Gość: tomaszxxx
IP: *.chello.pl
14.04.03, 10:20
Od pewnego czasu jestem głuchy na wszelkiej maści merytoryczne
argumenty "za". Moje twarde NIE wynika z kilkuminutowej zajawki plączącej się
nie tak znowu dawno w lampie katodowej na kanale EURONEWS. Zajawka składała
się z kilku mini reportaży o krajach kandydujących. Piękne widoki Tallina z
lotu ptaka, wspaniałe praskie kamienice, parlament na Węgrzech, Bratysława,
kapiące słońcem ulice innych miast. I nagle kurwa: Poland. Dwóch chłopów w
walonkach na furmance, trzymających lejce w deszczu - gadają do wyciągniętego
mikrofonu i reportera opartego o dyszel. W tle: nie ma tła, bo deszcz leje i
jest szaro. Potem migawka z rozmowy z jakąś kobieciną sprzedająca chińskie
klapki ze "szczęki" przy granicy, z niemożebnie rozwianym włosem na
wichurze.. Pytam dlaczego? Przeciez nie trzeba juz bardziej klajstrować
mózgów "Europejczykom"! Opinia o Polakach jest wystarczająco fatalna.
Mówię więc pewnym gosem: gońcie się. Dopóki będą nas ładować wszystkich do
jednej torby z napisem Polak - złodziej, Polak - wtórny analfabeta - dopóty
nie widzę tam dla nas miejsca. Zawsze bedą nam podawać rękę z obrzydzeniem.
Więc ja jej nie wyciągam. Nie jestem żebrakiem.