tomek9991
18.08.03, 21:20
Oczywiście są to tylko teoretyczne rozważania, ale warto wspominając kolejną
rocznicę wybuchu II wojny światowej nad tym się zastanowić.
Ja nie mam monopolu na prawdę. Przekazuję tylko swoje myśli.
Można zauważyć, że II wojna była w istocie powtórką z I wojny.
Przeciwko Niemcom były znowu Francja, W.Brytania , Rosja,, USA.
Polska w 1939 miała do wyboru albo przyjąć żądania Hitlera, albo nie.
Wariant drugi znamy.
Załóżmy, że Polska przyjmuje żądania Hitlera.
Oznacza to, że staje się jego sojusznikiem.
ZSRR po czystkach w armii jest nieprzygotowane do wojny z Niemcami i
potrzebuje czasu. Stalin wybiera wariant pozornie najbardziej sprytny , czyli
obserwowanie sytuacji, a potem atak na wykrwawioną Europę. Po tym jak Polska
zostałaby sojusznikiem Hitlera wzmocniłby umocnienia na granicach.
Francja i W.Brytania nic by nie zrobiły i ze stoickim spokojem czekałyby na
to, że Hitler w końcu się uspokoi.
I wszystko byłoby jak po 10 maja 1940, czyli rozbicie Francji oraz bitwa o
Anglię.
Hitler podobnie jak 22 czerwca 1941 uderzyłby na Stalina. Na pierwsze
uderzenie poszłoby wojsko polskie. Dodatkowy milion żołnierzy dla Hitlera
byłby zrekompensowany dla Stalina brakiem efektu zaskoczenia.
Dalej wszystko byłoby jak w znanym scenariuszu : bitwa o Moskwę, Stalingrad,
Kursk, Normandia, Berlin itd.
Tyle tylko, że :
- Polska utraciłaby Kresy, a dostała figę, a nie Ziemie Zachodnie
- Władze objęliby ci sami gnoje z Bierutem
- W procesach zbrodniarzy wojennych zostaliby skazani na śmierć
przywódcy RP oraz np. liczni polscy strażnicy z obozów koncentracyjnych
- Na wczasy Polacy jeździliby do Zoppot, Swinemuende, Misdroy, anie do
Sopotu, Świnoujścia, Międzyzdrojów
I bądźmy wdzięczni za to, że Polacy jako pierwsi z Hitlerem podjęli walkę.