.......Witam Wszystkich
....W trzeciej części swego intrygującego artykułu o Qumran, oraz odkrytych w
pobliżu zwojach, Jerzy Sędziak (Qumran 3 - Czy Jezus z Nazaret Był
Esseńczykiem ?; "HORYZONT",
mail.ozlinx.comau/~kangur/) pisze co
następuje:_____
_____ (...) Czytałem dzieła naukowców, na przykład Johna Allegro, który był
członkiem Międzynarodowej Komisji Wydawniczej przygotowującej Zwoje do
publikacji, Roberta Eisenmana, Lawrenca Schiffmana i paru innych. Pod wpływem
tej lektury mój sceptycyzm jeszcze bardziej pogłębił się i w pewnym momencie
wyłonił mi się obraz pierwotnego chrześcijaństwa i Jezusa całkiem odmienny od
tego jaki prezentowali księża w publikacjach kościelnych. Siła niektórych
argumentów użytych w wywodach tych naukowców była wielka. Z niepokojem
uswiadomiłem sobie fakt, że pomiędzy historycznym Jezusem z Nazaretu a
Chrystusem wiary istnieje jakaś wielka, dziwna, niepojęta przepaść; przepaść, o
której nie wiedzą lub nie chcą wiedzieć ci, którzy nie czytają niezależnych
źródeł naukowych lub rzadko zaglądają do nich. Zacząłem rozumieć wreszcie
dlaczego niektórzy historycy i biografowie mówili i mówią nam, ze ewangelie nie
są dokumentami na których można polegać. I faktycznie, z historycznego punktu
widzenia Jezus jest postacią mglistą, choć mało kto zaprzecza temu, że naprawdę
istniał i żył w Palestynie na początku naszej ery. Obecnie mało który
publicysta, świecki lub kościelny kwestionuje jego historyczność, natomiast
coraz częściej i głośniej kwestionuje się jego autentyczność. (...)
Podobnie jak wielu naukowców nie kwestionuje historyczności Jezusa, choć jestem
całkiem pewien, że w postaci przedstawionej w Biblii nigdy nie istniał.(...)
W każdym razie, bardzo dziwne, wręcz podejrzane jest to, że autorów czterech
ewangelii prawie nie interesuje świat w którym żył Jezus i apostołowie. Co
gorsza, nie interesują ich nawet Esseńczycy, którzy w owym czasie byli dużą,
wpływową sektą w Palestynie, jak pisze Józef Flawiusz w "Wojnach żydowskich."
Można więc poważnie zastanowić się, jakie cele przyświecały autorom ewangelii,
że uznali za stosowne pominąc milczeniem ten najwazniejszy dla chrzescijaństwa
nurt judaizmu. (...)
Co się tyczy drugiego argumentu, w tekstach Zwojów słowo 'Jezus' rzeczywiście
nigdzie nie figuruje, natomiast wiele razy użyty jest w nich tytuł '"Nauczyciel
Sprawiedliwości". Z tekstów qumranskich wynika, że był to enigmatyczny
przywódca którego esseńczycy uważali niewątpliwie za swojego duchowego wodza,
podobnie jak katolicy papieża. (...)_____
..a ja chciałbym zwrócić uwagę czytelnika na, bez wątpienia, ściśle
chrzescijańskie pozycje z jakich wypowiada się J.Sędziak. W odróżnieniu bowiem
od “naukowców kościelnych” (cóż za wspaniały oxymoron), którzy przez 50 lat –
nie dopuszczając niezależnych uczonych do posiadanych materiałów – starali się
utrzymać monopol interpretacyjny tekstów Zwojów - nie ma Sędziak najmniejszych
problemów z pogodzeniem chrześcijaństwa z wiedzą pochodzącą z największego
odkrycia XX wieku. (wszystkich anglojęzycznych zainteresowanych ‘Zwojami’
pragnę odesłać do:
aolsearch.aol.com/dirsearch.adp?query=qumran; , na
dobry początek

)
....Własne stanowisko na historyczność Jezusa prezentowałem na tym Forum
przynajmniej dwukrotnie, przy czym jest to stanowisko oparte na argumencie
logicznym, badz, jak kto woli, na argumencie zdroworozsądkowym. Jest ono
niezależne od wymowy odkryć nad Morzem Martwym, a przy tym doszedłem do niego
ponad dziesięć lat temu – przed zderzeniem się z Qumran, na początku lat 90.
Oto najistotniejszy fragment znanego tu tekstu:____
____W zaistniałych okolicznościach nie od rzeczy jest zatem przypominać,
przypominać, i przypominać, że gdyby Jezus rzeczywiście był postacią
historyczną, na jaką ustawicznie jest kreowany, to przynajmniej o połowie jego
cudownych dokonań trąbiliby współcześni mu historycy, pisarze, poeci, skryby
nadworne, piśmienni władcy oraz wszyscy inni wyedukowani ludzie. Chociaż jeden
taki by się znalazł wtedy!!!
....Tymczasem, dziwy to niesłychane i pewnie cudowne też, człowiek który ponoć
chodził po wodzie, lawitował, czynił słynne “stoliczku nakryj się” przy którym
wszyscy najadali się do syta, uzdrawiał trędowatych, obłąkanych i ślepców, oraz
(co jako żywo gwoździem repertuaru być musi) przywracał do życia mocno
zalatujące już zwłoki zmarłych wcześniej osobników – człowiek taki nie doczekał
się najmniejszej wzmianki u swoich współczesnych. W całym cesarstwie rzymskim,
i okolicach, NIKT!! jakoś nie dostrzegł egzystencji tej Wielkiej Jednostki.
Która, dla swych dokonań, musiałaby być przecież boskiego pochodzenia, i
zwłaszcza jako taka nie mogłaby przejść niezauważona. Dlaczego?
....Odpowiedź jest prosta i jedna. Takiej jednostki po prostu NIGDY! nie było.
Taki człowiek może wyłącznie byź jednym Wielkim Kłamstwem. Badź też, jak kto
woli - baśnią dla dorosłych. Którzy, dzięki wcześniejszym staraniom własnych
wychowawców, wierza w jej prawdziwość niczym dzieci w istnienie
krasnoludków.____
....Gwoli wyjaśnienia chciałbym nawiązać to rozgraniczenia pomiędzy
historycznością a autentycznością, które zaproponowal J.Sędziak. Otóż dla J.S.
znany nam z Nowego Testamentu Jezus nie jest wprawdzie postacią autentyczną ale
historyczną jest jak najbardziej. Innymi słowy (nie tylko) Sędziak uważa, iż
MUSIAŁ!!! istnieć jakiś pierwowzór Jezusa (być może był to któryś z
esseńskich ‘Nauczycieli Sprawiedliwości’

na bazie którego powstał późniejszy a
znany nam wszystkim Jezus. I właśnie ten (taki) Jezus byłby zarówno postacią
historyczną jak i autentyczną.
..
..............................c.d.n.

)