Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
22.05.03, 21:43
O ROZDZIALE SPRAW KOSCIOLA OD SPRAW PANSTWA.
O ROZDZIALU TEGO KONSEKWENCJACH.
Kilka dni temu, tu na FA, Pan Galba oglosil (w najwyzszym stopniu, rowniez w
formie, kontrowersyjny) tekst pt. "Komunisci zlamali K.Wojtyle". Tekst ten
(bez watpienia) krytyczny, analizuje postawe Papieza, rowniez jej ewolucje -
na przestrzeni ostatnich kilkunastu (bogatych w wydarzenia) lat - wobec
najzywotniejszych dzis problemow naszego kraju.
Pan Galba - sila rzeczy syntetycznie - wskazal zasadnicze elementy zmiany tej
postawy wobec kluczowych kwestii dotyczacych naszej polskiej przyszlosci.
Poniewaz naturalnym obecnie ( z powodu ich wagi) kontekstem pytan dotyczacych
tego tematu, jest stanowisko Papieza wobec zblizajacego sie referendum o
przystapieniu do UE, totez i krytyka Pana Galby odniosla sie glownie do
stosunku Jana Pawla II, w tej kwestii, i analizy tej relacji.
Reakcja wiekszosci uczestnikow dyskusji, ktora wywolal ow (napisany nieco
prowokacyjnie) tekst bylo tzw. swiete oburzenie. (Vide watek). Okazalo sie ,
iz malo wazna jest mysl i popierajaca ja argumentacja, ktora Autor chcial
przekazac. Wazniejsza okazala sie dogmatyczna, antyintelektualna, w zaden
sposob nieuzasadniona niechec polemistow do dyskusji tematu, ktory ich
zdaniem /nigdy otwarcie nie wyartykulowanym/, (i tu najmniej widzialem
zasadnych, racjonalnych, czy logicznych argumentow) doktrynalnie dyskusji nie
podlega.
Niniejszy list pisze, gleboko przekonany, iz nie ma tematow, ktorych z
jakichkolwiek powodow - nie mozna, albo nie wolno dyskutowac. Nie istnieja -
w/g mnie - tematy tabu. Z zasady uwazam, ze wolno i trzeba rozmawiac o
wszystkim. Nalezy dyskutowac i poddawac w watpliwosc rowniez kwestie tych
dogmatow wiary, ktore okazuja sie (lub moga sie okazac), iz z wiara niewiele
maja wspolnego, czesto ubocznym produktem tylko bedac blednego rozeznania,
niedoksztalcenia, albo poinformowania naszych przodkow.
Jednym z nich jest mocno juz przecie nieaktualny - dogmat o papieskiej
nieomylnosci w kwestiach swieckich. Temat ten byl b.aktualny w srodowiskach
katolikow europejskich stosunkowo dawno temu. U nas - jak widac - jeszcze nie
napoczety. Odpowiedz na zwiazane z nim pytania uzyskala juz prawie pol wieku
temu sankcje soborowe. Ale, jak widac - skoro i nasz katolicyzm
powierzchowny - temat ten dalej mimo swej dezaktualizacji, w Polsce, w
wysokim stopniu aktualny.
I tu zapewne trzeba szukac powodu, ktory nie przeszkodzil duzej grupie osob
na bezsensowne, nierozsadne, niegodne - skoro czesto nieopanowane i wsciekle,
pozbawione podstaw, rozsadku i wlasciwej miary wystapienia.
Za co Pana Galbe usiluje sie pozbawic czci ?
Ano, odwazyl sie krytycznie wypowiedziec, o blednym jego zdaniem postepowaniu
Jana Pawla II, w kwesti przecie swieckiej, nie majacej wiele wspolnego z
np.naskorkowa religijnoscia Polakow.
Wolno Papiezowi miec swoje zdanie o uczestnictwie Polski w Unii
Europejskiej? Wolno.
W takim razie… (jakby to swietokradczo w naszych uszach nie zabrzmialo),
wolno w tej swieckiej przecie kwestii, i Panu Galbie!
Problematyka akcesji Polski do zwiazku polityczno-gospodarczego zwanym Unia
Europejska, w zaden sposob nie dotyka doktryn religijnych rzymskiego
katolicyzmu. Totez niezgoda z opiniami hierarchow KK, w temacie, nie jest w
zaden sposob obraza wierzacych, albo Glowy Kosciola. Jest opinia dotyczaca
jednego z przyziemnych, gospodarczych, ekonomicznych, wspolczesnych,
niereligijnych zagadnien.
Tedy : negatywna ocena roli Papieza (w tej przyziemnej kwestii), krytyka
nieuzasadnionego religijnie wykorzystywania papieskiej pozycji, w celu
propagowania za jedna z prozaicznych, politycznych opcji - jest oczywiscie
calkowicie racjonalna. Jest sluszna tym bardziej, im niesluszne, bledne i
nieetyczne jest, ze strony Papieza, wykorzystywanie dla poparcia sprawy tak
przyziemnej, swej wyjatkowej pozycji Namiestnika Chrystusa, religijnego
autorytetu chrzescijan.
Euromir