hasz0
03.01.08, 13:20
Na czym polega program "tuczyzmu"?
Na przywrócenie "normalności" dla lodziarzy?
Na apelach Paradowskiej by Religa wraz Jarosławem Kaczyńskim i całą
opozycją pomógł pani Kopacz i całemu rządowi za to, ze kopała go
wczesniej po kostkach", by PiS nie stał się opozycją"systemową" o co
oskarżają go teraz media, które dla odmiany po wyborach zaczęły
krytykować opozycję zamiast rządu?
->
Określenie odsunięcia PiS od władzy jako „przywrócenie normalności”
zrobiło zawrotną karierę. W rzeczywistości formuła ta definiuje
postawę tych, którzy jej używają. Wynika z niej, że w minionym roku
nie mieliśmy do czynienia ze zwykłą, demokratyczną zmianą władzy.
Wybory te miały być zdaniem rzeczników „przywracania normalności”
powrotem do „normalnego”, czyli właściwego stanu rzeczy, jaki
obowiązywał przed 2005 rokiem, a który zerwany został wówczas przez
katastrofę wyborczą.
Dlatego autorzy „Gazety Wyborczej”, „Newsweeka”, „Polityki” i innych
pism, których tezy powtarzane są w przytłaczającej większości mediów
elektronicznych, ogłaszają, że rząd Tuska może już nic nie robić i
tylko pozwolić, aby „normalność” wracała. Publicyści owi bardzo
często używają pierwszej osoby liczby mnogiej, dając jednak do
zrozumienia, że nie chodzi im tylko o towarzyszy z własnej
politycznej partii, ale ogół „normalnych” Polaków. Jeśli Janina
Paradowska pisze, że „nie oczekujemy od rządu Tuska żadnych wielkich
przedsięwzięć”, rozumiemy, że nie oczekują tego Polacy,
gdyż „normalność” właśnie oznacza, że są osoby i instytucje, które
określają, co Polacy myślą i czego chcą.
Normalność oznacza, że żaden najbardziej skorumpowany polityk czy
ordynator szpitala, czy ktokolwiek inny z „towarzystwa”, może nie
obawiać się, że rano zastukają do niego właściwe służby, aby
postawić mu zarzuty i aresztować go. Inni, jak: Roman Kluska,
Andrzej Modrzejewski, szefowie stoczni szczecińskiej i cały legion
tych, którzy nie dogadali się z tym kim należy, powinni mieć się na
baczności.
Normalność oznacza, że o tym, co jest prawem i sprawiedliwością,
decyduje korporacja prawnicza. Znaczy, że dostęp do archiwów IPN
powinien być zamknięty przed oczami zwykłych obywateli i generalnie
obywatele dzielą się na zwykłych i autorytety, które tej całej
reszcie zorganizują teraźniejszość, przyszłość, a nawet przeszłość.
Oczywiście w tej „normalności” nie ma miejsca dla tych, którzy
demokrację rozumieją inaczej.
Źródło : Rzeczpospolita