Zwykle staram sie nie pisac o religii, ale tym razem nie zdzierze
Przeczytalem kawalek pisma Tertuliana (ok. 160-220 n.e.) "O spektaklach", w
ktorym przestrzega on chrzescijan przed chodzeniem do teatrow, twierdzac ze
prawdziwie upojnym spektaklem bedzie dopiero dzien sadu. Opis dnia sadu to
jedna z najlepszych rzeczy jakie ostatnio czytalem.
Oto fragment (moje nieudolne tlumaczenie z angielskiego). Milej zabawy!
**************
Jaka radosc bedzie pomiedzy aniolami, jakie szczescie wsrod dusz
blogoslawionych, kiedy powstana na nowo! Jakie krolestwo prawych nastanie!
Jakie miasto, Nowe Jeruzalem! Tak, i beda tez inne spektakle - wieczny Dzien
Sadu, w ktory poganie nie wierzyli, z ktorego smiali sie i szydzili, kiedy
wszystkie pokolenia splona w jednym ogniu. Coz to bedzie za panorama! A gdy
bede ja ogladal, co mnie zadziwi? Co mnie rozbawi? Bede sie smial, bede sie
radowal, widzac tylu krolow i imperatorow - ktorzy, jak nam mowiono, po
smierci pojda do nieba z Jowiszem - jeczacych w najglebszej ciemnosci wraz z
tymi, ktorzy przepowiadali ich niebianskie szczescie. I urzednicy, ktorzy
przesladowali imie Naszego Pana - zobacze ich rozpadajacych sie w plomieniach
bardziej gniewnych, niz ich gniew wobec Chrzescijan. Co jeszcze? Te filary
madrosci, filozofowie, plonacy czerwonym blaskiem wobec ich uczniow (ktorym
mowili ze Bog jest niczym, ze dusza nie istnieje, ze nigdy nie polaczy sie z
cialem), plonacych jednym wielkim plomieniem. Potem beda poeci, drzacy nie
przed wyimaginowanymi osadami poganskiego swiata, ale - niespodzianka! -
przed sadem Jezusa Chrystusa. I bedzie mozna tez posluchac aktorow
tragicznych, wyjacych w nieszczesciu glosniej, niz kiedykolwiek wyli na
scenie. Bedzie mozna ogladac akrobatow, skaczacych dokola o wiele wyzej z
powodu ognia. Bedzie mozna sie cieszyc widokiem woznicow rydwanow, calych
czerwonych w kolach ognia, i gimnastykow, lecacych przez powietrze nie na
arenie, ale w piekle - chociaz moze nie ogladalbym ich nawet wtedy, bo
wolalbym skierowac nienasycone oczy na tych, ktorzy zgrzeszyli przeciwko Panu
[...]
To sa widoki i uciechy, jakie was oczekuja. Jaki ziemski artysta, chocby
najwiekszy, moze wam przedstawic cokolwiek, co im dorownuje?
******************