Dodaj do ulubionych

Bardzo zła wiadomośc dla tej planety.

IP: *.unresolved.mcnet.pl 30.10.01, 15:08
Czytam wypowiedzi na forum i widzę wielu ludzi mądrych, inteligentych ale
wszystkich wciśniętych do jakiejś szufladki. Mamy anty- i filosemitów,
katolików, liberałów, nawet muzułmanów, socjalistów i feministki. Wszystko to
twory i definicje służące jedynie manipulacji i napuszczaniu jednych na drugich
w zależności, no właśnie od czego? - Czy ta cywilizacja sama powstała i się
rozwija niezależnie od gwiazd nad nami? A może by tak trochę liczb i logiki. Wg
naszej wiedzy Wszechświat ma 10-12mld lat, Ziemia 4mld, życie na niej 100mln
lat , a nasza cywilizacja w zależności od kiedy ją policzymy najwyżej 10 000.
10 000 lat zajęło nam aby z kamienia łupanego przejść do lotów kosmicznych,
zastanówmy się do czego będziemy zdolni jeżeli dane nam będzie się rozwijać
kolejne 100tys lat. Jeżeli tylko w naszej galaktyce są setki milionów gwiazd to
ile kryją one cyywilizacji?? Ile jest ich we Wszechświecie - odpowiadam :
miliardy. Miliardy cywilizacji straszych od nas o miliardy lat. Trudno to
ogarnąć prawda? Ale to podpowiada logika. Nie musimy ich zobaczyć żeby założyć
ich istnienia. Jeżeli tak jest to czy my na obrzeżach tej galaktyki rozwijamy
się bez ich wiedzy? Nie. Od samego początku życie i rozwój ludzkości na tej
planecie jest kontrolowany, problem tkwi w czym innym. Kto nas kontroluje,
jakie ma cele, ile informacji jest prawdziwych na temat nas samych, a ile to
manipulacja? Logika znowu podpowiada. Ci co nas kontrolują są źli. Jawią się
jako Bogowie wbijając ludziom do głowy, że jedna religia jest lepsza od
drugiej, czerpią pokarm z naszych wojen ,cierpień i emocji, manipulują nami jak
dorośli są w stanie manipulować trzyletnim dzieckiem wmawiając mu, że jego dom
to tylko pokój i kuchnia podczas gdy ukrywają przed nim rozległe skrzydła
pałacu. To tylko przykład, ale przecież trzyletnie dziecko ma własną świadomość
i jest przekonane o tym, że zna prawdę tak jak nam się wydaje, że jesteśmy sami
na tej planecie. Dlatego myślę, że wszelka nienawiść między ludźmi, konflikty,
katastrofy i wojny są sterowane, a my manipulowani, aby od tego uciec
potrzebujemy albo pomocy " z zewnątrz" albo, co jest dużo trudniejsze musimy
uwolnić nasze umysły od religii, ideologii, zakłamania i hipokryzji. Wtedy mamy
szansę, inaczej dalej w skali wszechświata będziemy tylko mikrobami i czyjąś
pożywką.
Obserwuj wątek
    • Gość: Andrzej Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.unl.edu 30.10.01, 15:18
      Brawo Stanley. Podpisuje sie rekoma i nogami. Moze wreszcie otworzymy oczy
      na to kim jestesmy i jak zjawilismy sie na tej planecie. Czytales Zacharie
      Sitchina albo David Icke's "Children of the matrix". Wszystko jest opisane w
      sumeryjskich tabliczkach ale oczywiscie oficjalna doktryna naukowa wysmiewa sie
      z tego.
      Pozdrawiam, Andrzej.
      • Gość: Stanley Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.unresolved.mcnet.pl 30.10.01, 16:30
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Brawo Stanley. Podpisuje sie rekoma i nogami. Moze wreszcie otworzymy oczy
        > na to kim jestesmy i jak zjawilismy sie na tej planecie. Czytales Zacharie
        > Sitchina albo David Icke's "Children of the matrix". Wszystko jest opisane w
        > sumeryjskich tabliczkach ale oczywiscie oficjalna doktryna naukowa wysmiewa sie
        >
        > z tego.
        > Pozdrawiam, Andrzej.


        Wszędzie są kawałki układanki. Tych książek nie znam napisz coś więcej.Co do
        oficjalnej doktryny, nie trzeba sięgać daleko - teraz okazuje się , że geniusz
        Einstein się mylił - E wcale nie = mc2. W tej chwili prowadzone są doświadczenia
        w których uzyskuje się prędkość większą od światła I NIC się nie dzieje. To taki
        sam zabobon jak kiedyś to, że wszystko co cięższe od powietrza nie może latać,
        Pozdrwaiam
        • Gość: Andrzej Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.unl.edu 30.10.01, 18:30
          Czolem. Gdzies mi wcielo moj post, wiec jeszcze raz. Nie wielu ludzi dzisiaj
          zastanawia sie nad problemami, ktore poruszyles. Maja swa biblie, a jak juz z
          tym wytrzymac nie moga, to do pana Darwina na chwilke skocza. Gdzie sa owi
          madrzy forumowicze ? Ano zobacz watek "Polnoc w ogrodzie dobra i zla" jak sie
          przescigaja w swoich andronach. Albo watek IMAGINe, ktory sam zalozylem, i o
          malo nie zjedli mnie "szufladkowcy".
          Zacharia Sithin napisal okolo7 ksiazek o historii podboju naszej planety
          i w konsekwencji, poprzez manipulacje DNA, o stworzeniu tzw. rasy krolewskiej,
          ktora manipuluje nami od czasow Atlantydy i Lemurii.
          David Icke to dzisiaj najpopularniejszy autor z zakresu tzw Illuminati, czyli
          rzadzacej elity. jego strona jest www.davidicke.com. Czytaj to.
          najlepsza strona w swoim rodzaju.
          Nie zazdroszcze Ci jak "szufladkowcy" zwesza twoj watek. Przygotuj sie na
          odparcie atakow "raz-na-zawsze-uczesanych" filozofow. I z prawa i z lewa.
          Pozdrawiam, Andrzej.
      • Gość: bee Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.tor.axxent.ca 31.10.01, 02:53
        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

        > Brawo Stanley. Podpisuje sie rekoma i nogami. Moze wreszcie otworzymy oczy
        > na to kim jestesmy i jak zjawilismy sie na tej planecie. Czytales Zacharie
        > Sitchina albo David Icke's "Children of the matrix". Wszystko jest opisane w
        > sumeryjskich tabliczkach ale oczywiscie oficjalna doktryna naukowa wysmiewa sie
        >
        > z tego.
        czytalem te ksiazki
        pamietasz to stwierdzenie
        (teraz sa tacy jak my nie maja tylko niesmiertelnosci)
        ale jak wyglada to przy mozliwosciach genetyki teraz ???
        > Pozdrawiam, Andrzej.

      • Gość: PSR Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.chello.pl 12.11.01, 19:27
        Lepiej obaj idzcie do strefy 11. Tylko cicho sza - UFO patrzy!!!!
    • Gość: paveua Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.acn.waw.pl 30.10.01, 18:43
      Tylko że skoro istnieć może jakaś cywilizacja zdolna manipulować inną (nami) z
      olbrzymiej odległości (bo przekraczającej nasze, niemałe juz chyba możliwości
      obserwacyjne) i na dużą skalę (konlikty o których mówisz są raczej globalne, no
      ale powiedzmy, że jesteśmy jednoplanetową, małą cywilizacją), to bez sensu
      wydaje się z jej punktu widzenia marnowanie czasu i energii na takie głupoty.
      Skoro tamta cywilizacja osiągnęła już taki wysoki poziom intelektualny i
      techniczny, to musiał z nim iść również poziom etyczno-moralny i po prostu
      czyste znudzenie, które uczyniłoby z takiej śmiesznej planetki jak Ziemia i jej
      mieszkańcy pyłek niewart uwagi.
      Skoro jest tyle starszych cywilizacji, już dawno musiały wpaść na taki pomysł i
      następnie z niego zrezygnować, wymyśleć coś jezcze innego itp...

      pozdrawiam
    • Gość: fnoll Mylisz się Stanley - jest całkiem na odwrót. IP: *.ds.uj.edu.pl 30.10.01, 19:15
      To My, Ziemianie mamy wpływ na reszte wszechświata, ale skoro o tym nie wiesz,
      to domyślam się, że należysz do pogrążonego w mrokach niewiedzy plebsu.

      Pochylam się jednak nad Tobą ofiarując ci nieco nadziei - choć o tym nie wiesz,
      jesteś doskonale chroniony.

      Celem wszystkich podziałów jest z jednej strony osiągnięcie optymalnego
      bezpieczeństwa, a z drugiej wyzwolenie energii w ludziach, która pozwala im
      oddalać się coraz bardziej od epoki gonienia antylopy z kutasem na wierzchu.

      Heil Eris!

      Fnoll
      • Gość: Andrzej Re: Mylisz sie fnoll-jest calkiem na odwrot IP: *.unl.edu 30.10.01, 19:32
        Witaj stary dysku(tas)ancie. Juz nie bede na Ciebie krzyczal jak za czasow
        wielkiego Buddy, ale swoje Ci powiem. My mamy taki wplyw na reszte wszechswiata
        jak Ty na szerokosc rozumienia tegoz. Zero. Az szkoda Twego (jakby na to nie
        patrzec)intelektu, ktory tarza sie po kolana w danych zmyslowych i ani rusz do
        przodu. Twoje rozumowanie nie dopuszcza czegos wiekszego niz TY i czegos spoza
        CIEBIE. Zacznij w koncu czytac cos spoza curriculum i myslec troche
        niekonwencjonalnie. Nie, nie szykuje sie do nastepnej batalii z Toba.
        Pozdrawiam, Andrzej.
        • Gość: fnoll Mylisz sie Andrzeju - jest jeszcze inaczej IP: *.ds.uj.edu.pl 30.10.01, 20:40
          Gość portalu: Andrzej napisał(a):

          > My mamy taki wplyw na reszte wszechswiata
          > jak Ty na szerokosc rozumienia tegoz. Zero.

          zgadzam sie, Wy - tak, no chyba, ze jako masa - Ziemia frunaca przez kosmos jest
          jak zgnile jablko, nie tylko w sensie czterech wymiarów - bierna, ciemna masa

          wasze powielane w milionach gesty zlobia kaniony w macierzy chaosu

          jestes jedna z komorek ciala tej Ziemi, i jako takiego cie szanuje drogi Andrzeju

          > Az szkoda Twego (jakby na to nie
          > patrzec)intelektu, ktory tarza sie po kolana w danych zmyslowych i ani rusz do
          > przodu.

          czytajac to usmiecham sie poblazliwie

          > Twoje rozumowanie nie dopuszcza czegos wiekszego niz TY i czegos spoza
          > CIEBIE.

          roznica miedzy nami jest taka, jak miedzy doroslym, ktory jezdzi samochodem, a
          dzieckiem, ktore w goraczkowej malignie ma zwidy nowego autka pod choinka

          to co przerasta ciebie w swym rzeczywistym wymiarze jest doskonale dopasowanona
          do moich rozmiarow

          > Zacznij w koncu czytac cos spoza curriculum i myslec troche
          > niekonwencjonalnie.

          taaa, chciwe chciejstwo czlowieka malego...

          > Nie, nie szykuje sie do nastepnej batalii z Toba.

          heh, heh, heh

          heil eris!

          fnoll
          • Gość: Andrzej Re: Mylisz sie Andrzeju - jest jeszcze inaczej IP: *.unl.edu 30.10.01, 21:34
            Gość portalu: fnoll napisał(a):

            > Gość portalu: Andrzej napisał(a):
            >
            > > My mamy taki wplyw na reszte wszechswiata
            > > jak Ty na szerokosc rozumienia tegoz. Zero.
            >
            > zgadzam sie, Wy - tak, no chyba, ze jako masa - Ziemia frunaca przez kosmos jes
            > t
            > jak zgnile jablko, nie tylko w sensie czterech wymiarów - bierna, ciemna masa
            >
            > wasze powielane w milionach gesty zlobia kaniony w macierzy chaosu
            >
            > jestes jedna z komorek ciala tej Ziemi, i jako takiego cie szanuje drogi Andrze
            > ju
            >
            > > Az szkoda Twego (jakby na to nie
            > > patrzec)intelektu, ktory tarza sie po kolana w danych zmyslowych i ani rus
            > z do
            > > przodu.
            >
            > czytajac to usmiecham sie poblazliwie
            >
            > > Twoje rozumowanie nie dopuszcza czegos wiekszego niz TY i czegos spoza
            > > CIEBIE.
            >
            > roznica miedzy nami jest taka, jak miedzy doroslym, ktory jezdzi samochodem, a
            > dzieckiem, ktore w goraczkowej malignie ma zwidy nowego autka pod choinka
            >
            > to co przerasta ciebie w swym rzeczywistym wymiarze jest doskonale dopasowanona
            >
            > do moich rozmiarow
            >
            > > Zacznij w koncu czytac cos spoza curriculum i myslec troche
            > > niekonwencjonalnie.
            >
            > taaa, chciwe chciejstwo czlowieka malego...
            >
            > > Nie, nie szykuje sie do nastepnej batalii z Toba.
            >
            > heh, heh, heh
            >
            > heil eris!

            Nie ma sie z czego cieszyc fnoll. Tylko dziecko moze wejsc do krolestwa bozego,
            a nie stary ramol zza kolka samochodu. Poza tym, do Ciebie jak ulal pasuje
            einsteinowskie: wyobraznia jest wazniejsza od wiedzy. Chyba wiesz, ze ta druga
            posiadasz... A zreszta, fnoll, Twoje chorobliwe nie sieganie tam gdzie wzrok nie
            siega nie bawi mnie juz. Do nastepnego razu.
            Jendrek.
            >
            > fnoll

            • Gość: Abe Re: Wątpliwość - pytanie do Andrzeja IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.10.01, 21:49
              Dzień dobry Andrzeju.
              Czy na pewno jesteś tym samym Andrzejem, który stworzył wątek Imagine?
              Jeśli tak, to jest to bardzo zła wiadomość dla tej planety, bo zupełnie
              nie jesteś do niego podobny.

              PS. Interesuje mnie autor, który napisał około 7 książek.
              Czy mógł ich napisać 6 i pół, ewentualnie 7 i trzy czwarte? wink
              • Gość: Andrzej Re: Wątpliwość - pytanie do Andrzeja IP: *.unl.edu 30.10.01, 22:00
                Gość portalu: Abe napisał(a):

                > Dzień dobry Andrzeju.
                > Czy na pewno jesteś tym samym Andrzejem, który stworzył wątek Imagine?
                > Jeśli tak, to jest to bardzo zła wiadomość dla tej planety, bo zupełnie
                > nie jesteś do niego podobny.
                >
                > PS. Interesuje mnie autor, który napisał około 7 książek.
                > Czy mógł ich napisać 6 i pół, ewentualnie 7 i trzy czwarte? wink

                To mial byc zart z tymi 6 i pol ksiazkami ? Ciezki kaliber, musze przyznac.
                Tak, to ja, ten sam Andrzej. Nie widze nic niezwyklego w checi pozbycia
                sie religii w IMAGINE w powiazaniu z tym watkiem o manipulantach, ktorzy
                wlasnie owe religie tworza. Ciekawe, ze nie przyszlo Ci do glowy, ze owe religie
                nie spadly na z nieba, tylko ze byly sfabrykowane wlasnie, tu na ziemi.
                Stanley mail racje. Jestescie zaszufladkowani i ani rusz troche na bok. Jak
                ksiezulo przykazal i belfer od biologi nauczyl, tak juz do konca zywota bedzie.
                Amen.
                PS. Podaj mi prosze dokladna liczbe ksiazek ktora w zyciu przeczytale(a)s.
                Tylko bez numerow a nie daj boze OKOLO.
                Bye, Andrzej.

                • Gość: Abe Re: Wątpliwość nie wyjaśniona - do Andrzeja IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 30.10.01, 22:23
                  Gość portalu: Andrzej napisał(a):
                  >
                  > To mial byc zart z tymi 6 i pol ksiazkami ? Ciezki kaliber, musze przyznac.
                  > Tak, to ja, ten sam Andrzej. Nie widze nic niezwyklego w checi pozbycia
                  > sie religii w IMAGINE w powiazaniu z tym watkiem o manipulantach, ktorzy
                  > wlasnie owe religie tworza. Ciekawe, ze nie przyszlo Ci do glowy, ze owe religi
                  > e
                  > nie spadly na z nieba, tylko ze byly sfabrykowane wlasnie, tu na ziemi.
                  > Stanley mail racje. Jestescie zaszufladkowani i ani rusz troche na bok. Jak
                  > ksiezulo przykazal i belfer od biologi nauczyl, tak juz do konca zywota bedzie.
                  > Amen.
                  > PS. Podaj mi prosze dokladna liczbe ksiazek ktora w zyciu przeczytale(a)s.
                  > Tylko bez numerow a nie daj boze OKOLO.
                  > Bye, Andrzej.
                  >
                  Oczywiście, że to był żart. Przecież przy pomocy paluszków da się policzyć co
                  najmniej do dziesięciu i to z dokładnością do jednego.
                  Nie sądziłam, że w IMAGINE chodziło wyłącznie o (jak mówisz)pozbycie się religii,
                  interesujących mnie zresztą wyłącznie jako podmiot religioznawstwa, czyli
                  dziedziny zawodowo mi bliskiej. Nie zarzucaj pochopnie braku wiedzy człowiekowi,
                  z którym, jak dotąd, nie miałes okazji zamienić jescze ani słowa. Powiedz
                  przynajmniej, do której szufladki zechciałeś mnie włożyć - masz taką dla
                  zdeklarowanych ateistów?
                  O Twoich siedmiu ulubionych książkach już wiem. Podążając Twoim tropem
                  rozumowania, proponuję Ci przeczytanie jeszcze kilku książek (opornego na
                  wyjaśnienia antropologii kulturowej) Danikena i bardziej profesjonalnego
                  Ditfurtha. Może przynajmniej "uczynnisz" nasze, rzekomo istniejące, choć będące w
                  zaniku, trzecie oko, w którego istnienie zapewne nie wątpisz i zaczniesz
                  postrzegać świat doskonalej.

                  Na Twoje ostatnie pytanie, tak jak przewidziałeś, niestety nie umiem odpowiedzieć.
                  Zabrakło paluszków, także tych u nóżek.
                  Mimo wszystko, próbuję pozdrowić.



        • Gość: Carmina z galazka oliwna z mojej szufladki do was tu przy. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 20:45
          Andrzeju, nieee, nie wierze , ze to ty mogles uciec sie do kampanii negatywnej.
          Z pewnoscia w twoim głeboko merytorycznym watku poruszacie sprawy wagi
          najwyzszej, ich gestosc własciwa podobna jest do tej, która ma czarna dziura,
          ale...ale...jesli panuje rownowaga, jesli jest to naturalne, ze rzeczy sie
          bilansują, równoważa, to musisz pogodzic sie i z lekkoscią bytu, tu na forum
          tez. A watek ogrodowo-północny, który z taka wzgarda pzrywołujesz w swojej
          wypowiedzi, to nic innego jak lekkosc sama. Pozwol, ze Ci wytłumacze, wybacz
          tę smiałosc prostej Carminie. Otóz w tym całym filozoficznym zamęcie, takim czy
          innym, w gruncie rzeczy ciążymy ku szczęsciu. Jego siostrami są chwile
          beztroskie. Łączą nas, ocieplają zimne aury między ludźmi. Wiec, jesli swiat
          jest takim przerazajacym, niezrozumiałym miejscem jak twierdzisz, to ja ide do
          naszego ogrodu. Może sam schronisz sie tam kiedys na chwile, przed chlodem i
          beznamietnoscia twojego pogladu na świat.
          A odlegle cywilizacje, elity oświecone? Hm, moze tez maja swoje ogrody
          błahosci? wiesz na pewno , że nie?
          Pozdro do głębi andrutowe, ups, tj.....andronowe... LOL!
          • Gość: Andrzej Re: z galazka oliwna z mojej szufladki do was tu przy. IP: *.unl.edu 30.10.01, 21:51
            No i znowu narozrabialem. Znowu sie kloce ze wszystkimi, wyzywam, opluwam.
            Widzisz Carmino, ja widze inaczej ten swiat. Nie waham sie powiedziec, nieco dalej
            niz swoj wlasny nos. Stawiam pytania, Ty dajesz odpowiedzi, ja watpie i dziwie
            sie, Ty wszystko wiesz. A jak nie wiesz, to i tak wiesz. Nie wiem, moge sie mylic,
            moze jest wszystko inaczej niz sobie wyobrazam, ale przynajmniej daze do jakiegos
            obrazu rzeczywistosci. Ty Carmino idziesz do swego ogrodu i zwyczajnie chowasz
            glowe w piasek. Nie chcesz znac odpowiedzi. Prawie wszyscy sa tacy, dlatego
            jestes tak wygodna baza dla tych co wiedza nieco wiecej o swiecie i rzadza Toba.
            Nie mam nic przeciwko poezji ale irytujesz mnie swoimi okraglymi, cukierkowatymi
            zdaniami w miejscach w ktorych nalezaloby powiedziec cos konkretnego. Mowisz, ze
            moj poglad na swiat jest beznamietny (?). Hahaha. Nic lepszego nie slyszalem juz
            dawno. Ty szukasz wygodnego zapiecka w swoim ogrodzie czy w modrzewiowym dworze,
            i to jest wedlug Ciebie namietny sposob zycia. Moze poetycki, moze cieplutki,
            ale to jest ucieczka w ktorej placzesz sie. Hello, Carmina, sa jeszcze inne
            sprawy niz tylko "ciazenie do szczescia i ogrzewanie czyjejs aury".
            Pozdrawiam, Andrzej.

            • Gość: Carmina Re: z galazka oliwna z mojej szufladki do was tu przy. IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 22:10
              Andrzeju, z lekka histeryzujesz, uzywasz słow nieharmonijnych. Nie widze bys
              wyzywał , czy opluwal, nigdy nie widziałam.
              Cieszę się, ze jednak zagladałes do modrzewiowego, jakze inaczej mogłbys sie
              zirytowac. Czuje sie wyrózniona Twoja uwagą skupiona na moich cukierkowatych
              wypowiedziach, błe...muszę im się sama przyjrzec. Wszysto jest kwestia gustu,
              nigdy bym się o cukierkowatość nie posądzała, ale wszystko sie mogło zdarzyć,
              LOL, jesli nawet voodoo, brrrrr....
              Jednak pewne jest, ze nie uzurpuję sobie wszechwiedzy, nie wiem czym zasłuzyłam
              na taka twoja opinie. Raczej jestem z tych, któzry nie wiedzą gdzie lezy ta
              jedynie słuszna racja, czuję płoność wielu merytorycznych dyskusji, więc się
              nie wypowiadam. Ale co my tu sobie bedziemy głowy zawracac roztrzasaniem czy
              jestem wielbładem , czy nie. Zdaje sie, ze pzrygotowany byłes na walke z tym
              kto sie pojawi, cieciwe napiąłeś, strzała musiała zostac uwolniona, LOL.
              Szufladkowcy mieli wpaść, oczywiscie Carmina wywołana - spontanicznie na
              pierwsza linie i strzała wciaz rezonuje wbita we mnie po piór pęk, LOL.
              I co zrobiłes z gałazka? Widzisz? Niepokornie andronowa, carminowo-landrynkowa
              ciagle w dłoni tkwi - lekko zwiędła róża...Pozdrawiam buranowo.
              • Gość: Carmina I jeszcze szczegół....Andrzeju... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 22:15
                Pomylilo Ci sie, w ogrodzie nie ma piasku, był na bezludnej, ale to było dawno. I
                raczej nikt mojej glowy nigdy pod nim nie widzial, sprawdz. LOL.
                • Gość: Andrzej Re: I jeszcze szczegół....Andrzeju... IP: *.unl.edu 30.10.01, 22:25
                  Skoncz z tym LOL. Jak juz jestes lokalna dama, to smiej sie po polsku.
                  Zdrowia. Jendrus.
                  • Gość: Carmina Od rzeczy... IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 30.10.01, 22:57
                    ...czyli ab re jest twoja odpowiedz.
                    Oj, znowu nie calkiem po polsku...ale...wielu rozumie. Co do jezyka sieci to
                    siega on i polskiego zascianka, mister. A ty atakujesz osobe, a nie poglady.
                    Bo niby jakie moje poglady znasz. W dodatku troche na oślep ciosasz. Pozdro
                    rozczarowane bez odbioru.
                    • Gość: bee Re: Od rzeczy... IP: *.tor.axxent.ca 31.10.01, 02:49
                      temat zaciekawil mnie ,ale jak to co pieknie sie zaczyna brzydko sie konczy-
                      teraz z braku wiadomosci potrzebnych do tej dyskusji.
                      tylko niewielu ludzi prowadzi ludzkosc ku gorze ,reszta tylko korzysta z ich
                      dobrodziejstw.czy ktos z nas potrafil by egzystowac (gdyby) wylaczono
                      prad,gdyby ktos niewymyslil alfabetu,silnika,samolotu ,radia,antybiotyku itd.
                      tych ktorzy to wymyslili pchaja cywilizacje do przodu.czy gdybysmy obudzili sie
                      jutro w buszu ktos by samotnie odtworzyl te osiagniecia ktore nam podano i za
                      ktore musimy byc wdzieczni tym nielicznym ktorzy je nam dali(my tylko z nich
                      korzystamy).czy tak naprawde maja prawo glosu ci co nic nie daja ale tylko
                      korzystaja
                      • Gość: Vi@tr´ Re: Odsunąć się.. ___Od rzeczy...___ ¤ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.10.01, 21:42
                        Gość portalu: bee napisał(a):

                        > tylko niewielu ludzi prowadzi ludzkosc ku gorze

                        *** ku górze ?

                        > ,reszta tylko korzysta z ich
                        > dobrodziejstw.czy ktos z nas potrafil by egzystowac (gdyby) wylaczono
                        > prad,

                        *** Mh... Tak !
                        Niedawno wyłączono prąd kilku milionom Serbów i mają się dobrze smile

                        >gdyby ktos niewymyslil alfabetu,silnika,samolotu ,radia,antybiotyku itd.

                        *** To moglibyśmy dziś używać czego innego.
                        Zamiast antybiotyków w Gruzji uzywają bakteriofagów - b. skutecznie.

                        > tych ktorzy to wymyslili pchaja cywilizacje do przodu.czy gdybysmy obudzili sie
                        > jutro w buszu ktos by samotnie odtworzyl te osiagniecia ktore nam podano i za
                        > ktore musimy byc wdzieczni tym nielicznym ktorzy je nam dali(my tylko z nich
                        > korzystamy)

                        *** A po odtwarzać coś co przepadło ?
                        Czy jesteśmy archiwistami ?
                        Łatwiej zrobić coś nowego smile
                        Naszego.

                        > czy tak naprawde maja prawo glosu ci co nic nie daja ale tylko korzystaja

                        *** Miła pszczóko smile
                        Wprawdzie używam komputera aby Ci odpowiedzieć, ale jeśli będę chciał,
                        to są też inne sposoby smile)

                        Zza tego co piszesz wyłania się slogan /kyórym nami manipulują/

                        " Technologia motorem postepu. "

                        Slogan dość nachalnie serwowany przez zagubionych "technologów".
                        Może w formie:

                        " Technologia motorem dostepu. " Jest prawdziwszy ?

                        Pomimo lemingowej tendencji do dalszego rozwoju technologii nie
                        oferuje ona nam nic lepszego niż demokracja Ateńska.

                        Szybciej, wiecej, dokładniej...

                        Nie znaczy lepiej sad

                        Ale daje też niebezpieczną szansę na szybsze itd.
                        kopiowanie błędów, uproszczeń i głustw.

                        pzdr

                        Viatr´_______________________[pionu]
    • civic_vtec Re: do prorokow Stanleya i Andrzeja 31.10.01, 10:51
      Gość portalu: Stanley napisał(a):

      > Dlatego myślę, że wszelka nienawiść między ludźmi, konflikty,
      > katastrofy i wojny są sterowane, a my manipulowani, aby od tego uciec
      > potrzebujemy albo pomocy " z zewnątrz" albo, co jest dużo trudniejsze musimy
      > uwolnić nasze umysły od religii, ideologii, zakłamania i hipokryzji. Wtedy mamy
      > szansę, inaczej dalej w skali wszechświata będziemy tylko mikrobami i czyjąś
      > pożywką.

      W stosunku do Waszej olbrzymiej wiedzy jestem jak ludzkosc wobec cywilizacji nia
      kierujacych. Osmiele sie jednak zdac jedno proste pytanie:

      Jak zrobic to do czego nawolujecie bez zniszczenia nas samych?

      pozdrawiam Was (jesli moje pozdrowienia moga miec jakiekolwiek znaczenie)

      Vtec

      • Gość: # Re: do prorokow Stanleya i Andrzeja IP: *.wroclaw.tpnet.pl 31.10.01, 11:50

        Dodam pare przemyslen z dziecinstwa,
        kiedy to zachlystujace sie pachole po kazdej polknietej ksiazce
        cholubilo skrycie poglebione poczucie dumy z posiadlej madrosci,
        nie wiedzac niebozecie, ze iskry logiki rozblyskaja czasem w umyslach
        nieuczonych i nieoczytanych acz wielkich.
        Np.
        "Czy Wszechmogacy moze stworzyc kamien, ktorego nie moze podniesc?"

        I dziecie sie meczy wyrastajac po drodze z czeladnika na mistrza mularzy wolnego myslenia.

        A tam tajemnice niedostepne maluczkim, niesmiertelnosc za progiem,
        i obiecana wladza nad wszystkimi wynalazkami, ktore nieslusznie uzytkuja
        "nieoswieceni" profani.
        Luminarze sa blisko celu - genetyka zwodzi wielkie ich "umysly" * Grallem.
        Polityka idzie jak po masle. Finanse kraza po globie na zyczenie.
        Patent "znaku Bestii" czeka od 4 lat. Swiat pozornie spi.
        * - umysl=zamysl zapanowania nad glupsza reszta.
        I mimo przestrog Zbawiciela popelniaja kolejny grzech pychy.

        A odpowiedz jest prosta:
        Moze. A potem moze stworzyc sile, ktora go podniesie i rozniesie.
        Bo Duch ma przewage nad materia. Nad Marksem, materialistami
        i nawet zlotym cielcem.
        Zburzysz Andrzej jakis kosciol - powstanie wiekszy i tyle.


        Acha - gdybys ktorys zapytal, to teoria predkosci grupowej wyjasnia
        paradoks.
        A szyfrowania kodu zycia mogl dokonac tylko duch - chcesz podyskutowac
        dla sztubackiej wprawki ?
        Albo czy wystarczy atomow wszechswiata na zbudowanie
        sztucznego umyslu mogacego siebie zrozumiec?

        W czasie wczesniejszym od ponownego kolapsu.
        A propos ile placa na godzine za walke z polskim kosciolem ?
        I czy mozna sie zapisac tajnie do Rycerzy Opieki Nad Glupszymi
        herbu "Pyszalek"

    • Gość: Stanley Więcej złych wiadomości. IP: *.unresolved.mcnet.pl 31.10.01, 13:07
      Przeczytałem Wasze wypowiedzi i ogarnia mnie troska, widzę ludzi mądrych którzy
      błądzą odziani w ołowiane przyłbice. Wasze fale nie przenikają na zewnątrz, a i
      w drugą stronę dociera tylko mały wycinek rzeczywistości. Spróbuję inaczej...
      Wyobraźcie sobie śmigło samolotu w bezruchu - jesteście w stanie je zobaczyć i
      określić każdy jego szczegół, ale w miarę jak zaczyna się kręcić tracicie je z
      oczu aż znika Wam ono zupełnie.
      A teraz wyobraźcie sobie cmentarz w ciemną, mglistą noc gdzieś w gęstym lesie.
      Czy już się boicie? Spróbujcie znaleźć taki cmentarz nie teraz przed Dniem
      Wszystkich Świętych, ale inną porą. Pójdźcie tam sami im bardziej będziecie się
      bać tym większa szansa, że ON się pojawi. Stanie koło Was , Wy go nie
      zobaczycie nawet nie poczujecie jego obecności, bo on będzie wibrował właśnie
      jak opisane śmigło, ale będzie przy Was i będzie napawał się Waszym strachem,
      to będzie jego uczta. Oczywiście możecie go pokonać poprostu przełamując
      strach, natomiast im bardziej się złościcie, boicie, nienawidzicie tym bardziej
      oni was nakręcają i prowokują, wasze EMOCJE stają się łatwą zdobyczą. CDN..
    • Gość: doku Planeto! Twoje dzieci nie aktualizują swojej wiedz IP: *.mofnet.gov.pl 31.10.01, 15:05
      Gość portalu: Stanley napisał(a):

      > Ziemia 4mld, życie na niej 100mln
      >

      Życie na Ziemi ma 3mld lat.

      > Jeżeli tylko w naszej galaktyce są setki milionów gwiazd to
      > ile kryją one cyywilizacji??

      Niewiele. Pamiętaj o tym, że gwiazdy należą do różnych populacji. Słońce należy
      do populacji najmłodszej. Życie na Ziemi powstało z materii organicznej
      naniesionej przez komety. Tylko najmłodsze populacje mają na tyle mocno
      "zabrudzone" komety przez wybuchy supernowych, że powstają w nich złożone związki
      chemiczne. Olbrzymia większość gwiazd i planet powstała z materii, która
      "pamięta" mniej wybuchów supernowych niż materia naszego układu. Na takich
      planetach ewolucja musi być wolniejsza.

      > Ile jest ich we Wszechświecie - odpowiadam :
      > miliardy.

      Ale tylko dlatego, że mamy miliardy galaktyk

      > Jeżeli tak jest to czy my na obrzeżach tej galaktyki rozwijamy
      > się bez ich wiedzy?

      Oczywiście że tak. Chyba że ktoś wierzy w podróże z ponadświetlną prędkością.

      >
      > uwolnić nasze umysły od religii, ideologii, zakłamania i hipokryzji.

      a zabrać się za aktualizowanie wiedzy z fizyki, astronomii, chemii, geologii,
      paleontologii i pokrewnych nauk.
      • Gość: Tumisia Feministki w szufladkach IP: 10.129.131.* 31.10.01, 15:31
        Znalazłeś jakieś feministki w szufladkach?Myślę,że to nie są feministki,a
        czasami nawet wręcz przeciwnie.Co do szufladek,zgoda,ja wychodzę z nich
        ostrożnie.Na końcu napisałeś cos o spiskowej teorii dziejów - nie
        popieram.Pozdrawiam.
      • Gość: aga dusza i cialo! IP: *.166.62.9.magix.com.sg 31.10.01, 15:32
        Drogi Stanley'u
        Mamy tyle religii ile komu potrzeba, i prawda jest, ze powstaja na zamowienie, ale to zamowienie jest na tyle silne i powazne, na ile powazna i silna jest dusza. A to, ze ludzie ja
        posiadaja i nie potrafia jej zmierzyc jest latwo pomijane i zapominane w dzisiejszych czasach. Ja z religia nie mam wiele wspolnego poza tym, ze chrzescijanstwo jest dla mnie
        kwintesencja kultury polskiej, ale jesli chodzi o dusze to wiem, ze istnieje i wiem, ze zaden matol Deniken jej nie zwarzy i zmierzy, ani lepszej religii nie wymysli. Podstawowa cecha
        wszystkich religii (przynajmniej w zalozeniu - i tu wlasnie dodam islam) jest higiena psychiczna i fizyczna jej wyznawcow. I opanowanie leku przed nieznanym - tu dochodzimy do
        smierci ciala i duszy. Poniewaz latwo mozna zapomniec o duszy wlasnie - proponuje ci maly eksperyment - popros kogos bliskiego by cie zdrowo walnal patelnia zeliwna w
        glowe - padniesz jak kawka i jak bedziesz mial szczescie to przezyjesz separacje duszy od ciala, gdzie z dystansu bedzisz mogl sobie na swoj nieszczesny kadlubek popatrzec. A jak
        bedzisz mial jeszcze wiecej szczescia to pofruwasz sobie w te i nazad do woli a potem - tu o calej masie szczescia mowie juz - wrocisz do swojego cialka i sie zintegrujesz. Wtedy
        dopiero napisz cos o zbednosci religii i o podrozach z predokscia wieksza od swiatla... Dopoki jakis wiarygodny naukowiec nie zdefiniuje duszy jako symbionta z cialem malp
        naczelnych i jej nie zmierzy (pomoc moga nowe wymiary ktore sa teraz tak modne) - nie ma mowy o tym, by sie obylo bez tlumaczen pozamaterailnych - religijnych - a po takim
        przezyciu przestaniesz sie z nich wysmiewac. Pozdrawiam z caej duszy.
        • Gość: Andrzej Re: dusza i cialo! IP: *.unl.edu 31.10.01, 15:55
          Wszystko to piekne tylko, ze nie na temat. Nie mieszaj prosze duszy ludzkiej z
          religia... zdziwiona ? To moze inaczej. Nie myl nauki tzw. Jezusa z koscielnymi
          interpretacjami tejze... zdziwiona ? Albo jeszcze inaczej. Nie mieszaj duchowosci
          z religijna dogma. To tyle, zeby znalezc wspolny grunt. Nikt Ci nie kaze kupowac
          teorii konspiracji i sposobu w jaki (wedlug mnie i innych)ludzie znalezli sie na
          ziemi. Niech dla Ciebie bedzie to ulepienie z gliny albo darwinowski pomysl
          od ameby do agi. Jesli dla Ciebie to wszystko jedno, skad na wszystkich
          kontynentach powtarza sie ta sama opowiesc o potopie, o wojnach w przestworzach,
          skad Sumerowie and Zulusi mieli tak gigantyczna wiedze astronomiczna i tak dalej,
          to to juz Twoja sprawa. Jesli nie chcesz wiedziec - idz swoja droga. I nie mieszaj
          Near Death Experiences w watek o calkiem prawdopodobnym, kosmicznym pochodzeniu
          czlowieka. A jak Ci kiedys banknot dolarowy wpadnie w reke, to go sobie dobrze
          obejrzyj. Tam bedzie takie oczko na szczycie piramidy. Oczko, ktore wie o Tobie
          wszystko. Nie popisuj sie swoja ignorancja i nie hojrakuj jaka to Ty niezalezna.
          Chce Ci dodac, ze wiem tak jak Ty, ze gdybym dostal patelnia w leb, byloby tak jak
          opisujesz. Tylko, ze to nie ma nic wspolnego ze sposobem w jaki tu przybylem.
          Pozdro, Andrzej.
        • Gość: Andrzej Re: dusza i cialo! IP: *.unl.edu 31.10.01, 15:57
          Wszystko to piekne tylko, ze nie na temat. Nie mieszaj prosze duszy ludzkiej z
          religia... zdziwiona ? To moze inaczej. Nie myl nauki tzw. Jezusa z koscielnymi
          interpretacjami tejze... zdziwiona ? Albo jeszcze inaczej. Nie mieszaj duchowosci
          z religijna dogma. To tyle, zeby znalezc wspolny grunt. Nikt Ci nie kaze kupowac
          teorii konspiracji i sposobu w jaki (wedlug mnie i innych)ludzie znalezli sie na
          ziemi. Niech dla Ciebie bedzie to ulepienie z gliny albo darwinowski pomysl
          od ameby do agi. Jesli dla Ciebie to wszystko jedno, skad na wszystkich
          kontynentach powtarza sie ta sama opowiesc o potopie, o wojnach w przestworzach,
          skad Sumerowie and Zulusi mieli tak gigantyczna wiedze astronomiczna i tak dalej,
          to to juz Twoja sprawa. Jesli nie chcesz wiedziec - idz swoja droga. I nie mieszaj
          Near Death Experiences w watek o calkiem prawdopodobnym, kosmicznym pochodzeniu
          czlowieka. A jak Ci kiedys banknot dolarowy wpadnie w reke, to go sobie dobrze
          obejrzyj. Tam bedzie takie oczko na szczycie piramidy. Oczko, ktore wie o Tobie
          wszystko. Nie popisuj sie swoja ignorancja i nie hojrakuj jaka to Ty niezalezna.
          Chce Ci dodac, ze wiem tak jak Ty, ze gdybym dostal patelnia w leb, byloby tak jak
          opisujesz. Tylko, ze to nie ma nic wspolnego ze sposobem w jaki tu przybylem.
          Pozdro, Andrzej.
          • aga_m Andrzej... 31.10.01, 16:58
            Ale sie zacietrzewiles, a niepotrzebnie... Opanuj emocje i nie traktuj mnie jak dziddziusia - to porozmawiamy.

            > Nie mieszaj prosze duszy ludzkiej z
            > religia... zdziwiona ?

            Bardzo - nie slyszalam o religii poddajacej w watpliwosc istnienie duszy, ignorujacej jej i w ogole nie zwiazanej z nia.
            Podaj argumenty. Natomiast jesli chcesz zwrocic moja uwage na elementy kosmogoniczne, istnienie istoty boskiej itp - to mow wyraznie.

            > To moze inaczej. Nie myl nauki tzw. Jezusa z koscielnymi
            > interpretacjami tejze... zdziwiona ?

            Andrzeju - gdybys czytal uwaznie co napisalalm poprzednio to wiedzialbys, ze chodzilo mi o wszelkiej masci religie, wiec co mi tu wyjezdzasz ni z pietruszki o Jezusie i
            katolicyzmie? Tak, jestem zdziwiona, ale nie twoimi prosbami o to bym nie mylila, tylko oskarzeniem, ze jakoby juz popelnilam ten blad... Skad Ci to wpadlo do glowy?

            Albo jeszcze inaczej. Nie mieszaj duchowos
            > ci z religijna dogma.
            > To tyle, zeby znalezc wspolny grunt.

            Sugerujesz, ze dogma religijna nie ma nic wspolnego z duchowoscia? Nie znajdziemy wspolnego gruntu jesli tego nie wytlumaczysz (w sposob przekonywujacy).

            > Nikt Ci nie kaze kupowa
            > c teorii konspiracji i sposobu w jaki (wedlug mnie i innych)ludzie znalezli sie n
            > a ziemi.

            Jak moge z tym dyskutowac, skoro nawet nie wiem jak (wedlug innych i wedlug ciebie) sie tu dostales? Na dodatek mowisz, ze to nie ma znaczenia... Wiec o co Ci chodzi?


            Niech dla Ciebie bedzie to ulepienie z gliny albo darwinowski pomysl
            > od ameby do agi.

            Skad CI TO przyszlo do glowy? Darwin sie tak samo mylil jak Marx i Lenin. Nie wiem skad masz wrazenie, ze jestem darwinistka-materialistka? To, ze napisalam, ze chrzescijanstwo
            nie jest moja religia (ani zadna inna) nie oznacza biedaku, ze jestem uboga duchowo i przestalam szukac odpowiedzi na te wlasnie pytania...

            > Jesli dla Ciebie to wszystko jedno, skad na wszystkich
            > kontynentach powtarza sie ta sama opowiesc o potopie, o wojnach w przestworzach
            > , skad Sumerowie and Zulusi mieli tak gigantyczna wiedze astronomiczna i tak dale
            > j, to to juz Twoja sprawa. Jesli nie chcesz wiedziec - idz swoja droga.

            I znowu wylazi Ci sloma z butow... Po pierwsze - strasznie mnie to interesuje, tylko, ze Deniken ktorego podalam za przyklad jest okrutnym prymitywem i wiecej nabruzdzil
            swoimi blednymi przykladami i durna zapalczywoscia niz pomogl w odkryciu czegokolwiek, po drugie sama przeciez bez powolywania sie na matematyczne autorytety mowilam o
            nowych wymiarach dowodzonych teoretycznie (Steven Hawken dla przykladu) ktore moga pomoc w zrozumieniu swiata i istoty boskiej niz jakies kreski z pustyni Nazca.

            > I nie mieszaj
            > Near Death Experiences w watek o calkiem prawdopodobnym, kosmicznym pochodzeniu
            > czlowieka.

            A wlasnie, ze bede mieszac, bo gluptasku panspermia wcale nie musiala dotyczyc elementow organicznych, a mogla byc czysto duchowa... Wyobraz sobie ze zamiast meteoru z
            materialem genetycznym, czy ufoludkow mieszajacych gleisty kisiel w ziemskiej kaluzy, na nasza planete trafila poruszajaca sie swobodnie w czasie i przestrzeni (jakbys sie
            orientowal w chocby spopularyzowanyh wersjach nauki i wiedzy to wiedzialbys, ze sie takich mozliwoscie nie tylko nie neguje, ale mysli o dowodach empirycznych) cala masa
            czystej inteligencji... ot i mamy gotowy poczatek nowej kosmogonii, a kto wie czy nie religii... Mowie o duszy, gdybys jeszce tego nie ogarnal umyslem. Duszy wchodzacej w
            relacje symbiotyczna z bialkiem i osiagajaca w procesie ewolucji nowa wartosc. Widzisz, nie baw sie w polemizowanie ze mna na ten temat, bo to jest jedna z tysiaca mozliwosci -
            przytoczona przeze mnie tylko po to, bys wiedzial, ze Near Death Experiences wlasnie moga byc bardzo elegancko polaczone i w kosmogonii i w religii... poniewaz watpie czy
            rozumiesz moj argument to poczekam na twoja reakcje. Natomiast ja nie namawiam nikogo do zabijania patelnia - i nawet nie pisalam o doswiadczeniach z pogranicza smierci - jesli
            juz chcesz po angielsku - to chodzilo mi o Out of Body Experience, moze sie zdarzyc nawet we snie, ale nagminnie wystepuje na salach operacyjnych lub poudarowo. Co wcale nie
            oznacza, ze sie jest bliskim smierci.


            A jak Ci kiedys banknot dolarowy wpadnie w reke, to go sobie dobrze
            > obejrzyj. Tam bedzie takie oczko na szczycie piramidy. Oczko, ktore wie o Tobie
            >
            > wszystko.

            To juz szczyty glupoty, by wiedze o kosmogonii opierac na systemie monetarnym jednego z wielu panstw.

            > Nie popisuj sie swoja ignorancja i nie hojrakuj jaka to Ty niezalezna

            Zarzucasz mi ignorancje, czemu sie nie sprzeciwiam, tylko czemu stawiasz sie w pozycji experta, skoro sam sadzisz duby smalone?
            Pozdrawiam - bez patelni w reku.
            • Gość: Andrzej Re: Andrzej... IP: *.unl.edu 31.10.01, 18:09
              No i prosze. Mam slome w butach, jestem biedakiem, potem expertem,
              Daeniken jest strasznym prymitywem, a oko na dolarze to kosmiczna bzdura.
              I to moja agusia, tak dobrze wychowany dzidzius.
              Podaje Ci dwie religie nie uznajace duszy ludzkiej: swiadkowie jehowy i
              buddyzm. Starczy ?
              Duchowosc (spirituality)to najglebsze i bezposrednie doswiadczenie boskosci
              swej natury. Religia to maskarada, uzywajaca instytucji kosciola wraz
              ceremoniami, rytualami, swietymi ksiegami, wymyslona po to by upodlic czlowieka.
              Zgodze sie nawet ze 99 procent dobrych nauk plynie z dogmy religijnej, ale
              to wlasnie owo pozostale 1 procent zabija nasza prawdziwa nature i zamyka nam
              drzwi do duchowosci.
              A oko na dolarze ? Odpowiem Ci nie wprost. Jesli ciagle wierzysz, ze mitologia
              to wymysl pierwotnych z racji posiadania wolnych nie tylko sobot i niedziel,
              to na nic nie zdalyby sie moje wyjasnienia.
              Powroc jeszcze raz do Daenikena.
              Aga, kazda prawda przechodzi przez trzy podstawowe etapy:
              Pierwszy: jest wysmiana (to co Ty robisz)
              Drugi: jest krwawo zwalczana
              Trzeci: jest zaakceptowana jako cos oczywistego.
              Pozdrawiam Cie goraco (moja sympatia do Ciebie wzrasta)
              Andrzej.
            • Gość: borsuk nie masz szansy Ago IP: *.dip.t-dialin.net 31.10.01, 18:28

              Ago,

              Czy nie zauwazylas jeszcze, ze Andrzej dysponuje logika doskonala?
              Doskonalosci nie mozna poprawic.
              Dokonalosc karmi sie sama soba,istnieje dla siebie samej, nie zna dobra i zla,
              moralnosci, przyzwoitosci, uprzejmosci, taktu i uczciwosci.

              Cecha wlasciwa logiki doskonalej jest wszelka odprnosc na krytyke.

              Jezeli logik doskonaly napisze bzdure : "... napisal okolo 7 ksiazek" , i
              kiedy Abe, ktora juz naprawde o zlosliwosc posadzac nie mozna, zartobliwie
              zwroci mu na to uwage, to jest to od razu "ciezki kaliber" .

              Taki fnoll to mial szczescie.
              Poza tym, ze wielki Nadwrazliwec nazwal go "dysku(tas)antem to zostal
              oszczedzony.
              Dwa razy zapewnil mu wielki Obserwator bezkarnosc :
              "Juz nie bede na Ciebie krzyczal jak za czasow wielkiego Buddy"
              "Nie, nie szykuje sie do nastepnej batalii z Toba"
              Mysle, ze fnoll wije sie teraz z radosci. Nawet mnie zwierza ponurego i
              nieufnego dobroc ta poruszyla do glebi.

              A poniewaz Rozdawca Madrosci pochwalil mnie w swoje dobroci:

              "Hej, nie taki Ty durny jak przez chwile mi sie wydawalo"

              to osmielam sie pokorna prosbe zaniesc:
              jak juz Regulatorze oszczedziles fnolla, to moze oszczedz tez Carmine.
              Pozwol jej w doskonalosci Twojej chodzc do ogrodu i cieszyc sie tym co ma.
              Ona jest taka prymitywna, ze nie bylaby w stanie, wbrew swoim przekonaniom,
              posylac dziecka do kosciola.
              Sa tacy co nazwali by cos takiego uczciwoscia. Ale czym jest uczciwosc, jak
              tylko etykietka? Do diabla z eytkietkami

              Wielki Dawca Swiatla pochylil sie takze z troska na Hiacyntem :
              "To Ty Hiacynt nie widzisz prawdziwych przyczyn zla w tym swiecie."
              I cud sie stal, Hiacynt od tej pory widzi.
              W koncu nic tak nie podbudowuje jak dobre slowa od Nosiciela Prawdy Jedynej.

              Ago, czy widzisz , ze to doskonalosc sama, w postaci Adrzeja, spadla na ziemie
              i czeka, az przyjmiemy go jako religie.
              7 ksiazek musimy przeczytac i juz bedzie wolno nam go wyznawac.
              Co prawda nadal bedzie uwazal kazdego, kto ma inne poglady niz on, za istote
              nizsza, no ale taki jest wlasnie przywilej Boga.

              W pokorze swojej postaralem sie zapoznac nieco z jego sylwetka by zrozumiec
              jego motywy i znalazlem wstawiony nie tak dawno (18-10-2001 22:20 forum -czas
              wolny) temat:

              <<ORIGAMI
              Co Wy na to? Wspaniala odtrutka od brudow tego swiata.
              Andrzej.>>

              uczstnikow - zero

              I tu stanelo mi przed oczami pierwsze zebranie studentow I-roku. Chodzilo tam o
              sprawy organizacyjne, kto gdzie jakie lektoraty itd.
              Siedzielismy tam lekko niepewni, ciekawi studiow, ciekawi kolegow, wiazaly sie
              pierwsze ciche rozmowy i nagle wstal jeden i glosno zawolal w nieznajoma
              cizbe: "Proponuje zalozyc klub milosnikow malego ksiecia".
              Na krotko zapadla cisza, potem wszyscy wrocili do przeranych rozmow.

              I wiesz co? On przez nastepne piec lat nie zrozmial, dlaczego wszyscy maja go
              za idiote.

              pozdrawiam Cie Ago serdecznie, ale nie wierze ze Ci sie uda znalezc uznanie w
              oczach Rozdawcy Inteligencji

              borsuk
              • Gość: Andrzej Re: nie masz szansy Ago IP: *.unl.edu 31.10.01, 18:46
                Oj borsuczku, oj oj. Cos mi tu nie pasuje. Co wedlug Ciebie wyplywa z faktu,
                ze nikt nie odpowiedzial na post o origami ? Glupota jego autora ?
                To ciekawe, bo w modrzewiowym dworze tarzales sie bez opamietania.
                Nikt Ci nie karze czytac SIEDMIU ksiazek !!! Choc byloby lepiej dla mnie,
                gdybys choc troche wiedzy mial na pewne tematy.
                Do nory borsuku, zima nadchodzi. Nie zawracaj glowy jakimis malymi ksieciami,
                bo i tak z tego nic nie rozumiesz.
                jendrek.
              • Gość: Carmina nie masz szansy Borsie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.01, 19:02
                Zupełnie. Jak mozna tłumaczyc cokolwiek komus, kto oblałby egzamin na czytanie
                ze zrozumieniem, nie na czas wcale, w dodatku. Nie zrozumiawszy tekstu nie
                moze podjac zadnego z wątkow.
                I nie zawracaj nam tu borsuku glowy małym ksieciem, bo bedziemy brac tu kogos
                za idiote, przez nastęonych pięć lat!
                • Gość: borsuk Re: nie masz szansy Borsie IP: *.dip.t-dialin.net 31.10.01, 19:30
                  Carmino,
                  teraz mnie przerazilas. Czy naprawde tak czarno widzisz swiat? czy to mozliwe
                  zeby ten extraterrestrialny terrorysta jeszcze piec lat nas zanudzal.

                  cieplo futerek przeciw zimnu logiki.
                  W koncu zawsze zwycieza hobbity.

                  • civic_vtec Bez szans? Andrzeju, Borsuku, Carmino! 31.10.01, 19:46
                    Przepraszam, ze Carmina na koncu, ale takie sliczne ABC mi wyszlo. Bo ja
                    wlasnie w sprawie ABC.

                    Kilka godzin i kilkanascie postow temu zadalem Andrzejowi pytanie. Mialem
                    nadzieje, ze jest proste. Chcialbym zaczac od pewnych podstaw, a dla mnie taka
                    podstawa jest wiedza o tym co mnie czeka po wyborze pewnej drogi postepowania.
                    Tak, wlasnie tej Stanley'owo-Andrzejowej.
                    I widze, ze sprawilem wielki klopot - bo zaden z naszych guru nie potrafil
                    odpowiedziec. Nie zakladam, ze mnie nie zauwazyli, bo Oni wiedza i widza
                    wszystko. Po prostu zostalem pominiety w rozdawnictwie madrosci!

                    Smutno mi.

                    Vtec
                    • Gość: borsuk Re: Bez szans? Andrzeju, Borsuku, Carmino! IP: *.dip.t-dialin.net 31.10.01, 20:05
                      I slusznie, masz za swoje. Oni nie sa od odpowiedzi na proste pytania.
                      To tak jakbys Swiadka Jechowy pytal o godzine.
                      On wie tylko kiedy bedzie Armageddon. Ale za to dokladnie. Ostatni byl zdaje
                      sie jakies dwa lata temu.

                      Twoje pytanie oczywiscie czytalem. Czekam takze na odpowiedz.


                      borsuk w napieciu
                    • Gość: Andrzej Re: Bez szans? Andrzeju, Borsuku, Carmino! IP: *.unl.edu 31.10.01, 20:31
                      Najpierw do borsuka. Juz nakpiles Wacpan sobie ze mnie tyle ze mnie,
                      ze az huczy. Nic to. Swego czasu podczolgalem sie pod modrzewiowy
                      motelik i sluchalem jak nawijales talizmany swojej madrosci na uszy Carminy
                      przy hukach z kominka, ale nie odezwalem sie i nie wszedlem choc dworek otwarty
                      byl dla wszystkich. Moglem wejsc, powalic Cie jedna pletwa i osmieszyc.
                      Ale skulilem kite i odszedlem. Nie przerwalem Waszych terrestialnych zmagan.
                      Wypowiedzialem sie na ten temat w innym watku, juz po zaatakowaniu mnie.
                      Stad nauka dla Ciebie. Jak wchodzisz do klubu filatelistow, to badz
                      przygotowany, ze ktos Ci zaoferuje obejrzenie "najpiekniejszego" ze zbiorow.
                      I o ile osobista kultura Ci pozwoli radzilbym nie wyzywac takiego delikwenta
                      od zarozumialcow, czy falszywych prorokow filatelistyki. OTO CALY TY borsuku.
                      Nic do tematu nie wniesc, tylko przywalic swym chorym konformizmem.
                      Ty i Carmina to typowe przyklady przerostu formy nad trescia. Ja mam czelnosc
                      posiadania swego zdania, moge sie mylic, przyznaje. A co z Toba ? Piekne,
                      karmelkowe i wypolerowane zdania niekoniecznie musza cos wnosic do dyskusji.

                      "Jak zrobic to do czego nawolujecie bez zniszczenia nas samych?"
                      To pytanie zadano mi ale prosze mi wierzyc, walcze na tylu frontach, ze umknelo
                      mi gdzies. Zebyscie nie mowili znowu, ze cos wymyslam, zacytuje jednego z moich
                      ulubionych filozofow (J. Krishnamurti).
                      Oto tlumaczenie:
                      " Prawda jest kraina bez drog i nie mozna do niej dojsc zadnym szlakiem,
                      ani religijnym ani jakiejkolwiek sekty. Prawda, bedac bezgraniczna,
                      bezwarunkowa, nieosiagalna za pomoca jakiejkolwiek drogi, nie moze byc
                      zorganizowana. Nie moze byc stworzona zadna organizacja prowadzaca do prawdy,
                      proponujaca jakakolwiek droge do niej.
                      Czlowiek nie moze osiagnac prawdy poprzez zadna z organizacji, dogme, ksiedza,
                      rytual, ani poprzez filozoficzna wiedze czy technike psychologiczna. Czlowiek
                      musi znalezc ja poprzez ZROZUMIENIE ZAWARTOSCI SWEGO UMYSLU poprzez obserwacje
                      a nie intelektualna analize."

                      I teraz dalej:
                      " Jakakolwiek zmiana w nas samych moze nastapic tylko poprzez zmiane poza
                      polem mysli. Zmiana jednej mysli na druga niczego nie rozwiaze. Zmiana bedzie
                      znowu w polu mysli naszych. Czy jest zatem mozliwe pozostawic MYSL (jako proces)
                      i pokusic sie o zmiane na zewnatrz mysli ? Cala swiadomosc, czy to przeszlosci,
                      terazniejszosci czy przyszlosci jest zawarta w polu mysli. Zadna zmiana w tym
                      polu nie moze zakonczyc sie sukcesem. Radykalna zmiana moze nastapic tylko poza
                      polem mysli i umysl moze opuscic to pole TYLKO wtedy, gdy dojrzy ograniczonosc
                      tego pola."
                      Koniec cytatu. Prosze nie lapac mnie za slowka tylko spojrzec na te cytaty jako
                      calosc. Dla mnie jest jasne ze siedzimy w polu swych mysli jak zaczadzeni.
                      Wymyslamy nowe idee myslac, ze posuwamy sie naprzod. Tak jednak nie jest.
                      Cala sztuka polega na wyjsciu poza terytorium mysli, w obszar gdzie kolo
                      akcja-oswiadczenie-pamiec-akcja...itd. nie bedzie juz dla nas ciezarem.
                      Dlatego uwazam, ze jestesmy zdolni do radykalnych zmian, i to nie w kierunku
                      komunizmu czy innych systemow, ktore rzekomo mialy uwolnic nas od cierpien.
                      Musimy jednak spojrzec na nas troche inaczej, z boku i przyjrzec sie naszemu
                      UMYSLOWI, gdyz to przyjrzenie sie da nam szanse (jak mowi Krishnamurti)
                      do ujrzenia iluzji w jakiej zyjemy i pojscia poza obszar tegoz.
                      To tyle. Jak macie cos do dodania, prosze wypowiedzcie sie. Aha, krishnamurti
                      napisal okolo 70 ksiazek. To dla Ciebie borsuku. Ty kochasz taka matematyke.
                      Oddemonizujcie mnie w waszych umyslach. Ja nie gryze.
                      Andrzej.

                      • civic_vtec Pole mysli 31.10.01, 21:02
                        Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                        > Swego czasu podczolgalem sie pod modrzewiowy motelik i sluchalem jak nawijales
                        > talizmany swojej madrosci na uszy Carminy przy hukach z kominka, ale nie
                        > odezwalem sie i nie wszedlem choc dworek otwarty byl dla wszystkich.
                        > Moglem wejsc, powalic Cie jedna pletwa i osmieszyc. Ale skulilem kite i
                        > odszedlem. Nie przerwalem Waszych terrestialnych zmagan.

                        At i sluchac hadko - to jezykiem z dworu modrzewiowego, ktorego bylem tworca i
                        gospodarzem. Insynuowanie motelikowosci owegoz uwazam za potwarz i bluznierstwo.
                        Na dobitke skradac sie cichcem, podsluchiwac (gdy drzwi i tak otwarte) a potem
                        przechwalac sie publicznie czynem swoim? Cos mi Twoje zachowanie na przekor
                        teoriom pieknym stoi.
                        Niech tam - przebaczam i do innych biezacych przechodze.

                        > Zebyscie nie mowili znowu, ze cos wymyslam, zacytuje jednego z moich
                        > ulubionych filozofow (J. Krishnamurti).
                        > " Prawda jest kraina bez drog i nie mozna do niej dojsc zadnym szlakiem,
                        > ani religijnym ani jakiejkolwiek sekty. Prawda, bedac bezgraniczna,
                        > bezwarunkowa, nieosiagalna za pomoca jakiejkolwiek drogi, nie moze byc
                        > zorganizowana. Nie moze byc stworzona zadna organizacja prowadzaca do prawdy,
                        > proponujaca jakakolwiek droge do niej.
                        > Czlowiek nie moze osiagnac prawdy poprzez zadna z organizacji, dogme, ksiedza,
                        > rytual, ani poprzez filozoficzna wiedze czy technike psychologiczna. Czlowiek
                        > musi znalezc ja poprzez ZROZUMIENIE ZAWARTOSCI SWEGO UMYSLU poprzez obserwacje
                        > a nie intelektualna analize."
                        > I teraz dalej:
                        > " Jakakolwiek zmiana w nas samych moze nastapic tylko poprzez zmiane poza
                        > polem mysli. Zmiana jednej mysli na druga niczego nie rozwiaze. Zmiana bedzie
                        > znowu w polu mysli naszych. Czy jest zatem mozliwe pozostawic MYSL (jako proces)
                        > i pokusic sie o zmiane na zewnatrz mysli ? Cala swiadomosc, czy to przeszlosci,
                        > terazniejszosci czy przyszlosci jest zawarta w polu mysli. Zadna zmiana w tym
                        > polu nie moze zakonczyc sie sukcesem. Radykalna zmiana moze nastapic tylko poza
                        > polem mysli i umysl moze opuscic to pole TYLKO wtedy, gdy dojrzy ograniczonosc
                        > tego pola."
                        > Koniec cytatu. Prosze nie lapac mnie za slowka tylko spojrzec na te cytaty jako
                        > calosc. Dla mnie jest jasne ze siedzimy w polu swych mysli jak zaczadzeni.
                        > Wymyslamy nowe idee myslac, ze posuwamy sie naprzod. Tak jednak nie jest.
                        > Cala sztuka polega na wyjsciu poza terytorium mysli, w obszar gdzie kolo
                        > akcja-oswiadczenie-pamiec-akcja...itd. nie bedzie juz dla nas ciezarem.
                        > Dlatego uwazam, ze jestesmy zdolni do radykalnych zmian, i to nie w kierunku
                        > komunizmu czy innych systemow, ktore rzekomo mialy uwolnic nas od cierpien.
                        > Musimy jednak spojrzec na nas troche inaczej, z boku i przyjrzec sie naszemu
                        > UMYSLOWI, gdyz to przyjrzenie sie da nam szanse (jak mowi Krishnamurti)
                        > do ujrzenia iluzji w jakiej zyjemy i pojscia poza obszar tegoz.


                        No lapac za slowka Ciebie czy Krishnamurti'ego? Nie podejmuje sie tej walki.

                        Jaka technika chcesz dokonac obserwacji i zrozumienia zawartosci swego umyslu?
                        Mysl odrzucasz, wiecej nawet, bo odrzucasz cala strefe rozumu w jakiej mysl
                        dziala. Co pozostaje wowczas jako narzedzie zrozumienia? W jaki sposob
                        wyciagniesz wnioski z tego co zrozumiesz? Chyba przesadzilem - wyciaganie
                        wnioskow to tez rodzaj myslenia - prawda?
                        Zastanawiam sie czy calosc Twojego i Krishnamurti'ego wywodu nie jest przypadkiem
                        jednym paradoksem. W jaki sposob obaj doszliscie do tych sformulowan? Przeciez to
                        wynik myslenia! Narzedzie ma sluzyc do zniszczenia (poprzez odrzucenie) samego
                        siebie? Jak dokonac zmian swiadomosci ludzkosci (czyli kilku miliardow ludzi) bez
                        tego co odrzucasz na wstepie? Zrozumialem, ze przelom, o ktorym piszesz powinien
                        nastapic w kazdym z nas jednostkowo. Czy mozliwe jest przeprowadzenie go w tym
                        samym czasie? Jesli nie, to jak zapewnic wspoistnienie istot po zmianie z tymi
                        zacofanymi barbarzyncami sprzed niej?

                        Ciesze sie, ze nie gryziesz

                        Vtec
                        • Gość: Andrzej Re: Pole mysli IP: *.unl.edu 31.10.01, 21:35
                          Dzieki ze mi wybaczasz moje czolganie. Nigdy Ci tego nie zapomne.
                          Dobrze byloby gdybys zechcial zrozumiec, ze istnieje kolosalna roznica pomiedzy
                          UMYSLEM i SWIADOMOSCIA. Bez zrozumienia tej roznicy jest szalenie trudno
                          uzmyslowic sobie, ze mozna patrzec na swoj UMYSL (potok mysli)niejako z boku,
                          oczami SWIADOMOSCI.
                          Przpomina mi to utozsamianie orgazmu z wytryskiem. Choc te dwa procesy dzieja
                          sie jednoczesnie, nie sa one tym samym, choc dla wiekszosci tak wlasnie jest.
                          Najlepsza droga do ujrzenia swego UMYSLU z pozycji SWIADOMOSCI jest zwykla
                          medytacja. W czasie tegoz procesu staje sie jasne ze cala nasze JA sklada sie
                          z ciala fizycznego, UMYSLU I OBSERWATORA (swiadomosci). Zapewniam Cie, ze nie
                          sa to zadne brednie ani trudne rzeczy do osiagniecia. A wiec zdobycie dystansu
                          do swego UMYSLU, odgladanie go z boku da nam szanse zobaczenia swej
                          ograniczonosci i wiezienia w ktorym zyjemy. Wiezienia wlasnych mysli, przekonan,
                          osadow, idei. Sprobuj.
                          Nic mi nie wiadomo czy mozliwa bylaby transformacja w tym samym czasie.
                          Pewnie nie. Owi barbarzyncy zaczeliby sie topic jak wosk swiecy. To jedyna
                          nadzieja. Nie jestem zadnym komuchem ani innym faszysta i uszczesliwiaczem.
                          Mam swoj poglad na nasza ludzka kondycje. To wszystko.
                          Pozdro, Andrzej.
                          • civic_vtec Re: Osiagnalem kres pola mysli :-) 31.10.01, 21:52
                            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                            Przepraszam,chlonnosc mojego niezrewolucjonizowanego i inzynierskiego umyslu
                            osiagnela kres na dzisiaj. Nie podejmuje sie kontynuacji na odpowiednim poziomie.

                            > Nic mi nie wiadomo czy mozliwa bylaby transformacja w tym samym czasie.
                            > Pewnie nie. Owi barbarzyncy zaczeliby sie topic jak wosk swiecy. To jedyna
                            > nadzieja.

                            Nadzieja w tym, ze nikt nie dokona transformacji. Przeciez ktos bylby pierwszy, a
                            cala nietransformowana reszta mialaby sie z pyszna! wink

                            > Nie jestem zadnym komuchem ani innym faszysta i uszczesliwiaczem.
                            > Mam swoj poglad na nasza ludzka kondycje. To wszystko.

                            Nie sadz, ze Twoi adwersarze utozsamiaja Cie z komunizmem lub faszyzmem. Chca Ci
                            tylko pokazac jak bardzo latwo przejsc od szczytnych idei do ich smutnych i
                            tragicznych parodii. Czyzby to byla slepa droga wszelkich idealistow?

                            Pozdrawiam - vtec
                            • Gość: Andrzej Re: Osiagnalem kres pola mysli :-) IP: *.unl.edu 31.10.01, 22:05
                              Widzisz, problem polega na tym, ze gdybysmy tak wszyscy zechcieli uwierzyc
                              w nas samych i w to, ze moze byc inaczej, zmiana nastapilaby napewno. Niestety.
                              Idee nie przechodza do swych parodii dlatego ze taka jest ich natura, czyli tak
                              jak chcieliby to widziec moi "przeciwnicy". Tylko ten negatywizm, podejrzliwosc,
                              wygodnictwo, konformizm spalaja kazda idee. Tak, ta droga jest slepa, ale nie
                              dlatego ze sama w sobie prowadzi do nikad. To borsukowie, Carminowie, maxymalisci,
                              przykrywaja swe oczy (i moje)watpiac, ze cos innego moze ich czekac. Wiesz jak to
                              sie nazywa w literaturze ezoterycznej. To jest EGO. Owo EGO bedzie walczyc do
                              upadlego o swoje staus-quo. UMYSL jest przechowalnia mysli, czyli przeszlosci,
                              wygodnictwa itp. i jednoczesnie pokarmem dla EGO. Tak zyjemy i pewnie bedziemy
                              zyli az do nastepnego potopu.
                              Pozdrawiam, Andrzej.


                      • Gość: borsuk Re: Bez szans? Andrzeju, Borsuku, Carmino! IP: *.dip.t-dialin.net 31.10.01, 22:54
                        Widze, ze moje kpiny pomogly Ci wreszcie napisac cos bez wynoszenia sie nad
                        rozmowce.

                        Oprocz problemu,ktory poruszyl Civic widze tu jeszcze jeden interesujacy aspekt.

                        Zainteresowal mnie fragment :
                        " Cala sztuka polega na wyjsciu poza terytorium mysli, w obszar gdzie kolo
                        akcja-oswiadczenie-pamiec-akcja...itd. nie bedzie juz dla nas ciezarem".
                        Rozumiem, ze trafila sie literowka i chodzi o "doswiadczenie".

                        To sformulowanie zawiera pewna dwuznacznosc, ktora warty by byla wyjasnienia:

                        1. kolo akcja -doswiadczenie- pamiec -akcja jest ciezarem jako takim i trzeba
                        sie go pozbyc.
                        Sposobem na jego pozbycie sie jest wyjcie poza terytorium mysli.

                        Oznaczaloby to w konsekwencji, ze pozbawieni doswiadczenia skazani
                        bylibysmy na dzialanie
                        rozumowe, co z kolei wciagnelo by nas znowu w krag mysli i wszystko
                        zaczeloby sie od nowa

                        2. Wspomniane kolo jest dla nas ciezarem tak dluga, jak dlugo pozostajemy w
                        sferze mysli.
                        Opuszczajac sfere mysli zdajemy sie jedynie na nasze doswiadczenie i
                        pamiec, dzialamy zatem
                        Instynktownie , pozostajac w sferze uczuc.

                        Osobiscie jestem jak najbardziej za tym drugim znaczeniem.
                        Przytoczony przez Ciebie cytat z Krishnamurtiego :
                        " Prawda jest kraina bez drog i nie mozna do niej dojsc zadnym szlakiem,
                        ani religijnym ani jakiejkolwiek sekty. Prawda, bedac bezgraniczna,
                        bezwarunkowa, nieosiagalna za pomoca jakiejkolwiek drogi, nie moze byc
                        zorganizowana. Nie moze byc stworzona zadna organizacja prowadzaca do prawdy,
                        proponujaca jakakolwiek droge do niej.
                        Czlowiek nie moze osiagnac prawdy poprzez zadna z organizacji, dogme, ksiedza,
                        rytual, ani poprzez filozoficzna wiedze czy technike psychologiczna. Czlowiek
                        musi znalezc ja poprzez ZROZUMIENIE ZAWARTOSCI SWEGO UMYSLU poprzez obserwacje
                        a nie intelektualna analize."
                        Jest niczym innym jak pochwala tak lekcewazonego przez wielu "zdrowego
                        rozsadku" .
                        Tym wlasnie kieruje sie Carmina i Hiacynt i Vist i civic i Sam i i Abe i Aga I
                        ja i wielu innych,
                        ktorych juz zdazyles tu urazic z wyzszosci swojej ksiazkowej wiedzy.
                        Przypomina mi sie tu pan Jourdain, ktory tak sie zdziwil, ze mowi proza i
                        kazdemu, ktorego spotkal
                        Przekazywal to nowe objawienie.

                        Zreszta to przekonanie o potrzebie uczuc, sympatii, dobroci I zrozumienia dla
                        innych (wynikle nie z intelektualnych przemyslen, a z czystej obserwacji)
                        doprowadzilo do powstania Modrzewiowego Dworku,
                        do ktorego tak laskawie sie nie wlamales.

                        Napisales:
                        " Swego czasu podczolgalem sie pod modrzewiowy motelik i sluchalem jak
                        nawijales talizmany swojej madrosci na uszy Carminy przy hukach z kominka, ale
                        nie odezwalem sie i nie wszedlem choc dworek otwarty
                        byl dla wszystkich. Moglem wejsc, powalic Cie jedna pletwa i osmieszyc.Ale
                        skulilem kite i odszedlem."

                        Za to jestem Ci naprawde wdzieczny.
                        Rozumiem,ze Twoja decyzja byla przemyslana. Gdybys wyszedl poza terytorium
                        umyslu bylbys w stanie rozbic nastroj, tak jak chuligan potrafi rozbic kazda
                        zabawe.
                        Nie jestem tez w stanie zrozumiec, dlaczego zabawa kilku nieznanych Ci osob tak
                        cie rozwscieczyla.
                        O ile pamietam, nie mielismy do tego czasu ze soba przyjemnosci wiec stad ta
                        wrogosc?.

                        Pozdrowic, nie pozdrowic?
                        Wybierz sobie sam
                        borsuk


                        • Gość: Andrzej Re: Bez szans? Andrzeju, Borsuku, Carmino! IP: *.unl.edu 31.10.01, 23:47
                          Widzisz borsuku, ten temat fascynuje mnie. Uwierz mi, korespondowalem
                          z wieloma osobami na temat: MYSL, UMYSL, DUSZA, SWIADOMOSC, itp. Nie ma
                          jednoznacznych definicji. A szkoda. To, co udalo mi sie skompilowac na ten
                          temat, podaje nizej:
                          MOZG - fizyczny organ przetwarzajacy impulsy popchodzace ze zmyslow, dokonujacy
                          kategoryzacji i "szufladkowania".
                          UMYSL - czesto utozsamiany z mozgiem. Jest polem energetycznym gromadzacym
                          dane z mozgu. Istnieje (UWAGA !) niezaleznie od mozgu i nie jest
                          tworem lokalnym ( w sensiu moj, twoj).
                          MYSL - podstawowa jednostka umyslu. Tzw. natlok mysli to niekontrolowany
                          przeplyw myli poprzez ekran naszej swiadomosci.
                          SWIADOMOSC - najmniej chyba zrozumiana czesc na samych. Nie ma nic wspolnego
                          z umyslem, poza tym ze jest ekranem dla "igraszek" umyslu. Wyobraz
                          sobie blekitne niebo jako swiadomosc i chmury jako umysl. Swiadomosc jest
                          tym co JEST, bez akcji i jako obserwator. W tym polu ludzie musza
                          zamieszkac jesli chca zyc w pokoju i harmonii.
                          Przyjrzyj sie swemu drugiemu punktowi. Ja inaczej rozumiem to o czym mowisz.
                          Dla mnie opuszczenie MYSLI jest opuszczeniem doswiadczenia i pamieci. Dla ciebie
                          jest ciagle pozostawaniem w sferze doswiadczen i pamieci. Roznimy sie sposobem
                          widzenia swiata. Ty uwazasz, ze jak przestane myslec, to pozostana mi jakies
                          zwierzece doswiadczenia i pamiec o tym jak sie zachowywac i przejde na poziom
                          instynktu. zapominasz, ze pamiec jest nieaktywowana ( w stanie spoczynku) mysla.
                          Doswiadczenie jest dopiero co skategoryzowana pamiecia. mamy wiec ciag
                          doswiadczenie-pamiec-mysl. te trzy kategorie sa tym samym tworem tylko na
                          roznym etapie uzywania go przez umysl. I wlasnie wyjscie poza owa triade
                          doswiadczenie-pamiec-mysl daje ci pole widzenia rzeczy takimi jakie sa.
                          jest to wyjscie poza obszar mysli, czyli generalnie poza UMYSL.
                          To tyle na dzisiaj. Gut najt borsuku.
                          Andrzej.
                          • Gość: borsuk Do Andrzeja z prosba IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.01, 23:35
                            Gość portalu: Andrzej napisał(a):

                            > Widzisz borsuku, ten temat fascynuje mnie. Uwierz mi, korespondowalem
                            > z wieloma osobami na temat: MYSL, UMYSL, DUSZA, SWIADOMOSC, itp. Nie ma
                            > jednoznacznych definicji. A szkoda.

                            Wiem Andrzeju,ze korespondowales z bardzo wieloma osobami na te tematy. Wiele
                            Twoich postow czytalem, nie wszystkie, brak czasu, ale wynika z nich
                            rzeczywiscie,ze temat ten fascynuje Cie, ba, ze Toba owladnal.
                            Jednoznacznych definicji abstrakcyjnych pojec nigdy nie bedzie. Te ktore
                            przytaczasz, so przekonywujace, jutro ktos przytoczy inne, rownie przekonywujace
                            i tak krok po kroku czlowiek bedzie dochodzil do poznania, ktorego nigdy nie
                            osiagnie.
                            Bieda w tym, iz odnosze wrazenie, ( a wiec calkowicie pozaumyslowo), ze zbyt
                            wiele wagi przywiazujesz do tych definicji i ludzi, ktorzy rzeczy widza inaczej
                            uwazasz - wybacz - za istoty nieco gorsze.
                            Podobna ceche znalazlem u inicjatora tego watku - Stanleya.
                            Taki cytat, wskazujacy na stan ducha Stanleya:

                            "Co do oficjalnej doktryny, nie trzeba sięgać daleko - teraz okazuje się , że
                            geniusz Einstein się mylił - E wcale nie = mc2. W tej chwili prowadzone są
                            doświadczenia w których uzyskuje się prędkość większą od światła I NIC się nie
                            dzieje. To taki sam zabobon jak kiedyś to, że wszystko co cięższe od powietrza
                            nie może latać".

                            a naprewde to jest tak, ze:
                            Einstein byl na swoje czasy geniuszem, gdyz poszedl zupelnie nowa droge w
                            badaniach wszechswiata.
                            Teoria wzglednosci nigdy nie byla oficjalna doktryna. Byla i jest nadal bardzo
                            nosna hipoteza, stanowiaca umyslowe wyzwanie dla tysiecy fizykow, od stu lat
                            usilujacych ja udowodnic lub obalic.
                            Do tej hipotezy nalezalo takze zalozenie (nie zabobon)o absolutnej predkosci
                            swiatla i dopoki czlowiek nie wymysli czegos innego, da sie tym tlumaczyc wiele
                            zjawisk.
                            Ot i wszystko.
                            Narazie ciagle jeszcze nie wiem skad Stanley ma wiadomosci o predkosciach
                            wiekszych od predkosci swiatla, ale to zupelnie niewazne.
                            Wazny jest ton w jakim to pisze, ta zajadlosc, jakby Einstein osobiscie go
                            zawiodl. Wyglada na to, ze Stanley sie cieszy z porazki Einsteina.
                            Tym czasem Einstein nie poniosl porazki, jego hipoteza stala sie podwalina do
                            nowych odkryc.
                            Jezeli to prawda z ta predkoscia.
                            Bo narazie to moze byc jeszcze blad pomiaru.
                            A pozatem nie jest wykluczone ze swiatlo wogole nie ma predkosci. Jest mozliwe ze
                            porusza sie po prostopadlej osi czasu i ma wobec nas predkosc spoczynkowa. To
                            pozwoliloby naprzyklad wytlumaczyc elgancko jego falisto-kwantowa nature. Ale
                            zostawmy to.
                            Ton jakiego uzywa Stanley piszac o tych zagadnieniach, nie najlepiej swiadczy o
                            jego kwalifikacjach umyslowych.
                            No, ale ja nie bede Ci dobieral przyjaciol. Nie chce takze dyskutowac z Toba na
                            tematy psychologii, bo nie jestem w stanie wyzwolic sie ze sfery umyslowej, nie
                            jestem w stanie sobie tego nawet wyobrazic. W moim dotychczasowym doswiadczeniu
                            nie potrzebowalem tego. Co nie znaczy, ze takich rozwazan nie uwazam za wazne i
                            cenne.
                            Mam do Ciebie na zakonczenie prosbe. Zdradz mi prosze, jakimi to sformulowaniami
                            w Modrzewiowym Dworku obrazilem Cie tak, ze miales ochote zmiazdzyc mnie swoja
                            pletwa. Przeczytalem jeszcze raz dzisiaj caly watek i nadal nie rozumiem co Cie w
                            nim moglo tak rozsierdzic. Bardzo mi zalezy na wyjasnieniu tej sprawy.

                            pozdrawiam
                            borsuk
            • Gość: Vi@tr´ __ Aga_____vs_____Andrzej__ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.10.01, 22:12

              Bardzo "diagnostyczne" spotkanie.

              smile)

              Aga - rakieta międzykontynentalna.

              Przetwornik decyzyjny. System otwarty i gotowy do akcji.
              Top quality.

              Andrzej - grzyb poznawczy.

              Przetwornik istotnościowy informacji. Selektor megabajtów
              Top quality.

              Spotkanie sił komplementarnych smile)


              Aż mnie podkusiło smile /ok, napiszę smile))


              Świetna empiria jest tam,

              gdzie wszystko działa choć niewiadomo dlaczego

              Predyktywna teoria jest tam,

              gdzie nic nie działa i wiadomo dlaczego

              Tu / na forum/ łaczymy

              Świetną empirię z predyktywną teorią

              nic nie działa i niewiadomo dlaczego


              smile))


              Viatr´__________________________[jedności psychofizycznej]
    • Gość: Scan Re: ----Bardzo zła wiadomośc dla tej planety?--- IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 31.10.01, 22:03
      C.K.N.
      "Ogromne wojska, bitne generały,
      Policje - tajne, widne i dwu-płciowe-
      Przeciwko komuż tak się pojednały?-
      P r z e c i w k o k i l k u m y ś l o m, c o n i e n o we !.... "
      Serdeczności dla wszystkich.
      S.
      • Gość: bee Re: ----stanley IP: *.tor.pathcom.com 31.10.01, 22:43
        stanley prosze podaj mi zrodla na temat osiagniecia predkosci wiekszej od
        swiatla
      • civic_vtec Re: ----Dobra wiadomośc dla tego wątku!--- 31.10.01, 22:44
        Gość portalu: Scan napisał(a):

        > C.K.N.
        > "Ogromne wojska, bitne generały,
        > Policje - tajne, widne i dwu-płciowe-
        > Przeciwko komuż tak się pojednały?-
        > P r z e c i w k o k i l k u m y ś l o m, c o n i e n o we !.... "
        > Serdeczności dla wszystkich.
        > S.

        Scan ante portas! Otwierac!

        Wojtku, my wszyscy o tym samym i nie przeciw - wiesz przeciez.

        Serdeczności zwrotne

        Vtec
        • Gość: Carmina Re: Dobra wiadomośc dla tego wątku! - chyba nie IP: *.katowice.cvx.ppp.tpnet.pl 31.10.01, 23:02
          civic_vtec napisał(a):

          > Gość portalu: Scan napisał(a):
          >
          > > C.K.N.
          > > "Ogromne wojska, bitne generały,
          > > Policje - tajne, widne i dwu-płciowe-
          > > Przeciwko komuż tak się pojednały?-
          > > P r z e c i w k o k i l k u m y ś l o m, c o n i e n o we !....
          > "
          > > Serdeczności dla wszystkich.
          > > S.
          >
          > Scan ante portas! Otwierac!
          >
          > Wojtku, my wszyscy o tym samym i nie przeciw - wiesz przeciez.
          >
          > Serdeczności zwrotne
          >
          > Vtec

          Mysli nienowe nie budzą mojego sprzeciwu.
          Za to sposob ich prezentacji jest zaiste dziwaczny. Nieprzejednana niecheć a
          priori. Jakby z zalu, ze nie kazdy umie talizmany wieszac. Jakby z tęsnoty za
          jakims uchem na te talizmany gotowym. Najglosniej krzyczy ten , co ukryc chce
          cos w swym krzyku, by podejrzenie nań nie padlo...
          Jak w malignie wciaz swoje, a najlepiej czepic sie kilku nickow czy watkow,
          zupelnie nieszkodliwych, bo co komu szkodzi, ze przyjaciele sciskaja dlonie w
          gescie serdecznym? To nie jest karalne. To jest dobre.
          Doprawdy dziwny niepokoj wewnetrzny dyktuje te nadmierne reakcje, nieprzyjemne
          klimaty, slowa bezinteresownego fermentu, tu nie ma miejsca na mantry i
          medytacje, galazka oliwna podeptana w kacie zwiędła.
          Ale sa za to bluzgi, szybkie i to jakie, zenada.

          Civicu, pozdrawiam Cie serdecznie, niezmiennie.

          • Gość: Andrzej Re: Dobra wiadomośc dla tego wątku! - chyba nie IP: *.unl.edu 31.10.01, 23:50
            No juz przestan.
            Spij dobrze.
            Andrzej.
          • civic_vtec Re: Dobra wiadomośc dla tego wątku! - chyba nie? 01.11.01, 10:17
            Gość portalu: Carmina zatytułowała swój post:
            > Dobra wiadomośc dla tego wątku! - chyba nie

            i napisał(a):
            > Mysli nienowe nie budzą mojego sprzeciwu.
            > Za to sposob ich prezentacji jest zaiste dziwaczny. Nieprzejednana niecheć a
            > priori. Jakby z zalu, ze nie kazdy umie talizmany wieszac. Jakby z tęsnoty za
            > jakims uchem na te talizmany gotowym. Najglosniej krzyczy ten , co ukryc chce
            > cos w swym krzyku, by podejrzenie nań nie padlo...
            > Jak w malignie wciaz swoje, a najlepiej czepic sie kilku nickow czy watkow,
            > zupelnie nieszkodliwych, bo co komu szkodzi, ze przyjaciele sciskaja dlonie w
            > gescie serdecznym? To nie jest karalne. To jest dobre.
            > Doprawdy dziwny niepokoj wewnetrzny dyktuje te nadmierne reakcje, nieprzyjemne
            > klimaty, slowa bezinteresownego fermentu, tu nie ma miejsca na mantry i
            > medytacje, galazka oliwna podeptana w kacie zwiędła.
            > Ale sa za to bluzgi, szybkie i to jakie, zenada.

            Carminko, zmęczona byłaś w tę noc październikowo-listopadową smile
            Ja pisałem o dobrej wiadomości - wizycie Scana, tyś podważyła moje przekonanie
            tytułem. W treści było już inaczej. Rozumiem.

            Mam wrażenie, że powolutku dochodzimy do możliwości rozmowy z Andrzejem. Myślę,
            że młody to jeszcze człowiek i praktyki mu trzeba w umiejętności przekazywania
            swoich poglądów. Na razie popełnia klasyczne błędy młodych i grzeszy
            popędliwością i niezrozumieniem adwersarzy, bo chce jak najszybciej przekazać to
            co jego przed chwilą olsniło. Piękne to, prawda?

            Andrzeju, to co napisałem powyżej nie zwalnia Cię jednak z obowiązku zachowania
            pewnych zasad póki co obowiązujących w naszym kręgu kulturowym. Dopuściłeś się
            obrazy kilku osób, z którymi dyskutować warto - tego się powoli uczysz. Od
            męskiej strony Ci odpuszczono teraz kolej na Twój krok wobec Pań. Tak, to jest
            taki zwyczaj, że inaczej odnosimy się do siebie w męskim towarzystwie niż do
            przedstawicielek płci przeciwnej. Stać cię na to? Wiem, że tak - pierwszy,
            malutki kroczek już zrobiłeś powyżej - teraz tylko trochę więcej odwagi.

            Pozdrawiam
            Vtec
    • Gość: Vi@tr´ _Prostota_paradoxu_transtendentnej_nadswiadomości_ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 31.10.01, 23:56

      Cześć moi mili smile)

      Widzę, że w tym wątku więcej nadziei terzeba ...

      Przywiewam smile))

      Sprawy w/w paradoxu stresczę krótko.
      Hi smile) , niech będzie w punktach.

      OBSZAR DOCIEKAŃ / postulacji poznawczych/

      1. Paradox doskonałości / sprawa instrumentów poznania/

      Jest wiadomym, że nie tylko brzytwa Ockhama, ale i inne
      niezbędne narzędia nie tylko poznawcze /np. nóż/
      najlepsze będą przy grubości 0 /zero/.
      Dawniej zwano tę postulację paradoxem doskonałości
      myśląc o niemożliwości jej spełnienia.
      Dziś tniemy laserowo nie martwiąc się paradoksalnością
      narzedzi. Jest trudnym na zwyklym forum "wyostrzyć umysł",
      ale nie bądźmy oportunistycznymi sceptykami smile)

      2. Pole myśli / sprawa samouwięzienia/

      Jest nie tyle kwestią rzeczywistej niemocy, co pewnej
      inercji. Kwestię tę rozstrzygnął skutecznie choć przypadkowo
      baron von Munchausen kiedy uwieziony w bagnie nie mogąc sie
      z niego wydostać tradycyjnymi techikami, zniecierpliwiony
      wyciagnął się za włosy. Wielu sceptycznie odnosi sie do
      jego relacji... ale skąd byśmy ją znali gdyby tego nie
      zrobił ?


      OBSZAR PRAKTYKI / skutecznych aplikacji/

      3. Transtendecja ego / sprawa pierwszego przekroczenia/

      Jest empirycznie dowiedzionym, że przekroczenie "umysłu"
      w wyniku praktyki medytacyjnej jest osiagane powszechie
      i stosunkowo szybko. Poszerzenie i zakotwienie uwagi
      ponad procesami emocjonalnych drżeń ego jest dostępne
      wielu adeptom praktykujacym tę dziedzinę. Transtendencja
      w tej kwestii nie stawia nas jeszcze przed niepoznanym...


      4. Transtendencja świadomości /sprawa nadświadomości/

      To kolejny krok w praktyce duchowej edukacji.
      Dobre wyniki osiągane są po długim czasie praktyki
      i przez nielicznych. Dokonanie przekroczeń ego, umysłu,
      samoświadomości obserwującej jest prawdziwą sztuką wśród
      sztuk demaskowania uporczywie i kompulsywnie "ubieranych"
      masek. Masek chroniących przed strachem, odrzuceniem,
      samotnością i poczuciem nieistotności trwania smile)


      5. Świadomość transtendentnej jedności. / kwestia przekroczenia przekroczeń/

      Ten rodzaj trwania jest wyszukaną formą bytu we wszechświecie.
      Kwestie umysłów tracą tu już wszelkie znaczenie i pozostają
      wraz z ze sprawami praktycznymi jak i teoretycznymi figurami łechcącymi
      zachonie umysły teoretyków odsunięte na rzecz harmonii w wszechobecną
      świadomością in spe. Stąd w fazie poznawczych poszukiwań sygnały o
      "wyższym" wpływie...
      Pozostawanie w stanie harmonii z najwyższym, najwiekszym budzi u
      nieokrzesanych sceptyków wiele trywialnych watpliwości nie do
      przezwyciężenia przez "surowy" umysł przywiazany do ego.
      Stan taki obserwacyjnie może przypominać tzw. katatonię z którą
      w istocie nie ma nic wspólnego. Niestety osiągnięcie TEGO wymaga
      istotnych poświęceń wykluczjących "normalne" życie i społeczne
      funkcjonowanie. Stąd swiadomość kosmiczna dostępna jest naprawdę
      nielicznym. sad

      Wprawdzie problematyka pozornego paradoxu transtebdentnej świadomości
      może wydawać się dziwna i nietypowa naprzeciw codzinności, ale
      przy pewnej dozie otwartości i wzajemnej życzliwości nie jest
      aż taka złożona...

      Prawda ?

      smile)))

      pzdr

      Viatr´_____________________[słoneczny]

      • Gość: bee Re: _Prostota_paradoxu_transtendentnej_nadswiadomości_ IP: *.tor.axxent.ca 01.11.01, 03:46
        jakie inne sposoby poznania znacie jak nie ksiazki,przekazy,gliniane ryciny,czy
        tez namacalne dotkniecie,medytacja jest znana tylko niewielu i tez jest
        zwiazana z pewna wiara.nikt nie moze negowac ksiazek denikina czy sithina
        poprostu przekazali to co jest dostepne.hipotezy naukowe itd.( na chlopski
        jezyk) .oczywiscie mozna tego nie akceptowac w 100% ale co innego mozemy sobie
        zaproponowac
        wroce do wczesniejszego watku . tylko niewielu z 6 mild naszej ludzkosci zadaje
        sobie trud poznania .a calej reszcie prawda ta zostanie podana ( jezeli to
        bedzie prawda).ostatecznie mysle ze kazdy z was ma wiele racji.mysle ze 6 mld
        ma racje i taka wypadkowa bedzie kierowala swiadomoscia tej planety.
        dobrej nocy
        • Gość: bee Re: _Prostota_paradoxu_transtendentnej_nadswiadomości_ IP: *.tor.axxent.ca 01.11.01, 03:50
          stanley ponawiam prosbe(podaj zrodla informacji na temat uzyskania predkosci
          wiekszej od swiatla)
          • aga_m przepraszam Andrzeju... 01.11.01, 06:23
            Smieszy cie, ze uzywalam inwektyw, ale to byla "piekne za nadobne" bo to ty pierwszy zaczales mnie traktowac poblazliwie, przepraszam, ze cie urazilam (ktos musi ustapic, czemu
            nie ja...?) Koniec z gowniarstwem - pora na fakty.
            Wracam do pytania poprzedniego o religie nie uznajaca duchowosci i Duszy - odpowiadasz, ze swiadkowie jehowi i buddyzm. Co do swiadkow to mam w nosie, dla mnie jest to
            taka sama religia jak Amway tylko zamiast proszku do prania sprzedaje cos innego (nawet nie interesuje mnie co). Buddyzm natomiast , drogi Andrzeju, jest SKONCENTROWANY na
            duchowosci i duszy... slyszales o reinkarnacji? (Jak nie to obejrzyj "Chlopaki nie placza" tam wyjasnia sie twoje szanse powrotu jako kaczka). Nie zaprzeczam, ze i buddyzm jak kazda
            inna religia ma za zadanie ustawiac ludziom codzienne zycie w sposob wielce higieniczny, ale jesli naprawde uwazasz, ze jest religia ignorujaca dusze, to hmmmm... chyba poczekam
            na dyskusje w ktorej bedziesz mogl zabrac zdanie z pozycji oswieconej.
            Pozdrawiam.




            No i prosze. Mam slome w butach, jestem biedakiem, potem expertem,
            Daeniken jest strasznym prymitywem, a oko na dolarze to kosmiczna bzdura.
            I to moja agusia, tak dobrze wychowany dzidzius.
            Podaje Ci dwie religie nie uznajace duszy ludzkiej: swiadkowie jehowy i
            buddyzm. Starczy ?
            Duchowosc (spirituality)to najglebsze i bezposrednie doswiadczenie boskosci
            swej natury. Religia to maskarada, uzywajaca instytucji kosciola wraz
            ceremoniami, rytualami, swietymi ksiegami, wymyslona po to by upodlic czlowieka.
            Zgodze sie nawet ze 99 procent dobrych nauk plynie z dogmy religijnej, ale
            to wlasnie owo pozostale 1 procent zabija nasza prawdziwa nature i zamyka nam
            drzwi do duchowosci.
            A oko na dolarze ? Odpowiem Ci nie wprost. Jesli ciagle wierzysz, ze mitologia
            to wymysl pierwotnych z racji posiadania wolnych nie tylko sobot i niedziel,
            to na nic nie zdalyby sie moje wyjasnienia.
            Powroc jeszcze raz do Daenikena.
            Aga, kazda prawda przechodzi przez trzy podstawowe etapy:
            Pierwszy: jest wysmiana (to co Ty robisz)
            Drugi: jest krwawo zwalczana
            Trzeci: jest zaakceptowana jako cos oczywistego.
            Pozdrawiam Cie goraco (moja sympatia do Ciebie wzrasta)
            Andrzej.
            • Gość: Andrzej Re: przepraszam Andrzeju... IP: *.unl.edu 01.11.01, 15:31
              Przepraszam rowniez ago. Oto co ja wiem na temat buddyzmu. Budda odrzucil
              istnienie duszy jak rowniez personalnego boga. To sa dwa najwazniejsze punkty
              buddyzmu. Kropka. Dla buddyzmu nic "stalego jest na swiecie", wiec dusza,
              ktora ex definitione jest wieczna, jest absurdem. Na reinkarnacji zjadlem zeby,
              i powiem Ci ago, nie wielu ludzi wie z czym to sie tak naprawde je. W przypadku
              buddyzmu nie mowi sie o reinkarnacji tylko o tzw. REBIRTH. Dla nich to nie
              dusza odradza sie w nowym ciele, tylko pewne (niepermanentne) tendencje naszego
              UMYSLU, ktore sa niczym innym jak elektromagnetycznymi falami, ktore w momencie
              smierci szukaja miejsca dla swej manifestacji, dolaczajac sie do poczetego
              dzieciecia. Dla buddysty nasze cialo i nasz umysl to tymczasowa kompozycja,
              ktora podlega nieprzerwanej zmianie i tranformacji.
              Mysle, ze nie bylem za bardzo OSWIECONY i nie urazilem Cie.
              Duzo zdrowka od Jendusia.
    • Gość: jojo Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.dip.t-dialin.net 01.11.01, 11:00
      Po pierwsze, to równie prawdopodobne jest, ze jestesmy tylko i wylacznie
      jedynym na skale wszechswiata wybrykiem natury - i to niestety wybrykiem, a
      wiec wytworem chybionym (choc sa tacy, którzy uwazaja nas gatunek za np.
      ukoronowanie procesu Stworzenia - marna to korona, wysadzana kamieniami
      znalezionymi na poboczu drogi).
      A po wtore, tez czasami mysle, ze bez wszelkich religii swiat bylby ubozszy o
      jedno zródlo konfliktów. Pytanie tylko, czym wówczas ludzkosc wypelnilaby
      powstala w ten sposob luke...

      Sa teorie spiskowe, ktore jakas tam reke i noge maja, ale ta, przedstawiona w
      pierwszym poscie, jest rodem z programu sensacyjnego TV.
      Choc jasnym jak slonce jest, ze istnieja ci, którzy dziela i rzadza.
      Tylko ze to nie przybysze z innych galaktyk smile
      • Gość: Andrzej Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.unl.edu 01.11.01, 15:47
        Teraz za Ciebie sie biore jojo. Czlowiek, ktory chce WIEDZIEC, na poczatku swej
        drogi napotyka dwa rodzaje opinii czy sadow na dany temat. Czytajac Ciebie:
        "tylko, ze to nie przybysze z innych galaktyk" a potem czytajac innych mowiacych
        ze napewno byla interwencja extraterrestialna, nic nie dodamy do swej madrosci i
        rozumienia dopoki sami nie zrobimy pewnych badan. Dlatego taki klient jak jendrus
        czyli ja, zaczyna czytac, rozmyslac i dochodzic do wnioskow. Jesli wszystkie
        swiete ksiegi, poczynajac od Biblii a konczac na belkocie Indianina z Amazonki,
        mowia o potopie, o przybyszach z Syriusza czy Plejad, jesli znajdujesz ryciny
        przedstawiajace obiekty latajace, itp itd, to jaki nasuwa sie wniosek ?
        Ze albo to wszystko prawda albo wszyscy dostalismy obledu i powtarzamy ten sam
        motyw, bog wie dla jakiego celu. Ja opowiadam sie za tym, ze to wszystko prawda.
        Imm wiecej czytam na te tematy, tym wiecej wydaje mi sie to oczywiste. Zanim
        przeczytalem cokolwiek na temat przybyszow z kosmosu, nie moglem uswiadomic sobie
        jak doszlo do tak wspanialej kultury egipsko-sumeryjskiej, ot tak poprostu.
        Wszystko sie tak zwyczjanie zaczelo 5-6 tysiecy lat temu ? Nic przedtem ?
        Nikogo nie chce do niczego przekonywac, ale dla mnie fakt przyjecia owych danych
        za fakt, poszerza znakomicie moje rozumienie swiata, cywilizacji. Nie mam wiecej
        problemow ze zrozumieniem swego miejsca na tym swiecie.
        To tyle jojo. Coz wiecej dodac ? Chyba tylko pozdrowienia.
        Bye.


        • Gość: jojo Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.dip.t-dialin.net 02.11.01, 21:49
          Chyba Jedrku zle odczytales mój post, bo poruszasz sprawy, o których wcale nie
          pisalem (powinienes byl go przeczytac w swietle wypowiedzi otwierajacej ten
          watek).
          Ale jesli tak wciagnely Cie sprawy pozaziemskie i takie a nie inne
          interpretacje pewnych faktów, to polecalbym Ci "Anty Dänikena" (a
          moze "Antydänikena") polskiego autora z uniwerku w Wa-wie - niestety nie moge
          sluzyc w tej chwili nazwiskiem.
          Jesli znajdziesz, to milej lektury.
          Dobrze czasami posluchac drugiej strony wink
          • Gość: bee Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.tor.pathcom.com 03.11.01, 00:15
            prof dr robert bugaj
            • Gość: jojo Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.dip.t-dialin.net 03.11.01, 13:26
              Gość portalu: bee napisał(a):

              > prof dr robert bugaj


              Dzieki!
        • Gość: jojo Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.dip.t-dialin.net 03.11.01, 14:16
          Na marginesie jeszcze jedno.
          Napisałes:
          >Nie mam wiecej problemow ze zrozumieniem swego miejsca na tym swiecie.

          Otoz pewna madrosc powiada, ze jesli ktos mowi, ze nie ma problemu, to go ma.
          I to zapewne w wiekszym wymiarze, niz inni wink

          Zycze Ci odnalezienia Twego miejsca we wszechswiecie
          jojo
          • Gość: # Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 03.11.01, 15:59

            Slusznie Nasz Szanowny Pan Andrzej nie odniosl sie
            do mego aroganckiego postu, ktory ocenil jako probe rozpaczliwej
            obrony # -a zascianka, w ktorym sa rozdzielne miejsca na teoretycznosc
            przykrawana empiria i niesprzeczna z nia duchowosc ograniczona do zbawienia wiecznego.

            Wszedzie weszac spisek zla przeciw dobrym i latwosc niepostrzezonego
            zagarniania dobra w celu wzmacniania zla, podejrzewalem od razu
            w delikatnej subtelnosci, struzke podmywajaca mury katolickie.

            Po wskazaniu "oka" na nieukonczonej jeszcze przez XX wiekow 13 - kondygnacyjnej
            budowli "mularskiej" zobaczylem, w przeblysku, wytrenowanej w czasach upadku ducha przy pomocy
            spirytualii, miejetnosci zerwania swiadomosci z umyslem, 33- stopniowe swiatlo..
            # pozdrawia jedno - $ -owo.
            Punkt styku rownoleglych ramion nozyc w momencie ich zblizenia umknal
            z szybkoscia nieskonczona. Wlosy zostaly w reku.
            • Gość: # Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 05.11.01, 14:59
              Zarzucilem adwrsarzom uczestnictwo w spisku antykoscielnym masonskim:

              > Wszedzie weszac spisek zla przeciw dobrym i latwosc niepostrzezonego
              > zagarniania dobra w celu wzmacniania zla, podejrzewalem od razu
              > w delikatnej subtelnosci, struzke podmywajaca mury katolickie.
              > Po wskazaniu "oka" na nieukonczonej jeszcze przez XX wiekow 13 - kondygn
              > acyjnej budowli "mularskiej" zobaczylem, w przeblysku, wytrenowanej w czasach upadku du
              > cha przy pomocy spirytualii, miejetnosci zerwania swiadomosci z umyslem, 33- stopniowe swiatl
              > o..
              Opierajac sie na braku zaprzeczenia i teorii Vi@tra tzw.
              _Prostota_paradoxu_transtendentnej_nadswiadomości_
              Autor: Gość portalu: Vi@tr´
              Data: 31-10-2001 23:56
              adres: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl



              C
              OBSZAR DOCIEKAŃ / postulacji poznawczych/

              1. Paradox doskonałości / sprawa instrumentów poznania/

              Jest wiadomym, że nie tylko brzytwa Ockhama, ale i inne
              niezbędne narzędia nie tylko poznawcze /np. nóż/
              najlepsze będą przy grubości 0 /zero/.
              Dawniej zwano tę postulację paradoxem doskonałości
              myśląc o niemożliwości jej spełnienia.
              Dziś tniemy laserowo nie martwiąc się paradoksalnością
              narzedzi. Jest trudnym na zwyklym forum "wyostrzyć umysł",
              ale nie bądźmy oportunistycznymi sceptykami smile)
              *****************************
              Tnac brzytwa Ockhama - duchowosc swiadomosci i materialnosc umyslu
              zostaje nam byt poza czasem i materia oraz cala reszta naukowo zbadane juz lub w przyszlosci.
              *****************************
              2. Pole myśli / sprawa samouwięzienia/

              Jest nie tyle kwestią rzeczywistej niemocy, co pewnej
              inercji. Kwestię tę rozstrzygnął skutecznie choć przypadkowo
              baron von Munchausen kiedy uwieziony w bagnie nie mogąc sie
              z niego wydostać tradycyjnymi techikami, zniecierpliwiony
              wyciagnął się za włosy. Wielu sceptycznie odnosi sie do
              jego relacji... ale skąd byśmy ją znali gdyby tego nie
              zrobił ?
              *************************
              Dotad umysl nie zbadal siebie nie rwac wlosow zglowy,
              stad "mysli nieuczesane".
              **************************

              OBSZAR PRAKTYKI / skutecznych aplikacji/

              3. Transtendecja ego / sprawa pierwszego przekroczenia/

              Jest empirycznie dowiedzionym, że przekroczenie "umysłu"
              w wyniku praktyki medytacyjnej jest osiagane powszechie
              i stosunkowo szybko. Poszerzenie i zakotwienie uwagi
              ponad procesami emocjonalnych drżeń ego jest dostępne
              wielu adeptom praktykujacym tę dziedzinę. Transtendencja
              w tej kwestii nie stawia nas jeszcze przed niepoznanym...
              ***************************
              Pewne wyjasnienia niezbadanego przniknely z 9.10 i 11 zwinietego
              trojwymiaru i wyjsnily "paradoks stworzenia boskiego niepodnaszalnego kamienia"
              - chyba do nadswiadosci Sw. Tomasza z Akwinu.

              Wyjasnil on paradoks, pytania zakladajacego blednie - czas, potrzebny do tego
              eksperymentu tworzenia kamienia, ktorego Wszechmocny nie moglby podniesc.
              I stad, bledny wniosek, ze Bog istnieje w czasie.
              A z punktu 1. teorii Vi@tra wynika sprzecznosc - cbdo.
              ***********************

              4. Transtendencja świadomości /sprawa nadświadomości/

              To kolejny krok w praktyce duchowej edukacji.
              Dobre wyniki osiągane są po długim czasie praktyki
              i przez nielicznych. Dokonanie przekroczeń ego, umysłu,
              samoświadomości obserwującej jest prawdziwą sztuką wśród
              sztuk demaskowania uporczywie i kompulsywnie "ubieranych"
              masek. Masek chroniących przed strachem, odrzuceniem,
              samotnością i poczuciem nieistotności trwania smile)


              5. Świadomość transtendentnej jedności. / kwestia przekroczenia przekroczeń/

              Ten rodzaj trwania jest wyszukaną formą bytu we wszechświecie.
              Kwestie umysłów tracą tu już wszelkie znaczenie i pozostają
              wraz z ze sprawami praktycznymi jak i teoretycznymi figurami łechcącymi
              zachonie umysły teoretyków odsunięte na rzecz harmonii w wszechobecną
              świadomością in spe. Stąd w fazie poznawczych poszukiwań sygnały o
              "wyższym" wpływie...
              Pozostawanie w stanie harmonii z najwyższym, najwiekszym budzi u
              nieokrzesanych sceptyków wiele trywialnych watpliwości nie do
              przezwyciężenia przez "surowy" umysł przywiazany do ego.
              Stan taki obserwacyjnie może przypominać tzw. katatonię z którą
              w istocie nie ma nic wspólnego. Niestety osiągnięcie TEGO wymaga
              istotnych poświęceń wykluczjących "normalne" życie i społeczne
              funkcjonowanie. Stąd swiadomość kosmiczna dostępna jest naprawdę
              nielicznym. sad

              Wprawdzie problematyka pozornego paradoxu transtebdentnej świadomości
              może wydawać się dziwna i nietypowa naprzeciw codzinności, ale
              przy pewnej dozie otwartości i wzajemnej życzliwości nie jest
              aż taka złożona...

              *************
              No i znalazlem sie w gronie nielicznych, ktorzy udowodnili plonnosc staran Andrzeja.
              Glownie dzieki teorii Vi@tra. ktorego serd. Pzdr
              • Gość: Vi@tr´ ____ Prostota_paradoksu____płonności_starań.______ IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 05.11.01, 17:42
                Gość portalu: # napisał(a):

                > Zarzucilem adwrsarzom uczestnictwo w spisku antykoscielnym masonskim:
                >
                > *****************************
                > Tnac brzytwa Ockhama - duchowosc swiadomosci i materialnosc umyslu
                > zostaje nam byt poza czasem i materia oraz cala reszta naukowo zbadane juz lub
                > w przyszlosci.
                > *****************************
                > *************************
                > Dotad umysl nie zbadal siebie nie rwac wlosow zglowy,
                > stad "mysli nieuczesane".
                > **************************

                > ***************************
                > Pewne wyjasnienia niezbadanego przniknely z 9.10 i 11 zwinietego
                > trojwymiaru i wyjsnily "paradoks stworzenia boskiego niepodnaszalnego kamienia
                > "
                > - chyba do nadswiadosci Sw. Tomasza z Akwinu.
                >
                > Wyjasnil on paradoks, pytania zakladajacego blednie - czas, potrzebny do tego
                > eksperymentu tworzenia kamienia, ktorego Wszechmocny nie moglby podniesc.
                > I stad, bledny wniosek, ze Bog istnieje w czasie.
                > A z punktu 1. teorii Vi@tra wynika sprzecznosc - cbdo.
                > ***********************
                >
                > *************
                > No i znalazlem sie w gronie nielicznych,
                > ktorzy udowodnili plonnosc staran Andrzeja.
                > Glownie dzieki teorii Vi@tra. ktorego serd. Pzdr


                smile))

                Panie Profesorze !

                Czuję sie zaszczycony, tym że dzieki Pana antymasońskim i prokościelnym
                motywacjom, owoce mych długich przemyśleń znalazły tak znakomite zastosowanie.

                Tak Andrzeju.
                Staranie Twe aby wciągnąć nas w TEN spisek jak sam widzisz okazały się
                płonne. smile))

                Łącząc się w niezłomnych dążeniach do przekroczenia marnych przywiązań
                poznawczych do konwecjonalnej /pozal się Boże/ czasoprzestrzeni, na rzecz
                żywych doswiadczeń serc...


                Serdecznie pozdrawiam

                smile))

                Viatr´_______________________[ezoto]
                • Gość: Andrzej Re: ____ Prostota_paradoksu____płonności_starań.______ IP: *.unl.edu 05.11.01, 19:40
                  To, ze nie udalo mi sie wciagnac Was (nie w spisek) w uznanie prawdopodobienstwa
                  tego spisku, wcale nie swiadczy, ze owy spisek nie ma miejsca. Prosilbym o mniej
                  okragle zdania, bez przydlugawych porownan, odnosnikow czy zbednych zabarwien.
                  Lubie zdania proste, wyrazajace jasno mysli.
                  A z tym spiskiem ? Chyba jeszcze troche czasu musi uplynac, zanim zaczniecie
                  dostrzegac pewne prawidlowosci w zyciu spolecznym, politycznym, religijnym etc.
                  Do tego czasu jednak zycze dobrego odbioru CNN.
                  Andrzej.
                  • Gość: borsuk ponawiam prosbe IP: *.dip.t-dialin.net 05.11.01, 23:24
                    Andrzeju,
                    pare dni temu zwrocilem sie do Ciebie z prosba. Przez kilka dni Cie nie bylo,
                    to moze ja przeoczyles. Znajdziesz ja nieco wyzej z data 01-11.
                    Dzis ja ponawiam.
                    borsuk
                    • Gość: Andrzej Re: ponawiam prosbe IP: *.unl.edu 05.11.01, 23:45
                      Borsuku, wlasnie wychodze do domu i nie mam czasu by Ci odpowiedziec.
                      A moze tylko krotko. Niczym mnie nie uraziles. To byla moja wscieklosc,
                      chyba za wasz stosunek do IMAGINE. Pomyslalem sobie, ze siedza sobie
                      w modrzewiowym dworku, pleta okragle zdania przy cieplym kominku, a tu
                      larum graja....oczywiscie, zadnej pletwy bym nie uzyl ani nic w tym stylu.
                      Tak, moja wina, za bardzo emocjonalnie do zycia podchodze. Nie gniewaj sie.
                      Ide juz,
                      Bye. Andrzej.
                      • Gość: # Re: ponawiawiajacego prosbe IP: *.wroclaw.tpnet.pl 08.11.01, 08:31

                        Panie Andrzeju!

                        Jesli Pan stawia sprawe napasci na Panskie niewinne
                        Imagine -popuszczanie wodzy wyobrazni o wszechnaukach i wszechreligiach -
                        w wymiarze osobistym urazow, to najmocniej Pana Szanownego przepraszam
                        za lekkie potraktowanie tematu.

                        Ale sama esencja watku i klimat narracji sklanial poniekad ku temu.

                        Ja zas, jak tu wszyscy wiedza, bardzo uwazam na zmasowane dzialania w przeroznych formach,
                        wymierzonych w nasza narodowa kulture i jej korzenie srodziemnomorskie.

                        Zapewne Pan tez dostrzega jak spoleczenstwa Zachodu a szczegolnie USA,
                        dryfuja w ostatnich latach na mielizny etyczno-kulturowe. Bogiem a prawda tak okrzyczana,
                        promowana globalnie i nachalnie amerykanska kultura
                        - tak szybko ominela europejski dorobek cywilizacyjny - ze w drodze od niedawnego rasizmu -
                        (Martin King 1964 ?), do kretynskiej "political correction" nakazujacej % -we traktowanie ras i zboczen,
                        zabladzila w New Age i Nowy Porzadek w drodze do narzucenia swiatu unifikacji "hot doga"
                        w globalnym Mac Donald'zie.

                        I jesli ktos dolacza sie do atakow na kosciol, tak zdewastowany przez komunistow od 1945
                        ajak i po smierci Wyszynskiego od srodka Zycinski, Tischner, Pieronek, media, film a szczegolnie sekty
                        - to potraktowalem Pana powaznie.
                        Mam dosc oglupiania mlodziutkich teoriami Buddy czy innymi przygotowujacymi
                        rozmamlane, bezwolne, medytujace odbialczonym mozgiem, wiotkie fizycznie pzryszle spoleczenstwo
                        na pozrcie przez rekinow globalizmu.

                        W przeciwienstwie do USA nie chce naiwnego, bezkrytycznego w wiecznym optymizmie spoleczenstwa
                        ktore wybierze na kazdy wysoki stolek medialnie podsunietego kretyna.

                        Superbogaty wlasciciel mediow odmozdzajacycy przez 24 h widzow wystarczy
                        - Pan panie Andrzeju niech mi pomoze w powrocie mlodziezy do korzeni. By przerwa totalitarna nie
                        roztopila spoleczenstwa polskiego w ohydnej magmie medialno-paralizujacej.

                        Nauka dowodzi, iz percepcja wizualna to 76%
                        . audialna 17%
                        . rozumowa 7%
                        I jak Pan przejrzy wyniki wyborow zawsze sie potwierdza, ze 7 % wyborcow wybier poprawnie !

                        Forum mnie tu zaraz "zmiecie" ale taki wynik uzyskala wlasnie PiS czy Liga Rodzin
                        - nie pamietam- i to Ci wyborcy sa ROZUMNI !!!!
                        Co z borsukiem ? Sen zimowy ?
                        • n0str0m0 do #rzyzyka 08.11.01, 11:36
                          w zasadzie tak
                          i nawet bardzo, badzo TAK
                          ale tez troche ...nie?

                          faktem jest, ze kulturowo
                          i historycznie i rozumowo
                          sie zgadza

                          tylko, ze ja bym nie demonizowal
                          i nie stawial tych dwu watkow
                          na poziomie dzialan antypolskich i antykoscielnych

                          to po prostu takie sobie gadanie
                          ktore blednie przy wypowiedziach niektorych
                          zacietrzewionych antyklerykalow
                          i antypolakow

                          a ten tutaj watek...
                          jako takie wlasnie "gadanie"
                          nie pozostawia po sobie
                          zadnego wrazenia i zadnych wspomnien
                          oprocz takiego, ze kupa dziadow
                          (i bab)
                          probuje cos z tej dyskusji wydusic
                          calkiem bezskutecznie

                          pozdrawiam serdecznie - nostromo

                          • Gość: # Re: do #rzyzyka IP: *.wroclaw.tpnet.pl 12.11.01, 08:18
                            n0str0m0 napisał(a):


                            > i nawet bardzo, badzo TAK
                            > ale tez troche ...nie?
                            > ......, ze kupa dziadow (i bab)
                            > probuje cos z tej dyskusji wydusic
                            > calkiem bezskutecznie
                            >
                            > pozdrawiam serdecznie - nostromo

                            Jesli tak wielki wizjoner, zgadza sie w zasadzie a nawet
                            bardzo bardzo TAK, to nawet kwalifikacja do grupy "wiekowo
                            b. doswiadczonej", nie umniejsza satysfakcji i uznania
                            dla jakby nie bylo katastroficznych ocen przyszlej Apokalipsy kulturowej
                            zachodniego swiata.
                            Przytyk # -owi metod Rydzyka, potwierdza jak powierzchownosc ocen
                            i maloduszna zlosliwosc wygrywa nawet u Pana z dorobkiem paru tysiecznej spuscizny.
                            Obwiniam media nie Pana.
                            Serdecznie pozdrawiam #
                            • Gość: Andrzej Re: do #rzyzyka IP: *.unl.edu 12.11.01, 15:56
                              Wedlug Pana chrzescijanstwo jest dostatecznym murem przeciwko globalizacji,
                              czy tak ? Czyli Pan nie przyjmuje do wiadomosci, ze chrzescijanstwo to jedna
                              wielka mystyfikacja, ze taki ktos jak Jezus wogole nie istnial, a jesli nawet
                              istnial to nie mial nic wspolnego z mitologicznym Chrystusem ? Do Pana nie
                              dociera, ze cala religia zydowska to sztuczny twor bioracy swoj poczatek
                              w sumerysjko- egipskich obrzedach ? Panie #, rozumiem Panskie intencje ochrony
                              mlodych pokolen, ale nie rozumiem jak mozna brac chrzescijanstwo jako orez
                              do walki o wolnosc. Z reszta nie bronie tu buddyzmu. To kolejne kajadany
                              stworzone sztucznie dla usidlenia naszych umyslow.
                              Pozdrawiam, Andrzej.

    • Gość: PSR Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: *.chello.pl 12.11.01, 19:24
      Idz z tym do ONZ
    • Gość: U Re: Bardzo zła wiadomośc dla tej planety. IP: 216.41.47.* 12.11.01, 19:47
      Gość portalu: Stanley napisał(a):

      > Czytam wypowiedzi na forum i widzę wielu ludzi
      mądrych, inteligentych ale
      > wszystkich wciśniętych do jakiejś szufladki. Mamy
      anty- i filosemitów,
      > katolików, liberałów, nawet muzułmanów, socjalistów i
      feministki. Wszystko to
      > twory i definicje służące jedynie manipulacji i
      napuszczaniu jednych na drugich
      >
      > w zależności, no właśnie od czego? - Czy ta
      cywilizacja sama powstała i się
      > rozwija niezależnie od gwiazd nad nami? A może by tak
      trochę liczb i logiki. Wg
      >
      > naszej wiedzy Wszechświat ma 10-12mld lat, Ziemia
      4mld, życie na niej 100mln
      > lat , a nasza cywilizacja w zależności od kiedy ją
      policzymy najwyżej 10 000.
      > 10 000 lat zajęło nam aby z kamienia łupanego przejść
      do lotów kosmicznych,
      > zastanówmy się do czego będziemy zdolni jeżeli dane
      nam będzie się rozwijać
      > kolejne 100tys lat. Jeżeli tylko w naszej galaktyce są
      setki milionów gwiazd to
      >
      > ile kryją one cyywilizacji?? Ile jest ich we
      Wszechświecie - odpowiadam :
      > miliardy. Miliardy cywilizacji straszych od nas o
      miliardy lat. Trudno to
      > ogarnąć prawda? Ale to podpowiada logika. Nie musimy
      ich zobaczyć żeby założyć
      > ich istnienia. Jeżeli tak jest to czy my na obrzeżach
      tej galaktyki rozwijamy
      > się bez ich wiedzy? Nie. Od samego początku życie i
      rozwój ludzkości na tej
      > planecie jest kontrolowany, problem tkwi w czym innym.
      Kto nas kontroluje,
      > jakie ma cele, ile informacji jest prawdziwych na
      temat nas samych, a ile to
      > manipulacja? Logika znowu podpowiada. Ci co nas
      kontrolują są źli. Jawią się
      > jako Bogowie wbijając ludziom do głowy, że jedna
      religia jest lepsza od
      > drugiej, czerpią pokarm z naszych wojen ,cierpień i
      emocji, manipulują nami jak
      >
      > dorośli są w stanie manipulować trzyletnim dzieckiem
      wmawiając mu, że jego dom
      > to tylko pokój i kuchnia podczas gdy ukrywają przed
      nim rozległe skrzydła
      > pałacu. To tylko przykład, ale przecież trzyletnie
      dziecko ma własną świadomość
      >
      > i jest przekonane o tym, że zna prawdę tak jak nam się
      wydaje, że jesteśmy sami
      >
      > na tej planecie. Dlatego myślę, że wszelka nienawiść
      między ludźmi, konflikty,
      > katastrofy i wojny są sterowane, a my manipulowani,
      aby od tego uciec
      > potrzebujemy albo pomocy " z zewnątrz" albo, co jest
      dużo trudniejsze musimy
      > uwolnić nasze umysły od religii, ideologii, zakłamania
      i hipokryzji. Wtedy mamy
      >
      > szansę, inaczej dalej w skali wszechświata będziemy
      tylko mikrobami i czyjąś
      > pożywką.

      Nad nami bezmiar kosmosu,a my czujemy sie lepsi,majac
      zlote guziki u marynarki, od tego,ktory ma tylko
      plastikowe,jestesmy lepsi,bo mamy spoiler na klapie
      bagaznika(znak rozpoznawczy dla impotentow) a tamten nie
      ma.Bo mamy wiekszy biceps....A to nie wystarczylo
      ,twierdzimy,ze jestesmy wybrani przez Boga i to zalatwia
      wszystkich,wlacznie z kosmosem do tylu.
      Czy tzw rodzaj ludzki zasluzyl na to,zeby zasmiecac
      kosmos?
      • Gość: # Nie tak bardzo zła wiadomośc dla naszej planety. IP: *.wroclaw.tpnet.pl 14.11.01, 08:22
        Gość portalu: U napisał(a):

        > ...dużo trudniejsze musimy
        > > uwolnić nasze umysły od religii, ideologii, zakłamania
        >> i hipokryzji. Wtedy mamy szansę, inaczej dalej w skali wszechświata będziemy
        > > tylko mikrobami i czyjąś pożywką.
        >
        > Nad nami bezmiar kosmosu,a my czujemy sie lepsi,majac
        > zlote guziki u marynarki, od tego,ktory ma tylko
        > plastikowe,....
        > Czy tzw rodzaj ludzki zasluzyl na to,zeby zasmiecac
        > kosmos?

        Pytanie jest mylace jak wiekszosc w ankietach badania opinii.
        Myli etykietowaniem kazdego z nas - rodzajem ludzkim.
        W Wielkim Eksperymencie, jak w kazdym mniejszym efekt pozytywny
        okupuje sie cena niezliczonych bledow.
        Wziawszy wybitne jednostki udal sie wysmienicie.
        Wziawszy gromadnie -tez, np .tak "niemodni" teraz arabowie cechuja sie goscinnoscia, otwartoscia
        szacunkiem dla obcego.


        Nie udala sie kasta polityczno-finansowa. Wojny, bieda, glod, destrukcja zycia i zasobow planety
        - jej zatrucie, napromieniowanie i zaminowanie. Ciagle eksperymenty kosztem miliardow ludzi
        cytat "...międzynarodowego kryzysu wokół kwestii zadłużenia (1982
        rok), kryzysu meksykańskiego (1994), kryzysu "nowych"
        rynków (1997 - 1999), a teraz kryzysu, wobec którego stanęły
        Argentyna i Turcja - jest to, że dotykają one wyłącznie
        peryferiów gospodarki światowej. Spowodowało to ogromną
        dysproporcję sytuacji gospodarczej i finansowej peryferiów i
        centrum: gdy peryferia idą od kryzysu do kryzysu, centrum
        zachowuje dużą stabilność i kwitnie. "
        To cytat.... Georgea Sorosa (!!!) glownego winowajcy..

        Ale tym nie mozna w zadnym razie obwiniac Boga.

        Co do religii - mozna podobno znalezc zrodla o Chrystusie w Indiach po zmartwychwstaniu itp.
        Mozna analizowac rosowody jednych religii ze starszych itd.
        Ale co w zamian w odpowiedzi na ogolnoludzka potrzebe zewnetrznego, niezaleznego od ludzkiej manipulacji
        wzorca dobra i altruistycznej milosci ?

        Nowego Marksa?
        Moim zdaniem nie ma lepszego sposobu na unikniecie "bycia pozywka" jak i na "zlote guziki".
        Polskiej tradycji, zrodla dumy tez szkoda.
        I tyle. Pozdrawiam #

    • Gość: Morian Re: Bardzo.....Do Stanleya IP: *.intech.pl 14.11.01, 13:46
      W starej książce z cyklu +-oo zetknąłęm się z przedstawieniem cyklu pokarmowego (w skrócie):
      rośliny np.trawa postrzega słońce, glebę - istotą wyższą jest dla niej np.superdrzewo
      zwierzęta np.krowa pojmuje wszystko poniżej siebie w łańcuchu - istotą wyższą może być coś w
      rodzaju superkrowy
      człowiek rozumie wszystko znajdujące się niżej - istota wyższa to Ten co ich stworzył na swój obraz i
      podobieństwo.
      Autor (niestety nie pamiętam nazwiska i szczegółów uzasadnienia) również twierdził, że powyżej
      świata homo może znajdować się kolejny element żerujący np. na emocjach, myślach itp.
      Twierdził w swej książce (i udowadniał na przykładach), że o ile kolejne elementy łańcucha
      pokarmowego postrzegają elementy znajdujące się poniżej to nie są w stanie zrozumieć, poznać
      istot wyższych od siebie.
      Może my też jesteśmy kolejnym ogniwem w łańcuchu, hodowlą i pokarmem a nie królem
      stworzenia smile)).
      Pozdr.Morian
      • Gość: Synek Re: Bardzo.....Do Stanleya IP: *.pppool.de 15.11.01, 00:09
        Brawo, Stanley, tak jest, to naprawdę:
        „BARDZO ZŁA WIADOMOSC DLA TEJ PLANETY”
        to, co tak wyliczasz, czemu tak entuzjastycznie
        przytakuje Andrzej.

        A to, co potem odnośnie tego tematu napisano
        ( mówię tylko za siebie), jest okropnie bardzo złą
        wiadomością dla mnie.
        Ale ja sobie z nią jakoś poradzę, - a inni ? Co mnie
        to obchodzi, prawda ? Ale ciekawy to jestem !

        Jeśli się nie mylę, to Andrzej, ongiś Budda, teraz
        zachwyca się Krishnamaturi i sam niby „guru”
        „sypie” jego mądrościami...
        Ale jak to czyni ? Kto czyta, ten wie !!!

        Mnie znowu Krishnamaturi, ten duchowy syn
        teozofki Annie Besant, nowych rewelacji nie
        przynosi, o czym by już kiedyś nie powiedziano.
        Stara gnoza odżywa w nowym opakowaniu słów,
        haseł itd itp.

        Poczekajmy, a może doczekamy się jeszcze
        o wiele gorszych – a może i o wiele lepszych
        wiadomości,
        bo w proroctwa najbardziej oświeconych,
        uświadomionych czy reformatorów nie wierzę !

        Synek

Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka