Dodaj do ulubionych

Nowe przygody rektora J. w VI RP

26.03.07, 09:40
Jakoś tak dziwnie spokojny byłem, że prędzej czy później przeczytam coś takiego:

wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4014310.html?skad=rss

Teraz pozostaje poczekać, kiedy Pan J-zef zostanie rzecznikiem rządu. Tego rządu.
Obserwuj wątek
    • haszszachmat Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 09:52
      Czy ktoś z PiS-u dzwonił do gangstera, zbrodniarza i przestępcy
      rektora, żeby ostrzec ich przed policyjną akcją?

      Czy prezydent ułaskawił juz tego gangstera z Jarosławia?

      Czy PiS-iacki wymiar sprawiedliwości wypuścił go juz do USA jak Mazura?

      A może jak Bagsik został już prezesem kożuchów w Kurowie
      a spikerka TVP1 jego żoną?

      • andrzejg nie- wszystko gra /nt 26.03.07, 10:04
      • jaceq Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 10:08
        Na to, Szanowny Haszu, wygląda, że ku toto temu zmierza. Mnie akcje typu: "na
        polecenie ministra, Prokuratura Apelacyjna zażądała w trybie natychmiastowym akt
        śledztwa i przeniosła je..." bardzo przypominają takie same akcje, kiedy
        ministrem był tow. Jaskiernia.

        Różnica jest taka, że wtedy (być może) były media dyspozycyjne wobec rządu, a
        teraz - mamy rząd, który jest służalczy wobec mediów. A ściśle jednego medium:
        toruńskiego. Ministrowie ścigają się, jak szybciej wleźć do rzyci tego medium i
        nie poślizgnąć się przy tym na wazelinie.


        btw: czy to prawda, że ten rząd (no, może nie cały, skrzydło jednego z licznych
        wicepremierów) chce zrobić Olina swoim kolejnym filarem?

        wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,4014323.html?skad=rss
        • haszszachmat Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 10:31
          Sprawa polega na tym, że istnieje jakiś idealny rząd, czy idealna partia
          ale na ważeniu tą sama wagą.

          Na razie tego nie widzę - gdy rządziła opcja daleka od moich oczekiwań nie
          zauaważałem takiego zacietrzewienia, takich inwektyw, ataków personalnych
          dalekich od obiektywnych faktów i prawdziwych intencji.

          • haszszachmat Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 10:31
            miało być "sprawa polega nie na tym..."
          • jaceq Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 10:34
            > nie zauaważałem

            To się nazywa: podkreślić subiektywizm własnych osądów. Szacunek.
            • hasz0 _____________"obiektywizm" osobniczych doswiadczeń 26.03.07, 11:42
              Kognitywistyka, zajmująca się działaniem umysłu,na bazie psychologii
              poznawczej, neurologii, filozofii i lingwistyki twierdzi że, mózgiem rządzi
              matematyka.

              Konstrukcja umysłu narzuca zasady, które rządzą się prawami i regułami
              matematycznymi z których nie zdajemy sobie sprawy, a jednak znacząco wpływają
              one na nasze myślenie i sądy.

              Najważniejsze to prawo Webera-Fechnera:
              - relacje mdz bodźcami zmysłów jak: wzrok, słuch czy dotyk, jakich
              doświadczamy, a reakcją na nie naszego układu nerwowego w postaci uogólnień,
              sądów i przekonań.

              Gdy dodając więcej cukru - zarabiasz więcej
              nigdy nie zrozumiesz kogoś kto soli - by ochronić mięso przed psuciem.

              Pamiętasz jak kiedyś na Aqua wyjaśniałem dlaczego czas szybciej upływa starszym?

              Bo odnoszą ten sam miesiąc czy tydzień procentowo do swego wieku.

              "Plastelina" np. może dotknąć mocniej niż cały słownik łaciny
              z marksem, stalinem i hitlerem włącznie.

              "
              > To się nazywa: podkreślić subiektywizm własnych osądów. Szacunek"

              Nie ma sądów obiektywnych wg prawa Webera-Fechnera!

              • hasz0 _____________a tu masz ilustrację w praktyce 26.03.07, 11:46
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59488410&a=59713371
              • andrzejg Re: _____________"obiektywizm" osobniczych doswia 26.03.07, 11:52
                > Gdy dodając więcej cukru - zarabiasz więcej
                > nigdy nie zrozumiesz kogoś kto soli - by ochronić mięso przed psuciem.


                Kaczory własnie na tym bazują
                dzieki obietnicom wygrali

                masz juz więcej cukru w solniczce?


                A.
                • andrzejg Re: _____________"obiektywizm" osobniczych doswia 26.03.07, 22:00
                  > > Gdy dodając więcej cukru - zarabiasz więcej
                  > > nigdy nie zrozumiesz kogoś kto soli - by ochronić mięso przed psuciem.

                  Haszku
                  Tak sobie siedzę i dumam nad Twoimi słowami
                  Masz rację.Jeden drugiego nie zrozumie.

                  Powiem po swojemu
                  Kto korzystał z życia za komuny i jeździł za granice , gdy innym nie było wolno
                  nie zrozmuie tego , który borykał sie z przeciwnościami i walczył o swoje
                  CHOĆBY MALUTKIE

                  A.
                  • hasz0 _____________tym to już nie zazdarościsz? 29.03.07, 11:17
                    Haszku
                    > Tak sobie siedzę i dumam nad Twoimi słowami
                    > Masz rację.Jeden drugiego nie zrozumie.
                    >
                    > Powiem po swojemu > Kto korzystał z życia za komuny i jeździł za granice ,
                    gdy innym nie było wolno > nie zrozmuie tego , który borykał sie z
                    przeciwnościami i walczył o swoje > CHOĆBY MALUTKIE
                    >
                    > A.

                    Ja jeździłem raz na kilka lat na tydzień-dwa po kilkanaście h/dobę
                    do precycyjnych, wyselekcjonowanych, najtrudniejszych diagnostycznie napraw
                    i modernizacji, których nie poradzili sobie synalkowie nepotów nomenklatury
                    PZPR i SB i to najczęściej do krajów socjalistycznych - dlaczego więc nie
                    zazdrościsz a wręcz popierasz i rozumiesz takich jak ci:

                    śmietanka synalków i cureczek niedawnych stalinowców i oprawców z UB i
                    Informacji Wojskowej, z PZPR, ich swobodnych podróży, po całej Europie w
                    czasie, kiedy paszport był obiektem marzeń ludzi z rozłączonych rodzin, młodych
                    naukowców i innych, którym marzyło się - niestety - tylko marzyło legalne
                    przekraczanie"żelaznej kurtyny"?
                    Owczesni właściciele Polski, odgrodzeni od pospólstwa "Polaczków"
                    nieporównywalnym standardem materialnym i statusem politycznym, mogli bezkarnie
                    spiskować pod skrzydłami wpływowych tatusiów, przekraczać granicę państwa
                    na "zgniły zachód" kiedy chcieli i jak chcieli.

                    Z: Mirosław Piotrowski: Ludzie Bezpieki. Wyd. Klub Inteligencji Katolickiej,
                    Lublin 1999, s. 334.
                    2. Komunistyczna Partia Zachodniej Ukrainy.
                    3. BP -Bezpieczeństwa Publicznego.
                    4. MBP- Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego.84
                    Oto relacja najbardziej autorytatywna,
                    "z pierwszej ręki", bo spisana przez jednego z "Komandosów" -Andrzeja Mencwela.
                    Zredagowal ją w okresie przebywania w areszcie śledczym w Warszawie. Tekst
                    powstał "na życzenie Bezpieki", lecz ani Mencwel, ani pozostali jego kumple -
                    "komandosi", nie zakwestionowali tej analizy ani wówczas ani w "wolnej Polsce".
                    Tekst opublikowal Kazimierz Kąkol w broszurze "Marzec 68 inaczej". Fragmenty
                    analizy pióra "komandosa" opublikowała "Myśl Polska" z 18 marca 2001.
                    Wywodzą się oni niemal w komplecie ze środowiska wysokich urzędników partyjnych
                    i panstwowych niemal w komplecie pochodzenia żydowskiego (...) Jest to przede
                    wszystkim specjalny charakter dzielnic, w których mieszka trzon komandosów i
                    gdzie rozlokowane było, by tak rzec, ich życie duchowe. Między Aleją Róż a
                    Parkową, w centrum Warszawy, pośród rządowych gmachów, w sąsiedztwie ambasad i
                    cichego szumu ministerialnych limuzyn (...) rośli w spokoju i ciszy, w
                    mieszkaniach nie mających nic wspólnego z normalnymi standardami,
                    przyszli "raczkujący rewolucjoniści". (...) poszli do szkół również będących
                    chwałą dzielnicy, zatem chwałą Rzeczypospolitej oraz wcielono ich do harcerstwa
                    także rzec by można -dzielnicowego, bo specjalnego - postanowiono
                    bowiem zrobić z nich duchowe dzieci generała Waltera. (...) dzieło konkretnej
                    realizacji tych zadan wziął na siebie znany harcerz, takoż do specjalnych zadań
                    przeznaczony, a mianowicie Jacek Kuroń.
                    1. Od ,;Waltera" - pseudonimu Karola "Świerczewskiego" (Tenenbauma), uczestnika
                    wojny domowej w Hiszpanii po stronie międzynarodówki komunistycznej. Używał
                    wtedy pseudonimu ,;Walter". Po wojnie ten nałogowy alkoholik został szefem MON.
                    Zginął zastrzelony przez "swoich" w Bieszczadach, Stalin bowiem konsekwentnie
                    likwidowal dawnych "Hiszpanów".Zabójstwo przypisano oddziałowi Ukraińskiej
                    Powstanczej Armii. Były to dziwne szkoły i dziwne harcerstwa (...). W szkołach
                    tych przede wszystkim nie natykam się na nazwiska uczniów, które nie byłyby
                    znaczącymi nazwiskami rodziców: spotykają się w nich dzieci elity partyjnej,
                    administracyjnej, dziennikarskiej. W szkolach tych panował również dziwny
                    system edukacji: specyficzna wizja działalności społecznej spychała na drugi
                    plan problem nauki, szkołę traktowano jako przedsionek prowadzący do czegoś, co
                    nastąpi potem, a z istoty miejsca społecznego (i topograficznego) tej szkoły
                    wynikało, że to "potem" jest specjalnym, rzecz jasna, przeznaczeniem (...)
                    W rezultacie tego pseudo-rozwiązania problemu współżycia narodowego, wyrosło
                    pokolenie kalekich dzieci, które samo słowo "żyd" brały za objaw antysemityzmu,
                    dla którego - samo słowo "Naród" budziło podejrzenie o nacjonalizm (...).
                    Środowisko "komandosów" manipulowane przez swoich “wodzów” bylo klębowiskiem
                    podejrzliwości, plotki komerażu, cynizmu i szantażu moralnego. Nad każdym z
                    uczestników grupy, w razie odmowy wzięcia udziału w jakiejkolwiek akcji
                    widniała bezwzględnie i przy pomocy wszelkich metod egzekwowana groźba “śmierci
                    cywilnej” - byli tam również “moralni” policjanci, którzy przeprowadzali
                    śledztwa badające “lojalność” poszczególnych osób.
                    “Komandosi” z kolei przenosili ten terror moralny na zewnątrz (...) cała
                    egzystencja “komandosów” daje się sprowadzić do ustawicznego hołdownictwa wobec
                    Kuronia, Modzelewskiego i Michnika, a wszystkie ich akcje do wynoszenia na
                    piedestał tej nieświętej trójcy (...). I tak, jak “komandosi” redukowali się do
                    swoich “wodzów” właściwie tak dzielnica redukowala się doswoich matadorów:
                    Zambrowskiego Staszewskiego Bermana i innych takich.

                    Te ich niczym nieskrępowane wojaże po zgniłym zachodzie notowały służby
                    specjalne. Narodziny, życie i śmierc PRL" cytował obszerne fragmenty materiałów
                    zgromadzonych przez ten sam III Departament MSW jeszcze dziesięć lat przedtem
                    kierowany krwawą łapą "Luny" Julii) Brystygierowej.
                    Przekonamy się wówczas, skąd wyrosły nogi Jasiowi Grossowi, dokąd go nosiły i
                    zanosiły, a na tym tle zadumajmy się nad jego obecnym zadaniem, wykonanym
                    (odrobionym) w “Sąsiadach”.
                    Upłynie niespełna dziesięc kolejnych lat, a okrzepła w kreciej robocie
                    czołówka "komandosów" zamieni się w trzon Komitetu Samoobrony Społecznej KOR.
                    Dalej pójdzie jak z płatka: Sierpień 80 i jego "doradcy", "Okrągły Stół", a
                    potem już niekoncząca się biesiada przy stole po dzień dzisiejszy:
                    Wielu z nich posiadało bliższych lub dalszych krewnych bądź powinowatych w RFN,
                    USA, Francji, Izraelu, Belgii, W Brytanii, Austrii, Włoszech i innych państwach
                    kapitalistycznych (...)
                    Wyjeżdzający “Komandosi” otrzymywali listy polecające, które otwierały przed
                    nimi wiele dobrze zamkniętych drzwi. Z takich możliwosci korzystali m.in. K.
                    Modzelewski, J. Kuroń, A. Zambrowski, A. Michnik, B. Toruńczyk, W Górski, A.
                    Smolar; WM. Kuczyński, J. Kuryś, J. Waintraub, I. Grudzinska, B. Blajfe1; R.
                    Rubinsztajn, H. Rubinstein, J. Gross, E. Zarzycki-Neugebaue; Kofman, I. Żyto,
                    J. Blass, E. Schaff, J. Jurkiewicz, A. Perski, K.Topolski, H. Wistreich, E.
                    Czarnocha. 1. Wydawnictwo Placówka, Warszawa 2000, s.155-156 87
                    Podam teraz szczególy zagranicznych wojaży niektórych "Komandosów", ujawniające
                    pewne kulisy przyczyn ich późniejszych sukcesów.
                    - Antoni Zambrowski już od 1946 r; rokrocznie przebywał za granicą. Wyjeżdżal
                    zarówno do krajów kapitalistycznych jak i socjalistycznych. Bywał we Włoszech,
                    na Wyspach Kanaryjskich (1961) i Jugoslawii. W czasie studiów w Moskwie 1951-56
                    poznaje syna Luigi Longo, na którego zaproszenie w 1963 r; przebywał we
                    Włoszech. Nawiązal wówczas kontakt z tutejszymi trockistami. Jan Tomasz Gross
                    wyjeżdżał często do Włoch i Francji. Finansował te podróże jego stryj Feliks
                    Gross, kierownik katedry socjologii na uniwersytecie w Nowym Jorku, autor
                    książki "The Seizure Of Political Power" (zagadnienie przechwytywania wladzy),
                    m.in. w krajach socjalistycznych.
                    Innym krewnym Jana, z którym utrzymuje on bliskie kontakty, są Ludwika Gross -
                    dyrektor Instytutu Walki z Rakiem w Nowym Jorku, Maria Klein z d. Gross, zam. w
                    Izraelu i dalsi krewni zamieszkali we Francji i Austrii.
                    Ojciec J. Grossa - doc. dr Zygmunt Gross był kierownikiem Katedry Filozofii WSP
                    w Katowicach i pracownikiem naukowym PAN. Matka - członkiem ZSP; Grossowie
                    • hasz0 _________________________________ ____________cz.2 29.03.07, 11:20
                      Grossowie wywodzą się z bogatej żydowskiej rodziny krakowskiej, właścicieli
                      kamienic w Krakowie i Wiedniu.
                      Karol Modzelewski będąc we Francji w 1956 r; i 1957 na zaproszenie krewnych,
                      tj. Pola (Paula? ) Schmierersa i Ely Witte1 nawiązal bliskie kontakty z
                      przyjacielem ojca p. Jean'em M. Duret'em, który ułatwił mu kontakt z
                      działaczami trockistowskimi(1).
                      W marcu 1961 r., K. Modzelewski-Fiszer wyjechał do Włoch na stypendium
                      fundowane: Giorgio Cini w Wenecji, które uzyskał dzięki poparciu i staraniom
                      prof. A. Gieysztora (obecnie prezesa PAN). Podczas pobytu we Włoszech nawiązal
                      przyjacielskie poglądy z trockistą Livio Maiten -sekretarzem Międzynarodówki.
                      Do kraju Modzelewski powrócił 16 kwietnia 1962 r.
                      W listopadzie 1964 r: Służba Bezpieczeństwa ujawniła działalność trockistowską
                      K. Modzelewskiego i Kuronia. Kilka miesięcy później Modzelewskiego skazano na
                      3,5 roku więzienia. Wielu Polaków, jeśli już by kiedyś musiało, to na pewno
                      chciałoby odbyć karę w takich jak on warunkach. Ówczesny Minister
                      Sprawiedliwości Marian Rybicki (z pochodzenia żyd ) zezwolil mu na robienie
                      pracy doktorskiej, a jego promotorowi prot A. Gieysztorowi dał stałą przepustkę
                      do więzienia w Barczewie.
                      Tymczasem przyjaciele komandosi upowszechnili wiadomość o tym jak K.
                      Modzelewski musi cierpieć za to że walczy o sprawiedliwość w naszym kraju. Już
                      w sierpniu 1967 r., a więc w 1,5 roku wypuszczono go na wolność by mógł
                      aktywnie włączyć się do trwających przygotowań do tego co miało nastąpić w
                      marcu 1968r.
                      Adam Michnik-Szechter również posiadał rozliczne związki z zagranicą. W 1959r.,
                      jego starszy brat Leo-Jerzy wyemigrował z Polski do Izraela. Inny brat, Stefan
                      Michnik b. sędzia wojskowy ma na sumieniu 9 wyroków śmierci osób które później
                      zrehabilitowano. Zbiegł do Szwecji.
                      Brat ojca Adama - Szymon Szechter i jego żona Nina Karsov znani z dzialałności
                      antypaństwowej, wyjechali do Izraela.
                      Adam Michnik w 1964r., rozpoczął studia na Wydziale Historii UW Dwa razy był
                      zawieszany w prawach studenta tj. w 1965 i 1967 r. Idźmy jednak śladem
                      zagranicznych wojaży Adama Michnika.

                      1 Kiedy po latach Adam Michnik poskarzył się w więzieniu, że dostaje przypaloną
                      zupę (!), szef MSW gen. Cz. Kiszczak ripostował: "A przecież ma w celi
                      telewizor i wszystko co mu potrzebne': .Zob.: "GP" 46/1995.
                      89
                      W pierwszych dniach września 1964 r., dysponując zaproszeniem nadesłanym przez
                      Rachelf Kornbluth, uciekinierkę z Polski,Michnik wyjechal da Francji. Wybral
                      dragę akrężną. Najpierw złożył wizytę w Wiedniu, gdzie gościł go pracawnik
                      naszej ambasady Jan Szelubski i żyd austriacki, mieszkaniec Wiednia -Edward
                      Heller. Otworzyc drzwi do mieszkań tych panów pamogły mu listy polecające,
                      jakie otrzymal od Haliny Lachs, Judyty Blass i Krzysztafa Melchiora.
                      Z Wiednia udał się do Manachium, gdzie 8 dni przebywał u rodziny Tauchnerów,
                      emigrantów z Polski, do których list polecający dał mu z kolei znajomy jego
                      matki Aaron Teiltelbaum z Warszawy.Podczas pobytu w Manachium, Michnik spotkał
                      się z wieloma miejscowymi działaczami żydowskimi, rozmawiając głównie a
                      sytuacji mniejszosci żydowskiej w Polsce, RFN i innych krajach.

                      To właśnie wtedy zaczęła się jego przyjaźń z Tadeuszem Nowakawskim,
                      pracownikiem rozgłośni polskiej radia Wolna Europa. Rozmawiał wtedy z Z.
                      Brzezińskim. Odbył tam także spotkania z Rutą Fischer, gorącą zwolenniczką
                      Trockiego. Z RFN Michnik udał się na kilka dni do Rzymu. Spotkal się m.in. z
                      naszym ambasadorem A. Willmanem, do którega list polecający dała mu
                      przyjaciółka jego rodziców -Róża Fiber. Następnie Michnik pojechał do Paryża,
                      gdzie przebywał do 18 października 1965r. Mieszkał u Rachy Kornbluth (rue
                      Palivean 9). W Paryżu Michnik spotkał się kilka razy ze znajomym swego ojca,
                      bankowcem z Nowego Jorku - Jasephem Grussem. Gruss udzielał kiedyś pomacy
                      finansowej Ozjasowi Szechterawi (ojcu Adama). A jakże, odwiedzał tę redakcję
                      paryskiej "Kultury", gdzie wiódł długie rozmowy z naczelnym redaktorem
                      Giedroyciem. Tam m.in. zaopatrzył się w broszury pt.: "Chamy i żydy",
                      które teraz krążą po Warszawie. Do kraju Michnik pawrócił 19 października 1964
                      r. Z wyjazd6w zagranicznych Barbary Toruńczyk zasługuje na uwagę jej pobyt w
                      latach 1966/67 we Włoszech, Francji, Belgii.
                      W Paryżu, korzystając z pomocy przyjaciela swego ojca int. Jana Lannadera,
                      poznała jego kuzynkę Katherine - czołową działaczkę organizacji młodzieżowej
                      "La Revolta". To dzięki niej Toruńczyk nawiązała bliższe kontakty z francuskimi
                      organizacjami, których ideologiem jest L.Trocki.
                      Tam również poznała naczelnego redaktora miesięcznika "Kultura" J. Giedroycia i
                      Kazimierza Wierzynskiego. Spotkała się także z poznanym wcześniej we Włoszech
                      pracownikiem radia Wolna Europa Tadeuszem Nowakowskim.
                      B. Toruńczyk nawiązała również w Paryżu kontakt z Janem Winczakiewiczem (krewny
                      J. Daniszewskiego, b. dyrektora szkoły partyjnej przy KC PZPR), którego często
                      odwiedzał, pracując w sekcji polskiej Radia Francuskiego, był jednocześnie
                      współpracownikiem paryskiej "Kultury". Jako ciekawostkię podam, że redakcyjny
                      kolega Winczakiewicza, niejaki J.Parczewski, agent CIA, wciągnął do współpracy
                      z tym wywiadem Polkę Łucję Jordan, którą polski sąd skazał później na 6 lat
                      więzienia. W tym czasie we Francji przebywal także A. Zambrowski, I. Żyto i
                      Górecki. W Brytanii był wtedy Henryk Rubinstein.
                      O tym, jak starannie Komandosi przygotowali się do wydarzeń marca 1968 r.,
                      niech świadczy następujący przykład. W naszym kraju w 1967 r. mieszkała wciąż
                      duża grupa członków syjonistycznej organizacji Haszmer Hacair. Należy do niej
                      m.in. Dora Gromb i Helena Lemańska. Ta ostatnia, będąc przez szereg lat
                      redaktorem naczelnym Polskiej Kroniki Filmowej, zorganizowała w 1967 r. dla
                      przygotowujących się do wzniesienia rozruchów na UW komandosów, pokaz filmów
                      dokumentalnych, przedstawiających przebieg wydarzeń na ulicach Warszawy w 1956
                      i 1957 r. W pokazie brali udzial E. Zarzycka-Neugebauer, J. Juryś, J. Gross, A.
                      Perski, A. Duracz i inni. Natomiast rola Dory Gromb, wieloletniej dyrektor
                      Koordynacji Emisji Telewizji Warszawskiej, polegała na dostarczaniu
                      wyjeżdżającym komandosom właściwych adresów swoich znajomych we Francji, RFN i
                      Izraelu.
                      Na koniec omawiania zagranicznych wojaży komandosów, zostawiłem osobliwy deser.
                      Wielu Z nich, w czasie podróży do Francji korzystało z mieszkania b. członkini
                      Hacomer Hacair -Lei
                      Jagodzińskiej. Mieszkanie to mieściło się w Paryżu przy ul. Maubenga 45 i
                      służyło za tzw. punkt kontaktowy przyjeżdżających działaczy żydowskich z Polski
                      W mieszkaniu tym zatrzymali się m.in. A. Szechter-Michnik, B. Toruńczyk, J.
                      Juryś S. Blumsztajn, E. Zarzycka-Naugebauer, W. Krzemień, R. Rozmaryn, W.
                      Górecki, W. Horman, H. Rubinstein, Maryna Ochab (córka Edwarda), Rozalia Ochab
                      (żona Edwarda), Sz. Koszal, A. Perski, E. Bielska, N. Norton. Lea Jagodzińska,
                      to ciekawa postać. Jest córką Seliga Lewkowicza i Rozalii Lossrer. Przed wojną
                      mieszkała w Krakowie. Wyemigrowała do Francji w 1938 r. i tam zawarła związek
                      małżeński z Abrahamem Jagodzińskim, właścicielem firmy skupu złomu. Do Polski
                      przyjeżdżała wielokrotnie, głównie na zaproszenie Czeslawa Ringera, b. szefa
                      zaopatrzenia MBP oraz Sterana Neugera zam. w Krakowie. W czasie pobytu w naszym
                      kraju, Lea Jagodzińska była gościem m.in. następujących osób: Rozalii i Edwarda
                      Ochabów, Mariana Naszkowskiego (b. ambasadora w Moskwie, wiceministra Spraw
                      Zagranicznych ), Ruty i Stanisława Radkiewiczów,Idalii Juryś (b. naczelnika
                      wydziału MSZ, usuniętą z partii i MSW za proizraelską postawę), Heleny Michnik -
                      matki Adama, Leopolda Dąbrejpera (Przew. Tow. Społ. Kult. żydów), Henryka
                      Gałeckiego (b. szefa Oddz. Ruchu Drogowego KG MO), Jana Kawińskiego (b.
                      wicedyrektora w MBP, prac. Wydz. Zagranicznego KC), Gustawy Kamińskiej
                      (naczelnika Wydziału MSZ), Romany Toruńczyk (matki Barbary), Romy Alster,
                      Bronisławy Norton (pracownicy
                    • andrzejg Re: _____________tym to już nie zazdarościsz? 29.03.07, 11:23
                      hasz0 napisał:

                      > Ja jeździłem raz na kilka lat na tydzień-dwa po kilkanaście h/dobę
                      > do precycyjnych, wyselekcjonowanych, najtrudniejszych diagnostycznie napraw
                      > i modernizacji, których nie poradzili sobie synalkowie nepotów nomenklatury
                      > PZPR i SB i to najczęściej do krajów socjalistycznych -

                      no i gra.ja nie jeździłem nigdzie
                      no raz byłem na Węgrzech



                      >>dlaczego więc nie
                      > zazdrościsz a wręcz popierasz i rozumiesz takich jak ci:
                      >
                      > śmietanka synalków i cureczek niedawnych stalinowców i oprawców z UB i
                      > Informacji Wojskowej, z PZPR, ich swobodnych podróży, po całej Europie w
                      > czasie, kiedy paszport był obiektem marzeń ludzi z rozłączonych rodzin,
                      młodych


                      puknij się w głowę i zastanów nad swoja kulturą pomawiania

                      Jeszcze nie tak dawno czytałem Twoje wypowiedzi o sobie -'oj,jakim kulturalny,
                      ja tylko merytorycznie, faktami....'

                      trzecia prawda

                      na kazdym kroku , chocby przy spokojnej rozmowie pomawiasz

                      Mam Ciebie dość.
                      Wyhamowałem z epitetami i gadaj sobie ze soba.

                      Cześć.

                      A.
                      • hasz0 _____________nareszcie! 29.03.07, 11:57
                        > Mam Ciebie dość.
                        > Wyhamowałem z epitetami i gadaj sobie ze soba.
                        >
                        > Cześć.
                        >
                        > A.

                        Przygrywanie w chórze z R7 "popaprańcowi" i nazywanie mnie
                        najdelikatniej "bolszewikiem" z jednoczesnym twierdzeniem, ze się na mnie
                        poznał pierwszy sekretarz POP - było przyjemne ale pokazanie rodowodu KO, UW,
                        PO - przyczyny wspólnych z SLD wulgarnych ataków na PiS i wyborców - nazywasz
                        pomówieniem?

                        • andrzejg bywaj,bywaj 29.03.07, 12:07
                          hasz0 napisał:

                          > Przygrywanie w chórze z R7 "popaprańcowi" i nazywanie mnie
                          > najdelikatniej "bolszewikiem" z jednoczesnym twierdzeniem, ze się na mnie
                          > poznał pierwszy sekretarz POP - było przyjemne

                          wiem ze prawda boli

                          bywaj

                          A.
                          • hasz0 i kto tu pomawia bez cienia dowodu?/n 29.03.07, 13:41
              • jaceq Re: _____________"obiektywizm" osobniczych doswia 26.03.07, 11:59
                No, nie ma wg Webera-Fechnera. Dlatego miło mi się zrobiło, że tak szlachetnie
                uwypukliłeś subiektywizm własnych.

                > "Plastelina" np. może dotknąć mocniej niż cały słownik łaciny
                > z marksem, stalinem i hitlerem włącznie.

                Być może. Dotknie z pewnością tych, którym nie przeszkadza robienie "rewolucji
                moralnej" z Jaroszami, Maksymiukami a być może nawet z Oleksymi. Dotknie, z
                powodu porażającej trafności.
                • hasz0 rewolucja?________jaka rewolucja - słowa powinny 26.03.07, 16:15
                  być adekwatne do stanu - mają opisywać wiernie
                  zaistniałą sytucję a nie służyć wyzwoleniu negatywnych emocji
                  wobec drugiej strony celem wyretuszowania strony winnej tej zabagnionej
                  sytuacji.

                  Cała zabawa polega na używaniu nieadekwatnych słów i prowokowaniu
                  niejasności semantycznej oraz porónywaniu spraw wtórnych albo zupełnie błachych
                  z pierwotnymi i przeważającymi o znacznej skali ale ukrytymi za bitą medialną
                  pianą by zamydlic meritum.

                  Dzieci Rewolucji
              • keyser_sose Na marginesie 26.03.07, 16:58
                > Nie ma sądów obiektywnych wg prawa Webera-Fechnera!

                No dobra. A sądy prawdziwe i fałszywe istnieją? Bliższe prawdy i dalsze od niej?

                Tak jakoś mam, że sąd zgodny z prawdą nazywam obiektywnym. Krócej, sprawniej,
                konkretnie... A bliższy prawdy bardziej obiektywnym niz od tej prawdy odleglejszy.

                Jeśli panowie Weber i Fechner zaprzeczją istnieniu prawdy to ja zaprzeczam
                istnieniu tych panówsmile
                • hasz0 Prawdę w dzisiejszych czasach zastapiono opinią 26.03.07, 17:39
                  autorytetu dyktującego poprawne "prawdy".

                  Dlatego pedały pchają łańcuch dołem do tyłu aby cykliści mogli kręcić
                  kierownicą i nadawać kierunek ruchu do przodu największej ale ustawionej na
                  wysokim siodełku niemrawej d'upie.

                  Cyprian Norwid: „nie umiemy się różnić pięknie i mocno”

                  Bo gdybysmy mieli prawo do samodzielnego uczenia się na własnych błędach
                  a nie dyktowanych z góry "poprawnych opiniach" - dawno rozpoznalibyśmy
                  najwłaściwszy dla siebie kierunek - nawet idąc pieszo i na przełaj omijając
                  wytyczane z góry drogi.

                  Wszyscy mają prawo do błędu bo obiektywizm i prawda najprędzej wyłania się z
                  błędu. Dzięki PiS-owi mozemy obecnie sami próbować uczyć się na błędach
                  popełnianych przez Balcerowicza, za które przecież nie zapłacił on - tylko my
                  sami!
                  Przytoczę sąd pewnego profesora Przewodniczącego powołanej przy Radzie
                  Ministrów - Radzie Strategii Społeczno-Gospodarczej, liberała prof. Jana
                  Mujżela:
                  „Obecnie, t.j. w połowie 2001- go roku, silne stosunkowo uzasadnienie dla
                  dotychczasowej restrykcyjności polityki pieniężnej, wraz z uzyskaniem
                  pożądanego dla niej kwantum aprobaty społeczno-politycznej, stało się bez
                  wątpienia coraz trudniejsze i bardziej problematyczne. Między innymi lub
                  zwłaszcza dlatego, że nie zostały dość solidnie opanowane rzeczywiście
                  niebezpieczne zewnętrzne i wewnętrzne zagrożenia stabilizacyjne. Co więcej,
                  brakuje też, jak sądzę, dostatecznych podstaw, by zakładać, że wraz z
                  odczuwalnym złagodzeniem pieniężnych restrykcji musiałby następować w
                  aktualnych realiach nawrót do zagrożeń o porównywalnym natężeniu”.

                  Był obiektywny. Nie bał się błędów i nie obrażał i nie wyzywał przeciwników
                  choć w swym życiu zawodowym doznał wielu przykrości, zwłaszcza w okresie stanu
                  wojennego.

                  Nikt go nie posadził na siodełku. Pedały go nie pchały! Cykliści nie wyzywali
                  jego przeciwników. Bo nie bał się "błędów" jakie wytykały mu uznane poprawne
                  autorytety posiadające patent na obiektywną prawdę. Nie używał też słownika
                  dzisiejszych mędrców.

                  • piq pedały i cykliści to betka,... 26.03.07, 18:14
                    ... najważniejsza jest największa, niemrawa d'upa ustawiona na wysokim siodełku

                    hasz0 napisał:

                    > Dlatego pedały pchają łańcuch dołem do tyłu aby cykliści mogli kręcić
                    > kierownicą i nadawać kierunek ruchu do przodu największej ale ustawionej na
                    > wysokim siodełku niemrawej d'upie.
              • europitek Re: _____________"obiektywizm" osobniczych doswia 27.03.07, 00:36
                Cytat:
                > Najważniejsze to prawo Webera-Fechnera:
                > - relacje mdz bodźcami zmysłów jak: wzrok, słuch czy dotyk, jakich
                > doświadczamy, a reakcją na nie naszego układu nerwowego w postaci uogólnień,
                > sądów i przekonań.
                Chciałbym Cię spytać, czy rozumiesz co piszesz, bo mam niejakie wątpliwości z tym względzie. Może dla jasności byś mi wyjaśnił, jak moje przekonanie o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Świętami Wielkiej Nocy zależy od któregoś z bodźców zmysłowych (masz wybór)?

                Cytat:
                > Pamiętasz jak kiedyś na Aqua wyjaśniałem dlaczego czas szybciej upływa
                > starszym?
                Czyżbyś był autorem tego głębokomądrego atrykułu, który ukazał się ostatnio w dziale "Nauka" "GW"? Jeśli tak, to mam prośbę: nie katuj nas (czytelników) więcej takimi pomysłami. Chyba, że "GW" otworzy dział "Humor".
        • hymen Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 18:41
          jaceq napisał:

          > btw: czy to prawda, że ten rząd (no, może nie cały, skrzydło jednego z
          licznych
          > wicepremierów) chce zrobić Olina swoim kolejnym filarem?

          Czepiasz się. Maksymiuk i Olin pasują do siebie jak ulał. Obydwaj na taśmach,
          podobna kultura i wizje. Lewa noga musi dobrze stać.
          • jaceq Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 23:36
            hymen napisał:
            > Czepiasz się.

            No pewnie, że się czepiam. Okazuje się, że Olin już coś tam doradzał ugrupowaniu
            urzędującego wicepremiera. Co to; doradzać nie wolno?

            > Lewa noga musi dobrze stać.

            Dziś stoi dobrze jak chyba nigdy dotąd.
      • wikul Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 27.03.07, 00:52
        haszszachmat napisał:

        Załóż jescze parę kont i utwórz jeszcze kilka nicków. Proponuję : haszhaszhasz,
        aszchabad, haszmaszasz, kuhasz, kamaszhasz, kohasz, szuhasz, juhasz,
        haszdupahasz itd,itp.
    • qwardian Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 17:29
      "Kilkanaście dni później został skazany na 5 lat więzienia i grzywnę 100 tys.
      zł. Do czasu uprawomocnienia się wyroku sąd pozwolił pozostać Jaroszowi na
      wolności."

      Żadne śledztwo nie zostało umorzone i wyrok nadal obowiązuje, więc tytuł o
      Ziobrze i Kaczmarku to typowa manipulacja wyborczej. Cała ta banda z
      Kwaśniewskim, Borowskim i Balcerowiczem na czele już dawno powinna siedzieć, za
      dużo poważniejsze wykroczenia i tam zakłamane media oczywiście bronią
      czerwonych sukinsynów, o czym zresztą wspomniał Oleksy na nagranych taśmach.
      • ewa8a Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 17:57
        qwardian napisał:

        > Żadne śledztwo nie zostało umorzone i wyrok nadal obowiązuje, więc tytuł o
        Ziobrze i Kaczmarku to typowa manipulacja wyborczej.


        Nie ma tu żadnej manipulacji GW, choć tak bardzo byś chciał by była, bo tytuł
        artykułu nie odnosi się do wyroku, który zapadł, tylko do nowych grzeszków
        groteskowego rektora i do zawieszonego w tej sprawie śledztwa z powodu
        niemozności wręczenia wezwania, choć pan rektor nigdzie nie wyjechał, a nawet
        pokazywał się w rządowej TV Trwam.

        ,,Wreszcie, pod koniec stycznia br. przeworska prokuratura, po proteście nowych
        władz uczelni w Jarosławiu, wznowiła jednak śledztwo i postanowiła wydać nakaz
        zatrzymania Jarosza. Już kilka dni później na polecenie min. Kaczmarka,
        Prokuratura Apelacyjna w Rzeszowie zażądała w trybie natychmiastowym akt
        śledztwa i przeniosła je do Krakowa. A Jarosz pozostał na wolności.’’
      • hasz0 ______________Własnie afiszują się swą HiPoKryZją 26.03.07, 18:03
        nieświadomi swej śmieszności i kompromitacji!

        Gdy egzekucja prawa odbywa się w sposób cywilizowany, bez kominiarek,
        antyterrorystów w szpitalu, czy uczelni, bez kamer i bez kajdanek
        nagle jeśli to nie dotyczy salonu albo układu -
        OAKZUJE SIĘ - ze to bardzo źle ze strony Ziobry!

        Przecież ten rektor nie ucieka jak Mazur. Nie ma szans na ułaskawienie i
        paszport do Szwajcarii jak pewnien bandyta, który został prezesem banku.

        Dlaczego kardiochirg miał być potraktowany w sposób cywilizowany a on nie?
        Tylko dlatego, ze choć jest profesorem nie nazywa się np. Gross i nie
        ma "kombatanckich" osiągnięć w oczernianiu Polski i nie ma przyjaciół w GW?
        Nie nalezy do kręgów michnikowskiej opozycji?
        Nie napisał międzynarodowego oszustwa uznanego za prawdę pod
        tytułem: "Sąsiedzi"?
        Nie był jak Gross wraz z Michnikiem współzałożycielem
        Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności lub Krzywego Koła, powołanego pod dyskretnym
        patronatem "Krwawej Luny" (Julii Brystygierowej) i jej syna, która po
        zakończeniu swojej misji w okrwawionej Polsce, spokojnie wyjechała na zachód z
        mężem, profesorem uznanym przez autorytety obiektywnej "elity"?

        Szczyty hipokryzji i manipulacji nowczesnych naśladowców Kalego!
        • piq oj, hipokryzja, haszu 26.03.07, 18:22
          Dlaczego właściwie jarosz nie zostal potraktowany tak jak kardiochirurg?

          > nieświadomi swej śmieszności i kompromitacji!

          heheh, jako zywo

          > Gdy egzekucja prawa odbywa się w sposób cywilizowany, bez kominiarek,
          > antyterrorystów w szpitalu, czy uczelni, bez kamer i bez kajdanek

          Czyli z kominiarkami, antyterrorystami, kamerami i kajdankami było
          barbarzyńskie, dobrze rozumiem, haszu?
          • szach0 Re: oj, hipokryzja, haszu 26.03.07, 18:31
            takiś finezyjny gdy trzeba napaść na #-a
            a gdy wytknę antyhaszystom oczywistą hipokryzję
            objawiasz kaczą lotność?
            • jaceq Re: oj, hipokryzja, haszu 26.03.07, 23:42
              No właśnie, Haszu, czyżbyś twierdził, że Ziobro z Kamińskim potraktowali dra G.
              jak gestapowcy Żyda?
              • hasz0 Re: oj, hipokryzja, haszu 29.03.07, 14:24
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59840343&a=59923980
                • jaceq Re: oj, hipokryzja, haszu 29.03.07, 19:53
                  Przecież tam nie ma nic na temat. Pomyliłeś się??
          • qwardian Re: oj, hipokryzja, haszu 26.03.07, 18:43
            Przepraszam, ale kardiochirurg jest potencjalnym zagrożeniem dla pacjentów i w
            jego przypadku obowiązują inne procedury. Można by ewentualnie przywołać
            przykłady Pęczaka, czy Rywina.
            • jaceq Re: oj, hipokryzja, haszu 29.03.07, 19:54
              qwardian napisał:

              > Można by ewentualnie przywołać
              > przykłady Pęczaka, czy Rywina.

              Dra Pęczaka i dra Rywina.
        • danus01 Re: stare urojenia Hasza 27.03.07, 07:23
          hasz0 napisał:

          > Dlaczego kardiochirg miał być potraktowany w sposób cywilizowany a on nie?
          > Tylko dlatego, ze choć jest profesorem nie nazywa się np. Gross i nie
          > ma "kombatanckich" osiągnięć w oczernianiu Polski i nie ma przyjaciół w GW?
          > Nie nalezy do kręgów michnikowskiej opozycji?
          > Nie napisał międzynarodowego oszustwa uznanego za prawdę pod
          > tytułem: "Sąsiedzi"?
          > Nie był jak Gross wraz z Michnikiem współzałożycielem
          > Klubu Poszukiwaczy Sprzeczności lub Krzywego Koła, powołanego pod dyskretnym
          > patronatem "Krwawej Luny" (Julii Brystygierowej) i jej syna, która po
          > zakończeniu swojej misji w okrwawionej Polsce, spokojnie wyjechała na zachód
          z
          > mężem, profesorem uznanym przez autorytety obiektywnej "elity"?
          >
          > Szczyty hipokryzji i manipulacji nowczesnych naśladowców Kalego!


          co ma wspolnego Gross i "Sasiedzi" do Jarosza i telewizji TRWAM?
          co ma wspolnego Hasz z Jozefem Zawadzkim?
          czyzby ich wszystkich laczyly te same uprzedzenia?
          a moze te same urojenia?
          • jaceq Re: stare urojenia Hasza 29.03.07, 19:56
            danus01 napisała:
            > co ma wspolnego Gross i "Sasiedzi" do Jarosza i telewizji TRWAM?

            Haszowi wszystko się kojarzy. Mnie też się kojarzy, tylko że to, co się mnie z
            d... kojarzy, to Haszowi się kojarzy z Grossem. Haszu jest fetyszystą Grossa.
            • hasz0 __________________________Re: stare urojenia Hasza 30.03.07, 10:36
              Na jedno wychodzi czy Gross czy historyk d'upa.

              JaceQ:
              > Haszowi wszystko się kojarzy. Mnie też się kojarzy, tylko że to, co się mnie z
              > d... kojarzy, to Haszowi się kojarzy z Grossem. Haszu jest fetyszystą Grossa.

              A stare urojenia to ma mój interlokutor-podszczypywacz
              na temat moich wyjazdów do ciężkiej roboty w latach 70-ych.
              Każde dziecko wie - oprócz niego - że Gierek kupował licencje z zachodnich
              pozyczek i do uruchomeń, diagnostyki, modenizacji i napraw nie wysyłano
              sekretarzy PZPR ani TW tylko fachowców.

              Takich wysyłano do podpisywania umów, protokołów odbioru albo dowiezienia
              podzespołów i części do napraw i przy okazji śledzenia fachowców.

              Ponieważ zaś tubą PO jest GW Michnika a jego przyjacielem, atakującym
              Polskę właśnie urojeniami - niejaki Gross i reszta towarzystwa, które
              to towarzystwo jeździło ile chciało w latach 60-ych na Zachód a nie do Czech
              czy W

              i

              • hasz0 Cz.2)________________________star e urojenia Hasza 30.03.07, 11:10
                Węgier czy Jugosławii - gdy wytknął mi bezczelnie nie tylko pomawiacza,
                popaprańca i bolszewika (schlebiając R7) ale jeszcze dołożył kapusia
                - no to go dokształciłem w temacie wyjazdów na Zachód

                - wcale nie zawodowych tylko stricte politycznych - i to wcale nie
                w interesie Polski - KTO WTEDY W LATACH 60-ych - (nie mylić z częściowym
                otwarciem Polski na Zachód przez Gierka) - mogł dostać paszport na zaproszenie?

                Nie raz nie dwa - kogoś kto przypomina kontekst tamtych czasów lat 62-68 i
                pisze - nazwaliście oszołomem z urojeniami.

                w przeciwieństwie do kogoś kto ma urojenia np.
                forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=59874335&a=59904689
                w kontekście 1) 2)

                1)Jan Tomasz Gross wyjeżdżał często do Włoch i Francji. Finansował te podróże
                jego stryj Feliks Gross, kierownik katedry socjologii na uniwersytecie w Nowym
                Jorku, autor książki "The Seizure Of Political Power" (zagadnienie
                przechwytywania wladzy), m.in. w krajach socjalistycznych.

                2) Michnik we wrześniu 1964 r.(ur.17.10.1948) na zaproszenie Rachelf Kornbluth,
                wyjechal da Francji przez Wiedeń, gdzie gościł go pracownik naszej ambasady Jan
                Szelubski i żyd austriacki -Edward Heller.Z Wiednia udał się do Monachium gdzie
                Adam Michnik spotkał się z wieloma miejscowymi działaczami żydowskimi,
                rozmawiając głównie a sytuacji mniejszosci żydowskiej w Polsce, RFN i innych
                krajach.
                Rozmawiał wtedy z Z. Brzezińskim i JNJ. Spotkał się z Rutą Fischer, gorącą
                zwolenniczką Trockiego. Z RFN Michnik udał się na kilka dni do Rzymu. Spotkal
                się m.in. z naszym ambasadorem A. Willmanem. Następnie Michnik pojechał do
                Paryża, gdzie przebywał do 18 października 1965r. Mieszkał u Rachy Kornbluth
                (rue Palivean 9). W Paryżu Michnik spotkał się ze znajomym swego ojca,bankowcem
                z Nowego Jorku - Jasephem Grussem, odwiedzał tę redakcję paryskiej "Kultury",
                gdzie wiódł długie rozmowy z naczelnym redaktorem Giedroyciem.

                O czywiście nie kojarzycie tego z wojnami Izraela z Egiptem, patriotyzmem
                inaczej, Związkiem Literatów Polskich - prowokacją Dziadami -
                marcem - wojną mdz Zydami Chamami zakończonym sojuszem okrągłostołowym
                tylko, że wszystko niestety nie w polskim interesie a wręcz przeciwnie
                co tak jednoznacznie ukazuje nagroda Michnika dla Grossa, poparcie
                Kwaśniewskiego i obecna hucpa "antynazistowska".

                Kto ma urojenia prawdziwe na temat wyjazdów na Zachód?



    • ewa8a Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 18:03
      ,,Przestępca odpowiedzialny za przekręty, łapówkarstwo, groźby pozbawienia
      życia i seksualne wykorzystywanie studentów’’

      Najwyraźniej coś przegapiłam. Wiem o przekrętach, o groźbach pod adresem
      dziennikarki, o pobiciu bibliotekarki, gdy ta odmówiła swej ręki panu
      rektorowi, ale wykorzystywanie seksualne studentów jakoś mi umknęło. Sodoma i
      Gomora ! Gdzie też Panu Józefowi przyszło pracować !
      • hasz0 ile brygad antyterrorystycznych powinno go natychm 26.03.07, 18:06
        iast ująć na najbliższym wykładzie?
        • ewa8a Re: ile brygad antyterrorystycznych powinno go na 26.03.07, 18:11
          Facet jest dość agresywny, to fakt, ale myślę, że dwóch sprawnych fizycznie
          policjantów powinno go bez problemu wyciągnąć zza mównicy i wyprowadzić na
          świeże powietrze.
      • jaceq Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 26.03.07, 23:45
        ewa8a napisała:
        > Gdzie też Panu Józefowi przyszło pracować !

        Czyżby te odchody hipopotama, niewysokie czółka itp. to był syndrom sztokholmski
        u Pana J-zefa?
        • qwardian Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 28.03.07, 20:39
          To nie jest to samo co sprawa spółki Juventur, Ungiera, któremu wobec
          niestawienia się na prokuraturę śledztwo umorzono. Jak widzisz III RP kierowała
          się innymi kryteriami.


          Ungier, członek PZPR od 1974 r. do rozwiązania tej partii, podał się do dymisji
          z pełnionej funkcji 27 grudnia 2004 r. po ujawnieniu przez media informacji o
          niezgodnym z prawem warunkowym umorzeniu sprawy jego syna Krzysztofa Ungera,
          oskarżonego o prowadzenie samochodu w stanie nietrzeźwym. Prokuratorskie
          postępowanie toczyło się też wcześniej w sprawie działania na szkodę
          spółki "Juventur" - w 1998 r. wobec samego Marka Ungiera, jednak wówczas
          prokuraturze nie udało się go wezwać na przesłuchanie i sprawa uległa
          przedawnieniu. W październiku 2005 r. katowicka prokuratura skierowała do sądu
          akt oskarżenia, zarzucając mu ujawnienie tajemnicy państwowej i poinformowanie
          Wiesława Kaczmarka o działaniach podjętych wobec niego przez służby specjalne.
          • jaceq Re: Nowe przygody rektora J. w VI RP 28.03.07, 22:48
            qwardian napisał:
            > To nie jest to samo

            Masz rację, oczywiście, że nie jest. Rzecznik Ungiera nie pisywał na Akwie, jak
            rzecznik Jego Byłej Magnificencji. Dlatego mam Ungiera gdzieś.

            Polska wymęczyła 1:0 z Armenią, a z pewnością ucieszy Cię też, że Izrael wygrał
            z Estonią 4:0. A może i nie, w kraju, w którym piłka ustawowo jest jajowata, a
            bramki wieszają na drzewach, wszystko jest możliwe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka