sen.dzia.li
02.01.07, 16:03
IV RP rozkręca się na całego. To jest ponury kabaret. Po tym jak faszyści z
gwałcicielami rządzą Polską razem z rodziną Kaczyńskich kolejne odsłony.
Mniejsza o to, że odpadek z PO, złodziejka, chce ukraść od teraz moje
pieniądze na stacji benzynowej. Poczytajmy o czymś ciekawszym:
____
>>Pytany o wrażenia odmówił jakichkolwiek komentarzy. "Jestem osobą
prywatną" - powiedział były premier.
Kazimierz Marcinkiewicz pojawił się w pracy w godzinach przedpołudniowych i
udał się do swojego pokoju na 13 piętrze, tym samym, gdzie znajdują się
gabinety zarządu banku PKO BP. Nie wiadomo dokładnie jakie będą obowiązki
byłego premiera. Oficjalnie pełni funkcję doradcy p.o. prezesa zarządu PKO BP
Sławomira Skrzypka. Rzecznik banku Marek Kłuciński, pytany o zadania
Marcinkiewicza, wyjaśnił, że jest to kwestia uzgodnień między doradcą a p.o.
prezesa. Nie chciał też powiedzieć z jaką pensją związana jest praca doradcy,
gdyż, jak tłumaczy, są to sprawy objęte ustawą o ochronie danych osobowych i
nie wolno ich ujawniać.
W ogóle bardzo mało wiadomo o nowym miejscu pracy Kazimierza Marcinkiewicza.
Sam zainteresowany nie chciał na te temat rozmawiać. Pytany o pierwszy dzień
pracy w PKO BP powiedział tylko: "Jestem prywatną osobą (...) W sprawach
banku wypowiada się prezes i rzecznik prasowy".
Decyzja o objęciu przez Marcinkiewicza funkcji doradcy p.o. prezesa PKO BP
zapadła w ostatni piątek 2006 r. Wówczas też szef rady nadzorczej banku Marek
Głuchowski poinformował, że prezes PKO BP będzie wyłoniony w drodze konkursu.
Marcinkiewicz chce uczestniczyć w konkursie<< [interia.pl]
____
Otóż gdyby ktoś z was, któraś z koleżanek lub któryś z kolegów, chciał żeby
go przygotowali do jakiegoś konkursu, to musiałby zapłacić pieniądze. Tym
więcej kasy trzebaby wywalić, im bardziej oczekiwana jakość szkolenia miałaby
być wysoka, a wynik konkursu znaczący (na przykład zajęcie znaczącego
stanowiska, prezes bardzo dużej firmy powiedzmy).
No ale ja zakładam, że jesteście normalnymi ludźmi, a nie
dygnitarzami-pisiorkami w typie gosiewski, kuchciński, marcinkiewicz.
Tu mamy do czynienia z ciekawostką. Szykują go do konkursu, ale płaci nie on
im, tylko oni jemu. No jeszcze pojąłbym, gdyby szykowali go za darmo (czyli
ZA NASZE, bo w godzinach pracy państwowej firmy). Nie, kabareciarze poszli
krok dalej. Oni płacą jemu. Sumę w rodzaju: "ochrona danych osobowych".
Zatem konkretne cyfry jakby nie padną, ale o jedno możemy byc spokojni. Tanie
państwo pisu wytrzyma to obciążenie. To drobiazg dla taniego państwa.