hugo_w2
07.05.07, 08:54
Dokładnie rok temu powstała w Polsce koalicja trzech partii - Prawa i
Sprawiedliwości, Samoobrony i Ligi Polskich Rodzin. Bilans 12-miesięcznych
rządów nie jest jednoznaczny.
Kiedy 5 maja 2006 r. powstawał koalicyjny rząd PiS-Samoobrona-LPR, wielu
politycznych ekspertów przecierało oczy ze zdumienia. Jeszcze kilka miesięcy
wcześniej nikt o zdrowych zmysłach nie był w stanie wyobrazić sobie sobie
rządu, w którym zasiadaliby obok siebie tacy politycy, jak Zyta Gilowska,
Ludwik Dorn, Andrzej Lepper i Roman Giertych - wszyscy w randze wicepremiera.
Koalicja powstająca na gruzach układu PiS-PO skupiła ugrupowania o bardzo
różnych programach i konotacjach politycznych. Ugrupowanie braci Kaczyńskich,
nie chcąc dopuścić do przedwczesnych wyborów ani rządzić bez większości
parlamentarnej, zdecydowało się na dobranie egzotycznych "przystawek", po raz
kolejny udowadniając, że na polskiej scenie politycznej nie ma rzeczy
niemożliwych.
Już samo przetrwanie obecnego układu przez rok należy uznać za sukces PiS.
Dzięki "oswojeniu" ugrupowań Leppera i Giertycha partia Kaczyńskich może
dysponować większością w Sejmie. Do plusów obecnej koalicji należy przede
wszystkim zaliczyć rozpoczęcie walki z korupcją.
W ciągu minionego roku Polska cieszyła się też ze znakomitej koniunktury
gospodarczej. Do pozytywów zaliczyć trzeba w tym przypadku fakt, że rząd mimo
obecności ugrupowań populistycznych nie mieszał się do gospodarki, choć też
nie podejmował koniecznych reform systemu finansów publicznych.
Cena, jaką trzeba płacić za te sukcesy, jest jednak wysoka. Rząd Jarosława
Kaczyńskiego rządzi od kryzysu do kryzysu (czasami kreując je sam), w
atmosferze sporów i ciągłych gróźb rozwiązania koalicji. Jakość rządzenia też
pozostawia wiele do życzenia, bo głównym kryterium nominacji na większość
wysokich stanowisk było i jest zaufanie prezesa partii, a nie posiadane
kwalifikacje. Na wielu płaszczyznach Jarosław Kaczyński musiał też w imię
pragmatyzmu poświęcić realizację głównych punktów programu wyborczego PiS.
Także trudno uznać za sukces podjęte próby uporania się z komunistyczną
przeszłością kraju. Na razie PiS-owi udało się podzielić społeczeństwo w
sprawie lustracji, a ustawa w tej sprawie może okazać się legislacyjnym
bublem, który może nie wytrzymać próby w Trybunale Konstytucyjnym.
Koalicja ma też fatalną prasę za granicą, a media chętnie eksploatują
wypowiedzi politycznych ekstremistów. Politycy związani z rządem skutecznie
szermują antyeuropejskimi hasłami, mimo że jednocześnie do kraju napływają
miliardy euro subwencji z Brukseli, a elektorat Samoobrony można zaliczyć na
największych beneficjentów integracji. Polityczni eksperci podkreślają
zgodnie, że funkcjonująca od roku koalicja przyczyniła się do obniżenia
prestiżu Polski na arenie międzynarodowej.
Quelle PDN-NY(TD)