Dodaj do ulubionych

Nałęcz cytuje prawo po swojemu

IP: *.telis.gda.pl 22.02.03, 13:52
"Tomasz Nałęcz odparowywał: pan Rywin staje przed komisją jako świadek. Na
jego wysłuchanie przeznaczyliśmy cały dzień. Pan Rywin uznał, że cokolwiek by
tu powiedział, naraziłoby go na odpowiedzialność karną lub skarbową."

A powinien powiedzieć, zgodnie z KK: "Pan Rywin uznał, że cokolwiek by tu
powiedział, MOGŁOBY NARAZIĆ go na odpowiedzialność karną lub skarbową". Ale
przecież po co dokładnie cytować artykuły KK skoro można je troszczeczkę
nagiąć do swoich potrzeb.

Pan Nałęcz kilkukrotnie to swoje niedokładne cytowanie powtórzył podczas
obrad komisji i nikt nie zaprotestował. Wg mnie różnica jest jednak dość
istotna. Nie jestem polonistą i nie wiem ja to fachowo wyrazić, ale
wyrażenie "mogłoby narazić" wiąże się z pewnym przypuszczeniem (tryb
przypuszczający?), a "naraziłoby" to jest pewne stwierdzenie (tryb
orzekający?).

A Gazeta oczywiście bezkrytycznie i bez żadnego komentarza cytuje Nałęcza.

Broń Boże nie usprawiedliwiam Rywina, ale niech ci, którzy go osądzają, robią
to zgodnie z prawem i dokładnie cytują przepisy na które się powołują!
Obserwuj wątek
    • Gość: AdamM Mądra uwaga!! nt (Twoja oczywiscie:) IP: *.icpnet.pl 22.02.03, 13:55
    • Gość: kataryna Re: Nałęcz cytuje prawo po swojemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.03, 16:07
      Bardzo ciekawy wątek językowy poruszyłeś, przeoczyłam te nieścisłości Nałęcza.
      Jestem pewna, że nie zrobił tego świadomie. Pytanie jednak czy Twoje
      wątpliwości są - od strony czysto językowej - w pełni uzasadnione. Moim
      zdaniem "narazić się na coś" zawiera w sobie jedynie możliwość zaistnienia
      pewnych konsekwencji, które mogą ale nie muszą mieć miejsca.

      Grając bez rozgrzewki zawodnik naraża się na kontuzję.
      Chodząc bez czapki narażam się na odmrożenie uszu.
      Pisząc na tym forum narażam się na niewybredne ataki osób mających inne zdanie.
      Chodząc w mini koło budowy narażam się na nieeleganckie komentarze pracujących
      tam panów.

      Jak widzisz każde z tych zdań pokazuje możliwe konsekwencje pewnych zachowań,
      wcale jednak o nich nie przesądza.

      Pozdrawiam
      • Gość: sylas Re: Nałęcz cytuje prawo po swojemu IP: *.telis.gda.pl 22.02.03, 16:32
        "Gdybym więcej zarabiał MÓGŁBYM POJECHAĆ na Majorkę"
        (może i bym pojechał a może i nie, a może w ogóle pojechałbym gdzie indziej - w
        każdym bądź razie stać by mnie było mnie na wyjazd, ale sam wyjazd nie jest
        jeszcze przesądzony)

        "Gdybym więcej zarabiał POJECHAŁBYM na Majorkę"
        (na pewno bym pojechał na Majorkę, bo to np. moje niespełnione marzenie)

        Dla mnie te zdania są zupełnie inne pod względem treści.

        Podobnie "mogłyby narazić" (zostaje element niepewności - mogłyby narazić, ale
        niekoniecznie) i "naraziłyby" (naraziłyby i już, bez cienia wątpliwości).
        • pulbek Re: Nałęcz cytuje prawo po swojemu 22.02.03, 16:43
          W tym co pisze kataryna jest cos na rzeczy. Zobacz:

          "Gdybym wiecej zarabial MIALBYM SZANSE wyjazdu na
          Majorke"

          "Gdybym wiecej zarabial MOGLBYM MIEC SZANSE wyjazdu na
          Majorke"

          Te zdania znacza to samo, nieprawdaz? Wniosek z tego ze
          nie mozna mowic z automatu "opuszczenie slowa 'moglby'
          zmienia sens zdania". To jednak zalezy od tego od czego
          to slowo odczepiamy.

          Kataryna twierdzi ze slowo "narazic sie" samo w sobie
          zawiera ladunek niepewnosci, a wiec dodawanie do niego
          "moglby" to maslo maslane i mozna je opuscic bez zmiany
          sensu zdania.

          Pulbek.
        • Gość: kataryna Re: Nałęcz cytuje prawo po swojemu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.02.03, 18:27
          Gość portalu: sylas napisał(a):


          > Podobnie "mogłyby narazić" (zostaje element niepewności - mogłyby narazić,
          ale
          >
          > niekoniecznie) i "naraziłyby" (naraziłyby i już, bez cienia wątpliwości).

          Argumentacja Twoja jest o tyle wadliwa, że definiujesz to samo przez to samo.
          Co do znaczenia słowa "mogłoby" nie ma wątpliwości. Moje wątpliwości dotyczą
          tego, czy słowo "narazić się" oznacza "możliwość wystąpienia określonych
          konsekwencji" (czy jest warunkowe) czy też "wystąpienie określonych
          konsekwencji" (czy jest bezwarunkowe). Ja się skłaniam ku tej pierwszej opcji i
          dla zilustrowania tego przytoczyłam przykłady zdań. Spróbuję więc inaczej.

          Czy zdanie "Jeżdząc na nartach narażasz się na kontuzję" oznacza:
          a/ gdy będziesz jeździć na nartach możesz złapać kontuzję
          b/ gdy będziesz jeździć na nartach złapiesz kontuzję

          PS. Oczywiście to wszystko dywagacje językowe bo w sensie procesowym Nałęcz
          powinien odczytywać artykuły w ich pełnym brzmieniu, jak słusznie zauważa ktoś
          niżej.
          • Gość: sylas Re: Nałęcz cytuje prawo po swojemu IP: *.telis.gda.pl 22.02.03, 20:14
            Nie zgadzam się z Wami smile

            Gdyby słowo "mogłoby" _nie_ występowało w odpowiednim przepisie KPK, to jego
            dodanie nie zmieniałoby sensu zdania. Ale to słowo tam _występuje_ i jego
            usunięcie umacnia (że tak się wyrażę) słowo które stoi po tym wyrazie.

            "Zeznanie naraziłoby na konsekwencje" ma zatem wg. mnie mocniejsze znaczenie
            od "mogłoby narazić na konsekwencje", bo samo "narażenie" nie musi zajść (a
            tylko _mogłoby_ zajść). A zatem nie można mówić, że w omawianej sprawie samo
            słowo "narazić" zawiera w sobie całą treść wyrażenia "mogłoby narazić", bo
            samo "narażenie" w tym drugim przypadku nie musi wcale zajść, ale tylko
            mogłoby. "Mogłoby narazić" to nie jest wg mnie masło maślane i nie znalazło się
            przypadkiem w kodeksie postępowania karnego.

            Coś mętnie tłumaczę, ale ja to tak czuję. Rozmawiałem ze znajomą polonistką i
            przyznała mi rację. Ale była to tylko rozmowa telefoniczna i z jej wyjaśnień
            zapamiętałem tylo coś o czasownikach dokonanych i niedokonanych.

            No cóż, wybaczcie mi że teoretyzuję, ale jestem fizykiem teoretykiem i lubię
            czasem sobie poteoretyzować wink
    • Gość: 1939 Re: Nałęcz cytuje prawo po swojemu IP: 213.17.139.* 22.02.03, 16:22
      Wydaje mi śię, że p.Nałęcz nie rozumie ducha praw człowieka, za dużo gada i w
      efekcie wychodzi, że jast głupi-a szkoda bo sprawa R-M jest ciekawa.
    • Gość: babariba Sylas ma rację IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 22.02.03, 17:53
      bo pomijając już nawet wszelkie rozwiązania łamigłowki językowej, które tu
      zaprezentowano, komisja sledcza pracuje w oparciu o przepisy prawa, a prawo
      Rywina do odmowy zeznań wynika z konkretnych i konkretnie zapisanych unormowań
      kodeksowych i dlatego Rywin mógł nie odpowiadać na pytania, które MOGŁYBY
      NARAZIĆ itd., a nie NARAZIŁYBY...
      ************************************************
      Gość portalu: sylas napisał(a):

      > "Tomasz Nałęcz odparowywał: pan Rywin staje przed komisją jako świadek. Na
      > jego wysłuchanie przeznaczyliśmy cały dzień. Pan Rywin uznał, że cokolwiek by
      > tu powiedział, naraziłoby go na odpowiedzialność karną lub skarbową."
      >
      > A powinien powiedzieć, zgodnie z KK: "Pan Rywin uznał, że cokolwiek by tu
      > powiedział, MOGŁOBY NARAZIĆ go na odpowiedzialność karną lub skarbową". Ale
      > przecież po co dokładnie cytować artykuły KK skoro można je troszczeczkę
      > nagiąć do swoich potrzeb.
      >
      > Pan Nałęcz kilkukrotnie to swoje niedokładne cytowanie powtórzył podczas
      > obrad komisji i nikt nie zaprotestował. Wg mnie różnica jest jednak dość
      > istotna. Nie jestem polonistą i nie wiem ja to fachowo wyrazić, ale
      > wyrażenie "mogłoby narazić" wiąże się z pewnym przypuszczeniem (tryb
      > przypuszczający?), a "naraziłoby" to jest pewne stwierdzenie (tryb
      > orzekający?).
      >
      > A Gazeta oczywiście bezkrytycznie i bez żadnego komentarza cytuje Nałęcza.
      >
      > Broń Boże nie usprawiedliwiam Rywina, ale niech ci, którzy go osądzają, robią
      > to zgodnie z prawem i dokładnie cytują przepisy na które się powołują!
    • Gość: jasio Nałęcz powqinien zrezygnowac IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 22.02.03, 20:33
      Marszałek Nałęcz tak się skomprotomitował że powinien zrezygnować
      On sie zna podobno na historii
      Proponuje Ziobro to będzie cyrk
    • Gość: wikul Re: Nałęcz cytuje prawo po swojemu IP: *.acn.waw.pl 23.02.03, 00:19
      Gość portalu: sylas napisał(a):

      > "Tomasz Nałęcz odparowywał: pan Rywin staje przed komisją jako świadek. Na
      > jego wysłuchanie przeznaczyliśmy cały dzień. Pan Rywin uznał, że cokolwiek by
      > tu powiedział, naraziłoby go na odpowiedzialność karną lub skarbową."
      >
      > A powinien powiedzieć, zgodnie z KK: "Pan Rywin uznał, że cokolwiek by tu
      > powiedział, MOGŁOBY NARAZIĆ go na odpowiedzialność karną lub skarbową". Ale
      > przecież po co dokładnie cytować artykuły KK skoro można je troszczeczkę
      > nagiąć do swoich potrzeb.
      >
      > Pan Nałęcz kilkukrotnie to swoje niedokładne cytowanie powtórzył podczas
      > obrad komisji i nikt nie zaprotestował. Wg mnie różnica jest jednak dość
      > istotna. Nie jestem polonistą i nie wiem ja to fachowo wyrazić, ale
      > wyrażenie "mogłoby narazić" wiąże się z pewnym przypuszczeniem (tryb
      > przypuszczający?), a "naraziłoby" to jest pewne stwierdzenie (tryb
      > orzekający?).
      >
      > A Gazeta oczywiście bezkrytycznie i bez żadnego komentarza cytuje Nałęcza.
      >
      > Broń Boże nie usprawiedliwiam Rywina, ale niech ci, którzy go osądzają, robią
      > to zgodnie z prawem i dokładnie cytują przepisy na które się powołują!


      To są zawiłości semantyczne a nie prawne . Problem moim zdaniem polega na tym
      że toczą się równolegle dwa postępowania . Jedno - sądowe , czy raczej
      prokuratorskie , gdzie Rywin zeznaje w charakterze podejrzanego i jako taki
      nie ma obowiazku mówić prawdy a może nie odpowiadać na pytania . Drugie -
      postępowanie specjalne , przed komisją , gdzie Rywin przesłuchiwany jest w
      charakterze świadka a więc ma obowiązek mówić prawdę . Jest jeszcze możliwość
      (przewidziana odrębnymi przepisami) że świadek może nie odpowiadać na pytania
      które mogą mu zaszkodzić czyli narazić na odpowiedzialność karną . Ta
      równoległość postępowania mogłaby rzeczywiście narazić Rywina na demaskowanie
      się przed komisją , z czego "skorzystać" by mogła prokuratura . Jest to
      sytuacja szczególna (nie przypominam sobie podobnej) i prawnicy będą mieli
      twardy orzech do zgryzienia .
      Osobiście dziwię się że Rywinowi pozwolono na zeznawanie w towarzystwie
      pełnomocników . Do tej pory ani Michnik , ani Rapaczyńska czy Kwiatkowski
      nie mogli korzystać z tego przywileju (a może nie chcieli?) .
      • Gość: kataryna Re: Nałęcz cytuje prawo po swojemu IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.02.03, 00:26
        Gość portalu: wikul napisał(a):

        > Gość portalu: sylas napisał(a):
        >
        > > "Tomasz Nałęcz odparowywał: pan Rywin staje przed
        komisją jako świadek. Na
        >
        > > jego wysłuchanie przeznaczyliśmy cały dzień. Pan
        Rywin uznał, że cokolwiek
        > by
        > > tu powiedział, naraziłoby go na odpowiedzialność
        karną lub skarbową."
        > >
        > > A powinien powiedzieć, zgodnie z KK: "Pan Rywin
        uznał, że cokolwiek by tu
        > > powiedział, MOGŁOBY NARAZIĆ go na odpowiedzialność
        karną lub skarbową". Al
        > e
        > > przecież po co dokładnie cytować artykuły KK skoro
        można je troszczeczkę
        > > nagiąć do swoich potrzeb.
        > >
        > > Pan Nałęcz kilkukrotnie to swoje niedokładne
        cytowanie powtórzył podczas
        > > obrad komisji i nikt nie zaprotestował. Wg mnie
        różnica jest jednak dość
        > > istotna. Nie jestem polonistą i nie wiem ja to
        fachowo wyrazić, ale
        > > wyrażenie "mogłoby narazić" wiąże się z pewnym
        przypuszczeniem (tryb
        > > przypuszczający?), a "naraziłoby" to jest pewne
        stwierdzenie (tryb
        > > orzekający?).
        > >
        > > A Gazeta oczywiście bezkrytycznie i bez żadnego
        komentarza cytuje Nałęcza.
        > >
        > > Broń Boże nie usprawiedliwiam Rywina, ale niech ci,
        którzy go osądzają, ro
        > bią
        > > to zgodnie z prawem i dokładnie cytują przepisy na
        które się powołują!
        >
        >
        > To są zawiłości semantyczne a nie prawne . Problem
        moim zdaniem polega na tym
        > że toczą się równolegle dwa postępowania . Jedno -
        sądowe , czy raczej
        > prokuratorskie , gdzie Rywin zeznaje w charakterze
        podejrzanego i jako taki
        > nie ma obowiazku mówić prawdy a może nie odpowiadać
        na pytania . Drugie -
        > postępowanie specjalne , przed komisją , gdzie Rywin
        przesłuchiwany jest w
        > charakterze świadka a więc ma obowiązek mówić prawdę
        . Jest jeszcze możliwość
        > (przewidziana odrębnymi przepisami) że świadek może
        nie odpowiadać na pytania
        > które mogą mu zaszkodzić czyli narazić na
        odpowiedzialność karną . Ta
        > równoległość postępowania mogłaby rzeczywiście
        narazić Rywina na demaskowanie
        > się przed komisją , z czego "skorzystać" by mogła
        prokuratura . Jest to
        > sytuacja szczególna (nie przypominam sobie podobnej)
        i prawnicy będą mieli
        > twardy orzech do zgryzienia .
        > Osobiście dziwię się że Rywinowi pozwolono na
        zeznawanie w towarzystwie
        > pełnomocników . Do tej pory ani Michnik , ani
        Rapaczyńska czy Kwiatkowski
        > nie mogli korzystać z tego przywileju (a może nie
        chcieli?) .

        Mogli ale nie chcieli. Widocznie uznali, że im prawnicy
        niepotzrebni bo prawda sama się obroni.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka