karlin
13.06.03, 10:34
Gdy po raz pierwszy ujrzałem to piwo w tradycyjnej dla niego, przezroczystej
butelce, miałem skojarzenia z kolejką do laboratorium analiz. Więc nie pijam,
choć analiz - gdy konieczne - nie unikam.
Sztuczne problemy, wydumane przeszkody. "Sprawa Millera". Nie ma takiej. Jest
nadgniła struktura polityczna polskiego państwa w której roi się, roi. Miller
to symbol, znak rozpoznawczy. Czy rzeczywiście byłoby lepiej, gdyby zastąpili
go potrafiący zręczniej kraść, staranniej maskować swoje prawdziwe poglądy?
A może Miller to rodzaj katalizatora? Albo rozsadzi betonowy bunkier SLD od
wewnątrz, albo otrzeźwi wyborców w nieodwracalny dla postkomuny sposób?
A może jest tam, gdzie jest bo najlepiej czyta najbardziej wstydliwe
zakamarki wyborczych duszyczek?
Prostacki, szorstki - bo się nie wywyższa.
Szaletowy humorek - "brat łata" dla gawiedzi.
Oszust, co nie przegrywa - zręczny, Panie, gracz, zręczny.
Za pysk eseldowską czerń - stanowczy, stateczny polityk.
No i przypadkiem czy nie na takich jedynie polityków nas stać?
Przykro patrzeć, jak szeregi opozycyjnych graczy ustawiają się w kolejce do
tego samego kasyna. Milleropodobni, kwaśniewskolubni. Sukces wyznacznikiem
celu.
I jeszcze jedno. Wejście Polski do Unii to zielone światło właśnie dla tego
podgatunku homo politicus. Scedowanie na Brukselę wielu decyzji i obowiązków
będzie przeciez pozwalało na nieustanne robienie "oka". "Wiecie, to przecież
ICH wina, ale co my możemy, co my możemy... No, w końcu sami chcieliście".
k.