Dodaj do ulubionych

Ludzie kochajcie sie. Z Tijuany (Mexico).

IP: 200.77.203.* 14.04.03, 21:43
Dziewiata rano, juz bzyknalem jakies kochanie ktorego imienia nie jestem w
stanie powtorzyc. Zjadlem sniadanko i pykam na internecie. Bardzo tu wilgotno
jak na Tijuane, ale 67 stopni F. i da sie zniesc. Na razie.
Obserwuj wątek
    • Gość: wikul Re: Ludzie kochajcie sie. Z Tijuany (Mexico). IP: *.acn.waw.pl 14.04.03, 23:55
      Te łajdactwa to ci już dawno padły na mózg . Pardon , ale jak dmuchasz panienkę
      to czy pytasz się czy nie jest Żydówką ? Co za pytanie , jak nawet nie wiesz
      jak ma na imię .




    • orangutan_jan Re: Ludzie kochajcie sie. Z Tijuany (Mexico). 14.04.03, 23:59
      Gość portalu: polishAM napisał(a):

      > Dziewiata rano, juz bzyknalem jakies kochanie ktorego imienia nie jestem w
      > stanie powtorzyc. Zjadlem sniadanko i pykam na internecie. Bardzo tu wilgotno
      > jak na Tijuane, ale 67 stopni F. i da sie zniesc. Na razie.


      W Meksyku jest teraz 5 po poludniu. Snilo ci sie to wszystko dupku.
      • kochanka Re: Ludzie kochajcie sie. Z Tijuany (Mexico). 15.04.03, 00:03
        orangutan_jan napisał:

        > Gość portalu: polishAM napisał(a):
        >
        > > Dziewiata rano, juz bzyknalem jakies kochanie ktorego imienia nie jestem w
        >
        > > stanie powtorzyc. Zjadlem sniadanko i pykam na internecie. Bardzo tu wilgo
        > tno
        > > jak na Tijuane, ale 67 stopni F. i da sie zniesc. Na razie.
        >
        >
        > W Meksyku jest teraz 5 po poludniu. Snilo ci sie to wszystko dupku.

        Cos ci sie pokrecilo. Jak w Polsce jest 14 to w Meksyku jest +- 9 rano tego
        samego dnia.
        • orangutan_jan Re: Ludzie kochajcie sie. Z Tijuany (Mexico). 15.04.03, 00:12
          kochanka napisała:

          > orangutan_jan napisał:
          >
          > > Gość portalu: polishAM napisał(a):
          > >
          > > > Dziewiata rano, juz bzyknalem jakies kochanie ktorego imienia nie jes
          > tem w
          > >
          > > > stanie powtorzyc. Zjadlem sniadanko i pykam na internecie. Bardzo tu
          > wilgo
          > > tno
          > > > jak na Tijuane, ale 67 stopni F. i da sie zniesc. Na razie.
          > >
          > >
          > > W Meksyku jest teraz 5 po poludniu. Snilo ci sie to wszystko dupku.
          >
          > Cos ci sie pokrecilo. Jak w Polsce jest 14 to w Meksyku jest +- 9 rano tego
          > samego dnia.
          >
          >
          >


          Nic mi sie nie pokrecilo. Napisal to 0 21:43 czasu polskiego wiec w Meksyku
          bylo po poludnie. Dokladnie 14:43. Pomylilem sie o godzine poniewaz patrzylem
          na czas z drugiego listu. Tak czy owak bylo popoludnie a nie 9 rano.
          • kochanka Re: Ludzie kochajcie sie. Z Tijuany (Mexico). 16.04.03, 00:57
            orangutan_jan napisał:

            > kochanka napisała:
            >
            > > orangutan_jan napisał:
            > >
            > > > Gość portalu: polishAM napisał(a):
            > > >
            > > > > Dziewiata rano, juz bzyknalem jakies kochanie ktorego imienia ni
            > e jes
            > > tem w
            > > >
            > > > > stanie powtorzyc. Zjadlem sniadanko i pykam na internecie. Bardz
            > o tu
            > > wilgo
            > > > tno
            > > > > jak na Tijuane, ale 67 stopni F. i da sie zniesc. Na razie.
            > > >
            > > >
            > > > W Meksyku jest teraz 5 po poludniu. Snilo ci sie to wszystko dupku.
            > >
            > > Cos ci sie pokrecilo. Jak w Polsce jest 14 to w Meksyku jest +- 9 rano teg
            > o
            > > samego dnia.
            > >
            > >
            > >
            >
            >
            > Nic mi sie nie pokrecilo. Napisal to 0 21:43 czasu polskiego wiec w Meksyku
            > bylo po poludnie. Dokladnie 14:43. Pomylilem sie o godzine poniewaz patrzylem
            > na czas z drugiego listu. Tak czy owak bylo popoludnie a nie 9 rano.

            Przepraszam moja pomylka. Zobaczylam 14 04 i pomyslalam ze to 14:04- W US date
            wpisuje sie 04-14.
          • Gość: Junatormenta Re: Ludzie kochajcie sie. Z Tijuany (Mexico). IP: *.client.attbi.com 26.04.03, 11:39
            wszytsko ci sie pojebalo durny polaczku.
            Jesli u ciebie byla 21:40 to w Tijuana 9 godzin do tylu, a wiec 12:40 po
            poludniu.
            Ty polski cepie.

            Juantormenta
          • Gość: Skunk in the Funk Re: Ludzie kochajcie sie. Z Tijuany (Mexico). IP: *.client.attbi.com 26.04.03, 11:43
            Durnie!
            Nie udawajacie swiatowcow, bo jestescie tylko chamowem i zadupiem swiata.
            Jesli u ciebie cepie byla godzina 21 to w Tijuana bylo 9 godzin do tylu a wiec
            12 w poludnie.

            Skunk in the Funk
        • Gość: EUROMIR SZUKAJ PENELOPY !!! IP: *.cm-upc.chello.se 15.04.03, 00:24
          Drogi Polishamie,

          naturalnie odkryles we mnie (swym milym postem) tysiace polnocno-meksykanskich
          wspomnien.
          Oczywiscie, te niezapomniane radosci i wrazenia z tichuanskich burdelikow
          pozostaja (na zawsze) w pamieci nawet takich sklerotycznych staruchow jak ja.

          Przeciez (mimo uplywu czasu) niejadna pamietam stamtad (doskonale) donne.

          I jak tanio (bylo)!

          No - tak, ale to juz (nie tylko dla mnie) historia.
          Podobna wiosnie 1988,(kalifornijskiej)gdy gaje pomaranczowe obsypane sniegiem,
          owoce zas ozdobione soplami...

          Wowczas, pamietam, w jednym z barow (przy samej granicy) poznalem kobiete
          podobna do Penelopy (Cruz)...

          Czego i Tobie zycze...

          Euromir
        • Gość: Juantormenta Re: Ludzie kochajcie sie. Z Tijuany (Mexico). IP: *.client.attbi.com 26.04.03, 11:28
          Cos wam sie pojebalo Polaczki.
          Tijuana, Mexico lezy na wybrezu Pacyfiku i roznica czasowa miedzy tym miastem
          a Warszawa wynosi 9 godzin. A wiec kiedy w Tijuana jest 9 rano, to w zasranej
          Polsce jest 18 wieczor.
          Poza tem jak ow facet mial ochote "bzykac" jakas brudna prostytutke z tego
          najbardziej zasmordzonego i brudnego miasta w calym Mexico i Ameryce
          Polnocnej, to ja mu gratuluje odwagi. Przypuszczam ze zabral ze soba tabletki
          z pnicylina.

          Juantormenta




          kochanka napisała:

          > orangutan_jan napisał:
          >
          > > Gość portalu: polishAM napisał(a):
          > >
          > > > Dziewiata rano, juz bzyknalem jakies kochanie ktorego imienia nie jes
          > tem w
          > >
          > > > stanie powtorzyc. Zjadlem sniadanko i pykam na internecie. Bardzo tu
          > wilgo
          > > tno
          > > > jak na Tijuane, ale 67 stopni F. i da sie zniesc. Na razie.
          > >
          > >
          > > W Meksyku jest teraz 5 po poludniu. Snilo ci sie to wszystko dupku.
          >
          > Cos ci sie pokrecilo. Jak w Polsce jest 14 to w Meksyku jest +- 9 rano tego
          > samego dnia.
          >
          >
          >
        • Gość: reveller Re: Ludzie kochajcie sie. Z Tijuany (Mexico). IP: *.proxy.aol.com 26.04.03, 13:31
          kochanka napisała:


          Cos ci sie pokrecilo.Jak w Polsce jest 14 to w Meksyku jest 9 rano
          tego samego dnia.

          Tobie,kochanka,jeszcze bardziej sie pomieszalo,bo w zaleznosci od
          strefy jak w Polsce jest 14 to w Meksyku jest albo 5 am w strefie pacyfic time
          albo 6 am w strefie central time

















    • Gość: Scan Tajemnica snu Polishama IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.04.03, 00:17
      Seks, sen i jedzenie

      Temat: psychiatria

      Na czym polega zespół Kleinego-Levina?

      Zaburzenie to polega na występowaniu okresów wzmożonej senności przerywanej
      krótkimi okresami żarłoczności. Po ustąpieniu tych objawów wzmaga się popęd
      płciowy i aktywność seksualna osoby cierpiącej na to schorzenie. Zespół
      Kleinego-Levina jest jednym z ciekawszych i rzadkich zaburzeń psychicznych.

      Jakie są charakterystyczne objawy?

      Napady snu mogą trwać od 2-3 dni do miesiąca. Najczęściej wzmożona senność
      utrzymuje się przez okres około 1 tygodnia. Jakość snu w tym zespole nie
      zmienia się w porównaniu ze snem człowieka zdrowego. Osoba cierpiąca na zespół
      Kleinego-Levina w czasie snu przeżywa zwykłe marzenia senne i budzi się z
      powodu potrzeb fizjologicznych. Okresy snu są przerywane napadami żarłoczności
      psychicznej (zwanej megafagią, polifagią lub bulimią). Czasami rodzaj jedzenia
      może być nietypowy, np. wyjadanie słoików z marynatami. W okresie choroby osoby
      nią dotknięte bywają nadmiernie pobudzone seksualnie, mogą intensywnie uprawiać
      samogwałt. Po ustąpieniu epizodu choroby przez 1-2 dni może utrzymywać się
      zmęczenie, osłabienie i bóle mięśni. Czasami po ustąpieniu choroby osoby takie
      mogą mieć objawy depresji a nawet psychozy.

      Czy znane są przyczyny tej choroby?

      Napady snu występują zwykle bez wyraźnej przyczyny. Podkreśla się możliwy wpływ
      takich czynników jak lęk, zmęczenie, nadużywanie alkoholu, wysiłek fizyczny i
      przebyta choroba gorączkowa.

      Kto choruje na zespół Kleinego-Levina?

      Na chorobę tą zapadają prawie wyłącznie mężczyźni w wieku 12-21 lat.

      Jak leczy się tą przypadłość?

      Choroba ta ustępuje samoistnie. W jej leczeniu próbuje się wykorzystywać
      substancje aktywizujące takie jak np. pochodne amfetaminy. Terapią tego zespołu
      zajmuje się lekarz psychiatra

      www.poradnikmedyczny.pl/archiwum_wyn/523
      • Gość: Wh Rower Re: Tajemnica snu Polishama IP: *.acn.waw.pl 15.04.03, 00:25
        Gość portalu: Scan napisał(a):

        > Seks, sen i jedzenie
        >
        > Temat: psychiatria
        >
        > Na czym polega zespół Kleinego-Levina?
        >
        > Zaburzenie to polega na występowaniu okresów wzmożonej senności przerywanej
        > krótkimi okresami żarłoczności. Po ustąpieniu tych objawów wzmaga się popęd
        > płciowy i aktywność seksualna osoby cierpiącej na to schorzenie. Zespół
        > Kleinego-Levina jest jednym z ciekawszych i rzadkich zaburzeń psychicznych.
        >
        > Jakie są charakterystyczne objawy?
        >
        > Napady snu mogą trwać od 2-3 dni do miesiąca. Najczęściej wzmożona senność
        > utrzymuje się przez okres około 1 tygodnia. Jakość snu w tym zespole nie
        > zmienia się w porównaniu ze snem człowieka zdrowego. Osoba cierpiąca na
        zespół
        > Kleinego-Levina w czasie snu przeżywa zwykłe marzenia senne i budzi się z
        > powodu potrzeb fizjologicznych. Okresy snu są przerywane napadami
        żarłoczności
        > psychicznej (zwanej megafagią, polifagią lub bulimią). Czasami rodzaj
        jedzenia
        > może być nietypowy, np. wyjadanie słoików z marynatami. W okresie choroby
        osoby
        >
        > nią dotknięte bywają nadmiernie pobudzone seksualnie, mogą intensywnie
        uprawiać
        >
        > samogwałt. Po ustąpieniu epizodu choroby przez 1-2 dni może utrzymywać się
        > zmęczenie, osłabienie i bóle mięśni. Czasami po ustąpieniu choroby osoby
        takie
        > mogą mieć objawy depresji a nawet psychozy.
        >
        > Czy znane są przyczyny tej choroby?
        >
        > Napady snu występują zwykle bez wyraźnej przyczyny. Podkreśla się możliwy
        wpływ
        >
        > takich czynników jak lęk, zmęczenie, nadużywanie alkoholu, wysiłek fizyczny i
        > przebyta choroba gorączkowa.
        >
        > Kto choruje na zespół Kleinego-Levina?
        >
        > Na chorobę tą zapadają prawie wyłącznie mężczyźni w wieku 12-21 lat.
        >
        > Jak leczy się tą przypadłość?
        >
        > Choroba ta ustępuje samoistnie. W jej leczeniu próbuje się wykorzystywać
        > substancje aktywizujące takie jak np. pochodne amfetaminy. Terapią tego
        zespołu
        >
        > zajmuje się lekarz psychiatra
        >
        > <a
        href="http://www.poradnikmedyczny.pl/archiwum_wyn/523"target="_blank">www.po
        > radnikmedyczny.pl/archiwum_wyn/523</a>


        Świetna diagnoza . Pozdrawiam .
        • Gość: EUROMIR Re: Tajemnica NIESPELNIONEGO snu SCANA IP: *.cm-upc.chello.se 15.04.03, 00:35
          Biedni - Scan z Rowerem,

          wspomnien zadnych (osobiscie) z Tichuany nie majac, fantazjowac - co tez i nie
          dziwne - o chorobach psychicznych (samogwaltowi podobnych)- jedynie moga.

          Euromir
          • Gość: wikul Tajemnica NIESPELNIONEGO snu EUROMIRA IP: *.acn.waw.pl 15.04.03, 00:57
            Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

            > Biedni - Scan z Rowerem,
            >
            > wspomnien zadnych (osobiscie) z Tichuany nie majac, fantazjowac - co tez i
            nie
            > dziwne - o chorobach psychicznych (samogwaltowi podobnych)- jedynie moga.
            >
            > Euromir


            No , no , Wielce Szanowny Pan EUROMIR adwokatem poliszchama . Gratuluję . Wart
            Pac pałaca ... a diagnoza Scana niezwykle trafna .
            • euromir Re: Tajemnica NIESPELNIONEGO snu WIKULA 15.04.03, 01:34
              Panie Wikul,

              ...czemu "diagnoza Scana niezwykle trafna"?

              Potrafi Pan te teze uzasadnic ?
              Opierajac sie tylko na postach zamieszczonych w watku!
              Merytorycznie.
              Bez uciekania sie, jak Scan(Pan) do zlosliwych posadzen, opartych jedynie na
              zlej woli i przeswiadczeniu o tym, ze Polishama nalezy politpoprawnie - z
              definicji zwalczac?

              Pzdr:

              Euromir
              • Gość: wikul Tajemnica BRAKU poczucia humoru u EUROMIRA IP: *.acn.waw.pl 15.04.03, 01:49
                euromir napisał:

                > Panie Wikul,
                >
                > ...czemu "diagnoza Scana niezwykle trafna"?
                >
                > Potrafi Pan te teze uzasadnic ?
                > Opierajac sie tylko na postach zamieszczonych w watku!
                > Merytorycznie.
                > Bez uciekania sie, jak Scan(Pan) do zlosliwych posadzen, opartych jedynie na
                > zlej woli i przeswiadczeniu o tym, ze Polishama nalezy politpoprawnie - z
                > definicji zwalczac?
                >
                > Pzdr:
                >
                > Euromir


                Panie EUROMIR niech Pan wykrzesa z siebie resztki poczucia humoru (jeżeli one
                kiedykolwiek były) i wszystko bedzie jasne . Zachowuje się Pan jak słuchacz
                dowcipów który domaga się by mu tłumaczyć gdzie jest puenta .
                Żegnam ozięmble
                • euromir Re: Tajemnica ZAAWANSOWANEGO POCZUCIA... 15.04.03, 02:11
                  Szanowny Panie Wikul,

                  krzesze, krzesze i nijak iskry bozej z dowcipu Panskiego wykrzesac nie moge.
                  To zrozumiale, gdyz jak Pan pisze - dowcipu za grosz nie mam i nawet za centa
                  go nie czuje.
                  A skoro tak.. to i dalsza wymiana zdan (wydawaloby sie) niepotrzebna.
                  ...a jednak, gdyby Pan mnie maluczkiemu, niepojmujacemu humoru.. i rozumiem,
                  przedniego zartu - zechcial witz wytlumaczyc - pozostane oziemble, ale jednak
                  na zawsze wdzieczny. Gdyz widze, rowniez poczucia humoru - z Panem rozmawiajac -
                  nalezy sie uczyc.

                  Pozdrawiam Pana:

                  Euromir

                  • Gość: wikul Re: Tajemnica ZAAWANSOWANEGO POCZUCIA... IP: *.acn.waw.pl 15.04.03, 02:34
                    euromir napisał:

                    > Szanowny Panie Wikul,
                    >
                    > krzesze, krzesze i nijak iskry bozej z dowcipu Panskiego wykrzesac nie moge.
                    > To zrozumiale, gdyz jak Pan pisze - dowcipu za grosz nie mam i nawet za centa
                    > go nie czuje.
                    > A skoro tak.. to i dalsza wymiana zdan (wydawaloby sie) niepotrzebna.
                    > ...a jednak, gdyby Pan mnie maluczkiemu, niepojmujacemu humoru.. i rozumiem,
                    > przedniego zartu - zechcial witz wytlumaczyc - pozostane oziemble, ale jednak
                    > na zawsze wdzieczny. Gdyz widze, rowniez poczucia humoru - z Panem
                    rozmawiajac
                    > -
                    > nalezy sie uczyc.
                    >
                    > Pozdrawiam Pana:
                    >
                    > Euromir


                    Szanowny Panie Euromir ,
                    nareszcie ktoś na tym forum mnie docenił . Poczucie humoru można ćwiczyć w
                    różny sposób , ja polecam np.A.Słonimskiego - Gwałt na Melphomenie , skąd
                    zaczerpnęłem ten tekścik który jest recenzją z przewdstawienia "Wygnany eros"
                    T.Konczyńskiego :
                    "Nie warto chodzić , Jeśli sie już pójdzie , nie warto słuchać . Jeśli sie
                    słucha , nie warto o tym pisać .Jeśli się napisze , nie warto drukować . Jesli
                    sie wydrukuje , nie warto czytać . Jacyś ludzie nauczyli sie tego na pamięć .
                    Dziwne . Wstyd ."
                    Proszę nie brać tego do siebie . Skręcam się w regulaminowych ukłonach . W .
                    • Gość: EUROMIR Re: Tajemnica ZAAWANSOWANEGO POCZUCIA... IP: *.cm-upc.chello.se 15.04.03, 02:52
                      Szanowny Panie Wikul,

                      napisal Pan :

                      "Proszę nie brać tego do siebie ."

                      Cytujac Slonimskiego. I slusznie. Slonimski bowiem pisal duzo i skladnie.
                      Czasami od rzeczy. Czasami dowcipnie.
                      Kiedys, chyba razem z Tuwimem, skonstruowal alfabetyczny spis liczb - od
                      jednego do dziesieciu.

                      Sadze, ze to wlasnie byl zart (witz), ktory wywarl (sposrod wszystkich zartow
                      Slonimskiego) na mnie najwieksze wrazenie. Swoja niekonwencjonalnoscia.
                      Przeciez to glownie niezwyklosc pomyslu (humor zawarty w abstrakcji) sie liczy.

                      Pzdr:

                      Euromir (rowniez pokrecony)
                      • Gość: wikul Re: Tajemnica ZAAWANSOWANEGO POCZUCIA... IP: *.acn.waw.pl 15.04.03, 23:30
                        Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

                        > Szanowny Panie Wikul,
                        >
                        > napisal Pan :
                        >
                        > "Proszę nie brać tego do siebie ."
                        >
                        > Cytujac Slonimskiego. I slusznie. Slonimski bowiem pisal duzo i skladnie.
                        > Czasami od rzeczy. Czasami dowcipnie.
                        > Kiedys, chyba razem z Tuwimem, skonstruowal alfabetyczny spis liczb - od
                        > jednego do dziesieciu.
                        >
                        > Sadze, ze to wlasnie byl zart (witz), ktory wywarl (sposrod wszystkich zartow
                        > Slonimskiego) na mnie najwieksze wrazenie. Swoja niekonwencjonalnoscia.
                        > Przeciez to glownie niezwyklosc pomyslu (humor zawarty w abstrakcji) sie
                        liczy.
                        >
                        > Pzdr:
                        >
                        > Euromir (rowniez pokrecony)


                        Szanowny Panie Euromirze ,
                        Niesmiało i z zawstydzeniem , prznać się wypada do nieznajomości żartu przez
                        Sz.Pana wymienionego a przez dwojga naszych Wielkich Polaków składnie
                        ułożonego . Przyznać zasię muszę Sz.Panu , żem zaskoczon wielce lapidarnością
                        odpowiedzi Pańskiej . Nieodparcie wrażenie odnoszę że przyczyna jakowaś musi tu
                        być głębsza co to i ja nie muszę pisać a Pan wiesz . Zatem rozpisywać sie nie
                        zamierzam co pewnikiem w konfuzyję wpędzi nijakiego pollaka , szanownego kolegę
                        forumowego naszego , pojedynak między nami wieszczacego .
                        Ukłony łącząc zdrowia winszuję . Wikul

                        • Gość: Scan ----------Wikul. Ad vocem IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.03, 00:02
                          Cześć Wikulu. I chwała.

                          Ludzkie i dobre panisko jest z tego naszego Forumsfuehrera Euromira (Herra).
                          Czy jakikolwiek Wódz zainteresowałby się swymi żołnierzami z elitarnych
                          bojowych jednostek ( chyba Neue Schutzstaffeln?), rozproszonymi od Kamczatki po
                          Amerykę Południową? Żaden! No, może z jednym wyjątkiem. Ale ów marnie skończył.
                          Więc co do końca tego drugiego Wodza - cała nadzieja w Panu...

                          Kiedy czytam wymianę niezwykle doniosłych treści między Panem Wodzem i jego
                          świtą przypomina mi się pewien trafny wiersz naszego niedocenianego i
                          zapomnianego ostatniego romantyka:

                          "Tak małżeńska receptę pisze mądrość zdrowa,
                          Iżby z jedną głową poszła druga głowa.
                          W życiu różnie bywa – piszę na wyprzódki,
                          Że złożyć jedną głowę muszą dwa półgłówki".

                          Z kolei bardziej nam współczesny fraszkopisarz z Krakowa określa to w sposób
                          następujący, równie celnie:

                          "Szumi drętwa mowa
                          Jak muszla klozetowa... "

                          Miej to, Wikulu, na uwadze by nie uwikłać się w wymianę wody z Euromirem
                          (Panem).

                          Pozdrawiam
                          Scan (dla Wodza - Pan)

                          • Gość: wikul Re: ----------> Scan IP: *.acn.waw.pl 16.04.03, 00:24
                            Gość portalu: Scan napisał(a):

                            > Cześć Wikulu. I chwała.
                            >
                            > Ludzkie i dobre panisko jest z tego naszego Forumsfuehrera Euromira (Herra).
                            > Czy jakikolwiek Wódz zainteresowałby się swymi żołnierzami z elitarnych
                            > bojowych jednostek ( chyba Neue Schutzstaffeln?), rozproszonymi od Kamczatki
                            po
                            >
                            > Amerykę Południową? Żaden! No, może z jednym wyjątkiem. Ale ów marnie
                            skończył.
                            >
                            > Więc co do końca tego drugiego Wodza - cała nadzieja w Panu...
                            >
                            > Kiedy czytam wymianę niezwykle doniosłych treści między Panem Wodzem i jego
                            > świtą przypomina mi się pewien trafny wiersz naszego niedocenianego i
                            > zapomnianego ostatniego romantyka:
                            >
                            > "Tak małżeńska receptę pisze mądrość zdrowa,
                            > Iżby z jedną głową poszła druga głowa.
                            > W życiu różnie bywa – piszę na wyprzódki,
                            > Że złożyć jedną głowę muszą dwa półgłówki".
                            >
                            > Z kolei bardziej nam współczesny fraszkopisarz z Krakowa określa to w sposób
                            > następujący, równie celnie:
                            >
                            > "Szumi drętwa mowa
                            > Jak muszla klozetowa... "
                            >
                            > Miej to, Wikulu, na uwadze by nie uwikłać się w wymianę wody z Euromirem
                            > (Panem).
                            >
                            > Pozdrawiam
                            > Scan (dla Wodza - Pan)


                            Witam !
                            Dzięki za rady ze szczerego serca udzielane . O cholera ,jak sie przestawiłem .
                            Gwarancja tego że nie dam sie wciągnąć Panu E. jest moje wrodzone lenistwo
                            które dosyć skutecznie zniechęca mnie do wykwintnej i obszernej epistolografii .
                            Pozdrwiam W.
                      • sceptyk Jest mi doprawdy nieslychanie przykro 16.04.03, 00:26
                        Gość portalu: EUROMIR napisał(a):

                        >Slonimski bowiem pisal duzo i skladnie.
                        > Czasami od rzeczy. Czasami dowcipnie.
                        > Kiedys, chyba razem z Tuwimem, skonstruowal alfabetyczny spis liczb - od
                        > jednego do dziesieciu.
                        ---------------------------

                        ze musze, niczym jaki upierdliwiec, ktorych tu wszak nie brakuje, do barwnych
                        (nieslychanie) i dowcipnych (nadzwyczaj) dykteryjek, ze swada opowiadanych na
                        Forum przez Euromira (p.), korekte wniesc.

                        Otoz spis ten sie nazywal 'Pierwszy spis alfabetyczny wszystkich liczb od
                        jednego do stu'. I takimze byl.

                        Nie podejrzewam, aby zredukowanie wysilku naszych swietnych satyrykow mialo swe
                        zrodlo w niecheci Euromira (p.) do liczb wiekszych ponad 10 i w klopotach jakie
                        one moga Mu sprawiac. Niemniej jednak jest to pewne uchybienie. Wyobrazmy
                        sobie, Euromirze, ze - dla przykladu - ktos by przedstawil alfabetyczny spis
                        wszystkich Zydow w Polsce, od jednego do dziesieciu. Bez sensu. Nieprawdaz?
                        Albo wykaz wszystkich krajow gdzie mieszkaja i, faktycznie choc nieformalnie,
                        rzadza Zydzi. Tez od jednego do dziesieciu. Jeszcze mniej sensu. Widzisz, Panie
                        Euromirze, ze z liczbami trzeba jednak ostroznie.

                        serdeczne pozdrowienia przesylam
                        sc-k
                        • Gość: Scan Krótko. I węzłowato - Sceptyk IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.04.03, 00:40
                          Wydaje mi się, że Euromir (Pan) swą znajmość liczb zakończył na magicznej
                          siódemce.
                          Kwestią jest tylko, czy egzamin oblał w Eaton czy w Zbiorczej Szkole Gminnej
                          w Kosowie Lackim.
                        • Gość: EUROMIR I VICE VERSA... IP: *.cm-upc.chello.se 16.04.03, 03:12
                          Szanowny Panie Sceptyku,

                          Pan na moje listy nie odpowiada (vide - "List Przegapiony". Na obiecana
                          odpowiedz czekam juz ponad tydzien).
                          Totez i nic dziwnego, ze trzy razy zastanawialem sie przed wyslaniem
                          niniejszego. Skoro jednak mam slabosc do Pana , to... i poscik Panu jednak w
                          odpowiedzi (chociazem nadzieji na odpowiedz pozbawiony) (wbrew wszelkiemu
                          rozsadkowi) wysmazam.

                          A propos Slonimskiego i Tuwima. Dziekuje, ze zechcial Pan przypomniec
                          oryginalny tytul humoru. Moja pamiec nietega. Dobrze, iz na Panu oprzec sie
                          moge.

                          Dowcip pamietalem dlatego, ze go kiedys poniekad tworczo rozwinalem (epoka po
                          Skamandrze). Co prawda - jak slusznie Pan zauwazyl - ograniczajac sie jedynie
                          do zbiorow liczb ograniczonych dziesiatka. Natomiast zaskakujaco (dla wielu)
                          wzbogacilem go o analize porownawcza. Przeciwstawilem mianowicie zbior ZBIOR
                          ALFABETYCZNY CYFR w j.polskim zbiorom w jezykach - hiszpanskim, niemieckim,
                          angielskim, a rowniez tym zapisywanym cyrylica.

                          W tamtych zamierzchlych czasach nie zanalem jeszcze Pana. A szkoda. Gdyz
                          bawilem sie wowczas (pamietam) mysla skompletowania wspomnianego porownania,
                          zapisem fonetycznym utworzonym (w porzadku alfabetycznym) - w jidisz (rowniez
                          do dziesieciu). Wiem dzis (a raczej gleboko przekonany jestem), iz nie
                          odmowilby Pan mnie wowczas swojej nieocenionej, fachowej pomocy. No, a w razie
                          czego zawsze mozna (byloby) liczyc na przyjaznego i zyczliwego (jak zawsze)
                          Scana (Pana). Jezyki wszak zna b.dobrze. Udowodnil to juz wielokroc, innych tu
                          na Forum strofujac. /Ostatnio wdal sie na Forum, w zaawansowana dyskusje
                          (niestety zakonczona sromotna kleska) na temat (bodajze) prawidlowej pisowni
                          francuskiego slowka madamme... (Chodzilo o to przez ile nalezy ja pisac m...).
                          Nie wyszlo. Nie przekonal, skoro (okazalo sie) nie mial (niestety ewidentnie)
                          racji.
                          No, ale coz. Najwazniejsze, iz (po wytrzezwieniu) przeprosil (czyzby zabraklo
                          wodki?) za wlasciwa Mu bezczelnosc./

                          Wniosek - wszyscy na bledach (nawet tych najbardziej kompromitujacych) sie
                          uczymy.
                          Niektorym z nas (jak Scan) jednak tupetu to nigdy nie odbiera.

                          A teraz a propos Panskiego nieprawdopodobnego pomyslu zapisania wszystkich
                          polskich Zydow, w dyskutowanym przez nas wyzej zbiorze (do dziesieciu).

                          Musze powiedziec, ze idea zatrwazajaca. Kupy sie nie trzyma. Nierozsadna
                          rowniez. No, bo jak to Pan sobie wyobraza?
                          - W zbiorach alfabetycznych pomiescic wszystkich naszych Zydow? Czy w ogole
                          zdaje sobie Pan sprawe, ze nasz lacinski alfabet jest o wiele bogatszy, anizeli
                          wymieniona przez Pana b.skromna kwota (10!)?
                          Nie chce sie klocic z Panem o cyfry, ale prosze jeszcze raz ten interes
                          dokladnie przemyslec.


                          Pozdrawiam - jak zwykle - serdecznie :

                          Euromir
      • miss_mag Re: Tajemnica snu Polishama 15.04.03, 03:19
        Gość portalu: Scan napisał(a):

        > Seks, sen i jedzenie
        >
        > Temat: psychiatria
        >
        > Na czym polega zespół Kleinego-Levina?
        >
        Hmm, to mi przypomina film "Wielkie Zarcie"
      • Gość: babariba Tajemnica snu Polishama IP: *.sokolka.sdi.tpnet.pl 19.04.03, 04:23
        e tam, ja myślę że ochlał się zwyczajnie. I zakąszał czymś niezdrowym.
        Hłe...
        ********************************************
        Gość portalu: Scan napisał(a):

        > Seks, sen i jedzenie
        >
        > Temat: psychiatria
        >
        > Na czym polega zespół Kleinego-Levina?
        >
        > Zaburzenie to polega na występowaniu okresów wzmożonej senności przerywanej
        > krótkimi okresami żarłoczności. Po ustąpieniu tych objawów wzmaga się popęd
        > płciowy i aktywność seksualna osoby cierpiącej na to schorzenie. Zespół
        > Kleinego-Levina jest jednym z ciekawszych i rzadkich zaburzeń psychicznych.
        >
        > Jakie są charakterystyczne objawy?
        >
        > Napady snu mogą trwać od 2-3 dni do miesiąca. Najczęściej wzmożona senność
        > utrzymuje się przez okres około 1 tygodnia. Jakość snu w tym zespole nie
        > zmienia się w porównaniu ze snem człowieka zdrowego. Osoba cierpiąca na zespół
        > Kleinego-Levina w czasie snu przeżywa zwykłe marzenia senne i budzi się z
        > powodu potrzeb fizjologicznych. Okresy snu są przerywane napadami żarłoczności
        > psychicznej (zwanej megafagią, polifagią lub bulimią). Czasami rodzaj jedzenia
        > może być nietypowy, np. wyjadanie słoików z marynatami. W okresie choroby osoby
        >
        > nią dotknięte bywają nadmiernie pobudzone seksualnie, mogą intensywnie uprawiać
        >
        > samogwałt. Po ustąpieniu epizodu choroby przez 1-2 dni może utrzymywać się
        > zmęczenie, osłabienie i bóle mięśni. Czasami po ustąpieniu choroby osoby takie
        > mogą mieć objawy depresji a nawet psychozy.
        >
        > Czy znane są przyczyny tej choroby?
        >
        > Napady snu występują zwykle bez wyraźnej przyczyny. Podkreśla się możliwy wpływ
        >
        > takich czynników jak lęk, zmęczenie, nadużywanie alkoholu, wysiłek fizyczny i
        > przebyta choroba gorączkowa.
        >
        > Kto choruje na zespół Kleinego-Levina?
        >
        > Na chorobę tą zapadają prawie wyłącznie mężczyźni w wieku 12-21 lat.
        >
        > Jak leczy się tą przypadłość?
        >
        > Choroba ta ustępuje samoistnie. W jej leczeniu próbuje się wykorzystywać
        > substancje aktywizujące takie jak np. pochodne amfetaminy. Terapią tego zespołu
        >
        > zajmuje się lekarz psychiatra
        >
        > www.poradnikmedyczny.pl/archiwum_wyn/523
    • Gość: Pollak Kochajcie sie w Tijuan'ie: Pojedynek... IP: *.ostrowiec.dialup.inetia.pl 15.04.03, 03:10
      ...wikul'a z euromirem. Kolejny ruch - cikawe jaka przyjmie pozycje wikul - a
      tam w Meksyku, polishAM zjadlszy poobiedne sniadanko szykuje sie zapewne do
      nastepnej Ma(donny). Bedzie Mial Donne czy nie? Kto wygra to spotkanie? wikul
      czy euromir? Fascynujacy finish, do prawdziwego sniadania (w zasadzie podkurka)
      juz niedaleko, zwawo PANOWIE
      • Gość: polishAM Z powrotem. IP: *.tnt33.ewr3.temp.da.uu.net 18.04.03, 15:12
        Zacznijmy od sprawy czasu w Tijuanie. Przede wszystkim w momencie mojego
        pisania musiala byc godzina 12.45 , poniewaz roznica czasowa (Californijski a
        nie Mexico City) wynosi 9 godzin, a nie jak sugerowali tu inni 6 lub 7 godzin.
        To jest mozliwe biorac pod uwage, ze wydawala mi sie to bardzo wczesna godzina.
        Cluby Adelita i Chicago byly prawie zupelnie puste. Bzyknalem wtedy slicznotke,
        ktora spotkalem na ulicy i czas szyko przelecial. Zegarka nie uzywam od kilku
        lat, bo godzine mi wskazuje komorkowy. Po zatym jestem w Tijuanie przynajmniej
        dwa razy w miesiacu i Zona Norte to moj regularny przystanek. Wszystko zalezy,
        czy mam czas tam pojechac z LA, bo z S. Diego to zaden problem. Kocham
        Indianeczki (Chiapas), polindianeczki, meksykaneczki. Mam pytanie do Euromira.
        Jak tu kiedys bylo? I czy nie teskni.
        • euromir Meksyk, Meksyk... 19.04.03, 04:12
          Mily PolishAM,ie,

          zazdrosze Ci tych czestych wypadow do Meksyku. Rozumiem, ze swietnie na nich
          sie rozprzezasz. Zycie w USA ostatnio stresujace. W kazdej chwili cos moze
          wyleciec w powietrze.
          Rejony w ktorych mieszkasz (rozumiem, ze to Kalifornia, LA, San Diego), jak i
          przygraniczny Meksyk znam niezle sprzed kilkudziesieciu lat, gdyz wowczas
          czesto tam wypoczywalem. Oczywiscie tak jak i Ty jezdzilem tam z przyjaciolmi
          glownie po to, aby szukac niemoralnych uciech taniego, a wyuzdanego kurestwa i
          takich, ktore daje upojny samogon z kaktusa.
          A poza wszystkim jeszcze te krajobrazy - jakze od kalifornijskich odmienne.

          W taki oto sposob laczylem mila i lekka, choc moralnie podejrzana zabawe z
          przezyciami natury estetycznej (wyzszej).

          W jakis czas pozniej poznalem uroki Azji, ktora pozostaje zafascynowany do
          dzisiaj. To glownie tam wyjezdzam odpoczywac. Niemala role oczywiscie pelnia tu
          ceny. 100 dolarow w Meksyku, a 100 dolarow na Filipinach, w Tajlandii, czy
          Indonezji to jednak calkiem co innego.

          Pozdrawiam :

          Euromir
          • Gość: polishAM Re: Meksyk, Meksyk... IP: *.tnt34.ewr3.temp.da.uu.net 19.04.03, 04:43
            Drogi Euromirze. Mieszkam po lewej stronie Hudson River w New Jersey, 15 minut
            od N. Yorku. Zwyczajnie bywam dwa razy w miesiacu w LA lub S. Diego. Tymczasem
            wlasnie szykuje sie ponownie do San Diego i jest duza szansa, ze w poniedzialek
            stamtad wlasnie sie ponownie odezwe. Zeszly poniedzialek byl niezwykle wilgotny
            i poznym popoludniem i w nocy szalala w Tijuanie ulewa. To spora tam rzadkosc.
            Oczywiscie to byloby marzenie wypic z Toba wspolnie piwko w Adelita Club i
            porozmawiac w milym towarzystwie. W Tijuanie spotykam wielu ciekawych ludzi
            (weterani wypraw filipinskich i tajlandzkich, a nawet ostatnio z Kambodzy).
            Bardzo chcialbym przeniesc sie w czasy przed kilkudziesieciu lat. Dla mnie to
            czasy z Kapsztadu, Lesotho, Swaziland i Botswany. Inny swiat. Mozesz byc pewny.
            Czasy leca, my sie starzejemy, a tam zawsze mlode, usmiechajace sie dziewczyny.
            Zycze milych swiat i postaram sie odezwac z Tijuany.
            • Gość: polishAM Re: Meksyk, Meksyk... IP: 200.77.206.* 21.04.03, 22:29
              Tijuana, poniedzialek, godzina 13.20 wiec pisze mniej wiecej w tym samym czasie
              co tydzien temu. Znowu parno i rano szykowalo sie na burze. Pachne seksem
              poniewaz przed chwila przebywalem z dziewczyna z Mexico City o imieniu Daniele,
              a wczoraj wieczorem z inna o imieniu ktore brzmi jak Himena, co prawdopodobnie
              w pisowni powinno wygladac jak Jimena lub Jimenez. Tak wiec w Tijuanie nie
              mozna paradowac z piwem w reku na ulicy na co mi zwrocila uwage dzisiaj
              Daniele. Rowniez nie pokazywac sie publicznie z forsa, ale ona nie wie, ze moj
              pasek od spodni jest jednoczesnie money belt i tam przechowuje wiekszosc swojej
              kasy. Tymczasem ide cos przekasic i rozejrzec sie po klubach. Na razie jest
              pustawo i spotykam wiele znajomych twarzy.
              • sceptyk Toz to musi byc przyjemnosc 21.04.03, 23:26
                Swieta Wielkanocy w towarzystwie kurew spedzic! Jestem pewien, ze zrobiles
                udany smigus dyngus Daniele. Przy okazji i siebie troche polewajac, dzieki
                czemu zaczelo troche mniej 'seksem pachniec'. Tylko nie pij tego piwa za duzo,
                bo jeszcze kaktus przelecisz z rozpedu. No i z tej jurnosci nadzwyczajnej.
                Zwlaszcza jak ci sie money z beltu wyczerpie. Euromir chyba zzolknie z
                zazdrosci.

                sc-k
                • Gość: polishAM Re: Toz to musi byc przyjemnosc IP: *.tnt34.ewr3.da.uu.net 25.04.03, 19:13
                  Ludziom popierniczylo sie w glowach. W dobie SARSU nikt nie chce podrozowac u
                  mnie w firmie wiec z wyboru stalem sie mieszkancem hoteli, lotnisk,
                  restauracji, barow no i oczywiscie agencji towarzyskich wszelkiego rodzaju.
                  Przelotnie w domu i juz rozgladam sie za nastepnym lotem. W weekend
                  stuprocentowo bede w San Diego (niedziela wieczorem) i w Tijuanie obowiazkowo w
                  poniedzialek. Szalenstwo. Tymczasem w klubach dziewczyny znaja Polakow. Mialem
                  okazje ogladac monete polska dwuzlotowa z potrmonetki dziewczyny o imieniu
                  Maria. Kto z wizytorow w Tijuanie nosi polski bilon? Pytanie bez odpowiedzi.
                  • Gość: Miss Super Chelo Re: Toz to musi byc przyjemnosc IP: *.client.attbi.com 26.04.03, 12:11
                    Gość portalu: polishAM napisał(a):

                    > Ludziom popierniczylo sie w glowach. W dobie SARSU nikt nie chce podrozowac
                    u
                    > mnie w firmie wiec z wyboru stalem sie mieszkancem hoteli, lotnisk,
                    > restauracji, barow no i oczywiscie agencji towarzyskich wszelkiego rodzaju.
                    > Przelotnie w domu i juz rozgladam sie za nastepnym lotem. W weekend
                    > stuprocentowo bede w San Diego (niedziela wieczorem) i w Tijuanie
                    obowiazkowo w
                    >
                    > poniedzialek. Szalenstwo. Tymczasem w klubach dziewczyny znaja Polakow.
                    Mialem
                    > okazje ogladac monete polska dwuzlotowa z potrmonetki dziewczyny o imieniu
                    > Maria. Kto z wizytorow w Tijuanie nosi polski bilon? Pytanie bez odpowiedzi.

                    W twojej firmie, chuju, moze i lataja, ale pewnie po wode do konewki a nie po
                    swiecie. SARS nie jest grozny wszedzie, a wiec latanie nie jest takie
                    niebezpieczne.
                    Przyznaj sie ze ci nie staje i jestes brzydki jak turnpike pod Newark i
                    dlatego latasz do meksykanskiej dzielnicy w NYC, a udajesz ze jestes w Tijuana.
                    Chuju, jak cie stac na podroz do Tijuana, to ja ci radze zebys zaplacil 100
                    wiecej i polecial do prawdziwego Mexico. Cepie od mycia kibli. Moze tam ci
                    stanie?

                    Miss Super Chelo
                • Gość: Fifo Re: Toz to musi byc przyjemnosc IP: *.client.attbi.com 26.04.03, 12:04
                  sceptyk napisał:

                  > Swieta Wielkanocy w towarzystwie kurew spedzic! Jestem pewien, ze zrobiles
                  > udany smigus dyngus Daniele. Przy okazji i siebie troche polewajac, dzieki
                  > czemu zaczelo troche mniej 'seksem pachniec'. Tylko nie pij tego piwa za
                  duzo,
                  > bo jeszcze kaktus przelecisz z rozpedu. No i z tej jurnosci nadzwyczajnej.
                  > Zwlaszcza jak ci sie money z beltu wyczerpie. Euromir chyba zzolknie z
                  > zazdrosci.
                  >
                  > sc-k

                  Man;
                  ten chuj nie moze pachniec sexem bo jemu juz nie staje.
                  Chyba ze dla niego sex to tarzanie sie w ekskrementach w Tijuana.
                  Poczytaj sobie co to musi byc za kutas jesli mowi o jakichs wojnach
                  filipinskich i innych czasach sprzed 60 lat.
                  Temu staremu kutasowi nawet po viagra pewnie nie chce stanac i pierdoli trzy
                  po trzy zeby sie podniesc na duchu. Bo niczego wiecej juz podniesc nie jest w
                  stanie.

                  Fifo
              • Gość: Chelo Re: Meksyk, Meksyk... IP: *.client.attbi.com 26.04.03, 12:00
                Gość portalu: polishAM napisał(a):

                > Tijuana, poniedzialek, godzina 13.20 wiec pisze mniej wiecej w tym samym
                czasie
                >
                > co tydzien temu. Znowu parno i rano szykowalo sie na burze. Pachne seksem
                > poniewaz przed chwila przebywalem z dziewczyna z Mexico City o imieniu
                Daniele,
                >
                > a wczoraj wieczorem z inna o imieniu ktore brzmi jak Himena, co
                prawdopodobnie
                > w pisowni powinno wygladac jak Jimena lub Jimenez. Tak wiec w Tijuanie nie
                > mozna paradowac z piwem w reku na ulicy na co mi zwrocila uwage dzisiaj
                > Daniele. Rowniez nie pokazywac sie publicznie z forsa, ale ona nie wie, ze
                moj
                > pasek od spodni jest jednoczesnie money belt i tam przechowuje wiekszosc
                swojej
                >
                > kasy. Tymczasem ide cos przekasic i rozejrzec sie po klubach. Na razie jest
                > pustawo i spotykam wiele znajomych twarzy.


                I czym sie chwalisz chuju?
                Musisz jezdzic do tego brudu w Tijuana bo zadnej dupy u nas nie mozesz zarwac?
                Musisz byc taki przystojny jak dwutygodniowe gowno wyplywajace z wychodka do
                ktorego chodzisz srac.
                Jesli w NJ, zadna kurwa nie chce sie z toba walic, to sobie wyobrazam jak
                musisz wygladac.

                Chelo

          • Gość: Borderman Re: Meksyk, Meksyk... IP: *.client.attbi.com 26.04.03, 11:55
            euromir napisał:

            > Mily PolishAM,ie,
            >
            > zazdrosze Ci tych czestych wypadow do Meksyku. Rozumiem, ze swietnie na nich
            > sie rozprzezasz. Zycie w USA ostatnio stresujace. W kazdej chwili cos moze
            > wyleciec w powietrze.
            > Rejony w ktorych mieszkasz (rozumiem, ze to Kalifornia, LA, San Diego), jak
            i
            > przygraniczny Meksyk znam niezle sprzed kilkudziesieciu lat, gdyz wowczas
            > czesto tam wypoczywalem. Oczywiscie tak jak i Ty jezdzilem tam z
            przyjaciolmi
            > glownie po to, aby szukac niemoralnych uciech taniego, a wyuzdanego kurestwa
            i
            > takich, ktore daje upojny samogon z kaktusa.
            > A poza wszystkim jeszcze te krajobrazy - jakze od kalifornijskich odmienne.
            >
            > W taki oto sposob laczylem mila i lekka, choc moralnie podejrzana zabawe z
            > przezyciami natury estetycznej (wyzszej).
            >
            > W jakis czas pozniej poznalem uroki Azji, ktora pozostaje zafascynowany do
            > dzisiaj. To glownie tam wyjezdzam odpoczywac. Niemala role oczywiscie pelnia
            tu
            >
            > ceny. 100 dolarow w Meksyku, a 100 dolarow na Filipinach, w Tajlandii, czy
            > Indonezji to jednak calkiem co innego.
            >
            > Pozdrawiam :
            >
            > Euromir

            Euromir, nie marudz.
            U nas nic nie moze wyleciec w powietrze i nikt sie nie boji terrorystow.
            Zas podroz do Tijuana nie jest podroza do Meksyku tylko podroza do smietnika
            przy granicy z USA.
            Tijuana to praktycznie nie jest juz Meksyk, poniewaz zamieszkuje w tym miescie
            (zwykle czasowo) ponad milion ludzi, ktorzy przybywaja do tego nadgranicznego
            miasta z calej Centralenj i Poludniowej Ameryki by nielegalnie przeskoczyc
            grnice.Musze przy tym powiedziec, ze zlapalismy na tej granicy kilku Polakow,
            ktorzy usilowali przekorczyc ja przy pomocy Cyganow. W Tijuana jest
            teoretycznie latwiej, poniewaz nie trzeba przeplywac Rio Grande. Tubylcy zas,
            ktorzy mieszkaja w Tijuana na stale najczesciej dojezdzaja do pracy do...San
            Diego lub okolic, poniewaz nasz rzad daje im przepustke, ktora zezwala im na
            poruszanie sie po terenie USA w zasiegu 60 mil od granicy.

            Wizyta w Tijuana to zapewne wyskok jakiegos ciemniaczka do najwiekszego
            smietnika przy granicy z USA, jeli nie liczyc Ciudad Juarez na granicy z Texas.
            Szkoda mi faceta, ze nawet mial ochote chwalic sie czyms takim jak wizyta w
            Tijuana. Mnie osobiscie zbiera sie na wymioty kiedy mysle o tym miescie.

            Skunk in the Funk
            officer of Border Patrol (Immigration and Naturalization Service)San Isidro,
            Ca, USA.
            • Gość: polishAM Do Borderman, Chello, Fifo (ta sama osoba). IP: 200.77.205.* 28.04.03, 22:00
              Ciudad Huarez na granicy z El Paso. Bylem tam tez przyjemniaczku. Odwiedzilem
              tez przybytki w Laredo. Natomiast przyprawiles mnie o atak smiechu piszac o
              wyprawach przez Rio Grande, ktora na granicy meksykanskiej jest jedynie waskim
              strumykiem. Tymczasem poniedzialek rano, Tijuana. Jessica z Mexico City byla
              mila dziewczyna i bardzo sliczna.
    • Gość: l-b Fantazje polish cham ,wracaj do Polski SBEKOW nie IP: *.inter.net.il 26.04.03, 13:56
      scigaja , ZOMOWCOW takze nie .
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka