Dodaj do ulubionych

Mit o dynamicznym rozwoju UE

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 11.03.03, 03:57
Mit o dynamicznej strukturze UE
W kontekście tego mitu przytoczę to, co niedawno przeczytałem na łamach
lewicowo-liberalnego "Newsweeka": "Unii nie udało się przełamać wielu
państwowych monopoli w takich dziedzinach jak transport, komunikacja czy
energetyka. Z perspektywy USA czy Unii, Europa Zachodnia wygląda na region
mocno dziwaczny. To zaledwie 1/3 wzrostu prognozowanego w Stanach
Zjednoczonych. Tym, co szczególnie wyróżnia Unię Europejską wśród państw
wysoko rozwiniętych jest brak ducha przedsiębiorczości". To od nich mamy się
uczyć?

Mit o przezwyciężeniu korupcji
Ksiądz biskup Tadeusz Pieronek powiedział 6 lutego 2002 r.: "Unia Europejska
jest po prostu zespołem krajów, które zdecydowały się na rozwój i postawiły
na pracowitość ludzką, na uczciwość (...)". Gdyby rzeczywiście tak było...
Niestety, jest aż nadto wiele informacji podważających tezy o uczciwości w
Unii Europejskiej. Polecam tu w szczególności książkę Holendra Paula van
Buitenena "Oszustwa bez tajemnic. Korupcja w Unii Europejskiej" (Wrocław
2002). Jest to książka słynnego urzędnika UE, który wydał wojnę korupcji w
Unii i doprowadził dzięki ujawnieniu różnych tajnych dokumentów do upadku
całego poprzedniego składu Komisji Europejskiej (czyli faktycznego rządu UE).
Była premier Anglii M. Thatcher bez ogródek pisze o skandalicznym poziomie
korupcji w UE. W tygodniku "Wprost" niedawno ukazał się artykuł pt. "Lepkie
ręce Europy", gdzie stwierdzono: "Niektóre państwa Unii Europejskiej są
bardziej skorumpowane niż rządzone przez kacyków kraje afrykańskie". Nie jest
więc to chyba najlepszy wzór uczciwości dla nas.

Mit o przezwyciężeniu biurokracji
Znów można by bardzo długo pisać o rozmiarach zbiurokratyzowania Unii
Europejskiej. To regulowanie wielkości ogórka, kształtu krzywizny banana etc.
Nawet sławetny Jefrey Sachs, ten od narzuconego nam planu Sorosa - Sachsa -
Balcerowicza, ostrzegał, że "uregulowania unijne mogą okazać się pętlą
nałożoną na szyje młodych, rozwijających się gospodarek".

Mit o wyrównaniu poziomów rozwoju
Mamy w tym kontekście aż nadto wymowny przykład Niemiec Wschodnich, które po
zjednoczeniu z zachodnimi landami padły gospodarczo w efekcie konkurencji
towarów z Niemiec Zachodnich. A przecież zainwestowano tam wiele miliardów
zachodnich marek. Tymczasem polskie tereny po włączeniu w skład UE na żadną
taką hojną pomoc nie mogą liczyć.

Iluzja równego traktowania
Przypomnę tu opinię niemieckiego korespondenta w Warszawie Klausa
Bachmanna: "Cóż to za Unia Europejska, w której istnieje podział na
europejczyków pełnoprawnych - z zachodu, niepełnoprawnych - ze wschodu?".

Mit o unowocześnieniu i zdynamizowaniu polskiego rolnictwa po wejściu do UE
Istnieje aż nadto wiele dowodów, że UE wcale nie życzy sobie zdynamizowania
polskiego rolnictwa - po co jej silna polska konkurencja. Narzucane nam
limity, bardzo mocno ograniczające produkcję rolną, mają służyć właśnie temu,
żebyśmy byli na stałe importerami zachodnich produktów rolnych, a nie
eksporterami. Przypomnijmy, że już w "Gazecie Wyborczej" z 10 marca 1998 roku
przytoczono stwierdzenia raportu Allana Buckwella, eksperta UE do spraw
rolnictwa, że UE będzie dążyć do zmniejszenia polskiej produkcji rolnej.
Specjalistka "Gazety Wyborczej" od spraw rolnictwa Krystyna Naszkowska pisała
w "GW" z 14 marca 2002 roku, że "zdobycie nowych rynków zbytu jest dla Unii
dobrym interesem. Im te rynki będą miały mniejszą własną produkcję rolną, tym
interes będzie dla państw członkowskich Unii lepszy (...). Dlatego [Unia -
przyp. J.R.N.] chce ograniczyć, ile się da, produkcję żywności u nas, by nie
musiała jej ograniczyć we Francji czy w Niemczech".

Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka