leje-sie
14.06.07, 14:47
Mogę palić, mordować i gwałcić.
Jako ateista bowiem wyzbyty jestem a priori i z definicji wszelkiej etyki i
moralności.
Skoro brak mi ich w największej ogólności, to nie czyni różnicy, gdy nie będę
jej przejawiał w najdrobniejszej szczególności.
Wierzącym gorzej.
Ni sobie słówkiem nie ulży na bliźniego swego, nie wątku bliźniemu swemu nie
wypada mu rozpirzać, a to k´temu, by jakiś wstrętny ateusz japy nań nie rozdarł.
Bluźnie taki jeden z drugim świętoszek, i już pan szatan łapki kościste
zaciera, boć rzeczony katolik nie tylko miejsce sobie gorące zabukował w jego
austerii, ale całą wiarę chrześcijańską ku zgubie przyprowadził.
Da fałszywe świadectwo jeden /.../ z drugim - a już Lucyfer swych przybocznych
wysyła na połów duszyczek.
Nie pokocha chrześcijanin bliźniego swego jak siebie samego (choćby ten Żydem
lub pedałem był) i od razu aniołów na bezrobocie wysłał.
Mnie nawracać może modlitwą ustronną - ja jego kijem przez grzbiet.
Policzek drugi, trzeci nadstawiać musi, a ja fałszywie mogę i świadectwo dawać
i gwizdać.
Albowiem każdy chrześcijanin chrześcijaninem jest, źródło rozeznania dobrego i
złego ma w bogu, ścieżką cnoty kroczy, ni na pół piędzi z niej nie zbaczając.
Cokolwiek w życiu robi kieruje się głębokim zastanowieniem nad słowem bożym i
dziesięciorgiem przykazań a listę siedmiu grzechów głównych i kilkudziesięciu
pomniejszych na drzwiach lodówki magnesem ma przyszpiloną, ku zbawieniu swemu
i dziatek nauczaniu.
Objawił tę prawdę JKM w swoim felietonie, a podał ją szok na Forum.
Chyba, że to jest tak jak z owym Żydowinem Boccaccia, co do Rzymu pojechał i
napatrzywszy się wszelkim zbytkom i nieprawościom kardynałów i arcybiskupów,
na wiarę katolicką się nawrócił.
Jako, że Boccaccio weselszy i mądrzejszy od JKM jest, wierzę jemu i własnym
oczom, a felieton głupawy na Forum przywleczony osobiście o kant dupy tłukę.