hugo_w2
11.09.06, 00:59
Pięć lat minęło od terrorystycznego zamachu na USA, a nie znaleźliśmy się
bynajmniej bliżej rozwiązania problemów ani nawet odpowiedzi na podstawowe
pytania związane z tym atakiem.
Nie ma na to, co się 11 września 2001 r. zdarzyło, jednoznacznej odpowiedzi.
Czy był to początek wielkiego konfliktu, czy też może tylko najbardziej
zbrodniczy akt przeciwników zmian społeczno-politycznych w świecie
muzułmańskim - zmian, jakie niesie ze sobą globalizacja? Jedni interpretują
ów zamach w kategoriach rozpoczęcia "wojny cywilizacji", która dziś przybiera
coraz szersze rozmiary; inni powiadają, iż był to desperacki wyczyn grupy
fanatyków pragnących zatrzymać pochód wolności, idei praw obywatelskich,
wolności i tolerancji, ogarniający zacofane społeczeństwa islamu, zastygłe w
na poły średniowiecznych strukturach.
Wizja zwolenników pierwszej interpretacji jest pesymistyczna; drugich -
optymistyczna. Pierwsi twierdzą, iż wysiłek jest daremny i niewart kosztów;
drudzy - że jest on konieczny nie tylko z politycznego i gospodarczego punktu
widzenia, ale i z uwagi na zachodnie humanistyczne ideały. I jedni, i drudzy
mają poważne argumenty na poparcie swych stanowisk.
Z odpowiedzi na to podstawowe pytanie wynikają odmienne konsekwencje
praktyczne. Konflikt cywilizacji jest nie do wygrania, toteż polityka
prezydenta Busha - szerzenia wolności i demokracji - jest błędem i naraża
USA, jak i cały świat, na beznadziejną a krwawą wojnę. Oponenci dowodzą, iż
społeczeństwa uwięzione przez garstkę bezwzględnych fanatyków nie uwolnią się
same, trzeba im w tym pomóc, wtedy - jak wszystkie inne (w Azji, Ameryce
Łacińskiej, w Europie Wschodniej) - wejdą na drogę, którą kroczy Zachód.
Zamach 11 września rozpoczął jedną z najpoważniejszych dyskusji na temat
cywilizacji zachodniej. Stał się także powodem zbrojnych konfliktów - w
Afganistanie, w Iraku, także w Libanie. Od tego czasu terroryzm zaczął
gwałtownie rosnąć, stał się siłą zagrażającą wielu państwom, porządkowi
międzynarodowemu, samemu Zachodowi. Globalizacja, technologiczny rozwój
ujawniły ciemne oblicze. Swobodny przepływ ludzi, idei, towarów, najnowsze
wynalazki ułatwiające i umilające życie - wszystko to stać się może atutem w
rękach przestępców.
9/11 ujawnił kruchy charakter zachodniego sojuszu. Napadnięte Stany
Zjednoczone nieoczekiwanie znalazły się w izolacji, ich najbliżsi partnerzy
odwrócili się, antyamerykanizm stał się popularniejszą postawą niż przedtem.
Rysy w NATO pokazały także głębokie zacofanie militarne europejskich
partnerów. Korzystając z tego braku jedności poczęły się tworzyć na świecie
sojusze sił antyzachodnich, przeciwnych dominacji USA, pragnących stworzyć
niebezpieczną przeciwwagę dla jednobiegunowego międzynarodowego układu.
Świat po 9/11 stał się inny - nieobliczalny i groźny.
Quelle PDN-NY(CK)