Dodaj do ulubionych

Problem jest__czy pozostanie nieroztrzygnięty?

08.02.03, 21:13
Problem jest- czy pozostanie?
Nie czuję się winna, ale czuję się odpowiedzialna za to co stało się potem,
to jest po moim larum na forum w sprawie faksu-donosu na Tyu.
Andrzeju, to nie jest problem walki "dwóch kogutów o kurkę' jak to
strywializowałeś.
ZANIM TO się stało byliśmy świadkami innych sposobów niszczenia niewygodnych
osób.
Piszę osób a nie nicków, bo za tymi nickami kryły się konkretne osoby,
konkretni rozmówcy, konkretni NIEWYGODNI rozmówcy.

I TU JEST PROBLEM

To co się wydarzyło już się nie cofnie.
Pewne fakty zaistniały realnie i ich już nie cofniemy.
Nie znaczy to jednak, byśmy skupili się wyłącznie na pewnych skutkach.

WAŻNE SĄ PRZYCZYNY

A przyczyna zawsze była taka sama:

POZBYĆ SIĘ NIEWYGODNEJ OSOBY

Nie zauważyłam, by na forum toczyły się spory o nicki reprezentujące opinie
powszechnie obowiązujące w społeczeństwie. Można tu bezkarnie i dowolnie pluć
na wszystko i wszystkich. Rząd, kościół, komunistów, kapitalistów, buraków,
żydów , antysemitów itp.
Póki to jest plucie tylko to wporządku
Niech się motłoch wygada, niech ma swoje forum aby dać upust swoim
frustracjom.

ALE OD POWAŻNYCH PROBLEMÓW WARA!

Kto sobie zarezerwował te poważne dyskusje o poważnych problemach?

DLACZEGO OD POCZĄTKU ISTNIENIA FORUM NISZCZONO PEWNE OSOBY?

Ja tu jestem dopiero od roku, ale jak czytam, zwłaszcza wspomnienia o
jeniseju, to od niego TO się podobno zaczęło.

Czy KTOŚ poważny mógłby przeprowadzić analizę jakie tematyczne wątki
niszczono?
Jakie osoby odeszły z forum?
Dla kogo ich poglądy były niewygodne?
Może dopiero TAKIE spojrzenie da nam odpowiedź na późniejsze wojny?

Nurni

ZOSTAŁEŚ WPUSZCZONY TEŻ W KANAŁ.

Teraz tracisz czas i energię na fałszywym tropie.
Zastanów się chwilę.
Przecież mądry facet z ciebie.
Jesteś w tej chwili skutecznie odsunięty od .....
No właśnie!
Nurni co teraz byłoby dla ciebie ważne, gdyby nie sprawa z gminą?
Ktoś wiedział, że ciebie to "ruszy".
Ktoś pewnie wiedział co mnie może "ruszyć".
A wątek Hiacynta zapowiadał się NIEZWYKLE INTERESUJĄCO.
I dotyczył BARDZO WAŻNYCH SPRAW.

I teraz "gotujemy" się znowu we własnym sosie z problemem o d.Maryni.

Ilu z nas dało się wpuścić w ten kanał?

OPAMIĘTAJMY SIĘ!

POMILCZMY I POMYŚLMY

To nie 'żarty i zabawy dla dorosłych' są jak by chcieli niektórzy sprowadzić
całą sprawę.

Czy się mylę?

Odpowiedzcie po zastanowieniu.
Danka
Obserwuj wątek
    • witekjs Re: Problem jest__czy pozostanie nieroztrzygnięty 09.02.03, 12:58
      d_nutka napisała:

      > Problem jest- czy pozostanie?/.../

      Danutko. Od długiego czasu słucham Cię z uwagą i zainteresowaniem.
      Nie tylko niszczenie niewygodnych osób doprowadziło do tego, że odeszło i
      bedzie odchodzić z F. dziesiątki osób . Były sytuacje, w których miałem ochotę
      odezwać się do Ciebie i nagle okazywało się, że jesteś "zaprzyjażniona" z kimś
      kto metodycznie obraża w Forum wszystkich, swoim ordynarnym, prowokacyjnym
      zachowaniem w naszej i kobiet obecności. Takie zachowanie wykluczało możliwość
      rozmowy definitywnie.
      Tak też jest z kilkoma innymi osobami, w tym głównymi "postaciami dramatu" i
      ich sojusznikami, rozbijającymi wszystkie ciekawe dyskusje, jeśli brały w nich
      udział osoby, w większości z nieznanych lub niezrozumiałych nam
      powodów, "nielubiane"/w tym my/.
      Podobnie stawało się z niektórymi osobami, które uważają, że walcząc
      o "słuszną sprawę" i princypia, można bezkarnie decydować się na stosowanie
      metod "tamtych", w normalnym życiu niedopuszczalnych.
      Są wśród nas, jak to w życiu, również ludzie, którzy pozwalają sobie na
      żądanie, czasem aroganckie, odpowiedzi na swoje pytania, przepraszanie lub
      dziękowanie/tu i teraz/ osobom, które w ich odczuciu tego wymagają.
      Pisanie tutaj nie jest rozmową, w której natychmiast można wyjaśnić intencje
      swojej reakcji lub jej braku. Oprócz ograniczeń czasowych istnieje szereg
      innych, nie pozwalających reagować zgodnie z powszechnym oczekiwaniem. Trudno o
      nich rozprawiać na oczach setek ludzi.
      Zapomina się tutaj, że pod żadnym pozorem nie rozmawia się, o tym co się wie
      nie z forum i niektórych innych sprawach, publicznie. Sa dotego miejsca
      stworzone do intymnych rozmów w cztery oczy i tego nie można zmieniać bez
      poważnych konsewencji.
      Straszną rzeczą stało się mieszanie, do czysto międzyludzkich nieporozumień,
      niechęci czy w końcu nienawiści - spraw religijnych, czy narodowościowych.
      Wydaje mi się, ze nasze forum stało się klinicznym przykładem tego jak, z
      czasem powstają "gordyjskie węzły" bałkańskie, kaukaskie, bliskowschodnie czy
      wielu innych regionów pogranicza.
      Na naszym wschodzie Janek, który poderwał tatarską Aiszę Bazylemu, stawał się
      obrzydliwym Lachem, krzywdzacym prawosławnego małojca/to samo w drugą stronę/smile.
      Do tego trzeba dodać naszą naturalną potrzebę afirmacji, poczucie urażonej dumy
      lub głęboką urazę wynikającą z poczucia lekceważenia przez osoby, jakoś tam dla
      nas ważne, no i nasze niwyparzone jezyki...!
      To wszystko prowadzi do tego, że zamykamy się w sobie i w jakimś momencie
      musimy odejśc z miejsc takich jak Forum. Nie wiemy do kogo się odzywać, nie
      narażając sie na afronty lub niezrozumienie.
      Zawiedliśmy się również na naszych próbach "zalegalizowania" naszych
      wirtualnych sympatii w realu. Maże jednak nie do końca...
      Dla wszystkich jednak ta niezwykła przygoda z internetem okazała się zbyt
      bolesnym doświadczeniem.
      Przyjęcie "opcji zerowej" jest już niemożliwe, o czym może bedą pamiętać Ci
      wszyscy, którzy są tu krócej i nie do końca wiedzieli, jeszcze niedawno o co
      toczą się te dziwne wojny.
      Ciągle jednak chciałbym nie wierzyć, że kryje się za tym wszystkim, coś więcej
      niż tylko nasze, typowo ludzkie słabości, w tym nieumiejętność przemilczania i
      nieodparta potrzeba wyjścia ze "swoim na wierzchu".

      Przepraszam, że piszę o takich oczywistych sprawach, które chyba czasami dobrze
      jest sobie przemyśleć potrząc również na swoje postępowanie ...

      Pozdrawiam Was. Witek



      • Gość: Hiacynt Witku____napisałeś list zachowując milczenie______ IP: 195.205.252.* 09.02.03, 20:12


        Witku

        Twój list bylby dobrym rok temu. Zreszta pamietam co wówczas pisałeś.

        "CZY ''NAJWAŻNIEJSZE JEST NIEWIDOCZNE DLA OCZU''?

        nie wiem, dlaczego akurat tego wątku nie ma w archiwum.

        Początek Twojego listu z wątku Tyu, zniszczonego przez Miriam i Perłę:


        Re: Do_____Stoika___i___wszystkich_dobrej _woli___ adres: *.chello.pl
        Gość portalu: witekjs 16-02-2002 10:19

        Drogi Stoiku.Dziekuję i bardzo się cieszę ,że odezwałeś się. Twoje milczenie,
        mogliby niektórzy traktować jak przyzwolenie na zachowania urągające podstawom
        współżycia nie tylko w Forum.Wiedziałem,ze tak nie jest.Przez kilka miesięcy
        zdołaliśmy wyrobić sobie zdanie o swoich postawach,które przy wszystkich
        ograniczeniach Forum bliskie jest prawdy.Większość z nas z przykrością odbiera
        to co od wielu miesięcy bezkarnie wyprawiało w tym miejscu kilka osób, w tym
        pretendujących do wrażliwych,delikatnych intelektualistów...

        ================================================================================

        Teraz Witku jesteśmy całkowicie w innym miejscu. Wirtual wkroczył w real.
        Wkroczył szantażem i donosem. Cóź się stanie z forum, z forumowiczami
        gdy zatriumfuje kłamstwo? Gdy zatriumfuje bezkarność?
        Czy zdajesz sobie sprawę?

        Napisałeś wówczas: "Zajęcia praktyczne" ponownie odebrały chęć na jakikolwiek
        udział w forumowych rozmowach".

        Znasz mnie Witku i wiesz w któych punktach się różnimy. Ja jestem
        od "pouczania" smile) Dlatego też napiszę szczerze, wychodząc naprzeciw kilku
        Twoim sformułowaniom.

        Udało Ci się napisać list, zachowując jednoczenie milczenie.

        pozdrawiam

        Hiacynt



        • witekjs Re: Witku_napisałeś list zachowując milczenie {:-} 09.02.03, 21:21
          Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
          > Witku
          >
          > Twój list bylby dobrym rok temu. Zreszta pamietam co wówczas pisałeś.
          > /..../
          > Teraz Witku jesteśmy całkowicie w innym miejscu. Wirtual wkroczył w real.
          > Wkroczył szantażem i donosem. Cóź się stanie z forum, z forumowiczami
          > gdy zatriumfuje kłamstwo? Gdy zatriumfuje bezkarność?
          > Czy zdajesz sobie sprawę?
          >
          > Napisałeś wówczas: "Zajęcia praktyczne" ponownie odebrały chęć na jakikolwiek
          > udział w forumowych rozmowach".
          >
          > Znasz mnie Witku i wiesz w któych punktach się różnimy. Ja jestem
          > od "pouczania" smile) Dlatego też napiszę szczerze, wychodząc naprzeciw kilku
          > Twoim sformułowaniom.
          >
          > Udało Ci się napisać list, zachowując jednoczenie milczenie.
          >
          > pozdrawiam
          >
          > Hiacynt
          _____________________________________

          Trzeba przyznać, że doskonale to okresliłeś. Nie mialem jednak wątpliwości, że
          w jakiś sposób postarasz się "wyegzekwować" moją deklarację.
          Tak na prawdę jest ona zawarta w moim liście.

          To, że byłby on dobry również przed prawie dwoma laty świadczy jedynie, że
          mimo Twojego i kilku innych wartościowych osób podejścia do naszego problemu w
          Forum, nie osiągnieto niczego na prawdę pozytywnego.

          Doszło do tego o czym pisaliśmy, że stała się to totalna wojna z potwornymi
          ranami u wszystkich. Jedynym "krzystnynym" efektem jest to, że powstała ogromna
          baza danych dokumentująca straszne wypowiedzi i potworne nakręcanie spirali
          niechęci, dodatkowo z nowymi jak to chyba Andrzej nazwał, spadochoniarzami.
          To wazne lecz jest to nie ten efekt, o który może chdzic w sporach miedzy
          ludżmi.

          Już bardzo dawno przestaliśmy kontrolować to co sie tutaj dzieje. Obecnie
          wykroczylo to poza granice Forum i obawiam się, że zacznie żyć swoim własnym
          życiem.

          Jak widzisz osoby/strony w "sporze forumowym" nie zmieniły swojego nastawienia
          do siebie, co gorsze nasilila się zapiekła niechęć, zakreślająca co raz wieksze
          kręgi.

          Nie jestem w stanie uczestniczyć w tej "wojnie stuletniej" ponieważ po stronie,
          z którą identyfikowałem się "od zawsze" popełniano błędy, których nie mogłem
          akceptować.

          Nie móglbym również ze względu na mój zupełnie inny, od Twego temperament jak
          i to, że w pewnym momencie w ferworze walki mógłbym zranić kogoś w
          niedopuszczalny sposób.

          Wemnie,jak w każdym z nas jest również niemało agresji. Może umiem
          jątylkolepiej trzymać na wodzy, co w mojej sytuacji jest dość zrozumiałe.

          Nawolując do opcji zerowej byłem przekonany, że jest to jedyna szansa na nasze
          w miarę normalne bytowanie w Forum. Wszyscy, od których zależało czy można
          zakończyć te wojny, odrzucili mnie z tymi propozycjami.

          Nie wierzyłem, że uda sie wygrać z kłamstwem i brutalną agresją w Forum nie
          mając żadnych możliwości egzekwowania przestrzegania zasad od ludzi, którzy
          widzą je zupełnie inaczej lub ich nie mają.

          W takim razie nic ciekawego nie byłem w stanie zaproponować. W tej atmosferze
          nie mogłem sie skupić nad wątkami ciekawymi dla mnie, Twojego, Tyu lub innych
          autorstwa.

          Pozdrawiam Was. Witek
          • Gość: Hiacynt źle robiłeś milcząc i czekając Witku IP: 195.205.252.* 09.02.03, 22:33
            witekjs napisał:

            > To, że byłby on dobry również przed prawie dwoma laty świadczy jedynie, że
            > mimo Twojego i kilku innych wartościowych osób podejścia do naszego problemu
            w Forum, nie osiągnieto niczego na prawdę pozytywnego.

            Witku, tak jak w tytule. Zaczżłąem uważniej czytać twoje listy, śledzić twoje
            pisanie, ale popełniłeś błą. Jak w tytule, pewnie nie zrozumiałeś smile)
            Błąd czekania iż się samo naprawi. Szkoda, że więcej nie pisałeś na kulturze,
            a może na aktualnościach, szkoda, że nie byłeś bardziej aktywny. Nie żebyś
            walczył, ale jednak uczestniczył. Łatwiej by było, chociażby Tyu byłoby
            łatwiej. Ja jestem przeciwnikiem, życia privowego. Oczywiście, jeżeli się kgoś
            lubi, można pisac na privach. Ale, jednak foprum jest najważniejsze i to co się
            otwarcie pisze. Wprost, bez owijania w bawełnę.

            > Doszło do tego o czym pisaliśmy, że stała się to totalna wojna z potwornymi
            > ranami u wszystkich.

            Ja widzę to w kategorich obrony, nie wojny. Jeżeli wojny, to wyłącznie obronnej.
            Wiesz co powinienem uczynić smile) cytaty, cytaty.

            > Jak widzisz osoby/strony w "sporze forumowym" nie zmieniły swojego
            > nastawienia do siebie, co gorsze nasilila się zapiekła niechęć, zakreślająca
            > co raz wieksze kręgi.

            Nie wiem, czy mio uwierzysz, ale nie ma we mnie zapiekłej niechęci do nikogo.
            Pewne osoby znak bardzo dobrze, z jak najgorszej strony i po prostu nie chcę
            mieć z tymi osobami do czynienia. Wiem, jak krzywdziły innych. I tyle.
            Faktem jest, że z pewnymi osobami nie chce mieć "do czynienia". Gdyby nie
            konieczność, nigdy bym ich nie zauważył.
            >
            > Nie jestem w stanie uczestniczyć w tej "wojnie stuletniej" ponieważ po
            > stronie,z którą identyfikowałem się "od zawsze" popełniano błędy, których nie
            > mogłem akceptować.

            Witku. Nie mam najmniejszych wątpliwqości. Mieliśmy szansę przechodząc na
            kulturę. Ale, zdarzyło się prędzej, że przyszły aktualności za nami. Ale gdyby
            nie przyszły prędzej, to by przyszły później. Dlaczego? Gdyż mieliśmy o czym
            pisać, o czym mówić, lubiliśmy się. A druga strona nie ma nic do zaoferowania.
            Bardzo szeroko rozumiem drugą stronę, bez wymieniania nicków. Zauważ, że nie
            potrafi niczego zaproponować, mimo, że tych ników trochę było, kończyła się
            ich aktywność na zazdrości.

            >
            > Nie móglbym również ze względu na mój zupełnie inny, od Twego temperament
            > jak i to, że w pewnym momencie w ferworze walki mógłbym zranić kogoś w
            > niedopuszczalny sposób.

            Witku, okazuje się, że pewnych osób nie można zranić. Mają rzeczywiście
            nieskońćzoną ilość żyć.

            > Wemnie,jak w każdym z nas jest również niemało agresji. Może umiem
            > jątylkolepiej trzymać na wodzy, co w mojej sytuacji jest dość zrozumiałe.

            Moja agresja jest kontrolowana - świadoma i wyrachowana smile)

            > Nawolując do opcji zerowej byłem przekonany, że jest to jedyna szansa na >
            > nasze w miarę normalne bytowanie w Forum. Wszyscy, od których zależało czy
            > można zakończyć te wojny, odrzucili mnie z tymi propozycjami.

            była szansa na kulturze, ale zbyt duża, więc kulturę zniszczono.


            > Nie wierzyłem, że uda sie wygrać z kłamstwem i brutalną agresją w Forum nie
            > mając żadnych możliwości egzekwowania przestrzegania zasad od ludzi, którzy
            > widzą je zupełnie inaczej lub ich nie mają.

            To co tersaz kilka osób pisze o bojkocie należało uczynić w sposób milczący
            dużo wcześniej. Nie można stać w rozkroku, nie można wielokrotnie tego samego
            błędu popełniać. A tak się działo.
            >
            > W takim razie nic ciekawego nie byłem w stanie zaproponować. W tej
            > atmosferze nie mogłem sie skupić nad wątkami ciekawymi dla mnie, Twojego, Tyu
            > lub innych autorstwa.


            szkoda, ze tak mało pisałeś. Każde pióro jest potrzebny, każdy list.
            Dziwnie to zabrzmi, ale ja od dawna nie piszę na forum.
            Czy mnei rozumiesz? Jeżeli pamiętasz co było, to na pewno rozumiesz.
            Ja pamiętam wszystko. To były naprawdę przyjacielskie czasy.

            pozdrawiam Witku

            Hiacynt
    • nurni Problem zostanie roztrzygnięty 09.02.03, 14:33
      d_nutka napisała:

      > Nurni
      >
      > ZOSTAŁEŚ WPUSZCZONY TEŻ W KANAŁ.

      nie sadze smile

      > Teraz tracisz czas i energię na fałszywym tropie.

      trop jest niestety jak najbardziej prawdziwy
      'niestety' nie dla mnie Danutko

      > Zastanów się chwilę.

      wierz mi Danutko
      wiedza ktora o sprawie mam
      wlasnie tego wymaga

      na przebieranie nozkami
      tanie deklaracje czy blefy nie moge sobie pozwolic

      zostawiam to innym
      dzialam i bede dzialal zupelnie na zimno

      > Przecież mądry facet z ciebie.

      mozliwe smile

      > Jesteś w tej chwili skutecznie odsunięty od .....
      > No właśnie!
      > Nurni co teraz byłoby dla ciebie ważne, gdyby nie sprawa z gminą?

      wiesz ze umiem czytac
      to i wiesz pewno ze sprawilas mi teraz przykrosc

      > Ktoś wiedział, że ciebie to "ruszy".

      nie mam zamiaru udowadniac ze FAKT
      zaangazowania lodzkiej gminy zydowskiej
      to pryszcz dla mnie

      tak nie jest
      ale czy powinno?

      w wyjasnienie skandalu powinni zaangazowac sie ci
      ktorym interesy i dobro gminy zydowskiej lezaly na sercu
      co tu duzo mowic
      daleko bardziej niz mi

      dalem czas
      towarzystwo skromnie zamilklo
      forumowy szczylek pisal nowe grozby
      helcia miesza jak moze

      wyjatkowo zle trafili tym razem


      > POMILCZMY I POMYŚLMY

      dobra
      to wy milczcie i myslcie a ja bede dalej dzialal

      >
      > To nie 'żarty i zabawy dla dorosłych' są jak by chcieli niektórzy sprowadzić
      > całą sprawę.

      Danutko
      nie dbam co o mnie pisza nie prostuje i nie bede

      ale kiedy TY piszesz do mnie o 'zartach i zabawach'
      to jest mi po raz drugi przykro

      Tyu i jego rodzina beda mieli w koncu swiety spokoj
      i to nie tylko w zwiazku z ta sprawa
      ale juz raz na zawsze

      zbyt duzo mnie to kosztuje
      bym zostawil sprawe w pol drogi

      czekam na reakcje srodowisk żydowskich
      a cierpliwosc nie nalezy do moich zalet

      srodowisk ktore jak dzis czytam
      wlasnie JA uwiklalem w skandaliczny donos

      pozdrawiam Cie troche smutno

      nurni
      • Gość: Ania Re: Nurni IP: *.upc.chello.be 09.02.03, 14:44
        Czy jest mozliwosc podania tresci wszystkich trzech faksow?
        Pozdrawiam
        PS
        Ucielo by to dywagacje na temat,kto wysylal i w czyim imieniu.
        • carmina Dla Nurniego - słowa nieprzykre :) 09.02.03, 18:15
          Rozumiem Cię, nurni.
          Czuję podobnie.


          Pozdrawiam.


          Carmina
      • d_nutka Re: Problem zostanie roztrzygnięty 09.02.03, 22:25
        Nurni
        Czy w swoich planach doprowadzenia sprawy do końca wziąłeś także pod uwagę moje
        dobro?
        Czy tylko dobro Tyu i jego rodziny masz na względzie?
        Czy przez chwilę spojrzałeś na całą sprawę z mojego punktu położenia?
        Przypuszczam, że nie.
        Przypuszczam, że stałam się tylko narzędziem.
        Ale ja żywa jestem i też mam uczucia i też doznałam tu krzywdy.
        Ja nie mam jednak tu nikogo na forum kto by bronił mojej sprawy, mojej krzywdy.
        Mnie też stała się duża krzywda.
        To mojego przyjaciela tu poniżano i niszczono.
        To ja jak umiałam od początku stanęłam po jego stronie ,walcząc jak umiałam i
        narażając się na obelgi o twój ostracyzm.
        Nie będę dochodzić swojej krzywdy co nie znaczy że jej nie doznałam i nie
        doznaję.
        Rozpatrz nie tylko w swoim rozumie.
        Rozpatrz także w swoim sercu, czy robiąc teraz przysługę Tyu nie wyrządzasz mi
        po drodze krzywdy.
        Ja krzywdę już doznałam, tylko że o swojej nie mogę mówić.

        "gdzie drwa rąbią tam wióry lecą"
        stałam się takim wiórem
        i też jest mi smutno
        i z tym smutkiem dziś zasnę
        dobrej nocy wszystkim
        Danka
        • Gość: Ania Re: Problem zostanie roztrzygnięty IP: *.upc.chello.be 10.02.03, 00:55
          d_nutka napisała:

          > Nurni
          > Czy w swoich planach doprowadzenia sprawy do końca wziąłeś także pod uwagę
          moje
          >
          > dobro?
          > Czy tylko dobro Tyu i jego rodziny masz na względzie?
          > Czy przez chwilę spojrzałeś na całą sprawę z mojego punktu położenia?
          > Przypuszczam, że nie.
          > Przypuszczam, że stałam się tylko narzędziem.
          > Ale ja żywa jestem i też mam uczucia i też doznałam tu krzywdy.
          > Ja nie mam jednak tu nikogo na forum kto by bronił mojej sprawy, mojej
          krzywdy.
          > Mnie też stała się duża krzywda.
          > To mojego przyjaciela tu poniżano i niszczono.
          > To ja jak umiałam od początku stanęłam po jego stronie ,walcząc jak umiałam i
          > narażając się na obelgi o twój ostracyzm.
          > Nie będę dochodzić swojej krzywdy co nie znaczy że jej nie doznałam i nie
          > doznaję.
          > Rozpatrz nie tylko w swoim rozumie.
          > Rozpatrz także w swoim sercu, czy robiąc teraz przysługę Tyu nie wyrządzasz
          mi
          > po drodze krzywdy.
          >
          Jaka krzywde wyrzadza Ci Nurmi?Moge wiedziec?



          Ja krzywdę już doznałam, tylko że o swojej nie mogę mówić.
          >
          > "gdzie drwa rąbią tam wióry lecą"
          > stałam się takim wiórem
          > i też jest mi smutno
          > i z tym smutkiem dziś zasnę
          > dobrej nocy wszystkim
          > Danka

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka