środa, 27 września 2006
Kaczyński musi odejść z całą tą nazi-jaczejką, która jest tak skorumpowana,
że postkomunistom nawet się o tym nie śniło. Afera Rywina wysiada przy aferze
Lipińskiego, który przekupuje posłankę pieniędzmi z kasy sejmowej. I tak oto
wróciła komuna w brunatnym wydaniu.
GW:- Jest scenariusz żeby nas skompromitować - tłumaczył we wtorek w nocy
bohater filmu Begerowej i TVN - Adam Lipiński, minister w Kancelarii
Premiera. Prowokację z udziałem Renaty Beger określił jako 'łajdactwo'. -
koniec cytatu.
Łajdakiem jest sam Lipiński i jego pisuarowe bractwo, które uczepiło się
władzy, jak pijany płota i za nic w świecie nie chce puścić. Lipiński daje do
zrozumienia, że procesy z Lepperem o weksle będą sfingowane tajk, by wygrać,
bo ma zapewnienie tego chłystka ziobrowatego - naczelnego onanisty i
faryzeusza PRL-bis.
PiS jednym pociągnięciem zadał kłam własnym twierdzeniom o walce z korupcją.
Jest to najbardziej korupcjogenna partia od czasów PZPR. "Lojalka" Kaczyński
musi odejść razem z całą tą łobuzerią, która dorwała się do władzy, jak
Hitler w Niemczech i Stalin w Rosji. Cała ta jaczejka musi stanąć przed
sądem - ale przed autentycznym, a nie "odzyskanym" przez kryminalistę
ziobrowatego.
czwartek, 26 października 2006
W centrum polityki daleko od polityki
Jestem od tygodnia w centrum amerykańskiej, a niektórzy powiedzieliby, że
nawet światowej, polityki. Odwiedzam stare kąty, czyli Waszyngton. I cóż się
okazuje? Nikt nie mówi w kółko o polityce, tylko o tym, jak jest w mieście
zimno. Naczelny kretyn USA G. Bush jakoś nie chlapie ozorem, dając wyraz swej
niezrównanej głupocie (pardon - zrównanej, porównywalnej z głupotą polskiej
nazi-jaczejki, której ubrdało się z kolei zmuszać kobiety do rodzenia).
Ludzie tu żyją normalnie, własnym trybem; politycy, ci seksualni frustraci,
nie wciskają im się nachalnie do wyra, nie ma debilki Sobeckiej, która Bogiem
a prawdą nadaje się bodaj tylko do rodzenia dzieci - ot, taka jednoosobowa
ferma zapłodowa niezdolna do sformułowania żadnej inteligentnej myśli;
problem w tym, że rodzi pewnie takie same głupie sobecczątka. Nikt tu nikomu
nie grzebie w teczkach, jak za osławionego McCarthy'ego, choć buszyści bardzo
by chcieli takie teczki tworzyć ui w nich się babrać. Mentalność jezuprawicy
jest bowiem taka sama na całym świecie. Słowem - w Waszyngtonie spokój i
cisza, bez histerii - co za ulga. Widuję się za to z przyjaciółmi i znajomymi
i wypoczywam. A to śniadanko, a to kolacyjka - super. W poniedziałem z
powrotem do Nowego Meksyku i do pieska - mojego kochanego kosmatego
22:25, sandianm