Dodaj do ulubionych

Amerykański imperializm

04.02.03, 17:08
www.dziennik.com/www/dziennik/week/ps/wk-178-01.html
"12 wrzesnia 2001 rano, kiedy nikt jeszcze nie wiedzial na pewno, kto stal za
atakiem na Ameryke, sekretarz obrony Donald Rumsfeld wystapil z propozycja
ataku na Irak. Jak napisal Bob Woodward w swej ostatniej ksiazce, na
posiedzeniu kryzysowego gabinetu Rumsfeld stwierdzil, iz Irak powinien
byc "glownym celem pierwszej rundy wojny z terroryzmem". Sprzeciwil sie Colin
Powell, ktory uwazal, ze do awantury w Iraku trzeba najpierw przygotowac
amerykanska opinie publiczna. Kiedy wkrotce wyszlo na to, ze za atakiem stal
Osama, pierwszym celem stal sie Afganistan. Ale o Iraku nie zapomniano,
chociaz zastepca Rumsfelda Paul Wolfowitz, mimo wielu publicznych zapowiedzi,
nigdy nie znalazl dowodow na powiazania Saddama z al Qaeda.

Okazja stulecia

Kiedy wezmiemy pod uwage imperialne ambicje Ameryki, wszystko zaczyna
nabierac sensu. Nie tylko dazenie do wojny z Irakiem, ale tez najnowsza
doktryna obronna USA, z jej pochwala "wyprzedzajacego ataku" i gotowoscia
samodzielnego wymierzania sprawiedliwosci w swiecie, bez ogladania sie na
innych. Zrozumiemy tez, dlaczego tragedia 11 wrzesnia stala sie w ustach
doradcow prezydenta Busha "okazja", ktora nalezy wykorzystac. W taki sposob
wypowiedziala sie na przyklad Condoleezza Rice, cytowana przez Nicholasa
Lemanna w kwietniowym "New Yorkerze".

Dwa lata przed 11 wrzesnia, kiedy wysocy ranga urzednicy obecnej
administracji byli jeszcze prywatnymi obywatelami, rozrzuconymi po
konserwatywnych instytutach politycznych (tzw. think tanks), mowili o swoich
celach znacznie bardziej otwarcie. Swa strategie przedstawili w opublikowanym
we wrzesniu 2000 roku raporcie, sygnowanym przez Projekt na rzecz Nowego
Amerykanskiego Stulecia (Project for the New American Century). Zaznaczyli w
nim, ze dla sprawnej realizacji strategii przydaloby sie "katastrofalne i
katalizujace wydarzenie, niczym nowe Pearl Harbour". Doczekali sie.

P.: Jesli niektorzy z Czytelnikow drapia sie teraz po glowach z
niedowierzaniem, rozumiem ich doskonale. Ja tez nie wierzylem. Zapraszam do
lektury raportu "Rebuilding America's Defenses: Strategy, Forces and
Resources For a New Century", dostepnego na stronie internetowej:
www.newamericancentury.org/publicationsreports.htm "

Obserwuj wątek
    • Gość: V.C. Re: Amerykański imperializm IP: *.czestochowa.sdi.tpnet.pl 04.02.03, 19:54
      Delenda est Carthago , czyli o imperializmie amerykańskim w kontekście Iraku

      Jedną rzecz trzeba amerykańskiej administracji przyznać uczciwie. Uczy się.
      Mimo, że trwa w swej oszalałej neo-imperialnej furii, uczy się. Pomijając
      doświadczenia ostatnich wojen, które mają oczywisty wpływ na kształtowanie
      strategii tych obecnych i tych przyszłych, warto sięgnąć do przykładów o dużo
      większym ciężarze historycznym. Warto na przykład wskazać, iż Stany
      Zjednoczone, szczególnie w wymiarze polityki zagranicznej, nauczyły się bardzo
      wiele od ich wybitnego protoplasty – Rzymu.

      Po drugiej Wojnie Punickiej, gdy Rzymowi udało się ostatecznie pokonać
      Hannibala i rozszerzyć swoją hegemonię terytorialną i polityczną w basenie
      Morza Śródziemnego, okazało się to rychło działaniem nie wystarczającym. Obecna
      była bowiem atmosfera permanentnej politycznej (czyli także militarnej) obawy.
      Jej przyczyną była gówna metropolia miejska, a więc i twierdza - Kartagina.
      Strach przed potężną symboliką tego miasta oddziałującą na ludzkie umysły,
      strach przed odrodzeniem się Kartaginy jako organizmu politycznego (a zatem i
      militarnego) powodował swoisty ferment. To z kolei pobudzało wyobraźnię i
      emocje, i spowodowało przekształcenie się kwestii kartagińskiej w dyżurny temat
      politycznej debaty. Fakt faktem, obawy te były uzasadnione. Przywódca Partii
      Wojennej, niejaki Cato, miał zwyczaj kończyć każde swoje przemówienie w
      senacie – nie ważne co akurat było przedmiotem obrad – zdaniem „Delenda est
      Carthago” („Kartagina musi być zniszczona”wink.

      Zalecenie Katona zostało w końcu zrealizowane. Po trzech latach wyczerpującego
      oblężenia, podczas którego tysiące Kartagińczyków umierało powoli z
      wycieńczenia, głodu i epidemii (wczesny przekład efektywnych sankcji,
      nieprawdaż?) miasto zostało doszczętnie zniszczone, a Ci którzy przeżyli
      zostali sprzedani w niewolę. Tak oto Rzym nadał w świat wiadomość-przestrogę o
      losie tych, którzy nie zechcą się mu podporządkować, którzy nie zechcą uznać
      wartości rzymskiej cywilizacji.
      Od tamtych chwil dzielą nas już oczywiście tysiące lat. Niewolnictwo dawno już
      wyszło z mody, masowych oblężeń także nie stosuje się już od dawna. Dziś modne
      jest zniewalanie całych społeczności za pomocą mechanizmów ekonomicznych.
      Określa się to jako „globalizacja”, a polega to na masakrowaniu państw i
      społeczeństw za pomocą środków pośrednich – manipulacji handlowych i zadłużenia
      zagranicznego. Przecież jest to sposób dużo bardziej opłacalny (tańszy i
      bardziej wydajny), niż urządzane przez Rzymian polowania na niewolników.
      Niemniej historia potrafi wyszykować nam od czasu do czasu taką sytuację, w
      której stare rzymskie metody militarnego podboju i okupacji zdobytych
      terytoriów, okazują się mieć dużo większe zastosowanie. Dobitnym tego
      przykładem jest właśnie Irak.

      Niemniej jednak nawet tu dostrzec można ogromną przewagę nad
      prymitywizmem „starych metod”. Po wojnie Amerykanie zaprowadzą w Iraku reżim
      okupacyjny. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Okupacja owa wydaje
      się być zresztą priorytetową intencją wszystkich działań wojennych, które
      rozpoczną się już za chwileczkę. Powstały już nawet szczegółowe opracowania
      dotyczące funkcjonowania i kompetencji kolonialnej administracji, która ma się
      zająć odbudową zniszczonej Irackiej infrastruktury zaczynając oczywiście od
      przywrócenia zdatności polom naftowym i zainstalowania tam nowych urządzeń
      wydobywczych. Nikt nie podejrzewa Stanów Zjednoczonych o chęć totalnego
      zniszczenia Iraku i obrócenia jego terytorium w bezużyteczny i jałowy fragment
      ziemi przykrytej piskiem. Wręcz przeciwnie! USA chcą by pustynia rozkwitła, a
      ropa popłynęła szerokimi korytami. Wszystko to zaś ku chwale bożej oczywiście i
      ku pokrzepieniu amerykańskich zasobów skarbowych.

      Inspekcyjny cyrk
      Swoista zabawa w chowanego, realizowana za pomocą międzynarodowych inspektorów
      rozbrojeniowych spowodowała w pewnych kręgach pozytywne spekulacje. Pojawił się
      cień nadziei na to, że sytuacja nie osiągnie rozmiarów wojny. W tym samym
      czasie jednak Donald Rumsfeld wspaniałomyślnie zaproponował Saddamowi
      Husseinowi wygnanie w jakimś bliżej nieokreślonym kierunku sugerując w ten
      sposób, że mógłby on w zasadzie uniknąć ewentualnego procesu. Tego typu
      dyplomatyczne menuety nie powinny jednak nikogo wprowadzać w błąd. Rzeczywistą
      miara sytuacji jest bowiem zgromadzony w Zatoce Perskiej potencjał militarny,
      który osiągnął już punkt, od którego nie ma w zasadzie odwrotu.

      Saddam Hussein zdaje sobie sprawę, z realnej wartości obietnic Waszyngtonu.
      Wie, że są zabiegiem dyplomatyczno-propagandowym, wie, że stanowią swoistą
      kołysankę dla światowej opinii publicznej i pozorny pretekst, który
      usprawiedliwili kolejne zbrodnie w imię „międzynarodowego bezpieczeństwa”.
      Dlatego też Hussein wystąpił 17. stycznia w telewizji z publicznym orędziem i
      zapowiedział, że każdy kto zaatakuje Irak, „będzie zmuszony popełnić
      samobójstwo u bram Bagdadu”.

      Przypomnijmy, że to płomienne przemówienie wygłoszone zostało w 12. rocznicę
      poprzedniej wojny w Zatoce Perskiej – operacji „Pustynna Burza”. Przypomnijmy
      także, że Irak został wtedy szybko pokonany kosztem 200 000 ludzkich istnień.
      Amerykańskie władze wraz z ich zapleczem przekonane są o rozegraniu i tej wojny
      według podobnego scenariusza. Niektórzy mają jednak wątpliwości - wystarczy
      przyjrzeć się bliżej neurotycznym reakcjom światowych rynków i wahaniom
      giełdowym.

      Udowodnić niewinność
      Mając świadomość swojej absolutnej słabości w konfrontacji z jedynym
      ogólnoświatowym hegemonem, władze Irackie postanowiły uczynić wszystko co tylko
      będzie możliwe by okazać dobrą wolę i pomóc ONZowskiej inspekcji w
      poszukiwaniach dowodów (nie)posiadania broni masowego rażenia. Na próżno! Po
      ponad 200 ekspedycjach, pod koniec grudnia zeszłego roku Hans Blix poinformował
      publicznie, iż nie znaleziono niczego. Nie było to do końca po myśli
      amerykańskich strategów, którzy Blixa wysłali do Iraku dokładnie po to by
      pomógł im udowodnić coś odwrotnego i pokazać, że Saddam Hussein jest
      rzeczywiście realnym zagrożeniem dla światowego pokoju. Zaraz po nieudanej
      eskapadzie Blixa i jego niepomyślnych wypowiedziach głos zabrał Kofi Annan –
      Sekretarz Generalny ONZ. 31. grudnia ogłosił, iż nie znajduje żadnych powodów
      dla militarnej interwencji w Iraku.

      Odpowiedź strony amerykańskiej była następująca: to, że niczego nie
      znaleźliście dowodzi faktu, że zgodnie z naszymi przewidywaniami Irak musi coś
      ukrywać. Logika argumentacji Waszyngtonu, przypomina tę stosowaną podczas
      sądzenia czarownic setki lat temu. Biedną, przypadkową kobietę oskarżano o
      bycie czarownicą i torturowano, by przyznała się w końcu do winy. W przypadku
      gdy, któraś z kobiet się nie przyznawała, uznawano, iż została opętana przez
      diabła i dlatego właśnie jest w stanie oprzeć się torturom. Tak czy inaczej
      rzeczona kobieta kończyła na stosie.

      Odkrycie jedenastu sprawnych, pustych głowic chemicznych kalibru 122mm
      natychmiast posłużyło za wygodny pretekst do podburzania wojennej histerii.
      Rzecznik prasowy misji rozbrojeniowej w Iraku oświadczył, iż nie było o tych
      głowicach ani słowa w – zawierającym 12 000 stron – irackim raporcie o
      programach zbrojeniowych. Jeden z wysokich rangą irackich oficerów tłumaczył,
      że żadna z nich nie miała nic wspólnego z jakimikolwiek zakazanymi programami
      zbrojeniowymi, a poza tym ich przydatność wojskowa już dawno wygasła – dlatego
      też zostały zapakowane w drewniane skrzynie i pozostawione w jednym z magazynów
      gdzie o nich najzwyczajniej w świecie zapomniano.

      Wielce prawdopodobne jest, że władze irackie mówią w tym wypadku prawdę.
      Podobnie zresztą jak w sprawie nieco późniejszego odkrycia dużej ilości
      zgromadzonych notat
      • Gość: wikul Re: Amerykański imperializm IP: *.acn.waw.pl 06.02.03, 01:09
        AMERYKAŃSKI IMPERIALIZM

        To z wściekłości zębami zgrzytam
        i przeklinam w ogłuchłym gniewie,
        bo wściekły i głuchy brytan
        ssie serce ziemi i krew jej.

        Psie uwieszony na gardłach słabych,
        kłami bagnetów duszący mych braci,
        psie błyszczący ślepiami w generalskich sztabach
        na łańcuchu intryg dyplomacji -

        Ty na czołach gazet nie napiszesz,
        że Indie się budzą, że w Chinach bunty i terror,
        że burza nad Azją jak na afiszu,
        że krwawe łapy nad ZSRR.

        Ty w tej sieci nas rwiesz jak w obroży,
        w tej sieci jak pająk oplątasz,
        - złą siecią kołysze się, grozi
        ten krwawy i zły faktomontaż.

        O ty, co dałeś wyspom i koloniom
        twoją kulturę i twój syfilis,
        znów chcesz nas pognać na rzeź - i z bronią -
        znów swój łeb nad padliną schylić.

        Tam w koloniach mrą chłopi i tkacze,
        a ile razy dymił gniewu dynamit,
        ile razy szli bić się z rozpaczy,
        rząd odpowiadał szubienicami.

        Ale dziś już terrorem nie będziesz nas orał,
        dziś lud już się nie da kołysać nadzieją,
        nie pomogą ci szubienice i memoriał -
        już dymem bucha odpowiedź dziejom.

        Warczysz bez siły: kryzys, kryzys,
        dusisz się w złotej klatce rynków-
        a tu, jak powróz szarpie wyzysk
        wychudłe karki robotników.

        Już gniotą Indie pancerne pociągi,
        bombami z samolotów prażysz
        lecz wyżej patrzy czerwień chorągwi,
        i zgniecie cię strajkiem tłum kolejarzy.

        I w Chinach startych korpusem tanków
        w pył roztrzaskanych baterią armat,
        pod mur postawią sztab Kuomintangu,
        a mroczne prowincje rozjaśni szkarłat.

        Ogniem wypalić głód i lichwę!
        Pięścią w ten pysk co skórę z ciała zdarł już!
        - w dzwon biję, krzyczę i nie ścichnę,
        aż nie zrąbie twych łap - proletariusz -

        i gdy ty łeb swój wzniesiesz nad Europą,
        wściekłymi ślepiami się rozpalisz -
        on wstanie tłumem i stanie piechotą,
        i zdepcze jak psa - imperializm.

        M.Buki
        • Gość: © Amerykański imperializm a stonka ziemniaczana IP: *.cm-upc.chello.se 06.02.03, 03:15
          www.republika.pl/wasilew/stonka.htm
    • tyrannosaurus.rex ___________WATTO__MA__RACJE_=_=_=_=_=_=_=_=_=_=>>> 06.02.03, 03:37
      Co to za maskarada z tym Irakiem. Wiadomo że Husein jesz stuknięty i nie
      można mu zaufać szczególnie z bronią masowej zagłady. Świat będzie znacznie
      bezpieczniejszym miejscem bez tego idioty i dzięki Bogu za US i Busha który
      to rozumie. Te całe przedstawienia w UN, rozmowy, niby konsultacje z
      przywódcami Europejskich krajów to tylko taka teatralna gimnastyka dla
      naiwniaków którym szkoda takich parchołków jak Osama i Saddam. US niby dowody
      pokazuje i niby czeka na pozwolenie UN do wojny ale już bez pozwolenia
      wysłałz do tego regionu ponad sto tysięcy wojska i ogromną ilość ciężkiego
      sprzętu. A po co myślicie? Na ćwiczeniasmile

      Po WTC jest tylko jeden rodzaj rozmowy który będzie zrozumiany przez
      fanatycznych Islamistów. Przemoc!
      Trzeba im tak wpierdolić, jeden po drugim, żeby następny kretyn myślący o
      współpracy albo pomocy terrorystą, pomyślał o konsekwencjach takiego kroku.
      Taliby już straciły władzę Saddam już wkrótce a potem zobaczymy kto jeszcze,
      jeśli się ktoś odważy, podniesie swój łeb bez szacunku dla siły USA. Tak dla
      siły bo tylko to fanatycy są wstanie zrozumieć.





      • watto Re: ___________WATTO__MA__RACJE_=_=_=_=_=_=_=_=_= 06.02.03, 17:47
        Nie Watto ma rację, bo nie Watto to pisał. Na odpowiedniej stronie masz
        nazwisko autora i możesz do niego napisać z podziekowaniami.
        • Gość: tow.Pieróg Tow.Mao Tse - Tung o imperialiźmie amerykańskim IP: *.acn.waw.pl 07.02.03, 00:40
          Towarzysz Mao Tse-tung był największym marksistą-leninowcem naszych czasów.
          Towarzysz Mao Tse-tung genialnie, twórczo i wszechstronnie odziedziczył,
          obronił i rozwinął marksizm-leninizm, podniósł go na całkowicie nowe stadium.

          Idee Mao Tse-tunga, to marksizm-leninizm epoki, w której IMPERIALIZM zmierza ku
          ogólnemu rozkładowi, a socjalizm kroczy do zwycięstwa na całym świecie. Idee
          Mao Tse-tunga są potężnym orężem ideowym w walce przeciwko IMPERIALIZMOWI ,
          w walce przeciwko rewizjonizmowi i dogmatyzmowi. Idee Mao Tse-tunga stanowią
          przewodnią wytyczną dla całej partii, całej armii i całego kraju we wszystkich
          pracach.

          Dlatego też najbardziej podstawowe zadania w pracy ideowo-politycznej naszej
          partii polega na tym, aby zawsze wysoko wznosić wielki czerwony sztandar idei
          Mao Tse-tunga, uzbrajać w nie cały naród i obstawać przy tym, aby idee Mao Tse-
          tunga stały się siłą wiodącą we wszystkich pracach. Szerokie masy robotników,
          chłopów i żołnierzy, szerokie rzesze kadr rewolucyjnych i szerokie rzesze
          inteligencji powinny rzeczywiście przyswoić sobie idee Mao Tse-tunga, trzeba,
          aby każdy studiował prace Przewodniczącego Mao, słuchał rad Przewodniczącego
          Mao, kierował się wskazaniami Przewodniczącego Mao i był godnym bojownikiem
          Przewodniczącego Mao.

          Dzieła Przewodniczącego Mao trzeba studiować celem znalezienia klucza do
          rozwiązania określonego zagadnienia, należy je studiować i stosować w sposób
          twórczy, łączyć studiowanie ze stosowaniem w praktyce, studiować najpierw to co
          jest najbardziej potrzebne do wprowadzenia w życie, aby uzyskać natychmiastowe
          rezultaty, dokładać starań do stosowania idei Mao Tse-tunga w praktyce. Aby
          rzeczywiście przyswoić sobie idee Mao Tse-tunga, należy koniecznie stale
          powracać do studiowania całego szeregu podstawowych tez Przewodniczącego Mao, a
          niektórych maksym najlepiej jest nauczyć się na pamięć, należy je stale
          studiować i stosować w praktyce. Na łamach gazet trzeba koniecznie, w ścisłej
          więzi z życiem, regularnie publikować wyjątki z dzieł Przewodniczącego Mao, aby
          wszyscy mogli je studiować i stosować w życiu. Doświadczenie szerokich mas w
          twórczym studiowaniu i stosowaniu dzieł Przewodniczącego Mao osiągnięte na
          przestrzeni ostatnich kilku lat świadczy, że studiowanie wyjątków z dzieł
          Przewodniczącego Mao, wybranych według zagadnień wymagających rozwiązania, jest
          dobrą metodą i w ten sposób łatwiej jest osiągnąć natychmiastowe rezultaty.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka