Dodaj do ulubionych

+++ Czym jest libertarianizm ? +++

IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.11.01, 17:07
Istnieje pewna liczba standardowych pytań dotyczących libertarianizmu, które od
lat pojawiają się wciąż i wciąż na grupach dyskusyjnych poświęconych polityce.
Poniższy tekst jest próbą dania odpowiedzi na niektóre z nich. Nie zakładam, ze
odpowiedzi są kompletne, ani że odzwierciedlają one (nieistniejącą)
jednomyślność wśród wolnościowców; opisane tu sprawy są ogromnie złożone. Tekst
ten będzie jednak użyteczny, jeśli skutecznie przekaże posmak myśli
wolnościowej i da pewną wskazówkę co do tego, co sądzi większość wolnościowców.
A. Definicje, zasady i historia: A1. Kim jest wolnościowiec (libertarianin)?
Słowo to oznacza w przybliżeniu "zwolennika wolności". Wolnościowcy są
zwolennikami indywidualnego sumienia i indywidualnego wyboru, i odrzucają
używanie przemocy i oszustwa w celu zmuszania innych z wyjątkiem odpowiadania
na przemoc lub oszustwo (to ostatnie nazywane jest "Zasadą Nieagresji" i jest
jedyną rzeczą, co do której zgadzają się wszyscy wolnościowcy). A2. Czego chcą
wolnościowcy? Pomóc jednostkom przejąć kontrolę nad ich własnym życiem.
Uniemożliwić państwu (oraz innym samozwańczym przedstawicielom "społeczeństwa")
decydowanie o czyimś życiu prywatnym. Znieść obie połowy biurokracji (zarówno
tę związaną z "welfare" - sferą socjalną, jak i tę związaną z "warfare" - sferą
militarną), prywatyzując państwowe usługi oraz wyzwolić 7/8 naszego bogactwa,
wchłanianego obecnie przez opasły i nieefektywny rząd, co uczyni nas wszystkich
bogatszymi i bardziej wolnymi. Przeciwstawiać się tyranii na całym świecie, bez
względu na to, czy wynika ona z chciwości i żądzy władzy czy z dobrych
intencji, prowadzących do zniewalania ludzi "dla ich własnego dobra", ale wbrew
ich woli. A3. Skąd wziął się libertarianizm? Współczesny libertarianizm ma
wiele korzeni. Prawdopodobnie najstarszym jest opowiadający się za rządem-
minimum republikanizm rewolucyjnych założycieli USA, głownie Thomasa Jeffersona
oraz antyfederalistów. Kluczowy wpływ wywarli też Adam Smith, John Stuart Mill
oraz "klasyczni liberałowie" z osiemnastego i dziewiętnastego wieku. Bardziej
współcześnie ważne idee wniosła do libertarianizmu filozofia "etycznego
egoizmu" Ayn Rand oraz austriacka szkoła wolnorynkowej kapitalistycznej
ekonomii. Libertarianizm jest jedynym z dwudziestowiecznych świeckich ruchów
radykalnych, który praktycznie nic nie zawdzięcza marksizmowi. A4. Czym
wolnościowcy różnią się od "liberałów'? Kiedyś (w XIX wieku) słowa "liberał"
i "wolnościowiec" (libertarian) oznaczały to samo; liberałowie byli
indywidualistami, nieufnymi wobec władzy państwowej, popierającymi wolny rynek
i będącymi w opozycji wobec okopanych przywilejów feudalno-merkantylistycznego
systemu. Po roku 1870 liberałowie dali się stopniowo uwodzić (głównie pod
wpływem fabiańskich socjalistów) przekonaniu, że państwo może i powinno być
wykorzystane do zagwarantowania "sprawiedliwości społecznej". W większości
zapomnieli oni o indywidualnej wolności, a zwłaszcza o wolności ekonomicznej i
obecnie spędzają czas głównie na usprawiedliwianiu wyższych podatków,
silniejszego rządu i większej regulacji. Wolnościowcy nazywają to socjalizmem
bez znaku firmowego i nie chcą mieć z tym nic wspólnego. A5. Czym wolnościowcy
różnią się od "konserwatystów"? Przede wszystkim nie będąc konserwatywnymi.
Większość wolnościowców nie jest zainteresowanych powrotem do idealizowanej
przeszłości. Mówiąc ogólnie, wolnościowcy nie sympatyzują z raczej jawnymi
militarystycznymi, rasistowskimi, seksistowskimi i autorytarnymi tendencjami
prawicy i odrzucają konserwatywne próby "prawnego ustanawiania moralności" z
cenzurą, zakazem handlu narkotykami oraz odpychającym fundamentalizmem. Chociaż
wolnościowcy są zwolennikami kapitalizmu opartego na wolnej przedsiębiorczości,
to odmawiają bycia marionetkami kompleksu militarno-przemysłowego, w
przeciwieństwie do konserwatystów. A6. Czy wolnościowcy chcą znieść rząd?
Wolnościowcy chcą znieść tyle rządu, ile tylko się w praktyce da. Około 2/3
jest "minarchistami", popierającymi pozbawienie rządu większości jego władzy do
wtrącania się i zostawienia jedynie policji i sądów do egzekwowania prawa oraz
ostro zredukowanej armii do obrony narodowej (obecnie niektórzy mogliby
zostawić mu także specjalne uprawnienia w sprawach ochrony środowiska).
Pozostała 1/3 (włącznie z autorem tego tekstu) to anarchiści, którzy uważają,
że "rząd-minimum" jest tylko złudzeniem i wolny rynek może dostarczyć nam
lepszych praw, porządku i bezpieczeństwa niż jakikolwiek rządowy monopol.
Obecni wolnościowi kandydaci do instytucji politycznych uważają, że nie da się
obalić rządu tak dużego jak nasz w jedną noc i że trzeba robić to z wielką
ostrożnością. Przykładowo, wolnościowcy są zwolennikami otwartych granic, ale
niepowstrzymana imigracja w tym momencie przyciągnęłaby wielkie masy klientów
systemu opieki społecznej, dlatego większość wolnościowców najpierw zniosłaby
zasiłki, a dopiero później otworzyła granice. Wolnościowcy nie są zwolennikami
edukacji utrzymywanej z podatków, ale większość z nich popiera obecne prawa
dotyczące "rodzicielskiego wyboru" i systemy bonów edukacyjnych jako kroki we
właściwym kierunku. Postęp wolności i dobrobytu dokonuje się stopniowo. Magna
Carta, która po raz pierwszy w historii nałożyła ograniczenia na monarchię,
była wielkim krokiem naprzód w dziedzinie praw człowieka. Kolejnym wielkim
krokiem był system parlamentarny. Konstytucja USA oraz Karta Praw, które
zapewniły, ze nawet demokratycznie wybrany rząd nie może odebrać pewnych
niezbywalnych praw jednostek, były prawdopodobnie jak dotąd najważniejszym
krokiem naprzód. Ale to jeszcze nie koniec. A7. Jaka jest różnica pomiędzy
wolnościowcami a Wolnościowcami? Wszyscy Wolnościowcy są wolnościowcami, ale
nie na odwrót. Wolnościowiec pisany z małej litery to osoba będąca zwolennikiem
Zasady Nieagresji i wolnościowego programu. Wolnościowiec pisany z dużej litery
to osoba uważająca, że obecny polityczny system jest właściwym i skutecznym
środkiem wprowadzenia tych zasad; w szczególności "Wolnościowiec" ("A
Libertarian") oznacza członka Partii Wolnościowej (Libertarian Party),
największej i odnoszącej największe sukcesy z amerykańskich "partii trzecich".
Wolnościowcy pisani z małej litery to ci, którzy uważają Partię Wolnościową za
taktycznie nieskuteczną lub którzy odrzucają system polityczny w całości,
jako "tyranię większości". A8. Jak wolnościowcy finansowaliby kluczowe usługi
publiczne? Prywatyzując je. Opodatkowanie to kradzież - jeśli już musimy mieć
rząd, to powinien utrzymywać się on ze składek członkowskich, loterii i
darowizn. Rząd, który jest zbyt duży na to, by funkcjonować bez odwoływania się
do rabunku to rząd, który jest zbyt duży i kropka. Firmy ubezpieczeniowe
(odarte z przyznawanych przez państwo przywilejów czyniących je aroganckimi)
mogłyby wykorzystywać wolny rynek do rozkładania większości ryzyka, które
obecnie "uspołeczniamy" przy pomocy rządu, i mieć z tego zyski. A9. Co robiłby
wolnościowy "rząd" i jak by on działał? Wymuszałby przestrzeganie umów. Anarcho-
wolnościowcy uważają, że tak rozumiany "rząd" może być luźną siecią firm
świadczących usługi policyjne, towarzystw ubezpieczeniowych i działających dla
zysku ciał arbitrażowych, używających wspólnego kodeksu prawnego; minarchiści
uważają, że konieczna byłaby większa centralizacja i rozważają coś w rodzaju
Jeffersonowskiego rządu konstytucyjnego. Wszyscy wolnościowcy chcą żyć w
społeczeństwie opartym (w dużo większym stopniu niż to jest obecnie) na wolnym
handlu i dobrowolnych wzajemnych umowach; zadania rządu byłyby ograniczone
wyłącznie do rozsądzania sporów i używania absolutnego minimum siły koniecznego
do utrzymania pokoju. B. Polityka i konsekwencje: B1. Jakie jest stanowisko
wolnościowców w sprawie aborcji? Większość wolnościowców popiera prawo do
aborcji (Partia
Obserwuj wątek
    • Gość: ESR Re: +++ Czym jest libertarianizm ? +++ cz.2 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.11.01, 17:09
      (dokończenie...)
      Większość wolnościowców popiera prawo do aborcji (Partia Wolnościowa często
      organizuje demonstracje popierające prawo do aborcji pod hasłem "popieramy
      wolność wyboru we wszystkim!"). Wielu wolnościowców jest osobiście przeciwnych
      aborcji lecz odrzuca mieszanie się rządu w decyzję, która powinna być
      podejmowana prywatnie, pomiędzy kobietą a jej lekarzem. Wielu wolnościowców
      przeciwstawia się również opłacaniu aborcji przez rząd, ze względu na to, ze
      ludzie nie popierający aborcji nie powinni być zmuszani do wspierania swoimi
      pieniędzmi czegoś, co uważają za morderstwo. B2. Jaka jest stanowisko
      wolnościowców wobec praw mniejszości, homoseksualistów i kobiet? Wolnościowcy
      uważają, że każdy człowiek ma prawo do równości wobec prawa i sprawiedliwego
      traktowania jako jednostka odpowiadająca za własne czyny. Odrzucamy rasizm,
      seksizm i fanatyzm na tle upodobań seksualnych, obojętnie, czy dopuszczają się
      tego osoby prywatne, czy (zwłaszcza) rząd. Przeciwstawiamy się dyskryminacji
      rasowej zarówno w jej obrzydliwych tradycyjnych formach, jak i w jej nowych
      szatach, takich jak Akcja Afirmatywna z jej rasowymi parytetami i regułami
      dotyczącymi "różnorodności". Zdajemy sobie sprawę z tego, że na świecie zawsze
      będzie obecna nienawiść i fanatyzm, tak samo jak strach i głupota; nie można
      jednak używać prawa w celu wymuszenia sympatii, podobnie jak nie można używać
      go w celu wymuszenia odwagi czy inteligencji. Jedyne sprawiedliwe prawa to te,
      które nigdy nie wspominają
      słów "czarny", "biały", "mężczyzna", "kobieta", "homoseksualista"
      i "heteroseksualista". Gdy ludzie używają fanatyzmu jako wymówki do stosowania
      przemocy lub oszustwa, ich czyny są przestępstwami same w sobie i powinny
      zostać ukarane bez względu na motyw stojący za nimi. B3. Jakie jest stanowisko
      wolnościowców odnośnie kontroli posiadania broni? Konsekwentnie przeciwne.
      Rewolucjoniści, którzy zwyciężyli króla Jerzego, oparli swoje wezwanie do
      powstania na idei, że Amerykanie mają nie tylko prawo, ale i obowiązek
      przeciwstawienia się siłą tyranii - a obowiązek ten sam w sobie zakłada
      gotowość do użycia siły. Dlatego właśnie Thomas Jefferson powiedział, że "broń
      palna to zęby wolności amerykańskiego chłopa" ("Firearms are the American
      yeoman's liberty teeth") i podobnie jak wielu innych Ojców Założycieli
      twierdził, że uzbrojeni obywatele to najpewniejsza gwarancja wolności.
      Wolnościowcy uważają, że "kontrola broni" ("gun control")jest propagandowym
      kłamliwym określeniem na "kontrolę ludzi" i nawet, gdyby prowadziło to do
      zmniejszenia przestępczości (co zresztą nie jest prawdą; jeżeli posiadanie
      broni jest przestępstwem, to tylko przestępcy ją posiadają), to i tak byłby to
      bardzo zły interes. B4. jakie jest stanowisko wolnościowców odnośnie sztuki,
      pornografii oraz cenzury? Wolnościowcy sprzeciwiają się jakimkolwiek
      ograniczeniom wolności przekazu wprowadzanym przez rząd. Jesteśmy zwolennikami
      absolutnego przestrzegania Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA. Z drugiej
      strony odrzucamy "liberalną" ideę, że odmowa dotowania kontrowersyjnego artysty
      jest cenzurą. Tak więc chcemy zniesienia wszystkich praw wymierzonych przeciwko
      pornografii, jako bezpodstawnej ingerencji w prywatne i dobrowolne działania (z
      wyjątkiem praw karających za np. zmuszanie nieletnich do udziału w produkcji
      pornografii). Znieślibyśmy również wszelkie finansowe wspieranie sztuki przez
      rząd; etykieta "artysty" nie daje żadnego specjalnego prawa do życia na koszt
      społeczeństwa. B5. Jakie jest stanowisko wolnościowców wobec przymusowej służby
      wojskowej? Uważamy, że pobór do wojska jest zwykłym, czystym niewolnictwem,
      które powinno być zakazane jako "niedobrowolna służebność" przez Trzynastą
      Poprawkę do Konstytucji USA. Żaden naród, który nie może znaleźć wśród swych
      obywateli odpowiedniej liczby ochotników do jego obrony, nie zasługuje na
      przetrwanie. B6. Jakie jest stanowisko wolnościowców wobec "wojny z
      narkotykami"? Wszystkie narkotyki powinny zostać zalegalizowane. Przestępczość
      związana z narkotykami (która stanowi 85% całej przestępczości) jest
      spowodowana nie przez narkotyki, lecz przez prawa antynarkotykowe, które
      podnoszą ceny narkotyków oraz czynią z nich monopol przestępców. Nie oznacza
      to, że "popieramy" narkotyki bardziej, niż "popieramy" propagandę nazistów;
      jesteśmy po prostu realistami - prohibicja nie skutkuje. Najgorszym być może
      skutkiem wojny przeciwko narkotykom jest zwiększenie uprawnień policji, takich,
      jak prawa dotyczące konfiskaty, rewizje bez ostrzeżenia i
      inne "antynarkotykowe" środki. Takie działania nie powstrzymają handlu
      narkotykami, ale czynią pośmiewisko z naszych konstytucyjnych swobód.
      Wolnościowcy pozostawiliby prawa zabraniające działań bezpośrednio
      zagrażających bezpieczeństwu innych, takich jak prowadzenie pojazdu pod wpływem
      narkotyków czy noszenie broni pod wpływem narkotyków. [Wielu wolnościowców
      mogłoby jednak nie zgodzić się z tymi przykładami, argumentując, że samo w
      sobie prowadzenie pojazdu czy noszenie broni pod wpływem narkotyku (np.
      alkoholu) nie zagraża jeszcze bezpośrednio innym i że o zagrożeniu można mówić
      dopiero wtedy, gdy ktoś faktycznie prowadzi samochód lub manipuluje bronią w
      sposób dający podstawy sądzić, że może on narazić niewinne osoby na
      niebezpieczeństwo. Rzecz jasna nie podważa to prawa właściciela np. ulicy czy
      supermarketu do ustanowienia dowolnych reguł korzystania z jego własności przez
      innych - np. właśnie zakazu noszenia tam broni lub prowadzenia pojazdów pod
      wpływem narkotyków (czy nawet noszenia broni lub prowadzenia pojazdów w ogóle).
      (Przyp. libertarianizm.pl)]. B7. Co wolnościowcy zrobiliby z koncentracją
      władzy korporacji? Przede wszystkim zaprzestaliby ich tworzenia, tak, jak robi
      to nasz rząd poprzez zamówienia wojskowe i dotacje do przemysłu. Po drugie
      stworzyliby bardziej płynne środowisko ekonomiczne, w którym korporacje by się
      podzieliły. Zachodzi to w naturalny sposób na wolnym rynku; nawet na naszym
      obecnym rynku, z podatkami i regulacjami zachęcającymi do gigantyzmu, jest
      raczej rzadkością, żeby jakieś przedsiębiorstwo pozostało wśród 500
      największych dłużej niż dwadzieścia lat. Znieślibyśmy prawa o ograniczonej
      odpowiedzialności, tak, by korporacyjni urzędnicy i akcjonariusze stali się w
      pełni odpowiedzialni za swoje decyzje. Uniemożliwilibyśmy korporacjom tuczenie
      się na pieniądzach podatników; obniżylibyśmy koszty kapitału (poprzez obcięcie
      podatków) i dostosowania się do obowiązujących regulacji (znosząc regulacje
      prawne zakładające winę dopóki nie dowiedzie się niewinności), co zachęciłoby
      do przedsiębiorczości i pozwoliłoby określać optymalną wielkość firmy warunkom
      ekonomicznym (a nie rządowemu widzimisię). C. Standardowe zarzuty C1. Co ze
      środowiskiem? Kto będzie występował w imieniu drzew? A kto jest właścicielem
      drzew? Fatalny stan środowiska naturalnego w byłym Związku Radzieckim jest
      przykładem potwierdzającym banał, że dobro "należące" teoretycznie do
      wszystkich nie jest cenione przez nikogo. Świadomość ekologiczna jest dobrą
      rzeczą, ale bez mocnych praw własności prywatnej nikogo nie stać na zbytnie
      przejmowanie się konserwacją środowiska. Wolnościowcy uważają, ze jedynym
      skutecznym sposobem na uratowanie Ziemi jest danie każdemu motywacji
      ekonomicznej do zachowania małego jej kawałka. C2. Czy mocne prawa własności
      nie faworyzują bogatych? Nie. To system, który mamy obecnie - fikcja mocnych
      praw własności będąca przykrywką dla własności z rządowego dekretu - faworyzuje
      bogatych. Rząd jest w stanie odebrać ludziom ich "prawa" przy pomocy
      wywłaszczenia na cele publiczne, karnych konfiskat, podatków, regulacji oraz
      tysiąca innych metod. Ponieważ bogaci maja więcej pieniędzy i czasu na to, by
      wpływać na decyzje rządowe, taki system nieuchronnie oznacza, że zyskują
      kosztem innych. Silny rząd zawsze będzie narzędziem upr
      • Gość: ESR Re: +++ Czym jest libertarianizm ? +++ cz.3 IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 17.11.01, 17:11
        (dokończenie...)
        Silny rząd zawsze będzie narzędziem uprzywilejowania. Mocniejsze prawa
        własności i mniejszy rząd osłabiłyby elitę władzy, która nieuchronnie dąży do
        wykorzystania rządu dla swych własnych celów - elitę o wiele bardziej
        niebezpieczną niż zwykli kryminaliści. C3. Czy wolnościowcy porzuciliby
        biednych? Nie, chociaż porzucenie biednych mogłoby być miłosierdziem w
        porównaniu z tym co uczynił z nimi rząd. Wraz ze wzrostem wydatków "na
        zwalczenie biedy", wzrosła sama bieda. Rządowi biurokraci nie mają żadnej
        motywacji do wyciągania ludzi ze stanu zależności, natomiast wszelką motywacje
        do tego, by ich tam zostawić; przecież więcej biedy oznacza większy budżet oraz
        więcej władzy dla biurokratów. Wolnościowcy chcą przełamać ten zaklęty krąg
        znosząc wszelkie programy redystrybucji dochodów oraz pozwalając ludziom
        zatrzymać zarobione pieniądze zamiast zabierania ich w podatkach. Uwolnione
        bogactwo przeniosłoby się bezpośrednio do sektora prywatnego, tworząc nowe
        miejsca pracy dla biednych, zmniejszając popyt na prywatną dobroczynność i
        zwiększając jej rozmiary. Rezultaty mogłyby zmniejszyć biedę lub pozostawić ją
        w obecnym stanie - jednak trudno sobie wyobrazić, jak one mogłyby być mniej
        efektywne niż obecny godny pożałowania system. C4. Co z obroną narodową? Ta
        kwestia odróżnia minarchistów od wielu tych znanych jako anarchisci. Jeden
        punkt widzenia jest taki, że w wolnościowym społeczeństwie każdy byłby
        uzbrojony po zęby, co czyniłoby inwazję czy próbę przejęcia władzy przez
        rodzimego tyrana bardzo ryzykowną. To właśnie Ojcowie Założyciele zamyślali dla
        Stanów Zjednoczonych (Konstytucja nie mówiła nic stałej armii, powierzając
        obronę przede wszystkim milicji składającej się z ogółu uzbrojonych obywateli).
        Funkcjonuje to dziś w Szwajcarii (dostarczając również jednego z
        najmocniejszych argumentów przeciwko kontroli posiadania broni). Kluczowymi
        elementami wolnościowo-anarchistycznej obrony przed najeźdźcą byłyby: szeroko
        rozprzestrzeniona ideologia (libertarianizm), która zachęca do oporu, gotowy
        dostęp do śmiercionośnej broni oraz brak struktur rządu, które najeźdźca mógłby
        przejąć i użyć do rządzenia krajem. Pomyślcie o Afganistanie, Vietcongu i
        Minutemanach - czy chcielibyście najechać kraj pełen zaprzysięgłych i
        uzbrojonych wolnościowców? smile Minarchistyczni wolnościowcy są mniej radykalni,
        zauważając, że terytorium USA mogłoby być skutecznie bronione przez siły
        zbrojne kosztujące mniej niż połowę opasłego amerykańskiego budżetu wojskowego.
        C5. Czy nie jesteście zwolennikami współpracy? Czy ludzie nie powinni pomagać
        sobie nawzajem? Dobrowolna współpraca to wspaniała rzecz i zachęcamy do niej
        wszędzie, gdzie możemy. Wbrew staremu wytartemu sloganowi o "wilczej
        konkurencji" oraz obecności ingerencji rządu, stosunkowo wolny rynek
        dzisiejszego kapitalizmu jest najlepszym argumentem na rzecz dobrowolnej
        współpracy, jaki można znaleźć w historii; miliony, nawet miliardy ludzi
        codziennie ze sobą współpracujących po to, by zaspokoić nawzajem swe potrzeby i
        wytworzyć niebywałe bogactwo. To, czemu się przeciwstawiamy, to farsa, którą
        politycy i inni kryminaliści nazywają współpracą, ale narzucają ją siłą. Nie
        istnieje "współpraca" w opodatkowaniu, poborze do wojska ani cenzurze. Nie ma
        tu więcej "współpracy", niż jeśli przyłożyłbym komuś pistolet do głowy i ukradł
        mu portfel. D. Perspektywy D1. Jak mogę się zaangażować? Pomyśl o wolności i
        działaj zgodnie z tym, co myślisz.. Wydawaj swoje pieniądze rozsądnie.
        Przeciwstawiaj się ekspansji władzy państwowej. Popieraj oddolne rozwiązania
        publicznych problemów, rozwiązania, które zwiększają możliwości jednostek, a
        nie takie, które wymagają ingerencji rządu. Wspieraj prywatną dobroczynność.
        Wstąp do organizacji wolnościowej. Załóż swój własny interes; twórz bogactwo i
        szanuj innych, którzy je tworzą. Popieraj dobrowolna współpracę. D2. Czy jest
        prawdopodobne, ze libertarianizm przejdzie praktyczny test za mojego życia?
        Tego nie wie nikt. Autor niniejszego tekstu uważa, ze libertarianizm znajduje
        się w tym samym miejscu, co konstytucyjny republikanizm w 1750 roku -
        rozwiązanie czekające na swój moment, zabawka teoretyków polityki i kilku
        wizjonerów czekających na lud i przywódców, którzy mogą ją zrealizować. Upadek
        komunizmu i triumf kapitalistycznej gospodarki z pewnością pomoże, okrywając
        centralne planowanie i "państwo-niańkę" niesławą, która może być trwała. Wielu
        wolnościowców uważa, że zmierzamy ku tak druzgocącym zmianom technologicznym i
        ekonomicznym, że nie wytrzyma ich żadna etatystyczna ideologia (twardymi
        wolnościowcami jest w szczególności większość "podziemia" zajmującego się
        nanotechnologią). Czas pokaże.

        Eric S. Raymond
        • Gość: Krzys52 Re: +++ Czym jest libertarianizm ? +++ cz.3 IP: *.proxy.aol.com 18.11.01, 05:14
          .......Witaj
          .....Bardzo przyjemnie jest przeczytać tekst kogoś, kto ma coś interesującego
          do powiedzenia. Liczę na więcej, zatem.
          ....Na przyklad, czy mógłbyś wyjaśnić na czym polega różnica pomiędzy
          libertarianinem a libertynem. Jeśli jest jakaś... Dla przeciętnego odbiorcy w
          Polsce, któremu obił się o ucho ten termim – obawiam się – libertarianin jest
          libertynem. Czy jest to poprawne?
          ....Propagujesz ideologie libertariańska na polskojezycznej liście, a więc
          chcesz przybliżyć polskiemu odbiorcy myśl polityczna z która (jak się domyślam)
          sam się identyfikujesz. Jestem pełen uznania. Ale też prosze o dalsze
          wyjaśnienia. A konkretniej idzie mi o nast. fragment części II:_____
          _____ Wolnościowcy sprzeciwiają się jakimkolwiek ograniczeniom wolności
          przekazu wprowadzanym przez rząd. Jesteśmy zwolennikami absolutnego
          przestrzegania Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA. Z drugiej strony
          odrzucamy "liberalną" ideę, że odmowa dotowania kontrowersyjnego artysty jest
          cenzurą._____
          ..
          Czy mogłbyś powiedzieć coś więcej o tej Pierwszej Poprawce do Konstytucji USA
          (?) Przypuszczam, że przeciętny polski odbiorca także niewiele wie o tym, że
          Pierwsza Poprawka jest jakąś konstytucyjną zasadą mowiącą o wolności środków
          przekazu.
          ....Będzie mi bardzo miło jesli ustosunkujesz się do tych (na razie) pytań.
          .....Z poważaniem
          ......Krzysztof Patora
          • Gość: max Krzysiu:) w Polsce KORWIN-MIKKE to LIBERTARIANIN:) IP: *.net.bialystok.pl 18.11.01, 10:53
            Gość portalu: Krzys52 napisał(a):

            > .......Witaj
            > .....Bardzo przyjemnie jest przeczytać tekst kogoś, kto ma coś interesującego
            > do powiedzenia. Liczę na więcej, zatem.
            > ....Na przyklad, czy mógłbyś wyjaśnić na czym polega różnica pomiędzy
            > libertarianinem a libertynem. Jeśli jest jakaś... Dla przeciętnego odbiorcy w
            > Polsce, któremu obił się o ucho ten termim – obawiam się – libertar
            > ianin jest
            > libertynem. Czy jest to poprawne?
            > ....Propagujesz ideologie libertariańska na polskojezycznej liście, a więc
            > chcesz przybliżyć polskiemu odbiorcy myśl polityczna z która (jak się domyślam)
            >
            > sam się identyfikujesz. Jestem pełen uznania. Ale też prosze o dalsze
            > wyjaśnienia. A konkretniej idzie mi o nast. fragment części II:_____
            > _____ Wolnościowcy sprzeciwiają się jakimkolwiek ograniczeniom wolności
            > przekazu wprowadzanym przez rząd. Jesteśmy zwolennikami absolutnego
            > przestrzegania Pierwszej Poprawki do Konstytucji USA. Z drugiej strony
            > odrzucamy "liberalną" ideę, że odmowa dotowania kontrowersyjnego artysty jest
            > cenzurą._____
            > ..
            > Czy mogłbyś powiedzieć coś więcej o tej Pierwszej Poprawce do Konstytucji USA
            > (?) Przypuszczam, że przeciętny polski odbiorca także niewiele wie o tym, że
            > Pierwsza Poprawka jest jakąś konstytucyjną zasadą mowiącą o wolności środków
            > przekazu.
            > ....Będzie mi bardzo miło jesli ustosunkujesz się do tych (na razie) pytań.
            > .....Z poważaniem
            > ......Krzysztof Patora

            Widzisz Krzysiu!smile ZERO DOTACJI DLA SZTUKI I KULTURY! tylko "formy" dobrowolne!

            minimalna wladza od i cala filozofia!

            PS. facio mieszka w USA i nie wie!smile tak to jest jak sie czyta tylko jedno zrodlo
            i to w dodatku - socjalistycznesmile ( czasy PRL? )

            Czy slyszales o UPR? ( taka partia wolnosciowa w Polsce!)smile tez maja z 3 procent
            popularnosci! wink

            Nic to dalej musisz uswiadomic sobie ze LIBERAL w USA to SOCJAL!(dotacja) smile
          • Gość: max A wiesz kto to libertyn Krzysiu52?:) IP: *.net.bialystok.pl 18.11.01, 10:55
            Markiz De Sade i różni pedofile dla ktorych dzieci to rzeczy! zdziwienie?

            czy za malo wiesz? Stary?
    • Gość: max wolnosc? morderca nie jest wolnosciowcem! :) IP: *.net.bialystok.pl 17.11.01, 17:55
      nie uwazam by wedlug prymitywnej definicji słowa "wolnosc" Himmler lub
      Robespierre byli zwolennikiem wolnosci! ( mógł zabic kogo chcial? )
      schodzimy na poziom dyskusji kto ma prawo zabic i kiedy? ( widzimisie? )
      gdy juz zejdziemy? to czy uliczny morderca w mysl takiej "definicji"
      ma mozliwosc ZABIC bo tak mu sie podoba? to jest przeciez SMIESZNE!

      NIGDY NIE UWAZALEM ZE MORDERCA NIEWINNEJ OSOBY JEST ZWOLENNIKIEM WOLNOSCI

      gdyby taka przyjac definicje to najwiekszym "wolnosciowcem" jest STALIN?????


      a coz to za "myslenie"???


      Kim jest OSOBA ktora mowi ze chce miec "wolnosciowe" ????? prawo(????) do zabicia
      np. babci tatusia syneczka listonosza? dla mnie jest to mentalny nazista! wytwór
      ideologi smierci!

    • Gość: max z dyskusji na temat "wolnosc" wykluczam ... IP: *.net.bialystok.pl 17.11.01, 18:14
      wszystkich zwolennikow mordów na niewinnych ludziach ....wymieniac?
      prosze bardzo!
      nazistow, komunistów, kanibali, abortetow, krolow i monarchów spalajacych na
      stosie za dowolne poglady itd.

      przykro mi wyjatkow nie ma! albo jest sie propagatorem ideologii mordu na
      niewinnych albo nie! trudne do zrozumienia przez niektorych? ale tak jest!
    • Gość: max i rozne linki :) IP: *.net.bialystok.pl 17.11.01, 19:11
      www.libertarianizm.pl/katalog.html

      www.libertaryzm.prv.pl/


      www.geocities.com/fountoftruth/links.html

      cos bliskiego mi - linki libertariano-chrzescijanskie i anarcho-chrzescijanskie
      hihi ( głowie z USA ale nie tylko ) tacy inni upeerowcy wink


      www.self-gov.org/

      a na deser wink

      www.gunowners.org/links.htm wink czyms trzeba sie bronic no nie?
    • natt Re: +++ Czym jest libertarianizm ? +++ 19.11.01, 07:27
    • Gość: max NIE-panstwu ktore narzuca przemocą swiatopogląd IP: *.net.bialystok.pl 21.11.01, 17:30
      np. ateistyczny
      np. "neutralny"
      np. "rydzykowy"(?) itd.


      nie wiem jak Wy ale ja naprawde traktuje ateiste który mówi ze powinna byc
      przymusowa edukacja jak fanatyka rodem z sovieckich filmow propagandowych!
      lub "ewangelizatorów" którzy "nawracali" siłą kogokolwiek!

      I tak jezeli słysze ze ktos rzada przemocy(!) kary(!) wtedy gdy jakas rodzina
      odrzuca np. swiatopoglad co do "potrzeby nauki w budynku szkolnym" i np. nie
      chce by sie jego dzieci uczyły sie w szkole, a tylko w swoim domu! a
      nauczycielem byla osoba ta którą zechce uwazac za nauczyciela! np. pierwsza
      napotkana na ulicy! a co nie moge? a nie wskazana za "słusznego" przez
      totalitarny (bolszewicki?) urzad tzw. edukacji!

      wtedy takiego zwolennika "przymusowej edukacji" nazywam zwykłym przestępcą!
      Bandytą! fanatykiem! tak samo jakbym nazwal kazdego tyrana który narzuca siłą
      jakąkolwiek religie, ideologie, swiatopoglad!

      zdziwienie?


      Czlowieku! bron sie przed tymi którzy chca narzucic silą Tobie i Twoim dzieciom
      jedynie "słuszną" ideologie!

      czy wiesz co to jest słowo wolnosc?
      czy wiesz ze masz prawo powiedziec NIE wszelkim fanatkom ktorzy przemoca chca
      Ci narzucic w co masz wierzyc?
      • Gość: doku Re: NIE-panstwu ktore narzuca przemocą swiatopogląd IP: *.mofnet.gov.pl 22.11.01, 12:57
        Gość portalu: max napisał(a):

        >
        >
        > Czlowieku! bron sie przed tymi którzy chca narzucic silą Tobie i Twoim dzieciom
        >
        >

        W innym wątku źle zrozumiałem kontekst i dyskutowałem głupio. Zacznijmy więc od
        początku bez uprzedzeń.

        Czy sądzisz, że można by teraz, bez innych reform, zlikwidować w Polsce obowiązek
        szkolny? Ja myślę, że taka reforma wymagałaby głębokich strukturalnych
        przeobrażeń, aby nie była krzywdą dla wielu dzieci. Myśle więc, że dzisiaj
        jeszcze policjanci przemocą wymuszający spełnianie tego obowiązku, czynia dobro.
        Co ty na to?
    • Gość: doku To piękne! Moje poglądy polityczne mają nową nazwę IP: *.mofnet.gov.pl 22.11.01, 13:18
      Cieszę się, że trafiłem na ten wątek. Może nareszcie ktoś zna odpowiedzi na
      pytania, na które sam sobie odpowiedzieć nie potrafię.

      1. Jak zdefiniować proces stawania się przez dziecko podmiotem prawa? A więc
      dokładniej: Kiedy dziecko może zacząć wytaczać procesy cywilne dorosłym, a
      szczególnie rodzicom lub opiekunom? Kiedy skarga czy świadectwo dziecka w
      sprawach karnych powinny być ważne? Kto może skarżyć rodziców w imieniu
      dziecka, które jeszcze samo skarżyc nie może? Oczywiście pełen dobrej woli
      zakładam, że libertarianie chcą karać rodziców znęcających się nad dziećmi (np.
      molestujących je seksualnie).

      2. Jak zorganizować policję bez podatków? A w szczególności: Czy każdy obywatel
      powinien mieć prawo do jakiegoś minimum bezpłatnych usług policyjnych? A jeśli
      nie, to czy prywatna policja powinna interweniować, gdy w pobliżu terenu jej
      jurysdykcji, ale poza jego granicami, jacyś biedni bandyci mordują jakichś
      biednych mieszkańców na terenie pozbawionym policji w ogóle?

      Będą następne pytania.
      • Gość: doku Pytanie kluczowe IP: *.mofnet.gov.pl 22.11.01, 13:37
        Czy w państwie rządzonym przez libertarian będzie ministerstwo finansów?
        • agent007 Pytanie kluczowe -pytanie bezsensowne 22.11.01, 14:32
          Gość portalu: doku napisał(a):
          > Czy w państwie rządzonym przez libertarian będzie ministerstwo finansów?

          Twoje pytania wynikaja z niezrozumienia tematu, jest sprzeczne
          W takim panstwie....no wlasnie, nie bedzie "panstwa", nie bedziue rzadow wiec
          libertarianie nie beda rzadzic czyli cale pytanie sie qpy nie trzyma smile)
      • max_bialystock piękne!Twoje poglądy polityczne mają nową nazwę:) 22.11.01, 14:21
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Cieszę się, że trafiłem na ten wątek. Może nareszcie ktoś zna odpowiedzi na
        > pytania, na które sam sobie odpowiedzieć nie potrafię.
        >
        > 1. Jak zdefiniować proces stawania się przez dziecko podmiotem prawa? A więc
        > dokładniej: Kiedy dziecko może zacząć wytaczać procesy cywilne dorosłym, a
        > szczególnie rodzicom lub opiekunom? Kiedy skarga czy świadectwo dziecka w
        > sprawach karnych powinny być ważne? Kto może skarżyć rodziców w imieniu
        > dziecka, które jeszcze samo skarżyc nie może? Oczywiście pełen dobrej woli
        > zakładam, że libertarianie chcą karać rodziców znęcających się nad dziećmi (np.
        >
        > molestujących je seksualnie).
        >
        > 2. Jak zorganizować policję bez podatków? A w szczególności: Czy każdy obywatel
        >
        > powinien mieć prawo do jakiegoś minimum bezpłatnych usług policyjnych? A jeśli
        > nie, to czy prywatna policja powinna interweniować, gdy w pobliżu terenu jej
        > jurysdykcji, ale poza jego granicami, jacyś biedni bandyci mordują jakichś
        > biednych mieszkańców na terenie pozbawionym policji w ogóle?
        >
        > Będą następne pytania.

        "To piękne! Moje poglądy polityczne mają nową nazwę" czy to nowa obsesja ?smile

        otwórz oczka sekciarzu!smile


        o dzieciach odpowiem Ci w innym "specjalnym" wątku ( moze i tym razem bedziesz
        miał zaciemnienie umysłu swoimi obsesjami wink

        Jak powiem ze z fanatykiem o pewnych rzeczach nie da sie wymieniac zdan bo ma
        klapki na oczach i kolektywne mity o nienaruszalnosci pewnych "dogmatów"* to
        uwierzysz mi?smile


        FREE YOUR MIND!


        * mIm

        • Gość: doku Fanatyk - pachołek Rydzyka udaje wolnościowca IP: *.mofnet.gov.pl 22.11.01, 16:53
          max_bialystock napisał(a):

          >
          > Jak powiem ze z fanatykiem o pewnych rzeczach nie da sie wymieniac zdan ...
          > to uwierzysz mi?smile
          >

          Wierzę. Katoliccy fanatycy zapluwają się i zapieniają od razu, jak im powiedzieć,
          że wg niektórych historyków ich prorok (Jezus) był oszustem, złodziejem, miał
          dzieci z MM i nie tylko, a ze swej chutliwości słynął na całym Bliskim i
          Środkowym Wschodzie.

          Niezłą sobie Rydzyk szmatę wybrał na to, żeby ośmieszała piękne ideały
          wolnościowe. Tylko że takich jak wy łatwo zdemaskować. Wystarczy powiedzieć np.,
          że religia chrześcijańska demoralizuje niewinne dzieci, a jad nienawiści wyłazi z
          was wszystkimi porami.
          • Gość: max mit przymusu panstwa w wydaniu doku! NEW! :) IP: *.net.bialystok.pl 22.11.01, 17:15
            Gość portalu: doku napisał(a):

            > Wierzę. Katoliccy fanatycy zapluwają się i zapieniają od razu, jak im powiedzie
            > ć,
            > że wg niektórych historyków ich prorok (Jezus) był oszustem, złodziejem, miał
            > dzieci z MM i nie tylko, a ze swej chutliwości słynął na całym Bliskim i
            > Środkowym Wschodzie.
            >
            > Niezłą sobie Rydzyk szmatę wybrał na to, żeby ośmieszała piękne ideały
            > wolnościowe. Tylko że takich jak wy łatwo zdemaskować. Wystarczy powiedzieć np.
            > ,
            > że religia chrześcijańska demoralizuje niewinne dzieci, a jad nienawiści wyłazi
            > z
            > was wszystkimi porami.

            Szmata?smile a Ty kim jestes?

            dla mnie mozesz mowic co chcesz! ale ja naprawde Ciebie traktuje jako złodzieja!
            czy mógłbys przestac mnie okradac? i zyc za swoje?smile

            a Rydzyka nie lubie! Ja tylko zauwazam Twoja hipokryzje i oszutwo!
            • Gość: doku Praca za pensję to hipokryzja i oszustwo? IP: *.mofnet.gov.pl 22.11.01, 17:29
              Gość portalu: max napisał(a):

              > Ja tylko zauwazam Twoja hipokryzje i oszutwo!
              >

              Ty napadasz na mnie za ateizm od dawna. Nie oszukuj się - to jest właśnie typowa
              hipokryzja (chrześcijańska). Mojej pensji czepiasz się, bo nie masz czego.
              • Gość: max co to jest haracz, przymus, danina koleżko?:) IP: *.net.bialystok.pl 22.11.01, 17:46
                Gość portalu: doku napisał(a):

                > Gość portalu: max napisał(a):
                >
                > > Ja tylko zauwazam Twoja hipokryzje i oszutwo!
                > >
                >
                > Ty napadasz na mnie za ateizm od dawna. Nie oszukuj się - to jest właśnie typow
                > a
                > hipokryzja (chrześcijańska). Mojej pensji czepiasz się, bo nie masz czego.


                myślałem ze jestes inteligetniejszy! smile) (raz juz mnie przeprosiłes czy wiesz za
                co?)

                NIE ZGADZAM SIE ABY "PANSTWO" NARZUCAŁO KOMUKOLWIEK JAKIKOLWIEK SWIATOPOGLAD!smile

                powtórz!...
      • agent007 Re: To piękne! Moje poglądy polityczne mają nową nazwę 22.11.01, 14:29
        Gość portalu: doku napisał(a):
        > Cieszę się, że trafiłem na ten wątek. Może nareszcie ktoś zna odpowiedzi na
        > pytania, na które sam sobie odpowiedzieć nie potrafię.
        > 1. Jak zdefiniować proces stawania się przez dziecko podmiotem prawa?

        Może: dziecko staje się pełnoprawnym obywatelem w momencie "dorośnięcia"smile).
        A może wtedy gdy dorośli będą chcieli robić z nim już jakieś interesy, podpisywać
        umowy itd..., będzie to świadczyło o tym że dzieciak jest już godny zaufania.

        > A więc dokładniej: Kiedy dziecko może zacząć wytaczać procesy cywilne dorosłym,
        > a szczególnie rodzicom lub opiekunom?

        Myślę że od chwili kiedy te zarzuty będą prawdziwe...

        > Kiedy skarga czy świadectwo dziecka w sprawach karnych powinny być ważne?

        Wtedy gdy sąd uzna że dzieciak jest godny zaufania smile)

        > Kto może skarżyć rodziców w imieniu dziecka, które jeszcze samo skarżyc nie
        > może? Oczywiście pełen dobrej woli zakładam, że libertarianie chcą karać
        > rodziców znęcających się nad dziećmi (np. molestujących je seksualnie).

        I to zalezy od modelu państwa jaki przyjmiemy. Jesli maja byc sady panswowe, w
        imieniu dziecka sadzic bedzie prokuratura(?), a jesli przyjmiemy model "panstwa
        bez panstwa" gdzie sady(jesli sa) nie wtracaja sie w sprawy rodzinne, to kobieta
        (mezczyzna) bedzie mogla bez przeszkud molestowac dzieciaka czy wczesniej go
        nawet zeskrobac(co teraz w "cywilizowanym" swiecie ma miejsce a jest jednak
        bardziej okrutne niz molestowanie!), jedyna przeszkoda bedzie wspolmalzonek,
        tesciu czyli rodzina, a moze nawet znajomi...jak to w zyciu.

        I tu od razu pytanie do tych ktorzy spelnia wszystkie kryteria z tego pytsmile) :
        -czemu bedac zwolennikami aborcji czyli mordowania dzieci, oburzacie sie
        jednoczesnie gdy rodzice molestuja swoje dzieci?
        -czemu godzac sie na mordowanie niewinnych dzieci, jestescie przeciwni karze
        smierci dla mordercow????????

        > 2. Jak zorganizować policję bez podatków?

        model "panstwa bez panstwa": kazdy obywatel ma prawo do posiadania jakielkolwiek
        broni wiec moze bronic siebie i swoich bliskich sam

        model z dobrowolnymi podatkami: policja jest taka ile zaplacimy tych podatkow smile)


        > A w szczególności: Czy każdy obywatel powinien mieć prawo do jakiegoś minimum
        > bezpłatnych usług policyjnych?

        To zalezy czy panstwowa czy prywatna....

        > A jeśli nie, to czy prywatna policja powinna interweniować, gdy w pobliżu
        > terenu jej jurysdykcji, ale poza jego granicami, jacyś biedni bandyci mordują
        > jakichś biednych mieszkańców na terenie pozbawionym policji w ogóle?

        i to wlasnie juz zalezy od samych ludzi czy beda chcieli pomoc blizniemu czy nie -
        jesli nie ma sztywnych regul, jest dobrowolnosc. Ty akurat wymysliles
        sobie "teren jurysdycji" lecz ja sobie nie wyobrazam zeby policja widzac
        przestępstwo nie na jej terenie, nie zareagowala.....
        Zastanow sie jak jest teraz: czy policjant po sluzbie nie zareaguje na
        przestepstwo? Sa czeste przypadki gdy to wlasnie policja po sluzbie lapie
        bandziorow, wiec czemu policja nie mialaby reagowac nie na swoim terenie? Trzeba
        po prostu wierzyc w ludzi.

        Jak ci sie podobaja moje odpowiedzi? smile) zaznaczam ze nie jestem calkowitym
        libertarianinem!
        • Gość: doku Re: To piękne! Moje poglądy polityczne mają nową nazwę IP: *.mofnet.gov.pl 22.11.01, 16:41
          agent007 napisał(a):


          > ... bedzie mogla bez przeszkud molestowac dzieciaka czy wczesniej go
          > nawet zeskrobac(co teraz w "cywilizowanym" swiecie ma miejsce a jest jednak
          > bardziej okrutne niz molestowanie!), jedyna przeszkoda bedzie wspolmalzonek,
          > tesciu czyli rodzina, a moze nawet znajomi...jak to w zyciu.
          >

          Nie satysfakcjonuje mnie tak ograniczony zakres troski o dzieci

          > -czemu bedac zwolennikami aborcji czyli mordowania dzieci, oburzacie sie
          > jednoczesnie gdy rodzice molestuja swoje dzieci?

          Bardzo dobre w tym miejscu pytanie, gdyż odpowiedź zależy od tego, kiedy uznaje
          się dziecko za podmiot prawa. Jeżeli od razu po poczęciu, to na każde poronienie
          trzeba by wyprawić pogrzeb i przeprowadzić śledztwo, czy był to wypadek, czy
          (karalne) zaniedbanie matki. Kiedy jednak pominiemy religijne zabobony, to
          okazuje się, że jedyne rzetelne kryterium podmiotowości, to intencjonalny ruch. W
          pierwszym miesiącu życia płód jest bezduszną częcią ciała matki, całkowicie w jej
          dyspozycji. Jego prawo do życia może być chronione prawnie dopiero kiedy zaczyna
          się poruszać. Od tego momentu dziecko nie może być do swobodnej dyspozycji
          rodziców, ale stopniowo z roku na rok zakres jego praw powinien wzrastać. Jednak
          prawo do ochrony przed śmiercią (poronieniem, aborcją, zamordowaniem) jest
          pierwsze i oczywiście ważniejsze niż prawo do ochrony przed molestowaniem.
          Istnieją kultury (zupełnie nie libertariańskie), gdzie edukacja seksualna byłaby
          przez nasze prawo ścigana jako molestowanie.

          >
          > zalezy od samych ludzi czy beda chcieli pomoc blizniemu czy nie -
          > jesli nie ma sztywnych regul, jest dobrowolnosc. Ty akurat wymysliles
          > sobie "teren jurysdycji" lecz ja sobie nie wyobrazam zeby policja widzac
          > przestępstwo nie na jej terenie, nie zareagowala..... Trzeba
          > po prostu wierzyc w ludzi.
          >

          Kwestia wiary. Komuniści wierzyli, że ludzi są pracowici z natury - okazało się
          to nieprawdą - pracują tylko za pieniądze. Obawiam się, że wersja libertarianizmu
          bez państwa stworzyłaby enklawy bogatych społeczności, chronionych przez ich
          policje, które nie interweniowałyby w sprawy mordujących się i okradających
          nawzajem biednych.

          > Jak ci sie podobaja moje odpowiedzi?

          Ogólnie podobają mi się, chociaż nie satysfakcjonują do końca.

          > zaznaczam ze nie jestem calkowitym libertarianinem!

          Przynajmniej nie udajesz, jak biały max.
          • agent007 Re: To piękne! Moje poglądy polityczne mają nową nazwę 22.11.01, 17:11
            Gość portalu: doku napisał(a):
            > > -czemu bedac zwolennikami aborcji czyli mordowania dzieci, oburzacie sie
            > > jednoczesnie gdy rodzice molestuja swoje dzieci?
            >
            > Bardzo dobre w tym miejscu pytanie, gdyż odpowiedź zależy od tego, kiedy uznaje
            > się dziecko za podmiot prawa. Jeżeli od razu po poczęciu, to na każde poronieni
            > e
            > trzeba by wyprawić pogrzeb i przeprowadzić śledztwo, czy był to wypadek, czy
            > (karalne) zaniedbanie matki. Kiedy jednak pominiemy religijne zabobony, to
            > okazuje się, że jedyne rzetelne kryterium podmiotowości, to intencjonalny ruch.
            > W
            > pierwszym miesiącu życia płód jest bezduszną częcią ciała matki,

            Czyli twierdzisz ze pozniej ma dusze? a jak sie to ma do: "Kiedy jednak pominiemy
            religijne zabobony" ???? BADZ KONSEKWENTNY

            > całkowicie w jej dyspozycji. Jego prawo do życia może być chronione prawnie
            > dopiero kiedy zaczyna się poruszać.

            Szczesliwie nie ty to ustalasz kiedy dziecko moze byc prawnie chronione

            > Od tego momentu dziecko nie może być do swobodnej dyspozycji rodziców,

            Jak nie rodzicow, to biurokratow ?? Prosze bardzo oddaj swoje dziecko w ich
            rece...

            > ale stopniowo z roku na rok zakres jego praw powinien wzrastać.
            > Jednak prawo do ochrony przed śmiercią (poronieniem, aborcją, zamordowaniem)
            > jest pierwsze i oczywiście ważniejsze niż prawo do ochrony przed molestowaniem.

            A jesli ktos jest zwolennikiem aborcji ? tzn ze kobieta ma pelne prawo
            decydowania o swoim ciele ??

            > Istnieją kultury (zupełnie nie libertariańskie), gdzie edukacja seksualna byłab
            > y przez nasze prawo ścigana jako molestowanie.

            nie takie rzeczy sa ta tym swiecie....

            > Kwestia wiary. Komuniści wierzyli, że ludzi są pracowici z natury - okazało się
            > to nieprawdą - pracują tylko za pieniądze.

            To bylo cos innego

            > Obawiam się, że wersja libertarianizmu bez państwa stworzyłaby enklawy bogatych
            > społeczności, chronionych przez ich policje, które nie interweniowałyby w prawy
            > mordujących się i okradających nawzajem biednych.

            tyle ze w takim "panstwie bez panstwa" bieda bylaby minimalna wiec i
            przestepczosc o wiele mniejsza

            > Ogólnie podobają mi się, chociaż nie satysfakcjonują do końca.

            Nikogo nie da sie do konca zadowolic

            Pozdrawiam
            • Gość: doku Oto konsekwencja IP: *.mofnet.gov.pl 22.11.01, 17:39
              agent007 napisał(a):

              > > W
              > > pierwszym miesiącu życia płód jest bezduszną częcią ciała matki,
              >
              > Czyli twierdzisz ze pozniej ma dusze? a jak sie to ma do: "Kiedy jednak pominie
              > my
              > religijne zabobony" ???? BADZ KONSEKWENTNY
              >

              Każdy człowiek czuje swoją duszę, to nie jest żadna religia. Bywa nazywana
              świadomością. Snoby nazywają duszę samoświadomością. Aroganci nazywają ją jaźnią.
              Dyletanci - umysłem. Naukowcy - psychiką. Zabobony zaczynają się w chwili, gdy
              ktoś wierzy że dusza jest np. niematerialna, lub nieśmiertelna, lub może istnieć
              obok ciała, może kontaktować się z inną duszą bez pomocy ciały, że świadomość
              jest atrybutem duszy, a nie ciała itd. Ateista w te zabobony (ani w inne) nie
              wierzy.

              Pozdrawiam

              • agent007 Zabobony 22.11.01, 18:47
                Gość portalu: doku napisał(a):
                > Każdy człowiek czuje swoją duszę, to nie jest żadna religia. Bywa nazywana
                > świadomością. Snoby nazywają duszę samoświadomością. Aroganci nazywają ją
                jaźni
                > ą.
                > Dyletanci - umysłem. Naukowcy - psychiką. Zabobony zaczynają się w chwili,
                gdy
                > ktoś wierzy że dusza jest np. niematerialna, lub nieśmiertelna, lub może
                istnie
                > ć
                > obok ciała, może kontaktować się z inną duszą bez pomocy ciały, że świadomość
                > jest atrybutem duszy, a nie ciała itd. Ateista w te zabobony (ani w inne) nie
                > wierzy.

                Zalezy kto w co wierzy, dla mnie nierealny jes socjalizm surprised)

                Pozdrawiam
    • Gość: max_bialystock To jest walka z fanatykami NEOFEUDALIZMU-SOC!:) IP: *.cezar.pl 22.11.01, 16:28
      wink


      "Żadnemu tak zwanemu rządowi nie można ufać ani na chwilę, ani podejrzewać go o
      uczciwe cele, dopóki nie zależy on od całkiem dobrowolnego poparcia..."

      Lysander Spooner
    • Gość: max Chris R. Tame PODATKI TO KRADZIEŻ [1] IP: *.net.bialystok.pl 22.11.01, 20:10
      Chris R. Tame


      PODATKI TO KRADZIEŻ
      Jeśli zaczepiłby cię na ulicy bandyta, żądając twojego portfela albo
      portmonetki, nie wahałbyś się, jak to nazwać - kradzieżą!

      Jeśli grupa bandytów żądałaby co miesiąc dwóch trzecich twojego dochodu, grożąc
      strasznymi konsekwencjami w przypadku niepodporządkowania się ich
      propozycji "ochrony", nie wahałbyś się, jak to nazwać - kradzieżą!

      Już jesteś codziennie obrabowywany. Co miesiąc przynajmniej około dwóch
      trzecich twojego dochodu zabiera się tobie siłą, bez twej zgody. Robi to rząd.
      I owszem, to również jest kradzieżą, nawet jeśli niewielu zdaje sobie z tego
      sprawę!

      Czym rząd różni się od bandyty? Czym wymuszanie przez państwo pieniędzy
      za "ochronę" różni się od wymuszania ich przez jakiegoś innego gangstera? Do
      jednego i drugiego stosuje się słownikowa definicja kradzieży - zagarnianie
      własności jednostek bez ich zgody. Jedyną różnicą jest to, że rząd jest mniej
      uczciwy, niż jego prywatni konkurenci w złodziejstwie. Złodziej nie twierdzi
      przynajmniej, że to, co robi, robi dla twego dobra i że jest to pożądana
      aktywność społeczna prowadzona "w interesie ogółu".

      CZY PODATKI SĄ KONIECZNE?

      Ale czy podatki nie są konieczne, jak uważa większość ludzi? Czy nie trzeba
      płacić podatków, by cieszyć się takimi rzeczami, jak opieka medyczna, drogi,
      poczta, koleje, ochrona policyjna i tak dalej?

      Wyobraźmy sobie lokalnego kupca, który wypędza z miasta, pod groźbą użycia
      broni, całą swą konkurencję. Następnie regularnie rabuje swych sąsiadów, ale "w
      zamian" dostarcza im pewne artykuły spożywcze (bardzo niskiej jakości) i
      wykonuje (bardzo kiepsko) pewne usługi, takie jak strzyżenie trawników.
      Jego "klienci" odnosiliby się bardzo sceptycznie do jakości usług, które ten
      kupiec tak łaskawie im dostarczałby, zabraniając jednocześnie tego komukolwiek
      innemu.

      Tak właśnie jest z rządem. Dlaczego nie wolno nam trzymać swych pieniędzy i
      kupować takich dóbr czy usług, jakie chcemy od tych, którzy oferują się ich
      dostarczać. Czego rząd miałby się bać, jeśli uważa, że jest w stanie sam
      dostarczyć te wszystkie dobra i usługi, na które ma obecnie monopol?
      Konkurencja pokazałaby, jakim marnym interesem są państwowe usługi i
      zniszczyłaby mit, że są "dobra publiczne", które mogą być dostarczane jedynie
      przez państwowy monopol.

      Biurokracja, nieefektywność, niebotyczne ceny i obniżająca się jakość - tym
      charakteryzują się wszelkie państwowe usługi, od poczty i kolei do policji i
      sądów.

      Wolny rynek może dostarczyć wszystkie te usługi, które są tradycyjnie uważane
      za domenę państwa. Wśród wielu faktów, o których nie uczy cię państwowy system
      edukacji jest to, że historia zna liczne przypadki dostarczania ich - od dróg,
      szkół i szpitali po walutę, ochronę policyjną i sądy - przez prywatne
      przedsięwzięcia.

      Już wiele razy zdarzało się, że państwo w celu zbudowania lub utrzymania swych
      partackich monopoli tłumiło siłą skutecznych konkurentów, którzy naprawdę
      służyli ogółowi.

      CO Z POTRZEBUJĄCYMI?

      Ale co z tymi, którzy są w potrzebie? Czy podatki nie są usprawiedliwione
      potrzebą pomocy biednym, starcom, chorym i wszystkim tym, którzy sami nie mogą
      sobie pomóc? Większość ludzi sceptycznie odnosiłaby się do twierdzenia
      rabującego ich złodzieja, że ma do tego moralne prawo, bo potrzebuje pieniędzy.
      Czy czułbyś się moralnie zobowiązany do współpracy z dokonywaną przez niego
      siłą redystrybucją bogactwa? Jaka jest różnica, gdy rząd robi to na masową
      skalę, wypłacając twoje ciężko zarobione pieniądze każdemu, kogo ogłosi
      potrzebującym?

      Nie, nawet ci, którzy naprawdę nie są w stanie sami sobie pomóc nie mają prawa
      do pomagania sobie zawartością twojej kieszeni z racji swej potrzeby. Jak
      możesz uważać się za wolnego, jeśli nie masz prawa do wszystkich owoców swej
      pracy, do ich rozprowadzania tak, jak chcesz? Jeśli każdy będący "w potrzebie"
      ma prawo do bycia wspieranym przez ciebie obojętnie, czy się na to zgadzasz,
      czy nie? Pomaganie innym na twój koszt jest wyborem, który powinien być
      dokonany przez ciebie samego. I taki wybór jest dokonywany codziennie przez
      miliony ludzi, bez zmuszania do tego przez państwo.

      Nikt nie ma prawa grozić ci bronią i żądać twej pomocy, twych pieniędzy,
      obojętnie, czy jest to jednostka, czy rząd. Byłoby dużo mniej potrzebujących,
      gdyby rząd pozwolił nam trzymać swoje pieniądze i zabezpieczać się samemu na
      wypadek choroby i starości, gdyby przestał dewaluować inflacją nasze pieniądze
      i oszczędności, gdyby przestał zmuszać nas do płacenia za swe usługi i pozwolił
      na wolny wybór, i gdyby dłużej nie tłumił dobrobytu i wzrostu gospodarczego
      przez swoje nieustanne wtrącanie się i obdarzanie przywilejami w rodzaju
      dotacji i ceł zaporowych.

      Tak zwane państwo opiekuńcze jest oszustwem. Uwiecznia ono nędzę, którą wolny
      rynek ostatecznie wykorzeniłby. Tych niewielu, którzy naprawdę nie mogą sobie
      sami pomóc byłoby wspomaganych przez wiele dobrowolnych instytucji
      dobroczynnych będących owocem naturalnej współpracy i życzliwości, w które
      obfituje społeczeństwo oparte na produkcji, a nie na grabieży.

      KTO ZYSKUJE?

      Ale choć ważnym jest stanowcze odrzucenie moralności przymusowego altruizmu
      przywoływanej do usprawiedliwienia podatków, równie ważnym jest uświadomienie
      sobie, że ta moralność tworzy ideologiczny płaszcz dla pewnych podstawowych
      interesów ekonomicznych i politycznych. To nie potrzebujący ściągają podatki:
      robi to państwo. I to właśnie państwo oraz potężne grupy, które je popierają
      zyskują na podatkach, nie zwykli ludzie. Podejrzenia powinien obudzić fakt, że
      jeśli motywacją do nakładania podatków byłoby rzeczywiście pomaganie biednym,
      to oczywistą formą pomocy wydawałoby się bezpośrednie dawanie im gotówki.
      Zmuszanie wszystkich, bogatych i biednych, do otrzymywania ujednoliconego,
      zmonopolizowanego przez państwo produktu jest naprawdę nieporęczne. System
      płacenia biednym gotówką jest popierany przez liberałów takich, jak Milton
      Friedman czy Institute of Economic Affairs. A jednak socjaliści i związki
      pracowników sektora publicznego wzdragają się przed nim ze wstrętem!

      Państwowy monopol na dostarczanie opieki i usług społecznych daje politykom i
      biurokratom władzę nad masami ludzi. W pewnych przypadkach umożliwia im
      praktykowanie innych bezpośrednio ingerujących w wolność działań. Niechęć
      jakiegokolwiek rządu do odpaństwowienia poczty ma sporo wspólnego z jego
      olbrzymią machiną zajmującą się kontrolą korespondencji i podsłuchem.

      Państwowa edukacja w szkołach i uniwersytetach pozwala państwu także na
      wpajanie całemu społeczeństwu wspólnej ideologii, co byłoby niemożliwe przy
      szkołach prywatnych, prowadzonych przez jednostki i grupy mające różne punkty
      widzenia i konkurujących o klientów. Ponadto państwo zapewnia sobie masową
      lojalność dając ludziom wrażenie, że jest "ich" państwem, dbającym o swych
      obywateli przez dostarczanie im darmowych usług, których inaczej by nie
      otrzymali.

      A państwo nieustannie obdarowywuje dotacjami i kontraktami duży i mały biznes,
      grupy interesu z kręgów finansjery i rolnictwa. Państwo opiekuńcze jest po
      prostu maską, która skrywa rzeczywistość znajdującą się za
      interwencjonistycznymi rządami - walkę o specjalne przywileje i dotacje na
      koszt konsumentów i podatników.

      Ponieważ biedni jako całość płacą w podatkach wystarczająco dużo, by kupić
      swoje "darmowe" usługi, tymi, którzy rzeczywiście na nich zyskują, są
      grabieżcze grupy interesu (oraz oczywiście pasożyty zatrudniane przez państwo -
      pracownicy socjalni, akademicy, urzędnicy itd.). Parę lat temu w Kalifornii
      wielki biznes i finansowe grupy interesu prawie powszechnie sprzeciwiły się
      projektowi obniżenia podatków.

      W rzeczywistości podatki są podobne do wielu innych przejawów państwowego
      mieszania się do gospodarki rzekomo mających pomagać biednym - faktycznie
      działają na odwrót. Zamias
      • Gość: max Chris R. Tame PODATKI TO KRADZIEŻ [2] IP: *.net.bialystok.pl 22.11.01, 20:11
        >
        W rzeczywistości podatki są podobne do wielu innych przejawów państwowego
        mieszania się do gospodarki rzekomo mających pomagać biednym - faktycznie
        działają na odwrót. Zamiast "redystrybucji bogactwa" podatki zamrażają bogactwo.
        Podczas gdy bogaty może stracić naprawdę niewiele, biedny traci proporcjonalnie
        dużo więcej. Podatki zatem przeszkadzają ludziom i nowym przedsięwzięciom
        gromadzić dobra i kapitał, a tym samym rzucać wyzwanie okrzepniętemu już
        biznesowi i ewentualnie zastępować go. Nawet jeśli niektórzy bogaci mogą dawać
        bezpośrednio biednym, podatki tak zniekształcają rynek, że na dłuższą metę jest
        mniej dla każdego.

        Biznesmeni rzadko faworyzują naprawdę wolny rynek. Generalnie popierają oni (a
        nawet inicjują) interwencjonistyczną politykę nazywaną
        tradycyjnie "socjalistyczną" czy "lewicową". O ile ich stanowisko wobec podatków
        jako takich jest mniej jasne, to mamy oczywiste dowody, że najbardziej wyszukany
        biznes i finansjera popiera podatek dochodowy jako środek utrzymania swej pozycji
        ekonomicznej w stosunku do konkurencji.

        Bogaci (najściślej "superbogaci") są w stanie chronić istotną część swego
        bogactwa przy pomocy skomplikowanych metod unikania: fundacji dobroczynnych i
        innych środków. Nie powinno być żadną niespodzianką, że Rockefellerowie płacą
        niższe podatki dochodowe niż przeciętny amerykański robotnik, czy że Vesteyowie
        nie płacili prawie żadnych podatków od wielkiej części swego zmarnowanego
        bogactwa.

        KTO TRACI?

        Wyobrażenie, że bogaci są opodatkowywani na rzecz "biednych" jest naiwnym
        złudzeniem. Wystarczy tylko trochę elementarnej arytmetyki, by ujawnił się absurd
        pomysłu, że większość może znacząco zyskać na wywłaszczeniu niewielkiej
        mniejszości.

        Większość ludzi płaci grzywnę z większości swych pieniędzy, z których część
        państwo zwraca im w formie "darmowych" i w coraz większym stopniu tandetnych
        usług, dużo gorszych, niż mogliby kupić na wolnym rynku. Kiepskość państwowych
        usług takich, jak państwowa służba zdrowia jest nieuchronną konsekwencją
        politycznych, ekonomicznych i społecznych sił, które te usługi ucieleśniają.
        Skoro tylko relację między kupującym i sprzedającym - pacjentem i lekarzem -
        pozbawiono godności wzajemnego zobowiązania wyrażonego zapłatą za usługę, ten
        pierwszy zaczął być traktowany przez drugiego jak kłopotliwy petent. Dodatkowo
        pogarsza sprawę fakt, że w braku bodźca pieniężnego należący do klasy średniej
        lekarz ma tendencję do nierozumienia swych pochodzących z "niższej klasy"
        pacjentów i pogardzania nimi. Pacjenci z klasy średniej są na ogół traktowani
        lepiej i mają umiejętności konieczne do manipulowania systemem dla swych własnych
        celów.

        Dostarczanie "darmowych usług" stwarza nieograniczony popyt, który przeciąża
        system. Ludzie cierpią i nawet niepotrzebnie umierają, gdy kolejki do operacji
        wydłużają się. Racjonowanie przy pomocy rynkowej ceny zostaje zastąpione
        racjonowaniem przy pomocy listy oczekujących.

        Kto zyskuje, a kto traci? Masy zwykłych ludzi pracy mają wszystko do zyskania na
        zniesieniu podatków. Ekonomiczne i polityczne pasożyty mają wszystko do
        stracenia.
        • Gość: max link do brytyjskich wolnosciowcow IP: *.net.bialystok.pl 22.11.01, 20:15
          www.libertarian.co.uk/
          • Gość: ary Re: link do brytyjskich wolnosciowcow IP: 212.244.147.* 23.11.01, 19:21
            Gość portalu: max napisał(a):

            > www.libertarian.co.uk/

    • Gość: max David Friedman:)) poleca KATOLA Chestertona :] IP: *.net.bialystok.pl 22.11.01, 21:43
      ------------------------------------------------------------------------------

      David Friedman anarchokapitalista (okreslił swojego ojca zartem(?) ze jest
      socjalistą) wink

      ------------------------------------------------------------------------------
      G.K. Chesterton XIX wieczny katolicki orthodox liberał a scislej libertarianin
      krytykował kapitalizm XIX wieku za to ze był za mało wolnosciowy! i jest jakze by
      inaczej polecany przez samego anarcho-kapitaliste Davida Friedmana ( ateisty? )
      ale który wie ze panstwo nie moze narzucac siłą jakiegokolwiek swiatopogladu
      ... anarchokapitalizm! smile


      ( Doku! wiesz ze dla mnie Rydzyk to posoborowy zwolennik narodowego jezyka we
      mszy św. a ja jestem łacinnikiem! tak jak Korwin-Mikke! dla mnie II sobór
      watykanski to symbioza Jezusa z Leninem SOC!smile
      czytałes moze KATOLA J.Mackiewicza? czy liczysz "swoją" "pensje"?

      Ja nie cierpie teologow wyzwolenia w Kosciele Katolickim!
      I dlatego smieszy mnie SOCJALISTYCZNE LPR i SOCJALISTYCZNE srodowisko ZNAK i
      wszelcy inni lewicowi "katolicy" "religijni ateisci" (Ty!Doku z przymusem
      nauczania!)

      A TAK "bawie sie" Rydzykiem ( a ja wiem ze on jest socjalista! co jest dziwne? )
      ale zauwazam jedną rzecz SMIESZNĄ wiekszy fanatyzm u Ciebie niz u Rydzyka! )
      a o sposobie obrabiania to juz chyba zajażyłes co? crying

      ZDZIWIONY?smile)

      poprostu smiesza mnie ci co krzyczą w stylu "Łapaj złodzieja" ( to o Tobie Doku i
      innych? )

      SOCJALISTYCZNE PANSTWO
      ----------------------

      Ja ciagle widze przykazanie Proroka Mojzesza 7. NIE KRADNIJ! i je stosuje do
      "PANSTWA"!

      Czasy sie zmieniły Koleś! I moze twój mózg tego nie wytrzyma ale to juz Twoja
      sprawa! jednym idzie łatwiej zrozumienie co i dlaczego a innym (np.Tobie)
      ujawiaja sie "obsesje" ( czy sam tak powiedziales? fanatyczku )

      czytaj: pogłęb swoją wiedze! ( nie wiem czy w panstwowej szkółce )





      bezuprzedzen.pl/biblioteka/chesterton_gilbert_keith.shtml


      www.obywatele.phg.pl/mechanizmy_wolnosci.html

      sierp.tc.pl/friedma2.htm

      sierp.tc.pl/friedman.htm

      cytat wink

      A teraz SIEKIERA! wink DAVID!smile)))

      W tym kraju [USA - przyp. tłum] eksperyment ten był robiony wiele razy, na bardzo
      małą skalę. Komuny, które przetrwały start ze wspólnym celem, utrzymywała albo
      surowa religia, albo charyzmatyczny przywódca. Inne nie funkcjonowały.

      Z dokładnie takim samym błędem spotykam się wśród wolnościowców, którzy
      przedkładają ograniczony rząd nad anarchokapitalizm. Ograniczony rząd, mówią,
      może zagwarantować jednolitą sprawiedliwość opartą na obiektywnych zasadach. W
      anarchokapitalizmie prawo zmienia się w zależności od miejsca i osoby, ze względu
      na irracjonalne pragnienia i przekonania rozmaitych klientów, którym muszą służyć
      różne agencje rozjemcze i ochroniarskie.

      Argument ten opiera się na założeniu, że ograniczony rząd jest organizowany przez
      populację, w której wszyscy lub większość wierzy w te same słuszne podstawy
      prawa. Jeśli dana jest taka populacja, to anarchokapitalizm wytworzy takie samo
      jednolite, słuszne prawo; nie będzie rynku na jakiekolwiek inne. Ale tak, jak
      kapitalizm może przystosować się do rozmaitości indywidualnych celów, tak
      anarchokapitalizm może przystosować się do rozmaitości indywidualnych poglądów na
      temat sprawiedliwości.

      Idealna obiektywistyczna społeczność z ograniczonym rządem jest lepsza od
      społeczności anarchokapitalistycznej w ściśle tym samym sensie, co społeczność
      socjalistyczna jest lepsza od kapitalistycznej. Socjalizm z doskonałymi ludźmi
      działa lepiej niż kapitalizm z niedoskonałymi; ograniczony rząd z doskonałymi
      ludźmi działa lepiej niż anarchokapitalizm z niedoskonałymi. Lepiej jest nosić
      bikini, gdy świeci słońce, niż płaszcz, gdy pada deszcz. Ale nie jest to żaden
      argument przeciw noszeniu parasola.



      FREE YOUR MIND! wink

      doku jak tam leterki?


      Jezus+David+Mojzesz smile)) ( a łacina na mszy to dla wystraszenia lewackich
      narodowo-socjalistycznych katoli! wszelakich! ) - a tym wie Korwin-Mikke! )


      Gdy umrze socjalistyczny Papiez Jan Paweł II a pojawi sie Murzyn Łacinnik!
      pójdziemy na browarek co?wink
    • max_bialystock SIERP! [czy juz przygotowałeś swój umysł?] action! 23.11.01, 12:57

      "Ci, którzy sprawują władzę to rząd. Pozostali to nierząd."

      (Krzysztof Martyna)


      GOTOWY? no to fruuu!smile



      sierp.tc.pl/

      sierp.tc.pl/wan.htm WIRTUALNE ARCHIWUM NIERZĄDU

      sierp.tc.pl/links.htm DZIWNE I CIEKAWE MIEJSCA W SIECI

      polecane przez Jacka Sierpińskiego
    • max_bialystock WOLNOŚĆ SŁOWA? 23.11.01, 13:11
      http://sierp.tc.pl/wolslow.htm

      David Ramsay Steele


      WOLNOŚĆ SŁOWA
      Wielu ludzi jest za wolnością słowa dla siebie samych i dla tych, którzy się z
      nimi zgadzają. Wolnościowcy orędują za wolnością słowa dla każdego.

      "Wolność słowa" jest całkowicie pozbawiona sensu, o ile nie oznacza wolności
      wulgarnych, zepsutych, antyspołecznych monstrów do rzygania swoim brudem na
      każdego, kto ma ochotę ich słuchać. Testem wolności słowa jest wolność
      propagowania idei i wartości, które uznajemy za kompletnie błędne lub skrajnie
      zepsute.

      Dawniej testem wolności słowa była "wolność sumienia" w sensie religijnym. Dziś
      wolność uprawiania religijnych praktyk na wszelkie sposoby lub nieuprawiania
      ich w ogóle jest niemalże poza dyskusją i ludzie pogardzają tym, co uważają za
      szczególną "nietolerancję" lub "fanatyzm" w Iranie czy Libanie. Dla ludzi w
      Europie Zachodniej wyznanie nie znaczy już wiele. (Tym niemniej rządy
      prześladują scjentologów czy moonistów, mając do pewnego stopnia poparcie
      tradycyjnych kościołów, chcących stłumić konkurencję na rynku religii). Dla
      typowego brytyjskiego agnostyka bycie tolerancyjnym w stosunku do różnic
      wyznaniowych znaczy mało. Testem wolności słowa dla takiej osoby są: wolność
      pornografii, wolność szerzenia rasizmu, wolność prezentowania seksistowskich
      plakatów, wolność reklamowania papierosów i whisky bez ostrzeżeń medycznych.

      DLACZEGO WOLNOŚĆ SŁOWA?

      Dlaczego powinniśmy pozwolić ludziom, o których wiemy, że są w błędzie, na
      głoszenie ich poglądów? Przyczyn jest wiele, ale być może najważniejszą jest
      ta, która w streszczeniu brzmi następująco: jeśli zbudujemy machinę do
      zakazywania czyichś poglądów, nie możemy zagwarantować, że ta straszna siła
      zawsze będzie używana w sposób, w jaki chcemy. Gdy pewna liczba ludzi łączy się
      w żądaniu zakazania X, niektórzy z nich nie mają nic przeciwko wolności Y, a
      inni nie mają nic przeciwko wolności Z. Ale trochę inna koalicja może zakazać
      także Y, a jeszcze inna może zakazać Z. Może się nawet zdarzyć, że niektórzy z
      tych, co poparli jeden zamach na wolność spostrzegą później, że aparat
      represji, który pomogli zbudować, zwraca się przeciwko nim samym. Bolszewicy z
      Ligi Antynazistowskiej domagają się, aby państwo zakazało działalności Frontu
      Narodowego. Niewielka zmiana w politycznym klimacie i prawa, które pomogą oni
      być może ustanowić, zostaną użyte do zakazania bolszewizmu. Wiele feministek
      jest za tym, by pornografię stłumić przemocą. Niewielka zmiana w modzie
      intelektualnej i środki popierane teraz przez niektóre feministki mogą być
      użyte do zakazania feminizmu.

      WOLNOŚĆ SŁOWA DLA FASZYSTÓW I BOLSZEWIKÓW!

      Faszyści (szeroko rozumiani, włączając w to narodowych socjalistów) i
      bolszewicy prześcigają się w próbach nakłonienia państwa, by zakazało
      działalności jednym lub drugim. Argumenty, jakimi się posługują, w sytuacji,
      gdy lwia część populacji nie czuje żadnej sympatii ani do tych, ani do tamtych,
      mogą zawsze obrócić się przeciw nim samym. Bolszewicy mówią, że nie powinniśmy
      pozwolić wypowiadać się Frontowi Narodowemu (kontrolowanemu przez narodowych
      socjalistów), bo narodowy socjalizm zamordował miliony ludzi. Ale to samo
      zrobił bolszewizm.

      Czasami sugeruje się, że wolność słowa powinna przysługiwać jedynie tym, którzy
      pozwoliliby na nią innym, gdyby doszli do władzy. Wolnościowcy sprzeciwiają się
      takiemu kryterium. Faktem jest, że ogromna większość politycznych wypowiedzi
      popiera państwową cenzurę w pewnych okolicznościach (takich jak wojna) i nie
      można tu przeprowadzić wyraźnej granicy.

      WOLNOŚĆ SŁOWA DLA "SIEWCÓW ZGNILIZNY"!

      Jest niebezpieczne, że wiele argumentów co do wolności pornografii opiera się
      na rozważaniu tego, czy jest ona szkodliwa. Wolnościowcy mówią, że pornografia
      nie powinna być ograniczana przez państwo bez względu na to, jak może być
      szkodliwa.

      Jest dowiedzione, że katolicy są statystycznie ponadprzeciętnie skłonni do
      popełniania przestępstw (interesujące - przyp. tłum.). Czy powinno się pozbawić
      wolności nawracania na katolicyzm? Wśród młodych Murzynów jest większy procent
      przestępców niż w całości populacji. Czy młodzi Murzyni powinni być zamknięci w
      więzieniu? Karanie każdego z jakiejś określonej kategorii tylko dlatego, że
      kategoria ta jest statystycznie związana z czymś przykrym jest niesprawiedliwe.
      Dlatego żadne "badania" nad "efektami" pornografii nie mogą nigdy
      usprawiedliwiać jej zakazywania, choć mogłyby pomóc usprawiedliwić
      antypornograficzny kodeks moralny, dobrowolnie akceptowany i rozpowszechniany
      przez pokojową perswazję.

      Argumentacja za wolnością w jakiejkolwiek sferze nie opiera się na odrzuceniu
      tego, że korzystanie z tej wolności przez pewnych ludzi może mieć szkodliwe
      następstwa. Opiera się ona na przyjęciu, że stłumienie tej wolności będzie
      miało bardziej szkodliwe następstwa.

      WOLNOŚĆ REKLAMY!

      Wszelkie słowo, lub inny rodzaj komunikacji, jest formą "reklamy".
      Przyprawiające o mdłości etatystyczne poglądy Richarda Hoggarta i J. K.
      Galbraitha są przez nich rozpowszechniane przy pomocy dużo bardziej wyszukanych
      sztuczek niż jakikolwiek proszek do prania. Interesujące byłoby usłyszeć, jak
      skomentowaliby oni ustanowienie przez rząd komisji do redagowania ich pism w
      celu zapewnienia ich "przyzwoitości, zgodności z prawdą i uczciwości".

      Ci, którzy opowiadają się za prześladowaniem reklamy mówią czasami, że reklamy
      jakoby mogą zmuszać ludzi do kupowania towarów wbrew ich woli. Są to frazesy,
      ale nawet gdyby było to prawdą, ludzie powinni mieć wolność dawania reklam tak
      samo, jak wolność praktykowania hipnozy.

      Badania wykazały, że reklamy obniżają ceny. Można to łatwo oszacować w
      przypadku tych usług, gdzie nielegalność "kaptowania" (oferowania dobrej usługi
      po niskiej cenie) jest wielką barierą dla konkurencji.

      ZNIEŚĆ PRAWA O TAJEMNICY PAŃSTWOWEJ!

      Przepisy dotyczące tajemnicy państwowej bronione są czasami na
      gruncie "bezpieczeństwa narodowego". Nie akceptując tu jakiegokolwiek
      usprawiedliwienia dla jakiejkolwiek cenzury, trzeba podkreślić, że większość
      działalności, do której stosuje się te przepisy nie ma żadnego związku z
      bezpieczeństwem, wyjąwszy bezpieczeństwo nieodpowiedzialnych biurokratów. Musi
      ustać wszelki nacisk państwa na gazety i stacje nadawcze.

      WOLNOŚĆ NADAWANIA!

      Jakikolwiek miłośnik wolności byłby przerażony odwiedzając kraj, gdzie wolno
      istnieć jedynie czterem drukowanym czasopismom, dwóm zarządzanym bezpośrednio
      przez państwo i dwóm wynajmowanym przez nie prywatnym spółkom. A taka jest
      sytuacja brytyjskiej telewizji!

      Rząd powinien się całkowicie wynieść z nadawania. Nie powinien ani posiadać
      stacji radiowych i telewizyjnych, ani wydawać na nie licencji. Prawo do
      nadawania na określonej częstotliwości byłoby prywatną własnością, tak jak
      kawałek ziemi. Byłoby całkowicie sprawą właściciela fali, co postanowiłby na
      niej nadawać. Byłyby setki stacji telewizyjnych - a przy zniesieniu kontroli
      rządu nad telewizją kablową nawet tysiące. Wiele z nich byłoby opłacanych przez
      abonentów, tak, że nie byłoby potrzeby przerywania programów reklamami. Na
      dziesięć tysięcy stacji mogłoby być parę specjalizujących się w twardym porno.
      Pani Whitehouse mogłaby łatwo ustawić swój odbiornik tak, by nie odbierał tych
      stacji.

      WOLNOŚĆ NIESŁUCHANIA

      Wolnościowcy opowiadają się za wolnością słowa, która zawiera wolność do
      niewypowiadania się. Popieramy też wolność słuchania, która zawiera wolność do
      niesłuchania. Faszyści i bolszewicy powinni mieć swobodę rozpowszechniania swej
      propagandy, ale księgarnie i biblioteki powinny mieć swobodę nieprowadzenia
      jej. Pornografowie powinni mieć swobodę oferowania się ze swym handlem, ale ci,
      co nie chcą oglądać pornografii albo pozwalać na wchodzenie z nią w kontakt
      swoim dzieciom powinni mieć swobodę zawierania porozumień w celu jej
      uniknięcia. Państwo w żaden spos
      • max_bialystock WOLNOŚĆ SŁOWA[2] -- WOLNOŚĆ NIESŁUCHANIA 23.11.01, 13:14
        WOLNOŚĆ NIESŁUCHANIA

        Wolnościowcy opowiadają się za wolnością słowa, która zawiera wolność do
        niewypowiadania się. Popieramy też wolność słuchania, która zawiera wolność do
        niesłuchania. Faszyści i bolszewicy powinni mieć swobodę rozpowszechniania swej
        propagandy, ale księgarnie i biblioteki powinny mieć swobodę nieprowadzenia jej.
        Pornografowie powinni mieć swobodę oferowania się ze swym handlem, ale ci, co nie
        chcą oglądać pornografii albo pozwalać na wchodzenie z nią w kontakt swoim
        dzieciom powinni mieć swobodę zawierania porozumień w celu jej uniknięcia.
        Państwo w żaden sposób nie powinno ograniczać reklamy, ale gazety i stacje
        telewizyjne będą bez wątpliwości stosować swoje własne kodeksy, dostosowane
        zazwyczaj do tego, co chcą ich czytelnicy i widzowie.

        WOLNOŚĆ SŁOWA TO KWESTIA WŁASNOŚCI

        Na pierwszy rzut oka wolność do wypowiadania się i wolność do niesłuchania wydają
        się wchodzić ze sobą w konflikt. Co, jeśli A chce mówić do B, ale B nie chce
        słuchać A? Rozwiązaniem wszelkich takich problemów jest prywatna własność. Jeśli
        A jest w domu B, to B może zażądać, żeby A wyszedł lub się zamknął. Jeśli B jest
        w domu A, wtedy musi wyjść lub zostać słuchając A. Jeśli A przemawia w sali,
        której właściciel pozwolił, by była ona używana w tym celu, to B wolno wyjść lub
        zostać, ale nie zagłuszyć A.

        Czasami sugeruje się, że wolność słowa może być naruszana przez np. właściciela
        gazety. Jest to niezrozumienie znaczenia wolności w sensie społecznym.
        Jakakolwiek gazeta musi wybierać i odrzucać większość materiałów, które mogłyby
        być drukowane. Mało prawdopodobne, by "Daily Telegraph" drukował panegiryki na
        cześć Kuby Fidela Castro. Dziennikarz, który czuje pociąg do ich pisania, może
        zwrócić się o pracę w "Tribune". Oczywiście, czytelnicy gazety mogą woleć, żeby w
        gazecie było szerokie spektrum poglądów i mogą nie lubić arbitralnych
        interwencji. Ale nie mają oni do tego żadnego "prawa". Mają po prostu prawo
        przestać kupować tę gazetę, jeśli tego nie lubią. Wolność słowa absolutnie
        wymaga, żeby właściciel gazety miał swobodę "cenzurowania" jej zawartości w taki
        sposób, w jaki chce.

        W celu pogodzenia naszej wolności wypowiedzi z naszym prawem do tego, by przekaz
        nie był nam narzucany, wolnościowcy postulują całkowite odpaństwowienie ulic,
        dróg i miejsc publicznych. To, czy w oknach sklepu mają być przedstawiani nadzy
        ludzie w interesujących pozycjach, jest sprawą właściciela sklepu. Ale jeśli
        okaże się, że jest istotny popyt na ulice, na których jest zagwarantowany brak
        takich widoków, właściciele ulic w pewnych rejonach zawrą porozumienie z
        właścicielami sklepów, aby zapobiec takim wystawom. Właściciele ulic będą także
        regulować sprawę plakatów, mówców ulicznych, demonstracji, pikiet i oflagowania w
        szczególne dni. Nie ma powodu przypuszczać, że wszyscy z nich przyjmą w stosunku
        do jakiejś z tych działalności tę samą politykę.


        czy juz jasne jak?
    • Gość: doku Aby człowiek był wolny, musi być wolny od zagrożen IP: *.mofnet.gov.pl 23.11.01, 17:56
      Klucz do wolności, to uzasadnione poczucie bezpieczeństwa, że silniejszy
      fizycznie kolega nie zastosuje przymusu fizycznego, że ktoś, kto ma leszą broń
      niż ja nie zagrozi mi tą bronią, że dorośli nie będą zmuszali dzieci do
      określonych zachowań. Wolnym może być tylko człowiek, który nie jest zniewolony
      przez innego człowieka - wszystko jedno czy zniewalającym jest funkcjonariusz
      publiczny, czy prywatny szantażysta, czy ksiądz straszący piekłem, czy
      dysponujący jedzeniem opiekun dziecka.

      Jeżeli ludzie zapragną wolności, to pierwsza rzecz jaką muszą zrobić, to zadbać
      o to bezpieczeństwo - konieczny warunek wolności. Mogą zrobić to w ten sposób,
      że umówią się na proporcjonalne do zagrożenia opłacenie wynajętych ochroniarzy,
      dalej nazwę ich policją. Bogacz jest bardziej zagrożony (większa pokusa dla
      napastników, większa wartość zagrożonego mienia). Biedak nie będzie chciał
      wynajmować policji, bo nie jest celem dla zniewalających. Bogacz będzie więc
      silnie zainteresowany, aby płacić wysokie podatki, biedak nie zechce płacić
      podatków. Taka musi być struktura libertariańskiego czyli dobrowolnego systemu
      podatkowego. Na tym właśnie polega umowa społeczna między bogatymi, aby zgodnie
      i dobrowolnie płacić wysokie podatki.
      • Gość: max człowiek i wiara :) IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 18:40
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Klucz do wolności, to uzasadnione poczucie bezpieczeństwa, że silniejszy
        > fizycznie kolega nie zastosuje przymusu fizycznego, że ktoś, kto ma leszą broń
        > niż ja nie zagrozi mi tą bronią, że dorośli nie będą zmuszali dzieci do
        > określonych zachowań. Wolnym może być tylko człowiek, który nie jest zniewolony
        >
        > przez innego człowieka - wszystko jedno czy zniewalającym jest funkcjonariusz
        > publiczny, czy prywatny szantażysta, czy ksiądz straszący piekłem, czy
        > dysponujący jedzeniem opiekun dziecka.
        >
        > Jeżeli ludzie zapragną wolności, to pierwsza rzecz jaką muszą zrobić, to zadbać
        >
        > o to bezpieczeństwo - konieczny warunek wolności. Mogą zrobić to w ten sposób,
        > że umówią się na proporcjonalne do zagrożenia opłacenie wynajętych ochroniarzy,
        >
        > dalej nazwę ich policją. Bogacz jest bardziej zagrożony (większa pokusa dla
        > napastników, większa wartość zagrożonego mienia). Biedak nie będzie chciał
        > wynajmować policji, bo nie jest celem dla zniewalających. Bogacz będzie więc
        > silnie zainteresowany, aby płacić wysokie podatki, biedak nie zechce płacić
        > podatków. Taka musi być struktura libertariańskiego czyli dobrowolnego systemu
        > podatkowego. Na tym właśnie polega umowa społeczna między bogatymi, aby zgodnie
        >
        > i dobrowolnie płacić wysokie podatki.





        są różne rozwiazania! trzeba kiedys usiasc i dobrze pokombinowac jak to zrobic
        w takim tempie jak bolszewicy w R. wink

        np. przejecie przez towarzystwa ubezpieczeniowe roli ochroniarza własnie za
        ubezpieczenie smile) jasne jest ze oni zainteresowani sa tym by nie było kradziezy
        właman zabójstw ( smiesznie proste nie?)

        Czy byłeś kiedys w jakimkolwiek sklepie? wink
        Wiesz ja np. czasami nie widze policjanta z kilka dni na oczy! ( płace daninke
        absurdalną! ) a tego ochroniarza codziennie (ZA DARMO!)

        Ale jak to zrobic w demokracji!smile

        co wtedy gdy ludzie zrozumieją ze nie chcą płacic pod przymusem np.
        w takim wydaniu:
        Mamy demokracje ludziom jest tak zle ze niechcą nawet isc na wybory
        idą sami "fanatycy" wink 30% ogółu i 16% chwyta "Kurwa dlaczego mam płacic na tych
        pierdolonych SLDowcow!" przegłosowuje projekt tajnych fanatyków Liber. np.
        dobrowolne umowy o usługi z panstwem (socjalisci znikaja jak kamforasmile))
        i fruuu... umowy na 2 5 10 lat trzeba trosze pogłówkowac jakie płyty grać na
        wiecach! wink)

        polecam link zlot "oszołomów" smile)) wybuchowy! amalgamat

        www.libertarianizm.pl/wlodek1.html


        a tak na konec w takim "anty-systemie" prawem doboru naturalnego ostaną sie ino
        Ci co maja zaufanie i wiare do drugiego człowieka maja ZASADY uczciwosc, w umowach
        przestrzeganiu KŁAMCY i oszusci zniknął jak muchi! ( nie do konca oczywiscie )
        i dlatego religia bedzie istniała do konca(?) swiata! a co z pedofilami i innymi
        libertynami znikną z jakąs chorobą na którą nikt nie bedzie chciał dac złamanego
        grosza! wink (zart)

        Bogaci kapitalisci boją sie prawdziwego wolnego rynku! na nim nie ma koncesyjek i
        limitków jest POTWÓR - BEZWZGLEDNY KLIENT! wink)



        bolszewicy laissez faire łączcie sie!big_grin
    • Gość: max Christian Michel WALKA KLAS NIE JEST SKOŃCZONA :)) IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:13
      ---------------------------------------------------------------------------
      UWAGA! ja po tym tekscie lezalem w hibernacji przez trzy(?) dni
      ---------------------------------------------------------------------------

      sierp.tc.pl/wlodek/walka.htm

      www.libertarianizm.pl/wyzysk.html


      cytat na dobry poczateksmilehej!

      "Już biblia nauczała nas że praca to przekleństwo"

      ---------------------------------------------------------------------------

      Christian Michel

      WALKA KLAS NIE JEST SKOŃCZONA

      Dlaczego libertarianie powinni czytać Marksa i Engelsa...

      Szwajcarski pisarz Denis de Rougemont (1) zwykł zastanawiać się dlaczego
      spotkał tylu ludzi którzy czytali Marksa, ale nikogo kto by coś z niego
      wyczytał. No cóż, ja właśnie czytam Marksa, coś czego nigdy wcześniej nie
      robiłem, a co wydaje mi się być wielce stymulującym umysł zajęciem. Studiowanie
      Marksa może wydać się całkowitą stratą czasu. Czyż Historia nie udowodniła, iż
      jego idee były błędne, o ile nie po prostu śmiertelne? Jednocześnie deklaruję
      się jako libertarianin, cóż więc mógłbym zyskać z lektury obrony "kolektywnej
      własności środków produkcji" oraz "dykatatury proletariatu" ?

      Źródłem mojego zainteresowania Marksem był artykuł Hansa-Hermanna Hoppe
      opublikowany w jednym z francuskich pism dwa lata temu. (2) Od tego czasu
      przebrnąłem przez sporo książek i artykułów poświęconych temu zagadnieniu.
      Celem mojej dzisiejszej dywagacji będzie wyjaśnienie dlaczego uważam analizę
      historii przedstawioną przez Marksa za fundamentalnie prawidłową, poza jednym
      wątkiem - i to szczególnie ważnym, który naturalnie wyjaśnię - oraz dlaczego
      marksizm jest czymś co libertarianie mogą potraktować jako doskonałą pomoc w
      wyjaśnianiu ludziom znaczenia ucisku któremu są poddawani w naszych
      socjaldemokratycznych społeczeństwach.

      Sednem marksistowskiej filozofi historii jest, jak wszyscy wiecie, walka
      klasowa. Pierwsze zdanie Manifestu Partii Komunistycznej (3) mówi: "Historia
      wszystkich obecnie istniejących społeczeństw jest historią walki klas".
      Współautorem Manifestu był przyjaciel i ideowy stronnik Marksa - Engels,
      jednakże sposób w jaki książka się rozpoczyna - ta salwa - jest definitywnie
      dziełem Marksa. To Marks, nie Engels, ma tę wymaganą do napisania tego zdania
      zuchwałość - jest romantykiem, który wraz z Wiktorem Hugo i Ryszardem Wagnerem,
      śmie być heroiczny. Żaden z dzisiejszych intelektualistów nie wydaje mi się
      zdolnym do stworzenia wielkiej wizji przyszłości.

      Marks jest również moralistą. Dla niego historia ludzkości nie może być
      pozbawiona wartości, to nie jest historia skał, insektów czy ptaków, jest to
      raczej wielka walka pomiędzy Dobrem i Złem. Marks wyraźnie mówi kim są
      odwieczni nikczemnicy i bohaterowie. Przemoc ma swoje znaczenie, gdzieś nas
      prowadzi. Historia ma swój cel.

      Pozwólcie, że przedstawię moją interpretację marksistowskiej walki klasowej .

      • Gość: max PAŃSTWO IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:14
        PAŃSTWO

        Zaraz po deklaracji w pierwszym zdaniu Manifestu mówiącej że historia jest
        historią walki klasowej, Marks stwierdza w przypisie że chodzi tu o "historię
        pisaną". Przed wynalezieniem pisma społeczeństwa były zorganizowane w
        koczownicze grupy składające się z nie więcej niż setki osób. Podział pracy,
        poza seksualnym, praktycznie nie istniał. Szczep wyznaczał wodza, który według
        dzisiejszej etnologii miał bardzo ograniczoną władzę. Jego główną funkcją było
        rozwiązywanie konfliktów między członkami szczepu i to nie jako sędzia (nie
        miał tak daleko sięgającej władzy) lecz jako charyzmatyczny mediator mający na
        celu wygaszanie sporów. Jego autorytet był ograniczony do prowadzenia
        polowania, oraz oczywiście, wojny. To wszystko.

        W swoim eseju "Pochodzenie własności, rodziny oraz państwa" (4) Engels opisuje
        strukturę socjalną tych prymitywnych szczepów jako bardzo zbliżoną
        do "anarchii". Chciałbym tu jeszcze dodać, że dzisiejsza antropologia
        podtrzymuje analizę Engelsa. Prymitywne społeczności nie znały niczego co
        przypominałoby władzę polityczną, nie mówiąc już o państwie. Nie było ono
        potrzebne. Pierre Clastres w swojej fascynującej książce "Społeczeństwo
        przeciwko państwu" (5) zauważa, iż jedyną cechą różniąca "prymitywne"
        oraz "nowoczesne" społeczeństwa nie jest ani rolnictwo, ani osiadły tryb życia
        lecz instytucja państwa. Nowożytne społeczeństwo to społeczeństwo poddane
        władzy państwa. Tak zwane prymitywne społeczności nie były poddanymi władzy
        państwowej.

        Szczepy koczownicze zwane przez Engelsa rodami nie akumulują wielu dóbr wedle
        standartów ekonomicznych. Jedyny kapitał jaki jest w użyciu to to, co można
        udźwignąć na własnych plecach lub przetransportować na grzbiecie zwierzęcia,
        czyli niewiele. Toteż przemoc pomiędzy szczepami jest ograniczona (nie ma czego
        podbić ani zrabowac). Wojna jest traktowana bardziej jako sport, jak brutalna
        dyscyplina. Należy zauważyć że wojna była grą rozgrywaną przez cały szczep.
        Wszyscy zdrowi mężczyźni szli na wojnę gdy sytuacja tego wymagała; nie było
        profesjonalistów.

        Jak powstała instytucja państwa? Wraz z rozwojem rolnictwa rozpoczął się proces
        akumulacji kapitału. By prowadzić uprawy należało wcześniej oczyścić ziemię.
        Drzewa musiały być wykorzenione, pola nawodnione, zaorane i zasiane. Należało
        zbudować spichrze dla przechowania zboża na obsianie następnego zbioru.
        Wszystkie te przygotowania mogą zająć wiele miesięcy, jest to również ciężka
        praca. Wobec tego ludzie zaczeli się zastanawiać: "Dlaczego to my mamy to
        robić? Gdy wyruszamy na wojnę, bierzemy jeńców, niech więc zatem oni wykonują
        najcięższe prace".
        W ten sposób, twierdzi Engels, społeczeństwo doświadczyło pierwszego podziału
        na klasy, podziału na klasę panów i klasę niewolników, na wyzyskiwaczy i
        wyzyskiwanych.

        Oczywiście społeczeństwo które zgromadziło kapitał staje się obiektem zazdrości
        sąsiadów. Wojna przestaje być sportem, może się opłacać, i to bardzo
        - jeśli wroga ziemia została już oczyszczona, nawodniona, a w magazynach
        znajdują się roczne zapasy można zaoszczędzić sobie inwesycji oraz ciężkiej
        pracy. Wobec tego każde społeczeństwo musiało zorganizować pewien rodzaj stałej
        obrony przed rabusiami i najeźdźcami. Każde społeczeństwo wydało nadwyżki
        swoich zapasów na opłacenie grupy ludzi która nie miałaby innych funkcji poza
        obronnymi, w ten sposób stworzono profesjonalną armię. Gdy już władcy mieli
        zbrojną siłę pod ich komendą, pojawiła się pokusa stałego używanie tej siły
        przeciwko własnemu ludowi tak by umocnić władze rządzącego. W ten sposób, jak
        mówi Engels, powstała nowa instytucja która miała na celu zachowanie "porządku"
        w społeczeństwie, rzecz jasna porządku przychylnego dominującej klasie. (6) Ta
        instytucja jest zwana "państwem". Pozwolę sobie zacytować Engelsa: " Aby
        utrzymać tę publiczną władzę obywatele państwa muszą wnosić opłaty, czyli
        podatki. Podatki były całkowicie nieznane w dawnym społeczeństwie , dziś wiemy
        o nich zdecydowanie więcej niż potrzeba! Wraz z postępem cywilizacyjnym nawet
        podatki nie są wystarczające; państwo rysuje plany na przyszłość, zaciąga
        pożyczki i zadłuża się. Nasza stara Europa może wiele o tym opowiedzieć! " (7)
        [Engels napisał to w 1867 roku. Co miałby do powiedzenia dziś na temat naszej
        nowoczesnej Europy gdzie państwa grabią 50% wszystkich dóbr wytworzonych przez
        społeczeństwo oraz posiadają długi o wartości równej dwuletniej produkcji
        narodowej?!] "Urzędnicy będący w posiadaniu publicznej władzy wraz z prawem do
        opodatkowania prezentują się jako organy społeczeństwa stojące ponad tym
        społeczeństwem. Reprezentanci władzy odseparowanej od społeczeństwa muszą mieć
        przyznany prestiż na podstawie specjalnych dekretów które czynią ich osobliwie
        uprawomocnionymi oraz nienaruszalnymi." "Państwo nie jest narzucone
        społeczeństwu przez siły z zewnątrz... Jest to raczej produkt społeczeństwa
        znajdującego się w pewnym stopniu rozwoju..."

        Pierwszą kwestią jaką chciałbym poruszyć wraz z Marksem i Engelsem jest państwa
        jako twór człowieka. Państwo w przeciwieństwie do np. królowej w kolonii mrówek
        czy ulu nie jest nieodłącznym elementem ludzkości . Społeczeństwa ludzkie
        istniały bez państwa, nie ma zatem podstaw do twierdzenia że nie moglibyśmy się
        tak zorganizować w przyszłości. Druga uwaga odnosi się do Marksa i Engelsa
        mówiących nam o państwie jako instrumencie opresji używanym do kontrolowania
        wyzyskiwanych mas. Bez państwa wyzysk nie byłby możliwy.

      • Gość: max IDEOLOGIA IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:15
        IDEOLOGIA

        Tak więc, dominująca klasa jest tylko ułamkiem populacji, czasami na poziomie
        10% do 20%. Oczywiście 10% nie może wyzyskiwać 90%. Dlaczego zatem tej
        mniejszości udaje się utrzymać przy władzy?

        Kontrolowanie państwa to nie wszystko. Utrzymywanie armii profesjonalnych
        bojowników nadzorującej obywateli którzy często nie mają prawa do noszenia
        broni jest w rzeczy samej sposobem na narzucenie zwierzchności nad
        społeczeństwem, ale nie jest gwarancją tej zwierzchności. Jak pokazała
        historia, powstania, protesty uliczne czy strajk generalny mogą obalić każdy
        rząd, nawet ten wspierany przez wojsko. Klasa rządząca używa zatem także
        innnych środków do utrzymywania władzy.

        Ideologia, oraz zrozumienie jak działa ideologia jest być może największym
        wkładem Marksa do nauki historii. Ideologie to zmieniające się idee, wartości,
        a nawet uczucia które jednostki doświadczają ze strony społeczeństwa. (8)
        Ideologie prezentują dominujące idee, wierzenia oraz wartości klasy rządzącej,
        jako idee całego społeczeństwa. Jednostki które rozumują za pomocą terminologii
        stworzonej przez innych ludzi nie mogą pojąć jak społeczeństwo funkcjonuje -
        nawet nie podejrzewają , iż są wyzyskiwani. Marksiści tacy jak Gramsci, Lukacs
        i Althuser rozwineli wielce marksistowską koncepcję ideologii. Ich wkład jest o
        wiele większy od tego co dostrzegała Ayn Rand pisząc o usprawiedliwianiu prez
        nich "cnoty altruizmu"

        Dla Marksa, a zwłaszcza dla Gramsciego ideologia to przestępstwo doskonałe.
        Przestepstwo doskonałe to nie tyle czyn zabroniony, którego sprawca pozostaje
        nieznany, ale raczej zdarzenie z którym nikt nie wiąże faktu dokonania
        przestępstwa, to śmierć której przyczyna uznano nieszczęśliwy wypadek przez co
        nikt nie będzie szukał zabójcy. U Marksa ofiary władzy nie muszą się z niczym
        zgadzać, nie widzą siebie jako ofiar. Wręcz przeciwnie, stwierdzają "mój pan
        jest dobry, żywi mnie codziennie i nie bije tak często jak na to w
        rzeczywistości zasługuję".

        Tworzenie ideologii jest zadaniem intelektualistów, do niedawna w większości
        wywodzili się oni z kleru. Znacie zapewne słynne powiedzenia Marksa na temat
        religii będącej "opium dla ludu". (9) Religia była odbierana jako rodzaj środka
        uspokajającego rozum. Tak więc nawet gdy ludzie wreszcie zrozumieli wyrządzane
        im zło nie buntowali się, po przełamaniu jednej linii obrony natrafiali na
        drugą : "Tak mój przyjacielu, masz rację, Bóg dał ci miejsce na nizinach
        społeczeństwa, ale zrobił to dla twojego dobra, jeśli będziesz nam posłuszny
        wynagrodzi cię w przyszłym życiu"; "nierówność społeczna wynika z bożego planu;
        przykro mi stary, ale akurat zdarzyło się tak, że to właśnie ty, a nie ja
        jesteś jednym ze sług ale nie chciałbyś chyba buntować się przeciwko woli
        bożej, czyż nie ?".

        Klasa rządzaca uzbrojona w takie środki jak państwowa policja i ideologia nigdy
        łaskawie nie odda swojej władzy, bo niby dlaczego miałaby to zrobić? Wygląda
        przecież na to, że ma środki pozwalające na rządzenie po wsze czasy. Mimo to
        historia pokazuje, że zmiany miały miejsce. Marks wskazuje dwie takie
        transformacje w histori ludzkości, od niewolnictwa do feudalizmu oraz od
        feudalizmu do kapitalizmu.

      • Gość: max:) REWOLUCJE / WOLNOŚĆ IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:17
        REWOLUCJE

        Co zatem powodowało te nagłe zmiany? Odpowiedź brzmi: techniczne wynalazki
        które wymusiły zmiany w procesach produkcyjnych. Marks jest często określany
        mianem zwolennika technologicznego determinizmu, co udowadnia się wyrwanymi z
        kontekstu cytatami: "Wiatrak stwarza społeczeństwo z panem feudalnym, maszyna
        parowa stwarza społeczeństwo z kapitalistą przemysłowym." (10) W rzeczywistości
        kwestia ta jest nieco bardziej skomplikowana. W skrócie możemy powiedzieć że
        władza klasy rządzącej opiera się na kontroli nad pewnymi artykułami, będącymi
        źródłami bogactwa. Klasa dominująca nie może jednak przewidzieć powstania
        nowych technologii, a tym bardziej je kontrolować . Gdy taka technologia
        powstanie może ona dostać się w ręce grupy, która nie jest częścią dominującej
        klasy. Nagle ci pionierzy powodują transformację w znanym społeczeństwu
        procesie produkcji, a co za tym idzie także w sposobie w jaki społeczeństwo o
        sobie myśli. Jak mówi Marks, sposób w jaki pracujemy, to co robimy, wpływa na
        to kim jesteśmy. Rosnąca liczba ludzi którzy są związani z nową technologią
        widzi społeczeństwo w innym świetle, a w końcu zaczyna kwestionować prawo klasy
        rządzącej do władzy. Te właśnie zjawiska nieraz miały miejce w historii. Na
        przykład, siedemnastowieczne wynalazki wieku z maszyną parową na czele były
        konsekwencjami filozofii oświecenia, która to filozofia ujawniła
        bezzasadność "pochodzących od Boba praw królów", jak również bezzasadność
        wszystkich arystokratycznych przywilejów, co wkrótce doprowadziło do rewolucji
        francuskiej i amerykańskiej.

        Trudno ocenić wagę analizy historii dokonanej przez Marksa i Engelsa. Zgadzam
        się ze wszystkim co powiedzieli na temat walki klas i funkcji ideologii przed
        okresem Oświecenia. Oczywistym jest, że niewolnik nie mający prawa do
        posiadania na własność czegokolwiek, jest wyzyskiwany. Chłop pańszczyźniany był
        w niewiele lepszej sytuacji. Związany z ziemią nie mógł jej opuścić i w wyniku
        tranzakcji sprzedawany był wraz z nią. Jednakże nie mogę zgodzić się z
        twierdzeniami Marksa, że robotnik w reżimie kapitalistycznym jest pozbawiany
        własności tak samo jak chłopi pańszczyźniani.

        Marks wierzy że nowa dominująca klasa powstała po Rewolucji Przemysłowej składa
        się wyłacznie z właścicieli kapitału - burżuazji. Takie rozumowanie jest moim
        zdaniem oparte na błędzie logicznym.

        WOLNOŚĆ

        Jest błędem logicznym głoszenie, iż jeżeli dwa zjawiska zachodzą równoczesnie
        jedno z nich musi być konsekwencją drugiego. Ta logika przypomina mi jedną z
        ulubionych historyjek Husslera: pewien facet pije whisky z sokiem, w końcu się
        upija, następnie pije gin z sokiem, poczym się upija, wreszcie bierze wódkę z
        sokiem i równiez się upija co doprowadza go do wniosku że upija się sokiem. Nie
        chcę tu poniżać inteligencji Marksa, ale twierdzi on, że właściciele
        niewolników mieli władzę polityczną, wyzyskiwali swoich niewolników i w ten
        sposób bogacili się, feudałowie również mieli ten rodzaj władzy, wyzyskiwali
        swoich chłopów pańszczyźnianych i tak się bogacili, kapitaliści są bogaci,
        wobec tego muszą wyzyskiwać robotników, czyż nie? Ale zaraz, zaraz...
        Kapitaliści nie mają władzy politycznej! To z pewnościa ma znaczenie. W
        przeciwieństwie do feudałów i właścicieli niewolników kapitaliści nie mogą
        przymusić nikogo do pracowania dla nich, finansowania ich przedsięwzięć, nie
        mogą konsumować cudzych dóbr. Marks udaje ignorancję w stosunku do faktu, iż
        wraz z pojawieniem się rewolucji przemysłowej nastała następna rewolucja która
        podzieliła władzę w społeczeństwie. Była to klasyczna rewolucja osiemnastego
        wieku która radykalnie zmieniła polityczne i prawne otoczenie. Ludzie mieli
        prawo do pracy tam gdzie chcieli i dla kogo chcieli. Marks demonizuje
        osiągnięcia tej rewolucji oraz tzw. "formalnej wolności". Znacie argumentację
        Marksa którą epatuje on czytelników "Kapitału": wprawdzie żaden policjant nie
        ciągnie siła robotnika do pracy, ale dzieje się tak tylko dlatego, że
        wystarczajacym bodźcem przymuszającym do pracy są wraunki socjalne. W swoim
        referacie "Nędza filozofi" Marks pisze: "W rzeczy samej jednostka odczuwa
        wolność jako postępowanie nie ograniczane przez zwykły związek innego
        człowieka, lub prez własność, przemysł, czy religię". Marne to filozofowanie
        Marksa... Wolność to "działanie nieograniczane" przez innych ludzi, wolność to
        swoboda posiadania, swoboda rynkowa, religijna. Nie ma innej. Odebranie tego
        oznacza stalinizm.

        Bogactwo królów, właścicieli niewolników, feudałów oraz ich sługusów pochodziło
        z zastosowania przemocy, z podbojów militarnych, podatków, rekwizycji,
        zniewolenia... bogactwo kapitalistyczne pochodzi z innych źródeł. W
        rzeczywistości kapitalista nie kradnie lecz zarabia pieniądze, w przypadku
        niektórych z nich te pieniądza są liczone w miliardach, ale kapitalista nie
        jest wyzyskiwaczem. Własność środków produkcji sama w sobie nie czyni nikogo
        wyzyskiwaczem. W tym miejscu Marks się myli. Zarabianie pieniędzy na
        dobrowolnej wymianie nie jest wyzyskiwaniem nikogo, jakże mogłoby być?

      • Gość: max PRACA!!!! :)) IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:18
        PRACA

        Marks wierzył w prawo własności. Gdyby było inaczej nie mógłby twierdzić, że
        robotnik jest okradany z wypracowanego przez siebie zysku. Jednakże
        nieokrzesany materializm Marksa oślepia jego zdolność spostrzegania, co w
        konsekwencji pozbawia go możliwości dostrzeżenia faktu, że w rzeczywistości
        robotnik nie uzyskuje wynagrodzenia za pracę lecz za pewną usługę za którą ktoś
        inny zgadza sie zapłacić. Praca jako taka jest szkodliwa. Już biblia nauczała
        nas że praca to przekleństwo. (11) Paradoksalnie, osiągnięcia państw
        marksistowskich podtrzymują mój punkt widzenia. Armie robotników latami
        harowały jak niewolnicy, nie wytwarzając przy tym dóbr a w gruncie rzeczy
        niszcząc je. Wydobywali miedź i ropę naftową by przekształcić to w nienadające
        się do użycia kable elektryczne i plastiki. Ekonomiści wyliczyli że wszyscy
        ludzie w Związku Radzieckim mieliby się o wiele lepiej jeżeli przestaliby
        pracować, a zajęli się sprzedażą swoich ogromych zasobów naturalnych, bez
        prób ich przetwarzania. Praca sama w sobie jest bezwartościowa. Wartość tkwi w
        wyświadczanej usłudze. Tak już jednak jest, że w większości przypadków nie
        można komuś świadczyć usług bez wykonania pewnego rodzaju pracy. Marks myli
        środki z celami. Jeżeli ktoś mógłby zapewnić mi klientów śpiąc, płaciłbym mu za
        spanie. Tak więc to nie praca jest tym za co kapitaliści placą, to usługa jest
        tym za co robotnik otrzymuje wynagrodzenie. Są ludzie którzy potrafią, z
        różnych powodów, świadczyć usługi na wielką skalę dla wielkiej ilości
        kupujących, zarabiają na tym krocie, są też tacy którzy nie znaleźli sposobu na
        udowonienie swojej pożyteczności co też tłumaczy różnice w dochodach, czasami
        nawet dość znaczne. Kapitalista jednak płaci za wszystkie usługi sprawiedliwą
        cenę, gdyby było inaczej, robotnik w politycznie wolnym społeczeństwie mógłby
        natychmiast przejrzeć ogłoszenia dla poszukujących pracy by sprawdzić czy inny
        zatrudniający oferuje wyższą cenę za tę samą usługę. Jeżeli znalezienie innego
        pracodawcy jest niemożliwe to udowadnia to sprawiedliwość płaconej stawki. Tak
        więc jeśli kapitalista płaci sprawiedliwe stawki a robtnicy nie są wyzyskiwani
        przez swojego pracodawcę kim są wyzyskiwacze? Jaka klasa jest dziś dominującą?

        Ta kwestia stanie się jasna jeżeli zrozumiemy, że istnieją dwa rodzaje
        przepływu dóbr w społeczeństwie: z użyciem przemocy, czyli poprzez sposób
        polityczny oraz poprzez wymianę i prezenty czyli działanie ekonomicznie. (12)
        Kapitalizm oznacza używanie handlu i darowizn, a nie polityki by umożliwić
        dystrybucję dóbr w społeczeństwie. Wszystkie inne sposoby sprowadzają się do
        użycia przemocy. Marks i Engels sami to podkreślają. Podstawą feudalizmu i
        niewolnictwa jest przymusowa władza państwowa. Owoce pracy są po prostu
        konfiskowane robotnikom, a w przypadku ich niezadowolenia i prób ucieczki
        policja z żołdakami sprowadzą ich tam gdzie jest ich miejsce i gdzie będzie
        można dalej ich wyzyskiwać. Wobec tego, czyż nie ma dzisiaj klasy która używa
        władzy policyjnej i wojskowej do konfiskowania produktów naszej pracy? Czyż nie
        ma dzisiaj klasy która ucieka się do politycznych ograniczeń, by zdobyć środki
        do życia? Ci którzy dziś używają przemocy, by zdobywać swoje dochody, tak jak
        setki lat temu panowie feudalni, to, oczywiście, wszyscy pracownicy państwowi.
        To oni nie zarabiają pieniędzy na wyświadczaniu usług które ludziom wydają się
        użyteczne na tyle, by za nie płacić. Pracownicy państwowi zbierają potrzebne im
        środki używając przemocy, przymusu, reketu, podatków (wszystkie te słowa są tu
        synonimami). To oni są nową klasą rządzącą. To my jesteśmy prześladowanymi.
        Zatem staje się oczywiste, moi przyjaciele, że walka klas nie jest skończona.
        Ciągle stoimy twarzą w twarz z naszymi wyzyskiwaczami, klasa przeciwko klasie.

        Jest zagadkowe dlaczego wyzysk przez klasę panującą państwowych urzędników i
        ich lokai nie jest oczywistym dla każdego. Dlaczego trwa, dlaczego znakomita
        większość populacji nie jest świadoma przesladowań których doświadcza? To
        prawda że większość ludzi w Europie nie postrzega podatków jako rabunku a
        narzuconych rządowych przepisów i regulacji jako przymusu. Możecie dziś spotkać
        ludzi którzy wyjeliby swoją broń by zastrzelić nastolatka kradnącego radio z
        ich samochodu. Ci sami ludzie zezwalają fiskusowi na odbiór 50% ich zarobków,
        każdego miesiąca, rok w rok, przez całe życie. Co więcej, by zdać sobie sprawę
        z tego ile fiskus rabuje należy wziąć pod uwagę połączoną wartość VAT-u
        płaconego od pierwszego w życiu zakupu, podatku dochodowego naliczonego od
        pierwszej pensji, oraz koszty niewykorzystanych z powodu braku zabranych
        pieniedzy, możliwości. Spróbujcie wyliczyć sobie do jakiego wyniku te liczby
        się dodają a oniemiejecie.

      • Gość: max "TONĄC W WYLICZENIACH" IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:23
        "TONĄC W WYLICZENIACH"

        Tak przy okazji, te 20% populacji w wieku produkcyjnym, jest w górnym
        przedziale proporcji feudałów i oficjalnego kleru w stosunku do całej populacji
        w czasach średniowiecza. Wydaje się istnieć prawo naturalne powstrzymujące
        klasę rządzącą od przekroczenia progu 20%. Ekologia daje nam wiele przykładów
        takiej stałej relacji pomiędzy wyzyskującymi i wyzyskiwanymi, pomiędzy liczbą
        drapieżników i ich ofiar. Wilki, na przykład, żerują na jeleniach. Gdy
        populacja wilka rośnie, zabijają za wiele jeleni; zaczynają głodować,
        najsłabsze padają z głodu i cała populacja wraca do punktu wyjścia. (14) Ta
        analogia ilustruje brak różnicy w naturze pomiędzy socjalizmem a
        socjaldemokracją. Różnica tkwi tylko w stopniowaniu. W ZSRR oraz wszędzie
        indziej w świecie socjalistycznym, drapieżniki zlikwidowały swoją zwierzynę, a
        przynajmniej tą której nie udało się uciec z kraju, toteż skończyło się na
        głodowaniu drapieżników. Socjaldemokratyczne państwa były na tyle sprytne by
        nie wystraszyć wszystkich "jeleni" i utrzymać wystarczającą dla prosperowania
        klasy rządzącej ilość przy życiu. Środowisko polityczne jednakże zmienia się na
        waszych oczach. Socjaldemokratyczne gospodarki nie rozwijają się tak szybko jak
        wcześniej, wstępowanie do klasy drapieżników jest postrzegane jako szybki i
        bezpieczny sposób na dostatnie życie. Rodziny chcą by ich córki pracowały w
        ministerstwach, rolnicy domagają się dopłat, przemysłowcy błagają o bariery
        celne, starcy chcą większych emerytur.

        Każda dominująca klasa doświadczyła tej chęci do podziału łupów wykazywanej
        przez ludzi z zewnątrz. Początkowo wyzyskiwacze mieli różne sposoby
        ograniczania wstępu innym. Na przykład, udział w klasie panów feudalnych był
        zapewniony tylko pochodzeniem. Wcześniej czy później dominująca klasa poddawała
        się naciskowi obcych i zależnych jednostek. Ateny musiały zezwolić na
        asymilację cudzoziemców zamieszkałych w mieście na stałe; zbyt wielu
        mieszkańców koloni stało się rzymskimi obywatelami (pomyślcie o apostole
        Pawle); we Francji pod władzą Ludwika XV, gdy szkatuły królewskie zaczynały
        świecić pustkami król wystawił na aukcję tytuły szlacheckie. Obecna klasa
        rządząca jest jeszcze bardziej osłabiona. Powstrzymanie liczby drapieżników
        zdaje się być coraz trudniejsze poprzez dopuszczanie nowych nie ze względu na
        pochodzenia a raczej ze względu na wyniki egzaminów. Ta metoda wyboru
        drapieżców polegająca na ocenie doświadczenia została uznana za największe
        osiągniecie Oświecenia: "La carri rre ouverte aux talents.." Nie potomkowie
        starych rodów ale najzdolniejsi obywatele, bez względu na pochodzenie socjalne,
        mieli rządzić krajem. Oczywiście ci nowi władcy po przejęciu kontroli nad
        systemem edukacji publicznej starali się, by program nauki faworyzował ich
        dziedzinę zawodową. Rzadko widuje się syna ambasadora pracującego jako robotnik
        i niewielu jest synów robotników na stanowiskach ambasadorów.

        Powtarzalność schematów w klasie rządzącej na przestrzeni generacji jest jej
        cechą charakterystyczną. Problemem obecnej klasy rządzącej, jak przewidział
        Marks, jest znów postęp technologiczny. Rozwój ekonomii od Wieku Maszyn do Ery
        Informacji wymaga wykwalifikowanych pracowników a nie niepiśmiennych robotników
        fabrycznych. Pracownicy Ery Informacyjnej są ludźmi mającymi zdolności do
        łamania wszelkich barier stojących na drodze do wstępu do klasy rządzącej.
        Toteż liczba drapieżników wzrasta. Jest to "wewnętrznym zaprzeczeniem" klasy
        rządzącej.

      • Gość: max DEMOKRACJA / WIELKIE KŁAMSTWO IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:25
        DEMOKRACJA

        Naturalnie nie jest to jedyny problem klasy wyzyskującej. Kolejnym zmartwieniem
        jest ideologia podtrzymująca legalizm władzy; filozofia oświecenia podtrzymuje
        reżim polityczny znany jako "demokracja". Odchylenie demokracji to
        przekształcanie nas wszystkich we wspólników przemocy stosowanej przeciwko
        społeczeństwu. Akceptujemy tę przemoc ponieważ mamy nadzieję na zostanie
        prześladowcami. W feudalizmie jest jasne kim są prześladowcy, a kim ofiary,
        decydowało bowiem o tym , jak już wcześniej zaznaczyłem, urodzenie. Rodzicie
        się albo niewolnikiem lub chłopem pańszczyźnianym, by do końca życia pozostać
        niewinną ofiarą swoich prześladowców. Demokratyczne procesy zacierają granicę
        pomiędzy nikczemnikami i ofiarami. Każdy ma szansę na łatwy udział w
        prześladowaniach. Za każdym razem gdy głosujemy wyrażamy chęć przejęcia
        kontroli nad częścią populacji, chęć wymuszenia na tych ludziach własnych
        ideałów i wartości jednocześnie wydzierając im środki finansowe potrzebne do
        osiągnięcia naszych celów. Demokracja jest systemem, który wykoleja duszę
        każdego i który czyni reketierem każdego mężczyzne i każdą kobietę. Po
        połączeniu demokratycznego rekietu z pęczniejącą klasą rządzącą brzemię ciążące
        na wyzyskiwanych masach staje się nie do podźwignięcia. Wyzysk jest nagi i
        brutalny. Nawet ideologia nie będzie mogła wkrótce wyjaśnić dlaczego jesteśmy
        obrabowywani.

        WIELKIE KŁAMSTWO

        Mimo wszystko, gdyby się nad tym głębiej zastanowić ideologia klasy rządzącej
        sprawdziła się do tej pory. Udało się jej przekonać nas, że bez państwa drogi
        nie byłyby budowane, biedni cierpieliby na ulicach, szpitale nie miałyby
        funduszy, nikt nie pisałby sztuk teatralnych. W radiu i telewizji, w gazetach,
        szkołach i na uniwersytetach jesteśmy pouczani że demokracja jest jedynym
        praktycznym systemem, że "sprawiedliwość społeczna" jest wspólnym dobrem, że
        jest moralnie akceptowalne przymuszanie osoby jeżeli chodzi o wspólne dobro, że
        cel uświęca środki, że w rządzie są eksperci którzy dbają o nasze dobro, którzy
        wiedzą lepiej niż my sami co jest dla nas dobre...

        Konserwatywne ideologie utrzymują że walka klasowa już nie istnieje, że teraz
        jesteśmy klasą średnią. Lewaccy ideologowie ciągle wierzą w idee wyzysku, ale
        jak mówią, wyzysk jest narzędziem bogatych, ponadnarodowych korporacji,
        finansjery z Wall Street i szwajcarskich bankierów... Nikt nigdy nie wspomina
        że wyzyskiwaczem jest państwowa biurokracja i jej lokaje, kompleks militarno-
        gospodarczy, dotowani farmerzy i przemysłowcy żyjący z pieniędzy wydartych
        masom pracującym. Ta ślepota jest zadziwiająca. Po mojej lewicy macie klasę
        ludzi z bronią. Oni kontrolują policję i sądownictwo, kontrolują media poprzez
        licencje nadawcze, stosują cenzurę. Wszystkie środki którymi rozporządzają
        pochodzą z podatków, waszych dochodów i oszczędności wyrwanych dosłownie pod
        pistoletem. (15) Po mojej prawicy macie ludzi, międzynarodowe firmy i małych
        biznesmenów, produktywnych robotników i twórców... To oni zapewniają wam
        pożywienie, budują wasze domy, przyłączają do sieci telefonicznej i kablowej,
        wytwarzają wasze ubrania, produkują wasza samochody i komputery - przy tym
        obawiają się tak bardzo, że przestaniecie kupować ich dobra iż wydają fortuny
        na ogłoszenia wydawane na śliskim papierze i wideoklipach.

        A kim są wyzyskiwacze? Ludzie z bronią - ludzie, którzy nie oferują wam niczego
        co chcecie mieć, inaczej nie mieliby potrzeby konfiskowania waszych pieniędzy
        by to wytworzyć, czyli rabusie? Błąd. Wyzyskiwacze to kapitaliści. Czyż to nie
        wytwór geniuszu jeśli chodzi o ideologów którzy spowodowali, że wielu ludzi
        wierzy, że wyzyskiwaczami są producenci, twórcy, zaopatrzeniowcy dóbr które
        lubicie kupować? Im większe kłamstwo tym bardziej się w nie wierzy. W filmie
        Francoisa Truffaut przedstawiono chłopca który spóźnił się na lekcję. Wie, że
        nauczyciel nie da wiary historii o spóźniających się pociągach, wypadku
        autobusowym i innym zwykłym wymówkom. Robiąc zatem smutną minę oświadcza: "Moja
        matka właśnie zmarła". Cała szkoła zbiera się by ofiarować wyrazy współczucia,
        nikt nie podejrzewa że ta tragiczna śmierć może być kłamstwem. Tak wielkie
        muszą być kłamstwa polityczne by można w nie uwierzyć.

      • Gość: max AWANGARDA KLASY PRODUCENTÓW !!!! :D IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:26
        AWANGARDA KLASY PRODUCENTÓW

        Czy ucisk będzie trwał wiecznie? Marks twierdzi że klasa robotnicza po zdaniu
        sobie sprawy z wyzysku obali klasę rządzącą. Świadomość klasowa może być
        zbudzona tylko przez awangardę, przez ludzi którzy już mają świadomość klasową
        i którzy agitują wewnątrz organizacji za przewodzeniem masom robotniczym w
        drodze do wyzwolenia. Warunki dla wyzwolenia są spełnione jeżeli równocześnie
        rewolucja technologiczna zmniejszy władzę klasy rządzącej. Rewolucja
        technologiczna, jak dobrze wiecie, jest w fazie dynamicznego rozwoju. Nie muszę
        wam tłumaczyć, wam "sieciowcom", w jaki sposób rewolucja informacyjna rozbija
        państwo narodowe. Jest natomiast interesującą uwaga Lenina odnosząca się do
        klasy rządzącej jako tej, która zawsze nieświadomie pracuje nad własnym
        upadkiem - obecnie odbywa się to poprzez zezwalanie na rozwój wyższej
        edukacji, wielokulturowości, globalizacji oraz internetu. Niemniej nie
        oczekujcie od ludzi, którzy cieszyli się polityczną władzą, przywilejami,
        dożywotnim zatrudnieniem, iż gładko oddadzą to wszystko. Rządzące klasy tego
        świata jednoczą się w celu kontrolowania naszego twórczego postępowania i
        naszego życia, zaczynając od zakazów szyfrowania danych do prześladowań
        użytkowników i producentów narkotyków. Rządzące klasy jednoczą się, by zapobiec
        unikaniu opodatkowania, nazywają to "harmonizacją podatkową".

        Czy możecie sobie wyobrazić dyrektorów największych koncernów naftowych lub
        największych firm lotniczych zbierających się razem by "zharmonizować" ceny ?
        Każdy urząd antymonopolowy rozpocząłby swoją nagonkę. To jest właśnie wyzysk.
        Wyzyskiwacz stwarza własne prawa których sam nie musi przestrzegać.
        Charakterystyką definiująca wyzysk jest brak równości wobec prawa. Pan nie jest
        poddany temu samemu prawu co niewolnik. Rządy nie stosują wobec siebie swych
        własnych praw, czy chodzi tu o broń czy też o ustalanie cen. Ze strony klasy
        rządzącej należy oczekiwać walki, ponieważ oni będą walczyć. Brutalnie.

        Bycie libertarianinem może więc okazać się niebezpiecznym zajęciem. Niemniej
        jest to niezbędne. Wierzę że naszą libertarianską misją jest uświadomienie
        zjawiska wyzysku klasowego twórcom bogactwa i piękna, artystom i produktywnym
        robotnikom. Naszym powołaniem jako libertariańskiej awangardy uciskanych jest
        oskarżanie prześladowców i destrukcja ich ideologii.

        Możemy zangażować się w to przedsięwzięcie z entuzjazmem i optymizmem -
        przyszlość jest nasza. Rządy będą walczyć o zachowanie swoich przywilejów lecz
        nasze społeczeństwa stają się zbyt skomplikowane, zbyt globalne aby być
        zamknietymi strukturach nie będących samodzielnymi organizacjami. Ekonomia i
        sztuka wymagają twórców, nie poddanych. Wymagają "wolnych równych zwiazków
        producentów", wymiany idei i usług handlowych, wspólpracy bez politycznej
        asysty. No, i komu to państwo potrzebne? Wszystkie znaki wskazują na to że
        wielki moment nadszedł. To jest to. Społeczeństwo bezklasowe i bezpaństwowe
        jest możliwe i nieodlegle. Pozwolę sobie zostwić ostatnie słowo
        Engelsowi: "Państwo więc nie istniało odwiecznie. Były społeczeństwa które
        radziły sobie bez niego, które nie znały pojęcia państwa lub władzy państwowej.
        Społeczeństwo które zorganizuje produkcję od nowa na podstawie wolnych i
        równorzędnych związków producenckich wstawi całą tę państwową maszynerię tam
        gdzie należy - do muzeum staroci, obok kołowrotka i siekierki z brązu." (16)

        Dziekuję.

        Teskt zredagowany i z objaśnieniami z referatu zaprezentowanego na Europejskim
        Seminarium Libertarianskim, Kopenhaga, 28 marca 1998

        cmichel@cmichel.com

      • Gość: max uff! - przypisy IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:28
        (1) Jeden z założycieli Mont Pelerin Society.

        (2) Hans Hermann Hoppe, wychowanek Murray'a Rothbard, pierwotnie wydał ten
        artykuł Journal of Libertarian Studies, vol. IX, No2, jesień 1990. Artykuł był
        przedrukowany jako czwarty rozdział w The Economics and Ethics of Private
        Property (Boston, Kluwer Academic Publishers) jego autorstwa. Przeczytałem to
        we francuskim tłumaczeńiu Franźois Guillaumat, L'analyse de classe selon Marx
        et selon l'ecole autrichienne. Wersja elektroniczna jest dostępna pod adresem
        myweb.worldnet.fr/?girodou/libres.htm

        (3) Wersja sieciowa Manifestu dostępna pod adresem
        www.anu.edu.au/polsci/marx/classics/manifesto.html

        (4) Wersja sieciowa Manifestu dostępna pod adresem
        csf.Colorado.EDU/psn/marx/Archive/1884/Family

        (5) Pierre Clastres, La Societe contre l'Etat, Paris, 1974 Po angielskie
        tłumaczenie patrz: www.amazon.com Society Against State, Essays In Political
        Anthropology.

        (6) Taka instytucja państwa jawiąca się wielu antropologom i historykom jako
        postęp na drodze do wyższej cywilizacji ateńczykom wydawała się czymś wręcz
        przeciwnym. Oto co Engels ma do powiedzenia na temat reakcji
        ateńczyków : "Ateńczycy powołali siły policyjne równocześnie ze swoim państwem.
        Lecz ta żandarmeria składała się z niewolników. Wolny ateńczyk uważał służbę
        policyjną za tak poniżająca że raczej wolałby być aresztowanym przez
        uzbrojonego niewolnika niż samemu brać udział w takim ohydnym zajęciu. Był to
        ciągle ten stary szlachecki duch. Państwo nie mógło istnieć bez policji, jednak
        państwo było ciągle bardzo młode i nie zdążyło zainspirować wystarczającego
        respektu moralnego by uczynić godną profesję która dla wielu starszych członków
        szacownych rodów wydawała się być niesławna."

        (7) Rakotwórczy wzrost państwowej klasy rządzącej mówi nam coś o często
        rozważanej różnicy pomiędzy klasycznymi liberałami i libertarianinami.
        Liberałowie to utopiści, libertarianie są realistami. Liberałowie tacy jak Ayn
        Rand popierają "państwo minimum", wierzą że przemoc może być ograniczona.
        Libertarianie nauczeni poprzednimi doświadczeniami, od XIX wieku, że przemoc
        raz wypuszczona z pudełka nie może juz nigdy być zamknietą z powrotem. Dlaczego
        więc powinniśmy legalizować nawet "odrobinę przemocy" ? Libertarianie są nie
        tylko realistami, są również moralistami.

        (8) Po wprowadzenie do nauki o ideologi patrz:
        www.aber.ac.uk/~dgc/marxism.html

        (9) Karol Marks, "A Contribution To The Critique Of Hegel's Philosophy Of
        Rights ", csf.colorado.edu/cgi-bin/mfs/24/csf/web/psn/marx/Archive/1844-
        Hegel/index.html

        (10) Karol Marks, "The Poverty Of Philosophy",
        csf.colorado.edu/psn/marx/Archive/1847-pov.html. Książka jest
        uszczypliwa odpowiedzią na wcześniejszy referat Proudhona "Filozofia nędzy".

        (11) Księga Rodzaju

        (12) Franz Oppenheimer, "Państwo" (Cytuję z pamięci, wygląda na to że zgubiłem
        książkę).

        (13) Francuska biurokracja ustala własne prawa. Możnaby argumentować iż poprzez
        swoją arogancję i nieodpowiedzialność jej funkcjonowanie jest bliższe bardziej
        armii okupacyjnej niz klasie rządzącej.

        (14) Dyskusja o ekologii i polityce, patrz: Davidson & Rees-Mogg, "The
        Sovereign Individual", Simon & Śchuster, 1996

        (15) Jeśli wierzysz że podatki są dobrowolne, przestań je płacić i poczekaj by
        zobaczyć co się stanie.

        (16) Engels, "Pochodzenie biedy". Większość książek które używłem do
        przygotowania tego wykładu była wydana po francusku. Dobrym angielskim
        wprowadzeniem do marksizmu jest książka autorstwa Thomasa Sowell'a, "Marxism,
        Philosophy And Economics". Można ją zamówić poprzez www.amazon.com lub
        laissezfaire.org .
    • Gość: max KLASA RZĄDZĄCA IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:20
      KLASA RZĄDZĄCA

      To prawda, że niektórzy ludzie z klasy rządzącej mogą nie być zamożni, ale to
      samo odnosiło się do wielu feudałów i właścicieli niewolników. Wielu wiodło się
      nie lepiej, byli biedniejsi od pospólstwa aktywnego w handlu i innych
      przedsięwzięciach. To nie wartość posiadanej własności czyni daną osobę
      członkiem klasy rządzącej, a raczej sposób w jaki to bogactwo, choćby
      niewielkie, jest wytwarzane. To nie wysokość zarobków ale sposób zarobkowania
      jest istotą definiującą wyzysk. Czy zarabiasz wykorzystując środki polityczne
      czy ekonomiczne? Czy płaca jest zarobiona czy wymuszona? Madonna zarabia
      tysiąckroć więcej niż sekretarz w biurokracji Unii Europejskiej w Brukseli, ale
      nikogo nie zmusza się do kupownia płyt Madonny czy chodzenia na jej koncerty.
      Toteż każdy grosz który Madonna dostaje jest jej podarowany, często
      entuzjastycznie, przez jej fanów. Każdy grosik który składa się na pensje
      sekretarza Uni Europejskiej jest wydzierany od podatników. Przyznaję że
      niektórzy ludzie zarabiający przez wymuszenia udzielają użytecznych usług.
      Jestem pewien że można znaleźć uczonych profesorów na państwowych
      uniwersytetach i pełnych poświęcenia lekarzy w państwowych szpitalach. Feudał
      również często oferował swoim chłopom usługi w zakresie sprawiedliwości,
      porządku i obrony, oficjalny kościół zapewniał edukację i usługi socjalne...

      Skoro nie można określić w żaden sposób ile naprawdę warte są usługi oferowane
      przez urzędników państwowych, powstaje pytanie czy są one wyświadczane
      najlepiej jak można? Czy odnoszą się one do prawdziwych potrzeb ludzi? Ponieważ
      nie wolno wam za nie płacić (często usługodawca jest prawnie chronionym
      monopolistą), nie można stwierdzić użyteczności danej usługi ani na ile jest
      potrzebna i ile jest warta. Co ważniejsze, cel nigdy nie uswięca środków.
      Albert Camus zwykł mawiać: "Rabunek bogatych by wspomóc biednych nie jest
      pomocą, jest rabunkiem". Możecie sprawdzić sami jak użyteczny jest dany zawód
      poprzez wasze wyobrażenie o jakości jego wykonania przez zatrudnionych.
      Pomyślcie przy tym o celnikach. Muszę wyznać że spośród wyzyskiwaczy żywię
      wyjątkowy wstręt do celników, i jeśli wolno mi tu przerwać, pozwolę sobie
      opowiedzieć historyjkę. Jest to opowiastka o turyście który odwiedza obce
      miasto. Zauważa antykwariat z bardzo dziwnym posążkiem kotka w witrynie.
      Turysta wchodzi do środka i pyta o cenę. "Posążek kosztuje tylko $100",
      odpowiada właściciel, "ale historia tej rzeźby jest warta $1000". "Nie
      potrzebuję histori" wzrusza ramionami turysta, "potrzebuję pamiatki którą
      mógłbym zabrać ze sobą i ta statuetka w zupełności mi wystarczy." "Sprzedam ją
      zatem, ale proszę mi wierzyć" ostrzega antykwariusz, " wkrótce wróci pan po
      historię". Turysta opuszcza sklep ze statuetką w kieszeni. W drodze do hotelu
      zauważa podążającego za nim kota. "Hmm, dziwne...". Odwraca się ponownie by
      ujrzeć za sobą cztery koty, a wkrótce dwadzieścia. Turysta zdaje sobie sprawę
      że nie może wejść do hotelu ze stadem kotów toteż przekraczając most wyrzuca
      statuetkę do rzeki. Momentalnie cała kocia armia skacze do wody i topi się.
      Zadziwiony zdarzeniem turysta przystaje w miejscu, po czym nagle zawraca do
      sklepu. Antykwariusz uśmiecha się pobłażliwie: "Cóż widzę że już pan wraca po
      historię." "Nie" - odpowiada turysta - "chcę kupić figurkę celnika."

      Wraz z przekształcaniemi w społeczeństwie i okolicznościami zmienia się rodzaj
      ucisku. Dlatego nie rozpoznajemy wyzysku takim jakim jest on w rzeczywistości.
      Na przykład, w większości krajów europejskich rządowi biurokraci są zatrudniani
      dożywotnio. Jest to zasadą m.in. we Francji. Gdy młody utalentowany Francuz
      jest zatrudniany przez agendę rządową całe społeczeństwo francuskie jest
      obciążone legalnymi zobowiązaniami wartymi od 7 do 10 milionów dolarów w
      stosunku do tego pracownika. Taką sumą będzie dla społeczeństwa średni koszt
      fundowania bezproduktywności tej osoby, od pierwszej wypłaty, poprzez
      emeryturą, aż do śmierci. Te 7 - 10 milionów jest kapitałem który wyzyskiwana
      klasa musi prawnie zagwarantować każdemu członkowi klasy wyzyskiwaczy. We
      Francji jest ich ponad 5 milionów, około 20% populacji w wieku produkcyjnym.
      (13)

    • Gość: max TO również mozna przeczytac w periodyku JKM nczas! IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 19:35
      tak tak!smile) JKM to jest prawdziwy człowiek WOLNOSCIOWIEC! który jako poltyk
      dąży sie do zmniejszenia zniewolenia człowieka!

    • Gość: max Jezus Chrystus "EWANGELIA" tak tak! :) IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 20:57
      gdy ktos przeczyta choć raz jego mysli! wtedy zrozumie ze jest to czysta
      libertarianska mysl prawdziwego wolnosciowa!

      Kradzież to jest kradzież!

      Zabójstwo niewinnego człowieka to jest zabójstwo niewinnego człowieka!

      Miłuj blizniego swego jak siebie samego


      czy sie GODZI (czytacie? czy sie GODZI!) płacic danine NERONOWI

      Kogo ta moneta jest NERONA-TYRANA? ( prywatyzacja emisji pieniądza OBŁUDNI! )smile

      "czy nie moge zrobic ze swą własnoscia co zechce?" to do SOCJALISTYCZNYCH
      zwiazkowcow w sadzie pod drzewem! ządajacych innej zapłaty niz własciciel chce
      dac!

      NIE MA "PRAWA" PRACY narzucanego siłą wszystkim!


      cytat Jezus:" Moje Królestwo nie jest z tego świata" - na ziemi ANARCHIA-
      KAPITALISTYCZNA!smile (polecnie dla wyznawcow w tym dla mnie!smile)


      poza tym "pierdołami" Jezus dla mnie jest Bogiem! Bóstwem! GURU! Astralnym
      Mesjaszem! itd.

      a co nie mogie?wink


      +
      PEACE! +(A)+ Dominus Iesus! UNIVERSUM!
      +

      www.unavoce.org/

      BEZ NALECIAŁOSCI NACJONALISTYCZNYCH! bo juz nie ma Zyda Greka Polaka!

      TWARZĄ do BOGA a nie do HUMANUM!DEMOSU!PLEBSU!KROLA!WYBORÓW DEMOKRATYCZNYCH!itd
      Bez socjalistycznego bełkotu z ambony uczni socjalistycznych szkół publicznych

      Jak powiedzial JKM jest taki moment ze chce strzelic Ksiedza w pysk za to co
      bełkocze na amobonie!smile ja tez!


      Bóg nakazał zyc jako WOLNOSCIOWIEC! tego sie nie ZMIENI! smile


      W USA jest zródło! ono zaczyna bić w Polsce najwyzszy czas pokaze ...


      tekst katola dla katola!smilehej! głowa do góry!


      socjalista nie jest prawdziwym chrzescijaninem i dlatego jest mi blizej
      ideologicznie do protestanta Reagana lub Gildera niz do ZNAKU Turowicza lub
      Pieronka or Rydzyka! smile co za czasy! (a łacina skutecznie dziala na socjalistów-
      katolikow tzw "liberalnych" bo brzydza sie i nie musze ich ogladac w
      kosciele!smile) sprytne?wink
      • Gość: max TYLKO D O B R O W O L N O Ś Ć ! IP: *.net.bialystok.pl 23.11.01, 21:07
        bo przymus to zło!
    • max_bialystock PEACE!:))mV [militie pancerne!] 30.11.01, 20:18
      strony.wp.pl/wp/liberter/libert-militia-pancer.htm

      Rozważania o militii pancernej wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka