30.12.05, 20:48
Czy lubicie bawic sie w Sylwestra? Kiedys, przyznam zaliczylam kilka bali i
wiele prywatek, ostatnio najchetniej spedzam go w domu. W jakis malutkim gronie.
Juz sie wyszumialam, widocznie. Napiszcie cos o swoich zabawach sylwestrowych!
Obserwuj wątek
    • byfauch Re: Sylwester 30.12.05, 21:05
      Niezależnie od tego czy prywatka, czy w domu z żoną, Sylwester to dla mnie
      święto. W przeciwieństwie do tych dwóch i pół dnia sprzed tygodnia.
      Przede wszystkim dlatego, że sylwestra spędzam z tymi, z którymi chcę a nie
      przymusowo z rodziną, a poza tym, oprócz obligatoryjnego obśliniania się o
      północy, nie ma żadnych sylwestrowych rytuałów czy celebry.

      Był to wykład z cyklu "O Wyższości Sylwestra".
    • fedorczyk4 Re: Sylwester 30.12.05, 21:07
      Baaardzo lubimy się z le mężem bawić i dobrze wyszaleć, niestety Krowisia(znowu
      ta zołzia) panicznie boi się petard i zbliżonych. Pierwsze dwa lata jej życia
      przyzwyczajaliśmy ją, a teraz kiedy moglibyśmy ją opuścić, to niestety wszyscy
      nasi (prawie wszyscy) pojechali w góry na inaugurację hotelu wspólnych
      przyjaciół,też mieliśmy tam być, ale syn nr.II wylatuje 1.01.06 więc będziemy w
      domu.A najlepszego Sylwestra w moim życiu nie pamiętam. Ale mam swiadków.
      Ocknełam się w połowie ruchu wahadłowego, mówiąc 324 i lecąc do następnej
      sztachety. Czyli miałam juz za sobą długą droge. Na balangę urwałam się po
      północy, kiedy ktoś niopatrznie wtócił do domku na Kreptówkach i powiedział że
      chwilkę posiedzi z moim małym chorym synkiem. Bardzo mi wstyd, ale po 2
      tygodniach zamknięcia, odbiło mi totalnie. Na swoje usprawiedliwienie dodam
      tylko że że synek ma prawie 26 lat, jest tatusiem i nieźle sobie radzi w życiu,
      a tego Sylwestra całkiem nie pamiętasmile)
      • fedorczyk4 Re: Sylwester 30.12.05, 22:11
        No Kochana i tak ma być, to będzie nasz najlepszy Sylwester w tym rokusmile)))
        • jutka1 Re: Sylwester 30.12.05, 22:27
          Nie wiem, czy uda mi sie o polnocy (10 rano tutejszego czasu), ale wpadne tu na
          chwilke jutro.

          W adremie: pare najlepszych Sylwestrow wspominam z sentymentem (Bachotek,
          Warszawa, Los Angeles, Paryz
          • jan.kran Re: Sylwester 30.12.05, 22:40
            Pamiętam mój pierwszy francuski Sylwester, kilka tygodni po przyjedzie do Lyonu.
            Trafiliśmy na jakąś balangę , towarzystwo było głównie hiszpańskie i tańczyłam
            jak szalona...
            Tańczyć nie umiem i nie przepadam ale wtedy tańczyłam jak cały Boney M razem
            wziętysmile
            Pierwszy raz w życiu jadłam wtedy ostrygi a nad ranem poszliśmy z kolegą
            hiszpanem do piekarnii na rogu , jeszcze nie otwartej ale dostaliśmy ciepłe
            bagietki i croissants...

            Inny to nieapomniany był w stanie wojennym. Można było bezkarnie wyjść przed
            dom po 22 - ej smile) Utkwił mi tan fakt do dziś w pamięci.
            Pamiętam niemieckie Sylwestry z moimi przyjaciółmi gdzie zawsze po północy
            szliśmy na baaardzo długi spacer do pobliskiego , ogromnego i zaśnieżonego lasu.
            Kran.
            • mammaja Re: Sylwester 30.12.05, 22:47
              Moje zawsze udane byly w gorach - Hali albo w Morskim Oku, potem szereg
              krakowskich Piwnicznych, a z tych malzenskich szczegolnie zapamietalam powrot z
              Sylwestra - byl u znajomych jakies dwa km od nas, bylo sucho i cieplo wieczorem,
              poszlismy spacerkiem zeby nie brac samochodu. Potem okazalo sie, ze gdzies od 11
              tej wieczorem zaczela sie zadumka sniezna! Wracalismy nad ranem w dosc
              nieprzystosowanych do sniegu butach,ja oczywiscie w dlugiej sukni, brnac w
              zaspach, myslalam ze juz nie dojde do domu!
              • ewelina10 Re: Sylwester 30.12.05, 23:21
                Sylwestra mieliśmy różne. Ale najbardziej utkwił mi w pamięci ten, na który
                spóźniłam się z powitaniem nowego roku. Była to zima stulecia 78/79 i strasznie
                długo nam zajęło przebrnięcie przez zaspy śniegu z Pragi na zabawę na
                Chomiczówkę. Wszystko było totalnie zasypane. Żadna komunikacja nie działała.
                Tramwaje stały na moście. Pamiętam panie brnące w zaspach śniegu w długich
                cienkich sukniach przez most Śląsko-Dąbrowski do placu wtedy jeszcze
                Dzierżyńskiego.
    • dado11 Re: Sylwester 30.12.05, 21:56
      Przez te 40+ lat, pomijając okres dziecięco-wczesno młodzieżowy, na paru sylwestrach się było...
      Niektóre były fantastyczne, inne beznadziejne, czasem przebierańce, czasem elegancja-francjasmile
      Dwa mi utkwiły w pamięci: w zimę stulecia nie dojechaliśmy do Kazimierza Dolnego (zaspy) i na piechotę,
      w nocy otuleni w we wszystko co było pod ręką, maszerowaliśmy 4 km, do Domu Architekta nie daliśmy
      rady i wylądowaliśmy na jakiejś zupełnie obcej imprezie, no i fajnie było. Drugi na przełomie 1981/82 na
      prywatce naprzeciwko Domu Partii nudny jak diabli, zwiałam z flaszką szampana i w białej połyskującej
      sukience, futrzanych butach i szaliku, spędziłam z żołnierzami przy koksowniku. Pół imprezy ponoć
      biegało po ulicach, żeby mnie odszukaćsmile Jutro jedziemy do Fedsmile))) D.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka