stan.borys
03.09.07, 14:42
Cała sytuacja wokół Janusza Kaczmarka i nieudanej akcji Centralnego
Biura Antykorupcyjnego w Ministerstwie Rolnictwa jest spiralą
absurdu. Można wręcz powiedzieć, że absurd goni absurd. Zamiast
odsłaniania kulis śledztwa w sprawie afery korupcyjnej, mamy do
czynienia z maskaradą żywcem przeniesioną z programu „Mamy cię”. Tym
razem jej ofiarą padł Kaczmarek, ale przecież to nie koniec...
Ludzie Mariusza Kamińskiego przygotowali przecież prowokację
przeciwko Andrzejowi Lepperowi, a nie byłemu szefowi MSWiA.
Fałszowali przy tym dokumenty i według niektórych prawników złamali
prawo. Ustawa o CBA wyraźnie mówi też, którzy urzędnicy państwowi
mogli być poinformowani o akcji: tylko prokurator generalny. Okazało
się, że wiedzieli o niej i premier Jarosław Kaczyński, i prezydent
Lech Kaczyński, i sam Kaczmarek, który posiadł taką informację od
Zbigniewa Ziobry, i szef CBŚ Marzec, i pewnie jeszcze wiele innych
osób. Dzisiaj kozła ofiarnego robi się z byłego szefa MSWiA, choć na
zdrowy rozum za źródło przecieku powinien być uznany Ziobro, bo
niezgodnie z ustawą powiadomił o akcji Kaczmarka.
Nie zmieni tego fakt, że jak tłumaczy minister sprawiedliwości –
musiał to zrobić, by podlegli byłemu szefowi MSWiA agenci BOR nie
pobili się z tymi z CBA. Wynika z tego tłumaczenia tylko tyle, że
PiS-owcy napisali taką ustawę o CBA, która jest zupełnym knotem,
której nie da się przestrzegać. (...)