Dodaj do ulubionych

Rytualne mordy paschalne

09.02.07, 09:24
www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070209/swiat/swiat_a_1.html
Aj, waj, coś podobnego! Gryzipiórek, który podał do druku tę informację
najwyraźniej jest struchlały ze strachu, że ktoś go weźmie za antysemitę -
informacja o książce zawiera w większości głosy wobec niej krytyczne,
konkretów odnośnie książki brak.


Tutaj komentarz JCMości Galby:
Obserwuj wątek
    • danus01 Re: Rytualne mordy paschalne 09.02.07, 09:37
      morda mordzie nierowna
      merytorycznej dyskusji zycze
      • xiazeluka Re: Rytualne mordy paschalne 09.02.07, 10:15
        Ucieczka jako metoda dyskusji. Cóż za oryginalność, Pani Judenatko.
      • hasz0 Morda prof. J. Grossa czy prof. J.R. Nowaka? 09.02.07, 14:14
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=57016375&a=57035123
        • snajper55 J. R. Nowak to niby profesor ??? Od kiedy ??? __nt 09.02.07, 16:51
          hasz0 napisał:

          > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=57016375&a=57035123
        • jaceq Re: Morda prof. J. Grossa czy prof. J.R. Nowaka? 10.02.07, 15:10
          To jednak podejrzane, Haszu, jeśli prof. prof. Tazbir i JRNowak mówią jednym
          głosem. Bardzo podejrzane. A jeszcze przyklaskuje im jakiś parch z Yad Vashem.
          Tym już powinien zainteresować się CBA a przynajmniej IPN. Nie uważasz?
    • benek231 Twoja jest Kretynska z cala pewnoscia, ale moze i 09.02.07, 15:05
      rytualna paschalna. Nie mam nic przeciwko temu smile)))))
      • xiazeluka Dzień dobry, Kretynie52 09.02.07, 15:10
        Jak tam twój rytualny szpagat poranny?
    • dachs Rytualne mordy paschalne 09.02.07, 15:26
      xiazeluka napisała:

      > Aj, waj, coś podobnego!

      Drogi książę, w jakim celu, takim lekceważącym wykrzyknikiem zrażasz sobie od
      razu część czytelników, którzy już nie zauważają rozsądnej uwagi, iż,
      > Gryzipiórek, który podał do druku tę informację
      > najwyraźniej jest struchlały ze strachu, że ktoś go weźmie za antysemitę -
      ???

      Istotnie reakcja dwóch tuzów wiedzy historycznej przypomina reakcję psów
      Pawłowa, o których wspominałem w poście do Danutki.

      Co gorsza jeden z nich wygłasza zdanie dyskwalifikujące go jako naukowca: "Nie
      mogę uwierzyć, że żydowski historyk mógł napisać taką książkę."
      Nie - "nie mogę uwierzyć, że to prawda", albo:"autor niewystarczająco
      udokumentował", lub: "jego wnioski są nieuprawnione".
      Nie, "Nie mogę uwierzyć, że żydowski historyk mógł napisać taką książkę.",
      powiedział pan Gutman, co oznacza w tym wypadku: "nawet gdyby była to prawda, to
      żydowski historyk nie powinien o tym pisać".
      Tymczasem odkrycie Toaffa - zakładając, ze istotnie udokumentował takie wypadki
      - niesie w zasadzie pozytywne dla Żydów treści. Nic tak nie unicestwia mitu,
      jak przekonywające wskazanie na jego źródła.
      Zwykłe zaprzeczanie to tyle co brak dokumentów, który jest wg. klasyków -
      Kurskiego i Ziobry - najlepszym dowodem na ich ukrycie, lub zniszczenie.
      Nie przekonuje nikogo, pozostając podobnie jak sam zarzut w kategorii wiary.
      Natomiast, dokument istniejący trzeba - chcąc nie chcąc - uznać.
      I nagle okazuje się jak nikłe były podstawy podejrzeń, plotek, mitów.
      Dlatego z gruntu nieracjonalna jest przytoczona w artykule reakcja dr. Amosa
      Luzzatto :"Nawet jeżeli autorowi udałoby się udowodnić, że przed wiekami
      istniała taka sekta dewiantów, nie można jej w żaden sposób identyfikować ze
      społecznością żydowską".
      Dużo rozsądniej byłoby powiedzieć: "- Jeżeli autorowi udałoby się udowodnić, że
      przed wiekami istniała taka sekta dewiantów, to byłby to dowód, że nie można
      mitu o rytualnych mordach w żaden sposób identyfikować ze społecznością żydowską."

      Czy antysemitów w rodzaju Gwardiana, Hasza, czy Galby by to przekonało to inna
      sprawa. Szansa na to, że ktoś się jednak zastanowi, nie byłaby wcale mała.

      Dlaczego piszę to jako polemikę z Luką? Wcale nie polemizuję. Chciałem tylko
      napisać to co - jak mi się wydaje - on chciał wyrazić, ale bez ajwajów,
      Judenatek i lekceważenia innych.


      • oleg3 Żydzi zatruwali studnie 09.02.07, 15:59
        Pozwolę sobie, borsuku.wkleić kawałek tekstu L. Stępniewskiego o Zelotach.

        www.czytanki.hox.pl/zeloci.html
        Podobno stosowali także terror masowy zatruwając studnie w tych wsiach i
        miasteczkach, gdzie ich gorliwość nie cieszyła się odpowiednim zrozumieniem.
        Kto wie, czy popularny w średniowieczu obraz podstępnego Żyda wrzucającego
        truciznę do chrześcijańskiej studni nie jest mglistą reminiscencją zelockich
        wyczynów, ożywioną po przeszło 10 wiekach przez jakiegoś szczególnie oczytanego
        inkwizytora.
        • wasze_blagorodie Re: Żydzi zatruwali studnie 12.02.07, 15:03
          oleg3 napisał:

          > Pozwolę sobie, borsuku.wkleić kawałek tekstu L. Stępniewskiego o Zelotach.
          >
          > www.czytanki.hox.pl/zeloci.html
          > Podobno stosowali także terror masowy zatruwając studnie
          (...)
          > Kto wie, czy popularny w średniowieczu obraz podstępnego Żyda wrzucającego
          > truciznę do chrześcijańskiej studni nie jest mglistą reminiscencją zelockich
          > wyczynów, ożywioną po przeszło 10 wiekach przez jakiegoś szczególnie
          > oczytanego inkwizytora.

          Rzeczywistość potrafi być jednak bardziej zawikłana.
          Gazeta Wyborcza opisuje:
          www.gazetawyborcza.pl/1,75480,3893354.html?as=1&ias=7&startsz=x
          "Sześć milionów Niemców za sześć milionów Żydów. Zginą jak leci: mężczyźni,
          kobiety, starcy, dzieci. W pięciu największych miastach, jednego dnia
          Taki był plan A. Grupy Mścicieli rozjechały się po Niemczech. Wybrano
          Monachium - za obóz Dachau; Weimar - za pobliski Buchenwald; Hamburg, bo duże
          miasto. Do tego Berlin i Norymberga, symbole nazizmu.

          - Boże, jaki ja byłem szczęśliwy, że dostałem akurat Norymbergę (...)
          Norymberga była symbolem wszystkiego, co najgorsze w Niemczech - ciągnie
          Mściciel. - Zjazdy hitlerowców, ustawy norymberskie, Rosenberg. Wszystko
          zaczęło się tam. I teraz ja w tym mieście miałem zaszczyt organizowania naszej
          akcji...

          W realizacji plan A nie był prosty: trzeba było wiele wysiłku, żeby z kranów w
          niemieckich domach popłynęła zatruta woda. Jednego dnia w pięciu miastach.

          Najlepiej poszło właśnie w Norymberdze pod dowództwem Harmatza. W miejskich
          wodociągach przez kilka miesięcy pracował na lewych papierach jedyny inżynier
          wśród Mścicieli - Wilek Schwerzreich ps. "Wasserman" z Krakowa. Miejskie
          wodociągi miał w małym palcu. Ile wody i którą rurą płynie w ciągu godziny. Ile
          trucizny trzeba w nią wtłoczyć, by woda zabijała. Które zawory zamknąć, by
          śmierć nie popłynęła do dzielnic zamieszkanych przez stacjonujących w
          Norymberdze amerykańskich żołnierzy.

          Mściciele byli gotowi, czekali tylko na dostawę trucizny i rozkaz do ataku z
          paryskiej centrali.
          (...)
          Żyjący do dziś Mściciele nie są pewni, kto wpadł na pomysł zatrucia wody, ale z
          pewnością plan A prezentował im Abba Kovner.

          A więc zatruta woda. Mściciele na lewych papierach, udając Niemców, korzystają
          z powojennego chaosu i przenikają do miejskich wodociągów w Monachium,
          Norymberdze, Weimarze, Hamburgu i Berlinie. Tam sprawdzają techniczne
          możliwości zatrucia wody płynącej do niemieckich kranów. W tym samym czasie
          inni Mściciele organizują truciznę i przerzucają do miejsc akcji. I tak jednego
          dnia wytrują Niemców.
          (...)
          Chleb przyniesie śmierć

          Plan B to chleb. Czarny, bo taki dostawali naziści osadzeni po wojnie w
          obozach, w których jeszcze niedawno czekały na śmierć ich ofiary. Mściciele
          mieli przedostać się do piekarni, które dostarczały pieczywo dla obozów, zatruć
          chleb i tak zabić nazistów.
          (...)
          Opracowano misterny plan. Pieczywo dla 15 tysięcy esesmanów ze Stalagu 13
          dostarczała największa w Norymberdze niemiecka piekarnia
          (...)
          Harmatz: - Trucizna dotarła kilka dni przed akcją. Nasi ludzie w Paryżu kupili
          20 kg arszeniku od garbarzy.
          (...)
          Upieczony chleb leżał już na półkach i czekał na niedzielny transport do
          stalagu. (...) W trójkę rozrobili arszenik z mąką i wodą w kilku metalowych
          misach. Maniek mieszał zawiesinę non stop, by cięższy arszenik nie opadł na
          dno. Lebke podawał bochenki, a Jasiek smarował pędzlem ich spody. Bezwonną i
          bezbarwną trucizną zdążyli pokryć trzy tysiące bochenków. W obozie chleb
          dzielono na czterech więźniów, Mściciele przygotowali zatrute racje dla 12
          tysięcy esesmanów. Więcej nie zdążyli.(...)"




          • oleg3 Re: Żydzi zatruwali studnie 12.02.07, 16:10
            Dzięki za link. Ciekawe, a nie zauważyłem.
            • wasze_blagorodie Re: Żydzi zatruwali studnie 12.02.07, 18:38
              oleg3 napisał:

              > Dzięki za link. Ciekawe, a nie zauważyłem.
              >

              Proszę bardzosmile
              Na mnie ten artykuł zrobił naprawdę duże wrażenie.
      • xiazeluka Re: Rytualne mordy paschalne 09.02.07, 16:09
        "Ajwajem" wyprzedziłem nieuchronną w moim mniemaniu ofensywę w stylu "Jak można
        coś podobnego napisać!?", choć reakcja powinna być raczej taka: "Ciekawe,
        chętnie przeczytałbym tę książkę i zapoznał się z argumentami i dowodami
        autora". Jeśli uważasz, że reakcja naszej Koleżanki była spowodowana ajwajem, a
        nie treścią doniesienia, to przyznam Ci rację. Choć szczerze wątpię, bym musiał
        się ukorzyć.
        • dachs Re: Rytualne mordy paschalne 09.02.07, 17:46
          xiazeluka napisała:

          > Jeśli uważasz, że reakcja naszej Koleżanki była spowodowana ajwajem, a
          > nie treścią doniesienia, to przyznam Ci rację. Choć szczerze wątpię, bym
          > musiał się ukorzyć.

          Chyba rzeczywiście nie będziesz musiał.
      • snajper55 Strzygi i latawice. 09.02.07, 16:32
        dachs napisał:

        > Tymczasem odkrycie Toaffa - zakładając,ze istotnie udokumentował takie wypadki
        > - niesie w zasadzie pozytywne dla Żydów treści. Nic tak nie unicestwia mitu,
        > jak przekonywające wskazanie na jego źródła.

        Borsuku, w średniowieczu nie takie rzeczy się działy. W średniowieczu baby na
        miotłach latały, z czartem się gziły na Łysej Górze, a strzygi zapóźnionym
        wędrowcom krew z żył wysysały. Wszystko jest udokumentowane protokołami
        sądowymi, w których nawet przyznania się do win tych latających i gżących się
        znaleźć można. Czekają owe dokumenty na skwapliwego naukowca, który z wiarą nad
        nimi się pochyli i odkrywcze dzieło historyczne napisze.

        S.
        • sz0k No ty już znasz te "dokumenty" snajperku... 09.02.07, 17:19
          To czekamy na książkę teraz...
          • snajper55 Re: No ty już znasz te "dokumenty" snajperku... 09.02.07, 17:42
            sz0k napisał:

            > To czekamy na książkę teraz...

            A Sapkowski Ci nie wystarczy ?

            S.
            • sz0k Re: No ty już znasz te "dokumenty" snajperku... 09.02.07, 23:53
              > A Sapkowski Ci nie wystarczy ?

              Nie znam takiego średniowiecznego dokumentalisty i to do tego sądowego.
              • snajper55 Re: No ty już znasz te "dokumenty" snajperku... 10.02.07, 01:26
                sz0k napisał:

                > Nie znam takiego średniowiecznego dokumentalisty i to do tego sądowego.

                On jest współczesny.

                S.
                • sz0k Re: No ty już znasz te "dokumenty" snajperku... 10.02.07, 11:27
                  Oooo, to przepraszam, nie wiedziałem, że on jest naukowcem. Możesz w takim razie
                  podać tytuł tego dzieła historycznego napisanego w oparciu o "udokumentowane
                  protokoły sądowe"?
                  • snajper55 Re: No ty już znasz te "dokumenty" snajperku... 10.02.07, 16:02
                    sz0k napisał:

                    > Oooo, to przepraszam, nie wiedziałem, że on jest naukowcem.

                    A gdzież to niby napisałem ???

                    S.
                    • sz0k Re: No ty już znasz te "dokumenty" snajperku... 11.02.07, 15:25
                      > > Oooo, to przepraszam, nie wiedziałem, że on jest naukowcem.
                      >
                      > A gdzież to niby napisałem ???

                      Przestudiuj jeszcze raz naszą konwersację od momentu: "Strzygi i latawice", może
                      się domyślisz, chociaż znając ciebie raczej w to wątpię.
        • dachs Re: Strzygi i latawice. 09.02.07, 17:44
          snajper55 napisał:

          > Borsuku, w średniowieczu nie takie rzeczy się działy. W średniowieczu baby na
          > miotłach latały, z czartem się gziły na Łysej Górze, a strzygi zapóźnionym
          > wędrowcom krew z żył wysysały.

          Prawda to Snajperze, niezaprzeczalna. Nie o to mi jednak chodzi. Argument o
          wymuszanych zeznaniach, jest argumentem naukowym i można z nim dyskutować.
          Zajrzyj jeszcze raz do mojego tekstu i zobacz jakie postawy mi się nie podobały.
          Nie widzę powodu, dla którego postawy i argumenty, których nie akceptuję u
          swoich rodaków, miałbym akceptować u rodaków Toaffa.
          To znaczy jeden powód by się znalazł: jego rodacy obchodzą mnie mniej i jestem
          wobec nich mniej wymagający.
          • snajper55 Re: Strzygi i latawice. 09.02.07, 18:10
            dachs napisał:

            > Prawda to Snajperze, niezaprzeczalna. Nie o to mi jednak chodzi. Argument o
            > wymuszanych zeznaniach, jest argumentem naukowym i można z nim dyskutować.
            > Zajrzyj jeszcze raz do mojego tekstu i zobacz jakie postawy mi się nie podoba
            > ły.

            Zajrzałem i znalazłem także to "Tymczasem odkrycie Toaffa - zakładając, ze
            istotnie udokumentował takie wypadki". Odkrycie, udokumentował - to słowa
            niepozbawione ładunku oceny. Jakże mógł swoje "odkrycie" udokumentować, jak nie
            dokumentami z epoki ? Zeznaniami świadków, tak pogardzanymi przez niektórych
            naszych współczesnych "historyków". Pogardzanymi, gdy tylko mówią o komorach
            gazowych. Chocby były to zeznania niczym nie wymuszane. A może nasz "odkrywca"
            za pomocą wehikułu czasu przeniósł się w tamte czasy i na własne oczy zobaczył
            (kamerą sfilmował) rytualne krwi dziciątek utaczanie ? Jakże MÓGŁ, Borsuku, je
            udokumentować ?

            > Nie widzę powodu, dla którego postawy i argumenty, których nie akceptuję u
            > swoich rodaków, miałbym akceptować u rodaków Toaffa.

            Ależ u naszych rodaków bez zmrużenia oka je akceptujemy. Akceptujemy na przykład
            zdania - "Jak polski historyk mógł pisać o polskich obozach koncentracyjnych !"
            "Jak polski historyk mógł tak niedocenić polskiego wkłądu w... !"

            S.
            • xiazeluka S55 polemizuje z książką znajdującą się w drukarni 09.02.07, 18:13
              Niezwykle naukowa metoda, wspierana kilkoma zdaniami z krótkiego artykułu, w
              którym o tej publikacji jest jeszcze mniej informacji. Takim dialektycznym
              sposobem argumentacji możesz dowieść wszystkiego, koleś, łącznie z istnieniem
              czarownic latających na odkurzaczach.
              • snajper55 Polemizuję z Borsukiem. _________nt 09.02.07, 18:21

                • xiazeluka Akurat /nt 09.02.07, 18:25

            • dachs Re: Strzygi i latawice. 09.02.07, 18:35
              snajper55 napisał:

              > Zajrzałem i znalazłem także to "Tymczasem odkrycie Toaffa - zakładając, ze
              > istotnie udokumentował takie wypadki". Odkrycie, udokumentował - to słowa
              > niepozbawione ładunku oceny. Jakże mógł swoje "odkrycie" udokumentować, jak
              > nie dokumentami z epoki? Zeznaniami świadków, tak pogardzanymi przez
              > niektórych naszych współczesnych "historyków".

              Wiem tylko to, co jest w artykule, a jedynym racjonalnym argumentem jest tam
              właśnie zastrzeżenie co do wiarygodności tych zeznań. Poparty sugestią, że są to
              jedyne źródła, na jakich Toaff się opiera.
              Książki nie czytałem, nie wiem czym ją jeszcze dokumentował. Czy są to tylko
              zeznania świadków, czy może jeszcze coś przytacza na dowód swoich tez?


              > Akceptujemy na przykład zdania - "Jak polski historyk mógł pisać o polskich
              > obozach koncentracyjnych !"
              Bo to ewidentna nieprawda i świadkowie mogący to bez stosowania tortur
              potwierdzić żyją wśród nas.

              > "Jak polski historyk mógł tak niedocenić polskiego wkłądu w... !"

              Ja takiego zdania nie zaakceptuję. Co więcej, nie zaakceptuje go żaden z dwóch
              znanych mi osobiście, historyków na tym forum, których sporo dzieli, ale łączy
              pogląd, iż do zadań historyka nie należy pisanie apologii własnego narodu.
              • snajper55 Re: Strzygi i latawice. 09.02.07, 21:20
                dachs napisał:

                > Książki nie czytałem, nie wiem czym ją jeszcze dokumentował. Czy są to tylko
                > zeznania świadków, czy może jeszcze coś przytacza na dowód swoich tez?

                Daj poszaleć wyobraźni. Co może jeszcze jako dowód przytoczyć ? Jakieś
                wykopaliska ? Narzędzia do wykrwawiania (na przykład beczkę z kolcami w środku) ?

                > > Akceptujemy na przykład zdania - "Jak polski historyk mógł pisać o polskich
                > > obozach koncentracyjnych !"
                >
                > Bo to ewidentna nieprawda i świadkowie mogący to bez stosowania tortur
                > potwierdzić żyją wśród nas.

                Czyż za taką samą nieprawdę nie jest uważane robienie macy z krwi
                chrześcijańskich dzieciątek ?

                Swoją drogą niektórzy większego znaczenia do zeznań świadków nie przywiązują
                (komory gazowe).

                > > "Jak polski historyk mógł tak niedocenić polskiego wkłądu w... !"
                >
                > Ja takiego zdania nie zaakceptuję. Co więcej, nie zaakceptuje go żaden z dwóch
                > znanych mi osobiście, historyków na tym forum, których sporo dzieli, ale łączy
                > pogląd, iż do zadań historyka nie należy pisanie apologii własnego narodu.

                Ale to już zaakceptujesz: "Jak polski historyk mógł tak niedocenić polskiego
                wkładu w odkrycie tajemnicy Enigmy !" wink

                S.
        • institoris1 chybiona analogia... 09.02.07, 21:02
          czolowych 12 rabinow, oburzonych ksiazka Ariela Toaffa wydalo oswiadczenie w ktorym pisza min.:"Nie można brać deklaracji wymuszonych przed wiekami pod wpływem brutalnych tortur i stwarzać na ich podstawie szalonych i kłamliwych teorii"

          Powyzsze, nie pozostawiajace zadnych watpliwosci oswiadczenie (wlasciwie, to na jakiej podstawie owa dwunastka wypowiada sie i ocenia tak autorytatywnie?), rozwinal tworczo nasz forumowy kolega Snajper piszac:

          "Borsuku, w średniowieczu nie takie rzeczy się działy. W średniowieczu baby na
          miotłach latały, z czartem się gziły na Łysej Górze, a strzygi zapóźnionym
          wędrowcom krew z żył wysysały. Wszystko jest udokumentowane protokołami
          sądowymi, w których nawet przyznania się do win tych latających i gżących się
          znaleźć można. Czekają owe dokumenty na skwapliwego naukowca, który z wiarą nad
          nimi się pochyli i odkrywcze dzieło historyczne napisze"- koniec cytatu.

          Podejrzewam, ze zarowno rabini jak i Snajper, sa zdania, ze skoro w sredniowieczu mielismy do czynienia z wymuszaniem na oskarzonych obciazajacych ich zeznan za pomoca tortur i to zeznan takich, ze z cala pewnoscia mozemy dzis stwierdzic, ze byly one nieprawdziwe, to poprzez prosta analogie mozemy to przekonanie przeniesc takze na liczne zeznania Zydow, przyznajacych sie pod wplywem tortur, do dokonywania rytualnych mordow na chrzescjanskich dzieciach.

          Wezmy przyklad Snajpera z nieszczesnymi kobietami, ktore zeznawaly, ze zdarzalo im sie latac na miotlach, czy spolkowac z diablem. Opierajac sie na naszej dzisiejszej wiedzy, mozemy z calym przekonaniem stwierdzic, ze nie bylo to mozliwe, szczegolnie jesli chodzi o latanie na miotle i ze stuprocentowa pewnoscia przyjac, ze banialuki te zrodzily sie jedynie pod wplywem fizycznych tortur, czy tez strachu.
          Wazna jest nasza wiedza, ze pomimo skaldania obciazajacych zeznach, kobiety te nie byly fizycznie w stanie dokonac tych czynow, do ktorych sie przyznawaly.

          Nieco inaczej ma sie sprawa z zeznaniami dotyczacymi dokonywania rytualnych mordow- podobnie jak w wypadku oskarzanych o czarownictwo kobiet, mielismy do czynienia ze stosowaniem podczas przesluchan fizycznych tortur, ktore mogly prowadzic do przyznawania sie do popelnienia niepopelnionych czynow, z drugiej strony jednakze, zasadnicza roznica polega na tym, ze oskarzeni o nie byli fizycznie w stanie czynow tych dokonac i nie bylo w tym nic nadprzyrodzonego, jak w przypadku oskarzanych o latanie na miolte kobiet.
          Inny wyroznik w przypadku domniemanych mordow rytualnych na dzieciach, to fakt, ze za kazdym razem mielismy do czynienia z konkretna, fizyczna ofiara; albo bylo to zamordowane dziecko, albo przynajmniej znikniecie konkretnego dziecka.

          Z powyzszego wynika, ze wnioski, jakie wyciagaja rabini, a za nimi Snajper, sa falszywe, a analogie tylko pozorne.
          Bezsprzecznie mozemy jedynie wskazac na brutalne metody prowadzenia sledztw w Sredniowieczu, bezsprzecznie dowiesc, ze na skutek stosowania tortur, mielismy do czynienia ze skladaniem falszywych, samoobciazajacych zeznan, nie mozemy natomiast stwierdzic, ze wszystkie, nawet te samoobciazajace zeznania byly falszywe.
          Wszedzia tam, gdzie istniala fizyczna mozliwosc dokonania danego przestepstwa, istnieje rowniez mozliwosc, ze nawet wymuszone torturami samooskarzenia byly prawdziwe.



          • snajper55 Re: chybiona analogia... 09.02.07, 21:32
            institoris1 napisał:

            > Nieco inaczej ma sie sprawa z zeznaniami dotyczacymi dokonywania rytualnych
            > mordow- podobnie jak w wypadku oskarzanych o czarownictwo kobiet, mielismy do
            > czynienia ze stosowaniem podczas przesluchan fizycznych tortur, ktore mogly
            > prowadzic do przyznawania sie do popelnienia niepopelnionych czynow, z drugiej
            > strony jednakze, zasadnicza roznica polega na tym, ze oskarzeni o nie byli
            > fizycznie w stanie czynow tych dokonac i nie bylo w tym nic nadprzyrodzonego,
            > jak w przypadku oskarzanych o latanie na miolte kobiet.
            > Inny wyroznik w przypadku domniemanych mordow rytualnych na dzieciach, to
            > fakt, ze za kazdym razem mielismy do czynienia z konkretna, fizyczna ofiara;
            > albo bylo to zamordowane dziecko, albo przynajmniej znikniecie konkretnego
            > dziecka.

            Skoro zeznania były wymuszane a dokumenty procesowe niewiarygodne, to nie mogą
            one nam służyć jako udokumentowanie czegokolwiek. Nawet tego, co dziś uważamy za
            teoretycznie możliwe. Ponieważ udokumentowanie nie polega na dowiedzeniu
            MOŻLIWOŚCI czynu, do tego wystarczy rozumowanie. Udokumentowanie polega na
            znalezieniu DOWODU, jakim nie moga być niewiarygodne dokumenty.

            Piszesz, że zawsze mieliśmy do czynienia z konkretną ofiarą. Być może. Podobnie
            było w przypadku oskarżenia o czary. Zawsze była konkretna ofiara. Czy zwiększa
            to wiarygodność dokumentów z takiego procesu ?

            S.
            • oleg3 Re: chybiona analogia... 09.02.07, 21:45
              Nie chciałbym się wcinać, ale trochę mnie ponosi.

              Uczysz Snajper abecadła zawodu cenionego prof. historii. Trochę skromnści by
              przystało, zwłaszcza że książki na oczy nie widziałeś.

              I taki "drobny" szczegół w Twojej polemice z Istitorisem: trup chłopca był
              PRZED procesem, trup czarownicy PO procesie.

              Ciekawi mnie jeszcze czy znasz jakiś wiarygodny dokument poza archiwalnym egz.
              GW.
              • snajper55 Re: chybiona analogia... 09.02.07, 23:27
                oleg3 napisał:

                > Nie chciałbym się wcinać, ale trochę mnie ponosi.
                >
                > Uczysz Snajper abecadła zawodu cenionego prof. historii.

                Chyba sobie nie odmówię. smile)) Czy wiesz KIM JA JESTEM ???!!!!!

                > Trochę skromnści by przystało, zwłaszcza że książki na oczy nie widziałeś.

                Nikt z nas jej na oczy nie widział, co nie przeszkadza NAM jakos w dyskusji.
                Rozumiem, że tylko niektórzy z powodu jej nieprzeczytania mają zamilknąć. Czy to
                z powodu forum GW taki wybiórczy się zrobiłeś ? wink))

                > I taki "drobny" szczegół w Twojej polemice z Istitorisem: trup chłopca był
                > PRZED procesem, trup czarownicy PO procesie.

                Ofiary czarów czarownicy też były PRZED procesem. Podobnie jak trupy czarownicy
                i Żydów - PO.

                > Ciekawi mnie jeszcze czy znasz jakiś wiarygodny dokument poza archiwalnym egz.
                > GW.

                Mam. Niearchiwalne egzemplarze GW.

                S.
            • sen.dzia.li Żydzi znów zwyciężyli. Wstyd ciemniaków 09.02.07, 22:09
              snajper55 napisał:

              > Skoro zeznania były wymuszane a dokumenty procesowe niewiarygodne, to nie mogą
              > one nam służyć jako udokumentowanie czegokolwiek. Nawet tego, co dziś uważamy
              z
              > a
              > teoretycznie możliwe. Ponieważ udokumentowanie nie polega na dowiedzeniu
              > MOŻLIWOŚCI czynu, do tego wystarczy rozumowanie. Udokumentowanie polega na
              > znalezieniu DOWODU, jakim nie moga być niewiarygodne dokumenty.
              >
              > Piszesz, że zawsze mieliśmy do czynienia z konkretną ofiarą. Być może.
              Podobnie
              > było w przypadku oskarżenia o czary. Zawsze była konkretna ofiara. Czy
              zwiększa
              > to wiarygodność dokumentów z takiego procesu ?
              >
              > S.


              Zeznania były wymuszone, ale to wcale nie znaczy, że zawsze w stylu radzieckim.
              Wymusić torturami można również sypanie. Nie odrózniasz tortur stosowanych
              przez gestapo wobec AK, od tortur stosowanych przez UB wobec AK? Pomogę: te
              pierwsze służyły wymuszeniu informacji prawdziwych, te drugie wymuszeniu
              kłamstw. A "kryminalistyka" średniowieczna była dość bezradna przy braku
              narzędzi rozwijanych kilkaset lat później. Otóż uważna analiza wielu dokumentow
              może skłonic do przypuszczenia, że śledczy chcieli poznac prawdę, a nie
              koniecznie narzucic swój wymysł. Ochocze torturowanie (tak charakterystyczne
              dla tej religijnej epoki) w sposób całkowicie oczywisty NIE MUSI oznaczać tylko
              tego drugiego wariantu.

              Nauka żydowska odniosła kolejne zwycięstwo, pokazała swoje nieuwikłanie
              w polit-poprawne ograniczenia, swoją oczywistą wyższość nad nauką europejską, a
              nawet, co z przykrośćią wyznaję, nad społecznymi i humanistycznymi naukami w
              USA. Choć USA generalnie dają światu przykład (i ich nauki przyrodnicze nie
              mają sobie równych), to na wydziałach humanistycznych w USA szerzy się zdrada
              klerków, występują takie fenomeny, jak polit-poprawne klapki na oczach i
              fascynacje modami w stylu kolejnych postmodernistycznych bełkotów.

              Jakiż to wstyd musi być: gdy wypowiedziała się historia, dyscyplina z poważnym
              metodologicznym zapleczem, wsłuchiwać się w głos jakichś księży, rabinów czy
              innych religijnych europoidów. Z takich ciemnych kręgów tylko moze iść
              porównanie oskarżenia o morderstwo rytualne (dorośli wiedzą, że takie rzeczy
              się zdarzają) z oskarżeniem o czary (dorośli wiedzą, że w czary i czarodziejow
              się już nie wierzy, ale snajper widocznie ma bardzo dziecinny umysł).
              • snajper55 Re: Żydzi znów zwyciężyli. Wstyd ciemniaków 09.02.07, 23:34
                sen.dzia.li napisał:

                > Zeznania były wymuszone,ale to wcale nie znaczy, że zawsze w stylu radzieckim.
                > Wymusić torturami można również sypanie. Nie odrózniasz tortur stosowanych
                > przez gestapo wobec AK, od tortur stosowanych przez UB wobec AK? Pomogę: te
                > pierwsze służyły wymuszeniu informacji prawdziwych, te drugie wymuszeniu
                > kłamstw. A "kryminalistyka" średniowieczna była dość bezradna przy braku
                > narzędzi rozwijanych kilkaset lat później.

                Nie była bezradna, skoro potrafiła tyle z przesłuchiwanych wymusić. No, chyba że
                wierzysz w czary, latanie na miotle, rzucanie uroków i spółkowanie z diabłem.

                > Otóż uważna analiza wielu dokumentow
                > może skłonic do przypuszczenia, że śledczy chcieli poznac prawdę, a nie
                > koniecznie narzucic swój wymysł. Ochocze torturowanie (tak charakterystyczne
                > dla tej religijnej epoki) w sposób całkowicie oczywisty NIE MUSI oznaczać
                > tylko tego drugiego wariantu.

                Wracamy do pytania: czy wierzysz w czary ?

                > Nauka żydowska odniosła kolejne zwycięstwo, pokazała swoje nieuwikłanie
                > w polit-poprawne ograniczenia, swoją oczywistą wyższość nad nauką europejską,
                > a nawet, co z przykrośćią wyznaję, nad społecznymi i humanistycznymi naukami w
                > USA. Choć USA generalnie dają światu przykład (i ich nauki przyrodnicze nie
                > mają sobie równych), to na wydziałach humanistycznych w USA szerzy się zdrada
                > klerków, występują takie fenomeny, jak polit-poprawne klapki na oczach i
                > fascynacje modami w stylu kolejnych postmodernistycznych bełkotów.

                Nie ma nauki żydowskiej, niemieckiej czy czeskiej. Jest tylko nauka.

                > Jakiż to wstyd musi być: gdy wypowiedziała się historia, dyscyplina z poważnym
                > metodologicznym zapleczem, wsłuchiwać się w głos jakichś księży, rabinów czy
                > innych religijnych europoidów. Z takich ciemnych kręgów tylko moze iść
                > porównanie oskarżenia o morderstwo rytualne (dorośli wiedzą, że takie rzeczy
                > się zdarzają) z oskarżeniem o czary (dorośli wiedzą, że w czary i czarodziejow
                > się już nie wierzy, ale snajper widocznie ma bardzo dziecinny umysł).

                Ktoś, kto weirzy w robienie macy z krwi chrześcijańskich dziatek musi mieć umysł
                normalny inaczej a ja do takich nie należę.

                S.
                • nick.kertiz Re: Żydzi znów zwyciężyli. Wstyd ciemniaków 10.02.07, 01:24
                  > Nie była bezradna, skoro potrafiła tyle z przesłuchiwanych wymusić. No, chyba
                  ż
                  > e
                  > wierzysz w czary, latanie na miotle, rzucanie uroków i spółkowanie z diabłem.


                  mi nie imponują wymuszenia. nie zakładam tylko naiwnie, że wymuszenia nie
                  bywaja wielorako skuteczne. bywają wielorako skuteczne. nie wierze w czary,
                  latanie i spółkowanie. wierze tylko w rzucanie. jest znacznie mniej skuteczne
                  niz wymuszanie, ale jednak bywa skuteczne. Tylko jeśli ktoś, na kogo rzucono,
                  wie o tym i daje się zasugerować




                  > Wracamy do pytania: czy wierzysz w czary ?


                  po co wracasz do tego pytania? chcesz wykazać, że nie wiesz, że coś takiego,
                  jak mordy rytualne, bywa realne? bywa, w ten sposób umarło mnóstwo ludzi.
                  powinienes wiedziec takie rzeczy





                  > Nie ma nauki żydowskiej, niemieckiej czy czeskiej. Jest tylko nauka.


                  zbędna konfrontacja punktó widzenia. ja nie tracę czasu na spory o slowa:
                  prosze bardzo od ręki się zgadzam. Jest jedna. Tylko że cały czas twierdze to
                  samo: jedni robią ja lepiej, inni gorzej. Fizyke robią lepiej w usa niż w
                  polsce. Historię robia lepiej w izraelu niż w iranie. Nie zaprzeczysz temu
                  zapewne.




                  > Ktoś, kto weirzy w robienie macy z krwi chrześcijańskich dziatek musi mieć
                  umys
                  > ł
                  > normalny inaczej a ja do takich nie należę.
                  >
                  > S.


                  wybitni naukowcy zawsze mają umysły normalne inaczej. to przywilej niedostępny
                  dla niewybitnych


                  sen
                  • danus01 Re: Żydzi znów zwyciężyli. Wstyd ciemniaków 10.02.07, 10:40
                    nick.kertiz napisał:

                    >
                    > po co wracasz do tego pytania? chcesz wykazać, że nie wiesz, że coś takiego,
                    > jak mordy rytualne, bywa realne? bywa, w ten sposób umarło mnóstwo ludzi.
                    > powinienes wiedziec takie rzeczy
                    >

                    podobno to nie mit tylko prawda historyczna, ze astekowie wymarli z powodu
                    swoich mordow rytualnych

                    >
                    >
                    • dachs Re: Żydzi znów zwyciężyli. Wstyd ciemniaków 10.02.07, 12:26
                      danus01 napisała:

                      > podobno to nie mit tylko prawda historyczna, ze astekowie wymarli z powodu
                      > swoich mordow rytualnych

                      Dokładnie, to nie wiadomo w ogóle czy Aztekowie wymarli. Wielu Meksykanów uważa
                      się za ich potomków. Pewne jest, że upadła ich kultura, nie mająca rzeczywiście
                      żadnego odpowiednika, który by jej dorównywał okrucieństwem i lekceważeniem
                      życia ludzkiego.
                      • danus01 Re: Żydzi znów zwyciężyli. Wstyd ciemniaków 10.02.07, 12:43
                        a wiesz co Borsuku?
                        chyba powinnam Luce jakas nagrode ufundowac za ten watek.
                        juz dawno na tym forum tyle godnych nickow nie uswiadczylam w jednym miejscu.
                        moze juz czas by autor tez sie wypowiedzial poza tym aj waj na poczatku.
                        ciekawi mnie czy ma przygotowane okrzyki zamienne na wypadek gdyby go kolem
                        rozrywali w celu wymuszenia zeznania czemu go tak rajcuje judenatka
                        • xiazeluka Proszę przewinąć wątek, Pani Judenatko 12.02.07, 09:17
                          Autor się wypowiedział bardzo wyraźnie, poniżej tego proroczegho ajwaj.
                          • danus01 Re: Proszę przewinąć wątek, Pani Judenatko 12.02.07, 09:40
                            xiazeluka napisała:

                            > Autor się wypowiedział bardzo wyraźnie, poniżej tego proroczegho ajwaj.
                            >

                            przewinac watek to nie problem
                            ale zrozumiec idee przyswiecajaca autorowi okrzykow aj waj to juz dla mnie zbyt
                            wysokie zadanie,nie tyle intelektualne ile zejscia na poziom dyskusji, ktory
                            jest obcy mojej pokojowej naturze
                            teraz moze pan luka zakrzyknac aj waj
                            judenatka i pokojowa natura!
                            • xiazeluka Riplej 12.02.07, 12:59
                              Już był. Proszę jeszcze raz przewinąć ten wątek oraz poboczny.
                • piq argument cienki, musze powiedzieć,... 10.02.07, 18:02
                  ...ale, snajper, tracisz zdolność logicznego myślenia, a wręcz wpadasz w jakieś
                  amoki (że przypomne sprawę "polskich obozów koncentracyjnych"), gdy dochodzi do
                  spraw żydowskich, zwłaszcza, gdy nie zgadzają ci się z patternem.

                  > Ktoś, kto weirzy w robienie macy z krwi chrześcijańskich dziatek musi mieć umysł
                  > normalny inaczej a ja do takich nie należę.
                  >
                  > S.

                  Bo widzisz, koles, to nie jest kwestia wiary-czy-niewiary, tylko kwestia
                  postawionego poważnie z powołaniem się na źródła (jak sądzę) problemu. Ty,
                  zamiast przeczytać książkę i poddać krytyce źródła, odrzucasz tezę a priori, co
                  świadczy o doszczetnym zaciemnieniu umysłowym i dyskwalifikuje cię jako
                  powaznego partnera w tej rozmowie.
          • marcq chybiona analogia, czyli młot na snajperów ;) 10.02.07, 12:09
            Nie chciałbym się wcinać, ale trochę mnie ponosi - napisał Oleg. I napisał,
            dlaczego ponosi.

            Powodów owego ponoszenia, pomimo wyjaśnień Olega, nadal nie rozumiem.
            Gorzej, że nie rozumiem równiweż, czemu miałaby służyć uczona dysertacja
            Institorisa, dyskutowana tu przez Olega i Snajpera. Co ona wnosi??

            Chyba Autor onej wie doskonale, że nieudowodnienie niezaistnienia nie jest
            równoznaczne z udowodnieniem zaistnienia? To trochę tak, jak z istnieniem bądź
            nieistnieniem Boga albo krasnoludków.
            Historyk rzetelny opiera się (proszę o poprawienie, jeśli skrót myślowy zbyt
            daleko idący) na "puzzlach": wszystko, co stwierdzi, musi pasować do
            pozostałych elementów. Łowca sensacji opiera się o to, o co mu wygodnie, byle
            zaistnieć.
            Autor książki, która wzbudza tyle emocji, oparł się, jeśli wierzyć jego
            antagonistom, WYŁĄCZNIE na źródłach tak wątpliwej wiarygodności, jak zeznania
            wymuszone torturami. Owszem, MOGŁY one być prawdziwe - i równie dobrze mogły
            być takie, jakich zażyczyli sobie oprawcy - złożone, byle tylko krócej
            cierpieć. Jeśliby były one tylko dodatkowym elementem, pasującym do wiedzy
            uzyskanej z innych źródeł, nie byłoby sprawy. Tylko - czy są? Przypuszczam,
            że gdyby były, nie byłoby głosów oburzenia cytowanych przez Rzepę.

            Ale nie byłoby też schadenfreude Galby, Luki itp. panów...
            Tak, Luki, który INNYCH poucza, jak powinna wyglądać rzetelna metodologia
            historyka. Innych, nie "JCMość" Galbę, który nie widzi różnicy między
            "prezentowaniem tezy" a rzetelnym udowodnieniem jej. Ale po co widzieć?
            Przepadłoby wówczas tyle radości...
            • dachs Jak to możliwe, że nie rozumiesz co sam piszesz? 10.02.07, 12:31
              marcq napisał:

              > Autor książki, która wzbudza tyle emocji, oparł się, jeśli wierzyć jego
              > antagonistom, WYŁĄCZNIE na źródłach tak wątpliwej wiarygodności, jak zeznania
              > wymuszone torturami. Owszem, MOGŁY one być prawdziwe - i równie dobrze mogły
              > być takie, jakich zażyczyli sobie oprawcy - złożone, byle tylko krócej
              > cierpieć.

              ... jeżeli wierzyć jego antagonistom,...
              ... Owszem, MOGŁY one być prawdziwe...

              I o to chodzi, mądralo. O to właśnie chodzi.
              Ale jeżeli Ty siebie samego nie potrafisz przekonać, to nikt inny też nie jest w
              stanie tego zrobić.
              • marcq Rozbrajające... 10.02.07, 12:54
                dachs napisał:

                > marcq napisał:
                >
                > > Autor książki, która wzbudza tyle emocji, oparł się, jeśli wierzyć jego
                > > antagonistom,WYŁĄCZNIE na źródłach tak wątpliwej wiarygodności,jak zeznania
                > > wymuszone torturami. Owszem, MOGŁY one być prawdziwe - i równie dobrze
                > > mogły być takie, jakich zażyczyli sobie oprawcy - złożone, byle tylko
                > > krócej cierpieć.
                >
                > ... jeżeli wierzyć jego antagonistom,...
                > ... Owszem, MOGŁY one być prawdziwe...
                >
                > I o to chodzi, mądralo. O to właśnie chodzi.
                > Ale jeżeli Ty siebie samego nie potrafisz przekonać, to nikt inny też nie jest
                > w stanie tego zrobić.


                Wspaniale, napiszę to, co pisałem, jeszcze raz - tak, żeby nawet borsuki mogły
                zrozumieć.
                Załóżmy, że jakiś historyk (pisarz, dziennikarz, ktokolwiek) napisze, że Pan
                Dachs jest mordercą i nożownikiem. Dowody? Dachs nie jest sparaliżowany i ma na
                tyle sił fizycznych, że potrafi wbić komuż nóż w brzuch. Nóż w domu ma też.
                Co więcej - jakiś więzień z Guantanamo stwierdził, że żołnierza amerykańskiego
                zabitego w Iraku zabił własnie Dachs, a nie on.

                Jaka jest wartość takich dowodów? No właśnie.
                Ale - jak widać - są ludzie, którym wystarcza i to, by poinformować z radością
                świat o tym, że ktoś (historyk, pisarz, dziennikarz, ktokolwiek) napisał, że
                Dachs...

                • dachs Re: Rozbrajające... 10.02.07, 13:14
                  marcq napisał:

                  > Załóżmy, że jakiś historyk (pisarz, dziennikarz, ktokolwiek) napisze, że Pan
                  > Dachs jest mordercą i nożownikiem. Dowody? Dachs nie jest sparaliżowany i ma
                  > na tyle sił fizycznych, że potrafi wbić komuż nóż w brzuch. Nóż w domu ma też.
                  > Co więcej - jakiś więzień z Guantanamo stwierdził, że żołnierza amerykańskiego
                  > zabitego w Iraku zabił własnie Dachs, a nie on.
                  >
                  > Jaka jest wartość takich dowodów? No właśnie.

                  Do czego Ty mnie chcesz właściwie przekonać? Bo zarzut, iż wymuszone torturami
                  zeznania są dowodem niepewnym, uznałem za istotny (i naukowy) na długo zanim się
                  tu przyczołgałeś.
                  Natomiast za nienaukowy uważam zarzuty tego typu:

                  "...jeden z nich wygłasza zdanie dyskwalifikujące go jako naukowca: "Nie
                  mogę uwierzyć, że żydowski historyk mógł napisać taką książkę."
                  Nie - "nie mogę uwierzyć, że to prawda", albo:"autor niewystarczająco
                  udokumentował", lub: "jego wnioski są nieuprawnione".
                  Nie, "Nie mogę uwierzyć, że żydowski historyk mógł napisać taką książkę.",
                  powiedział pan Gutman, co oznacza w tym wypadku: "nawet gdyby była to prawda, to
                  żydowski historyk nie powinien o tym pisać"."

                  I przy tym zdaniu obstaję nadal, bez większej nadziei, że zrozumiesz różnicę
                  między podejśćiem naukowym, a wytrenowanymi emocjami.
                  • danus01 Re: Rozbrajające... 10.02.07, 13:35
                    dachs napisał:

                    > Nie, "Nie mogę uwierzyć, że żydowski historyk mógł napisać taką książkę.",
                    > powiedział pan Gutman, co oznacza w tym wypadku: "nawet gdyby była to prawda,
                    t
                    > o
                    > żydowski historyk nie powinien o tym pisać"."
                    >
                    > I przy tym zdaniu obstaję nadal, bez większej nadziei, że zrozumiesz różnicę
                    > między podejśćiem naukowym, a wytrenowanymi emocjami.
                    >
                    >

                    ja sprobuje inaczej
                    z innej strony
                    historia ma ponoc to do siebie, ze im dalej od wydarzen historycznych tym mniej
                    powinno byc emocji-czy mniej emocji wytrenowanych?
                    podam przyklad
                    wierzacy uwazaja, ze Jezus jest postacia historyczna i ze poniosl meczenska
                    smierc na krzyzu skazany przez Zydow
                    no i pojdz do pierwszego lepszego kosciola katolickiego w Polsce i popatrz ile
                    nadal ten "fakt" historyczny.
                    a muzulmanow i ich Mahomet?
                    fakty historyczne a jednoczesnie ilez odruchow pawlowa przy okazji
                    • dachs Re: Rozbrajające... 10.02.07, 17:47
                      Widzę, że i Ty rozumiesz różnicę między podejściem naukowym, a wytrenowanymi
                      emocjami.
                      To, że prosty, gwardiański, lud reaguje emocjonalnie, nie zwalnia naukowców z
                      rzetelności badawczej.
                      Zdanie: "Nie mogę uwierzyć, że żydowski historyk mógł napisać taką książkę"
                      przystoi Tobie (ze smutkiem), Gwardianowi i Galbie (z satysfakcją), publicystom,
                      politykom (ze zdumieniem), i wszystkim oprócz historyków.
                      Historyk ma się zająć weryfikacją faktów, a nie wyznaczaniem obszarów badawczych
                      dla innego kolegi.
                      A generalnie, to mam alergię, na wszelkie jęki o kalaniu własnego gniazda i temu
                      podobne bzdury. Obojętnie z jakiej strony mnie dochodzą.
                      • snajper55 Historycy to też ludzie. 10.02.07, 17:53
                        dachs napisał:

                        > To, że prosty, gwardiański, lud reaguje emocjonalnie, nie zwalnia naukowców z
                        > rzetelności badawczej.
                        > Zdanie: "Nie mogę uwierzyć, że żydowski historyk mógł napisać taką książkę"
                        > przystoi Tobie (ze smutkiem),Gwardianowi i Galbie (z satysfakcją), publicystom
                        > politykom (ze zdumieniem), i wszystkim oprócz historyków.

                        Także historycy mają narodowośc i może ona mieć swój wpływ na ich wypowiedzi.
                        Zauważ, że nie piszę - na ich pracę naukową. Dlatego mnie takie zdanie nie
                        oburza także gdy jest wypowiedziane przez historyka.

                        S.
                      • danus01 Re: Rozbrajające... 10.02.07, 19:16
                        dachs napisał:

                        > Historyk ma się zająć weryfikacją faktów, a nie wyznaczaniem obszarów
                        badawczyc
                        > h
                        > dla innego kolegi.

                        poszukuje historyka do weryfikacji
                        gdy gross napisal swoja ksiazeczke o sasiadach to na forum-i nie tylko-az roilo
                        sie od weryfikacji historycznych
                        a tu?
                        temat rzucony i...gdzie ci historyczni weryfikatorzy naukowi?

                        > A generalnie, to mam alergię, na wszelkie jęki o kalaniu własnego gniazda i
                        tem
                        > u
                        > podobne bzdury. Obojętnie z jakiej strony mnie dochodzą.

                        wyobraz sobie borsuku, ze ja mam podobnie, a nawet jeszcze gorzej, bo najpierw
                        na oczach wszystkich sprzatam wlasne gniazdo z tego co w nim pokalanego
                        niestety nie mam rodowodowego odnosnika do niepokalane i moze dlatego nie mam
                        czym przeslonic tego co pokalane
                        nawet tych mordow rytualnych, ktore byly a moze nie byly....
                        co o tych mordach mowia medrcy syjonu?
                        pytam, bo nie czytalam tych zrodel historycznych
                • piq jak zwykle Marcqowy zając... 10.02.07, 18:16
                  ...sobie poszalał, nie bardzo wiedząc, o co chodzi, ale byle poskakać i wywinąc
                  ze dwa koziołki; nieważne wszak, że się zrobi z siebie dziwowisko, byle się pokazać.

                  Zanim wykluczysz prawdziwość postawionej przez tego historyka tezy o mordach
                  rytualnych, najpierw zapoznaj się, robaczku, z jego dyskursem i dowodami,
                  zamiast przytaczać idiotyczne analogie z borsukiem, Guantanamo i nozem w brzuchu.

                  Ty jednakże, o, tu:...
                  > Jaka jest wartość takich dowodów? No właśnie.
                  > Ale - jak widać - są ludzie, którym wystarcza i to, by poinformować z radością
                  > świat o tym, że ktoś (historyk, pisarz, dziennikarz, ktokolwiek) napisał, że
                  > Dachs...

                  ...wszelkie dowodzenie odrzucasz, bo ci nie pasuje teza; a jeśli ci nie pasuje
                  teza, to zgodnie z twoją logiką rodem z gliwickiej szkoły marksizmu (elitarnej
                  wszak, gdyż wymagającej odpowiedniego poziomu IQ, ograniczonego od dołu i -
                  zwłaszcza - od góry), dowody są do düpy.
            • xiazeluka Towarzysz Tyu mnie nie zawiódł 12.02.07, 09:35
              Nadal jest bardzo dumny ze swojej głupoty.

              "Ale nie byłoby też schadenfreude Galby, Luki itp. panów..."

              Wskaż choć jeden mój post, który uzsadniałby tę insynuację. Nie ma? Psiakość.
              Tyu jest wstrętnym oszczercą.
              A wyjaśnienie "komentarza JCMości" jest bardzo proste - stręczyłem nachalnie i
              bez skrupułów znakomity blog. Na to nie wpadłeś, uszminkowany na różowo odbycie?

              "Tak, Luki, który INNYCH poucza, jak powinna wyglądać rzetelna metodologia
              historyka."

              Na przykład pouczam was, towarzyszu, ponieważ rzetelna metodologia historyka
              jest wam obca. Powinniście być mi wdzięczni za bezinteresowną przysługę,
              zamiast kąsać dłoń dającą wam pokarm.
              W tym przypadku wypowiedziałem się bardzo jasno: dopóki książki nie przeczytam,
              dopóty nie będę się wymądrzał na temat jej "metodologii". Wy - jako kretyn -
              zaczęliście analizę książki posługując się jakimś mało wartościowym artykułem
              nie na temat. Widać się jasno i dokładnie, że powinniście się mnie pilnie
              słuchać, kiedy robię wam łaskę i "pouczam".

              "Innych, nie "JCMość" Galbę, który nie widzi różnicy między
              "prezentowaniem tezy" a rzetelnym udowodnieniem jej."

              A gdzie JCMość Galba przeoczył tę "różnicę"? Słowami "Więc jednak..."? Gdyby
              JCMość był przekonany, to zakończyłby tytuł wykrzyknikiem, a nie wieloznacznym
              wielokropkiem, nogo stołowa.

              "Ale po co widzieć?
              Przepadłoby wówczas tyle radości..."

              Pierwsza konstatacja, która nie jest głupia, fałszywa lub zakłamana - szkoda
              tylko, że pada na zakończenie postu. Otóż tak, towarzyszu kretynie tyu - miałem
              wiele umiarkowanej (umiarkowanej - bo spodziewanej) radości obserwując, jak
              politpoprani filosemiccy uczeni w rodzaju tow. tyuja, S55 lub Kretyna52 plują i
              prychają, odrzucając ex cathedra tezy, których nikt nie postawił. Jak się
              czujecie nabicie na szpilkę, motylku rusałko?
      • danus01 Re: Rytualne mordy paschalne 10.02.07, 09:13
        dachs napisał:

        > xiazeluka napisała:
        >
        > > Aj, waj, coś podobnego!
        >
        > Drogi książę, w jakim celu, takim lekceważącym wykrzyknikiem zrażasz sobie od
        > razu część czytelników, którzy już nie zauważają rozsądnej uwagi, iż,

        sluszne zapytanie
        testuje odpornosc na antysemickie zaczepki?

        > > Gryzipiórek, który podał do druku tę informację
        > > najwyraźniej jest struchlały ze strachu, że ktoś go weźmie za antysemitę
        > -
        > ???

        chyba ten gryzipiorek wiedzial co robi
        i nie tylko on wiedzial, bo przeciez nikt nie drukuje w takiej gazecie bez
        zgody kolegium redakcyjnego
        czyli co?
        wszyscy trzesa sie w rzepie ze strachu teraz?

        >
        > Istotnie reakcja dwóch tuzów wiedzy historycznej przypomina reakcję psów
        > Pawłowa, o których wspominałem w poście do Danutki.

        przypomina, to nie znaczy ze jest
        a zamykac "tuzom historycznym" usta na zasadzie :uderz w stol, a pies pawlowa
        da glos" jest duzym naduzyciem dyskusyjnym

        >
        > Co gorsza jeden z nich wygłasza zdanie dyskwalifikujące go jako naukowca: "Nie
        > mogę uwierzyć, że żydowski historyk mógł napisać taką książkę."
        > Nie - "nie mogę uwierzyć, że to prawda", albo:"autor niewystarczająco
        > udokumentował", lub: "jego wnioski są nieuprawnione".
        > Nie, "Nie mogę uwierzyć, że żydowski historyk mógł napisać taką książkę.",
        > powiedział pan Gutman, co oznacza w tym wypadku: "nawet gdyby była to prawda,
        t
        > o
        > żydowski historyk nie powinien o tym pisać".

        nie czytalam ksiazki tego historyka.
        wiem jak dotad jedynie, ze taka ksiazka sie ukazala.
        czy zydowski historyk ma prawo pisac o tym, ze w sredniowiecznej europie byla
        sekta zydowska, ktora na torturach sie przyznala, ze do rytualnej macy uzywala
        krwi chrzescijanskich dzieci?
        pisac ponoc mozna wszystko
        wymyslac rozne teorie tez mozna
        wazniejsze jest chyba jednak kto i jak te "teorie" czyta i jak je spozytkowuje


        > Tymczasem odkrycie Toaffa - zakładając, ze istotnie udokumentował takie
        wypadki
        > - niesie w zasadzie pozytywne dla Żydów treści. Nic tak nie unicestwia mitu,
        > jak przekonywające wskazanie na jego źródła.

        chyba sobie kpisz Borsuku w tym miejscu.
        przeciez przywolanie tego mitu wcale nie musi skutkowac jego unicestwieniem, a
        wprost przeciwnie.jesli juz dzis jest sporo osob podwazajacych istnienie
        holocaustu....
        wydarzen takich jak w Jedwabnem...
        pogrom kielecki to tylko prowokacja....

        > Zwykłe zaprzeczanie to tyle co brak dokumentów, który jest wg. klasyków -
        > Kurskiego i Ziobry - najlepszym dowodem na ich ukrycie, lub zniszczenie.
        > Nie przekonuje nikogo, pozostając podobnie jak sam zarzut w kategorii wiary.
        > Natomiast, dokument istniejący trzeba - chcąc nie chcąc - uznać.
        > I nagle okazuje się jak nikłe były podstawy podejrzeń, plotek, mitów.
        > Dlatego z gruntu nieracjonalna jest przytoczona w artykule reakcja dr. Amosa
        > Luzzatto :"Nawet jeżeli autorowi udałoby się udowodnić, że przed wiekami
        > istniała taka sekta dewiantów, nie można jej w żaden sposób identyfikować ze
        > społecznością żydowską".

        tak nierracjonalna
        jak juz gdzie indziej napisalam prawo mojzeszowe zabranialo spozywania krwi i
        nic w tym prawie nie pisze, ze nie dotyczy ten przepis krwi gojowskiej

        > Dużo rozsądniej byłoby powiedzieć: "- Jeżeli autorowi udałoby się udowodnić,
        że
        > przed wiekami istniała taka sekta dewiantów, to byłby to dowód, że nie można
        > mitu o rytualnych mordach w żaden sposób identyfikować ze społecznością
        żydowsk
        > ą."

        znowu jakis tu niepowazny jestes Borsuku
        a kto generalnie nie identyfikuje pojedynczego Zyda z grupa Zydow?
        moze podasz mi choc takie przypadki na forum?
        to ciagle do mnie zwracanie sie "wy"

        >
        > Czy antysemitów w rodzaju Gwardiana, Hasza, czy Galby by to przekonało to inna
        > sprawa. Szansa na to, że ktoś się jednak zastanowi, nie byłaby wcale mała.
        >
        > Dlaczego piszę to jako polemikę z Luką? Wcale nie polemizuję. Chciałem tylko
        > napisać to co - jak mi się wydaje - on chciał wyrazić, ale bez ajwajów,
        > Judenatek i lekceważenia innych.
        >
        >
        >
        • dachs Re: Rytualne mordy paschalne 10.02.07, 10:13
          danus01 napisała:

          > przypomina, to nie znaczy ze jest
          > a zamykac "tuzom historycznym" usta na zasadzie :uderz w stol, a pies pawlowa
          > da glos" jest duzym naduzyciem dyskusyjnym

          Mam wrażenie, że nie bardzo już sobie przypominasz o co chodziło w doświadczeniu
          Pawłowa. Na życzenie, podejmuje się wyjaśnić

          > pisac ponoc mozna wszystko
          > wymyslac rozne teorie tez mozna
          > wazniejsze jest chyba jednak kto i jak te "teorie" czyta i jak je spozytkowuje

          Właśnie. I o to mi chodzi. Uczeniu adwersarze Toaffa uderzyli też w ten sam ton.
          Maja zresztą prawo żywić podobne jak Ty obawy. Ale nie mają prawa nadużywać do
          tego swojego autorytetu historyków. Niech piszą jako zatroskani obywatele.
          Wyznaczanie historykom granic, w których mogą się poruszać owocuje zawsze i bez
          wyjątku historia polityczną, czyli pisaną na zamówienie.
          Doświadczenie uczy, że prowadzi to do gorszych nieszczęść.

          > chyba sobie kpisz Borsuku w tym miejscu.
          > przeciez przywolanie tego mitu wcale nie musi skutkować jego unicestwieniem, a
          > wprost przeciwnie.

          Niekoniecznie. Nie bierzesz pod uwagę tego, iż żyjemy w czasach powszechnego
          wyjaśniania mitów i takie poszukiwania są codziennością. Dzisiejszy czytelnik
          jest przygotowany na odbiór takich wyjaśnień, a nawet oczekuje ich.

          > jesli juz dzis jest sporo osob podwazajacych istnienie
          > holocaustu....
          > wydarzen takich jak w Jedwabnem...
          > pogrom kielecki to tylko prowokacja....

          Są też ludzie, którzy nie wierzą w lot na księżyc, jak i w to, że ziemia jest
          okrągła.

          > znowu jakis tu niepowazny jestes Borsuku
          > a kto generalnie nie identyfikuje pojedynczego Zyda z grupa Zydow?
          > moze podasz mi choc takie przypadki na forum?

          Ja, np.
          • danus01 Re: Rytualne mordy paschalne 10.02.07, 10:26
            dachs napisał:

            > > znowu jakis tu niepowazny jestes Borsuku
            > > a kto generalnie nie identyfikuje pojedynczego Zyda z grupa Zydow?
            > > moze podasz mi choc takie przypadki na forum?
            >
            > Ja, np.
            >
            >

            tu mnie rozbawiles jednak smile
            nie tylko Ty!
            nie rosc sobie prawa do wyjatkowosci w etyce i moralnosci smile
            • dachs To nie jest dobra szkola, Danusiu 12.02.07, 20:53
              Tojest szkola Tyu.

              Na Twoje pytanie:

              > > > a kto generalnie nie identyfikuje pojedynczego Zyda z grupa Zydow?
              > > > moze podasz mi choc takie przypadki na forum?

              Podalem Ci taki przypadek na forum:

              > > Ja, np.

              I nawet to "np." dodalem, zeby nie bylo watpliwosci, ze o jeden z wielu
              przypadkow na forum tu chodzi. Czlowiek srednio biegly w czytaniu tekstow, wie
              co znaczy prosba o podanie przypadkow i - w odpowiedzi - podanie przypadku z
              dotatkiem "np."

              Twoja odpowiedz:
              > nie tylko Ty!

              swiadczylaby o tym, ze znajomosc czytania tekstow nie jest Twoja najmocniejsza
              strona. Tak bym sobie pomyslal, gdyby nie (nie dajacy sie przeoczyc) fakt, ze
              jestes pod dominujacym wplywem Tyu, ktorego nieumiejetnosc zrozumienia tego, co
              czyta, (a ostatnio nawet tego, co sam pisze) stala sie juz legendarna.

              Twoja rade:
              > nie rosc sobie prawa do wyjatkowosci w etyce i moralnosci smile
              przyjmuje w pokorze
              borsuk
              • danus01 Re: To nie jest dobra szkola, Danusiu 12.02.07, 21:16
                dachs napisał:

                > Tojest szkola Tyu.
                >

                chyba bardzo sie mylisz Borsuku
                dla lepszego zrozumienia
                mylisz sie i nie mylisz jednoczesnie
                "szkola Tyu" dala mi duzo, ale nie to co napisales a ja juz nie zacytowalam.nie
                chce tu publicznie pisac czego od Tyu sie nauczylam-czego chcialam sie
                nauczyc,a nie tego co Tyu chcialby mnie nauczyc, bo uczennica jestem knabrna i
                samodzielna
                od ciebie Borsuku tez sie ucze
                od Luki tez
                od was wszystkich czegos sie nauczylam
                uwazam,ze moja wiedza na wiele tematow sie poszerzyla.
                zarzucasz mi,ze czytam bez zrozumienia
                i dajesz przyklad z tym np.
                moja odpowiedz cie niezadowolila i...od razu wniosek-pewnie jest pod wplywem Tyu
                a prawda jest taka,ze pojedynczego zyda mozna polubic,ale w wiekszej grupie np.
                ponad 12(i to meczennikow raczej) to juz malo kto strawi.
                i tego w "szkole Tyu" na pewno sie nie uczylam.
                • dachs Re: To nie jest dobra szkola, Danusiu 12.02.07, 21:35
                  danus01 napisała:

                  > moja odpowiedz cie niezadowolila i...od razu wniosek-pewnie jest pod wplywem
                  > Tyu

                  Niezadowolila mnie, to prawda, ale sposob w jaki napisalas, sklonil mnie do
                  wspomnienia o Tyu. To jego styl, wkladanie ludziom w usta rzeczy ktorych nie
                  powiedzieli. Nie sadze, zeby to bylo z glupoty. raczej ze zlej woli i nadziei,
                  ze to przejdzie i nikt tego nie zauwazy, ktora to nadzieja wskazywala by jednak
                  na pewnego rodzaju ograniczenie. smile
                  Gdbyby mnie w Twojej odpowiedzi co innego nie zadowolilo, odniosl bym jej styl
                  do kogos innego, a moze i tylko do Ciebie, bo i Twoj styl jest niepowtarzalny.
                  Pod warunkiem, ze nie adaptowalabys cudzych metod. smile
                  > a prawda jest taka,ze pojedynczego zyda mozna polubic,ale w wiekszej grupie
                  > np. ponad 12(i to meczennikow raczej) to juz malo kto strawi.

                  To prawda, ale to nie dotyczy tylko Zydow. Sam, zyjac wsrod Niemcow i majac
                  wsrod nich wielu przyjaciol, nie trawie np. niemieckich wycieczek.
                  Powiesz, ze to jest odpowiedz w stylu borsuka - wymijajaca.
                  Tak, ale nie do konca wymijajaca. Jestem pewien, ze cos w niej dla siebie
                  znajdziesz.
                  smile
                  • danus01 Re: To nie jest dobra szkola, Danusiu 12.02.07, 22:04
                    dachs napisał:

                    > Niezadowolila mnie, to prawda, ale sposob w jaki napisalas, sklonil mnie do
                    > wspomnienia o Tyu. To jego styl, wkladanie ludziom w usta rzeczy ktorych nie
                    > powiedzieli.

                    Borsuku
                    czyzbys nie zauwazyl do tej pory,ze ten styl jest dominujacy na forum?

                    Nie sadze, zeby to bylo z glupoty. raczej ze zlej woli i nadziei,
                    > ze to przejdzie i nikt tego nie zauwazy, ktora to nadzieja wskazywala by
                    jednak
                    > na pewnego rodzaju ograniczenie. smile

                    a moze przyczyna jest calkiem inna?
                    po prostu forum to forma krotkich,bardzo krotkich wypowiedzi.
                    gdy trafi sie zbyt dlugi post to wylapuje sie raczej tresci,ktorych sie szuka
                    do swoich odpowiedzi.
                    zla wola?
                    czestokroc tak
                    jesli sie przejdziesz na FK i przeczytasz sygnaturke znanego ci nurniego
                    (przywolal nawet ciebie dzisiaj w poscie niby do mnie,ale raczej o mnie)to sam
                    zobaczysz,ze zla wola zrozumienia czyis wypowiedzi nie jest domena Tyu wlasnie.

                    > Gdbyby mnie w Twojej odpowiedzi co innego nie zadowolilo, odniosl bym jej styl
                    > do kogos innego, a moze i tylko do Ciebie, bo i Twoj styl jest niepowtarzalny.
                    > Pod warunkiem, ze nie adaptowalabys cudzych metod. smile

                    i co ja biedna mam na to odpisac?
                    ze ...zadowalac,zadowalac i jeszcze raz zadowalac, bo jak nie, to...

                    > > a prawda jest taka,ze pojedynczego zyda mozna polubic,ale w wiekszej grup
                    > ie
                    > > np. ponad 12(i to meczennikow raczej) to juz malo kto strawi.
                    >
                    > To prawda, ale to nie dotyczy tylko Zydow. Sam, zyjac wsrod Niemcow i majac
                    > wsrod nich wielu przyjaciol, nie trawie np. niemieckich wycieczek.
                    > Powiesz, ze to jest odpowiedz w stylu borsuka - wymijajaca.
                    > Tak, ale nie do konca wymijajaca. Jestem pewien, ze cos w niej dla siebie
                    > znajdziesz.
                    > smile
                    >
                    >

                    Borsuku
                    a jaka to pociecha dla mnie,ze grupa Niemcow tez jest irytujaca,bo dosc glosna.
                    a jeszcze gorzej jak jeszcze wieksza grupa Niemcow mialaby ochote znowu
                    na "wycieczke" na wschod bez checi powrotu do domu.
                    no dobrze
                    chcesz miec "szkole borsuka" w moim wykonaniu?
                    zyj i pozwol zyc innym,ale na taka odleglosc,ze jak bedziesz mial ochote sie
                    spotkac i idz sobie na spacerek przy ladnej pogodzie, ale tylko do polowy.
                    po co drugiej polowie ulatwiac spacerek po wypojach i w deszczu
                    • dachs Re: To nie jest dobra szkola, Danusiu 12.02.07, 22:46
                      danus01 napisała:

                      > Borsuku
                      > czyzbys nie zauwazyl do tej pory,ze ten styl jest dominujacy na forum?

                      Ale tyu doprowadzil go do perfekcji

                      > gdy trafi sie zbyt dlugi post to wylapuje sie raczej tresci,ktorych sie szuka
                      > do swoich odpowiedzi.

                      To sie zgadza, sam tak robie. Ale jak ktos na te wyszukane tresci odpowiada
                      niezgodnie z ich znaczeniem, to wtedy masz do czynieniena z Tyu.


                      > jesli sie przejdziesz na FK i przeczytasz sygnaturke znanego ci nurniego
                      > (przywolal nawet ciebie dzisiaj w poscie niby do mnie,ale raczej o mnie)to sam
                      > zobaczysz,ze zla wola zrozumienia czyis wypowiedzi nie jest domena Tyu.

                      Zeciekawilas mnie, ale bez linka trundo mi sie bedzie przez to wszystko przebic.
                      Wyszukiwarka pokaze dopiero jutro.

                      > i co ja biedna mam na to odpisac?
                      > ze ...zadowalac,zadowalac i jeszcze raz zadowalac, bo jak nie, to...

                      Alez nie zadowalac! Walic! Ale po swojemu. smile


                      > Borsuku a jaka to pociecha dla mnie,ze grupa Niemcow tez jest irytujaca,bo
                      > dosc glosna. a jeszcze gorzej jak jeszcze wieksza grupa Niemcow mialaby ochote
                      > znowu na "wycieczke" na wschod bez checi powrotu do domu.

                      Nie pociecha to miala byc, a wskazowka, ze wszelkie zlo zaczyna sie wtedy, kiedy
                      zacyznamy mowic "MY". My Polacy, Niemcy, Zydzi. Jezeli to mowi grupa, to jeszcze
                      pol biedy. Kiedy zaczyna tak mowic jednostka - to sygnal dla innych, zebu tez
                      tak mowic.

                      > no dobrze
                      > chcesz miec "szkole borsuka" w moim wykonaniu?

                      Znowu metoda Tyu. Ja mowie, zebys nie nasladowala innych, Ty mi imputujesz, iz
                      chce zebys nasladowala mnie.
                      • danus01 Re: To nie jest dobra szkola, Danusiu 13.02.07, 09:52
                        dachs napisał:

                        >kiedy
                        > zacyznamy mowic "MY". My Polacy, Niemcy, Zydzi. Jezeli to mowi grupa, to
                        jeszcz
                        > e
                        > pol biedy. Kiedy zaczyna tak mowic jednostka - to sygnal dla innych, zebu tez
                        > tak mowic.

                        a moze znajdziesz choc JEDEN moj post,w ktorym wypowiadam sie z grupe w
                        postaci "MY"?
                        za to czesto tu czytam do mnie skierowane posty jako "WY" i to nie "WY
                        towarzyszu"

                        >
                        > > no dobrze
                        > > chcesz miec "szkole borsuka" w moim wykonaniu?
                        >
                        > Znowu metoda Tyu. Ja mowie, zebys nie nasladowala innych, Ty mi imputujesz, iz
                        > chce zebys nasladowala mnie.
                        >
                        >

                        przeciez to TY mi najpierw imputowales,ze nasladuje Tyu.
                        no to ja tak dla zartu-pewnie tobie niemilego-dalam probke,ze moze nie
                        stylem,ale podejsciem do pewnych spraw moge nasladowac innych tez
                        i dla jasnosci wiekszej
                        nawet jesli tak nieraz sobie zartuje,to wtedy, kiedy juz sama wiem, ze zadne
                        ARGUMENTY nie sa w stanie sie przebic przez nieprzemakalne na argumenty wlasnie
                        stawiane jakies tam pseudonaukowe tezy czy fragmentaryczne dowody wlasne tezy
                        te potwierdzajace
                        tu pewnie bys chetnie napisal,ze jest to wlasnie "szkola Tyu"
                        nie bede wiec dalej cie przekonywac,ze jest to MOJA wlasna nauka wyniesiona z
                        forum. i nie TYLKO z moich wlasnych dyskusji,ale z czytania dyskusji innych.
                        roznica polega jedynie na tym,ze osoby o podobnym sposobie patrzenia na pewne
                        sprawy rozmawiaja sobie a muzom przeplatane wstawkami tak,ale oraz zwroc
                        uwage,ze jeszcze to i to potwierdza slusznosc naszej tezy
                        • dachs Re: To nie jest dobra szkola, Danusiu 13.02.07, 10:33
                          danus01 napisała:
                          > a moze znajdziesz choc JEDEN moj post,w ktorym wypowiadam sie z grupe w
                          > postaci "MY"?

                          Co prawda, to prawda. Wypowiadasz się rzeczywiście w swoim własnym imieniu,
                          opierając się na osobistych, niedobrych doświadczeniach z NIMI.

                          > za to czesto tu czytam do mnie skierowane posty jako "WY" i to nie "WY
                          > towarzyszu",

                          A co by było dla Ciebie gorsze? smile

                          > nawet jesli tak nieraz sobie zartuje,to wtedy, kiedy juz sama wiem, ze zadne
                          > ARGUMENTY nie sa w stanie sie przebic przez nieprzemakalne na argumenty
                          > wlasnie stawiane jakies tam pseudonaukowe tezy czy fragmentaryczne dowody
                          > wlasne tezy te potwierdzajace

                          Jeżeli nawiązujesz w tym miejscu do książki, to po przejrzeniu wpisów w tym
                          wątku, upewniłem się, że tylko dwie osoby wzięły tezę Toaffa na serio. Ty i Tyu.
                          Post, otwierający wątek, miał za temat nie prawdziwość lub fałsz tej tezy, lecz
                          spodziewaną reakcje na jej postawienie.


                          > tu pewnie bys chetnie napisal,ze jest to wlasnie "szkola Tyu"
                          > nie bede wiec dalej cie przekonywac,ze jest to MOJA wlasna nauka wyniesiona z
                          > forum. i nie TYLKO z moich wlasnych dyskusji,ale z czytania dyskusji innych.
                          > roznica polega jedynie na tym,ze osoby o podobnym sposobie patrzenia na pewne
                          > sprawy rozmawiaja sobie a muzom przeplatane wstawkami tak,ale oraz zwroc
                          > uwage,ze jeszcze to i to potwierdza slusznosc naszej tezy

                          Krzysia też nie naśladuj. smile))
                          • danus01 Re: To nie jest dobra szkola, Danusiu 13.02.07, 10:42
                            dachs napisał:

                            > Jeżeli nawiązujesz w tym miejscu do książki, to po przejrzeniu wpisów w tym
                            > wątku, upewniłem się, że tylko dwie osoby wzięły tezę Toaffa na serio. Ty i
                            Tyu

                            "upewnilem sie" to dowod?
                            a moze pokazesz mi borsuku MOJ wpis w ktorym ja dyskutuje z teza Toffa?
                            • danus01 Re: a tu masz dowod 13.02.07, 10:57
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=57014733&a=57018118
                              chyba nie masz watpliwosci,ze Luka jest nie dosc bystry by nie zauwazyc ....
                            • dachs Re: To nie jest dobra szkola, Danusiu 13.02.07, 12:38
                              danus01 napisała:

                              > "upewnilem sie" to dowod?

                              Nie, to asekuracja. smile
                              > a moze pokazesz mi borsuku MOJ wpis w ktorym ja dyskutuje z teza Toffa?

                              Jest istotnie jeden jedyny, ten w którym zapraszasz mnie do dyskusji z Luka "o
                              niezatapialnosci absurdow antysemickich".
                              Później już rzeczywiście o tym nie pisałaś. Przepraszam.
                              Jeden Tyu okazał się niezłomny, jak pancerz krążownika "Aurora".
                • piq Kochana Danusiu,... 12.02.07, 21:49
                  ...chciałbym, żebyś uświadomila sobie jedną taką podstawową rzecz: człowiek
                  rozumny przyjmuje drugiego człeka jako człeka, bez zwracania uwagi na jego
                  pochodzenie czy wyznanie. I nie jest ważne, czy takich czlowieków jest 1 (jeden)
                  czy 12 (dwanaście) czy ilekolwiek. Każdy z nich jest osobny. Można go lubic,
                  można sie do niego zrazić (bo np. głupi albo niedobry, albo nieuczciwy czy
                  cokolwiek), ale to jest w oderwaniu od historii jego narodu, religii i rasy.

                  Ale to się nie przekłada na oceny np. historyczne, gdzie dokonuje sie ocen
                  państw, grup społecznych, procesow. Napisanie, że w Polsce generalnie Żydzi
                  wspierali Powstanie Styczniowe albo zapisali chlubna kartę w dziejach wydawania
                  polskiej literatury nie wyklucza stwierdzenia, że wielu polskich Żydów między
                  wojnami poszło za komunizmem i pracowalo na eksponowanych stanowiskach w ub albo
                  innych służbach. Bo takie są fakty, i w niczym nie narusza to zasady nr 1.

                  Dlatego, dzieciątko drogie, nie wystawiaj swoich trochę wyimaginowanych ran
                  pochodzeniowych, bo zawsze znajdzie się jakiś głupek, skłonny dłubać w nich
                  patykiem. To taki syndrom: jak jest zdatna ofiara, zawsze znajdzie się chętny
                  kat. On się cieszy, ty masz okazje pocierpieć, tylko to niczego do niczego nie
                  wnosi, a na dluższa mete powoduje odruchy niechęci, bo jest pierońsko nudne.

                  Pozdrawiam
                  • danus01 Re: Kochana Danusiu,... 12.02.07, 22:19
                    piq napisał:

                    > ...chciałbym, żebyś uświadomila sobie jedną taką podstawową rzecz: człowiek
                    > rozumny

                    widac mialam w zyciu pecha,bo od dziecka natrafialam na nierozumnych takze
                    nie,wagi nie ustawie
                    nie ja jestem od ustawiania takich wag
                    ale mylisz sie w jednym
                    nie moje przeszle rany sa moim obecnym problemem
                    a to,ze pisze tu o tych przeszlych ranach,ktore ktos rozdrapuje patykiem?
                    a niech se rozdrapuje
                    sam sobie wystawia swiadectwo
                    a moje szczescie bylo juz tak blisko...
                    na wyciagniecie reki...
                    no trudno-pech
          • rycho7 przylaczam sie 10.02.07, 10:27
            dachs napisał:

            > > a kto generalnie nie identyfikuje pojedynczego Zyda z grupa Zydow?
            > > moze podasz mi choc takie przypadki na forum?
            >
            > Ja, np.

            Ja przykladowo nie uwazam aby wszyscy Zydzi byli w stanie przychicznym denatow.
            • danus01 Re: przylaczam sie 10.02.07, 10:33
              rycho7 napisał:

              > Ja przykladowo nie uwazam aby wszyscy Zydzi byli w stanie przychicznym
              denatow.

              ale to mi sie spodobalo! smile))
              jestem w stanie nawet odpuscic ta judenatke jeszcze zywa
              • rycho7 Autorka jeszcze zywa 10.02.07, 10:46
                danus01 napisała:

                > jestem w stanie nawet odpuscic ta judenatke jeszcze zywa

                Nie przypominam sobie abym uzywal pojecia judenatka. W kazdym razie w
                niniejszym watku powstrzymalem sie od powtorzenia w stadzie wron (WRON?). Jak
                wywolujesz temat mojej zlosliwosci to szybciej (ale poza faktami) uzylbym
                Judenratka, w sensie wspolodpowiedzialna za selekcje do gazu - corka
                funkcjonariusza z Zydowskiego Gestapo (pare lat pozniej) - zgodnie z Twoja
                ukochana poetyka IVRezeszy haszystowsko-kaczystowskiej.
                • danus01 Re: Autorka jeszcze zywa 10.02.07, 10:58
                  rycho7 napisał:

                  > Nie przypominam sobie abym uzywal pojecia judenatka.

                  prostuje
                  to nie ty uzywasz do mnie (o mnie) judenatka
                  ale uzyles denatka
                  coz to dla mnie za roznica?


                  W kazdym razie w
                  > niniejszym watku powstrzymalem sie od powtorzenia w stadzie wron (WRON?). Jak
                  > wywolujesz temat mojej zlosliwosci to szybciej (ale poza faktami) uzylbym
                  > Judenratka, w sensie wspolodpowiedzialna za selekcje do gazu - corka
                  > funkcjonariusza z Zydowskiego Gestapo (pare lat pozniej) - zgodnie z Twoja
                  > ukochana poetyka IVRezeszy haszystowsko-kaczystowskiej.

                  no tak
                  mamy pewnego rodzaju dejawu
                  ja cos historycznego podalam jako informacje
                  zydowski historyk podal informacje historyczna(sa niepodwazalne dokumenty-
                  wlasne zeznania)
                  a jak sie te dokumenty "obrobi" to juz mozna wszystko udowodnic
                  nawet to, ze gdybym sie wczesniej urodzila tobym....
                  a jeszcze jakby bylo mozliwe dzis mnie przypiekac ogniem lub zrywac paznokcie
                  to wyjawilabym tylko prawde, bo ta zalezy od zadawanych pytan
                  • rycho7 gra emocji i wyobrazni 10.02.07, 11:14
                    danus01 napisała:

                    > rycho7 napisał:
                    >
                    > coz to dla mnie za roznica?

                    Sadzilem, ze jest. Na zasadzie "mniejszego" zla. Mialas nick D_nutka - do
                    uzytego blizej. Natomiast za wybieranie Ci narodowosci sie zawsze wsciekalas
                    wiec nie ryzykowalem. Szczegolnie, ze zawsze podkreslalem, ze kazdy sam sobie
                    wybiera w ramach wolnosci sumienia. Ja mam sumienie co raz bardziej swobodne bo
                    mam co raz wieksze trudnosci z wyborem narodowosci lub w ogole potrzeba
                    wybierania jakiejkolwiek. Wbrew aberacjom haszystow nie wyborem jednej z dwoch.
                    Jak na razie doliczylem sie 6-8. I jestem z tego dumny.

                    > > wywolujesz temat mojej zlosliwosci to szybciej (ale poza faktami) uzylbym
                    >
                    > nawet to, ze gdybym sie wczesniej urodzila tobym....

                    Prezentowalem co mozna wymyslec a nie ze wymysly maja cokolwiek wspolnego z
                    prawda lub Prawda. Balagam Cie abys sie nie obrazila. Nie ma o co i po co.
                    • danus01 Re: gra emocji i wyobrazni 10.02.07, 11:49
                      rycho7 napisał:

                      > Prezentowalem co mozna wymyslec a nie ze wymysly maja cokolwiek wspolnego z
                      > prawda lub Prawda. Balagam Cie abys sie nie obrazila. Nie ma o co i po co.

                      tak
                      dobry tytul tego postu
                      mam juz serdecznie dosyc kierowania sie emocjami i...wyobraznia tez
                      czyzbym dojrzala?
                      ponoc lepiej pozno niz pozniej
                      a d_nutka to byl moj ulubiony nick-taki z wyobraznia i emocja wlasnie smile
                      • dachs Re: gra emocji i wyobrazni 10.02.07, 12:37
                        danus01 napisała:

                        > a d_nutka to byl moj ulubiony nick-taki z wyobraznia i emocja wlasnie smile

                        To dlaczego przy nim nie zostałaś? Ja tez uważałem ten nick za znakomity.
                        • danus01 Re: gra emocji i wyobrazni 10.02.07, 13:22
                          dachs napisał:

                          > To dlaczego przy nim nie zostałaś? Ja tez uważałem ten nick za znakomity.
                          >

                          z prostej,ale glupiej przyczyny
                          cos zaczelam majstrowac przy hasle-tyle sie wtedy mowilo o wlamach do skrzynek-
                          ze te wszystkie hasla mi sie tak wymieszaly, ze juz sama nie wiedzialam jak
                          wejsc do tej d_nutki
      • danus01 Re: Rytualne mordy paschalne 10.02.07, 09:16
        dachs napisał:

        > Dlaczego piszę to jako polemikę z Luką? Wcale nie polemizuję. Chciałem tylko
        > napisać to co - jak mi się wydaje - on chciał wyrazić, ale bez ajwajów,
        > Judenatek i lekceważenia innych.
        >
        >
        >

        czy luka mianowal ciebie Borsuku swoim adwokatem?
        chyba nie chcesz mi wmowic, ze luka nie wie co chce wyrazic
        gdybys tak mnie objasnial-to co innego
    • pozarski Re: Rytualne mordy paschalne 09.02.07, 18:28
      www.jpost.com/servlet/Satellite?pagename=JPost%2FJPArticle%2FShowFull&cid=1170359806416

      Dla pelniejszego obrazu dodaje link do Jerusalem Post w temacie.
    • danus01 Re: Rytualne mordy paschalne 09.02.07, 19:16
      xiazeluka napisała:

      > Aj, waj, coś podobnego! Gryzipiórek, który podał do druku tę informację
      > najwyraźniej jest struchlały ze strachu, że ktoś go weźmie za antysemitę -
      > informacja o książce zawiera w większości głosy wobec niej krytyczne,
      > konkretów odnośnie książki brak.
      >
      >

      aj waj to jakis nowy okrzyk bojowy luki czy galby?
      a co do tego "gryzipiorka" i jego trzesawki o posadzenie o antysemityzm.
      tu cie zawiode
      nie to jest wazne co "gryzipiorek" wyciagnal do publicznej wiadomosci, ale
      wazne jest co np. taki luka z taka informacja zrobi czy jak ja przerobi.
      na razie przerobil na judenatke
      ilez pogardy jest w tym jednym slowie
      a Borsuk...."ukarzac sie nie bedziesz musial" z nic nie znaczacym
      dodatkiem "przypuszczam"
      no i gdzie dyskusja merytoryczna o niezatapialnosci absurdow antysemickich
      wykorzystywanych do rzadzenia maluczkimi?
      jakies boczne tory i wszyscy znowu szczesliwi, ze udalo sie zamiesc pod dywan
      te smiecie (panie Hasz0. te smiecie to dla pana do przerobienia na wartosci
      narodowe)
      • dachs Re: Rytualne mordy paschalne 09.02.07, 19:19
        danus01 napisała:

        > no i gdzie dyskusja merytoryczna o niezatapialnosci absurdow antysemickich
        > wykorzystywanych do rzadzenia maluczkimi?
        Tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=57014733&a=57040556
      • xiazeluka E tam 09.02.07, 19:22
        Wczoraj podali, że Małysz jest traktowany jako kandydat na mistrza świata.
        Ja "przebiam" tę informację na następującą: leśna stonoga z gatunku Dużonóg
        Posuwny będzie latać jak pszczółka Maja. Proszę spróbować popolemizować z czymś
        takim.

        Acha, w "Judenatce" jest wyłącznie sympatia. Ja lubię takich ludzi jak Pani,
        którzy nie boją się być rasistami - nie dlatego, że nimi są, lecz dlatego, że
        się nie boją.

        A dyskusji nikt nie rozpoczyna ze strachu - krytyka żydowskiego Autora to
        przecież antysemityzm.
        • danus01 Re: E tam 09.02.07, 19:32
          xiazeluka napisała:

          > Acha, w "Judenatce" jest wyłącznie sympatia.

          a ja o niedobra! czytalam ta judenatke jako ju-denatka


          Ja lubię takich ludzi jak Pani,
          > którzy nie boją się być rasistami - nie dlatego, że nimi są, lecz dlatego, że
          > się nie boją.

          czyli siebie lubisz tez-dobrze rozumiem?

          >
          > A dyskusji nikt nie rozpoczyna ze strachu - krytyka żydowskiego Autora to
          > przecież antysemityzm.
          >

          krytyka Autora czy krytyka tego co Autor napisal?
          • xiazeluka Re: E tam 09.02.07, 19:46
            danus01 napisała:

            > a ja o niedobra! czytalam ta judenatke jako ju-denatka

            No cóż, Pani ma takie skojarzenia, ja nieco odmienne.

            > czyli siebie lubisz tez-dobrze rozumiem?

            Owszem, lecz z innego powodu - wie Pani, nie jestem rasistą, mogę napaść na
            każdego.

            > krytyka Autora czy krytyka tego co Autor napisal?

            W moim przypadku to wszystko jedno, od pewnej sympatycznej Żydówki dowiedziałem
            się, że będąc gojem jestem z automatu antysemitą.
      • benek231 Łowcy Muchów , tj. Kretyn i Galba rozdarli sie 09.02.07, 20:59
        aj, waj ale nie bojowo, bynajmniej lecz w trakcie zabiegu usuwania im
        napletkow - czym chcieli udowodnic ze nie sa antysemitami w najmniejszym nawet
        stopniu. Od tej pory beda udowadniac przez demonstracje.
        Specjalnie nie dziwie sie, ze tak sie darli bo zabieg, zamiast z uzyciem
        skalpela, dokonany byl z pomoca zaprezentowanego okrwawionego bagnetu, ktory
        pozniej usilowali debilewrobic czytelnikowi jako dowod na rytualne mordy
        paschalne. Heheeh, nieuctwo Muchołapów znow wyplynelo, bo nawet dzieci wiedza,
        zew 15 wieku takich bagnetow nie produkowano jeszcze. surprised))
    • orwella ten holokaust na Palestynczykach jest dzis realem 09.02.07, 21:13
      www.revisionisthistory.org/palestine52.html
      Wytoczona przez Izraelczykow krew palestynskich dzieci wsiakla w ziemie, lecz
      te obrazy pozostana na zawsze.
      • danus01 Re: ten holokaust na Palestynczykach jest dzis re 10.02.07, 10:42
        orwella napisała:

        > Wytoczona przez Izraelczykow krew palestynskich dzieci wsiakla w ziemie, lecz
        > te obrazy pozostana na zawsze.

        jak zawsze orwello cos myla ci sie watki
        o krwi niewinnej wsiakajacej w ziemie to jest juz od abla
        kojarzysz juz?
        • orwella watki mi sie nie myla 10.02.07, 11:00
          Naprawde malo mnie obchodzi, czy 10 wiekow temu jakas sekta zydowska dokonywala
          rytualnych mordow na dzieciach chrzescijanskichm, choc wierze temu zydowskiemu
          historykowi, ze moglo sie to zdarzac. Wiemy, ze czasy byly wtedy bardzo
          brutalne i wiemy, ze kiedys ludzie byli kannibalami. Natomiast bardzo mnie
          przejmuja sceny dzisiejszych masowych mordow dokonywanych przez Izraelczykow na
          Palestynskich dzieciach. Na to sa bezposrednie dowody. I przeraza mnie, ze
          wiekszosc (choc nie wszyscy) Zydow popiera te zbrodnie Izraela. Na stornach GW
          nie widac jakos glosow protesu przeciw tym zbrodniom.
          -
          • jaceq Re: watki mi sie nie myla 10.02.07, 15:00
            orwella napisała:
            > choc wierze temu zydowskiemu historykowi

            Na tym to właśnie polega. Wiedza Orłelli opiera się na wierze, raz żydowskiemu
            historykowi, raz sowieckiemu historykowi, raz palestyńskiemu historykowi (o ile
            ci ostatni istnieją). Orłella orłem intuicji. wink

            > bardzo mnie przejmuja sceny dzisiejszych masowych mordow

            Ciekawe czy tych z polpotowskiej Kambodży też? Nie śmiałbym odsyłać Orłelli do
            jakichś poważniejszych opracowań, nie opartych na "wierze", wystarczy na
            początek film, w dodatku fabularny, oparty na książce Schanberga "Pola śmierci".
    • benek231 Czy owa maca to odpowiednik chleba i wina? :O)) 10.02.07, 06:19

      Czyli skoro tak sobie wszyscy gdybaja to moze i ja sie pobawie surprised))

      O wczesnych chrzescijanach krazyly plotki, ze pija ludzka krew i spozywaja
      ludzkie mieso - pozniej okazalo sie, ze to tylko szokujaca symbolika. Hmmm, czy
      to aby takie pewne...? wink

      Czy mogla istniec sekta zydowska kontynuujaca wczesno-chrzescijanskie tradycje,
      ktora pozniej okazala sie niewygodna, jak np. Katarzy? Mysle, ze mogla, skoro
      chrzescijanstwo - jako takie - rowniez moglo istniec. Czy mogla byc traktowana z
      wdziekiem podobnym traktowaniu glownego nurtu chrzescijanstwa, przez Rzymian -
      jest czysto retorycznym pytaniem. Ba, istnienie takiej sekty zydowskiej wydaje
      mi sie prawdopodobne, przy czym jej czlonkowie pozostaliby Zydami - tak jak
      mitologiczny Jezus ktory, choc ochrzczony, jeszcze chrzescijaninem nie byl.

      Mysle, ze kontynuacja mojego gdybania jest rownie uprawniona jak gdybania moich
      poprzednikow, przy czym pragne nadmienic, ze od scenariuszy az roi sie w
      oblokach. surprised))


      PS...Wsrod wczesnych chrzescijan bylo wielu przeciwnikow otwierania sie nowej
      religii dla nie-Zydow.

      Czy prof. Ariel Toaff jest niepoprawny politycznie? Czy mial prawo ustawic swoj
      research jak byl ustawil? Czy mial prawo dojsc do znanych wnioskow?
      Mysle, ze odpowiedz jest pozytywna we wszystkich przypadkach.

      Czy uzyska ksiazka rozglos wiekszy niz w przypadku braku w niej jednoznacznych i
      szokujacych konkluzji? Jak najbardziej - i byc moze o to tylko chodzilo.

      Ale tez, czy istnieja jakies obiektywne przeszkody dla podjecia powaznej
      dyskusji z praca Toaffa? Mysle, ze nie i mysle tez ze w efekcie mielibysmy
      mozliwosc zapoznania sie z bardzo interesujacym fragmentem historii zydwskiej -
      o ile chetni do dyskusji nie zostana wdeptani w glebe przez politopoprawnosc.


      Co by nie powiedziec o awanturze zapoczatkowanej przez Grossa to jednak
      dowiedzielismy sie czegos o czym wczesniej nie mielismy zielonego pojecia. I
      wlasnie o to chodzi surprised))
      • danus01 Re: Czy owa maca to odpowiednik chleba i wina? :O 10.02.07, 08:51
        benek231 napisał:

        > Czy prof. Ariel Toaff jest niepoprawny politycznie? Czy mial prawo ustawic
        swoj
        > research jak byl ustawil? Czy mial prawo dojsc do znanych wnioskow?
        > Mysle, ze odpowiedz jest pozytywna we wszystkich przypadkach.

        tez uwazam, ze mial prawo, ale...

        > Ale tez, czy istnieja jakies obiektywne przeszkody dla podjecia powaznej
        > dyskusji z praca Toaffa? Mysle, ze nie i mysle tez ze w efekcie mielibysmy
        > mozliwosc zapoznania sie z bardzo interesujacym fragmentem historii
        zydwskiej

        obiektywnych przeszkod do dyskusji tez nie widze, ale...

        i wlasnie w tych moich dwoch "ale" zasadza sie moja niechec do dyskutowania na
        temat macy i krwi chrzescijanskich dzieci uzytej jako spoiwa tradyscji
        zydowskiej
        nikt tu nie podal informacji, ze juz w prawie mojzeszowym bylo podane, ze Zyd
        ma sie powstrzymywac od spozywania wszelakiej krwi
        o ile wiem to "krwawe kiszki" bywaja ulubiona potrawa niejednego polskiego stolu
        • dachs Re: Czy owa maca to odpowiednik chleba i wina? :O 10.02.07, 09:33
          danus01 napisała:

          > obiektywnych przeszkod do dyskusji tez nie widze, ale...
          > i wlasnie w tych moich dwoch "ale" zasadza sie moja niechec do dyskutowania na
          > temat macy i krwi chrzescijanskich dzieci uzytej jako spoiwa tradyscji
          > zydowskiej.

          Danuśko, Twoja niechęć jest do dyskutowania tematu sformułowanego jak powyżej,
          jest absolutnie zrozumiała. Ale mit istnieje i z literatury np. go nie
          wykreślisz. Jedyne co można zrobić, to ten mit osłabić, zracjonalizować,
          wyjaśnić skąd się wziął. Czyli np. tak jak to zrobił Toaff, wykazując, że nie
          było to bynajmniej "spoiwem tradycji żydowskiej", lecz obyczajem jakiejś małej
          odizolowanej grupki, w Alpach.

          > nikt tu nie podal informacji, ze juz w prawie mojzeszowym bylo podane, ze Zyd
          > ma sie powstrzymywac od spozywania wszelakiej krwi

          Pokaż mi tu znawców prawa mojżeszowego. sad

          > o ile wiem to "krwawe kiszki" bywaja ulubiona potrawa niejednego polskiego
          > stolu

          Co gorsza, ci barbarzyńcy jedzą nawet szynkę. smile
          Ze świni!!!!!
          • danus01 Re: Czy owa maca to odpowiednik chleba i wina? :O 10.02.07, 09:42
            dachs napisał:

            > Co gorsza, ci barbarzyńcy jedzą nawet szynkę. smile
            > Ze świni!!!!!
            >

            szynka ze swini...to nawet ja powiem mniam mniam, ale od pewnego incydentu
            sprzed lat to do ulubionej "krwawej kiszki" mam bardzo dlugie zeby.
            i wcale nie jest to smieszne,wiec nie koncze tego wyznania emotikonkiem
            usmiechu
          • rycho7 Gdanszczanie sa mordercami? 10.02.07, 09:44
            dachs napisał:

            > było to bynajmniej "spoiwem tradycji żydowskiej", lecz obyczajem jakiejś małej
            > odizolowanej grupki, w Alpach.

            Sprawdzcie ilu Gdanszczan sady co rok skazuja za morderstwa. Dokumenty klamia?
            Kiedy Denatko przestaniesz mordowac swoich sasiadow?
            • danus01 Re: Gdanszczanie sa mordercami? 10.02.07, 09:56
              rycho7 napisał:


              > Kiedy Denatko przestaniesz mordowac swoich sasiadow?

              moze z tego pytanka tez bym sie smiala gdyby nie to, ze moja sasiadka "pozbyla
              sie" dwojki swoich nowonarodzonych dzieci chrzescijanskich...
              az strach pomyslec, co bedzie jak komus przyjdzie do glowy te dzieci
              odnalezc...np po sladach w mojej kuchni
        • benek231 Re: Czy owa maca to odpowiednik chleba i wina? :O 10.02.07, 17:45
          Gdy mowa jest o wymuszaniu torturami zeznan samoobciazajacych zazwyczaj zapomina
          sie, o tym, ze ludzie zyli w tamtych czasach w swiecie demonow, strzyg, duchow,
          diablow i czego tam jeszcze. Gdy wiec przypiekana ofiara opowiadala o swoich
          kontaktach z Lucyferem to jedynie w pewnym sensie mowila nieprawde, przy czym
          pod rozwage pozostawiam to "jedynie". Bardzo czesto kontakty te mialy miejsce -
          w glowie ofiary. Diably byly bytami jak najbardziej realnymi.

          Jak to samo wygladalo na torturach wczesnych chrzescijan ktorych pytano o
          spozywanie ciala i krwi? Dokladnie tak samo. Sam pamietam jeszcze wielu ludzi
          ktorzy symbolike chleba i wina brali doslownie: to bylo cialo i krew Jezusa.

          Sekte zydowska ktorej poszukuje Toaff mozna bylo wytepic do nogi ale, jesli
          istniala, jej legenda pozostala zywa i wykorzystywana byla doslownie - dla
          potrzeb biezacych. Pozniejsi torturowani Zydzi przyznawali sie do zbrodni
          niezawinionych tylko i wylacznie pod wplywem turtur. Nie wydaje mi sie jednak,
          ze Nauce nie wolno sie tym interesowac. Na widok Schliemanna zapewne takze
          pukano sie w czolo gdy obwiescil zamiar odkopania Troi. Nauki nie powinna
          hamowac polityczna poprawnosc, a kto wie jakie jakimi wnioskami zakonczyc sie
          moze odnosna naukowa dyskusja.

          Na poczatku nikomu nie przeszkadzala liczba ofiar wyryta na jedwabienskim
          kamieniu (bodaj 1800). Pozniejsze stanowiska zmienialy sie w zaleznosci od
          doraznych potrzeb. Zatem gdy okazalo sie, ze to nie tylko Niemcy beda winni,
          liczba 1800 zaczela byc kwestionowana przez ludnosc lokalna oraz narodowych
          patriotow z calej Polski. Jesli juz to lepiej nosic na garbie mniejsza zbrodnie smile.
          W miare postepowania prac naukowych stawalo sie coraz bardziej jasne, ze do
          rzeczonej stodoly zadna miara nie mogloby sie pomiescic tyle osob. Gdy
          pozniejsze wykopaliska zaczely potwierdzac teze o znacznie mniejszej liczbie
          ofiar - wtracili sie rabini z Izraela. Bardzo rozdzierajacy byl ich protest
          przeciwko naruszaniu swietosci szczatkow w miejscu spoczynku - na co minister
          sprawiedliwosci Kaczor nakazal wstrzymanie prac. Nie zostal dostrzezony taki oto
          drobiazg, ze wykopaliska prowadzone byly nie w miejscu zydowskiego kultu, tj. na
          cmentarzu, lecz w miejscu zbrodni wojennej (w Izraelu ciagle prowadzone sa
          archeologiczne wykopaliska co nie przeszkadzalo tym samym rabinom). Liczbe ofiar
          pozostawiono ze znakiem zapytania, choc byla szansa na poznanie prawdziwej. Po co?!

          Naukowe dochodzenie korzeni legendy "krwawej paschy" moze zakonczyc sie
          poglebieniem naszej wiedzy na temat stosunkow chrzescijansko zydowskich -
          pozwoli lepiej poznac historie Zydow europejskich. Moze wykazac czarno na bialym
          w jaki sposob dorabiana byla Zydom morda zwyrodnialcow. A moze jeszcze cos...
          Praca Toaffa moze byc poczatkiem interesujacej naukowej przygody, ktorej
          polityczna poprawnosc nie powinna stac na przeszkodzie.


          PS... A mnie lepiej, niz dobra szynka, smakuje dobrze zrobiona kaszanka. Mam
          nadzieje, ze nie wywnioskujesz z powyzszego, ze jestem antysemita surprised))
    • jaceq Re: Rytualne mordy paschalne 10.02.07, 15:06
      xiazeluka napisała:
      > Tutaj komentarz JCMości Galby

      Przepraszam bardzo: chciałem sobie przeczytać komentarz galby (mniejsza z tym po
      co) - i nie widzę we wskazanym miejscu śladu komentarza żadnego galby. Czyżby
      galba napisał coś takiego, że został wycięty? Czy może komentarzem jest samo to
      "więc jednak" - w takim razie "co jednak"? Czy też galba posiadł umiejętność
      tzw. pisania między wierszami i komentarza powinienem szukać pomiędzy słowem
      "więc" a słowem "jednak"?
      • andrzejg Galba autorytetem IV RP 10.02.07, 17:48
        taki nowy salonowiec smile))

        A pisze jak pisał - czasami trafił

        A.
        • jaceq Re: Galba autorytetem IV RP 10.02.07, 17:56
          Jaka Rzepa, takie autoryteta.
          • xiazelulka Re: Galba autorytetem IV RP 11.02.07, 20:01
            Taki autorytet jak imię jego. Jak mozna sobie wybrać imie cesarza, który nie
            płacił zołdu swojej armii i cysarzował zaledwie pół roku?????
            Jeszcze inny 'wysoko urodzony' bałwan mu cysorzuje. Dom wariatów w roli
            ałtorytetów.
            • xiazeluka Nie wiesz najistotniejszego, tępy rzepie 12.02.07, 13:00
              Galba to naprawdę rzymski imperator. Ożył.
              • danus01 Re: Nie wiesz najistotniejszego, tępy rzepie 12.02.07, 16:33
                xiazeluka napisała:

                > Galba to naprawdę rzymski imperator. Ożył.
                >

                a Lepper naprawde pisze doktoraty na wschod od linii magigniota
                • marcq Re: Nie wiesz najistotniejszego, tępy rzepie 12.02.07, 16:37
                  danus01 napisała:

                  > xiazeluka napisała:
                  >
                  > > Galba to naprawdę rzymski imperator. Ożył.
                  > >
                  >
                  > a Lepper naprawde pisze doktoraty na wschod od linii magigniota

                  smile))))))))
                  Tak trzymać, Danusiu! smile
                  M.
                  • xiazeluka Wiedziałem bez zaglądania, że tyuj napisze... 12.02.07, 16:44
                    ...to, co napisał. Przewidywalny, odrażający bawidamek.
                    • danus01 Re: Wiedziałem bez zaglądania, że tyuj napisze... 12.02.07, 16:52
                      xiazeluka napisała:

                      > ...to, co napisał. Przewidywalny, odrażający bawidamek.
                      >

                      ciebie doktoraty hc Leppera bawia?
                      jak te rytualne mordy?
      • xiazeluka Jacqu 12.02.07, 09:41
        Przepraszam za mistyfikację. To była kryptoreklama.
    • marcq A ja wciąż to samo - czyli da capo al fine 12.02.07, 07:44
      Oj, nagadali mi Dachsio i Piquś. Nagadali metodą omawianą obok, czyli metodą
      a la Hasz: wstawiając w usta (klawiaturę) adwersarza coś, w co potem łatwo
      uderzyć, a co z prawdą ma baaardzo niewiele wspólnego.
      Zaczynam więc od początku, czyli od "expose" Luki.


      xiazeluka napisał:

      > www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_070209/swiat/swiat_a_1.html
      > Aj, waj, coś podobnego! Gryzipiórek, który podał do druku tę informację
      > najwyraźniej jest struchlały ze strachu, że ktoś go weźmie za antysemitę -
      > informacja o książce zawiera w większości głosy wobec niej krytyczne,
      > konkretów odnośnie książki brak.
      >
      >
      > Tutaj komentarz JCMości Galby:


      Potem następuje dyskusja, w której część dyskutantów broni książki (oraz
      reklamujących ją Galby i Luki) pisząc, że nie można wykazać, że pisze kłamstwa.
      Ja natomiast, nie negując tej "linii obrony" twierdzę - jak w poscie-polemice z
      Institorisem - że nieudowodnienie niezaistnienia nie jest równoznaczne z
      udowodnieniem zaistnienia. Czyli - nieudowodnienie autorowi książki kłamstwa
      nie jest równoznaczne z udowodnieniem, że książka opisuje sprawy rzetelnie.
      Czyli - NIE twierdzę, że opisane w niej mordy są z samego założenia niemożliwe
      bo niewykonalne. Tu, co do zasady, zgadzam się z Institorisem. Twierdzę
      natomiast, że sam fakt "technicznej" możliwości mordowania kogoś przez kogoś
      innego nie jest żadnym dowodem, że ten ktoś inny faktycznie był mordercą.

      Adwersarze autora książki twierdzą, że formułując swą tezę o mordującej
      żydowskiej sekcie, opierał się on na zeznaniach wymuszonych torturami. Czyli -
      opierał się na JEDNYM i to bardzo wątpliwej jakości źródle. Obrońcy - w tej
      kwestii milczą, co sugeruje milczącą zgodę na takie stwierdzenie. Jak jest
      naprawdę, będzie można przeczytać po ukazaniu się książki, ale JUŻ TERAZ Galba
      i Luka cieszą się, że taka książka powstała.

      Uznałem radość Galby i Luki, za schadenfreude, spowodowaną chyba wyłącznie tym,
      że książkę tę napisał Żyd. Bo - he, he, he - Żyd, a pisze jak antysemita.

      Galba jest może za... hmm... jakby to politpoprawnie ująć - za nieświadomy, a
      przy tym za (hmm...) zbyt emocjonalnie zaangażowany, by zarzucać mu cokolwiek.
      Ale Luka powinien wiedzieć, ile jest warte naukowe historyczne "dzieło" oparte
      na tak wątłych podstawach. Jeśli więc, pomimo tego, podjął się roli rzecznika
      i herolda Galby, to wyłącznie ze względu na w/w schadenfreude. Silniejszą, niż
      zawodowa rzetelność, która każe zaczekać i sprawdzić u źródła poziom książki.
      Tudzież - ze względu na istniejący głównie w JEGO oczach strach dziennikarza,
      który to opisał.
      A mnie to brzydzi. Wolno?

      Pisze Dachsio coś o tym, że adwersarze zarzucają autorowi książki, że Żyd - a
      pisze co pisze. I zarzuca im (i mnie) że tak nie wolno.

      Ja TEŻ zarzuciłbym POLAKOWI-autorowi książki o "polskim obozie koncentracyjnym"
      w Oświęcimiu opartej wyłącznie na kwerendzie zagranicznej prasy, że Polak - a
      pisze, co pisze. W TAKICH wypadkach narodowość MA znaczenie. Jeśli o "polskich
      obozach koncentracyjnych" piszą Włosi czy inni Eskimosi - popełniają błąd,
      który wymaga korekty, ale tylko tyle. Ale jeśli napisze to Polak - jest to błąd
      niewybaczalny. I tyle tytułem analogii. Dla tych, którzy nie zrozumieli, skąd
      oburzenie, że napisał to Żyd.

      CHYBA, żeby okazało się, że książka jest rzeczywiście dobrze udokumentowana
      i że opiera się nie tylko na zeznaniach torturowanych ludzi...

      Lecz gdyby jednak nie, ileż radości przepadłoby wówczas Galbie i Luce...
      Wniosek Galby i Luki: pisać! Pisać szybko! Bo może przepaść...

      I o to mi głównie chodziło. Wolno?
      • dachs Ty jesteś niepowtarzalny, Tyueczku 12.02.07, 08:33
        Dwa wątki, ponad 150 postów, a Ty ciągle jeszcze nie zorientowałeś się o co chodzi.
        Nawet przy najlepszej woli, nie da się powiedzieć, że udajesz głupka.
      • xiazeluka Ojej, jeszcze jedna fontanna głupoty? 12.02.07, 10:07
        Towarzyszu, wam sie naprawdę wydaje, że jeśli wypowiecie głupstwo dwa razy, to
        da ono w sumie prawdę?

        > Nagadali metodą omawianą obok, czyli metodą
        > a la Hasz: wstawiając w usta (klawiaturę) adwersarza coś, w co potem łatwo
        > uderzyć, a co z prawdą ma baaardzo niewiele wspólnego.

        ...napisał tyu, po czym bezzwłocznie przystąpił do wcielania tej metody w życie:

        Otóż ponoć cieszę się, że taka książka powstała i ją reklamuję, przy czym
        radość tak mi zmąciła umysł, że rzuciłem się JCMości Galbie do ust, by je
        namiętnie wyściskać swoimi.

        Co to znaczy "taka książka", towarzyszu? Jakie negatywne właściwości jej
        przypisujecie? Dlaczego z góry odrzucacie hipotezę, że rzeczywiście kiedyś, na
        jakimś zadupiu, istniała sekta obłąkańców? I dlaczego miałoby mnie to cieszyć?
        Odpowiedź, a raczej wredna sugestia sumiennego i dokładnego metodologa tow.
        chu..., pardon, tyuja jest taka: luka to antysemita, zatem zadowolony jest,
        kiedy inny antysemita popełnia paskudną publikację. Swoje insynuacje tow.
        świnka morska nazywa faktami, jednocześnie piętnując u innych "wstawianie w
        usta itd.".
        Gratuluję powtarzalności - jak zawsze napisaliście brednie. "Analizując
        początek" nie zdołaliście wyanalizować niczego: ja nie pisałem o książce, lecz
        o jej odbiorze, kretynie.

        Tow. tyu jest ambitny i wkłada w usta, świntuch jeden, brzydkie rzeczy nie
        tylko swoim znajomym z forum, lecz również zupełnie nieznanym facetom:

        "Bo - he, he, he - Żyd, a pisze jak antysemita."

        A skąd wiecie, jak ów Jude pisze, skoro przyznaliście się, że książki nie
        czytaliście? I dlaczego twierdzicie, że nieafirmująco wobec długonosych może
        pisać tylko antysemita? Czy wasza sugestia, jakoby Żydzi byli bez skazy (no bo
        ich krytyka to "antysemityzm") nie jest przypadkiem rasizmem? Bo
        odpowiedzialnością zbiorową - na pewno.

        "Ale Luka powinien wiedzieć, ile jest warte naukowe historyczne "dzieło" oparte
        na tak wątłych podstawach"

        No, tutaj w moje usta tow. tyu postanowił wjechać komunistycznym buldożerem
        marki "Komsomolec". Gdzie ja coś pisałem o wartości tej książki, głupku? Skąd
        wiecie, na jakich podstawach dzieło jest napisane? Oświadczenie paru rabinów-
        laików wystarcza wam za merytoryczne uzasadnienie? Skąd wiecie, co Autor
        wyciągnął z zeznań, jakich metod użył, jak konstruował wywód skutkowo-
        przyczynowy? Ja się nie wypowiadałem, a wy, mimo, że nic nie wiecie -
        zajęliście zdecydowane stanowisko. Dowodzi to, żeście głupek.

        "Jeśli więc, pomimo tego, podjął się roli rzecznika
        i herolda Galby, to wyłącznie ze względu na w/w schadenfreude"

        Nie, obcięty paznokciu - ze względu na chęć wspomożenia statystyk
        odwiedzalności.

        "Silniejszą, niż zawodowa rzetelność, która każe zaczekać i sprawdzić u źródła
        poziom książki."

        Kłamiesz głupio i niezręcznie, śmieciu - jeszcze w piątek napisałem, jak
        powinna wyglądać reakcja na doniesienie o powstaniu takiej książki. Nie dam
        linka, ponieważ na długości jednego wątku to chyba przesada, jeśli jednak sobie
        nie poradzicie, to dajcie znać - wręczę wam białą laskę i smycz do psa-
        przewodnika.

        "Tudzież - ze względu na istniejący głównie w JEGO oczach strach dziennikarza,
        który to opisał."

        Strach wyziera z tego artykułu, podobnie jak wasza filosemicka nadgorliwość z
        kłamst, którymi mnie obrzuciliście. A potwierdzeniem mojej tezy jest reakcja
        politpoprawniaków.

        "A mnie to brzydzi. Wolno?"

        Owszem, wolno, lecz co mianowicie was brzydzi, idioto?

        "Lecz gdyby jednak nie, ileż radości przepadłoby wówczas Galbie i Luce...
        Wniosek Galby i Luki: pisać! Pisać szybko! Bo może przepaść...

        I o to mi głównie chodziło. Wolno?"

        Najmocniej przepraszam, na drugi raz njusy będę prezentował po dwóch latach,
        kiedy już nikt nie będzie pamiętał, o co chodzi.
        Tak, pocieszna kukło, jak już napisałem, ubawiłeś mnie odrobinę, ot, tak w sam
        raz na dwa dni łikendu. Dzisiaj już tylko nużysz.

        No, podziękować, pocałować czubek pańskiego buta i raus.
      • benek231 Nie wymagaj zbyt wiele od Najmilszych :O)) 12.02.07, 15:37
        Kretyn takze ma prawo do swych malych radosci zyciowych - niech sie wiec Luka
        cieszy.

        ==

        Ja TEŻ zarzuciłbym POLAKOWI-autorowi książki o "polskim obozie koncentracyjnym"
        w Oświęcimiu opartej wyłącznie na kwerendzie zagranicznej prasy, że Polak - a
        pisze, co pisze. W TAKICH wypadkach narodowość MA znaczenie. Jeśli o "polskich
        obozach koncentracyjnych" piszą Włosi czy inni Eskimosi - popełniają błąd,
        który wymaga korekty, ale tylko tyle. Ale jeśli napisze to Polak - jest to błąd
        niewybaczalny. I tyle tytułem analogii. Dla tych, którzy nie zrozumieli, skąd
        oburzenie, że napisał to Żyd.

        CHYBA, żeby okazało się, że książka jest rzeczywiście dobrze udokumentowana
        i że opiera się nie tylko na zeznaniach torturowanych ludzi...

        Lecz gdyby jednak nie, ileż radości przepadłoby wówczas Galbie i Luce...
        Wniosek Galby i Luki: pisać! Pisać szybko! Bo może przepaść...

        ===

        Do tych dwoch smialo dodac mozesz Dachsa. Ten z cala pewnoscia mialby te
        zlosliwa satysfakcje, ze w wyniku odkryc wlasnie Ty nie mialbys sie z pyszna.
        Bez Twojego udzialu cala awantura nie mialaby dla niego najmniejszego znaczenia.
        Teraz jednakze, z przyczyn najzupelniej osobistych, stanal po stronie prymitywa
        Luki.
        • xiazeluka Sie masz, ubeku52 12.02.07, 16:19
          Czy to prawda, że na drzwiach klubów dla oregońskich czarnych pedałów obok
          tabliczki "Białasom wstęp wzbroniony" wisi inna o treści "Można wprowadzać psy"
          ozdobiona twoją fizjonomią?
          • marcq Re: Sie masz, ubeku52 12.02.07, 16:24
            xiazeluka napisała:

            > Czy to prawda, że na drzwiach klubów dla oregońskich czarnych pedałów obok
            > tabliczki "Białasom wstęp wzbroniony" wisi inna o treści "Można wprowadzać
            > psy" ozdobiona twoją fizjonomią?


            No i widzisz, Benku, jaki poziom reprezentuje ta stręczycielka?
            Tak schamiała, czy taka ostatnio leniwa w wymyślaniu inwektyw - jeśli już nie
            śmiesznych, to przynajmniej TROCHĘ bardziej lotnych?
            Zresztą - co za różnica...
            • xiazeluka Witam i was, towarzyszu łajdaku 12.02.07, 16:45
              Łajdaku, ponieważ komunisto. Uzasadnienie w moim znakomitym blogu, do którego
              wejście stręczę w sygnaturce:
          • benek231 To wina twoich biednych rodzicow Kretynie, ze 12.02.07, 16:28
            jestes tak potwornie glupi oraz zepsuty. Ale nie mow im tego, ze zle
            wychowywali ciebie poprzez bicie. To juz nic nie zmieni.
            Pozostaje jedynie miec nadzieje, ze nie lejesz (nie bedziesz lal) wlasnych
            dzieci, przez co zaoszczedzisz spoleczenstwu kolejnych kretynow. Czy w twoim
            przypadku istnieje cos mogacego nastroic optymistycznie... Watpie.
            • xiazeluka Twoi biedni rodzice popełnili jeden, lecz poważny 12.02.07, 16:47
              błąd - nie powinni ci pozwalać szwendać się nocami po dworcu kolejowym.
              • benek231 Zawsze twierdzilem zes degenerat, Kretynie 12.02.07, 18:39
                w watku o tzw. "Autorytetach Moralnych" smiesz bronic arcy-kapusiow, pedofilow
                i zlodziei. Na takie cos pojdzie jedynie zdegenerowana lajza. sad
                • xiazeluka No popatrz, Kretynie52: 13.02.07, 09:18
                  wpisz.blox.pl/2006/11/Aborcja-towarzyszki-Czwartek.html#ListaKomentarzy
                  Mój wpis z listopada zeszłego roku. Skoncentruj się lepiej na onanizmie, jako
                  że wnioskowanie zupełnie ci nie idzie.
    • perla fajny film wczoraj widziałem 12.02.07, 13:38
      Facetowi, takiemu prostemu i poczciwemu drukarzowi, baba nagle do auta
      wskoczyła, zgłuszyła go i on się z nią ożenił od razu i córka urodziła im się.
      Ale ona dziwka była i gachów przy nim do domu sprowadzała, a on zbyt poczciwy
      był aby w mordę komuś dać, tylko godził ze wszystkim się niczym jak baran na
      rzeź prowadzony. Mimo wszystko kochał ją. No i, dobry i porządny był. Aż
      pewnego dnia, żona córkę podziemiu adopcyjnemu opyliła a sama z kolejnym
      kochasiem prysnęła. Po drodze wyrżnęła autem w słup jakiś i szlag trafił ją i
      kochasia.
      Ów facet córkę odzyskał ale załamał się pod wpływem holocaustu jakiego dokonano
      na nim.
      Za namową jedynej ciotki postanowił z córką na ziemi przodków osiedlić się, na
      północy dalekiej, gdzie skały i nieprzyjazna pogoda tylko. Nowe życie
      rozpoczął, podjął pracę, nowy kraj jego krajem stał się, i z tubylcami zżył
      się.
      Pomału, pomalutku, zaczął o swoich przodkach dowiadywać się. Ludzie pamiętali
      to i owo. Okazało się, że jego rodzina to zgraja łupieżców, prymitywów,
      morderców i pedofili była. Zaczęli dopuszczać takich zbrodni się, że w końcu
      inni kamieniami wygnali ich. Dla niego to kolejny cios był, ale nie obudziły
      się w nim krwawe instynkty porzodków jego.
      Pozostał porządnym i uczciwym człowiekiem nadal. Mimo prawdy nieprzyjemnej
      właśnie.
      • callaas Re: fajny film wczoraj widziałem 12.02.07, 16:14
        smile
        • perla Re: fajny film wczoraj widziałem 12.02.07, 23:19
          callaas napisała:

          > smile

          Przed Callas, i do tego Marią smile to ja mogę tylko głębokie ukłony złożyć.
          smile

          Perła
      • danus01 Re: fajny film wczoraj widziałem 12.02.07, 16:24
        perla napisał:


        > Pozostał porządnym i uczciwym człowiekiem nadal. Mimo prawdy nieprzyjemnej
        > właśnie.

        no i zaczal pisac artykuly w miejscowej gazecie-najpierw o pogodzie
        wtedy jeszcze internet nie byl w powszechnym uzyciu
        tak,zbiorowy indywidualny holocaust to zbiorowe nieprzyjemne prawdy wlasnie
        najlepiej opic je w bubie
      • sz0k Re: fajny film wczoraj widziałem 12.02.07, 23:15
        "Kroniki portowe" - faktycznie miło się oglądało. Film co prawda, jak to z
        holiłudu, zlewaczony do bólu, ale podobało mi się jak reżyser (scenarzysta?) sam
        sobie (pewnie nieświadomie) podstawił nogę ukazując w ckliwej scenie, w której
        wychodzi, że ciotka tego gościa została zgwałcona w wieku 12 lat przez swego
        brata (jego ojca) - i odnalazła się potem tylko i wyłącznie dzięki platonicznej
        i jedynej prawdziwej miłości do... innej kobiety - że w ten sposób zadaje kłam
        bajdurzeniom pedałów o "nieuchronności" pedalstwa i że "człowiek się z tym rodzi".
    • marcq Herold godny swego cesarza 12.02.07, 16:15
      xiazeluka napisał. Tu i tam. Pozbierawszy wszystko, co nie jest bełkotem,
      inwektywą i/lub argumentacją złodziejaszka wrzeszczącego "łapaj złodzieja",
      wyglądało to mniej więcej tak.

      Luka:
      > "Ajwajem" wyprzedziłem nieuchronną w moim mniemaniu ofensywę w stylu "Jak
      > można coś podobnego napisać!?", choć reakcja powinna być raczej taka:
      > "Ciekawe, chętnie przeczytałbym tę książkę i zapoznał się z argumentami
      > i dowodami autora". (...)

      Więc czemu TY SAM tak właśnie wtedy nie napisałeś? WTEDY rozwój dyskusji
      poszedłby w innym kierunku. Myślę nawet, że w korzystniejszym dla Ciebie
      i spółki.

      Dalej, na moje:
      "Ale nie byłoby też schadenfreude Galby, Luki itp. panów..."

      Luka pisze tak:
      > Wskaż choć jeden mój post, który uzsadniałby tę insynuację. Nie ma? Psiakość.
      > Tyu jest wstrętnym oszczercą."


      A skąd to mniemanie, że nie ma? Ma! Oto on:

      > "Gryzipiórek, który podał do druku tę informację
      > najwyraźniej jest struchlały ze strachu, że ktoś go weźmie za antysemitę"

      Nie rozumiesz? Przecież TY SAM pokazujesz standardy wnioskowań! W cytowanym
      wypadku taki, że "moje głębokie przekonanie = prawdzie". A potem - co?
      Odżegnujesz się od nich? Fe, nieładnie.

      MOJE głębokie i nadal trwające przekonanie, że okrzyk "ajwaj" dowodzi Twej
      schadenfreude, ma więc podstawy nie gorsze od Twojego "struchlałego
      gryzipiórka". Chyba, że przyznasz, że sam jesteś wstrętnym oszczercą.
      To jak? Jesteś?
      I nazywaj sobie tę swoją "freude" (bo sam przyznałeś, że miała miejsce)
      radością - cytuję - "umiarkowaną", albo jak tam chcesz.


      > A wyjaśnienie "komentarza JCMości" jest bardzo proste - stręczyłem nachalnie
      > i bez skrupułów znakomity blog. Na to nie wpadłeś, uszminkowany na różowo
      odbycie?

      Nachalnie go stręczysz, choćby w swej sygnaturce, od dawna, więc nie było
      na co wpadać. Tak, jak nie "wpada się" na to, że gdzieś za morzem jest Ameryka.

      A tak nawiasem: czy aby zwrot "stręczyłem nachalnie i bez skrupułów znakomity
      blog" nie zawiera wewnętrznej sprzeczności? Czegoś znakomitego - naprawdę, a
      nie tylko w mniemaniu tfurców - "stręczyć" nie ma powodu. Stręczy się natomiast
      - już bez cudzysłowu - np. k...ę. Luka, jako stręczycielka Niedopieszczonych
      Łowców Karaluchów? Troszcząca się o właściwą "odwiedzalność" tychże? Tak, to by
      już mogło pasować...

      Dalej Luka chełpi się swą wiedzą na temat metodologii itp. - której nie
      negowałem mając lepszą zabawę. Nie pisze tylko, czemu nie stosuje się do tej
      metodologii w praktyce. Przecież moje słowa:

      "Historyk rzetelny opiera się (proszę o poprawienie, jeśli skrót myślowy zbyt
      daleko idący) na "puzzlach": wszystko, co stwierdzi, musi pasować do
      pozostałych elementów. Łowca sensacji opiera się o to, o co mu wygodnie,
      byle zaistnieć."

      acz adresowane do Institorisa, dotyczyły właśnie "metodologów" takich,jak Luka.
      No i tych, którzy tak uparcie chcą tu zaistnieć - wzmagając "odwiedzalność"
      choćby.

      Idźmy jeszcze dalej. Luka przygania mi, że powtarzam swoje racje. I tu - ma
      rację: nie powinienem. Człowiek w miarę rozumny zrozumiałby, co piszę, już za
      pierwszym razem. Luki, Borsuki, Piqi, Hasze itp. będą "wiedziały swoje" i za
      dziesiątym.

      Kończę więc. Sapienti sat.

      M.
      • marcq Herold godny swego cesarza. Errata 12.02.07, 16:29
        Napisałem:

        "Pozbierawszy wszystko, co nie jest bełkotem,
        > inwektywą i/lub argumentacją złodziejaszka wrzeszczącego "łapaj złodzieja",
        > wyglądało to mniej więcej tak."

        Po czym parokrotnie zacytowałem... właśnie chamskie lukowe inwektywy.
        Na moje usprawiedliwienie mogę podać tylko to, że w takim gąszczu trudno
        wszystkie odcedzić. Ewentualnie także to, że - wykropkowawszy, co trzeba -
        oddałem.
        • xiazeluka Errata do erraty 12.02.07, 16:42
          Nie napisałem chyba tego wyraźnie w poprzednim poście, więc otwarcie:
          Jesteście skończony jełop, mule w baletkach.
      • xiazeluka O, przybył następny wycofany umysłowo 12.02.07, 16:41
        Debilu, co można napisać więcej po otwartej deklaracji "Czekam na książkę, by
        ją przeczytać"? Przecież nie będę dyskutował na jej temat z takimi kretynami
        jak wy, towarzyszu, bo niby o czym? Wy - odwrotnie, mądrzyliście się z zapałem
        czterolatka, a na koniec winą za swoją wpadkę obarczacie mnie, bo nie
        przeprowadziłem dziada tyuja przez ruchliwą jezdnię. Oferma miał przez to
        wypadek, został przejechany przez fakty.

        Dowodem mojego szadenfrojde z JCMością Galbą jest hipoteza, iż gryzipiórek
        pisał swoją informację z zamkniętymi oczami, udając, że go nie ma w redakcji.
        Niezły z was przygłup, w trakcie pisania drugiego akapitu zapominacie o tym, co
        nabazgraliście w pierwszym.

        Po drugie - moje przekonanie pozostaje moim przekonaniem, "najwyraźniej"
        oznacza "bardzo prawdopodobnie", a nie "na pewno". Dalej twierdzę, że autor
        artykułu sikał po sobie ze strachu, lecz przez to przypuszczenie to nie staje
        się ani na jotę bardziej prawdopodobne. Podobnie jak towarzysza zaprzeczenie -
        no bo obaj faceta nie znamy i nie wiemy, czy faktycznie jest bojący się. Sądząc
        po uwstecznionym stylu - zapewne jestem bliżej stanu faktycznego niż towarzysz.
        Gdzie tu widzisz odżegnywanie się, Bezgłowy?
        O wstawianiu w moje usta swoich durnych dyrdymał nie wspominając, Uczciwcze.

        Towarzysza przekonanie o ajwaju łatwo zweryfikować - towarzysz szczekał
        dokładnie tak, jak to zasugerowałem "ajwajem". Towarzysz jest więc żywym
        dowodem na słuszność mojej tezy, w rewanżu niestety niczym zaskoczyć mnie nie
        możesz, głupku. Co ma "ajwaj" z szadenfrojde, co, gebelsie?

        Umiarkowaną radość miałem obserwując reakcje towarzysza i innych kretynów.
        Napisałem to wyraźnie, żadna frojde nie ma z tym nic do rzeczy. Sygnaturka się
        opatrzyła, natomiast zamaskowany odnośnik to inna, doskonalsza, bardziej
        bezpośrednia metoda stręczenia. No i zajrzyj sobie do słownika,
        cioto, "stręczyć" to także "polecać, rekomendować". Ty naprawdę nie dorastasz
        mi do pięt, więc wyżej wała i tak nie podskoczysz.

        Krzywe aluzje adresowane do innych mam obowiązek rejestrować i przepisywać do
        Złotej Księgi, rzecze towarzysz tyuj. Przeceniacie się, mój złociutki - nie
        śledzę każdego waszego wpisu z wypiekami na policzkach, szczególnie
        adresowanego do innych, a jeszcze szczególniej - takiego, co do którego nie ma
        potrzeby się czepiać. Puknijcie się w swój kubeł na odpadki.

        Towarzyszu, wy nie powtarzacie swoich racji, lecz durne twierdzenia, z którymi
        nikt nie dyskutuje. Zwracano wam na to delikatnie uwagę i to kilka razy -
        gdybyście mniej zachłystywali się przyjemnością czerpaną z drapania was przez
        Kretyna52 za uszami, to może byście sami do tego doszli.

        O rany, a na koniec pretensjonalnie zagraniczne powiedzonko. No, po takim
        wykwicie publika z pewnością uzna was za erudytę, łamago.
        • marcq Kurtyna 12.02.07, 17:39
          xiazeluka napisała, zaczynając od:

          > Debilu,

          a kończąc na

          > ...łamago.

          Czyli - nic nowego. Bez komentarza i odbioru.
          • dachs Re: Kurtyna 12.02.07, 18:35
            marcq napisał:

            > xiazeluka napisała, zaczynając od:
            >
            > > Debilu,
            >
            > a kończąc na
            >
            > > ...łamago.
            >
            > Czyli - nic nowego. Bez komentarza i odbioru.

            A powinno byc cos nowego? Opowiedz, co sie tam u Ciebie zmienilo? smile
            • marcq Re: Kurtyna 12.02.07, 19:34
              dachs napisał:

              > marcq napisał:
              >
              > > xiazeluka napisała, zaczynając od:
              > >
              > > > Debilu,
              > >
              > > a kończąc na
              > >
              > > > ...łamago.
              > >
              > > Czyli - nic nowego. Bez komentarza i odbioru.
              >
              > A powinno byc cos nowego?

              Owszem - nowa dawka kultury u Twojego pupila. Ta poprzednia skończyła mu się
              już strasznie dawno. To jak - pomożecie, Borsuk? smile

              > Opowiedz, co sie tam u Ciebie zmienilo? smile

              Po staremu.
              A Ty, btw, nauczysz się wreszcie grać w szachy, debilu i łamago? smile
              smile
              M.smile
            • sz0k Re: Kurtyna 12.02.07, 23:17
              dachs napisał:

              > marcq napisał:
              >
              > > xiazeluka napisała, zaczynając od:
              > >
              > > > Debilu,
              > >
              > > a kończąc na
              > >
              > > > ...łamago.
              > >
              > > Czyli - nic nowego. Bez komentarza i odbioru.
              >
              > A powinno byc cos nowego? Opowiedz, co sie tam u Ciebie zmienilo? smile

              Jesteś gotowy na te 14 stron wodolejstwa?
          • xiazeluka Bis 13.02.07, 09:27
            luka: Autor artykułu o książce pocił się ze strachu, że ktoś go weźmie za
            współtwórcę.

            Debil tyu: Jak można traktować poważnie faceta, który usiłuje nieudolnie -
            nieudolnie, bo tuzin rabinów skrytykowało go - udowodnić jakąś bzdurę,
            wyprodukowaną przez krwawych inkwizytorów?

            luka: ...

            Debil tyu: A ten luka to się cieszy, że coś takiego powstało, zapominając, że
            jako historyka obowiązuje go konkretna metodologia.

            luka: ...

            Debil tyu: No i jak luce udowodniłem, że książka jest bezwartościowa, to nabrał
            wody w usta i już jej nie chwali.

            luka: A kiedy ja chwaliłem tę książkę?

            Debil tyu: Acha, więc przyznajesz, że kolegujesz się z Galbą, krętaczu?

            I tak dalej, i tak dalej...
      • piq mam nadzieję, marctyuju, że wyhodowałeś sobie... 12.02.07, 17:52
        ...w tych Gliwicach więcej przedstawicieli gliwickiej szkoły marksizmu, bo
        niektórzy mogą być głupsi od mistrza i dostarczać mi jeszcze więcej powodów do
        chichotu.

        1. Zyebałeś tezę autora tej książki na funty - tak czy nie? Założyłeś sobie
        wszak düpochron w postaci jednej linijki "chyba, że ma porządne dowody". Mam
        przez to wrażenie, że już wiesz, że dostałeś wciry, bo twoje posty zawierały tak
        piramidalne nieporozumienia, że czytać hadko, a w razie czego napiszesz:
        "przecież, sapienti sat, napisałem, sapienti sat, że może miec, sapienti sat,
        dowody; to czego się, sapienti sat, czepiacie?".

        2. Nie czytałeś ani kawałeczka tej książki, a przystąpiłeś ochoczo z całą swoją
        sławną, bo legendarnie nieporadną dezynwolturą, że dowodzenia, ze autor nie ma
        racji, bo jakżesz można mieć rację stawiajac taką tezę. Podobnie - heh -
        metodologicznie postępowali ci, którzy dowodzili, ze Ziemia jest płaska. Wziałeś
        na cel notatkę prasową, która splodził jakiś gazetowy wyrobnik, przedstawiajacy
        jakieś byle jakie streszczenie doniesienia agencyjnego, i hajda. Tylko jak
        zwykle nie zauważyłeś, że twoje siodło leży na płocie i wygladasz pociesznie i
        bezradnie jak dziecko bawiące się w Budionnego ze zbyt ciężką szaszką dziadka w
        rukie.

        3. Struchlali ze strachu sa oprócz dziennikarza i pewnie naczelnego wszyscy
        zapytywani o opinię, włącznie z JRNowakiem, i to jest najśmieszniejsze, bo żaden
        nie ośmielił się powiedzieć: "Poczekajmy na ksiązkę i zobaczmy", bo wiedzą, co
        by ich czekało ze strony bezmózgich pseudointelektualistów - w końcu sam się do
        nich z lubością zaliczasz - gdyby tak powiedzieli.

        4. Człowiek rozumny wyraża się tak, zeby być jak najlepiej rozumiany. Jeżeli nie
        chciałeś powiedzieć tego, czym zajmowałeś się w 88 procentach powierzchni
        wpisów, to bardziej twoja wina, niż odbiorców. Wystarczy wszak przesledzić twoje
        streszczenie siebie samego "dla borsuków" oraz następny post - ostatni z mniej
        więcej zrozumiałych twoich postów.
        Ja bardzo sam się pultasz, dandysie intelektualny, widać tu:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=57014733&a=57088305
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=57014733&a=57169565
        Zapewne nie zauważyłeś, że sam popisaleś bzdury we własnym streszczeniu siebie.
        Więc sam do siebie miej pretensje, towarzyszu.
        • xiazeluka Po poście kol. pika faktycznie kurtyna opadła /nt 13.02.07, 09:27

      • benek231 A wszystko przez to ze zawierzylismy Kretynowi 12.02.07, 20:45
        Marcqu. Wprawdzie dla jaj czyli dla zgrywy zawierzylismy Lowcy Muchow, ze
        historyk z niego, i tak dalej, ale niemniej - sodowka lupnela go solidnie w
        pulap smile
        Teraz przyznaje, ze to byl blad, bo zbyt brutalalnie potraktowalismy czlowieka
        prostego.

        W zwiazku z powyzszym uznalem wlasnie, ze nalezy traktowac Najmilszych
        wylacznie z grubej rury i tylko prawda o nich samych chlastac ich po tych
        miloscia palajacych oczach. Upadki i rozczarowania nie sluza im, po prostu. surprised))
        • benek231 PS... I jeszcze o Dachsie - Marcqu 12.02.07, 23:12

          Czego mozesz spodziewac sie po facecie ktory nie zamieszcza linkow do
          prezentowanych artykulow ani nie podaje nazwiska autora, starajac sie robic
          wrazenie, ze dany tekst napisal on sam, czyli Szkopek.


          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=56054954&a=57165098
          • dachs Re: PS... I jeszcze o Dachsie - Marcqu 12.02.07, 23:18
            benek231 napisał:

            >
            > Czego mozesz spodziewac sie po facecie ktory nie zamieszcza linkow do
            > prezentowanych artykulow ani nie podaje nazwiska autora, starajac sie robic
            > wrazenie, ze dany tekst napisal on sam, czyli Szkopek.
            >
            >
            > forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=56054954&a=57165098

            smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))) smile)))))))) smile)))))))
          • xiazeluka Okłopne, Kretynie52 13.02.07, 09:32
            Wszyscy przeciw tobie, z wyjątkiem może kretyna tyu, który chwilowo liże ci
            podeszwy. Może trzeba było skorzystać ze swojego hiperszybkiego kompjutera, by
            przeczytał i zrozumiał za ciebie ten podejrzany, ćwierćinteligentny i
            oszukańczy wpis von Borsuka?
    • orwella izraelskie ludobojstwo z premedytacja 12.02.07, 17:50
      www.revisionisthistory.org/palestine50.html---

      Carpe diem.
    • orwella jeszcze o zbrodniach Izraela 12.02.07, 17:51
      www.revisionisthistory.org/palestine5.html
      • orwella Re: jeszcze o zbrodniach Izraela 12.02.07, 17:52
        www.revisionisthistory.org/palestine.html
        • ewa8a Re: jeszcze o zbrodniach Izraela 12.02.07, 18:07
          Znów ci palma odbija ?

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=44810950&a=44859875
      • danus01 Re: jeszcze o zbrodniach Izraela 12.02.07, 18:54
        orwella napisała:

        jak w tytule
        czy nikt tu nie czuje sie odpowiedzialny za ojca lub co najmniej kochanka
        tego "jeszcze" w tym watku?
    • orwella Zydzi o holokascie Palestynczykow z rak Zydow 12.02.07, 17:59
      www.revisionisthistory.org/cgi-bin/store/agora.cgi?p_id=125
      • ewa8a Re: Zydzi o holokascie Palestynczykow z rak Zydow 12.02.07, 18:15
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=44810950&a=45968141
    • orwella Zydzi o masowych zbrodniach Izrael na Palestynczy 12.02.07, 19:49
      www.zmag.org/content/showarticle.cfm?SectionID=107&ItemID=12066
      www.palestinechronicle.com/story-020907152108.htm
      www.palestinechronicle.com/story-020907152349.htm----
      Antysemita jest kazdy (takze Zyd), kto staje w obronie zydowskich ofiar?
      • danus01 Re: Zydzi o masowych zbrodniach Izrael na Palesty 12.02.07, 19:58
        orwella napisała:

        > Antysemita jest kazdy (takze Zyd), kto staje w obronie zydowskich ofiar?

        wiesz orwello,a jakbys zapomniala to przypominam,to jest otwarte forum i mozesz
        te swoje posty mnozyc w nieskonczonosc
        mnie tam rybka
        tylko przestrzegam,ze przy tysiecznym powtorzeniu slowa zyd i antysemita
        zapomnisz,ze jezyk polski sklada sie z wielu innych tez pieknych slow
        • snajper55 Re: Zydzi o masowych zbrodniach Izrael na Palesty 12.02.07, 21:31
          danus01 napisała:

          > tylko przestrzegam,ze przy tysiecznym powtorzeniu slowa zyd i antysemita
          > zapomnisz,ze jezyk polski sklada sie z wielu innych tez pieknych slow

          Skąd wiesz, że już nie zapomniała ?

          S.
          • waldbaum Jest dowod 12.02.07, 21:49

            Polski zyd podpisal nastepujace wyznanie:
            A u mnie od strasznych az roi sie mord
            Plus MORD RYTUALNY na pasche

            Pewnik : Gdzie Luka tam mowa o zydach
            i perla jest nie daleko.

          • ewa8a Re: Zydzi o masowych zbrodniach Izrael na Palesty 12.02.07, 21:51
            snajper55 napisał:
            > Skąd wiesz, że już nie zapomniała ?


            Pewnie, że nie zapomniała. Walczy przecież ze szmatolandowymi mafiami.

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=28&w=55748420&a=55748420

            Nawiasem mówiąc – bomba wątek ! Dodałam go sobie do ulubionych.
            • snajper55 Re: Zydzi o masowych zbrodniach Izrael na Palesty 13.02.07, 01:21
              ewa8a napisała:

              > Pewnie, że nie zapomniała. Walczy przecież ze szmatolandowymi mafiami.

              Znalazła Układ ! wink

              S.
    • peerelski no coz,nie samom sliwowica paschalna czlowiek zyje 13.02.07, 07:55
      a zreszta dzis popelniaja wieksze zbrodnie i jeszcze ich za to cywilizowany
      swiat chwali
    • hymen Re: Rytualne mordy paschalne 13.02.07, 12:20
      Rytuał rozpoznawano po ofiarach. Miały one rozciętą tętnicę szyjną, obcięte
      palce u rąk i były wieszane za nogi. W średnioweczu istniało wiele dziwnych
      sekt. Toaff, zdaje się nie przypisuje Żydom tych mordów a skrajnemu odłamowi
      wyznawców judaizmu pochodzenia aszkenazyjskiego. Zadziwiająca reakcja, jak na
      opis jakiejś średniowiecznej sekty?!?!?!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka