lena.k
30.11.01, 15:17
Nie chcieliście zacząć, to teraz za karę czytajcie wpociny biednej grafomanki.
Osada splądrowana została doszczętnie. Gdzieniegdzie unosił się jeszcze dym
dogasającej pożogi. Porozwalane i nadpalone chaty, rozwleczony i stratowany
dobytek. Ten, którym wzgardzili napastnicy. A dokładniej wataha żołdaków pod
wodzą Perły, szambelana księżnej Miriam, władającej sąsiednią dziedziną. Czy
napad był na jej rozkaz, czy bez jej wiedzy – to dopiero przyszłość może
wyjaśni. Wykorzystali oni nieobecność rycerskiej załogi dworu, która wraz z
księżną Carminą na rozkaz króla Henryka wyruszyła na wyprawę.
Sam dwór wiele nie ucierpiał, choć i na nim znać było ślady walki. Osmalone
odrzwia, wyłamane okiennice. Wokół pustka i cisza. Z rzadka tylko zakłócana
krakaniem wron. Ostatni napad rozproszył mieszkańców. Część uszła już przedtem,
nękana ponawiającymi się atakami. Reszta, ratując życie, nocą salwowała się
ucieczką w lasy. Każdy miał jakichś krewnych w księstwach ościennych i do nich
się zbiegowie udali. Niewiele mogli ze sobą unieść, resztę dobytku zostawili
więc na pastwę rabusiów. Tych, którzy dworu próbowali bronić, wyrżnięto do nogi.
Powoli zapadał wieczór. Z podmokłych łąk zaczęły się mgły podnosić, zamazując
kontury przedmiotów. Pewnie dlatego nawet baczny obserwator nie zauważył by
postaci, która wyszła ostrożnie z lasu. Skradając się, miejscami pełznąc,
dotarła do na wpół spalonej chaty. Była to Lenka, służąca ze dworu, sierota
nie mająca nikogo bliskiego na świecie. Jej domem była od zawsze zniszczona
teraz osada. W kącie izby znalazła swoje rzeczy. Wszystkie. Nie miała nic, co
mogło by zainteresować rabusiów. Ze strachem rozpaliła mały ogień. Noc zimna
była.
Co ją czeka? Pewnie śmierć albo i co gorszego z ręki zbójców. A może jakiś
zwierz dziki, głodem goniony, skusi się na łatwą ofiarę? A może zła czarownica
pozbawi ją żywota aby zdobyć do swych mikstur krew dziewiczą? Uratować ją może
jedynie powrót drużyny księżnej Carminy. Powrót Hiacynta – dowódcy straży
książęcej, Scana i Stoika – dowódców jazdy ciężkozbrojnej, Borsuka – wodza
kopijników Saskich, Snajpera – dowódcę kuszników, Liska – zwiadowcy, witkajs –
medyka nadwornego i wielu, wielu innych. Lecz nie tylko oręż musi bronić grodu.
Przed czarami złej czarownicy mieszkańców mogą ochronić jedynie mistrzynie
carminowej magii – wróżki Tete oraz Abe. Przybywajcie. Nie dajcie zginąć
biednej sierocie.
Ciszę nocy zakłóciły jakieś dźwięki. Jakby tętent koni lub stada jeleni,
spłoszonych przez wilki. Czy to zwierz, czy człowiek się zbliża? Wróg, czy
przyjaciel?