Cholera,znowu siadłem do komputera ale po tym co ostatnio się wydarzyło nie
zdzierżyłem.To esencja tego co dzieje się w naszym społeczeństwie i wśród
tych których nazywamy jego elitami.Nie jest to nic nowego,przecież w takiej
atmosferze żyjemy od 1989r.,zmieniały się tylko ekipy.Przyzwyczailiśmy się
już do tego.My nadal tkwimy naszą swiadomością w latach 80-tych.
Zmienił się świat wokół nas ale nie my.Polska,Ojczyzna,Naród- wielkie słowa,
które ulegają dewaluacji gdy w grę wchodzą interesy partyjne.Myślę tutaj o
wszystkich ugrupowaniach bo dla dobra kraju nie są w stanie osiągnąć żadnego
kompromisu.Zachowanie posłów Komisji Śledczej pokazuje dlaczego.
W Sejmie te zachowania gdzieś giną,może dlatego,że spowszedniały?Tutaj ten
maleńki "sejmik" jest jak pod lupą.Widać jak posłowie traktują "wroga" a
jak "swojego".Obiektywizm...to też takie śmieszne słowo.Dla mnie co najmniej
2-ch posłów zachowuje się jakby tego obiektywizmu byli pozbawieni.
Patrzę na zachowanie posła Ziobro i Rokity.Możliwe iż oni nie zdają sobie
z tego sprawy,że mogą być odbierani jako stronniczy ale przeze mnie tak są
odbierani.W przypadku posła Rokity takim charakterystycznym elmentem było
posługiwanie się określeniem "ustawa antyagorowa" a posła Ziobro przyjęcie
kto jest winny i teraz za wszelką cenę udowadnianie swojej hipotezy.Właściwie
to swojej czy "medialnej" hipotezy?Inna sprawa,że ograniczenie się tylko do
jednej hipotezy i nie budowanie-a co się z tym wiąże-także nie sprawdzanie
innych to przysłowiowa "para w gwizdek".Przecież nie można wykluczać także
osób związanych z innymi opcjami politycznymi(McCARTHY nie oszczędzał
nikogo

).
W każdym bądź razie obydwaj stali się w KŚ jak gdyby "pełnomocnikami" jednej
ze stron.
Poseł Ziobro rozpoczął ostatnio nawet kampanię wyborczą.Przyznać się tutaj
muszę do strasznej rzeczy:-nie wiedziałem,że był v-ce MS

.Dziwić się,że taki
wymiar sprawiedliwości.Przy takich geniuszach można zwariować,więc i
sprawiedliwość chyba zwariowała

.
Premier i były minister,jak ocenić ich zachowanie?Gdybym oceniał ich jako
zwykłych ludzi powiedziałbym,że w przypadku Ziobry to zachowanie typowe dla
aroganckiego nuworysza władzy a zachowanie Millera to reakcja człowieka,
który w ten sposób o nim myśli.W podobny sposób przecież niektórzy traktują
nowobogackich

.
Jednak to są przedstawiciele elit. Nie wiem na ile szczere było wyznanie
Millera odnośnie jego przyjaźni z gen.Papałą ale jeżeli było prawdziwe i te
fakty wcześniej były znane,to zachowanie Ziobro było więcej niż podłe.
Nawet w polityce są pewne granice przyzwoitości,tylko łajdacy ich nie
przestrzegają.Dlatego rażą mnie słowa:Naród i Ojczyzna w ustach takich
ludzi.Powinien mnie zrozumieć każdy,dla kogo te słowa jeszcze znaczą coś
więcej niż tylko wyborcze slogany.
Ojczyzną nie jest żadna pieprzona partia a interesem narodu jej interesy.
Jednak tak zdają się rozumować np.LPR-y i PiS-y.Nie ma gorszych i lepszych
obywateli ze względu na wyznanie,pochodzenie,rasę,przeszłość swoich rodziców
itp.itd.Liczy się każdy kto dla tego kraju chce coś dobrego zrobić.
Pierwsza sprawa,chyba najważniejsza to rozwalić te wszystkie bariery jakie
widać było w przesłuchaniu Millera przez Ziobro.Jeżeli tego nie będziemy w
stanie zrobić to między bajki możemy sobie włożyć sen o silnej Polsce i sytym
społeczeństwie.
Będziemy się przecież nadal karmić mrzonkami i żyć w "partyjnych ojczyznach"
z pilnie strzeżonymi granicami.My chcemy uczyć i uświadamiać innych a sami
nie potrafimy zadbać o nasz "własny dom".
Przestańmy też zwalać wszystko na nasze wady narodowe a zacznijmy szukać
prawdziwych przyczyn w nas samych.Może jedną z nich będzie zawyżona samoocena?
może to myślenie magiczne?może zwykła mściwość?Oczywiście to bardzo ubogi
katalog ale chodzi mi tylko o wskazanie innego kierunku poszukiwania przyczyn
dlaczego tworzymy takie właśnie a nie inne elity polityczne.
Stworzyliśmy sobie taką "Naszą Polskę" "wielkich możliwości","znakomitych
życzeniowych rozwiązań rozwojowych",taką polską utopię.Piękne to dopóki nie
zderzy się z okrutną rzeczywistością otaczającego nas świata.Dzisiaj obawiamy
się już UE bo znamy mechanizmy jej funkcjonowania,procedury i zasady
uczestnictwa w niej.Wolimy więc wierzyć,że nieznane będzie lepsze bo "nasz"
geniusz ekonomiczny i doświadczenie państwa demokratycznego z gospodarką
kapitalistyczną pozwoli nam zapanować nam np.nad "ciemnymi" naszym zdaniem
Rosjanami,Ukraińcami czy innymi "głupszymi krajami".Tylko co będzie jak to
się nie sprawdzi?

.
Wierzymy w Amerykanów,ale co w sytuacji gdy oni podobnie widzą swoją rolę jak
my na wschodzie?Nie bierzemy pod uwagę wcale reakcji UE gdy będziemy poza
nią.Jasne,jakoś to będzie.Oczywiście,że granic nie zamkną.My tylko nie
będziemy mieli prawa głosu w sprawach które nas będą dotyczyły.Będziemy
przecież poza UE,będziemy musieli więc zabiegać u jej członków aby bronili
naszych interesów.Więc znowu płakać i narzekać że nas krzywdzą.Elity się nie
zmienią i dalej będą się kłóciły i rozmawiały jak Ziobro z Millerem.Z tego
chleba ani wzrostu gospodarczego nie będzie.
Gdzie w tym wszystkim myślenie o Ojczyźnie i Narodzie.Przecież to myślenie
typowego "schematczyka".Jeżeli utratą suwerenności ma być wejście do UE,to
czymże będzie wprowadzenie tego kraju na drogę o której nie mamy żadnego
pojęcia,oprócz naszych pobożnych życzeń i nadziei,że się spełnią?Z kim mamy
to zrobić? z LPR? PiS? Samoobroną? UPR? PSL? SLD? PO?Stanie się cud i elity
się zmienią?my się zmienimy w swoim sposobie myślenia?Przecież każdy
odpowiedzialny obywatel tego państwa powinien zdawać sobie z tego sprawę.
Wygląda jednak na to,że wolimy wierzyć w cuda.Każdy więc wykorzystuje tą
wiarę jak może,wystarczy robić tylko dobre wrażenie i narzekać,narzekać...
UE to nie antidotum na nasze bolączki ale to szansa,że nikt nie będzie
decydował o nas bez nas.Po drugie:-"po co wyważać otwarte drzwi".
Śmieszne w tym wszystkim jest jedno:-buntujemy się gdy mówi się aby więcej
przeznaczyć na bezrobotnych i biednych w naszym kraju a praktycznie mamy
pretensje do UE,że nas tak właśnie nie wspomaga

.My chcielibyśmy być
przecież na specjalnych warunkach,tacy równiejsi wśród równych.
Dlaczego?bo przyzwyczailiśmy się już tak jak i w kraju-za obalenie
komunizmu.Tylko że nas nie chcą traktować jak zbowidowców.To dla nas liczą
się jeszcze życiorysy.
I już na koniec to co mnie drzaźni w tej medialnej tragifarsie jaką stała się
KŚ.Wszyscy mówią o ustaleniu prawdy ale jakoś nikt nie zwrócił dotychczas
uwagi na proces uchwalania Ustawy.Po co są Komisje Sejmowe,Sejm,Senat?
Posłowie to bezmyślne maszynki do głosowania?Ilu posłów trzeba przekupić,bo o
nich mowa,aby ustawa przeszła?Rywin taki towarzyski człowiek a spotykał się
tylko z posłami jednego ugrupowania?nie uwierzę!
Ustawa to nie zarządzenie czy rozporządzenie gdzie wystarczy przekupić
ministra.Zresztą i tak muszę zweryfikować kilka swoich poglądów. Chciano
udupić KRRiT jak wcześniej udupiano polityków.Wystarczą ostatnie przykłady
Piwnik i Kaucza,akurat te, bo było to medialne udupienie.Prawdopodobnie tutaj
miało być tak samo,przeliczono się tylko ze skutkami.To co miało być medialną
aferą stało się aferą polityczną dużego kalibru.Przedobrzono.
Oczywiście to tylko moja hipoteza nie głupsza od innych.Od początku
podejrzanymi byli członkowie KRRiT,dopiero później wykorzystano aferę do
celów typowo politycznych.Chociaż Ziobro robił to od początku.
Pozdrawiam nawet zdrzaźnionych
Kir