Gość: t
IP: *.krosno.cvx.ppp.tpnet.pl
03.08.03, 10:47
Gdyby KK nie istniał należałoby go wymyśleć tylko po to, by czerpać
przyjemność z obserwowania histerycznych reakcji jakie budzi wśród
czcicieli "Postępu". Ostatnio okazji do takich obserwacji dostarczył
watykański dokument poświęcony pederastom, w którym odrzuca się(najzupełniej
słusznie) pomysł by homozwiązki zrównać z normalnymi małżeństwami. Miłośnicy
wolności słowa i przeciwnicy wartościowania, zawyli. "Stan nieuleczalny. Nie
ma co owijać w bawełnę, temu Kościołowi katolickiemu nie da się już pomóc" -
orzekł austriacki "Der Standard". "Westdeutsche Allgemeine Zeitung" orzekła z
kolei, że "Watykan miesza się do spraw nie należących do jego kompetencji"
(to oczywiste, że zakres kompetencji dla Watykanu ustala
redakcja "Weltdeutsche Allgemeine Zeitung" i watykańska Kongregacja Nauki i
Wiary popełniła gruby nietakt wydając dokument bez pytania redakcji o
zdanie). Bardziej życzliwy dla KK okazał się szef niemieckiej FDP, który
poradził, by KK wydając dokumenty kierował się sondażami opinii
publicznej: "gdyby KK bardziej słuchał tego co mówią wierni, nie publikowałby
podobnych oświadczeń". Rzecz prosta po takim oświadczeniu można oczekiwać,
że, FPD też dostosuje swój program do tego, co mówi opinia publiczna, bo
wątpię, czy dziś odpowiada on w każdej sprawie ściśle opinii większości
Niemców. Na ciekawy pomysł wpadli pederaści z Brazylii: "Jedna z
brazylijskich organizacji gejów zaapelowała by występowali oni z KK i
wysyłali do kościołów podania by cofnięto ich chrzest". Niektórzy postępowcy
doszli do odkrywczego wniosku, że kierownictwo organizacj nie ma prawa mówić
swoim członkom o zasadach w tej organizacji obowiązjuących: "Zdaniem
holenderskich Zielonych (...) to nie do przyjęcia, że Watykan wywiera presję
na katolickich politykow, by sprzeciwiali się tego typu małżeństwom" (można
założyć, że gdy jakiś członek holenderskich Zielonych zacznie nagle głosić
pochwałę zanieczyszczenia środowiska, to kierownictwo partii nie będzie mieć
nic przeciw temu), oraz że katolicy nie mogą kierować się w zyciu zasadami
jakie uznają i jeśli jakiś polityk w swojej działalności bierze pod uwagę
swój katolicyzm, to jest to nic innego, jak "naruszenie rozdziału kościoła od
państwa". Według socjaldemokratów: "Kościół ma prawo do wyrażania swego
stanowiska, ale nie może wywierać wpływu na zycie polityczne świeckiego
państwa". Jak wiadomo wpływ na zycie polityczne mogą wywierać wyłącznie
socjaldemokraci, i rzeczywiście dziwnym jest, że KK tego nie rozumie.
Holenderscy zieloni poszli w swym szaleństwie tak daleko, że dokument jawi
się im jako ...."bezpośredni atak na Holandię, gdzie małżeństwa homoseksualne
są od 2001 dozwolone". I jak tu nie cenić KK?