lisekrudy napisał:
> Gość portalu: Perła napisał(a):
>
> > Osobiście kilkakrotnie słyszałem jak wycinano takich.
>
> To dobrze.
>
> Pozdrawiam,
> Lisek
To ja "podsłuchując" RM - miałam widocznie pecha, bo nie wycinali właśnie,
tylko z lubością słuchali wypowiedzi niekoniecznie życzliwych Żydom na
świecie,
że tak powiem. Z wyjatkiem Jednego.
Wiem, że się narażam niejednemu/niejednej, ponieważ ostatnio w jedenj z
żenujących dla mnie rozmów, dowiedziałam się, że "Jezus choć był Żydem, nie
miał postaci cielesnej". No to ja już nie wiem, ale z góry się zgadzam na
wszystko.
A zdarzyło mi się to słuchanie RM przy okazji ciekawości reakcji tych ludzi
(mojej) z powodu przyznania im "koncesji". Chciałam z czysto zawodowej
ciekawości wiedzieć co mówią i jak.
Ojciec Rydzyk (ktoś mnie ostatnio napadł straszliwie, że kiedy pisałam
Rydzyk,
tu na forum, nie dodałam "ojciec", aby więc nie urażać jego duszy, tego, co
się
tak oburzał smiertelnie, wkładam tego ojca) a więc ojciec, Ojciec, OJCIEC
RYDZYK - uśmiechał się szczęśliwie do dzwoniącej dziatwy ( to słychać było) w
zróżnicowanym przedziale wiekowym. No i tak. I nie wycinał Ojciec głosów
mówiących, że wyjątkowo Zydzi, ci paskudni, co ukrzyżowali Jezusa, nie
przeszkodzili w uzyskaniu koncesji, i że będą się modlić (słuchacze), żeby
już
tak zawsze Pan Jezus z miłości do Radia Maryja gromił tych paskudnych Zydów
no
i SLD właśnie. Tylko mówił Ojciec Rydzyk, że modlitwa nie wystarczy, bo
wszyscy
tylko to proponowali, kto ma pomysł - pytał - kamerę, niech się zgłosi,
będziemy realizować teledyski, filmy, przyszłość przed nami, do dzieła!
proponujcie układkę programową! przysyłajcie kasę!
ale słuchacze albo płakali ( z radości) i nie mogli mówić, a przeciez mimo
wszystko dzwonili, żeby mówić, a nie płakać, albo deklarowali modlitwę, albo
syczli na tych Żydów i na SLd. I tak w kółko. Było bardzo zabawne.
Życzę wszystkim dobrego dnia, tej resztki, co została
Miriam
ps. Wiecie za co doceniam działalnośc tego radia? Za modlitwę, która jest
wielu
jest potrzebna. Za to, że ludziom na "strasznej i samotnej emigracji"
przynosi
ulgę jego słuchanie, i nieważne już, co oni w tym radiu mówią. Jesli kogoś
podniesie na duchu taka rozmowa, jakiej byłam świadkiem, to ja mówię: czemu
nie?