Dodaj do ulubionych

Po premierze (Marcinkiewiczu)

28.06.06, 11:55
Póki u władzy w PiSie jest ten paranoiczny qrdupel wraz ze swoją tragiqmiczną
świtą lizusów, to całe ugrupowanie idzie tam, gdzie wcześniej PC. A wolałbym,
żeby PiS jednak na scenie politycznej został, byle bez swoich czołowych
kretynów. Pojawił się naturalny lider, czyli Marcinkiewicz, i ten drobny
pasożyt gnojarosław doskonale o tym wie. Dlatego wykona na nim egzekucję.

Marcinkiewicz wywodzi się z zetchaenowskiego nurtu, z którym umowy koalicyjne
skończyły się w czerwcu. Z tego samego nurtu wywodzą się Kamiński i Bielan.
Właśnie w prasie pojawiła się plota, że Bielana i Kamińskiego finansował
nielegalnie znajomy Marcinkiewicza. Przypadek? Następnie najpierw prezydent,
potem gnojarosław, a w końcu tancbudziarz edgar nie tylko nie poparli
projektów Zyty zaakceptowanych przez premiera (cokolwiek by o nich myśleć),
ale je publicznie skrytykowali, skrytykowali wicepremier Gilowską i pośrednio
premiera. Następnie wysadzili w powietrze Zytę. To jest prosty układ, bo
rzecznika interesu publicznego łatwiutko wpuścić w kanał, ponieważ niczym się
do tej pory nie wykazał, i wystarczyło mu podrzucić odpowiednie papiery na
wystarczająco wysoko postawioną osobę, żeby się uaktywnił. Premier o tym wie,
i kontratakuje, biorąc pełną kontrolę nad resortami gospodarczymi na siebie,
czyli usiłuje przejąć kontrolę nad tym pzprowcem jasińskim, który jest
superrewizorem w rządzie z ramienia śmierdziela gnojarosława. Mianuje swojego
ministra finansów. Na to dzisiaj pojawia się plota, że przyjął 200 000 łapówki
od towarzystwa ubezpieczeniowego i pośrednio Montkiewicza. Jak się ma kontrolę
nad wszystkimi służbami, to można taką aferę zmontować, że hej. I żeby sobie
nie myślał, do poczty polskiej ładuje się gościa z samobrony na wiceprezesa.
Leper wie co się kroi, i dla niego wylotka Marcinkiewicza jest korzystna, więc
co chwilę podgrzewa atmosferę, żeby na zmianie zyskać. Zobaczymy, co wyjdzie
jeszcze w czasie wakacji, bo wtedy mediom wyjątkowo łatwo podrzucić co się
chce, gdyż jest sezon ogórowy.

Jeżeli wszystko pójdzie zgodnie z zamiarami gnojarosława, premier wyleci przed
wyborami samorządowymi w nadziei napompowania poparcia - z załamywaniem rąk,
jak przy Zycie, ale jednak "nasze standardy moralne" itd., i że świetnym
premierem był, ale skoro jest jak jest, to być nie może. Premierem zostanie
ktoś popularny, kto ma opinię "nieprzeqpnego", a jest lojalny wobec
gnojarosława i dyspozycyjny - czyli np. Ziobro, albo też chwilowo zmami się
kogoś popularnego spoza PiSu, a potem wypieprzy, choć mniej w to wierzę.

MArcinkiewicz był premierem "na odstrzał", ale poradził sobie zaskaqjąco
zgrabnie i zyskał sporą popularność q zaskoczeniu gnojarosława i jego dworu.
Stał się zbyt samodzielny i zbyt popularny. Tego prezio gnojarosław nie
toleruje, bo jeżeli ktoś wymyka mu się spod pełnej kontroli, to - jak każdy
paranoik - wpada w szał. Co zresztą w pisiactwie widać i o tym wszyscy wiedzą.

Jak już mówiłem, wolałbym, żeby PiS się na scenie politycznej ostał, z kilku
powodów, o których tu nie pora mówić. Ale mały śmierdziel ze swoją wizją
polityki (czyli "jak mały jaruś wyobraża sobie władzę") po raz kolejny odpali
w niebyt spory obszar prawej strony polskiej sceny politycznej. A już wykopane
rowy będzie się długo zasypywać. Czasami mam wrażenie, że gnojarosław jest
śpiochem bezpieki, bo mało kto tak rozpieprza prawicę, gdy sld jest zagrożone
lub w kryzysie. Wtedy zawsze pojawia się qrdupel i ratuje qmunistom důpy. A
ani jednemu jeszcze nie dobrał się do skóry mimo podskakiwania i wrzasków.
Obserwuj wątek
    • andrzejg Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 28.06.06, 12:08
      piq napisał:
      > Czasami mam wrażenie, że gnojarosław jest
      > śpiochem bezpieki, bo mało kto tak rozpieprza prawicę, gdy sld jest zagrożone
      > lub w kryzysie. Wtedy zawsze pojawia się qrdupel i ratuje qmunistom důpy. A
      > ani jednemu jeszcze nie dobrał się do skóry mimo podskakiwania i wrzasków.

      Bo te wszystkie CBA i inne urzędy służa i będą służyły do doraxnych celów
      politycznych, a w tym momencie SLD jest jescze słabe, a najwiekszym wrogiem
      jest PO. Tak więc PO nalezy rozbić, zniszczyć, a potem może starczy siły i
      ochoty na SLD.

      Lipiński - mój typ na nowego premiera

      A.
    • hasz0 Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 28.06.06, 12:12
      teza śmiała ale warta rozważenia bez emocji, bo naprawdę
      to już jest chyba ostatnia szansa by stworzyć scenę polityczną
      pasującą do reszty państw w Unii.
      ( jak w tym kontekscie negatywnie odstajemy nawet w porównaniu do
      wszsytkich pozostałych państw postkomunistycznych!).

      Nie mogę nie skojarzyć sobie wiedzy Jarosława o agenturalności Wałesy
      w czasach "siekierek na grubą kreske" czy chociażby dziwnego posłuszeństwa
      w sprawie przerwania ekshumacji w Jedwabnem.

      Cóż, okaże się niedługo... na razie atmosfera gęstnieje.
      • andrzejg czy wegłóg 'zytowskiej' logiki 28.06.06, 12:14
        premier nie powinie natychmiast podać się do dymisji?

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3447702.html
        a jak sprawdzą jego uczciwośc, to będzie mógł wócić?

        A.
        • piq Pusz też jest b. ZChNowcem, więc jest tu reguła 28.06.06, 12:21
          To jest atak na całe środowisko postzetchaenowskie w PiSie i swoiste
          sprawdzanie, kto podskoczy lub się wychyli. A na premiera szczególnie.
      • snajper55 Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 28.06.06, 12:23
        hasz0 napisał:

        > Nie mogę nie skojarzyć sobie wiedzy Jarosława o agenturalności Wałesy
        > w czasach "siekierek na grubą kreske" czy chociażby dziwnego posłuszeństwa
        > w sprawie przerwania ekshumacji w Jedwabnem.

        No i ta niby sfałszowana lojalka...

        S.
        • hasz0 10 w skali Richtera i te 200.000 Marcinkiewicza/n 28.06.06, 12:31
          • hasz0 Jaceq milczy a duzo wie o innym układzie co rży ze 28.06.06, 12:32
            śmiechu.
    • sen.dzia.li Po premierze (Marcinkiewiczu) 28.06.06, 12:41
      płakał nie będę. Już raczej bym się pośmiał od niechcenia.




      > projektów Zyty zaakceptowanych przez premiera (cokolwiek by o nich myśleć),
      > ale je publicznie skrytykowali, skrytykowali wicepremier Gilowską i pośrednio

      No to co, to źle? Krytyka to wielka wartość. Pobudza wszystkich do poszukiwania
      najlepszych rozwiązań.


      > premiera. Następnie wysadzili w powietrze Zytę. To jest prosty układ, bo


      Przeciez wiesz, że Dorn, a za nim reszta czołówki PC-PiS czyta na naszym forum
      wszystkie posty Marianny Rokity, Twoje i jeszcze kilku osób. Na moje nie tracą
      czasu, uważają, że nie warto. Tyle pisałeś o wrednej kumunistce Zycie, ze nie
      mieli wyboru, jak ja wysadzić.



      > Jak już mówiłem, wolałbym, żeby PiS się na scenie politycznej ostał, z kilku
      > powodów, o których tu nie pora mówić. Ale mały śmierdziel ze swoją wizją
      > polityki (czyli "jak mały jaruś wyobraża sobie władzę") po raz kolejny odpali
      > w niebyt spory obszar prawej strony polskiej sceny politycznej. A już wykopane
      > rowy będzie się długo zasypywać. Czasami mam wrażenie, że gnojarosław jest
      > śpiochem bezpieki, bo mało kto tak rozpieprza prawicę, gdy sld jest zagrożone
      > lub w kryzysie. Wtedy zawsze pojawia się qrdupel i ratuje qmunistom důpy. A
      > ani jednemu jeszcze nie dobrał się do skóry mimo podskakiwania i wrzasków.


      "Rozpieprza" co najwyżej własną partię, ktorej jest niekwestionowanym
      przywódcą. Znaczy się nie rozpieprza tylko na swoj sposob stara sie ją
      udoskonalić, do czego ma oczywiste prawo. Przeciez masz tą partię za
      socjalistów, więc jaką prawicę, czy Jarek robi cokolwiek UPR-owi?

      Lubiłem kiedyś Jarka ale z nim stalo sie cos prawie dokladnie przeciwnego, jak
      z Hanną Gronkiewicz-Waltz. On sie w ogole nie rozwinął, stoczył się na mordę,
      stoczył sie w okolice Leppera. Natomiast ona z tępawej dziewczynki, z kobietki,
      ktora nie dorastała do podjętych przez nią dawno temu najwyzszych stanowisk,
      rozwinęła się w osobę zdolną (przy obecności godnych jej partnerów, o co
      niełatwo) do dyskursu na najwyższym poziomie, w osobę która ma dobrze
      poukladane w glowie, jest zdolna do subtelnego myślenia, ktore nie omija
      kluczowych kwestii. Jej działalność polityczna zresztą służy mieszkańcom
      Polski, co trudniej byloby, rzecz jasna, powiedzieć o Jarku.

      pozdrawiam

      nick kertiz
      • piq wredna qmunistka Zyta, nie zmieniam zdania... 28.06.06, 12:57
        ...opisuję, co widzę, może kaprawie, ale jakoś mi tak wychodzi. Uważam, że PiS
        mógł być partią prawicową, w sensie bardziej konserwatywnym niż liberalnym, i
        znam mnóstwo osób, które na PiS głosowały, bo nie chciały na platformę z
        przyczyn znajomości sprawek niektórych platformersów w Krakowie.

        To, co się z PiSu zrobiło dzisiaj, to jarosława qncept, i to, co się porobiło z
        polsko prawico, to efekt tych qnceptów. W kwestii rowów w poprzek prawej strony
        już pisałem, i nie tylko ja, także Luka i kilka innych osób. Tak to widzimy. A
        najciekawsze jest to, że przed wyborami o decyzji oddania głosu decydowały
        szczegóły, milimetr w prawo lub w lewo. Dzisiaj ten milimetr rozrósł się dla
        wielu do rozmiarów kanału lamąsz. I tak zostanie na długo.

        pozdrawiam też
    • danutki Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 28.06.06, 14:40
      piq napisał:

      >
      > MArcinkiewicz był premierem "na odstrzał", ale poradził sobie zaskaqjąco
      > zgrabnie i zyskał sporą popularność q zaskoczeniu gnojarosława i jego dworu.
      > Stał się zbyt samodzielny i zbyt popularny. Tego prezio gnojarosław nie
      > toleruje, bo jeżeli ktoś wymyka mu się spod pełnej kontroli, to - jak każdy
      > paranoik - wpada w szał. Co zresztą w pisiactwie widać i o tym wszyscy wiedzą.
      >
      > Jak już mówiłem, wolałbym, żeby PiS się na scenie politycznej ostał, z kilku
      > powodów, o których tu nie pora mówić. Ale mały śmierdziel ze swoją wizją
      > polityki (czyli "jak mały jaruś wyobraża sobie władzę") po raz kolejny odpali
      > w niebyt spory obszar prawej strony polskiej sceny politycznej.

      nooo Panowie!
      szable w dłoń i coś zrobić!!!
      Ojczyzna wzywa...i MY biedny okradziony Naród też
      • hasz0 ___________może po 18 latach od 1989 zmądrzejemy? 28.06.06, 15:21
        Czarnosecinna, ksenofobiczna, skrobankowo-przemytnicza Polska, cette pauvre
        Pologne, leniwa na dodatek, pełna żalu i pretensji do świata, nie stanie się
        niczym innym, jak przerażeniem narodów, jak kiedyś chciała być ich natchnieniem
        (...) czarnosecinna, skołtuniona, kabaretowa prawica polska nie należy do
        wspólnoty ludzi przyzwoitych.
        Źródło: Po prostu, 7 czerwiec 1990r.

        Prawica dotychczas składała się w dużej mierze z różnego rodzaju oszołomów
        (...) Wzywałem do tego (...) żeby słowo "prawica" przestało kojarzyć się z
        chorobą psychiczną.
        Źródło: Obserwator Wielkopolski, 15 lipca 1990r.

        U nas panoszący się Polak Wieczny Dureń, postać przerażająca karykaturalnym
        sposobem patrzenia na otaczający go świat, węsząca wszędzie działanie
        tajemniczych sił i spisków, łasząca się do kleru (...) Wieczny Dureń powiewa
        najchętniej narodowym sztandarem i pisze na nim Bóg, Honor i Ojczyzna.
        Żródło: Życie Warszawy, 28 września 1992r.
        • danutki Re: ___________może po 18 latach od 1989 zmądrze 28.06.06, 15:26
          hasz0 napisał:

          > U nas panoszący się Polak Wieczny Dureń, postać przerażająca karykaturalnym
          > sposobem patrzenia na otaczający go świat, węsząca wszędzie działanie
          > tajemniczych sił i spisków, łasząca się do kleru (...) Wieczny Dureń powiewa
          > najchętniej narodowym sztandarem i pisze na nim Bóg, Honor i Ojczyzna.
          > Żródło: Życie Warszawy, 28 września 1992r.

          Haszu
          nie wierzę!
          Ty to wyszukałeś?
          w celu prowokacji?
        • rycho7 Re: ___________może po 18 latach od 1989 zmądrze 28.06.06, 15:50
          hasz0 napisał:

          > Polak Wieczny Dureń

          Wy Haszu zmadrzejecie? Pomarzyc dobra rzecz.
      • ada08 Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 28.06.06, 15:28
        danutki napisała:

        >
        > nooo Panowie!
        > szable w dłoń i coś zrobić!!!
        > Ojczyzna wzywa...i MY biedny okradziony Naród też

        Też się martwię, że takie tęgie głowy marnują swoje talenty polityczne na forum
        (i to, na domiar złego, na tak słabo uczęszczanym forum) zamiast, panie , w
        Sejmie lubo w Senacie gardłować za naprawą Rzplitej. To wielka dla nas strata,
        że ich tam nie ma.
        a.
        • danutki Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 28.06.06, 15:42
          ada08 napisała:

          > Też się martwię, że takie tęgie głowy marnują swoje talenty polityczne na
          forum
          > (i to, na domiar złego, na tak słabo uczęszczanym forum) zamiast, panie , w
          > Sejmie lubo w Senacie gardłować za naprawą Rzplitej. To wielka dla nas
          strata,
          > że ich tam nie ma.
          > a.

          może obawiają się,że lustracji pozytywnie by nie przeszli?
          tu pod nickiem to każdy-nawet TW-może się ukryć
        • piq przepadlibyśmy, Adusiu, w polityce z kretesem... 28.06.06, 16:22
          ...bo mamy (my - tęgie głowy) własne zdanie i to zbyt często podparte wiarą w
          prostą osobistą czy zbiorową przyzwoitość jako podstawę demokracji. To myśl
          nienowa, jakiś Anglik to dawno temu wypowiedział, tylko co z tego. A poza tym w
          tym, co robimy (my - tęgie głowy) z pewnością jesteśmy lepsi niż w
          przekombinowywaniu kombinacji oraz w ględzeniu bzdur przed kamerami.

          Ale twoje słowa przyjmujemy (my - tęgie głowy) za dobrą monetę.

          PS wczoraj obejrzałem późno w nocy film "Ray" o Rayu Charlesie Robinsonie, czyli
          po prostu Rayu Charlesie, i w filmie tym występowała tęga głowa - saksofonista o
          przydomku Tęga Głowa, czyli FatHead. Zatracony narkoman i ekscesiarz. W jego
          imieniu również ci dziękuję i pozdrawiam. Oraz się z nim my, tęgie głowy,
          solidaryzujemy.
          • rycho7 Re: przepadlibyśmy, Adusiu, w polityce z kretesem 28.06.06, 18:25
            piq napisał:

            > prostą osobistą czy zbiorową przyzwoitość jako podstawę demokracji.

            Polityka jest zajeciem dla swirow. Ludzie normalni tam sie nie pchaja.
            • danutki Re: przepadlibyśmy, Adusiu, w polityce z kretesem 28.06.06, 18:33
              rycho7 napisał:

              > Polityka jest zajeciem dla swirow. Ludzie normalni tam sie nie pchaja.

              czyli...wszyscy jesteśmy świrami?
              Aquanet-najstarsze forum polityczne GW-prawda to czy fałsz?
              • andrzejg Re: przepadlibyśmy, Adusiu, w polityce z kretesem 28.06.06, 18:39
                danutki napisała:

                >
                > czyli...wszyscy jesteśmy świrami?
                > Aquanet-najstarsze forum polityczne GW-prawda to czy fałsz?


                my nie robimy polityki
                my jedynie chodzimy do magla

                A.
                • danutki Re: przepadlibyśmy, Adusiu, w polityce z kretesem 28.06.06, 19:10
                  andrzejg napisał:

                  > danutki napisała:
                  >
                  > >
                  > > czyli...wszyscy jesteśmy świrami?
                  > > Aquanet-najstarsze forum polityczne GW-prawda to czy fałsz?
                  >
                  >
                  > my nie robimy polityki
                  > my jedynie chodzimy do magla
                  >
                  > A.

                  ależ "robimy" tylko za frico
                  a jak za frico to i efekt żaden
          • ada08 Re: piqu 29.06.06, 10:58
            piq napisał:

            >
            > PS wczoraj obejrzałem późno w nocy film "Ray" o Rayu Charlesie Robinsonie,
            czyl
            > i
            > po prostu Rayu Charlesie, i w filmie tym występowała tęga głowa -
            saksofonista
            > o
            > przydomku Tęga Głowa, czyli FatHead. Zatracony narkoman i ekscesiarz. W jego
            > imieniu również ci dziękuję i pozdrawiam. Oraz się z nim my, tęgie głowy,
            > solidaryzujemy.

            Narkomanii i ekscesiarstwa (*) nie pochwalam. A wczoraj lub przedwczoraj bardzo
            wczesnym rankiem usłyszałam w radiu, że mija właśnie rocznica urodzin (a może
            śmierci) wybitnego muzyka jazzowego (tylko nie pamiętam na czym grał, może na
            trąbce albo na saksofonie? osobiście wolę trabkę). Otóż powiedziano, że muzyk
            ten był człowiekiem niezwykle eleganckim, ponadto nie pił i nie palił.
            Wiadomość o wstrzemięźliwości tego muzyka tak mną wstrząsnęła, że aż wyleciało
            mi z głowy jego nazwisko. A moze Ty, piqu, pamietasz je? To napisz, proszę, bo
            mnie ciekawość zżera. Odwdzięczam się z góry informacją, że od dzis za miesiąc
            przypadnie rocznica (150) śmierci Roberta Schumanna, tego kompozytora, a nie
            tego polityka, który zresztą też umarł (jak Oni odchodzą, jak Oni
            odchodzą .... - tu zadumałam się na chwilę głowę z szacunkiem pochyliwszy).
            a.

            (*) Przeczytałam Twoje słowo 'ekscesiarz' i moje 'ekscesiarstwo' i rozśmieszyły
            mnie te słowa (mnie śmieszy lada co), bo tak z 'warsiawska' i rozłącznie
            wymawiane to słowa nabierają zupełnie innego znaczenia: eks cesiarz hahaha, a
            eks cesiarstwo to tam, gdzie Ty mieszkasz, no kto by to pomyślał hahaha ....
            a.
            • martin.aero Re: piqu 29.06.06, 11:29
              16.06.06 zmarla w pradze w wieku 79 lat czeska jazz vokalistka Vlasta
              Pruchova w wieku
              ur. 12.lipca 1926 wsłowackim miescie Ruzomberek.
              Była matką amerykanskiego pianisty Jan Hammer’a ( znanrgo także przez „Miami
              Vice ".)
              W swej ojczyznie była lubiana za duety z karel’em gott’em.
              W kręgach dżezowych wyrobiła sobie markę i wystepowała ze znanymi bendami.
              Umarła po dłuższej chorobie.
            • stormbird Re: piqu 29.06.06, 11:51
              1. Meade Anderson "Lux" Lewis (* 3. wrzesien 1905 w Chicago, Illinois; † 7.
              czerwiec 1964 w Minneapolis, Minnesota) był amerykanskim jazzpianistą i
              kompozytorem ,pionier Boogie Woogie.
              2.Wes Montgomery (* 6. marzec 1925 w Indianapolis, Indiana; † 15. czerwiec
              1968 ), własciwie John Leslie Montgomery) był amerykanskim Jazz-gitarzystą

            • piq to chyba Clifford Brown 29.06.06, 20:12
              Wydaje mi się, że to Clifford Brown, w sensie wyobraźni muzycznej, umiejętności
              technicznych, a jednocześnie brzmienia, talentu improwizacji, i w ogóle formatu,
              odpowiednik Coltrane'a, tylko że w trąbce. Zginął zbyt młodo w wypadku
              samochodowym przed 50 laty, żeby wszyscy go pamiętali. Ja słyszałem niewiele
              nagrań, ale to, co słyszałem, było fenomenalne - zwłaszcza niesamowite miękkie
              brzmienie. Wielu trębaczy po nim się na nim wzorowało albo korzystało z jego
              pomysłów, ale w sensie popularności dziś - jest postacią mało znaną. Zdaje się,
              że istotnie się nie nadużywał w sensie ekscesiarskim, ale troszeczkę
              ekscesiarstwa na pewno zaliczył. Jak to dżentelmeni.

              Nie dożył biedulka wieku, kiedy mógłby o sobie mówic "eksekscesiarz".
              • ada08 Re: to chyba Clifford Brown 30.06.06, 19:49
                piq napisał:

                > Wydaje mi się, że to Clifford Brown

                Tak tak, piqu, to Clifford Brown, bardzo serdeczne dzięki za podrzucenie
                nazwiska tej szlachetnej osoby smile
                Pozdrawiam Cię smile
                a.
    • rycho7 samograj 28.06.06, 15:59
      > Czasami mam wrażenie, że gnojarosław jest
      > śpiochem bezpieki, bo mało kto tak rozpieprza prawicę, gdy sld jest zagrożone
      > lub w kryzysie.

      Sadze, ze prawica juz tak ma. To specyficzny dobor ludzi. Te ludki nie potrafia
      sobie zestawic strategicznie trzech aktualnych wiadomosci:
      1. Bohaterowie poznanskiego czerwca.
      2. Inicjatywa Ucznowska.
      3. Gornicy pod sejmem.
      Kopia pod soba dolki i dziwia sie, ze w nie wpadaja.
      • hasz0 Re: samograj 29.06.06, 11:30
        To specyficzny dobor ludzi.
        Te ludki nie potrafia
        > sobie zestawic strategicznie aktualnych wiadomosci:

        > 1. Bohaterowie poznanskiego czerwca.
        > 2. Inicjatywa Ucznowska.
        > 3. Gornicy pod sejmem.
        > 4. Radziwiłł z Izbami Lekarskimi
        > 5. Aktywność rozwiazywanych słuzb WSI
        > 6. Zyta, KUL i Poznan
        > 7. Uchwała Parlamentu Europejskiego o nazizmie i antysemityzmie
        > 8. Impichment Rokity
        > 9. Nieposłuszeństwo obywatelskie Tuska
        > 10.Firma Deloitte & Touche która na zlecenie Eureko miała w 2001 r. szukać
        materiałów na Jamrożego i Wieczerzaka by aresztowaniem usunąć zagrożenie dla
        prywatyzacji PZU i sprzedaży większościowego pakietu ubezpieczyciela dla
        konsorcjum Eureko i BIG.
        itd.
        > Kopia pod nimi dolki a Rycho7 dziwi sie, ze jeszcze w nie nie wpadaja.
        • danutki Re: samograj 29.06.06, 11:39
          hasz0 napisał:

          > To specyficzny dobor ludzi.
          > Te ludki nie potrafia
          > > sobie zestawic strategicznie aktualnych wiadomosci:
          >
          > Kopia pod nimi dolki a Rycho7 dziwi sie, ze jeszcze w nie nie wpadaja.

          wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3449369.html
          no i teraz jeszcze te kobiety...w obronie
          • hasz0 Re: samograj no patrz Danusiu znowu dołek 29.06.06, 11:41
            fot: PAP/Grzegorz Michałowski

            Kazimierz
            Marcinkiewicz,
            jeszcze jako szeregowy poseł, miał
            ......przyjąć 200 tys. zł łapówki - donosi prokuraturze warszawski agent
            ubezpieczeniowy Ryszard Murat.
            • hasz0 samograjPiS sam sobie kopie dołki jak R7 kostki? 29.06.06, 11:42
        • alfalfa Re: samograj 30.06.06, 01:12
          hasz0 napisał:

          > > 5. Aktywność rozwiazywanych słuzb WSI

          No wiesz Haszu, jak możesz? Gdy rozwiązywali WSI to jedząc śniadanie pomyślałem
          sobie czy Hasz niedługo powie "działają pomimo rozwiązania", ale wątpiłem.
          Sądziłem, ze taki argument z przyzwoitości odrzucisz. Bo co w takim razie da
          (ło) rozwiązanie WSI, kontrola nad "siłowymi" itd.? Zawsze będzie można
          powiedzieć, że "dokumenty na pewno zniszczone" albo "to robota pogrobowców
          WSI"? To co to za silne Państwo buduje Prezes skoro zawsze są jakieś "ciemne
          siły i układy", które mu szczają do mleka? Etam taka polityka. Szkoda, że to
          jest "prawica" nazywane i tyle.
          A.
          • hasz0 QRDE tak napisałem? Źle ze mną! 30.06.06, 21:56
            • hasz0 QRDE tak napisałem? Źle ze mną! A z innymi gorzej 01.07.06, 06:00
              Kto trzyma w garści tajemnice PRL??
              Autor: tajny.zwolennik.iv.rzeczpospol
              Data: 01.07.06, 05:39 + dodaj do ulubionych wątków
              Afera "szantażu lustracyjnego" na Pani Zycie Gilowskiej ujawnia z całą
              brutalnością skutki "ustaleń okrągłostołowych" czyli zaciągnięcia zasłony
              milczenia nad zbrodniami peerelowskiej bezpieki. Ujawnia też niezbicie, iż
              "lustracja" oparta wyłącznie o teczki TW jest po prostu "zabawą w
              ciuciubabkę". Tylko pełne ujawnienie akt operacyjnych służb specjalnych
              PRL może odpowiedzieć na wszystkie pytania i wątpliwości! Ujawnia również
              służalczą rolę obecnie funkcjonujących polskich i polskojęzycznych
              mass-mediów!
              Nie słyszałem aby ktokolwiek z pismaków czy politykierów postawił sprawę
              wyraźnie: trzeba odwrócić priorytety, ujawnić akta operacyjne bezpieki,
              oskarżyć funkjonariuszy o wszelkie znane zbrodnie natomiast świadków
              szukać wśród TW a dowodów szukać w ich teczkach!
              Przecież w tych aktach operacyjnych nie ma żadnych tajemnic zagrażajacych
              bezpieczeństwu Państwa Polskiego, są tylko dowody terroru bolszewickich
              władz okupacyjnych nad Narodem Polskim!
              Biorąc pod uwagę narastające sygnały o przygotowywaniu przez "stare
              układy" nowych aktów "protestu" i nowych prowokacji zwracam sie do
              wszystkich zatroskanych o polskie sprawy o wystosowanie pod adresem
              obecnie rządzacego Polską obozu (koalicji rządowo - parlamentarnej) apelu o
              przerwanie tego stanu bezsilnosci i beznadziejności.


              • rycho7 wazny cynk od doswiadczonego funkcjonariusza 08.07.06, 10:08
                hasz0 napisał:

                > Przecież w tych aktach operacyjnych nie ma żadnych tajemnic zagrażajacych
                > bezpieczeństwu Państwa Polskiego, są tylko dowody terroru bolszewickich
                > władz okupacyjnych nad Narodem Polskim!

                Bardzo mi sie podoba gdy Hasz podpiera sie jedynie autorytetem jaki sobie
                przypisuje w propagowaniu powyzszej koncepcji. Jako wieloletni szef
                funkcjonariuszy uwaza, ze wie co mowi.

                Zdrajca i sprzedawczyk Dorn daje sie wodzic za nos bezpieczniakom na zoldzie
                hitlerowskich wrogow Polsko-katolicyzmu. Prokuratorzy IPN zwrocili sie o
                odtajnienie wszystkich archiwow PRL. A milosnik wdziekow Pauliny nie
                odpowiedzal nawet wzuszeniem ramion.
    • piq No i po premierze Marcinkiewiczu 07.07.06, 20:39
      Mówiłem 10 dni temu.

      Ciekawe, co się stało w międzyczasie, bo coś się stało, i Marcinkiewicz
      dowiedział się czegoś, co skłoniło go do tego kroku.

      Pokazują się różnice w stosunku Marcinkiewicza i gnoJarosława do wielu rzeczy,
      m.in. koalicji z leprem oraz zwłaszcza otwarcia archiwów ub, które to otwarcie
      gnoJarosław usiłuje storpedować z nieznanych powodów.

      Jazzu, a miały być ogóry i w ogóle wakacje...
      • ewa8a Re: No i po premierze Marcinkiewiczu 07.07.06, 20:59
        Gratuluję politycznego nosa. Nie sądziłam, że to się tak szybko skończy.
        • piq Dziękuję za miłe słowa 07.07.06, 21:25
          Myślę, że coś wyszło na jaw w związku z aferą Gilowskiej. Albo stała się groźna
          dla premiera żądając listy ubeków w ministerstwie finansów, za co ją wykopał i
          sam za to został wykopany (co raczej mało prawdopodobne), lub też premier
          dowiedział się, kto stoi za aferą Gilowskiej. Jest jeszcze trzecia możliwość:
          prezio gnoJarosław chce spożyć popularność rządu i sam się nią utuczyć. I
          czwarta: Gilowska i Marcinkiewicz stali na drodze obiecanek wyborczych przed
          wyborami samorządowymi, żądań lepra i giertysia, i trzeba ich bylo usunąć.

          Tak czy owak jest teraz przynajmniej jasne, kto odpowiada za rządzenie - czyli
          po prostu lider zwycięskiej partii.

          Zobaczymy, co zrobi Marcinkiewicz. I co zrobią postzetchaenowcy z PiSu, bo ponoć
          gnoJarosław obraził się na Ujazdowskiego, a Kamiński wyszedł wcześniej z
          posiedzenia qmitetu politycznego.
        • rycho7 co to zmienia? 07.07.06, 21:30
          ewa8a napisała:

          > Nie sądziłam, że to się tak szybko skończy.

          Ja sie zastanawiam co to w ogole zmienia. Mlody kartofel wezmie slub z mamusia?
          To niezgodne z prawem ale w pisuarze prawo jest wylacznie w nazwie.
          • ewa8a Re: co to zmienia? 07.07.06, 21:37
            Co to zmienia ? Jarosław Kaczyński jako premier to gwóźdź do trumny PiSu, co
            nie ukrywam niezmiernie mnie cieszy.
            Jakimi kryteriami w ocenie premiera kieruje się przeciętny wyborca mieliśmy
            okazję przekonać się niedawno – premier Marcinkiewicz cieszył się dużą
            sympatią, podczas gdy rząd był oceniany bardzo słabo. Ocena szefa rządu nie ma
            więc nic wspólnego z wynikami jego pracy – na pytanie, czy rząd ma jakieś
            osiagnięcia 90% internautów odpowiedział, że nie.
            Kazio się podobał, bo jest miły, sympatyczny, mówi zrozumiałym językiem i jak
            na razie nie słychać, by był zamieszany w jakieś duże afery. Jarosław K. to
            niestety nadęty, antypatyczny bufon, najprawdopodobniej niereformowalny,
            notowania PiS polecą w dół.
      • rycho7 slad lubelski 07.07.06, 21:26
        piq napisał:

        > Marcinkiewicz dowiedział się czegoś, co skłoniło go do tego kroku.

        Znaleziono nastepne materialy do teczki Zyty. Okazalo sie, ze Marionetkiewicz
        byl jej oficerem prowadzacym.

        > otwarcia archiwów ub, które to otwarcie
        > gnoJarosław usiłuje storpedować z nieznanych powodów.

        Jak generala Chwalinskiego nie aresztuja to znaczy, ze oddal materialy ze
        sprawy Hiacynt. Zachowujac sobie jeszcze 15 kopii. Ciekawe czy nieznane powody
        sa podobne do nieznanych sprawcow. Z wydzialu Chwalinskiego w Bydgoszczy w
        1980/81.
    • qwardian Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 07.07.06, 21:13
      No więc umowy koalicyjne zakończyły się w czerwcu i to jest jedyna poprawna
      informacja jaką zamieściłeś w tym wątku. Chciałeś Kaczyńskiego na szczycie to
      będziesz go mieć a kandydat na prezydenta Warszawy został wypromowany. Cieszę
      się widząc jak wijecie się z bólu, że nic tu od was nie zależy, że jesteście
      zdezorientowani i przestraszeni. Tak właśnie będziecie ćwiczeni każdego ranka.
      • piq coś cię zawodzi pomyślunek, qlego pollak,... 07.07.06, 21:30
        ...ja się nie będę wił. I tak moja opcja polityczna jest opcją niewielkiej elity
        intelektualnej. Na razie będzie się wił kraj i ludzie, którzy nic z tego nie
        będą rozumieć. A podane przeze mnie w poście otwierającym informacje są znane i
        jawne od dwóch tygodni, bidoq.

        A gnoJarosław wreszcie zrobił to, co powinien był zrobić na samym początku -
        zostać premierem - tylko wtedy się porobił w portki i zrobił qq narodowi.
        • qwardian Wijesz się i gimnastykujesz się w domysłach. 07.07.06, 21:50
          piq napisał:

          Premierem zostanie
          ktoś popularny, kto ma opinię "nieprzeqpnego", a jest lojalny wobec
          gnojarosława i dyspozycyjny - czyli np. Ziobro, albo też chwilowo zmami się
          kogoś popularnego spoza PiSu, a potem wypieprzy, choć mniej w to wierzę.
          • piq gnoJarosław wydawał mi się znacznie większym... 07.07.06, 22:06
            ...tchórzem po rejteradzie od oczywistego w normalnym kraju dla lidera
            zwycięskiej partii stanowiska w październiku ubr. To była pierwsza rzecz, która
            mnie wqrvviła, bo wtedy miałem nadzieję na prawdziwy przełom w państwie że
            będzie jawność i odpowiedzialność. A mamy socjalizm i chowanie ubeckich teczek
            pod stołem, i chowanie się za plecami Marcinkiewicza, który miał iść na odstrzał.

            To jesteś, qlego pollak, za dekomunizacją czy nie? Za jawnością agentury i
            teczek, czy nie? Jeśli nie - jak tow. kaczyński j. nie jest - to nie piérdziel
            mi tu o naprawianiu państwa, tylko mówmy o qnserwacji ubecji i grubej kresce
            zrobionej pod stołem sympatycznym atramentem.

            Na razie towarzysz pętak został zarekomendowany na premiera. Zobaczymy, czy
            będzie mial na tyle jaj, żeby stołek przyjąć.
            • qwardian Re: gnoJarosław wydawał mi się znacznie większym. 07.07.06, 22:24
              To prawda, że Kaczyński miał zdecydowanie inną wizję ujawniania teczek. Nie
              należy się temu dziwić. Prawnie Kaczyńscy postanowili się najpierw rozprawić z
              tymi, którzy gnębili ich w poprzednim dziesięcioleciu i pozostawić ich w
              permanentnym stanie niepewności. Każdy dzień rządów Kaczyńskich to dla mnie
              radosna nowina. Nie muszę dodawać, że wobec elit III RP nie mam grama szacunku.
            • jaceq Re: gnoJarosław wydawał mi się znacznie większym. 07.07.06, 23:09
              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3470274.html?skad=rss
              "Prezydent może dymisję przyjąć lub odrzucić".
              Akurat! Prezydent może dokładnie tyle, na ile mu pozwoli jego pan (prezes). Jak
              prezes zostanie premierem, to na prezydenta będzie się mówiło "minister do spraw
              prezydentury".
      • andrzejg Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 07.07.06, 21:30
        masz chyba nierówno pod sufitem...zdezorientowani?wystraszeni?

        komunę się przeżyło, to przezyje sie to badziewie

        A.
    • jaceq Urząd premiera odzyskany!!!__________/nt 08.07.06, 07:30

    • piq ry(d)zykowna qncepcya - skoro już zostałem... 08.07.06, 20:47
      ...ciemnowidzem.

      Owóż stawiam ci wam mianowicie taką tezę: gnojarosław bierze premierostwo na
      chwilkę. Doprowadza do zerwania qalicyi i wyborów parlamentarnych 12 listopada
      razem z wyborami lokalnymi.

      Uzasadnienie: gnojarosław jest góvvno wart jako polityk z pierwszej linii, który
      musi sobie dać radę z elementarną kwestią dzisiaj w polityce - kontaktem z
      ludźmi. W wystąpieniach tv-radio gnojarosław jest do chrzanu, i raczej straci
      niż zyska na fotelu premiera. Chyba zdaje sobie z tego sprawę, że będzie
      porównywany do poprzednika, a wysze xuya nie podskoczy, choć ma małego i bardzo
      nisko. Z drugiej strony w wyborach samorządowych pisiactwo jest
      nienajmocniejsze, bo przy króciutkiej ławce warszawka wessała kwiot pisiacki z
      tzw. terenu. Dlatego gnojarosław będzie chciał upartyjnić do granic możliwości
      wybory samorządowe, by do samorządów głosować na partie, a nie na ludzi. A
      najłatwiej to zrobić urządzając jednocześnie wybory parlamentarne i samorzadowe.

      Ryzykuje sporo, ale znacznie mniej, niż w przypadku przerżnięcia wyborów
      samorządowych, lub przerżnięcia wyborów parlamentarnych w dołku poparcia, który
      musi przyjść. Jeżeli nawet przerżnie w listopadzie, to niewielkim procentem i
      postawi się w wygodnej pozycji silnej opozycji. Nie sądzę, by tusku przy swojej
      memłowatości oraz postawieniu na schetynę wypracował jakąś większą przewagę.

      To wszystko pod warunkiem, że... nie powstanie trzecia partia. Mocniejsza od
      dwóch ratlerków, czyli pisiactwa z platfusostwem, na prawo od nich. Ale to
      temacik, który na razie zachowam na potem.
      • andrzejg Re: ry(d)zykowna qncepcya - skoro już zostałem... 08.07.06, 23:52
        > To wszystko pod warunkiem, że... nie powstanie trzecia partia. Mocniejsza od
        > dwóch ratlerków, czyli pisiactwa z platfusostwem, na prawo od nich. Ale to
        > temacik, który na razie zachowam na potem.



        Ciekawe
        Są jeszcze w Polsce rezerwy osobowe na powstanie takiej partii?
        Z tych 'starych' raczej wszyscy już się zgrali...no obecna koalicja,
        która jeszcze nie rządziła dopiero się zgrywa

        A.

        • abprall Re: ry(d)zykowna qncepcya - skoro już zostałem... 09.07.06, 00:04
          Oto tytuł artykułu w dzisiejszym wydaniu Spiegel-Online

          FAMILIENBANDE

          Polens Doppelspitze

          Polens Politik wird künftig zur Familiensache. Die Zwillinge Lech und Jaroslaw
          Kaczynski sollen schon bald an der Spitze von Staat, Regierungspartei und
          Regierung stehen....
          ---------------
          • jaceq Re: ry(d)zykowna qncepcya - skoro już zostałem... 09.07.06, 00:09
            > FAMILIENBANDE

            Familienschurken. Niech mi teraz JW Kaczorstwo zabroni czytać Szpigla. Zostanę
            przemytnikiem. Podpiszę pakt z Szengen.
            • andrzejg Re: ry(d)zykowna qncepcya - skoro już zostałem... 09.07.06, 00:21
              jaceq napisał:

              > > FAMILIENBANDE
              >
              > Familienschurken. Niech mi teraz JW Kaczorstwo zabroni czytać Szpigla. Zostanę
              > przemytnikiem. Podpiszę pakt z Szengen.
              >

              Jeszcze niczego nie zabraniają, choć pomału zaczynają wprowadzać
              delikatną cenzurę.Jakbyś nie mógł czytać Szpigla, to zawsze możesz
              przejrzęc się w lustrze i pokazać im język

              smile)

              A.
              • rycho7 podatek akcyzowy na lustra i przegladanie sie 09.07.06, 08:50
                andrzejg napisał:

                > zawsze możesz przejrzęc się w lustrze i pokazać im język

                To prosto wyeliminowac metodami fiskalnymi. Wprowadzi sie dostep do luksusu na
                monety. Jedno wysuniecie jezyka 5 PLN. Dwa 15 PLN. Trzy 30 PLN. Abonament
                dzienny srednia krajowa (miesieczna).
      • rycho7 jedyne racjonalne wyjasnienie 09.07.06, 08:45
        piq napisał:

        > Doprowadza do zerwania qalicyi i wyborów parlamentarnych 12 listopada
        > razem z wyborami lokalnymi.

        To chyba powiedzial pol jaja w przemowieniu slowami o "warunkach brzegowych"
        negocjacji koalicyjnych.

        Sondaze wskazuja na koalicje PiS SamaBrona po wyborach. PO nie ma z kim zawrzec
        koalicji. Mozna liczyc jedynie na to, ze pol jaja zrazi sobie ostatecznie
        Leppera dazac do wyborow teraz. Tak jak zrazil PO.

        Ewentualnie pol jaja liczy na POPiS w nowym rozdaniu.

        Pozbycie sie Giertycha z rzadu moze poprawic wizerunek PiS. Nastepny krok w
        taktyce zasysania elektoratu prawicowego.
    • piq j a w n o ś ć 10.07.06, 15:10
      Ciekawe, co się właściwie takiego stało, że Marcinkiewicz odwołał wizytę, wpadł
      na qmitet centralny pzpis i pierdyknął rezygnacją? Co się takiego stało, że
      pisiactwo wykonuje sobie strzał z magnum .44 w odbyt?

      Bo cała sprawa wydaje mi się wielce tajemnicza: oto gnojarosław zgadza się na
      rezygnację faceta z 70% poparciem społecznym przed kolejnymi wyborami, a
      wychodzący z japońskiej restauracji kajaba pisiacy mają takie miny, jakby im
      ktoś w kieszenie narobił. Cymański nie chce nic powiedzieć, a nawet stwierdza,
      że woli teraz pomyśleć, a nie mówić. Edgar krótka ręka wtłacza swoje panny do
      limuzyny i rozjeżdża ludzi przy ucieczce. Suseł mówi ludzkim głosem do wrażej
      tiwi. Itd. Nikt, ale to nikt, nie chce mówic o przyczynach dymisji. I nikt nic
      nie wie.

      No i jeszcze jest pytanie: co do qrvvy nędzy jest z tą jawnością, której wszyscy
      oczekiwali po wyborach, i którą w kampanii ludziom przyrzeczono? Najważniejsze
      wydarzenia w państwie są utajnione przed suwerenem, którym jest, że się tak
      górnolotnie, ale z pełnym przekonaniem, wyrażę - Naród. Dwugnojek w osobach
      prezio & premio traktują Polskę jak plac własnych zabaw, a nie jako powierzoną
      im wspólną wartość.
      • alfalfa Re: Wierzejski pedzioł 10.07.06, 21:46
        że to wielce kunsztowna rozgrywka jest - (ponieważ sprawy zdrowia pana
        Prezydenta nie maja się najlepiej - dopisek mój) nie ma pewności czy będzie
        druga kadencja L.K. więc to właśnie z trampoliny warszawskiej powtórzą skok na
        fotel w osobie pana Popularnego. Gosiewski się rozśmiał a rzecz miała miejsce w
        tvn24 rano. Domyślam się dlaczego się rozśmiał, przecie gdyby co mają wierną
        kopię.

        Jedno mnie zastanawia - jak doszliśmy do etapu kiedy prezydenta Warszawy się
        praktycznie mianuje i nikt się nie dziwi?
        A.

        ps. a może wyjaśnienie jest takie, że już wakacje sejmowe zaraz więc trzeba
        było szybko? Zawsze lepsze są wakacje po takim sukcesie gambitowym...

        ps. a zastępca naczelnego Wprost parę minut potem opowiadał jakie to news
        zdradzili mu informatorzy: J.K. udaremnił rozłam w partii, pozbawiając
        jakiegokolwiek znaczenia i na boczny tor kierując (nawet mandatu poselskiego ni
        ma) rozbroił Marcinkiewicza, który już sądował z iloma przejdzie do PO (mowa
        była ponoć od 20 do 60). Zabawne, nie? PO i PiS - dwie strony tej samej monety
        (o niskim nominale).
        • piq A, to dlatego były te historie z łapowką... 10.07.06, 22:30
          ...którą Marcinkiewicz miał wziąc od Monkiewicza, i sprawą Kamińskiego z
          Bielanem. Jarek zaprezentował haki i chłopcy musieli się wycofać z dilu z
          Donaldem. I dlatego nikt nie może wbić klina między prezesa a Kazimierza. I
          dlatego Kazimierz jest potulny, bo jest zaszachowany na dwa sposoby: albo musi
          wygrać w Warszawie z korzyścią dla PiSu, albo w ogóle wypaść z polityki; lub też
          doczekać się dochodzenia prokuratorskiego. No, niezłe. Przy założeniu, że Kazio
          nie wykona jakiejś ryzykownej wolty.

          Co do wolty: nie uważasz, że zrobiło się miejsce na prawo od pisiactwa i
          platfusów na trzecią partię? W stylu neokonsowym? Tak sobie spekuluję, bo zdaje
          się, że Kazio i Rokita są autsajderami w swoich partiach, a zostało na polu
          bitwy mnóstwo sierot po łżeprawicy. Partyjkę bardziej konserwatywną od pisu i
          bardziej liberalną od platfusów? Jedynym depozytariuszem ideologii w po jest
          Rokita (tylko on zabierał głos w tej sprawie), bo platfusy w ogóle nie prowadzą
          dyskursu ideologicznego, tylko wojenke medialną, Marcinkiewicz jest potęgą w
          sensie popularności, i pewnie by mu to pasowało, żeby się wywinąć spod tego
          kamienia, którym jest przywalony. A i uchodzi za konserwatystę. Nikt w Polsce
          nie jest tak mocny medialnie jak ci dwaj.
          • alfalfa Re: A, to dlatego były te historie z łapowką... 17.07.06, 00:31
            Piotrze, odpowiedając po czasie...

            Sądząc po wyniku ostatnich wyborów i obecnych sondaży nie wydaje mi się, żeby
            na nową prawicę jakiekolwiek szanse były. Społeczeństwo chce państwa
            opiekuńczego i socjalnego a partyjki rozgrywają wersję mniej/więcej
            populistyczne. Uczciwie stawiając sprawę: nie wiem, czy wogóle na kogokolwiek
            będę głosował, nawet czy wezmę udział nie wiem. Pierwszy raz od 17lat.
            Straciłem wiarę, że "Polak potrafi", że nie miał szansy i gdy tylko mu ją dac
            weźmie w swoje ręce i wybierając niezależnośc i wolnośc wybierze większe ryzyko
            bez parasola socjalnego ale z szansą na większy indywidualny sukces. Neokons
            jeszcze nie nadeszło, najpierw musi umrzec styropianowe kombatanctwo
            zwane "prawicą". Tymczasem wcześniej umiera (i zmienia się) postkomuna jaką
            znalismy i moze sie przedzieżgnąc łacnie w socjaldemokrat szwedzkopodobny.
            Zaściankowi "prawicowcy" w stylu kaczek kontra postmodern socjaldemokracja
            młodzianków bez ubeckiej i apart przeszłości za to tolerant dla mniejszości
            wszelkich i "co nie zabronione - dozwolone"? Przecież Platforma (w sensie
            pomysłów na państwo i gospodarkę) nie jest niczym innym niż "PiS bez układu".
            Tu nie ma alternatywy ideowej. Dlatego Marcinkiewicz mógł "sondowac" i
            kalkulowac "przeciągnąc szable". Po przeprowadzce nie czuliby różnicy.

            W rzeczywistości PiS zaczyna okreslac postawa SO. Nie LPR, bo ten praktycznie
            wchłonęli ale właśnie SO, spadkobierczynię postkomuszego PSL. Dla wyniku
            głosowań potrzebny jest znowu (bo już doświadczylismy takich koalicji) głos
            zmanewrowanego elektoratu małych miasteczek i wsi. Elektorat będzie wierny (do
            czasu), PSL też tak miało. Na tym jechali z 10 lat, Lepper ujedzie moze z 8.
            Szkoda, że ludziska tacy naiwni ale nadzieja, ze zakumają o co chodzi jest, i
            to z każdym rokiem coraz wieksza.

            Patrząc z odpowiedniego dystansu obecnie widzę jedna partię: tych, którzy na
            państwie zawiesili swoje nadzieje, przyznaję, ze to cholernie smutne. Nie mam
            ochoty na ten czas brac w tym udział.
            A.
    • wikul Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 16.07.06, 21:58
      Warszawa czyli wszechświat

      Jerzy Pilch (fragment)

      (…wink Ubiegający się o ten urząd najweselszy zawodnik polskiej ligi, ambitny
      pomocnik i największy jajcarz w drużynie moim faworytem nie jest. Jego upadek
      jako premiera nie jest mi przykry, bo szczerze nie przepadałem i nie przepadam
      za tym politykiem, W ogóle nie przepadam za Pisiorami, ale - nie tylko z nakazu
      epickiego współ odczuwania ze światem przedstawionym - prawie w każdym z nich
      byłbym wstanie czegoś interesującego się dopatrzyć: Gosiewski robi czasem
      wrażenie, jakby z najwyższym trudem powstrzymywał wewnętrzny rechot - to zawsze
      ciekawie rokuje. Z Kamieńskim -czuję to – szłoby się dogadać bez trudu i na
      niejeden temat. W poczciwych rysach Cymańskiego widzę głód ekscesu; z rozkoszą
      spoiłbym go gorzałą i w głąb ulic Krokodyli powiódł. Tadek -jestem pewien -
      szalałby tam i ewangelizował jak zwierzę, Bielan ma zdumiewająco (ZDUMIEWAJĄCO)
      piękną żonę, kobieta o tak oryginalnych i kruchych rysach ciekawie mówi o
      mężczyźnie, u którego jest boku. Nawet Kurski miewa zaskakujące światło w
      oczach -rzekłbyś: wewnętrzny lad moralny występuje zeń niekiedy w postaci
      niejednoznacznego blasku.
      W każdym z nich mógłbym dostrzec, a od biedy wymyślić (wpisaniu to jedno) jakąś
      przyjazną nie-konwencjonalność - w Marcinkiewiczu byłoby to trudne. Polityk ów
      był ponoć jakimś wyróżniającym się premierem - moim zdaniem wyróżnia! się
      głównie obliczoną na poklask gawiedzi błazenadą. Owszem Kaezyńscy znacznie
      lepiej i konsekwentniej od wszelkich dotychczasowych ekip znają trywialną
      istotę demokracji: wiedzą, że jest to system, w którym każdy głos, też (a
      raczej zwłaszcza) glos tłuszczy się liczy. I wystawiony przez nich premier by!
      igrzyskiem tłuszczy, był tancerzem czerni, był popularny jak serial, był jak
      pan Kazio z sąsiedztwa, bez którego nie ma zabawy.
      Budujące opowiadania o jego nadmiernej, a ponoć drażniącej Kaczorów
      popularności, a też samodzielności, należy między bajki włożyć: popularność
      miał taką, na jaką zasłużył, a samodzielność było w pełnej krasie widać jak
      odwołan i pogrzebion - za odwołanie i pogrzebanie kornie dziękował. Zaiste
      pomiędzy usta znakomitego gorzowianina a kacze pióra nie tylko klina wbić się
      nie da - tam się nawet szpilki nie wetknie.
      Toteż jak mówię: upadek jego przyjąłem z satysfakcją, wziąłem ten upadek za
      dobrą monetę i sprawę miałem za skończoną, i na najmniejszą jadowitość
      czy źle słowo pod adresem Kazimierza Marcinkiewicza nie zamierzałem sobie
      pozwalać - nie kopie się zakopanego. (…wink
      Marcinkiewicz odwołań i pogrzebion - nie trzeciego dnia, a po paru minutach
      zmartwychwstaje! W warszawskie niebiosa wstępuje! W glorii! W błyskawicach!
      Dawniej byl zanudzającym swą sprawnością fizyczną osiłkiem - teraz jest
      mocarzem! Nie karę mu wymierzają, lecz nagrodę dają! Nagrodę odbiera! W nagrodę
      na prezydenta stolicy startuje! W nagrodę komisarzem zostaje!
      W nagrodę za wybitne premierowanie przestał być premierem i wjeszczę większą
      nagrodę zostanie oddelegowany na Warszawę, czyli wszechświat! Jego poprzednik
      Lech Kaczyński niestety nie wykorzystał szansy, nie rządził stolicą, jak
      trzeba, toteż karnie 2ostal ze stołecznej prezydentury zdję ty i w ramach
      dotkliwej sankcji rzucony do Belwederu na przejściową, fasadową i figurancką
      posadkę prezydenta RP. Jak, nie daj Boże, Marcinkiewicz też się nie sprawdzi
      albo, nie dąj Boże, przegra batalię o Warszawę w zaraniu, to będzie musiał o
      najwyższe stanowisko w kosmosie ubiegać się obecny premier, który mało ważne (w
      porównaniu z warszawski) prezydenturą kompletnie bez znaczenia) stanowisko
      premiera wziął, po nąjznakomitszym premierze w dziejach, z ciężkim sercem i
      wyłącznie po to, by swojej partii dać Warszawę, to znaczy by najwybitniejszemu
      i najpopularniejszemu politykowi swojej partii umożliwić zdobycie największego
      zaszczytu, jaki jest możliwy na ziemi i nie tylko. (…wink
      Jerzy Pilch
      • ada08 Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 16.07.06, 22:05
        Ech, Wikulu. Pilch stacza się jednakowoż (stylistycznie). Chociaż i w tym
        felietonie można sie dopatrzyć resztek dawnej świetności (to zdanko o
        Gosiewskim i jego powstrzymywanym wewnętrznym rechocie powinno zadowolić nawet
        najbardziej wybrednych smile)
        a.
        • wikul Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 16.07.06, 22:32
          ada08 napisała:

          > Ech, Wikulu. Pilch stacza się jednakowoż (stylistycznie). Chociaż i w tym
          > felietonie można sie dopatrzyć resztek dawnej świetności (to zdanko o
          > Gosiewskim i jego powstrzymywanym wewnętrznym rechocie powinno zadowolić
          nawet
          > najbardziej wybrednych smile)
          > a.


          Stacza się ? Nie jestem pilnym czytaczem Pilcha ale nie odniosłem takiego
          wrażenia. Ale moge sie mylić.
          • ada08 Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 16.07.06, 22:52
            wikul napisał:

            >
            > Stacza się ? Nie jestem pilnym czytaczem Pilcha ale nie odniosłem takiego
            > wrażenia. Ale moge sie mylić.

            A ja jestem smile I odnoszę takie wrażenie i, powiem zarozumiale, sądzę, że się
            nie mylę. Pilch kiedys pisał świetne felietony (z powieściami już było gorzej,
            a znam wszystkie). Najlepsza jego ksiązka to "Bezpowrotnie utracona
            leworęczność". Zawiera rozszerzony zbiór felietonów, które opublikował kiedyś w
            TP. Świetna ksiązka, gdybyś kiedyś wziął ją do ręki to nie pożałujesz smile Potem
            w "Polityce" zamieścił sporo dobrych felietonów, ale jeszcze więcej słabych,
            coraz słabszych. A teraz w "Dzienniku" pisze o ... Pisiorkach. Żenada.
            Staczanie się. Bo Pilch to nie jest jakiś tam sobie felietoniścina, to jedak
            pisarz, do cholery! I co? I teraz o Pisiorkach pisze. Żałosne.
            a.
            • wikul Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 16.07.06, 23:14
              ada08 napisała:

              > wikul napisał:
              >
              > >
              > > Stacza się ? Nie jestem pilnym czytaczem Pilcha ale nie odniosłem takiego
              >
              > > wrażenia. Ale moge sie mylić.
              >
              > A ja jestem smile I odnoszę takie wrażenie i, powiem zarozumiale, sądzę, że się
              > nie mylę. Pilch kiedys pisał świetne felietony (z powieściami już było
              gorzej,
              > a znam wszystkie). Najlepsza jego ksiązka to "Bezpowrotnie utracona
              > leworęczność". Zawiera rozszerzony zbiór felietonów, które opublikował kiedyś
              w
              >
              > TP. Świetna ksiązka, gdybyś kiedyś wziął ją do ręki to nie pożałujesz smile
              Potem
              >
              > w "Polityce" zamieścił sporo dobrych felietonów, ale jeszcze więcej słabych,
              > coraz słabszych. A teraz w "Dzienniku" pisze o ... Pisiorkach. Żenada.
              > Staczanie się. Bo Pilch to nie jest jakiś tam sobie felietoniścina, to jedak
              > pisarz, do cholery! I co? I teraz o Pisiorkach pisze. Żałosne.
              > a.


              Pisiorki sa tabu ? Czy nie wypada o nich pisać pisarzom ? A moze ty masz
              słabość do pisiorków ? Ja pamiętam Pilcha jak jeszcze pisał w światecznych GW.
              Zamierzchłe czasy. A najbardziej utkwił mi w pamieci film telewizyjny "Żółty
              szalik" z Gajosem, nakrecony na podstawie prozy Pilcha. Ale tym ci nie
              zaiponuję.
              • ada08 Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 16.07.06, 23:36
                wikul napisał:

                > Pisiorki sa tabu ? Czy nie wypada o nich pisać pisarzom ? A moze ty masz
                > słabość do pisiorków ? Ja pamiętam Pilcha jak jeszcze pisał w światecznych
                GW.
                > Zamierzchłe czasy. A najbardziej utkwił mi w pamieci film telewizyjny "Żółty
                > szalik" z Gajosem, nakrecony na podstawie prozy Pilcha. Ale tym ci nie
                > zaiponuję.

                Nie, Wikulu, Pisiorki nie są tabu smile Ale pisarzowi, który jak by nie było,
                napisał parę książek (mniejsza o ich moją ocenę smile), nie uchodzi tak się
                umizgiwać do czytelników. Gdyby Pilch wymyślił określenie "Pisiorki" to byłoby
                co innego, ale on go nie wymyślił.
                Myślę, że Pilch w tej nowej skórze kiepsko się czuje. Zapewne dobrze mu płacą,
                lepiej niż gdziekolwiek, ale kiepsko się czuje. Coś tam próbuje przemycić ze
                swoich fascynacji literackich, ale do kogo to trafia? Ciekawam ilu z jego
                dzisiejszych czytelników wie o co chodzi z tą ulicą Krokodyli w cytowanym przez
                Ciebie felietonie? No, chyba że - co bardziej dociekliwi - wyguglają sobie. Sam
                nie wie Pilch do kogo teraz gada, pogubił się chłopina.
                a.

                PS Słabości do pisiorków nie mam, wcale nie mam słabości do politykasów
                jakiejkolwiek byliby proweniencji smile "Żółty szalik" znam, świetny Gajos. A w
                ogóle żółty kolor nie tylko w tym filmie u Pilcha występuje. Ja zresztą też
                lubie żółty smile
                No. To pa! Na razie smile Jutro raniutko jadę pomoczyć się w morzu smile
                Pozdr.
                a.
                • wikul Re: Po premierze (Marcinkiewiczu) 17.07.06, 20:01
                  ada08 napisała:

                  > Nie, Wikulu, Pisiorki nie są tabu smile Ale pisarzowi, który jak by nie było,
                  > napisał parę książek (mniejsza o ich moją ocenę smile), nie uchodzi tak się
                  > umizgiwać do czytelników.Gdyby Pilch wymyślił określenie "Pisiorki" to byłoby
                  > co innego, ale on go nie wymyślił.


                  Pisarzowi nie uchodzi ? Zakładasz że wszyscy są antypisiorkowi ? Jeżeli do
                  jednych sie umizguje to innym sie naraża.


                  > Myślę, że Pilch w tej nowej skórze kiepsko się czuje.Zapewne dobrze mu płacą,
                  > lepiej niż gdziekolwiek, ale kiepsko się czuje. Coś tam próbuje przemycić ze
                  > swoich fascynacji literackich, ale do kogo to trafia? Ciekawam ilu z jego
                  > dzisiejszych czytelników wi o co chodzi z tą ulicą Krokodyli w cytowanym przez
                  > Ciebie felietonie? No, chyba że - co bardziej dociekliwi -wyguglają sobie. Sam
                  > nie wie Pilch do kogo teraz gada, pogubił się chłopina.
                  > a.


                  Z płaceniem pewnie masz rację . Do Dziennika ciagną najlepsi. A do mnie z
                  Marcinkiewiczem trafił. Oceniając surowo byłego premiera, potwierdził tym
                  samym że jest wbrew sondażom. Na tym polegają umizgi ?
                  Zastanawialem się co z tą ulicą ale ze wstydem sie przyznam że nie wiem.


                  > PS Słabości do pisiorków nie mam, wcale nie mam słabości do politykasów
                  > jakiejkolwiek byliby proweniencji smile "Żółty szalik" znam, świetny Gajos. A w
                  > ogóle żółty kolor nie tylko w tym filmie u Pilcha występuje. Ja zresztą też
                  > lubie żółty smile
                  > No. To pa! Na razie smile Jutro raniutko jadę pomoczyć się w morzu smile
                  > Pozdr.
                  > a.


                  Nie bądź taka surowa dla pisarzy. To też ludzie. Miłego wypoczynku.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka