olejowy.bogacz 04.08.07, 10:45 tak nachalnie wkrecaja nam pedalstwo, jako wzor cnot narodowych? Czy to nowy sposob na pokute sasiadow Niemcow, czy moze zbyt wielu wymordowali w czasie IIWW, czy to jeszcze inne wzgledy? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
wikul Re: dlaczego niemieccy politycy 04.08.07, 23:22 olejowy.bogacz napisał: > tak nachalnie wkrecaja nam pedalstwo, jako wzor cnot narodowych? Czy to nowy > sposob na pokute sasiadow Niemcow, czy moze zbyt wielu wymordowali w czasie > IIWW, czy to jeszcze inne wzgledy? Niektórych wymordowali (stosunkowo niewielu) a inni pełnili wysokie urzedy. Homoseksualiści zawsze fascynowali sie ruchami narodowo - socjalistycznymi w których panował kult męskości. Różowa swastyka JOHANN HAR Pederaści współtworzyli wszelkie ruchy faszystowskie– nie wyłączając hitleryzmu. Również dziś najbardziej znani faszyści europejscy okazują się gejami. Dlaczego swastyka przyciąga homoseksualistów jak magnes – zastanawia się Johann Hari, czołowy brytyjski publicysta i zdeklarowany gej. (…Myśl o geju faszyście na pierwszy rzut oka wydaje się absurdalna. Lecz kiedy Brytyjska Partia Narodowa – nasi domorośli bigoci zaprzeczający istnieniu Holocaustu – ogłosiła, że w czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego wystawia kandydata, który otwarcie przyznaje się do homoseksualizmu, wyznawcy idei faszystowskich nawet nie mrugnęli okiem ze zdziwienia. Paradoksalnie prawda polega bowiem na tym, że homoseksualiści znajdowali się w centrum wszelkich ruchów faszystowskich, jakie kiedykolwiek się narodziły – nie wyłączając nazizmu w Trzeciej Rzeszy, pod której rządami homoseksualistów uśmiercano w obozach. Z wyjątkiem Jean-Marie Le Pena wszyscy najbardziej znani faszyści europejscy w ostatnich trzydziestu latach byli gejami. Ja lubię Arabów Czas zatem spojrzeć prawdzie w oczy. Faszyzm nie jest zjawiskiem, które rodzi się gdzieś tam poza obrębem ruchów homoseksualnych, nie jest wstrętną postawą charakterystyczną wyłącznie dla „hetero”. Występuje również wśród gejów i najwyższa pora, by ich środowiska ocknęły się i usłyszały marszową muzykę. Przyjrzyjmy się Europie ostatnich dziesięciu lat. Holenderski faszysta Pim Fortuyn przewodził jawnie rasistowskiej platformie politycznej nastawionej wrogo do imigrantów. Islam nazywał „rakiem” oraz „największym zagrożeniem dla zachodniej cywilizacji”. A jednocześnie był właścicielem dwóch puchatych piesków, cierpiał na kompleks mamusi i był zdeklarowanym gejem. Kiedy jeden z adwersarzy politycznych oskarżył Fortuyna o nienawiść do Arabów, ten odparł: Jak ja mogę nienawidzić Arabów? Przecież wczoraj wieczorem jednemu obciągnąłem druta. Jörg Haider zachwiał posadami zacisznej austriackiej sceny politycznej okresu powojennego, kiedy to w 2000 r. jego neofaszystowska Partia Wolności (FPÖ) zdobyła jedną czwartą głosów i weszła do koalicji rządowej. Na łamach międzynarodowej prasy nieustannie uwypuklano kilka charakterystycznych faktów związanych z Haiderem, m.in. to, że ma kwadratową szczękę i umięśniony tors i że jego ojciec popierał SS. Wypominano mu jego wściekły antysemityzm, nienawiść do imigrantów oraz określenie obozów w Auschwitz i Dachau mianem „ośrodków karnych”. Parę tytułów podało, że Haidera zawsze otaczają wysportowani i fanatycznie mu oddani młodzi mężczyźni. Parę gazet poszło o krok dalej: stwierdzono, że niektórzy mężczyźni z otoczenia Haidera są gejami. Wreszcie jedna lewicowa gazeta niemiecka otwarcie napisała o tym, do czego wszyscy tylko robili aluzje. Że podobno sam Haider jest homoseksualistą. Do prasy przedostały się informacje pochodzące od pewnego hinduskiego kelnera o „intymnych szczegółach” ciała Haidera. Z powodu oskarżeń o bycie jego kochankiem z kierowniczej funkcji w Partii Wolności zrezygnował Gerald Mikscha. Bliski przyjaciel Haidera i zarazem gej Walter Köhler – którego sfotografowano, jak paraduje z pistoletem w kaburze – stwierdził, że jest przeciwny ujawnianiu orientacji seksualnej polityków. Haider – który jest żonaty i ma dwoje dzieci – nie zabierał głosu i dementowanie pogłosek pozostawiał swoim podwładnym. Szlak gejowsko-faszystowski Na tym nie koniec. Gdybyśmy podróżowali przez Europę szlakiem gejowsko- faszystowskim, odnotowalibyśmy wiele ciekawych spostrzeżeń. We Francji czołowym faszystą epoki powojennej był Edouard Pfeiffer, który zdecydowanie nie należał do przykładnych heteroseksualistów. Pierwszoplanowym niemieckim neonazistą w latach osiemdziesiątych był niejaki Michael Kühnen, który zmarł na AIDS w 1991 roku. Kilka lat wcześniej przyznał się do homoseksualizmu. Martin Lee, autor pracy naukowej na temat faszyzmu, wyjaśnia: Dla Kühnena w byciu zarówno nazistą jak i gejem było coś supermęskiego. I jedno, i drugie dawało mu poczucie przynależności do elity, której przeznaczeniem jest wywieranie silnego wpływu. Pewnemu zachodnioniemieckiemu dziennikarzowi powiedział, że homoseksualiści „szczególnie nadają się do realizowania naszych zadań, bo nie chcą być uwiązani przez żonę, dzieci, rodzinę”. Następnym przystankiem na naszym szlaku jest Wielka Brytania. Na pierwszy rzut oka tutejsi faszyści wydają się wojującymi heteroseksualistami. Usiłują zakłócać parady gejowskie, homoseksualistów określają jako „zło”, a na podłożenie bomby w pubie Admiral Duncan w 1999 r. przywódca Brytyjskiej Partii Narodowej Neil Griffin zareagował wprost czarująco: W telewizyjnej relacji ukazano demonstrujących gejów (przed lokalem, gdzie rozegrała się ta tragedia), którzy obnosili się ze swoją perwersją na oczach dziennikarzy z całego świata. To tłumaczy, dlaczego tak wielu zwykłych ludzi uważa ich za istoty odrażające. Lecz jeśli spojrzymy uważniej, to spod gładkiej homofobicznej powierzchni wyłania się różowiutka swastyka. W 1999 r. Martin Webster, dawniej organizator Frontu Narodowego i wielka szycha w brytyjskim ruchu faszystowskim, napisał czterostronicowy pamflet, w którym przedstawił szczegóły swojego „romansu” z Neilem Griffinem. – Pod koniec lat siedemdziesiątych Griffin dążył do nawiązania ze mną intymnych relacji – stwierdził zdeklarowany homoseksualista Webster. – Był ode mnie dwadzieścia lat młodszy. Ray Hill, który przez dwanaście lat infiltrował brytyjski ruch faszystowski, gromadząc informacje dla grup antyfaszystowskich, mówi, że te rewelacje brzmią przekonująco. Twierdzi, że homoseksualizm jest na porządku dziennym w przywódczych kręgach brytyjskiej skrajnej prawicy i że w pewnym okresie lat osiemdziesiątych niemal połowa organizatorów tego ruchu była gejami. Gerry Gable, wydawca antyfaszystowskiego czasopisma „Searchlight”, mówi: Już dziesiątki lat przyglądam się brytyjskim środowiskom nazistowskim i przez cały czas dostrzegam w nich homofobiczną hipokryzję. Nie potrafię wskazać żadnej organizacji ze skrajnej prawicy, która nie atakowałaby ludzi za ich preferencje seksualne i zarazem nie miała w swoich szeregach tak wielu gejowskich aktywistów. Hipermęskie łobuzy Domniemany romans Griffina wpisywałby się doskonale w dzieje brytyjskiego faszyzmu. Przywódcą skinheadów w latach siedemdziesiątych był umięśniony, narwany oprych Nicky Crane. Stał się ikoną reakcyjnego ruchu zwalczającego imigrantów, feminizm i hipisowski styl życia lat sześdziesiatych. Nacisk na podporządkowanie się normom, nakazującym mieć gładko ogoloną twarz i zuniformizowany wygląd, upodobniał ten ruch do klasycznych nurtów faszystowskich. Crane szybko został czołowym działaczem Frontu Narodowego. Aha, zapomniałbym: był homoseksualistą. Zanim zmarł na AIDS w połowie lat osiemdziesiątych, przyznał się do swoich skłonności oraz do tego, że grywał główne role w wielu gejowskich filmach pornograficznych. Tuż przed swoją śmiercią w 1986 r. brał udział jako „porządkowy” w marszu Gejowska Duma, nadal jednak twierdził, iż odczuwa dumę z tego, że jest faszystą. Tlący się w Wielkiej Brytanii konflikt między gejami faszystami i postępowymi gejami przerodził się w otwartą konfrontac Odpowiedz Link Zgłoś
v.ci Re: dlaczego niemieccy politycy 05.08.07, 00:40 Wikul oczywiście nie omieszkał wkleić najgłupszego tekstu Hariego. Którzy to, ZNANI, niemieccy politycy nam "wkręcają" ? Merkel ? Steinbach ? Koehler ? Stoiber ? A może minister ds. rodziny Ursula von den Leyen, która ma aż SIEDMIORO dzieci ? pl.wikipedia.org/wiki/Ursula_von_der_Leyen Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: dlaczego niemieccy politycy 05.08.07, 01:44 v.ci napisał: > Wikul oczywiście nie omieszkał wkleić najgłupszego tekstu Hariego. Oczywiscie, teksty które ci sie nie podobają sa zawsze najgłupsze. A czy zdajesz sobie sprawę że w tym momencie piszesz źle o homoseksualistach ? Uważasz ich za idiotów ? Odpowiedz Link Zgłoś
v.ci Re: dlaczego niemieccy politycy 05.08.07, 20:17 Tak, wiem, że Hari jest gejem. Moje pojmowanie lewicowości nie wyklucza jednak krytyki jednego czy drugiego geja, a zwłaszcza JEDNEGO jego artykułu. Nie krytykuję go przecież ze względu na jego preferencje seksualne. To jest prywatna, intymna sfera każdego człowieka, która niespecjalnie mnie interesuje. W przeciwieństwie do wielu prawicowców... Odpowiedz Link Zgłoś
an.der.division PF 05.08.07, 06:38 Gołosłowne oskarżenie o faszyzm i rasizm. Pewnie w jego partii odnalazły się jakieś osoby o ciągotkach faszystowsko-rasistowskich, ale ani w jej programie, ani w pogladach jej charyzmatycznego lidera nie było nic, co by takie oskarżenie uzasadniało. Pim Fortuyn miał zbliżone poglądy do Oriany Fallaci. Do poglądów, ktore niejednokrotnie z aprobatą na forum wspominałeś. Oczywiście jakis eurolewak bez żenady zakwalifikuje je w swojej głupocie jako faszyzm i rasizm, ale my bedziemy mieć przeciez w tej sprawie odrębne zdanie. Natomiast Fortuyn jako twórca programu politycznego, jako polityk byl w moim odczuciu nieco mniej radykalny niż Fallaci, która była chłoszcząca pisarką a nie czynnym politykiem. Fortuyn bronil demokracji przed faszyzmem (w tym przed islamofaszyzmem). Bronił twardo, więc w opinii eurodupkow, którzy go w końcu zamordowali, był faszystą, bo nie był programowym mięczakiem. Dalej - interesowała go przewaga kultury i cywilizacji, a nie, oczywiście, rasy. Rasistą, rzecz jasna, nie byl, tak samo, jak nie był faszystą. Odpowiedz Link Zgłoś
v.ci Re: PF 05.08.07, 20:22 A kto to "eurodupki" ? Nie rozumiem, jak na podstawie JEDNEGO morderstwa można uogólniać i twierdzić, że stoi za nim jakaś ogólnoeurpopejska formacja polityczna. Poza tym, 99 % tzw. ekologów jest przeciwna jakiejkolwiek przemocy politycznej. Odpowiedz Link Zgłoś
an.der.division niemieccy politycy 05.08.07, 22:25 > A kto to "eurodupki" ? Nie rozumiem, jak na podstawie JEDNEGO morderstwa można > uogólniać i twierdzić, że stoi za nim jakaś ogólnoeurpopejska formacja > polityczna. Poza tym, 99 % tzw. ekologów jest przeciwna jakiejkolwiek przemocy > politycznej Eurodupkowstwem jest polityka deklaratywnie służąca interesom UE i jej państw członkowskich, faktycznie natomiast poprzez przyjmowanie nieracjonalnych rozwiązań, a ostrą walkę nawet przeciwko w y p o w i a d a n i u racjonalnych (lub chociaż alternatywnych) rozwiązań, taka, że służy osłabieniu UE lub państw członkowskich. 1. Klasycznym przykładem wcielania w życie nieracjonalnych rozwiązań jest przeforsowana przez poprzedni, lewicowy układ parlamentarny w Niemczech koncepcja dodatkowej wielkiej rury na dnie morza. 2. Typowe dla eurodupka jest, że domaga się ZANIECHANIA DEBATY na temat możliwości przywrócenia kary śmierci na zachodzie Europy. Jako od niepamiętnych czasów zacięty forumowicz chyba nie jesteś eurodupkowatym przeciwnikiem debatowania? Mam nadzieję, że nie, że nie boisz się, że w debacie mogą paść argumenty. 3. Eurodupkowatość jest tylko powierzchownym nalotem na Zachodniej Cywilizacji, dlatego nie jest łatwo komuś zamknąć usta. Czasami łatwiej już zabić chcącego mówić. Stąd morderstwo, o którym wspominasz. 4. Uważam za grubą naiwność przekonanie, że skuteczny morderca, tak bardzo, bardzo wygodny dla zagrożonych przez wyborców elit, był supersamodzielną jednostką. 5. Oczywiście eurodupki nie tworzą żadnej europejskiej frakcji. Jeśli cokolwiek ich jednoczy od strony formalno-organizacyjnej, choć niejawnej, to może w jakiejś ich (eurodupków) części nadzór KGB nad swoimi agentami wpływu. Odpowiedz Link Zgłoś
wikul Re: niemieccy politycy 05.08.07, 22:36 A może to po prostu t.zw. polityczna poprawność ? Odpowiedz Link Zgłoś
an.der.division łoj to musi będzie 06.08.07, 05:19 więcej niż polityczna poprawność. Polityczna poprawność by nie strzelała do chopa (no tym bardziej do "geja"!) ostrą amunicją Odpowiedz Link Zgłoś
v.ci Re: niemieccy politycy 06.08.07, 19:48 Proszę bardzo. Możemy podebatować. Położenie rurociągu na dnie Bałtyku nie służy interesom Polski, jednak nie zauważam tu braku racjonalności. Ani władze w Berlinie, ani w Moskwie nie mają obowiązku działać na naszą korzyść. Sam koszt położenia rury po dnie morza zamiast na lądzie jest wyższy, ale czy nie odpadają dzięki temu koszty opłat tranzytowych (na których chcielibyśmy przecież zarabiać) ? Poza tym Rosja oferowała możliwość budowy nitki owej rury do Polski, co nasze władze wielkopańskim gestem odrzuciły. Tutaj mogłyby mnie przekonać raczej argumenty natury ekologicznej podnoszone np. przez Szwecję. Władze IV RP wymagają od obcych państw (nawet od krajów spoza UE), by dbali o nasze interesy, podczas gdy sami nie potrafią o nie zadbać. Ograniczają się do patryotycznego pohukiwania. Nie potrafiły nawet nakłonić naszych "wielkich" sprzymierzeńców Ukraińców, by wybudowali ropociąg Odessa-Brody. Nie potrafili wybudować Naftoportu. Nie potrafili wybudować, kupić, wydzierżawić nawet jednego tankowca czy gazowca. Nie potrafili wybudować bodajże 80- kilometrowego odcinka gazociągu do Beznau w Niemczech, dzięki czemu moglibyśmy być połączeni z całym zachodnioeuropejskim systemem i kupować gaz z Danii, Holandii, Niemiec czy też sprowadzony do tamtejszych portów drogą morską z dowolnego punktu na globie, bez konieczności budowy kosztownego gazociągu z Norwegii, na który nas po prostu nie stać. Odpowiedz Link Zgłoś
an.der.division poli tycy 12.08.07, 18:24 Postepowanie wladz Rosji to osobna sprawa, którą nie ma potrzeby się w tym watku zajmować. W pełni zgadzam się, że Niemcy nie musza dbać bezpośrednio o Polske, lecz mają dbać o siebie. I w tym sensie ich działania nie sa racjonalne. Bałtyk to wspólny skarb państw nad nim położonych, w tym Niemiec, które ze względu na swój potencjał powinny dbać o Bałtyk szczególnie. Argumenty szwedzko-ekologiczne są jak najbardziej racjonalne. Zarówno prowadzone prace nie służą akwenowi, jak i nie sprzyja mu perspektywa zestarzenia się, awarii, konserwacji tej ogromnej zbędnej instalacji. Nie dbając o Bałtyk Niemcy nie dbają o morze, z ktorym są mocno związani, a potencjalnie mogą być w przyszłości jeszcze mocniej. Istnieje różnica między wrzuceniem pieniędzy na dno morza, a wrzuceniem ich w opłaty transferowe dla państwa takiego jak Polska, które jest powiązane z Niemcami gospodarczo. Pierwszy wariant jest mniej korzystny. Korzystne jest budowanie dobrej koniunktury gospodarczej we własnym regionie - pieniądze mogą do nas powrócić szybciej niż myślimy. Z punktu widzenia finansowego nie ma nic racjonalnego w skąpieniu Polsce za opłaty związane z fizycznym transferem. Niemniej jednak Twoje rozumowanie byłoby do przyjęcia. Gdyby był spełniony jeden warunek. Projektowanoby nieistniejące połączenie w dwu wariantach. Albo jeden, albo drugi. Tymczasem chodzi o dodatkową inwestycję. A to juz jest ewidentnie nieuzasadnione. Pomijam rosyjski punkt widzenia, ale z niemieckiego sprawa ewidentna. Gołym okiem widoczne jest "uzasadnienie": to - między innymi - bardzo lukratywny kontrakt dla odchodzącego polityka, socjalistycznego kanclerza. Niemcy postepowaliby racjonalnie, gdyby rozwijali najnowocześniejsze warianty energetyki atomowej, a nie starali się uzależnić jak najmocniej od drogich, sprowadzanych węglowodorów. Lecz wolą działać po swojemu. Odpowiedz Link Zgłoś