Dodaj do ulubionych

__________________iluż popaprańców________________

24.07.07, 11:18
List otwarty do Ojca Generała Josepha Tobina:

Najprzewielebniejszy Ojcze Generale,

Z oburzeniem przyjęliśmy opublikowanie w mediach skierowanego do władz
kościelnych listu grupy osób, nazywających siebie "katolikami" i
"świeckimi intelektualistami" w sprawie Radia Maryja i Ojca Dyrektora
Tadeusza Rydzyka. Wielu spośród sygnatariuszy tego listu to liberałowie
faktycznie obojętni wobec Kościoła. Niektórzy z nich nawet bardzo mocno
zaszkodzili Kościołowi w najtrudniejszych czasach doby komunizmu.(...)

Lista sygnatariuszy:

- dr Olgierd Baehr
- prof. dr hab. Edmund Kozal
- prof. dr hab. Jerzy Marciniak
- prof. dr hab. Henryk Szydłowski
- prof. dr hab. Zygmunt Zagórski
- prof. dr hab. Kazimierz Stępczak
- Jan Szylicki, prawnik
- prof. dr hab. Grażyna Karolewicz
- prof. dr hab. Jan Ziółek
- dr Jan Szafraniec, senator RP
- kpt. ż. w. inż. Zbigniew Sulatycki
- inż. Zbigniew Wysocki, przewodniczący Polskiego Stowarzyszenia Morskiego-
Gospodarczego im. Eugeniusza - Kwiatkowskiego
- mgr Paweł Brzezicki, prezes Agencji Rozwoju Przemysłu
- dr Feliks Pieczka
- mgr inż. Alojzy Szablewski, były przewodniczący strajków w Stoczni Gdańskiej
- prof. dr hab. nauk med. Janina Moniuszko-Jakoniuk
- mgr Józef Ramlau, były wojewoda w bydgoskiem
- dr Urszula Krupa, europoseł
- dr Witold Tomczak, europoseł
- dr Mieczysław Ryba, KUL, członek Kolegium IPN
- dr Krzysztof Kawęcki
- prof. dr hab. Anna Raźny
- prof. dr hab. Kazimierz Tobolski
- prof. dr hab. inż. Sylwester Kobielak
- prof. dr hab. Piotr Jaroszyński
- prof. dr hab. Olgierd Nowosielski
- prof. dr hab. Rafał Broda
- prof. dr hab. Jerzy Robert Nowak
- prof. dr hab. Stanisław Więckowski
- dr inż. Teresa Walewska-Przyjałkowska
- prof. Jadwiga Strzykowska-Załęska
- dr Stefan Kawiak
- dr hab. Mariusz Zemło
- prof. dr hab. inż. Ryszard Kozłowski
- prof. dr hab. inż. Dominik Sankowski
- kpt.żeglugi wielkiej Józef Gawłowicz, prezes szczecińskiego oddziału ZLP
- prof. dr hab. Włodzimierz Ruch-Dorochowski
- mgr.inż. Jan Hyży
- Kalina Łabonarska, aktorka
- Bogusław Marciniak, mechanik okrętowy, prezes Komitetu Obrony Polskiej
Żeglugi Morskiej PP Szczecin
- mgr. inż. Hanna Szklarzewska
- Irena Snarska, prof. Akademii Sztuk Pięknych
- Jadwiga Bobrowska, mgr. artysta plastyk
- Bożena Koroczycka, artysta plastyk
- Irena Mrugalska, pedagog
- prof. dr hab. Włodzimierz Bojarski
- dr med. Zbigniew Szlenk, Prezes Towarzystwa Katyńskiego
- Zbigniew Sekulski, socjolog i muzyk
- prof. dr hab. Adam Biela, senator RP
- prof. dr. hab. o.Zachariasz S.Jabłoński, Jasna Góra
- prof. dr hab. Ryszard Bender, senator RP
- prof. dr hab. Stanisław Borkacki
- prof. dr hab. Zbigniew Żmigrodzki
- ks. prof. Czesław Bartnik
- prof. dr hab. Stefan Kurowski
- Lech Stefan, przewodniczący Klubu Społeczno-Politycznego "Spotkanie i
Dialog" /Wrocław/
- ks. Stanisław Pawlaczek, przewodniczący Stowarzyszenia "Pro Cultura
Catholica"
- dr inż. Antoni Zięba
- prof. dr hab. Zbigniew Jacyna Onyszkiewicz
- red. Helena Pasierbska, prezes Stowarzyszenia "Rodzina Ponarska"
- dr Piotr Stanka, prezes Diecezjalnego Stowarzyszenia Rodzin Katolickich
Pelpin
- prof. dr hab. Henryk Kiereś
- prof. dr hab. inż. Piotr Małoszewski
- prof. dr hab. Aleksander Dobicki
- prof. dr hab. inż. Józef Wysocki
- prof. dr hab. Wacław Leszczyński
- ks. prof. dr hab. Zygmunt Zieliński, KUL
Obserwuj wątek
    • wikul Re: iluż popaprańców. Doliczyłem sie 67. 24.07.07, 13:42
      Nazywasz ich popaprańcami ? Pewnie masz rację.
    • marouder _ 24.07.07, 13:44

      • marouder Zaczyna sie juz ta faza depresyjna, czy nie? 24.07.07, 13:47
        Ja bym sie tak nie martwil wymienionymi przez ciebie popaprancami. Nie takich
        gierojow intelektu nasz narod wydalal ze swgo lona...jeszcze gorsi sa liczniejsi
        chlopie, glowa do gorysmile
    • jaceq Re: __________________iluż popaprańców___________ 26.07.07, 01:57
      > - Kalina Łabonarska, aktorka

      Wśród tego grona - jak to ładnie określił był Marouder - intelektualistów
      drugiego (a może nawet i czwartego) sortu, za to obiegu (obecnie) jak za PRLu,
      pierwszego, rzuciła mnie się na to bielmem pokryte oko ww. komediantka.
      Pomijając, że na imię ma inaczej, niż Jędrusik, pojęcia zielonego nie miałem, że
      to bereciara moherowa. Nie, żebym Ją jakoś specjalnie cenił, uroda porównywalna
      z Dałkowską i wymienioną na liście Krupą, umiejętności aktorskie - permanentny
      Oscar za czwartoplanową rolę żeńską (szkoda, że dramaturgia nie przewiduje posad
      halabardniczek), okolice Jandy, ale przytkało mnie zlekka, jak się ta zaraza
      "wolnej myśli" made in Toruń rozpełzła i galopuje przez prowincjonalne teatry.
      • marouder A czyz madame Labonarska nie grala w filmie... 26.07.07, 02:03
        .."Aktorzy Prowincjonalni" poczatkujacej Agnieszki Niederland?

        jaceq napisał:

        ale przytkało mnie zlekka, jak się ta zaraza
        > "wolnej myśli" made in Toruń rozpełzła i galopuje przez prowincjonalne teatry.
        >
        • jaceq Re: A czyz madame Labonarska nie grala w filmie.. 27.07.07, 00:47
          Zgadza się i chyba nawet (na pewno nie obejrzałem więcej, niż jeden raz) nie
          była to taka tragiczna rola, więc halabardę proszę zwrócić ze stanu, Mme.
          Łabonarska.

          Cenię sobie jednak aktorów "galopujących przez teatry na prowincji". Wystarczy
          wspomnieć białostocki Wierszalin. To obecnie jedna z niewielu ostoi tzw.
          wolności. Więc wypada mi odszczekać. I poczekać, czy tej "ostoi" nie zechce
          przechwycić Ojczym Dyrektor, wszak radyjo ma, telewizyję ma, Nazzi Dziennik ma,
          rząd ma (miał do niedawna - ale okazało się, że w rządzie oszustem kręci
          czarownica), nawet wtyki w Watykanie (patrz ten Tobin, zajęczą skórką podszyty
          "a tylko cicho, tylko cicho, tylko cicho...") ma. Czegóż więcej chcieć? Chyba
          tylko że zdobędzie banki szwajcarskie i uruchomi tam oscylator (na Stocznię,
          panie, na Kolebkie, taka jej mać!). A moherowe babki będą robić tytuły
          profesorskie jakości mniej-więcej tytułu księdza Bartnika, albo grać główne role
          w "Politykach prowincjonalnych". Ale to - miejmy nadzieję - będę oglądał już z
          wyżyn kolejki do konsulatu św. Piotra w Dolinie Jozafata.
          • marouder Re: A czyz madame Labonarska nie grala w filmie.. 27.07.07, 01:17
            Obrazka, jaki pojawil mi sie przed oczami po przeczytaniu twojego postu nie
            chcialbym ogladac nawet ze wzmiankowanej przez ciebie Doliny..ale coz, wiele
            uczelni, w tym szczegolnie mam na uwadze KUL, pootwieralo swego czasu dziwne
            przybudowki, aby prawicowi "politycy" roznych szczebli mogli "uzupelnic
            wyksztalcenieuncertain

            ...Wiec obraz doktoryzujacego sie z virginistyki stosowanej Mohaira, wcale nie
            jest tak absurdalny, co stwierdzam z przykroscia.
      • wikul Iluż moherowych popaprańców gotowych do ... 26.07.07, 02:18
        ...włazidupstwa rydzykowego.

        A ja na liście "moherowych intelektualistów" dostrzegłem jegomoscia dobrodzieja
        wystepujacego jako - ks.Stanisław Pawlaczek, przewodniczący Stowarzyszenia "Pro
        Cultura Catholica", piastującego również wiele innych funkcji w jednej z
        Wrocławskich parafii z której nie moge wydębić ważnego dla mnie dokumentu.
        Osobista korespondencja z tym leniem i krętaczem nic nie dała.
      • dachs Slawa ma rozne oblicza :))) 26.07.07, 07:34
        Tojakas duza gwiazda musi byc ta Łabonarska. Chcialem zobaczyc jak wyglada i oto
        co mi Google na to haslo wyrzucil:
        images.google.de/images?svnum=10&um=1&rls=GGGL%2CGGGL%3A2006-42%2CGGGL%3Ade&q=Kalina+%C5%81abonarska&btnG=Bilder-Suche
        • haszysta _Doleciałem do końca...uzywając lupy..i..do d.../y 26.07.07, 08:25
          • haszysta używając lupy..i..do du/y ->yes link do znaczków 26.07.07, 08:27
            images.google.de/images?q=Kalina+%C5%
            81abonarska&ndsp=20&svnum=10&um=1&hl=pl&rls=GGGL,GGGL:2006-
            42,GGGL:de&start=180&sa=N&filter=0
        • wikul Re: Slawa ma rozne oblicza :))) 26.07.07, 17:17
          dachs napisał:

          > Tojakas duza gwiazda musi byc ta Łabonarska. Chcialem zobaczyc jak wyglada i
          ot
          > o
          > co mi Google na to haslo wyrzucil:
          > images.google.de/images?svnum=10&um=1&rls=GGGL%2CGGGL%3A2006-42%2CGGGL%3Ade&q=Kalina+%C5%81abonarska&btnG=Bilder-Suche


          A ja w końcu znalazłem. Ale bez moherowego berecika.
          www.filmpolski.pl/fp/index.php/143072
    • cs137 Re: __________________iluż popaprańców___________ 26.07.07, 09:48
      hasz0 napisał:

      > List otwarty do Ojca Generała Josepha Tobina:

      ......
      > - prof. dr hab. Rafał Broda
      > - prof. dr hab. Jerzy Robert Nowak
      .......

      O, kurcze! Rafałek Broda po sąsiedzku z JRN na liście sygnatariuszy!

      Znam człowieka jeszcze z Dubnej, gdzie niejedna flaszke razem obalaliśmy.

      Najlepszy dowód, ze pobyt w ZSRR wcale nie musiał czlowieka przekabacić na
      sowieckie kopyto - jak to niektórzy utrzymują.
      • szach0 __________________iluż popaprańców___________ 26.07.07, 09:53
        Życiorys i sylwetka Rafała Brody
        Ja, Rafał Jan Broda, syn Jana Pawła i Barbary Eryki z d. Richter, urodziłem się
        19 stycznia 1944 roku w Cieszynie i zostałem ochrzczony tamże, w parafii Św.
        Marii Magdaleny. Wraz z trojga rodzeństwem wyrastałem w rodzinie
        inteligenckiej, w atmosferze miłości do Ojczyzny, a także posłuszeństwa Bogu i
        Kościołowi. Przez okres siedmiu lat mieszkałem wraz z rodzicami w Bielsku-
        Białej, gdzie od 1950 uczęszczałem do szkoły podstawowej i służyłem przez sześć
        lat jako ministrant w parafii św. Mikołaja. Po powrocie do rodzinnego Cieszyna
        w 1956 roku, ukończyłem szkołę podstawową i rozpocząłem naukę w Liceum
        Ogólnokształcącym im. M.Kopernika, uwieńczoną bardzo dobrymi wynikami na
        świadectwie dojrzałości w 1961 roku. W tym samym roku rozpocząłem studia fizyki
        na wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Jagiellońskiego w
        Krakowie. Od tej pory trwale jestem związany z Krakowem, choć niezmiennie
        pozostaję dumny ze swojego cieszyńskiego rodowodu i utrzymuję rodzinne kontakty
        z piastowskim grodem Cieszynem.

        W pięcioletnim okresie studiów mieszkałem w Domu Studenckim "Żaczek", w którym
        wówczas koncentrowała się aktywność życia studenckiego Krakowa. Byłem
        szeregowym członkiem Zrzeszenia Studentów Polskich, gdzie wraz z grupą kolegów
        realizowałem swoje zamiłowania turystyczne. Przez sześć lat byłem także
        członkiem Krakowskiego Chóru Akademickiego, pełniąc obowiązki wice-prezesa w
        jubileuszowym dla Uniwersytetu i dla Chóru roku 1964. Studia ukończyłem w 1966
        roku, uzyskując tytuł magistra nauk matematyczno-przyrodniczych. Zgodnie z
        wybraną specjalizacją w fizyce jądrowej w 1966 roku rozpocząłem pracę w
        Instytucie Fizyki Jądrowej w Krakowie kierowanym wówczas przez jego
        charyzmatycznego założyciela, wielkiego polskiego fizyka i wychowawcę - Prof.
        Henryka Niewodniczańskiego. Do dzisiaj zatrudniony jestem w tym samym
        Instytucie, którego renoma i oryginalny wkład w badania w dziedzinie fizyki
        jądrowej doceniane są w licznych zagranicznych środowiskach naukowych.

        W związku z oczywistymi potrzebami zawodowymi wielokrotnie przebywałem na
        długich pobytach w ośrodkach zagranicznych. Już w 1968 roku wyjechałem na
        trzyletni okres do Zjednoczonego Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej k/Moskwy,
        gdzie prowadziłem badania w kilkuosobowej grupie krakowskich fizyków. Był to
        czas, gdy kontakty z zachodnim światem nauki dopiero się rozpoczynały, a dla
        fizyków polskich instytut w Dubnej, utrzymywany także z polskich składek
        członkowskich, był naturalnym miejscem realizacji badań w dziedzinie fizyki
        jądrowej. Okres pobytu w Rosji był dla mnie ważnym doświadczeniem, nie tylko w
        pracy zawodowej, ale także w rozpoznawaniu kraju gospodarzy w warunkach
        względnej niezależności. Trzy wysokogórskie wyprawy i intensywne zwiedzanie
        południowo-azjatyckich republik ówczesnego ZSRR , także republik kaukaskich
        pozostały dla mnie źródłem niezatartych wrażeń i ważnych obserwacji. Podczas
        pobytu w Dubnej zawarłem w 1970 roku związek małżeński z Olgą Budiańską -
        narodowości ukraińskiej z polskimi przodkami ze strony ojca. Małżeństwo to trwa
        w harmonijnym współżyciu już 30 lat i zaowocowało dwójką dzisiaj dorosłych już
        dzieci. Żona wraz z dziećmi towarzyszyła mi we wszystkich długich wyjazdach, od
        dawna zrezygnowała z pracy poświęcając się całkowicie dobru rodziny, już od
        dawna jest obywatelką Polski.

        Po powrocie do Krakowa w 1971 roku obroniłem pracę doktorską na Uniwersytecie
        Jagiellońskim i w rok później wyjechałem na blisko dwuletni okres do Instytutu
        Nielsa Bohra w Kopenhadze jako stypendysta Międzynarodowej Agencji Energii
        Atomowej. Pobyt w Danii, w instytucie, który w owym czasie był Mekką dla
        fizyków jądrowych, miał zasadnicze znaczenie w mojej karierze naukowej. Wyniki
        badawcze uzyskane w tym czasie otwarły mi szerokie kontakty z międzynarodowym
        światem nauki, które zawsze starałem się wykorzystać dla promocji macierzystego
        instytutu i rozwijania współpracy z różnymi ośrodkami zagranicznymi. Tak
        zapoczątkowałem niezwykle owocną i wieloletnią współpracę z Instytutem Fizyki
        Jądrowej KFA w Juelich w Niemczech, gdzie przebywałem na dwuletnich pobytach w
        latach 1977-79 i 1989-91, a także z Purdue University w West Lafayette w stanie
        Indiana i z Argonne National Laboratory koło Chicago w Stanach Zjednoczonych, z
        którymi, po długim pobycie w latach 1982-84, do dzisiaj utrzymuję stałą
        współpracę realizowaną w krótszych, corocznych pobytach. Stała współpraca grupy
        fizyków, którą kieruje w IFJ Kraków, obejmuje także wiele innych renomowanych
        ośrodków zagranicznych np. INFN Legnaro k/Padwy we Włoszech, CRN Strasbourg we
        Francji, czy Uniwersytetu Jyvaskyla w Finlandii. Wyniki moich badań naukowych
        zaowocowały uzyskaniem habilitacji w roku 1981 i tytułu profesora w roku 1991.
        Jestem współautorem około 200 oryginalnych prac naukowych publikowanych w
        najważniejszych dla fizyki jądrowej zagranicznych czasopismach. Jestem
        wieloletnim członkiem Rady Naukowej IFJ, członkiem wielu specjalistycznych
        Komitetów Naukowych, Polskiego i Amerykańskiego Towarzystwa Fizycznego, a także
        wielokrotnym głównym organizatorem, dobrze znanych w świecie naukowym,
        konferencji fizyki jądrowej w Zakopanem. Dzisiaj w dalszym ciągu realizuję
        intensywną działalność naukową w podstawowych badaniach struktury jądra
        atomowego, a oryginalne wyniki osiągnięte w tych badaniach prezentuję na
        ważnych konferencjach międzynarodowych, na które jestem od wielu lat zapraszany
        jako wykładowca lub wybierany w skład komitetów doradczych. Zawsze z dumą
        podkreślałem swoją polskość i mimo wielu ofert zatrudnienia na stałe w innych
        krajach, z radością po każdym pobycie wracałem do Polski i do macierzystego
        instytutu w Krakowie.

        Obok działalności naukowej moją ważną pasją jest zainteresowanie sprawami
        publicznymi i polityką. Względna niezależność kariery naukowej od nacisków
        politycznych stwarzała w środowisku fizyków w czasach PRL wyjątkowy komfort
        wolności, a wyjazdy zagraniczne dawały także pewną niezależność materialną.
        Demonstrowanie niezależnych i krytycznych poglądów wobec otaczającej go
        rzeczywistości uważałem za swój obowiązek, ale kierując się poczuciem realizmu
        dostosowywałem każdorazowo swoje działanie do sytuacji. Po wydarzeniach w 1980
        roku wstąpiłem do Solidarności, choć organizację tę traktowałem wyłącznie jako
        antykomunistyczny ruch społeczny i zapowiedziałem swoje wystąpienie, gdy NSZZ
        stanie się czystym związkiem zawodowym; funkcję takiego związku w instytucie
        naukowym uznaję za zbędną - wystąpiłem z NSZZ Solidarność po przemianach 1989
        roku. Nie byłem działaczem Solidarności, ani członkiem jakiejkolwiek partii
        politycznej, chociaż przez pewien czas uczestniczyłem w działalności Ruchu dla
        Rzeczpospolitej, gdy arbitralnie uznano wszystkich, którzy deklaratywnie
        wsparli J.Olszewskiego po obaleniu jego rządu, za członków tego Ruchu. Zawsze
        działałem indywidualnie, ponieważ jedynie taką działalność mogłem pogodzić z
        pracą naukową, a jednocześnie uważałem, że tak mogę się najlepiej przyczynić do
        pozytywnych zmian w Polsce. Reagując na różne sytuacje pisałem wiele listów do
        instytucji i osób publicznych, a także artykuły i polemiki drukowane w
        dostępnych czasopismach. Nie oczekiwałem wielkiej skuteczności takich działań,
        choć często dziwiła mnie zbieżność czasowa niektórych skutków z moim pisaniem.
        Np. w 1982 roku napisałem list do przewodniczącego Radio-Komitetu Władysława
        Lorenca - który trzy tygodnie później ustąpił ze stanowiska, w 1990
        opublikowałem list otwarty do B.Geremka domagając się jego ustąpienia z
        przewodniczenia OKP - ok. miesiąca później B.G. został odwołany.

        Pomimo swej jawnie demonstrowanej wrogości do PRL-owskiego systemu w zasadzie
        nie byłem represjonowany. Rutynowe "rozmowy" w związku z wyjazdami
        zagranicznymi, czy przesłuchanie w maju 1982 roku w znanym gmachu przy ul.
        Mog
        • szach0 Re: __________________iluż popaprańców__________ 26.07.07, 09:55
          .. Mogilskiej w Krakowie, nie sprawiły mi szczególnych kłopotów. Niewielkie
          opóźnienia w uzyskaniu stanowisk docenta i profesora nie mogły być powodem do
          zmartwienia. Trochę bardziej dokuczliwe dla mojej działalności naukowej było
          wstrzymanie paszportu na okres blisko trzech lat, które nastąpiło po
          wystosowaniu przeze mnie w 1985 roku ostrego listu do Gen.W.Jaruzelskiego.
          Szeroka korespondencja z MSW i z najwyższymi władzami PRL jaką wtedy rozwinąłem
          doprowadziła do wygrania tej prywatnej potyczki jeszcze w 1988 roku, na długo
          przed farsą "okrągłego stołu". Podczas trzyletniego okresu przymusowego pobytu
          w Kraju, w 1986 roku zdarzył się Czarnobyl. Wykorzystałem ten czas na
          wszechstronne badania związane ze skutkami tej katastrofy, a uzyskane wyniki,
          ich społeczna użyteczność i popularyzatorskie wykłady wygłaszane w różnych
          środowiskach, były dla mnie źródłem szczególnej satysfakcji.

          Po przemianach w 1989 roku z niepokojem obserwowałem kolejne wydarzenia
          zachodzące na polskiej scenie publicznej i niekorzystny dla Polski bieg
          wypadków. Nigdy nie miałem złudzeń co do negatywnej roli uczestników
          obrad "okrągłego stołu" w tworzeniu dzisiejszej sytuacji Polski. Wraz z wieloma
          obserwatorami życia politycznego budziłem w sobie kolejne nadzieje, wspierając
          pierwszą prezydenturę Lecha Wałęsy, a później rząd Jana Olszewskiego, by
          wyciągać wnioski z dotkliwie przeżywanych szybko następujących rozczarowań.
          Mocna obecność zwolenników Unii Wolności w strukturach Akcji Wyborczej
          Solidarność od początku likwidowała wszelkie złudzenia i nigdy nie wiązałem
          nadziei dla Polski z sukcesem tej formacji. Prawdziwe zjednoczenie sił
          patriotycznych uznałem za nadrzędny cel wszelkich oddolnych działań. Z tym
          przekonaniem uczestniczyłem w tworzeniu Klubu "Myśl dla Polski", który od roku
          1997 integruje patriotyczne środowiska inteligencji i publicznie wyraża opinie
          środowiska w ważnych dla Polski sprawach. Jako Przewodniczący Rady Klubu
          współorganizowałem cykl debat "Dokąd zmierzasz Polsko?", które zgromadziły
          liczne grono naukowców i ludzi kultury zatroskanych biegiem spraw w Polsce.
          Jestem jednym z głównych autorów raportu na temat dzisiejszej sytuacji Polski,
          który był owocem tych debat. Publikacja ta stała się faktem politycznym, pomimo
          kompletnego przemilczenia tego dokumentu przez polityków odpowiedzialnych za
          złą sytuację Polski. Dzisiaj, w dalszym ciągu jednoczenie patriotycznych sił
          narodu wokół jednolitej struktury politycznej uznaję za dziejową konieczność,
          której zaniedbanie musi nieuchronnie prowadzić do kolejnych klęsk. Mocno wierzę
          w zrozumienie tej racji przez wszystkich polityków, którzy z troską myślą o
          Polsce i zdają sobie sprawę z odpowiedzialności przed Bogiem, Narodem i
          Historią.

          [Rafał Broda]
          • szach0 __Czernobyl, Gieremek,Olszewski lekko się różnicie 26.07.07, 10:00
            Podczas trzyletniego okresu przymusowego pobytu
            w Kraju, w 1986 roku zdarzył się Czarnobyl. Wykorzystałem ten czas na
            wszechstronne badania związane ze skutkami tej katastrofy, a uzyskane wyniki,
            ich społeczna użyteczność i popularyzatorskie wykłady wygłaszane w różnych
            środowiskach, były dla mnie źródłem szczególnej satysfakcji.

            Po przemianach w 1989 roku z niepokojem obserwowałem kolejne wydarzenia
            zachodzące na polskiej scenie publicznej i niekorzystny dla Polski bieg
            wypadków. Nigdy nie miałem złudzeń co do negatywnej roli uczestników
            obrad "okrągłego stołu" w tworzeniu dzisiejszej sytuacji Polski. Wraz z wieloma
            obserwatorami życia politycznego budziłem w sobie kolejne nadzieje, wspierając
            pierwszą prezydenturę Lecha Wałęsy, a później rząd Jana Olszewskiego, by
            wyciągać wnioski z dotkliwie przeżywanych szybko następujących rozczarowań.
            Mocna obecność zwolenników Unii Wolności w strukturach Akcji Wyborczej
            Solidarność od początku likwidowała wszelkie złudzenia i nigdy nie wiązałem
            nadziei dla Polski z sukcesem tej formacji.
            • wikul Re: __Czernobyl, Gieremek,Olszewski lekko się róż 26.07.07, 17:08
              Rzeczywiście rzadki popapraniec. W PRL-u było mu dobrze, dopiero przemiany
              w 1989 r. go przeraziły do tego stopnia że zdymisionował Geremka. I jak całe to
              towarzystwo nabrał wówczas odwagi. Szkoda że wcześniej stać go było tylko na
              działalność w ZSP.
              Ceesie z kim ty sie zadawałeś.
              • cs137 Re: __Czernobyl, Gieremek,Olszewski lekko się róż 26.07.07, 20:55
                wikul napisał:

                > Ceesie z kim ty sie zadawałeś.


                To sympatyczny facet i świetny fizyk, ten Rafał. Aczkolwiek straszny
                "katotaliban" i jeden z tych, którzy natychmiast krzyczą "Targowica!" i
                "Zdrada narodowa!", jesli tylko ma się odmienna od nich opinie w sprawach
                dotyczących Polski - nawet, jesli chodzi o zupełne drobiazgi. Więc z Haszem by
                prawdopodobnie natychmiast osiągneli doskonałą platformę porozumienia.

                Ale innym radziłbym unikać dyskusji z Rafałem na tematy polityczne, ze wzgledu
                na ten jego radykalizm.

                Rafał z Olgą tworzyli piekną parę - pewnie do dziś tworzą, ale ja ich ostatni
                raz widziałem na Sylwestrowo-noworocznej balandze 1983/84 (w West Lafayette,
                gdzie znajduje sie Purdue University), czyli to juz 23 lata, wiec nie wiem na
                pewno. Olga miała fenomenalny głos i jako Ukrainka potrafiła go wykorzystywać,
                ze aż ha!, akompaniując sobie na pianinie.
                • hasz0 _jaki radykalizm? nawet ideolog nazywa was gapiami 26.07.07, 21:57
                  Fajnie się ironizuje, wyszydza z przymykając oko na to co spotyka drugiego...

                  Gapie w świecie globalnych zależności
                  Zygmunt Bauman
                  Fragment z książki "Społeczeństwo w stanie oblężenia"

                  Psycholog Petruska Clarkson proponuje prostą zdroworozsądkową
                  definicję "gapia": "Gapiem określa się osobę, która nie jest aktywnie
                  zaangażowana w sytuację, w której ktoś inny potrzebuje pomocy." Autorka podaje
                  przykłady dla wyjaśnienia: "Być gapiem, to być świadkiem rasistowskich,
                  misoginicznych lub homofobicznych żartów bez wyrażenia sprzeciwu. Inne
                  przykłady takiego zachowania to pozwolić pijanemu przyjacielowi zasiąść za
                  kierownicą, lub nie pomóc koledze, który padł ofiarą stresu, zmęczenia lub
                  uzależnienia."

                  Opowiadanie obraźliwych dowcipów jest świadomym aktem opowiadającego, podobnie
                  jak decyzja o prowadzeniu samochodu pod wpływem alkoholu. Osoba, która
                  postępuje w ten sposób jest sama sobie winna. "Gapie" nie są odpowiedzialni za
                  wybory podejmowane przez innych na ich oczach, a tym bardziej za łańcuch złych
                  decyzji z przeszłości, które mogą kogoś postawić w sytuacji, gdzie nie ma
                  dobrych wyborów. Gapie nie są "naprawdę" odpowiedzialni za okropieństwa,
                  których są świadkami. Nie ponoszą winy. Ale, zdaniem Clarkson, niewinność nie
                  jest wytłumaczeniem dla bierności i odmowy ruszenia palcem, by komuś pomóc. (To
                  właśnie bierność jest grzechem gapia.) Argument o braku odpowiedzialności gapia
                  jest bardzo często używany jako wymówka, wytłumaczenie i dowód prawości.


                  Warto jednak zauważyć, że zakres odpowiedzialności gapia, a zatem stopień jego
                  niewinności rzadko jest czarno-białą kwestią. W większości przypadków jest to
                  kwestia wzbudzająca niekończącą się polemikę. Powiązania przyczynowo-skutkowe
                  można konstruować na szereg różnych sposobów. Ocena istotności danego czynnika,
                  lub określonego działania (lub jego braku) jest zawsze decyzją oceniającego.
                  ######################
                  "Podobnie błyskawiczną karierę naukową zrobił Zygmunt Bauman, w czasie wojny
                  inspektor milicji w Moskwie, później w Polsce oficer "wojska ubeckiego", jak
                  nazywano Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Doszedł tam do rangi majora.
                  Zwolniony z KBW w 1953 r., przeszedł do nauki. Zrobił karierę jako profesor
                  socjologii."

                  www.naszawitryna.pl/jedwabne_1023.html


                  • pan.scan Zadziwiające podobieństwa 26.07.07, 22:07
                    Z NKWD do Radia Maryja

                    Jeden chwalił się walką w szeregach NKWD, drugi, zgodnie ze wskazówkami
                    propagandy, ostro potępiał antykomunistycznych biskupów. Inni wychwalali
                    dyktaturę proletariatu i marksizm.

                    Kim są najwierniejsi pretorianie ojca Rydzyka?

                    Prof. Edward Prus ze stowarzyszenia Nasza Przyszłość – Polska znany jest z
                    publikacji na temat rzezi Polaków dokonywanych przez Ukraińców. Prus to człowiek
                    o dwóch życiorysach. W PRL zapewniał, że w latach 40. walczył z Ukraińcami w
                    szeregach wywiadu NKWD i w sowieckich „istriebitielnych batalionach”, zwanych
                    szwadronami śmierci.

                    Po 1989 roku dowodził, że bił UPA, będąc członkiem Szarych Szeregów. Pytany o
                    konkretne walki wskazywał miejsca, gdzie Szare Szeregi nigdy nie działały.

                    Nowa siła na arenie dziejowej

                    Prof. Stanisław Borkacki, ekonomista z Krakowa, jeden z założycieli Odrodzenia
                    Polski, to autor podręcznika ekonomii politycznej z czasów PRL. „Najpierw więc
                    masy pracujące muszą obalić panowanie burżuazji i zdobyć władzę, a dopiero potem
                    przystąpić do budowy podstaw gospodarki socjalistycznej” – objaśniał zasady
                    ekonomii politycznej socjalizmu.

                    Ksiądz Bartnik – katolik koncesjonowany

                    Do założycieli Ruchu Społecznego Odrodzenie Polski należy ksiądz Czesław
                    Bartnik, krytyk Ameryki, NATO oraz „ateizmu politycznego”, propagowanego przez
                    lewicowe i liberalne ugrupowania. Jest profesorem KUL, autorem wielu prac
                    teologicznych. Pisał także o Janie Pawle II i Prymasie Wyszyńskim.

                    W PRL należał do ideologów Chrześcijańskiego Stowarzyszenia Społecznego (które w
                    1989 r. zmieniło nazwę na Unię Chrześcijańsko-Społeczną). Było to jedno z
                    koncesjonowanych przez władze stowarzyszeń katolickich, mających swych posłów
                    sejmie. ChSS poparło stan wojenny, weszło w skład PRON.

                    Bartnik występował na imprezach ChSS, publikował na łamach organu stowarzyszenia
                    – „Tygodnika Polskiego”.

                    Gdy na początku lat 80. tygodnik apelował do chrześcijan o udział w procesie
                    odnowy i w wyborach do rad narodowych, ksiądz Bartnik pisał w filozoficznym
                    tonie: „Chrześcijanie winni kroczyć na czele budowniczych świata tworzących
                    rodzinę ludzką, urządzających nowe społeczeństwa. Nie ma tu miejsca na izolacje
                    i podziały” („Człowiek, materia, kosmos”, „Tygodnik Polski” nr 17(76) z
                    22.04.1984 r.).

                    Nowak – wróg kardynała

                    Bodaj najbardziej zaskakujące, jak na ideologa Radia Maryja, poglądy głosił
                    Jerzy Robert Nowak, założyciel Ruchu Społecznego Odrodzenie Polski, były członek
                    władz Stronnictwa Demokratycznego i pracownik ambasady PRL na Węgrzech. W
                    przeszłości atakował niektórych duchownych za ich antykomunizm, pochwalał
                    natomiast zachodnich księży postępowych, którzy w komunistach widzieli sojuszników.

                    Jeszcze w 1988 r. pisząc o węgierskim powstaniu z 1956 r. ostro krytykował
                    kardynała Mindszentyego. Powodem był nieprzejednany antykomunizm duchownego.
                    Nowak pisał: „Szczególnie jaskrawym przejawem braku rozsądku politycznego i
                    nieprzejednania Mindszentyego było przemówienie wygłoszone przez niego w radiu 3
                    listopada 1956 r. Przemówienie cechowała arogancja i zadufanie. Mindszenty
                    wyraźnie dystansował się od legalnego rządu Nagya” („Węgry. Burzliwe lata
                    1953-1956”, Almapress-Studencka Oficyna Wydawnicza ZSP, Warszawa 1988).

                    Nowak wspominał tez o „trudnościach” polityki Węgierskiej Socjalistycznej Partii
                    Robotniczej – konieczności zawieszenia Węgierskiego Związku Pisarzy i innych
                    stowarzyszeń twórczych i skazaniu w 1959 roku kilku pisarzy na kary więzienia.

                    całość, o Brodzie również:
                    wiadomosci.onet.pl/1217824,720,1,kioskart.html?drukuj=1

                    Haszysta przepisał:
                    "Podobnie błyskawiczną karierę naukową zrobił Zygmunt Bauman, w czasie wojny
                    inspektor milicji w Moskwie, później w Polsce oficer "wojska ubeckiego", jak
                    nazywano Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Doszedł tam do rangi majora.
                    Zwolniony z KBW w 1953 r., przeszedł do nauki. Zrobił karierę jako profesor
                    socjologii."
                    • hasz0 mścisz się na nim za to? co złego zrobił? 26.07.07, 22:52
                      wszystko to działo się po ponad półtora roku trwającej okupacji sowieckiej, w
                      czasie której okrutnie zdziesiątkowano elity Jedwabnego i całego regionu
                      jedwabińskiego, aresztując, mordując i deportując na Syberię dziesiątki
                      najbardziej patriotycznych, ofiarnych, a zarazem najbardziej wykształconych
                      tamtejszych Polaków. Częstokroć Polacy byli aresztowani na podstawie donosów
                      swych żydowskich sąsiadów, którzy niejednokrotnie aktywnie uczestniczyli w
                      aresztowaniach lub deportacjach polskich patriotów z Jedwabnego i okolic.
                      Według autorów tekstu dla KAI - B. Łozińskiego i A. Petrowicz-Wasilewicz, w
                      aresztowaniu miejscowego bohaterskiego ks. Mariana Szumowskiego "uczestniczył
                      również miejscowy Żyd, współpracujący z NKWD" (wg Życia z 3-4 marca 2001).

                      Szczególnie mało znany - jak dotąd jest fakt, że Jedwabne i region jedwabiński
                      padły ofiarą wyjątkowo okrutnych sowieckich represji, płacąc nader wysoką cenę
                      za niebywale ofiarny, pełen poświęcenia opór przeciwko sowieckim okupantom.
                      Oszczerczy żurnaliści, wydając pochopny wyrok na ogół mieszkańców Jedwabnego,
                      starannie przemilczeli ( najczęściej z totalnej ignorancji) wszystko to, z
                      czego jedwabnianie mogą być prawdziwie dumni. A przede wszystkim fakt, że
                      właśnie Jedwabne i cały region jedwabiński mają prawo stać się symbolem
                      najbardziej heroicznego oporu przeciwko Sowietom w czasie pierwszej okupacji
                      sowieckiej w latch 1939-41. Według znanego badacza tej problematyki - dr. hab.
                      Krzysztofa Jasiewicza: "Z dokumentów NKWD, znajdujących się w Mińsku, wynika,
                      że w okolicach Jedwabnego polskie podziemie liczyło 1500 osób (stanowi to 4%
                      Polaków w rejonie, nie licząc ich rodzin. (...) Czy nienawiść do systemu
                      sowieckiego, którego symbolem byli Żydzi, nie wyrażała swoiście pojętej postawy
                      patriotycznej? Nie dowiemy się tego z książki Grossa" (K. Jasiewicz: Sąsiedzi
                      niezbadani, Gazeta Wyborcza, 9-10 grudnia 2000). Konspiratorzy z regionu
                      Jedwabnego i okolic przechodzili do coraz aktywniejszych działań - organizowali
                      zamachy na sowieckich żołnierzy i milicjantów. Zabrano się też do likwidacji
                      najbardziej znienawidzonych kolaborantów z Sowietami.

                      Szczególnie głośny stał się zamach na skrajnie antypolskiego żydowskiego
                      kolaboranta z Wizny - Lejbę Gutowskiego, agenta NKWD. Gutowski od początku 1940
                      r. sprawował stanowisko zastępcy dyrektora szkoły w Wiznie i równocześnie
                      funkcję sekretarza komórki partyjnej WKP(b). Szczególne oburzenie wśród Polaków
                      wzbudził swym zachowaniem podczas manifestacji pierwszomajowej w 1940 r. Stojąc
                      wówczas na cokole zniszczonego pomnika POW, zawołał do spędzonych tam siłą
                      Polaków: "( ...) musicie raz na zawsze zapamiętać, że Polska nigdy nie wróci.
                      Wielki Związek Rad i my jesteśmy właścicielami tej ziemi" (cyt. za S.
                      Gawrychowski: Na placówce AK (1939-45), Warszawa - Łomża 1997, s. 64). A potem -
                      jak pisze Gawrychowski: "wznosili okrzyki 'Niech żyje Armia Czerwona', 'Niech
                      żyje wielki wódz - ojciec Stalin!'. Rosjanie wołali 'Hurra', Żydzi bili brawo,
                      a sponiewierani i bezsilni Polacy ze łzami i nienawiścią w oczach patrzali na
                      zdrajców i okupantów" ( Tamże). W czerwcu 1940 r. żołnierze polskiego podziemia
                      zastrzelili Lejbę Gutowskiego na drodze z Jedwabnego do Wizny. Historyk Piotr
                      Gontarczyk wspomniał również o innej akcji podziemia, podjętej w celu
                      odstraszenia kolaborantów. Dokonano jej w Rajgrodzie, wrzucając granaty do sali
                      domu kultury, w którym bawili się czerwonoarmiści i miejscowa młodzież
                      żydowska. Spowodowało to śmierć 4 osób i poranienie wielu innych. Szczególnie
                      głośnym wyczynem polskiego podziemia w regionie Jedwabnego stało się
                      zastrzelenie szefa miejscowego NKWD - Szewiełowa.

                      Coraz bardziej śmiałe akcje polskiego podziemia popchnęły Sowietów do
                      gwałtownego przeciwdziałania. 17 czerwca 1940 r. doszło do kolejnej wielkiej
                      fali aresztowań w regionie Jedwabnego (ich ofiarą padło ok. 70 osób). Pod
                      koniec czerwca 1940 r. Rosjanie rozpoczęli z zaskoczenia nagły atak na główną
                      bazę partyzantów na Uroczysku Kobielne. Doszło do zaciętej walki, która
                      zakończyła się całkowitym rozbiciem partyzantów, choć zginęło przy tym wielu
                      Rosjan. Jednym z najbardziej dramatycznych epizodów tej bitwy był bój o
                      gajówkę, bronioną bohatersko także przez dwie kobiety - żonę gajowego Wojsława
                      i Jadwigę Laudańską. Podczas gdy mężczyźni strzelali, obie kobiety rzucały
                      granaty przez okna, by nie dopuścić Sowietów do wnętrza domu. Laudańska zginęła
                      od kuli w serce, Wojsławowej pocisk rozerwał brzuch i męczyła się, mając
                      rozerwane jelita. Obie bohaterskie kobiety osierociły swe maleńkie córki.

                      Wraz z rozbiciem polskiej organizacji podziemnej, Sowieci zintensyfikowali
                      zmasowane okrutne represje wobec polskiej ludności Jedwabnego i okolic. Piszę o
                      tym szeroko w wydanej przed dwoma tygodniami książce 100 kłamstw J. T. Grossa,
                      stanowiącej wielokrotne rozszerzenie cyklu publikowanego wcześniej na łamach
                      Niedzieli. Profesor Tomasz Strzembosz tak pisał w tekście Uroczysko Kobielne
                      (Karta nr 5 z 1991 r.) o losach okrutnie represjonowanych za udział w
                      konspiracji antysowieckiej mieszkańców Jedwabnego i pobliskich
                      regionów: "Schylam nisko głowę przed tymi ludźmi, z których wielu to prawdziwi
                      męczennicy, walczący przez długie miesiące śledztwa już nie o życie, lecz o
                      zachowanie ludzkiej godności i ratowanie od więzienia nie wykrytych przez
                      oprawców kolegów. Z ich samotnym bohaterstwem mało co się może porównać.

                      • hasz0 Kim byłeś w PRL-u? Antykomunistą? /n 26.07.07, 22:54
                        • hasz0 ____________________Skutek jest winny przyczynie? 26.07.07, 22:59
                          Upadłeś na głowę!
                      • jaceq Re: mścisz się na nim za to? co złego zrobił? 27.07.07, 00:51
                        Trzeba przyznać, że zebrała się nielicha jaczejka tałatajstwa, z tytułami chyba
                        kupionymi na bazarze, na tej liście hańby. Jakże się cieszę, że nie ma mnie już
                        na liście "kolejno ooooodlicz! ta taaaaacę złóż!" kościoła jeszcze do nie dawna
                        zwanego powszechnym.
                  • cs137 Re:jaki radykalizm? Ano, taki oto mialem na mysli: 26.07.07, 23:49
                    Podaje za slownikiem Kopaliskiego, wersja on-line:

                    > radykalizm: krańcowość, skrajność poglądów, metod


                    Skrajnosc pogladow mialem na mysli.

                    Skrajnosc pogladow objawiajaca sie m. in. tym, ze kazdego, kto smie miec poglady
                    chociaz odrobine rozne od naszych, uwazamy od razu za wroga, odszczepienca,
                    wszetecznika, targowiczanina, zdrajce stanu.

                    Gdybysmy rozmawiali scisle w gronie elektronikow, to bym uzyl innego okreslenia
                    - mianowicie, "silnie PRZESTEROWANY w swoich pogladach".

                    Tak, jak wariuje wzmacniacz, ktoremu sie odlaczy ujemne sprzezenie zwrotne, tak
                    samo wariuja i ludzie, ktorym nie dostaje takowego sprzezenia.

                    (Nie wiem, wszakze, Haszu, czy jestes obeznany z powyzsza terminologia).

                    Niestety, to sa tez Twoje cechy, Haszu.
    • pan.scan Haszyście - "Jerzy Robert Nowak - bez retuszu 27.07.07, 07:08
      Jest najgłośniejszym publicystą Radia Maryja. (...) Jerzy Robert Nowak stał się
      już niemal sumieniem narodu, a przynajmniej jego prawicowej części. A jednak
      warto wiedzieć, że jeśli jest on sumieniem to wyjątkowo zbrukanym. (...)

      Życiorys spisany na nowo
      Na tej stronie można zapoznać się również z biografią autora. (...) Pomija ona
      bowiem niejako milczeniem prawie 50 lat jego życia, które spędził na wiernej
      służbie Polsce Ludowej. (...)
      "Niezłomny bojownik o polskość", "wybitny antykomunista", "sumienie polskich
      katolików i narodowców" w okresie PRL-u zajmował się także wierną służbą
      ówczesnym jego władcom. Był pracownikiem ambasady PRL na Węgrzech i
      podlegającego MSZ Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Obecnie
      każdy pracownik tych instytucji musi przejść szczegółową kontrolę odpowiednich
      służb. Trudno sobie wyobrazić, by wtedy było inaczej i by opozycjonista i
      prawdziwy antykomunista mógł mieć dostęp do ściśle strzeżonych tajemnic
      dyplomacji komunistycznej.

      Oczywiście można przyjąć, że Jerzy Robert Nowak doskonale się kamuflował. I
      jest to chyba najprawdziwsza wersja. Kamuflaż był tak dobry, że nikt - nawet on
      sam - nie wiedział jeszcze w czasach komunizmu, że w istocie jest
      niepodległościowcem i antykomunistą, a nie lojalnym aparatczykiem Polskiej
      Rzeczpospolitej Ludowej.

      (...) Szkoda tylko, że książkę tę napisał człowiek, który sam jeszcze w latach
      80-tych (gdy za działalność opozycyjną trafiało się najwyżej do więzienia, a
      nie skazywano na śmierć, a myślenie samodzielne było w zasadzie bezkarne)
      bronił, jako w sumie uczciwego człowieka zbrodniarza formatu równego Stalinowi
      (a kto wie, czy biorąc pod uwagę rozmiary kraju, w jakim rządził i szkody,
      jakie mu wyrządził nie większego), czyli dyktatora komunistycznej Albanii
      Envera Hodży. W opublikowanej wówczas pracy Nowak napisał: "niesłuszne wydają
      się sądy pomniejszające czy wręcz negujące intelektualne i polityczne zdolności
      Hodży".

      Hungarysta na usługach
      (..)Uważny czytelnik tych jego prac, gdy już otrząśnie się z zachwytów nad
      bogactwem bibliograficznych szczegółów, musi jednak zauważyć, że książki te
      pisane były na wyraźne zamówienie władz, albo - przynajmniej ze świadomością,
      że muszą być napisane tak, by podobały się komunistom.

      W opublikowanej w 1988 roku pracy "Węgry. Burzliwe lata 1953-1956", wydanej w
      wydawnictwie (sic!) Związku Studentów Polskich Almapress-Studencka Oficyna
      Wydawnicza ZSP, Nowak niezwykle ostro ocenił bohaterskiego węgierskiego
      kardynała Mindszentyego. Powód był niezwykle prosty: węgierski hierarcha w
      odróżnieniu od Nowaka był za czasów komunizmu anty-komunistą. (...) Jednym
      słowem kardynał Midszenty był dla Nowaka antykomunistycznym, nierozumiejącym
      historycznych konieczności, chorym z nienawiści człowiekiem, którego słusznie
      pozbyto się z Węgier.

      Jak na obecnego antykomunistę Nowak dość dziwnie ocenia "zasługi" Armii
      Czerwonej dla rozwoju Węgier. "Załamanie się horthystowskiej struktury państwa
      i wejście wojsk radzieckich stworzyło możliwość przeprowadzenia radykalnych
      zmian gospodarczych i społecznych niezbędnych dla zdrowego rozwoju kraju". A
      zatem, zdaniem Jerzego Roberta Nowaka - socjalizm czy wręcz komunizm jest
      zdrowym kierunkiem rozwoju kraju. (...)

      Równie interesujący jest język, jakim posługuje się autor. Ludzi, którzy
      walczyli o wolność Węgier, zwalczając wojska radzieckie oraz komunistów określa
      on "siłami ekstremistycznymi" czy wręcz "prawicowymi ekstremistami", zaś
      przywódcę jednego z oddziałów partyzanckich "typowym awanturnikiem i watażką".
      (...)

      Obrońca Kościoła
      W ostatnich latach Jerzy Robert Nowak chętnie broni też Kościoła wskazując na
      największe dla niego zagrożenia. Są nimi, jak to dowodzi autor w
      pracach: "Kościół a Rewolucja Francuska" oraz "Walka z Kościołem wczoraj i
      dziś" masoni, zwolennicy oświeceniowej wizji człowieka oraz rozmaici komuniści
      czy szerzej ludzie lewicy. (...)

      Oczywiście trudno się nie zgodzić z takimi wnioskami, ale... znowu powstaje
      pytanie, kto to mówi? Trzeba bowiem pamiętać, że jeszcze w 1969 roku Nowak w
      książce "Siły opozycyjne w Hiszpanii" otwarcie deklarował, że najlepszym
      przyjacielem chrześcijan są? komuniści. "Najbardziej optymistycznym świadectwem
      pod tym względem są znamienne słowa sekretarza generalnego Komunistycznej
      Partii Hiszpanii - Santiago Carrillo dla francuskiego "Le Figaro" (3 lutego
      1967 r.): <<My, komuniści hiszpańscy, uważamy, że sprzeczności dzielące
      katolików i siły lewicowe, które spowodowały tyle zła, są dziś
      przezwyciężane... W Hiszpanii naszymi najbardziej lojalnymi i najbardziej
      aktywnymi sojusznikami w walce o wolność i sprawiedliwość społeczną są
      katolicy>>" - pisał Nowak.(...)

      W spisie władz naczelnych wszystkich komunistycznych organizacji PRL-u aż do
      roku 1989, (..) J. R. Nowak figuruje, jako wybrany podczas XIV Kongresu SD
      sekretarz Centralnego Komitetu tej partii oraz członek prezydium Centralnego
      Komitetu. Jednym słowem, gdy większość ludzi uciekała od przybudówek
      partyjnych - Nowak właśnie wszedł do ich władz. Trzeba też wiedzieć, że XIV
      Kongres SD, który miał być próbą rozliczenia władz stronnictwa z okresu zbrodni
      komunizmu, jednak ostatecznie - jak przypomina prof. Antoni Czubiński w
      pracy "SD (1937-1989). Zarys dziejów" - "zachowano sojusz z PZPR i ZSL.
      Stronnictwo wzięło udział w wyborach do Sejmu i Senatu, w dniach 4 i 18 czerwca
      1989 roku, w ramach bloku koalicji rządzącej, licząc, że ten blok zachowa
      większość mandatów i utrzyma się przy władzy. Tymczasem głosowanie nie
      potwierdziło tych oczekiwań".(...)

      Kilka retorycznych pytań

      Panie profesorze, czy Pan już o tym zapomniał? Czy nie wstyd Panu ludzi, którzy
      budowali wolną Polskę mieszać z błotem, a samemu zgrabnie zapominać o własnej
      przeszłości? Czy nie wstyd Panu, że przez lata zakłamywał Pan historię Polski i
      świata? Jaką Pana obecni czytelnicy mają pewność, że teraz nie jest podobnie.
      Czy nie warto do swoich publikacji poświęconych "Życiorysom bez retuszu"
      dorzucić nie mniej interesującą pozycję pod tytułem "Jerzego Roberta Nowaka -
      autobiografia bez retuszu"?

      (...) Tylko samemu mając czyste sumienie można wystawiać laurki lub oceniać,
      kto jest a kto nie jest "prawdziwym Polakiem", "patriotą" czy "narodowcem".


      www.myslpolska.icenter.pl/index.php?menu=kraj&parStrona=25&nr=2003070918354

      Link, niestety nie jest już aktywny. Ojciec Manipulator pewnie zadziałał. Jest
      taki oto komunikat: Strona o podanym adresie została zablokowana.
      Autorem artykułu (2003)jest Tomasz Terlikowski, człowiek wielce zasłużony dla
      obecnego reżimu.
      • haszszachmat ___________NAkowo w Łeb!____________Haszysta! 27.07.07, 08:02
        Podłe to i niesprawiedliwe.
        Haniebne to i niegodne.

        To poraża sumienie sprawiedliwego i obraża uczucia przyzwoitego.
        Przeczy zdrowemu rosądkowi maluczkich i zohydza metody uczonego!

        Ale po kolei:

        Ja pokazuję cytatami i zwierzeniami osobistymi fakty!
        I je nazywam!

        Wy i wy - pokazujecie nieprawdziwe wnioski na tematy osób cytowanych i
        na mój! Bez pełnej znajomości danych!


        To tyle co do faktów!


        Teraz
        Przyczyna - Skutek:

        Ja reaguję na fałsz, na kłamstwo, na niesprawiedliwość, na potwarz
        na judzenie, na wyłudzanie, na niedotrzymanie obietnic, na antypolski syjonizm
        sterowany z NY i Los Angeles.

        To tak jak ze sprzężeniem zwrotnym, które nazywa się:

        _______"oddziaływaniem skutku na przyczynę"____________

        przyczyna to Wy i wy - i tak profesor fizyki powinien rozumieć stabilność

        k/1+k β

        Dla dodatniego sprzężenia zwrotnego stabilność wzmacniacza ulega zmniejszeniu w
        stosunku do stabilności wzmacniacza bez sprzężenia.

        Ponieważ Wy i wy generujecie oszczerstwa i wzmacniacie się nawzajem
        potakiwaniem a metodą "ad personam" likwidujecie tłumienie
        dążycie do niestabilności Polski i wzbudzacie się urojoną β i Zerem w
        mianowniku.

        Natomiast gdy mamy do czynienia z ujemnym sprzężeniem zwrotnym - za pomocą
        ujemnego sprzężenia zwrotnego z tłumieniem tych destabilizujących pobudzeń
        przez operator # - możemy poprawić stabilność układu Aquy i Polski.

        Jaki tam w Oregonie jest poziom nauczania?

        Dalej Polska po 1945 z 3 mln ofiar ludobójstwa dzierży 2 -miejsce na świecie
        pośród MEGA LUDOBÓJCÓW?
        AK była zbrodnicza a obozy nieprzypadkowo powstały w nazistowskiej Polsce?

        W Polsce czyli NIGDZIE? jak to napisał turysta "okazyjny" w złotych okularach?

        • haszszachmat _________Może R. Nowak mieć tu ripostę Syjonisto? 27.07.07, 08:10
          Perfidia Twa nie zna granic! Młodzi tylko uwierzą, że ktokolwiek, kto pisał nie
          musiał wplatac socjalistycznych durnych sloganów dla cenzury a sztuka to
          przemycanie prawdy i każdy Polak umiał czytac mdz wierszami

          pamietasz durny manipulatorze wiersz gdy zamieniło się parami linijki?

          - bo inaczej sie gniło albo gineło jak Popiełuszko, Zych i tysiace
          na jawną kontestację mogli sebie pozwolić skoligaceni rodzinnie!

          TYLE NIE RZOUMIESZ? a właściwie na 100% rozumiesz tylko
          kłamiesz, manupulujesz i judzisz - ja sie odnosze do tego jak manipulujesz
          pisząc Ty atakujesz osoby: mnie i Nowaka. Jest zasdnicza różnica?
          Nazwij się swą metodą!
          www.jerzyrobertnowak.com/ksiazki/na_przekor_skorpionom.htm
          Ulubioną metodą mego „wallenrodycznego” pisarstwa było przemycanie jak
          największej ilości informacji faktograficznych, niewygodnych dla rzeczników
          twardej władzy w PRL-u, pod zagranicznym „kostiumem” w tematyce węgierskiej czy
          hiszpańskiej. Nader typowe pod tym względem były moje dwie publikacje o
          Hiszpanii: wydana w 1969 r. w Polskim Instytucie Spraw Międzynarodowych
          stukilkudziesięciostronicowa książka: Siły opozycyjne w Hiszpanii. Geneza i
          rozwój nowej opozycji antyfrankistowskiej w latach 1962-1968 i książka
          Hiszpania po wojnie domowej (1939-1971) (Warszawa 1972). Obie książki zawierały
          bardzo szerokie rozdziały o hiszpańskiej opozycji studenckiej, robotniczej i
          kościelnej. To, co podawałem tam o postulatach i metodach działania różnych
          kręgów opozycji (studentów, intelektualistów, komisji robotniczych, duchownych,
          etc.) stanowiło swego rodzaju cichy zakamuflowany instruktaż do działania
          opozycyjnego w Polsce. Słyszałem, że niektórzy kserowali te właśnie rozdziały
          mojej książki po wyczerpaniu jej nakładu. Była to szczególnie udana
          forma „przemytu intelektualnego”.

          • marouder A ten, no, syjonizm sterowany z LA to ma na celu 27.07.07, 11:54
            ...zbudowanie rezerwowego panstwa Izrael na terenie Gor Swietokrzyskich?
            • haszysta Re: A ten, no, syjonizm sterowany z LA to ma na c 27.07.07, 12:04
              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=66570471&a=66570940
              • marouder Bardzo udatny utwor antypopulistyczny:) 27.07.07, 12:17
                Bardzo antyPiSdziackismile
                Lubie takie.
            • hasz0 _________________________________ __lubisz Scana?/n 27.07.07, 12:06
              • marouder Od lat lubie, pod paroma jego nickami, na roznych 27.07.07, 12:19
                ...forach.
                Scan zwykle jes bardzo dobrze przygotowany do rozmowy.
                A czemu pytasz Haszu?
                • hasz0 jednostronnie i milczy po wetknięciu mu w gardło 27.07.07, 13:01
                  celnej riposty...

                  To czym w komunie przechytrzali cenzure on durak wali w Nowaka...

                  Jak ostatni kretyn. Ale zamilkł na parę dni - jak zawsze!
                  Przygotowywuje siem!

                  Chyba, ze zmieni znowu atak - cyklicznie...
                  • marouder Wybacz, ale jestem tego samego zdania, co Scan 27.07.07, 13:06
                    ..odnosnie koncesjonowanych komuchow w typie Nowaka, czy innych skupionych wokol
                    Radyja.
                    Sprawami odklamania relacji polsko-zydowskich nalezy sie zajac.
                    Uwazam, ze powinny to zrobic osoby mlode, w zadnym razie nieumoczone w zaszlosci.
                  • dachs Re: jednostronnie i milczy po wetknięciu mu w gar 27.07.07, 13:22
                    hasz0 napisał:

                    > To czym w komunie przechytrzali cenzure on durak wali w Nowaka...

                    Komune mozna bylo przechytrzac, wstawiajac dla zmylenia rozne ideologiczne
                    banialuki i oslabiac ja, zajmujac wygodne stanowiska, ktore inaczej zajeli by
                    prawdziwi komunisci - przyklady Nowak, Lech Kaczynski.
                    Mozna tez bylo z nia walczyc, utrudniac jej zycie, wskazujac jej slabosci,
                    krytykowac, pociagac za soba innych i zajmowac w celach miejsca, ktore byc moze
                    zajeli by prawdziwi kryminalisci. Przyklady Komorowski, Niesiolowski, Kuron,
                    Michnik i - tak Haszu - tez przez komunistow wieziony Geremek.
                  • pan.scan Nie przesadzaj, Haszysto-kaczysto z tym moim 27.07.07, 13:30
                    zamilknięciem na Twe "celne riposty", które są niczym innym niż stekiem nie
                    trzymających sie kupy zbitek słownych i argumentów wyłącznie Tobie zrozumiałych.
                    Dla Twej wiadomości - oprócz forum są inne zajęcia, niektóre całkiem przyziemne.
                    No, ale Ty tego nie wiesz, przesiadując od rana do północka przed klawiaturą.

                    Do rzeczy, jeśli nie kojarzysz tej prostej zależności - skoro lubisz zaglądać
                    ludziom w rozporki i lustrować ich życiorysy, daję Ci na patelni to, czego nie
                    wiesz albo nie chcesz wiedzieć, a mianowicie informację o sqrwieniu Twych
                    dzisiejszych idoli. Bilans powinien być na zero.
                    Jasne?
        • cs137 Re: ___________NAkowo w Łeb!____________Haszysta! 27.07.07, 09:28
          haszszachmat napisał:

          > Jaki tam w Oregonie jest poziom nauczania?

          No chyba nienajgorszy... Jaki masz procesor w swoim kompie? Jeśli Intela, to
          najprawdopodobniej "made in Oregon".

          Powszechność użycia produktów Intela świadczy o tym, że firma ta cieszy się
          dużym poważaniem na świecie.

          A mój ostatni wypromowany doktorant gdzie dostał prace? Ano, w Intelu własnie.
          Czyli renomowana firma ma chyba nienajgorszy poglad na jakośc mojego nauczania, nie?
    • cs137 Re: Broda trochę mną wstrząsnął, muszę wyznać. 27.07.07, 09:59
      Ja bardzo krytycznie odnoszę sie do rządów PiS-u, ale też odnoszę się ze
      zrozumieniem do takich, którzy te rządy popierają. W mojej własnej rodzinie mam
      kilka takich osób, i są to osoby wysoko wykształcone. W czasie mojego niedawnego
      miesięcznego pobytu w Polsce miałem okazje z nimi poroznawaić i wymiana poglądów
      odbywała sie nader spokojnie, bez awantur. Nawet ich w pewnym momencie
      "podtrzymywałem na duchu". Bylismy akurat większą rodzinna grupa we Lwowie,
      kiedy dowiedzieliśmy sie o kryzysie w koalicji. Kuzyn, który popiera PiS,
      wyraźnie wpadł w przerażenie, że rząd PiS-owski upadnie. Ja go uspokajałem,
      żeby się nie bał - mówiułem, ze owszem, nawet życzyłbym sobie takiego obrotu
      spraw, ale niech on będzie spokojny: zaręczam mu bowiem, ze rząd JK nie tylko
      przetrwa obecny kryzys, ale przetrwa i do końca 4-letniej kadencji, a bardzo
      nawet jest prawdopodobne, że porządzi i przez kadencje następną (zobaczycie, że
      tak będzie! - jak powiadam, wcale mnie to nie zachwyca, ale tak, niestety, będzie!).

      Tak więc, jestem skłonny zrozumieć, ze osoby wykształcone i rozumne mogą
      popierać PiS. Jednak popieranie o. Rydzyka przez takie osoby to dla mnie wstrząs.

      Broda to niewątpliwie człowiek wysoko wykształcony i rozumny (bez rozumu nie
      mozna byc tak dobrym fizykiem, jakim on jest!).

      Rafał pisze w swoim zyciorysie o pobycie w Purdue University na początku lat
      80-tych. Ja też byłem pracownikiem tego uniwerku przez 3 1/2 roku poczynając od
      końca roku 1983. Wiec nasze okresy pobytu w Purdue sie "nałozyły", ten okres
      "nałozenia" wynosił ponad rok. W tym czasie w Polsce trwał stan wojenny, co
      sprzyjało częstym długim sesjom "nocnych rodaków rozmów". Oczywiście, wokól
      jakich spraw obracały sie te rozmowy, to nie musze wyjasniać... No i wtedy, jak
      dobrze pamietam, moje i Rafała poglądy cechowała daleko idąca zbiezność!

      No i z tego powodu trudno mi teraz zrozumieć, jak on mógł tak "zwekslować" i
      zrobic sie rydzykowcem?!!!

      No, ale jesli chodzi o poglądy, to dziwne zaiste rzeczy sie zadarzają. Zanam
      jeszcze dziwniejsze przypadki. Na przykład, ten pan, który mi dał wtedy pracę w
      Purdue, to duża sława
      • haszszachmat _____Profesor socjolog zbadał historię w Jedwabnem 27.07.07, 10:16
        od tego zaczęło się w 2001 moje tu pisanie.

        Scan nie pisze czy jest socjologiem.

        Z kolei ja nie mam bezkrytycznych sądów jak to mi tu przypisują...
        ani co Kościoła ani do PiS-u.

        I tym się różnię od wielu zafascynowanych antykościelną
        i antypisowską retoryką.

        Gdyby nie polaryzacja ( nie z mojej winy - mam swą godnośc jak prawie każdy...
        choć zacząłem ostro wątpić w nią u moich oponentów)
        napisałbym bym tu więcej krytyki na PiS niz na PO.

        Ale do teraz zakładam, ze to nieporadność, bo kiedy się mieli nauczyć?

        Byli maginalizowani potężną machiną i dlatego wszystkie siły
        skoncentrowali na służby i zabagnione posłuszne tym służbom prawo
        to się widzi i czuje...

        To wudzą jako priorytet a raeszta potem - tym bardziej, ze obiektywnie i
        szcęśliwie czy nie - idzie nie najgorzej!
        Bezrobocie spadło do 12,6% i dalej spada!

        Ja sie z nimi zgadzam bo WSZYSTKO POTWIERDZA że mieli rację!
        Od 1-szej sec! do Ostatniej!
        To nie są warunki dobre dla rządzenia w interesie Polski.

        To jakby wyrywać z korzeniami chwasty... odrywają się tylko co słabsze części
        a te mocne pod ziemią ani mru mru...
        a ręce całe pokaleczone...no qrva ...

        ale do rzeczy kupę spraw w gospodarce, w finansach, zdrowi ale i wpolityce
        zgaranicznej.

        Tyle tylko, ze po pierwiastku sądząc i rzekomym cichym poparciu państw
        widać co warte jest doświadczenie Saryusza i Sarjusza
        braci starszych...

        I dlatego myślę, ze byłoby na 100% gorzej.






        • haszszachmat A jawna zdrada to np. Gieremek.../n 27.07.07, 10:18
      • wikul Re: Broda trochę mną wstrząsnął, muszę wyznać. 27.07.07, 13:25
        cs137 napisał:

        > Broda to niewątpliwie człowiek wysoko wykształcony i rozumny (bez rozumu nie
        > mozna byc tak dobrym fizykiem, jakim on jest!).


        Wykształcony na pewno, to wiesz lepiej ode mnie. Czy rozumny ? Mam poważne
        watpliwosci. I nie chodzi o poglądy, inne poglądy należy szanować, chodzi o to
        czy rozumny wykształcony człowiek jest na tyle naiwny żeby wierzyć w czyste
        intencje Rydzyka, czy jest zimnym, dyspozycyjnym, wyrachowanym cynikiem w
        rodzaju Roberta Nowaka, czy Michalkiewicza którzy na zawołanie są gotowi na
        wszystko dla zaspokojenia żadzy władzy i wpływów ojca Grzyba.
        Czy rozumny człowiek może być aż tak naiwny ?
        • marouder Istnieje ciekawy aspekt.. 27.07.07, 13:28
          ...mianowicie dosc czesto wysokiemu poziomowi poznawczemu towarzyszy niedorozwoj
          w warstwie kompetencji spolecznych, co sie zazwyczaj tlumaczy jakas niedomoga
          osobowosci.
          • wikul Re: Istnieje ciekawy aspekt.. 27.07.07, 21:13
            marouder napisał:

            > .mianowicie dosc czesto wysokiemu poziomowi poznawczemu towarzyszy niedorozwoj
            > w warstwie kompetencji spolecznych, co sie zazwyczaj tlumaczy jakas niedomoga
            > osobowosci.


            Bardzo mądrze to napisałeś wiec pewnie masz rację.
            • marouder Eee tam, mowiac mniej nałkowo, facet ma ... 27.07.07, 21:38
              ...niepoukladane, tudziez poprzestawiane w glowie.
    • pan.scan Niespodzianka dla Haszysty - mam całość artykułu 27.07.07, 13:43
      o Nowaku ("prof") autorstwa Tomasza Terlikowskiego. Część 1:


      Jerzy Robert Nowak - bez retuszu
      Jest najgłośniejszym publicystą Radia Maryja. Stale pisuje w "Niedzieli", często
      w "Naszej Polsce" i dziesiątkach innych periodyków. Jego książki ukazujące
      rozmaite ciemne strony komunizmu znajdują wielu czytelników. Jerzy Robert Nowak
      stał się już niemal sumieniem narodu, a przynajmniej jego prawicowej części. A
      jednak warto wiedzieć, że jeśli jest on sumieniem to wyjątkowo zbrukanym.

      Wielka kariera prawicowego publicysty Jerzego Roberta Nowaka rozpoczęła się w
      latach 90-tych. To wtedy opublikował on najbardziej popularne książki
      poświęcone, jak sam dowodzi na swoich stronach internetowych, obronie polskości
      i zjawisku antypolonizmu. "Ta tematyka przewija się wciąż w wydanych w latach
      90-tych jego książkach "Myśli o Polsce i Polakach" (dwa wydania), "Zagrożenia
      dla Polski i polskości" i "Czarny Leksykon". Książka "Zagrożenia dla Polski i
      polskości" stała się prawdziwym osiągnięciem wydawniczym (z angielska
      "bestsellerem") 1998 roku, miała kilkadziesiąt entuzjastycznych recenzji w
      prasie krajowej i polonijnej" - zachwala własną twórczość na internetowej
      stronie swojego wydawnictwa publicysta.

      Życiorys spisany na nowo
      Na tej stronie można zapoznać się również z biografią autora. Dowiedzieć się z
      niej można, że Jerzy Robert Nowak "urodził się 8 września 1940 roku w Terespolu
      nad Bugiem", że jest historykiem (profesorem wyższej uczelni) i publicystą.
      Autorem 20 książek i ponad 600 artykułów. Czołowym polskim specjalistą w
      zakresie historii i kultury węgierskiej, autorem m.in. książek o Powstaniu
      Węgierskim w 1956 r., historii literatury węgierskiej XX wieku, wyboru
      pamiętników Franciszka II Rakoczego.

      To wszystko oczywiście jest prawda, ale... z oficjalnej, można by powiedzieć
      kanonicznej wersji biografii profesora niewiele można się dowiedzieć. Pomija ona
      bowiem niejako milczeniem prawie 50 lat jego życia, które spędził na wiernej
      służbie Polsce Ludowej. Jerzy Robert Nowak niechętnie wspomina o tym, że przez
      większą część swojego życia był członkiem sojuszniczej dla PZPR partyjki
      nazywającej się Stronnictwem Demokratycznym. Pod koniec PRL-u udało mu się
      nawet, niewątpliwie za zasługi wejść do jej władz.

      "Niezłomny bojownik o polskość", "wybitny antykomunista", "sumienie polskich
      katolików i narodowców" w okresie PRL-u zajmował się także wierną służbą
      ówczesnym jego władcom. Był pracownikiem ambasady PRL na Węgrzech i
      podlegającego MSZ Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM). Obecnie
      każdy pracownik tych instytucji musi przejść szczegółową kontrolę odpowiednich
      służb. Trudno sobie wyobrazić, by wtedy było inaczej i by opozycjonista i
      prawdziwy antykomunista mógł mieć dostęp do ściśle strzeżonych tajemnic
      dyplomacji komunistycznej.

      Oczywiście można przyjąć, że Jerzy Robert Nowak doskonale się kamuflował. I jest
      to chyba najprawdziwsza wersja. Kamuflaż był tak dobry, że nikt - nawet on sam -
      nie wiedział jeszcze w czasach komunizmu, że w istocie jest niepodległościowcem
      i antykomunistą, a nie lojalnym aparatczykiem Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej.

      Spór o kolaboranta...
      Całkiem niedawno Jerzy Robert Nowak wydał kolejną poważną pracę, w której
      rozprawia się z mitem poety dla dzieci Jana Brzechwy. W książce tej autor
      udowadnia, że nie należy dzieciom czytać bajeczek o np. lisie Witalisie, bowiem
      ich autor przez 10 lat kolaborował ze stalinizmem. "Spór o kolaboranta
      Brzechwę", bo taki tytuł nosi owo wiekopomne dzieło ma na celu "ukazanie istoty
      hańby domowej niektórych głośnych polskich autorów na przykładzie 10-letniej
      prostalinowskiej "twórczości" Jana Brzechwy. J. R. Nowak demaskuje próby
      tuszowania tej hańby przez oskarżanie krytyków Brzechwy o rzekomy antysemityzm.

      I w sumie dobrze, że taka książka się ukazała, bowiem rzeczywiście Brzechwa, tak
      jak wielu polskich autorów ma na sumieniu obrzydliwe panegiryki na cześć Józefa
      Stalina czy Bolesława Bieruta. Szkoda tylko, że książkę tę napisał człowiek,
      który sam jeszcze w latach 80-tych (gdy za działalność opozycyjną trafiało się
      najwyżej do więzienia, a nie skazywano na śmierć, a myślenie samodzielne było w
      zasadzie bezkarne) bronił, jako w sumie uczciwego człowieka zbrodniarza formatu
      równego Stalinowi (a kto wie, czy biorąc pod uwagę rozmiary kraju, w jakim
      rządził i szkody, jakie mu wyrządził nie większego), czyli dyktatora
      komunistycznej Albanii Envera Hodży. W opublikowanej wówczas pracy Nowak
      napisał: "niesłuszne wydają się sądy pomniejszające czy wręcz negujące
      intelektualne i polityczne zdolności Hodży".

      • pan.scan Re: Niespodzianka dla Haszysty - mam całość artyk 27.07.07, 13:44
        Cz. II

        Warto przypomnieć, że słowa te odnoszą się do człowieka, który otwarcie
        kontynuował tradycje polityczne największych zbrodniarzy XX wieku - Józefa
        Stalina i Mao Tse Tunga. Skazywał on setki tysięcy swoich poddanych na łagry (i
        to nawet wtedy, gdy gdzie indziej one zniknęły), których okrucieństwo trudno
        nawet porównywać z okrucieństwem najsurowszych łagrów sowieckich. Czystki były w
        partyjnym aparacie Albanii na porządku dziennym.

        Albania również, jako pierwsza w 1967 roku ogłosiła się jedynym państwem
        ateistycznym na świecie. To od niej rozpoczęły się brutalne czystki w
        kościołach. "Prymas Gaspar Thaci, arcybiskup Szkodry, zmarł w areszcie domowym,
        strzeżony przez tajną policję. Vincent Prendushi, arcybiskup Durresi, skazany na
        trzydzieści lat ciężkich robót, zmarł w lutym 1949 roku, najprawdopodobniej na
        skutek tortur. W lutym 1948 roku skazano na śmierć i rozstrzelano pięciu
        duchownych, wśród nich biskupów Volai i Ghini, nuncjusza apostolskiego. Ponad
        stu zakonników i zakonnic, księży i seminarzystów zostało straconych lub zmarło
        w więzieniu. (?) Wybiegnijmy w przyszłość i przypomnijmy, że w 1967 roku Enver
        Hodża oświadczył, że Albania stała się pierwszym ateistycznym krajem na świecie.
        A gazeta "Nendori" doniosła z dumą, że wszystkie meczety i kościoły zostały
        zburzone lub zamknięte: w sumie 2169, w tym 327 sanktuariów katolickich" -
        opisuje losy Albanii w "Czarnej księdze komunizmu" Karel Bartosek.

        To wszystko nie przeszkodziło jednak Nowakowi uznać wielkości politycznej i
        intelektualnej Hodży. Powstaje pytanie, czy "jeden z najwybitniejszych
        historyków współczesności" o tym nie wiedział, czy udawał, że nie wie. Jeśli to
        pierwsze - to trudno uwierzyć w rzetelność obecnych jego prac, jeśli to drugie?,
        to trzeba sobie zadać pytanie czy autor "Sporu o kolaboranta Brzechwę" sam także
        nim nie był.

        Hungarysta na usługach
        Za tą drugą możliwością przemawia inna część twórczości Jerzego Roberta Nowaka.
        W większości swoich życiorysów podkreśla on, że jest znakomitym znawcą historii
        i kultury Węgier. Uważny czytelnik tych jego prac, gdy już otrząśnie się z
        zachwytów nad bogactwem bibliograficznych szczegółów, musi jednak zauważyć, że
        książki te pisane były na wyraźne zamówienie władz, albo - przynajmniej ze
        świadomością, że muszą być napisane tak, by podobały się komunistom.

        W opublikowanej w 1988 roku pracy "Węgry. Burzliwe lata 1953-1956", wydanej w
        wydawnictwie (sic!) Związku Studentów Polskich Almapress-Studencka Oficyna
        Wydawnicza ZSP, Nowak niezwykle ostro ocenił bohaterskiego węgierskiego
        kardynała Mindszentyego. Powód był niezwykle prosty: węgierski hierarcha w
        odróżnieniu od Nowaka był za czasów komunizmu anty-komunistą. Dlatego zdaniem
        Nowaka nie da się wybronić tezy zachodnich historyków, którzy w postawie
        kardynała widzieli przede wszystkim chrześcijańską obronę prawdy. "Nie wydają
        się uzasadnione stosowane przez niektórych autorów zachodnich (...) próby
        wybronienia postawy Mindszentyego. (...) W sprzeczności z odpowiednimi
        fragmentami z przemówienia Mindszentyego pozostaje np. opinia Hugh
        Seton-Watsona, który twierdził, iż kardynał Mindszenty przedstawił się nie jako
        reakcjonista, żądny zemsty... lecz jako chrześcijański patriota, występujący na
        rzecz jedności narodu...". Jednym słowem kardynał Midszenty był dla Nowaka
        antykomunistycznym, nierozumiejącym historycznych konieczności, chorym z
        nienawiści człowiekiem, którego słusznie pozbyto się z Węgier.

        Jak na obecnego antykomunistę Nowak dość dziwnie ocenia "zasługi" Armii
        Czerwonej dla rozwoju Węgier. "Załamanie się horthystowskiej struktury państwa i
        wejście wojsk radzieckich stworzyło możliwość przeprowadzenia radykalnych zmian
        gospodarczych i społecznych niezbędnych dla zdrowego rozwoju kraju". A zatem,
        zdaniem Jerzego Roberta Nowaka - socjalizm czy wręcz komunizm jest zdrowym
        kierunkiem rozwoju kraju. Nad fałszerstwami i oszustwami, dzięki którym
        komuniści doszli do władzy na Węgrzech Nowak przechodzi do porządku dziennego
        stwierdzając: "W drugiej połowie 1948 r. można było sądzić, że nic już nie stoi
        na przeszkodzie w pomyślnej budowie podstaw socjalizmu na Węgrzech. Konsekwentne
        przemiany polityczne, gospodarcze i społeczne od 1945 r. do połowy 1948 r.
        stwarzały możliwość całkowitego skupienia się na pracy nad rozwojem kraju, bez
        konieczności prowadzenia dalszych, zaciętych walk politycznych".

        Równie interesujący jest język, jakim posługuje się autor. Ludzi, którzy
        walczyli o wolność Węgier, zwalczając wojska radzieckie oraz komunistów określa
        on "siłami ekstremistycznymi" czy wręcz "prawicowymi ekstremistami", zaś
        przywódcę jednego z oddziałów partyzanckich "typowym awanturnikiem i watażką".
        Omawiając prośbę rządu Węgier zwracającego się do ZSRS o pomoc wojskową Nowak
        cytuje pracę J. Molnara - "Kontrrewolucja na Węgrzech. Krytyka wyjaśnień
        burżuazyjnych" i stwierdza za nim, że przedwczesna decyzja o wezwaniu wojsk
        radzieckich spowodowała, że "coraz trudniej było przeciwstawić się tej
        antyradzieckiej nacjonalistycznej agitacji?".

        Znacznie więcej ciepłych słów miał natomiast "antykomunistyczny" obecnie
        historyk dla Węgierskiej Socjalistycznej Partii Robotniczej, a szczególnie dla
        jej działań na rzecz kultury. Autor, w opublikowanym do użytku wewnętrznego
        Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) opracowaniu "Polityka
        kulturalna WSPR w latach 1968-1977" ma wiele współczucia dla ciężkiej pracy
        węgierskich komunistów, którzy poradzić sobie musieli nie tylko z własnym
        podziemiem, ale także z wrogim nastawieniem Zachodu. "Jak ciężkie były problemy
        w niektórych dziedzinach kultury świadczy fakt, iż w samej tylko prasie do 20
        grudnia 1957 r. odsunięto od pracy w tej dziedzinie 800 z 2200 pracowników,
        zatrudnionych tam przed październikiem 1956 r., a 100 dalszych dziennikarzy
        ukarano różnego rodzaju karami (warto dodać, już od siebie, że były to m.in.
        kary więzienia). Wobec powyższego tym bardziej imponujące wydają się sukcesy
        osiągnięte na drodze konsolidacji w dziedzinie kultury już w ciągu pierwszej
        połowy lat sześćdziesiątych" - obwieszcza profesor i dodaje, że dzięki takim
        posunięciom udało się "wytrącić propagandowy oręż propagandystom zachodnim".
        Trudno takie stanowisko pogodzić z obecnymi wypowiedziami Nowaka, ale cóż czasy
        się zmieniły - więc poglądy pewnie też.
        • pan.scan Re: Niespodzianka dla Haszysty - mam całość artyk 27.07.07, 13:45
          Cz. III

          Obrońca Kościoła
          W ostatnich latach Jerzy Robert Nowak chętnie broni też Kościoła wskazując na
          największe dla niego zagrożenia. Są nimi, jak to dowodzi autor w pracach:
          "Kościół a Rewolucja Francuska" oraz "Walka z Kościołem wczoraj i dziś" masoni,
          zwolennicy oświeceniowej wizji człowieka oraz rozmaici komuniści czy szerzej
          ludzie lewicy. Przykładów jest masa. Choćby masowe męczeństwo chrześcijan po
          dojściu do władzy rewolucjonistów w Hiszpanii, gdzie masowo mordowali oni księży
          czy gwałcili zakonnice.

          Oczywiście trudno się nie zgodzić z takimi wnioskami, ale... znowu powstaje
          pytanie, kto to mówi? Trzeba bowiem pamiętać, że jeszcze w 1969 roku Nowak w
          książce "Siły opozycyjne w Hiszpanii" otwarcie deklarował, że najlepszym
          przyjacielem chrześcijan są? komuniści. "Najbardziej optymistycznym świadectwem
          pod tym względem są znamienne słowa sekretarza generalnego Komunistycznej Partii
          Hiszpanii - Santiago Carrillo dla francuskiego "Le Figaro" (3 lutego 1967 r.):
          <<My, komuniści hiszpańscy, uważamy, że sprzeczności dzielące katolików i siły
          lewicowe, które spowodowały tyle zła, są dziś przezwyciężane... W Hiszpanii
          naszymi najbardziej lojalnymi i najbardziej aktywnymi sojusznikami w walce o
          wolność i sprawiedliwość społeczną są katolicy>>" - pisał Nowak.

          Nie jest jasne, czy profesor nie wiedział, że w doktrynę komunistyczną wpisane
          jest zwalczane religii, a zatem wypowiedzi sekretarza generalnego są z definicji
          fałszywe. Być może profesor dowiedział się tego dopiero wtedy, gdy nie było to
          już groźne dla jego kariery, czyli po 89 roku.

          Oszukiwani i oszuści
          Jerzy Robert Nowak już w latach 90-tych z lubością zajmował się ukazywaniem
          rozmaitych ciemnych sprawek, w jakie uwikłani byli członkowie obecnej klasy
          politycznej. W broszurze "Jak oszukano naród" omawiał np. kolejne "zdrady
          polskich elit" począwszy od okrągłego stołu. I znowu wszystko byłoby pięknie,
          bowiem z interpretacjami profesora można się zgadzać lub nie, ale warto je
          czytać, bowiem są one świetnie udokumentowane, gdyby nie jedno ale? Otóż prof.
          Jerzy Robert Nowak, gdy inni walczyli o Polskę, kłócili się o skutki
          "magdalenkowych rozmów", próbowali wydawać nowe gazety, czy budowali przyczółki
          wolnej myśli - wszedł do naczelnych władz przybudówki PZPR - zwanej Stronnictwem
          Demokratycznym.

          W spisie władz naczelnych wszystkich komunistycznych organizacji PRL-u aż do
          roku 1989, który opublikował pod tytułem "Ludzie władzy" Tadeusz Mołdawa - J. R.
          Nowak figuruje, jako wybrany podczas XIV Kongresu SD sekretarz Centralnego
          Komitetu tej partii oraz członek prezydium Centralnego Komitetu. Jednym słowem,
          gdy większość ludzi uciekała od przybudówek partyjnych - Nowak właśnie wszedł do
          ich władz. Trzeba też wiedzieć, że XIV Kongres SD, który miał być próbą
          rozliczenia władz stronnictwa z okresu zbrodni komunizmu, jednak ostatecznie -
          jak przypomina prof. Antoni Czubiński w pracy "Stronnictwo Demokratyczne
          (1937-1989). Zarys dziejów" - "zachowano sojusz z PZPR i ZSL. Stronnictwo wzięło
          udział w wyborach do Sejmu i Senatu, w dniach 4 i 18 czerwca 1989 roku, w ramach
          bloku koalicji rządzącej, licząc, że ten blok zachowa większość mandatów i
          utrzyma się przy władzy. Tymczasem głosowanie nie potwierdziło tych oczekiwań".

          A zatem prof. Jerzy Robert Nowak, jako członek władz naczelnych SD w tym okresie
          uznał (a przynajmniej nie dał do zrozumienia, że się z tym nie zgadza), że
          sojusz z PZPR jest najlepszym wyjściem dla jego partii, a prawdopodobnie również
          dla Polski. Powstaje tylko pytanie, dlaczego tak niechętnie o tym przypomina?
          Jest to tym bardziej intrygujące, że uczestnikom okrągłego stołu zarzuca zdradę,
          podczas gdy sam, bynajmniej nie protestował przeciwko temu - ale wytrwale wraz z
          PZPR-em budował nowy ład, w którym opozycja wprawdzie przejęła na czas jakiś
          władzę, ale partia (partie) przejęły cały majątek.

          Kilka retorycznych pytań
          Panie profesorze, czy Pan już o tym zapomniał? Czy nie wstyd Panu ludzi, którzy
          budowali wolną Polskę mieszać z błotem, a samemu zgrabnie zapominać o własnej
          przeszłości? Czy nie wstyd Panu, że przez lata zakłamywał Pan historię Polski i
          świata? Jaką Pana obecni czytelnicy mają pewność, że teraz nie jest podobnie.
          Czy nie warto do swoich publikacji poświęconych "Życiorysom bez retuszu"
          dorzucić nie mniej interesującą pozycję pod tytułem "Jerzego Roberta Nowaka -
          autobiografia bez retuszu"?

          Czy nie warto w ogóle napisać nowej książki, która - jak wiele innych - też na
          pewno stanie się "z angielska bestsellerem" zatytułowanej "Burzliwe i zmienne
          poglądy Jerzego Roberta". Tylko bowiem samemu stojąc w prawdzie można oceniać
          innych. Tylko samemu mając czyste sumienie można wystawiać laurki lub oceniać,
          kto jest a kto nie jest "prawdziwym Polakiem", "patriotą" czy "narodowcem".

          Tomasz P. Terlikowski, ("Racja Polska", 22-29.06.2003)
    • pan.scan Dzisiejszy bohater literatury "prof" Nowaka oraz 27.07.07, 14:02
      innych pomniejszych "historyków", w zależności od potrzeby kapitan, major, bądź
      pułkownik-legionista, niejaki Tadeusz Bednarczyk. Fragment z ND:

      Tadeusz Bednarczyk, żołnierz Organizacji Wojskowej, potem AK, ktory juz w
      styczniu 1940 r. pomagał Zydom m.in. przy uzbrajaniu żydowskiego Związku
      Wojskowego, jako urzędnik skarbowy byl w getcie codziennie, aż do wybuchu
      powstania. Wiele, bardzo wiele widział i przeżył. Bednarczyk, który podobnie jak
      Zofia Kossak-Szczucka narażał swoje życie, pomagając żydom, doczekał sie po
      wojnie epitetu "antysemita". W swojej jedynej, lecz niezwykle ważnej książce pt.
      "Zycie codzienne warszawskiego getta" pisał: "Myślę, ze ta niechęć do nas płynie
      głownie z tego tytułu, ze to my, Polacy, byliśmy świadkami poniżenia, upadku
      moralnego i zdrady u żydów, pragnących uchodzić irracjonalnie za naród wybrany,
      zatem coś ze spiżu, gdy Polacy widzieli coś odwrotnego. Nikt nie toleruje takich
      świadków. Stad te ataki na nas".


      wwww.naszdziennik.pl/bpl_index.php?typ=dd&dat=20070208&id=main
      • marouder Bednarczyk...? Pan poborca podatkowy z Getta?/nt 27.07.07, 14:09

      • pan.scan Dekonstrukcja mitu ikony narodowców 27.07.07, 14:14
        Tadeusz Bednarczyk, poborca skarbowy w getcie, szewc aspirujący do roli
        historyka wniósł największy „wkład” w dyskusję wokół ŻZW. Działania wymienionych
        w artykule Kledzika (z Rzeczpospolitej
        www.rzeczpospolita.pl/specjal_040612/specjal_a_10.html ) Iwańskiego (w
        zależności od zeznań - rzekomego twórcy ŻZW) i innych cwaniaków bledną w
        obliczu dokonań Bednarczyka. Pierwsze wypowiedzi Bednarczyka jako świadka i
        dziejopisa pochodzą z roku 1958. Jawi się w nich jako organizator, koordynator i
        siła napędowa akcji pomocy Żydom, właściwy twórca ŻZW. Wg jego opisów datująca
        się od 1939 roku współpraca z ŻZW miała wynikać z rozkazów gen. Sikorskiego i
        delegata rządu RP. On to organizował spotkania Zofii Leśniowskiej z szefem
        warszawskiego Judenratu, Czerniakowem, on to odpowiadał za sprawy dotyczące
        getta z ramienia polskiego podziemia, brał udział w pierwszym powstaniu w
        styczniu 1943. Przedstawiał się jako żołnierz Korpusu Bezpieczeństwa, był
        członkiem komisji historycznej, organizatorem dostaw do getta broni i
        uczestnikiem dla niego pomocy.

        W warszawskim IPN zachowało się sporo teczek osobowych Bednarczyka, pierwsza
        dotyczy jego służby w Ministerstwie Bezp. Publicznego. Wynika z nich, że brał
        udział w kampanii wrześniowej i w Powstaniu. W okresie okupacji pracował jako
        poborca w urzędzie skarbowym będąc jednocześnie szewcem.
        Do Korpusu Bezpieczeństwa wstąpił jesienią 1942, pseudonim „Bednarz” otrzymał w
        czasie Powstania Warszawskiego. W ankiecie dla potrzeb UB pisze m.in. „płk
        Tarnawy – Petrykowskiego (wg późniejszych relacji szefa KB, którego polecenia
        względem ŻZW wykonywał) nie znałem i nigdy nie widziałem”. W ankiecie nie ma ani
        jednego słowa o zaangażowaniu się w sprawy polityczne, wojskowe czy też
        niesienia pomocy Żydom, co przy staraniach o posadę w MBP powinno być całkowicie
        zrozumiałe. Z dossier Bednarczyka wynika, że po upadku Powstania znalazł się w
        Piotrkowie, gdzie podjął pracę jako księgowy i szef referatu żywieniowego w
        zakładach Toebbensa, wcześniej działającego na terenie getta, gdzie, jak
        wspominałem, był poborcą podatkowym, znienawidzonym przez Zydów, czego ślady sa
        w dokmentach Ringelbluma.

        Z notatki z marca 1946 dołączonej do akt wynika, że po rozpoczęciu likwidacji
        getta Bednarczyk otrzymał pożydowskie mieszkanie na ul. Chłodnej wraz meblami.
        Wg tej notatki widziano go w tym okresie w towarzystwie wyższego dostojnika
        niemieckiego, który woził Bednarczyka do domu swoim samochodem.
        UB nie zrobiło użytku z tego wątku, choć Bednarczyk został wyrzucony z MBP za
        „czyny nie licujące z godnością pracownika Ministerstwa Bezp. Publicznego”. Jak
        wynika z notatki pewnego majora-ubeka, Bednarczyk okazał się
        sadystą-gwałcicielem. („wydawał polecenia miejscowemu posterunkowi MO karania
        chłostą Niemek, pracownic sanatorium za nieposłuszeństwo w pracy oraz prowadził
        z nimi stosunki płciowe. Jedną z Niemek, 22-letnią Klarę Rinke kazał 2-krotnie
        chłostać za odmowę spółkowania z nim”wink.
        22 czerwca 1950 Bednarczyk zeznał UB, że jesienią 1942 nawiązał kontakt z
        organizacją żydowską z warszawskiego getta w osobie niejakiego Tadeusza
        Makowera. Za pośrednictwem członka tej organizacji, której nazwy nie zna,
        przekazał kilka pistoletów zakupionych na pl. Żelaznej Bramy. Zeznał, że do KB
        wstąpił w 1943 roku, lecz do wybuchu PW nie przejawiał żadnej poważniejszej
        działalności. W swoich późniejszych publikacjach Bednarczyk uczynił z Makowera
        jednego z czołowych działaczy tworzącego się ŻZW i przesunął kontakty z nim na
        1939.

        Jak wcześniej wspomniałem, w 1962 roku przyjechała do Polski izraelska
        dziennikarka, poruszona tworzonymi od kilku lat konfabulacjami n/t ŻZW i
        prowadząca dziennikarskie śledztwo w tej materii. SB obserwując ją, trafiło na
        Bednarczyka, który 24.10.1962 został pozyskany przez SB jako „kontakt poufny”.
        W raportach do SB żalił się na Lazar, że która rzekomo obiecała mu współwydanie
        w Izraelu książki o ŻZW a nie wywiązywała się z obietnic. Krótko po nawiązaniu
        kontaktu SB raportowało „ celowe jest wykorzystanie Bednarczyka do napisania pod
        naszą kontrolą książki jako przeciwwaga i odprawa na oszczerstwa Urisa z
        „Exodusu” i „Miła 18”. W swej książce mógłby demaskować Marka (szefa Żyd. Inst.
        Hist.), który przedstawia tendencyjnie sprawy okupacyjne, starannie kryje w
        swych pracach wszelkich kolaborantów ze środowiska żydowskiego i przemyca
        tendencje nacjonalistyczne”. Bednarczyk „godzi się to zrobić, jeśli:
        zabezpieczymy mu przyszłość życiową i osobiste bezpieczeństwo,
        otrzyma od nas pomoc materialną,
        zapewnimy mu jakąś pracę, w której mógłby zarobić na utrzymanie rodziny.
        (...)mógłby skupić wokół siebie ludzi, którzy nie zgadzają się z teorią
        lansowaną przez Marka i W. Bartoszewskiego o rzekomej bierności Polaków,
        współodpowiedzialności za wymordowanie Żydów przez Niemców i skutecznego
        przeciwstawienia się tym teoriom. (..) ... jest to możliwe przez okazanie mu
        pomocy materialnej”.

        Bednarczyk obawiał się, że jego teksty nie będą w prasie drukowane, chciał nawet
        w tej sprawie udać się do Moczara, prosił prowadzącego go ubeka o radę. Czas
        Bednarczyka nadszedł w 1968 roku, gdzie Iskry wydały jego książkę „Walka i pomoc
        OW-KB a organizacja ruchu oporu w getcie warszawskim”, choć wedle dokumentów SB,
        pojawiały się trudności w wydaniem, albowiem ferowane przez Bednarczyka opinie
        były nazbyt radykalne nawet na tamte czasy i sprawiały niemało kłopotu cenzurze.
        W lutym 1963 SB pisało o Bednarczyku „Na przestrzeni ostatnich lat notuje się
        wyraźną aktywizację Bednarczyka w tradycyjnych środowiskach sanacyjnych, gdzie
        występuje jako b. legionista pułkownik. (..) Ogólnie Bednarczyk oceniany jest
        przez byłych oficerów legionowych i AK jako „szewc”, który przypisuje sobie duży
        udział w działalności p-ko Niemcom, nie mającej pokrycia w rzeczywistości.
        Bednarczyka w 1970 skreślono z ewidencji SB. Bohater nasz poczuł się opuszczony
        i zdradzony, w 1971 proponował swoje usługi ambasadorowi Iraku, któremu
        przedstawiał się jako profesor i badacz problemów żydowskich. Wyraził chęć
        współpracy, pragnął by mu zorganizowano „naukowy objazd” na Bliskim Wschodzie, o
        czym doniósł ulokowany w ambasadzie irackiej agent SB.
        Koniunktura Bednarczyka przyszła w stanie wojennym - w 1982 Krajowa Agencja
        Wydawnicza wydała jego autobiograficzno-historyczną książkę, zaś w 1986
        stowarzyszenie „Grunwald” wydało spisane jego i jego kolegów przygody w KB.
        Uwieńczeniem kariery tego oszusta, manipulatora i antysemity była książka
        wydana w 1995 roku w nacjonalistycznym wydawnictwie „Ojczyzna” - „Życie
        codzienne warszawskiego getta”

        Na podstawie Dariusza Libionki "Apokryfy z historii Żydowskiego Związku
        Wojskowego i ich autorów"
        www.holocaustresearch.pl/zaglada1-libionka-abstrakt(pl).htm
        • marouder Nio, dawaj Haszenku kontrargumenta:))/nt 27.07.07, 14:21

          • pan.scan Nic z tego, wychynie wieczorem w innym wątku 27.07.07, 15:08
            gdyż "jednostronnie i milczy po wetknięciu mu w gardło.(..) Jak ostatni kretyn".
            • marouder Ale co sie natanczyl z InGrid (czy jakos tak)... 27.07.07, 15:12
              ...dopuszczony do tanca przez niemieckiego "ochraniacza", to jegosmile
              Ja mu i tak tego Bednarczyka nie odpuszcze.
              • pan.scan Re: Ale co sie natanczyl z InGrid (czy jakos tak) 27.07.07, 15:41
                Dla pikanterii - o macierzystej organizacji Bednarczyka i jego kolegach -
                konfabulantach, "założycielach" ŻZW, którzy wzajemnie powystawiali sobie
                notarialnie uwierzytelnione zaświadczenia o "bohaterstwie", na podstawie czego
                dostali stosowne kwity z Żyd. Inst. Hist. Wspomniany niżej Iwański na tej
                podstawie dostał tytuł "Sprawiedliwego", a w Izraelu uchodził za narodowego
                bohatera.

                ..Odrębną sprawą jest udział KB w walkach w getcie. Jak wynika z przechowywanych
                dokumentów w archiwach ŻIH i Yad Vashem oddział KB dowodzony przez Henryka
                Iwańskiego "Bystrego" przedostał się 27go kwietnia do getta i przez kilka
                godzin wspomagał w walce oddział ŻZ. Autorzy krajowi dają wiarę tym relacjom,
                historycy izraelscy pozostają wobec nich sceptyczni. Relacje te zawierają
                szereg poważnych sprzeczności, co podważa ich wiarygodność. np. Iwański i
                inni członkowie KB w pierwszej relacji dot. kontaktów z gettem "zapomnieli"
                wspomnieć o swoim udziale w walkach. Jest to tym bardziej dziwne, że w tej
                akcji miał zginąć brat Iwańskiego - Wacław. Ich późniejszych enuncjacji nie
                potwierdzają niezależne źródła. Wprost przeciwnie - w połowie 1943,
                kontrwywiad AK prowadził śledztwo w sprawie KB jako formacji z punktu
                widzenia struktur polskiego podziemia podejrzanej.
                Nie odnotowano przy tej okazji żadnych kontaktów KB z gettem...
            • hasz0 Nic z tego, wychynie wieczorem w innym wątku 27.07.07, 15:38
              to kolejne pomówienie jak tro macie obaj w zwyczaju:


              Po ilości inwektyw abędzie tego na miliony przez te lata mam dokłądnie w du'pie
              co piszesz o jakims Bondarczyku. Nie powoływałem się na niego.

              O Szczcuckiej okropnej antysemitce i M. Dąbrowskiej sam pisałem.
              Nienawiśc do osób miłujących Polskę ta nieznośna maniera
              ta maniera porównywania niegoja określeniami niepasującymi nawet do zwierząt

              idealnie was określa.

              Ten antysemita a ten UB-ek albo SB-ek ZOMO-wiec i jeszcze należął do PZPR
              i ORMO - to ja. Oprócz tego jestm faszystą, nazistą, bolszewikiem, stalinowcem
              i hitlerowcem.

              Gdybyś kutasie powiedział to jakiemuś Polakowi w twarz już byś nie wstał.
              Tak postępuje ostania kanalia.
              Takim chcesz być:
              Szmatą nie mającą żadnego szacunku do interlokutora!
              Niepoprawnym oszczercą. Ciulem. Każda okazja jest dla ciebie dobra, zeby
              zdyskredytować zdolnego do zbicia twoich oszczerstw. Tę samą metodę stosujesz
              do ludzi,
              bohaterów, którzy ratowali twoim ziomkom zycie. Którzy oddali za nich zycie.
              Plemienna lojalność pozwala na najskrajniejszą potwarz.

              Ja cię nawołuje od lat do dialogu o faktach! O FAKTACH baranie

              o faktach do ilu się faktów odniosłeś? Co mnie qrva obchodzi autor?
              Leć do prokuratora! Jak mi to doradzacie.

              Podałem link, do repliki Nowaka wobec tego redaktorka Pisiarskiego.
              To se przeczytaj. I odnieś do faktów jakie pan profesor Nowak podaje
              napisz , ze kłamie jak Gross ....do Strzembosza naoisz że kłamie...
              Do Szcęśniak napisz , że kłamie...

              Jesteś bezndziejny z ta metodą oczerniania tych co podają kontrarguemnty.
              Czy zeznania bandyty obciążające innego bandytę są zawsze kłamstwem?

              Taki jesteś naukowiec?
              Dalej podtrzymujesz, ze jestem TW UB SB- ORMO czy w PZPR?

              Chesz sie spotkać w sądzie szmato oczerniająca mnie od lat!
              Nie umiesz przeprosić jak to ja nieraz robiłem?
              Co ty szmato sobie myślisz? Ze możesz sugerować bezkarnie na mój temat co co
              ślina na język przyniesie?
              Jestś zwyczajnym ciulem.
              A prawda rozstzryga spójność faktów a nie pomówienie i oszczerstwo
              wobec tego kto ją głosi. Przeanalizuj sprzeczności, które podaja opluci przez
              ciebie. Potem pogadamy!

              • hasz0 Że ja z takimi mendami tu gadam TO koniec! 27.07.07, 15:48
                przeprosicie na kolanach i jeden drugiemu niech palnie w łęb z całej siły
                az jeden z drugim zrozumie, że Kwach skłamał to jest kłamcą
                że podał nieprawdzwy majątek to jest oszustem

                a obiecywanie mi że będzie się na mnie pluć bezkarnie, insynuować brak logiki
                i nieumiejętnośc skojarzenia faktów i wyłowienia sprzeczności
                by dojśc prawdy....

                się ma skończyć w tej chwili.

                Każde kłamstwo najbardziej piętrowe nie zbija się opluciem tego co je powtarza
                ale pokazaniem sprzeczności wy barany durne.

                Tylko prawda jest zawsze w najdrobniejszym szczególe niepsrzeczna.
                Wy przeczycie sobie posuuwając się do oszczerstw, bo oszczerstwo to kłamstwo.

                Możecie prawdzie naskoczyć...na kropke od i.
                • pan.scan Przecież Ty, Haszysto-kaczysto, od siedmiu lat 27.07.07, 16:03
                  gadasz ze sobą, podpierając się autorytetem m.in. Nowaka (prof) z ewentualną
                  kolaudacją swoich głębokich przemyśleń przez PP. Sz0ka i Qwardiana.
                  Wiadomo, w jedności siła.

                  2 a 2 jest 4.
                  Kwach upił się w Charkowie, skłamał co do wykształcenia. Wiedzą to przedszkolacy.

                  Jeśli podał nieprawdę co do swego majątku i prokuratura mu to udowodniła to
                  odwołuję,żeś OZI, choć będąc w 1982 w Pradze z Nataszą z sowieckiej ambasady
                  piłeś gorzałkę, będąc w piżamie przed Bieriozką.

                  Spiewaliście "raz malcziki kołchozniki załapali zajca,
                  razmyslai tri niedieli gdie u zajca jajca"?
                  • leje-sie Nie zabieram głosu w tej dyskusji 27.07.07, 16:35
                    Zwracam jedynie uwagę na fakt, że obecny premier skłamał jako poseł w swej
                    deklaracji majątkowej nie ujawniając środków tajnie zgromadzonych na koncie
                    matki i zaniżając wartość współposiadanej przez siebie nieruchomości.
                    • pan.scan Podobnie uczynił obecnie panujący Pan Prezydęt 27.07.07, 16:51
                      będąc Panem Prezydętem m.st. W-wy, jakoby omyłkowo nie wpisując 100tys dochodu
                      do deklaracji majątkowej. Prokuratura umorzyła śledztwo.

                      Pan eks-premier Marcinkiewicz, jako kumisarz W-wy, po interwencji prasy, zwrócił
                      do kasy Urzędu Prezydenta Warszawy 14.000 zł pobranych jako nienależny ryczałt
                      samochodowy.

                      Że nie wspomnę o (jeszcze) członku kualicji PiSLiS, buhaju zarodowym Łyżwińskim,
                      który na sejmowej, ryczałtowej benzynie objechałby glob.
                      Na piechotę, albowiem nie posiada samochodu.
                      P.S. Od "że" nie zaczyna się zdania, wiem. Potrzeba chwili.
              • pan.scan Czy termin "pewnie wychynie wieczorem" 27.07.07, 16:20
                jest pomówieniem?
                Tylko o chciałem zapytać, albowiem na bluzgi nie odpowiadam, a Twoich urojeń nie
                chce mi się sprowadzać do wspólnego mianownika, znanego mi zresztą od siedmiu lat.

                Na tej liście www.savingjews.org/righteous/mv.htm

                są moi Dziadkowie, ratujący życie Sąsiadom. To tyle jeśli idzie o twoje
                grzebanie w rozporkach, stary, neurotyczny capie.
              • pozarski Haszu,natychmiast do Tworek!Pogotowie!!!! 27.07.07, 16:20
                Nie znasz Scana,a piszesz,jakbys go znal od podszewki.Z kims sie nie zgadzasz i
                natychmiast obrzucasz go miesem.To cie okresla lepiej,niz cokolwiek
                innego.Jestes zwyklym chamem,tyle ze narodowym i bożkobojnym.
                • pozarski Re: Haszu,natychmiast do Tworek!Pogotowie!!!! PS 27.07.07, 17:50
                  www.wiesenthal.com/siteapps/advocacy/ActionItem.aspx?c=fwLYKnN8LzH&b=2913555
                  Zanim jednak zadzwonisz po gents in white,podpisz petycje!wink))
                  • pan.scan Nie słyszy, szum patriotycznej wody z równie 27.07.07, 18:13
                    patriotyczniej krynicy zagłusza odgłosy nawoływania do rozsądku.
                    Na miarę Haszystów-kaczystów, to oczywiste.
                    • pozarski Re: Nie słyszy, szum patriotycznej wody z równie 27.07.07, 18:16
                      Czego sie mozna spodziewac po czlowieku,ktory sie kulom(sniegowym)nie klanial?
                      Odporny na wszystko z wyjatkiem cierpiena narodu.wink
                      • pan.scan Dalaj Lama forum tego, 27.07.07, 18:20
                        sugerujesz,że Haszysta-kaczysta jest późną reinkarnacją tow. gen. Waltera?
                        Ale byłby numer!
                        • marouder W tym zyciu za duzo nie nagrzeszyl a cierpi... 27.07.07, 18:24
                          ..za jakies grzechy w koncu musi...widac za Walterowskie mu przyszlo
                          cierpiec...tylko, czy wiek sie zgadza...Walter sie zawinal w 48?
                        • pozarski Re: Dalaj Lama forum tego, 27.07.07, 18:28
                          Sam nie wiem.Taki zgrabny tytul ksiazki z dziecinstwa,a tu takie nieoczekiwane
                          asocjacje.Chyba jednak nie jest,bo czego by nie mowic o generale KS-W - tchorzem
                          nie byl.A co Haszo?Czlonek pzpr,bo by go w delegacje nie puszczali.Oportunista,
                          podczas gdy tamten - idealista.Z drugiej strony,nie wiadomo kogo sie bac
                          bardziej: oportuna czy ideala.Same pytania i zadnej odpowiedzi.wink
                          • hasz0 Teraz sobie spokojnie przeczytajcie kim wy(nie Wy) 27.07.07, 22:16
                            jesteście.

                            Sami się doskonale okresliliście
                            tym sposobem dyskusji o Polsce.

                            Żadne napominanie nie sktutkowało od 7 lat to dlaczego miałoby teraz zadziałać?

                            "Musi być członkiem PZPR..." "pił przed Bieriozką"

                            - > to są wasze klimaty!

                            Czyż nie tak innych widzą...dosadnie i krótko określani na Śląsku?

                            Szczerzy obrońcy Lecha Kaczyńskiego!
                            Do waszej wiadomości:
                            Przed knajpą nigdy nie pijam! NIGDY! Wchodzę gdy mnie zapraszają.
                            Bo po prostu członkiem... nigdy nie byłem. Tym bardziej śląskim.

                            P.S.
                            Czy zazwyczaj was lubią w obcym gronie, zapraszają?
                            Nie poznają po oczach od razu - jak w duchu oceniacie innych?
                            Stawia wam zazwyczaj szef knajpy stolik na honorowym miejscu przy orkiestrze?
                            Striptiserki prosza was do tańca poczas występu?
                            Każdy chce z wami się napić i prosi do towarzystwa?

                            O Polsce, darujcie mi już wam nigdy nic nie odpowiem.
                            Zamatuję haszem i tyle.







                            • hasz0 zachęcam do nast. refleksji... 27.07.07, 22:19
                            • cs137 Re: Cacanki obiecanki!!! 28.07.07, 00:19
                              hasz0 napisał:

                              > O Polsce, darujcie mi już wam nigdy nic nie odpowiem.

                              Cacanki obiecanki to są, oczywiście. Głupi w to może uwierzy.
                            • wikul Re: Teraz sobie spokojnie przeczytajcie kim wy(ni 28.07.07, 00:27
                              hasz0 napisał:

                              > O Polsce, darujcie mi już wam nigdy nic nie odpowiem.


                              A kto by ci uwierzył. Jeszcze nigdy nie dotrzymałeś danego słowa.
                              • andrzejg co prawda to prawda 28.07.07, 12:04
                                wikul napisał:

                                > hasz0 napisał:
                                >
                                > > O Polsce, darujcie mi już wam nigdy nic nie odpowiem.
                                >
                                >
                                > A kto by ci uwierzył. Jeszcze nigdy nie dotrzymałeś danego słowa.
                                • hasz0 _______________nie odpowiadam 29.07.07, 06:51
                                  www.radiomaryja.pl/audycje.php?id=5600
                                  17.07.2007 06:17~Obserwator:
                                  "Piotrze C., tak chcę aby Rydzyk został ukarany i siedział w więzieniu"

                                  I TO JEST MOJA WOLNOSC.CI CO ZAMIENIAJA REZIM PZPR NA ...
                                  ... PISOWSKI DO REZERWATU Z NIMI.POD TORUNIEM JEST POLIGON;TAM MOZECIE SIE
                                  ODIZOLOWAC I NIE MIESZAC W ZYCIE INNYCH.POZA WASZYM SREDNIOWIECZEM ISTNIEJA
                                  JESZCZE ...

                                  MA PRAWO DECYDOWAC O ...
                                  ... SOBIE I ZADEN ZGRZYBIALY FUNDAMENTALISTA RYDZYKOWY NIE BEDZIE MI DYKTOWAL
                                  CO MAM ROBIC I Z KIM SIE ZADAWAC. MARSZ DO KOREI PLN.DEWIACI KOMUNISTYCZNI SPOD
                                  ZNAKU

                                  Dzięki nim dawali gwaracje ideologiczną różnym watażkom typu Hitler, a Rydzyka
                                  zaliczam właśnie do watażków,

                                  Matka Teresa z Kaluty:
                                  Jeśli matka może zabić swoje dziecko, to cóż może nas powstrzymać, byśmy nie
                                  pozabijali się wzajemnie".
                                  • marouder Matka Teresa pisala na podstawie doswiadczen 29.07.07, 09:40
                                    ...matek hinduskich pozbywajacych sie w czesto b.okrutny sposob swoich corek?
                                    Zapytalbym cie o pare decyzji i praktyk Matki Teresy, ale jakos mi sie nie
                                    chce..moze, jak zobaczysz w co zabrnales ty i tobie podobni, w co siebie i nas
                                    wkopaliscie.
                                    Pamietaj tez, ze to pieklo, nie niebo jest wybrukowane dobrymi intencjami.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka