andrzejg
26.10.07, 13:39
dla zastanowienia dedykuję kaczysto-haszystom:
"Wynik wyborów to porażka PiS. Zarazem zaś dramatyczna lekcja dla
strategów kampanii wyborczej tej partii, świadectwo tego, jak bardzo
byli fatalni.(...)
Jako inteligentny człowiek ma teraz czas na dokładne przemyślenie
przyczyn wyborczej klęski. Decydujący chyba był fakt, że propozycja,
jaką PiS przedstawiło wyborcom, była sformułowana w niesłychanie
tradycyjnym języku i wskazywała na niezwykle tradycyjne pojmowanie
władzy. W ofercie PiS zabrakło przy tym nowocześnie przedstawianego
patriotyzmu. To był styl obliczony na przejęcie elektoratu
Samoobrony i przede wszystkim Ligi Polskich Rodzin. W tych
obliczeniach musiał jednak wystąpić poważny błąd. Okazało się
bowiem, że wiele głosów tego elektoratu przejęła także PO.
Młodzież i kobiety to też elektorat PiS nie zawalczyło także wcale o
młode pokolenie wyborców, które w ostatnich wyborach bardzo
uaktywniło się politycznie. Dotąd głosował śladowy procent
ludzi do 24. roku życia. Tym razem frekwencja osób w tym przedziale
wieku przekroczyła 50 proc. Dla młodych ludzi pisowski styl
uprawiania polityki okazał się nie do przyjęcia. Symbolem tego był
fakt, że młodzież potraktowała wielomiesięczne tolerowanie Romana
Giertycha w funkcji ministra edukacji jako wymierzony jej policzek.
Być może Jarosław Kaczyński nie zdawał sobie z tego sprawy, ale dla
młodych ludzi wizja silnego państwa uosabiana przez ludzi w
kominiarkach rzucających podejrzanych na podłogę jest odrażająca.
(...)
W końcówce kampanii wrócił zaś do retoryki wojennej, a przez to
stracił szansę na kontakt z młodym pokoleniem. (...)
PiS straciło też głosy nie tylko młodych, ale i kobiet - przede
wszystkim popełniając kolosalny błąd lansowania na drugim miejscu w
stolicy krzykliwej pani Nelly Rokity. Jeżeli takiej postaci można
było oddać jedno z najwyższych miejsc na najważniejszej liście w
kraju, świadczy to o wielkim braku kompetentnych kandydatów. PiS
wyniosło na piedestał osobę o rozbuchanych ambicjach, lecz
niewielkim potencjale. To ona stała się kobiecą twarzą tej partii i
reprezentantką spraw kobiet w jej strukturach. Kobiety zareagowały na
Nelly Rokitę alergicznie i trudno im się dziwić. Tym bardziej że
weszła do polityki kosztem wyrugowania z niej swego wybitnego męża,
który teraz miałby do odegrania ważną rolę w państwie.(...)
Na Jarosławie Kaczyńskim zemściła się też koncepcja partii
wodzowskiej, w jaką zmienił PiS. Po odejściu Kazimierza
Marcinkiewicza czy Radka Sikorskiego w partii pozostał jedynie sam
prezes. Inne osobowości większego formatu skrzętnie w minionej
kampanii ukrywano. Zamiast eksponować inteligentnych, wyważonych i
medialnych polityków - Pawła Zalewskiego, Kazimierza Ujazdowskiego -
pierwsze skrzypce odgrywały agresywne, prowincjonalne, odpychające
miernoty. (...)
Jedyną wyrazistą osobowością w szeregach partii Kaczyńskiego
pozostał Ludwik Dorn. Ale on zapisał się w tej kampanii raczej
negatywnie. Jego nonszalanckie listy - począwszy od listu do
wykształciucha - były po prostu obraźliwe dla wielu ludzi. Jak mieli
się poczuć nauczyciele, również akademiccy, którzy ciężko pracują za
małe pieniądze, kiedy usłyszeli owe półironiczne naigrawania się? A
już zupełną przesadą było sądzenie się z Lewicą i Demokratami w
sprawie oczernienia suki marszałka Dorna - Saby. Zapowiedzi pozwu
niektórym mogły się wydać dowcipne. Ich realizacja była już jednak
tylko dowodem dramatycznego obniżenia poziomu przedwyborczej
dyskusji.
CBA - kij, który ma dwa końce
Po przegranej Prawa i Sprawiedliwości konieczne stanie się
przemyślenie formy działania jego sztandarowego osiągnięcia:
Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Platforma nie zdecyduje się na
jego rozwiązanie, bo sama poparła utworzenie CBA. Musi jednak
zrewidować zasady, na jakich Biuro działa, bo ostatnie miesiące
dowiodły, że dopuszczany przez ustawę zakres prowokacji i
inscenizacji nie mieści się w standardach cywilizowanego kraju. (...)
Sprawa Beaty Sawickiej uderzała kontynuacją podejścia do człowieka,
jakie pamiętam z czasów komunizmu. Tam też eksploatowano ludzką
małość dla osiągnięcia celów operacyjnych. Zresztą sprawa posłanki
Sawickiej wprowadziła do kampanii wyborczej temat służby zdrowia, co
rykoszetem uderzyło głównie w PiS. Te dwa lata doprowadziły wszak do
jej zapaści: masowych wyjazdów, strajków lekarzy i pielęgniarek,
zamykania i ewakuacji oddziałów szpitalnych. Wrzucanie tego tematu
do dyskusji po to tylko, by ukąsić Platformę, okazało się strzałem
samobójczym.(...)
Zamiast tego zastosował retorykę, że ten, kto krytykuje CBA, zarazem
popiera korupcję, co jest oczywistym absurdem. Czarno-biała wizja
świata może sprawdza się w dyskusji z prymitywami, ale dla młodych
ludzi - którzy wbrew powszechnym utyskiwaniom są idealistami - jest
nie do przyjęcia. (...)
O pomyłce, jaką był pan Dudziński, mówiono już po jego pierwszym
występie w gdańskiej hali Olivia. Podobnie prezes PiS nie posłuchał
rad, by bez specjalnych ceregieli przystąpić do debaty z Donaldem
Tuskiem. Odwlekając ją i budując napięcie, tylko niepotrzebnie
przydał jej znaczenia, po czym debatę przegrał - nie merytorycznie,
lecz psychologicznie.
Premier nie posłuchał także rad, by nie zrażać do siebie młodzieży i
tak niemogącej zidentyfikować się z PiS ze względu na
instrumentalnie traktowany tradycyjny język, który miał przyciągnąć
wyborców LPR i Samoobrony. Zamiast tego zrobił wielkie, kuriozalne
halo wokół SMS-ów "Schowaj babci dowód". A przecież PSL z tego
samego hasła potrafiło ukuć dowcipną reklamówkę wyborczą.(...)"
www.dziennik.pl/Default.aspx?TabId=14&ShowArticleId=65280
choć szczerze wątpię w mozliwości zrozumienia powodów porażki.