Gość: t
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
31.01.03, 22:29
"Skąd jednak te normy? Chyba nie od natury, bo już niejedną podobno naturalną
normę przekroczyliśmy i nadal będziemy to robić, i to z jeszcze większym
rozpędem. Powiedzmy sobie jasno, że to my ustalamy, co jest normalne"
(Kinga Dunin)
"Jest jedna rzecz, której nauczyciel akademicki może być całkowicie pewien:
niemal każdy student przychodzący na uniwersytet sądzi, a przynajmniej tak
się mu wydaje, że prawda jest względna. Kiedy odnieść się do tego
sceptycznie, reakcja studentów jest zawsze taka sama: zdumienie.
Kwestionowanie względności prawdy jest dla nich równie zaskakujące, jak
podawanie w wątpliwość sumowania 2+2=4. Są to rzeczy nad którymi nikt się nie
zastanawia.(...). Bez relatywizmu nie ma otwartości na inność, tej wielkiej
cnoty, której krzewieniu od pięćdziesięciu lat oddaje się szkolnictwo
podstawowe i średnie. Otwartość jest wielkim odkryciem naszych czasów - a
wraz z nią relatywizm, który stanowi jedyną możliwą postawę w obliczu
rozmaitości roszczeń do prawdy, spsobów życia i ludzkich charakterów.
Prawdziwym zagrożeniem staje się wyznawca prawdy.(...). Rzecz jasna studenci
nie potrafią swej opinii obronić. Została im ona wpojona jako niepodważalny
aksjomat. W najlepszym razie argumentują następująco: Istniało i istnieje
tyle różnych poglądów i kultur - jakie mamy prawo osądzać, które z nich są
lepsze a które gorsze?"
(Allan Bloom, Umysł zamknięty)
"W końcu lutego ubiegłego roku ośrodek badania opinii publicznej "Zogby
International" z Utica w stanie NY zadał grupie tysiąca losowo wybranych
studentów z całej Ameryki pytanie: "Czy uważasz, że studia należycie
przygotowują cię w zakresie etyki zawodowej?", oraz "jakie przesłanie moralne
kieruje do was uniwersytet?". Odpowiedzu, chociaż można było je przewidzieć
poraziły . 97% ankietowanych stwierdziło, że studia zaszczepiają w nich
zasady moralne, lecz jednocześnie 73% oznajmiło, że na zajęciach z etyki
profesorowie wbijają im do głów, iż uniwersalne standardy dobra i zła w
świecie nie istnieją.(...). Kilka lat temu jeden z nowojorskich profesorów
historii opublikował artykuł, w którym donosił, że 10 do 20% jego studentów
uważa, iż nie można krytykować nazistów za ich plan eksterminacji Żydów i
inne zbrodnie popełnione na narodach Europy. Jakkolwiek część z nich wyraziła
przy tym "prywatne zdegustowanie" postępowaniem Hitlera, to jednak wstrzymała
się od publicznej krytyki polityki III Rzeszy w mysl przeświadczenia,
iż "żadna kultura nie powinna być oceniana przez ludzi spoza niej żadna osoba
nie ma prawa podważać moralnego światopoglądu wyznawanego przez inną". Gdy
profesor poddał pod dyskusję problem istnienia "prawd ansolutnych", wedle
których zabójstwo niewinnego człowieka jest zawsze zbrodnią, studenci znowu
zaprotestowali. Przyznali profesorowi jedynie prawo do stworzenia
kodeksu "prywatnych prawd absolutnych, którymi może się on kierować jako
jednostak. Studenci ci nie są bynajmniej w swoim myśleniu ododobnieni.
Podobne odpowiedzi bez wątpienia można byłoby usłyszeć i na innych
uniwersytetach."
(Eliza Sarnecka - Mahoney, Odprawa posłów postmoderny, Nowe Państwo 1/331)