem, prezydentem strajkującej od miesiąca Wenezueli,
zjadł w pałacu Planalto śniadanie. Starego przyjaciela Fidela Castro zaprosił
na kolację w rodzinnym gronie.
Ciekawe czy z obiadu zrezygnował na znak solidarności z głodującymi rodakami?
żródło: rzeczpospolita.pl