Dodaj do ulubionych

polskich Zydow prosze o obrone przed...

IP: *.client.attbi.com 29.12.01, 02:51
Trzeba sie bronic

Wiele osób w kraju i na swiecie angazuje sie w prostowanie klamstw na
temat Polski i Polaków, jakie rozpowszechniane sa przez niechetne nam
srodowiska. Nie ma natomiast do tej pory instytucji, która zajelaby sie
tym zjawiskiem z urzedu. Liga Polskich Rodzin zabiega, aby dbalosc o
obraz Polski w swiecie objeta zostala monitoringiem ze strony sejmowej
Komisji Spraw Zagranicznych.

Jan Lopuszanski z LPR zwrócil sie do przewodniczacego sejmowej Komisji
Spraw Zagranicznych Jerzego Jaskierni (SLD) z sugestia, aby komisja
przyjela na siebie obowiazek dbalosci o miedzynarodowy obraz Polski i
Polaków.

- Polska od dluzszego czasu jest obiektem zmasowanych ataków
propagandowych, godzacych w jej dobre imie. Niektóre z nich nosza
znamiona szerokiej i skoordynowanej akcji. Takich akcji w stosunkach
miedzynarodowych nie podejmuje sie bez konkretnego celu - napisal posel
Jan Lopuszanski w liscie do przewodniczacego komisji Jerzego Jaskierni.
Zwrócil uwage, ze Panstwo Polskie nie dysponuje dotychczas stalym
monitoringiem antypolskich ekscesów. Jego zdaniem, role te moglaby
podjac Komisja Spraw Zagranicznych, a w razie potrzeby - specjalnie
powolana stala podkomisja. Ponadto, w opinii posla LPR, Komisja Spraw
Zagranicznych powinna domagac sie od naszych sluzb dyplomatycznych
stalych dzialan w obronie dobrego imienia Polski oraz zainicjowac prace
nad raportem na temat miedzynarodowego obrazu Polski, w którym
znalazlyby sie takze przypadki zlosliwego antypolonizmu.

Propozycja Lopuszanskiego nie zostala dotad poddana pod glosowanie, ale
przewodniczacy Jaskiernia zapowiedzial, ze sprawa stanie na porzadku
obrad.

Wedlug Lopuszanskiego, przedmiotem zainteresowania takiej podkomisji
powinny byc takie sprawy, jak np. oszczercza kampania antypolska na
temat mordu na Zydach w Jedwabnem, falszujace historie filmy Lanzmana,
rozpowszechnianie obrazliwego dla Polaków komiksu "Mouses", brukselska
ekspozycja "Irreligia" obrazajaca uczucia religijne Polaków czy
prowokacja na Dworcu Wschodnim, kiedy to interwencja polskich sluzb
kolejowych zostala przedstawiona w Rosji jako antyrosyjski eksces, a
takze wiele innych.

Lopuszanski zaapelowal do Polaków z kraju i zagranicy o nadsylanie do
sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych informacji o antypolskich ekscesach
i wszelkich przejawach antypolonizmu.

Listy mozna wysylac na adres: Sejm RP, Komisja Spraw Zagranicznych, ul.
Wiejska 4/6, 00-902 Warszawa, z dopiskiem - dla posla Jana
Lopuszanskiego. Kopie listów moga byc nadsylane równiez do "Naszego
Dziennika".

Malgorzata Goss, Nasz Dziennik 24-26.12.2001
Obserwuj wątek
    • Gość: snajper Re: polskich Zydow prosze o obrone przed... IP: *.acn.waw.pl 29.12.01, 03:05
      Gość portalu: pifpaf!! napisał(a):

      > Trzeba sie bronic
      >
      > Wiele osób w kraju i na swiecie angazuje sie w prostowanie klamstw na
      > temat Polski i Polaków, jakie rozpowszechniane sa przez niechetne nam
      > srodowiska. Nie ma natomiast do tej pory instytucji, która zajelaby sie
      > tym zjawiskiem z urzedu. Liga Polskich Rodzin zabiega, aby dbalosc o
      > obraz Polski w swiecie objeta zostala monitoringiem ze strony sejmowej
      > Komisji Spraw Zagranicznych.
      > Jan Lopuszanski z LPR zwrócil sie do przewodniczacego sejmowej Komisji
      > Spraw Zagranicznych Jerzego Jaskierni (SLD) z sugestia, aby komisja
      > przyjela na siebie obowiazek dbalosci o miedzynarodowy obraz Polski i
      > Polaków.
      > - Polska od dluzszego czasu jest obiektem zmasowanych ataków
      > propagandowych, godzacych w jej dobre imie. Niektóre z nich nosza
      > znamiona szerokiej i skoordynowanej akcji. Takich akcji w stosunkach
      > miedzynarodowych nie podejmuje sie bez konkretnego celu - napisal posel
      > Jan Lopuszanski w liscie do przewodniczacego komisji Jerzego Jaskierni.
      > Zwrócil uwage, ze Panstwo Polskie nie dysponuje dotychczas stalym
      > monitoringiem antypolskich ekscesów. Jego zdaniem, role te moglaby
      > podjac Komisja Spraw Zagranicznych, a w razie potrzeby - specjalnie
      > powolana stala podkomisja. Ponadto, w opinii posla LPR, Komisja Spraw
      > Zagranicznych powinna domagac sie od naszych sluzb dyplomatycznych
      > stalych dzialan w obronie dobrego imienia Polski oraz zainicjowac prace
      > nad raportem na temat miedzynarodowego obrazu Polski, w którym
      > znalazlyby sie takze przypadki zlosliwego antypolonizmu.
      > Propozycja Lopuszanskiego nie zostala dotad poddana pod glosowanie, ale
      > przewodniczacy Jaskiernia zapowiedzial, ze sprawa stanie na porzadku
      > obrad.
      > Wedlug Lopuszanskiego, przedmiotem zainteresowania takiej podkomisji
      > powinny byc takie sprawy, jak np. oszczercza kampania antypolska na
      > temat mordu na Zydach w Jedwabnem, falszujace historie filmy Lanzmana,
      > rozpowszechnianie obrazliwego dla Polaków komiksu "Mouses", brukselska
      > ekspozycja "Irreligia" obrazajaca uczucia religijne Polaków czy
      > prowokacja na Dworcu Wschodnim, kiedy to interwencja polskich sluzb
      > kolejowych zostala przedstawiona w Rosji jako antyrosyjski eksces, a
      > takze wiele innych.
      > Lopuszanski zaapelowal do Polaków z kraju i zagranicy o nadsylanie do
      > sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych informacji o antypolskich ekscesach
      > i wszelkich przejawach antypolonizmu.
      > Listy mozna wysylac na adres: Sejm RP, Komisja Spraw Zagranicznych, ul.
      > Wiejska 4/6, 00-902 Warszawa, z dopiskiem - dla posla Jana
      > Lopuszanskiego. Kopie listów moga byc nadsylane równiez do "Naszego
      > Dziennika".
      >
      > Malgorzata Goss, Nasz Dziennik 24-26.12.2001

      Film >Jak rozpętałem II WŚ< wyszydza wysiłek polskich sił zbrojnych walczących na
      wszystkich frontach II WŚ. Niniejszym zgłaszam go do Wysokiej Komisji jako
      perfidny przypadek poniżania Narodu Polskiego. Autorzy filmu powinni zostać
      surowo ukarani, a w ramach pokuty powinni nakręcić film o dokonaniach Księdza
      Redaktora. Co najmniej czterogodzinny.

      Zwracam też uwagę na rozpanoszone po całym świecie kawały o Polakach.
      Wysmiewające naszą domniemaną głupotę, drazliwość i antysemityzm. My nie jestesmy
      drazliwi ! My nie jestesmy antysemitami ! A tych Żydów, co takie kawały
      rozpowszechniają, to my... Trzeba powłać lotne grupy, które bedą jeździć po
      świecie i wyłapywać tych, co te kawały opowiadają. I do sądów ich.

      Zgłaszam się na ochotnika. Moge jezdzić i wyłapywać. Obiecuję pracować pilnie.

      Z party... tfu narodowym pozdrowieniem

      Snajper śledczy.
      • Gość: miner Re: polskich Zydow prosze o obrone przed... IP: *.245.134.51.Dial1.SanJose1.Level3.net 29.12.01, 05:38
        Gość portalu: snajper napisał(a):

        >
        > Film >Jak rozpętałem II WŚ< wyszydza wysiłek polskich sił zbrojnych walcz
        > ących na
        > wszystkich frontach II WŚ. Niniejszym zgłaszam go do Wysokiej Komisji jako
        > perfidny przypadek poniżania Narodu Polskiego. Autorzy filmu powinni zostać
        > surowo ukarani, a w ramach pokuty powinni nakręcić film o dokonaniach Księdza
        > Redaktora. Co najmniej czterogodzinny.
        >
        > Zwracam też uwagę na rozpanoszone po całym świecie kawały o Polakach.
        > Wysmiewające naszą domniemaną głupotę, drazliwość i antysemityzm. My nie jestes
        > my
        > drazliwi ! My nie jestesmy antysemitami ! A tych Żydów, co takie kawały
        > rozpowszechniają, to my... Trzeba powłać lotne grupy, które bedą jeździć po
        > świecie i wyłapywać tych, co te kawały opowiadają. I do sądów ich.
        >
        > Zgłaszam się na ochotnika. Moge jezdzić i wyłapywać. Obiecuję pracować pilnie.
        >
        > Z party... tfu narodowym pozdrowieniem
        >
        > Snajper sledczy.....................................................

        Widzisz snajper co z Ciebie wyszlo, smieszny pajac, z krzyzem w reku i rympalka
        an pejsatej glowie.



    • Gość: Balzer Re: polskich Zydow prosze o obrone przed... IP: *.szczecin.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 03:20
      Gość portalu: pifpaf!! napisał(a):

      > Trzeba sie bronic
      >
      > Wiele osób w kraju i na swiecie angazuje sie w prostowanie klamstw na
      > temat Polski i Polaków, jakie rozpowszechniane sa przez niechetne nam
      > srodowiska. Nie ma natomiast do tej pory instytucji, która zajelaby sie
      > tym zjawiskiem z urzedu. Liga Polskich Rodzin zabiega, aby dbalosc o
      > obraz Polski w swiecie objeta zostala monitoringiem ze strony sejmowej
      > Komisji Spraw Zagranicznych.
      >
      > Jan Lopuszanski z LPR zwrócil sie do przewodniczacego sejmowej Komisji
      > Spraw Zagranicznych Jerzego Jaskierni (SLD) z sugestia, aby komisja
      > przyjela na siebie obowiazek dbalosci o miedzynarodowy obraz Polski i
      > Polaków.
      >
      > - Polska od dluzszego czasu jest obiektem zmasowanych ataków
      > propagandowych, godzacych w jej dobre imie. Niektóre z nich nosza
      > znamiona szerokiej i skoordynowanej akcji. Takich akcji w stosunkach
      > miedzynarodowych nie podejmuje sie bez konkretnego celu - napisal posel
      > Jan Lopuszanski w liscie do przewodniczacego komisji Jerzego Jaskierni.
      > Zwrócil uwage, ze Panstwo Polskie nie dysponuje dotychczas stalym
      > monitoringiem antypolskich ekscesów. Jego zdaniem, role te moglaby
      > podjac Komisja Spraw Zagranicznych, a w razie potrzeby - specjalnie
      > powolana stala podkomisja. Ponadto, w opinii posla LPR, Komisja Spraw
      > Zagranicznych powinna domagac sie od naszych sluzb dyplomatycznych
      > stalych dzialan w obronie dobrego imienia Polski oraz zainicjowac prace
      > nad raportem na temat miedzynarodowego obrazu Polski, w którym
      > znalazlyby sie takze przypadki zlosliwego antypolonizmu.
      >
      > Propozycja Lopuszanskiego nie zostala dotad poddana pod glosowanie, ale
      > przewodniczacy Jaskiernia zapowiedzial, ze sprawa stanie na porzadku
      > obrad.
      >
      > Wedlug Lopuszanskiego, przedmiotem zainteresowania takiej podkomisji
      > powinny byc takie sprawy, jak np. oszczercza kampania antypolska na
      > temat mordu na Zydach w Jedwabnem, falszujace historie filmy Lanzmana,
      > rozpowszechnianie obrazliwego dla Polaków komiksu "Mouses", brukselska
      > ekspozycja "Irreligia" obrazajaca uczucia religijne Polaków czy
      > prowokacja na Dworcu Wschodnim, kiedy to interwencja polskich sluzb
      > kolejowych zostala przedstawiona w Rosji jako antyrosyjski eksces, a
      > takze wiele innych.
      >
      > Lopuszanski zaapelowal do Polaków z kraju i zagranicy o nadsylanie do
      > sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych informacji o antypolskich ekscesach
      > i wszelkich przejawach antypolonizmu.
      >
      > Listy mozna wysylac na adres: Sejm RP, Komisja Spraw Zagranicznych, ul.
      > Wiejska 4/6, 00-902 Warszawa, z dopiskiem - dla posla Jana
      > Lopuszanskiego. Kopie listów moga byc nadsylane równiez do "Naszego
      > Dziennika".
      >
      > Malgorzata Goss, Nasz Dziennik 24-26.12.2001


      Ble ble ble - i co z tego wynika ?
      Znowu powołaja kolejna niepotrzebna podkomisje, podniosa sobie diety za udział w
      tych komisjach,
      a my bedziemy takie bzdury opłacac z naszych podatkow.
      • Gość: jojo ja broniem polakuw IP: *.proxy.aol.com 29.12.01, 03:37
        wcoraj widzal ja na moje ocy sfoje tu u nas w Chicago jak Police brali
        arestowc polacka co byl pjany jak pig i oscany na street i wolal on jescze
        polkska nie zginie a one mu po dopie kopali jak gopi jakies za co je myslem ze
        ten big man police man to musial bycz zyd bo mial carne wlosy,skoda mie tego
        polacka,on nic niekomu nie robi pje tylko jak wsyskie polacki w Chickago a
        potym lerzom na sidewalk like a pig
    • Gość: Mosze Troche proporcji... IP: *.inter.net.il 29.12.01, 09:01
      Tutaj w Izraelu zyja ludzie, ktorzy przyjechali z 160 krajow. Rozmawiaja
      roznymi jezykami, maja inna tradycje i kolor skory. Istnieja tysiace zartow i
      dowcipow jeden od drugiego. (co dzien mozna slychac w TV i radio) My smiejemy
      sie ..(mowia ze smiech jest zdrowy). Nieraz ludzie czuja sie obrazoni
      ale to potrwa minuty, bo odrazu jest zart na innego...Jak powstanie komisja
      to bedzie swiatowy zart... moze masz inna rade (bo ktos moze myslec w tym
      kierunku i pozniej bedzie za pozno...)
      Jest tu kilka ksiazek z zartami o Zydow co przyjechali z diaspory i przyniesli
      ich tradycje.
      Powiedz jak z Ciebie robia dobry zart -
      to sie obrazasz, czy smiejesz sie... smile))
      Pozdrawiam z usmiechem,
      Mosze
      • Gość: # Troche proporcji...w stosunku IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.12.01, 09:12
        Gość portalu: Mosze napisał(a):

        >...Jak powstanie komisja
        > to bedzie swiatowy zart...
        > Mosze

        Czy to czasem nie Wy zazartowaliscie pierwsi?
        Dr Ratajczak nie znal sie na Waszych zartach
        i chlopa wyrzucili z roboty calkiem na powaznie !!!
        Za badanie prawdy.
        • Gość: Mosze Re: Troche proporcji...w stosunku IP: *.inter.net.il 29.12.01, 09:42
          Gość portalu: # napisał(a):

          > Gość portalu: Mosze napisał(a):
          >
          > >...Jak powstanie komisja
          > > to bedzie swiatowy zart...
          > > Mosze
          >
          > Czy to czasem nie Wy zazartowaliscie pierwsi?
          > Dr Ratajczak nie znal sie na Waszych zartach
          > i chlopa wyrzucili z roboty calkiem na powaznie !!!
          > Za badanie prawdy.

          Sorry, nic nie wiem o czym piszesz, podaj wiecej.
          • Gość: # Re: Troche proporcji...w stosunku IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.12.01, 10:20
            > > Za badanie prawdy.
            >
            > Sorry, nic nie wiem o czym piszesz, podaj wiecej.

            Dr Ratajczak zajmowal sie na Uczelni w Opolu
            literatura Holocaustu.
            Poniewaz na wykladach cytowal rowniez
            prace wybitnych krytykow Holocaustu,
            m.in. kwestionujacych naukowo liczbe 6.000.000
            i umieszczajac ja w zakres 800.000 -1.500.000,
            czego dzis nikt nie kwestionuje,
            oskarzony zostal w Polsce o tzw. "klamstwo oswiecimskie",
            ktore wygral w swietle dokumentow dwukrotnie, mimo apelacji.

            Mimo to wladze uczelni pod naciskiem Rektora
            ( moze ktos poda nazwisko) wyrzucily go z uczelni.
            Otoczony ostracyzmem albo bojaznia nie moze jej ponownie
            zanlezc.

            A tyle tu sie slow wylalo o rzekomym
            ostracyzmie Polakow w druga strone.
            Pisanina swoje a zycie swoje.
            Takie to Forum... jak niespalona i nieaktualna Gazeta.
            Do ...




            • Gość: snajper46 Re: Troche proporcji...w stosunku IP: *.acn.waw.pl 29.12.01, 18:42
              Gość portalu: # napisał(a):

              > Dr Ratajczak zajmowal sie na Uczelni w Opolu
              > literatura Holocaustu.
              > Poniewaz na wykladach cytowal rowniez
              > prace wybitnych krytykow Holocaustu,
              > m.in. kwestionujacych naukowo liczbe 6.000.000
              > i umieszczajac ja w zakres 800.000 -1.500.000,
              > czego dzis nikt nie kwestionuje,
              > oskarzony zostal w Polsce o tzw. "klamstwo oswiecimskie",

              Ratajczak oskarzony został dlatego, gdyż w swojej książce "Tematy niebezpieczne"
              napisał, że komory gazowe w Oświęcimiu służyły do dezynfekcji a nie do zabijania
              więźniów obozu.

              > ktore wygral w swietle dokumentow dwukrotnie, mimo apelacji.

              Sąd rejonowy umorzył warunkowo na rok próby sprawę Ratajczaka, stwierdzając, że
              czyn Ratajczaka jest społecznie szkodliwy w stopniu nieznacznym. JEST SZKODLIWY.
              Jak to jest sprawa wygrana przez Ratajczaka, to ja jestem cezarz chiński. Obie
              strony zapowiedziały apelację.

              > Mimo to wladze uczelni pod naciskiem Rektora
              > ( moze ktos poda nazwisko) wyrzucily go z uczelni.

              Rektorem jest prof. dr hab, Stanisław Sławomir Nicieja. A >nacisk< wywierali
              wykładowcy uczelni, nie chcący z takim osobnikiem pracować.

              > Otoczony ostracyzmem albo bojaznia nie moze jej ponownie
              > zanlezc.

              Jak ktoś pokazuje, iż fałszowanie historii jest mu bliższe niż prawda
              historyczna, to niech sie potem nie dziwi, że jako historym pracy znaleźć nie
              może.

              > A tyle tu sie slow wylalo o rzekomym ostracyzmie Polakow w druga strone.
              > Pisanina swoje a zycie swoje.
              > Takie to Forum... jak niespalona i nieaktualna Gazeta.
              > Do ...


              • Gość: luka Re: Troche proporcji...w stosunku IP: 217.67.196.* 02.01.02, 12:12
                Gość portalu: snajper46 napisał(a):

                > Sąd rejonowy umorzył warunkowo na rok próby sprawę Ratajczaka, stwierdzając, że
                > czyn Ratajczaka jest społecznie szkodliwy w stopniu nieznacznym. JEST SZKODLIWY
                > .

                A co miał zrobić ten biedny sąd? Paragraf istnieje? Istnieje. Orzeczenie należy
                podać? Należy. Jak to zrobić? Tak, jak to sędziowie uczynili - umywając ręce.
                Winę musieli orzec, ale nie chcieli przejść do historii jako ci, którzy wtrącili
                do pudła pierwszego w III RP więźnia sumienia.

                > Rektorem jest prof. dr hab, Stanisław Sławomir Nicieja. A >nacisk< wywier
                > ali wykładowcy uczelni, nie chcący z takim osobnikiem pracować.

                Ciekawe ilu z nich było w PZPR albo na żołdzie SB.

                > Jak ktoś pokazuje, iż fałszowanie historii jest mu bliższe niż prawda
                > historyczna, to niech sie potem nie dziwi, że jako historym pracy znaleźć nie
                > może.

                Rewizjonizm historyczny to ważny hurt historiografii, jego zasługą jest rewizja
                liczby ofiar Oświęcimia. Co również niegdyś nazywano "fałszowaniem" historii.
      • Gość: Kasia Humor Izraelski-Ephraim Kishon IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 10:47
        Gość portalu: Mosze napisał(a): ) Tutaj w Izraelu zyja ludzie, ktorzy
        przyjechali z 160 krajow. Rozmawiaja roznymi jezykami, maja inna tradycje i
        kolor skory. Istnieja tysiace zartow i dowcipow jeden od drugiego. (co dzien
        mozna slychac w TV i radio) My smiejemy sie ..(mowia ze smiech jest zdrowy).
        Nieraz ludzie czuja sie obrazoni ale to potrwa minuty, bo odrazu jest zart na
        innego...Jak powstanie komisja to bedzie swiatowy zart... moze masz inna rade (bo
        ktos moze myslec w tym kierunku i pozniej bedzie za pozno...) Jest tu kilka
        ksiazek z zartami o Zydow co przyjechali z diaspory i przyniesli ich tradycje.
        ) Powiedz jak z Ciebie robia dobry zart - to sie obrazasz, czy smiejesz sie... :-
        ))) Pozdrawiam z usmiechem,Mosze(

        Drogi Mosze i Mili Pozostali ,
        Żydzi (a za nimi i Izraelczycy)- jak zaden narod potrafia sie smiac z siebie. I
        nie chodzi mi tu o zarty podkreslajace madrosc, spryt- bo tych tez jest wiele,
        ale cala - jeszcze z zeszlego stulecia- serie o Żydach z Chelma- symbolu glupoty
        i naiwnosci. I NIKT SIE WTEDY NIE OBRAŻAŁ !
        Urodzony na Wegrzech , tamze wychowany , wspolczesny izraelski humorysta Ephraim
        Kishon- zrobil oszalamiajacą kariere nie tylko w samym Izraelu ale i w Europie.
        Sama w Niemczech widzialam kilka wystaw w ksiegarni (zupelny festiwal!)
        wypchanych Jego ksiazkami. A ten Pan niczego innego nie robi- tylko nasmiewa sie
        ze swego Narodu. I NIKT SIE NIE OBRAZA ! I WSZYSCY SIE Z NIM BAWIĄ !
        A zartuje ze wszystkiego- nie oszczedzajac takze wątków religijnych - i nikt z
        tego powodu sobie ( a przede wszystkim Autorowi) wlosow z glowy nie wyrywa. W
        Polsce wydano bodaj 5 Jego ksiazek - SERDECZNIE POLECAM, BO TO POWINIEN MIEC W
        SWEJ BIBLIOTECE KAZDY-PANACEUM NA SMUTKI.
        Oto probka w tlumaczeniu (genialnym, jak twierdza znawcy) Stanislawa Lewanskiego:

        Ephraim Kishon

        Żydzi znani są jako "Naród Księgi". Byli nim zresztą już wtedy, gdy świat dopiero
        co wyłonił się z chaosu (wydarzenie- trzeba podkreślić- które wiarygodnie da się
        opisać tylko po hebrajsku). Dlatego nasi pobożni mężowie przywiązują wielką wagę
        do znajomości Pisma: pragną, by dziatwa izraelska znała je na pamięć -werset po
        wersecie, zdanie po zdaniu, litera po literze. Każdego roku w Dniu Niepodległości
        urządza się specjalny kwiz biblijny, aby sprawdzić, kto w Izraelu zna Księgę
        Jeremiasza na pamięć najdokładniej. Obawiam się, że w tej konkurencji sam prorok
        nie doszedłby do finału.

        KWIZ

        Łączność pocztowa gra w dziejach Izraela doniosłą rolę już od niepamiętnych
        czasów. Albowiem lud żydowski od dawna żyje w diasporze -dla rozproszonych
        szczepów było zatem rzeczą niezwykłej wagi utrzymywanie stałych kontaktów. Nic
        więc dziwnego, że fala podniecenia ogarnęła całą społeczność izraelską gdy
        Ministerstwo Poczty przy współudziale Ministerstwa Kultury i Oświaty ogłosiło
        Narodowy Kwiz Telefoniczny.
        W całym kraju rozpoczęły się niezwłocznie zmagania eliminacyjne. Wkrótce
        wyłoniono czworo finalistów, którzy następnie stawili się do końcowego boju w
        nowo otwartej Wielkiej Hali Jerozolimskiej. Radio przysłało najlepszych
        sprawozdawców do relacjonowania przebiegu walk. Ci, dla których zabrakło miejsca
        w hali, zasiedli przed odbiornikami trzymając w ręku książki telefoniczne.
        Na scenie, wystawiając się na pełne podziwu spojrzenia publiczności, zasiadła
        cała czwórka finalistów. Nie było na sali nikogo, kto by nie zdawał sobie sprawy,
        jaka przeogromna masa wiedzy, jaka doskonała pamięć i jaka błyskotliwa
        inteligencja przywiodła tych czworo na takie wyżyny. Każdy też znał ich z
        nazwiska. Byli to: panna Towah, telefonistka z międzymiastowej, zarazem
        ulubienica publiczności, inżynier Glanz, specjalista-informatyk, profesor
        Birnbaum z Instytutu Elektroniki i Komputeryzacji, oraz poeta Tola'at Shani,
        potomek dynastii szachistów.
        Ja także znalazłem się w tłumie, powodowany chęcią choćby rzucenia okiem na
        bohaterów narodowych. Nastrój był równie uroczysty jak napięty -nawet dyplomaci z
        Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie potrafili ukryć podniecenia. Minister Poczty
        i Komunikacji otworzył uroczystość przemówieniem wprawdzie dość krótkim, ale nie
        pozbawionym górnych tonów:
        -Po raz pierwszy od dwóch tysięcy lat lud żydowski będzie świadkiem tak wielkiego
        kwizu w tak ogromnej hali -zaczął, po czym sięgnął w głąb historii do faktów
        związanych z dzisiejszym wydarzeniem. Odmalował początki instytucji pocztowej od
        gołębia patriarchy Noego, i abrahamowego anioła. Zakończył zaś wstrząsającymi
        rozważaniami na temat, co by się stało z perskimi Żydami, gdyby ten zbój Haman
        (Boże, chroń przed takimi!) dysponował nie siecią ślamazarnych gońców na koniach
        i wielbłądach, lecz telefonem...
        Podobny kwiz odbył się już w roku ubiegłym, niestety -miał charakter
        międzynarodowy. Przybyło wielu zawodników i korespondentów z zagranicy, w związku
        z czym jury poczuło się zmuszone obniżyć poziom i dopuścić także pewną ilość
        pytań całkiem łatwych i błahych: kto wynalazł telefon? jak funkcjonuje centralka
        telefoniczna? kiedy położono pierwszy kabel transatlantycki? i tym podobne
        drobiazgi. Natomiast dzisiejszy konkurs był imprezą ściśle regionalną,
        skoncentrowaną wokół istotnego zagadnienia miejscowych numerów telefonicznych.
        Rektor Uniwersytetu Jerozolimskiego, jako przewodniczący jury, rozpoczął
        zadawanie pytań z zestawu przygotowanego przez specjalną komisji uczonych w ciągu
        mozolnej, ponad półrocznej pracy. Pierwsze pytanie, które padło w śmiertelnej
        ciszy, brzmiało:
        -Jaki jest pierwszy numer na stronie 478 w Hajfie?
        Inżynier Glanz uśmiechnąwszy się lekceważąco udzielił niezwłocznej odpowiedzi:
        -Weinstock, Mosze, ulica Tel Chai 12, telefon 40-5- 72.
        Szum nerwowo kartkowanych książek telefonicznych i nagle burzliwy aplauz, gdy
        trafność odpowiedzi znalazła potwierdzenie.
        Prawdę mówiąc, pierwsze pytania służyły tylko do rozgrzania zawodników. Zostały
        tez przez całą czwórkę żywych książek telefonicznych załatwione z ostentacyjną
        łatwością. Jedynie gdy panna Towah na pytanie rektora: "Ilu Goldenblumów zawiera
        książka Tel Awiwu?" odpowiedziała "sześciu", wydawało się, że czeka nas jakaś
        sensacja:
        -Przykro mi -powiedział rektor -ale widzę tylko pięciu.
        -Szósty -pouczyła go panna Towah -umieszczony jest w dodatku "Abonenci przybyli w
        czasie druku": Goldenblum, Efraim, Levi Icchaka 22, 27-9-16.
        Rektor nerwowo przerzucił kilka stron dodatku, znalazł co trzeba i pełen uznania
        oznajmił: -Zgadza się!
        Moje zdumienie rosło z minuty na minutę. Jeszcze nigdy chyba nie zgromadziło się
        tyle tak głębokiej wiedzy na tak małej przestrzeni. I nic to, że profesor
        Birnbaum nie sprostał następnemu pytaniu, a poeta Tola'at Shani w ostatnim
        dopiero momencie znalazł właściwą odpowiedź na pytanie, które brzmiało:
        -Jaki numer na ulicy Gordona w Tel Awiwie zawiera trzy trójki?
        Żyły na czole poety nabrzmiały i wydawało się, że pękną:
        -Mam! -krzyknął wreszcie. -Mam! Wachsler, Viola, nauczycielka śpiewu, numer 23- 7-
        33!
        Nie mógł wprawdzie nasz poeta udzielić informacji na temat numeru domu pani
        Violi, regulamin wszakże przewidywał, że podawanie adresów poszczególnych
        abonentów nie jest obowiązkowe. Tola'at Shani dostał dwa punkty i burzliwe brawa.
        Z kolei panna Towah zademonstrowała niezwykłą znajomość aforystyki książek
        telefonicznych:
        -Hasło na stronie 54, Jeruzalem?
        -"Staranne wykręcenie numeru ułatwia połączenie" -odpowiedziała Towah z
        niezrównaną nonszalancją.
        Natomiast inżynier Glanz, ku ogólnemu zaskoczeniu, nie potrafił wymienić firmy
        ogłaszającej się na stronie 356 w Tel Awiwie. Każdy średni, nawet amatorski
        znawca książki telefonicznej wymieniłby natychmiast sklep papierniczy Pfeffermana.
        W miarę upływu czasu zaczęły się pojawiać u wszystkich czworga zawodników objawy
        pewnego znużenia. Profesor Birnbaum na przykład przekroczył swój limit czasu,
        zanim przypomniał sobie, który numer ma w środku cyfrę odpowiadającą różnicy
        między cyfrą drugą a pi
        • Gość: tyu ALARM !!! GDZIE POINTA?!! IP: 157.158.68.* 29.12.01, 11:20
          Kasiu!
          Profesor Birnbaum przekroczył swój limit czasu, a Ty PRZEKROCZYŁAŚ POJEMNOŚĆ
          BUFORA!
          Zeżarło koniec!
          Jak teraz dowiemy się, kto wygrał?!

        • Gość: Kasia KWIZ Kishona -moze tym razem calosc IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 15:08
          Ephraim Kishon (tłum. Stanisław Lewanski)
          Żydzi znani są jako "Naród Księgi". Byli nim zresztą już wtedy, gdy świat
          dopiero co wyłonił się z chaosu (wydarzenie- trzeba podkreślić- które
          wiarygodnie da się opisać tylko po hebrajsku). Dlatego nasi pobożni mężowie
          przywiązują wielką wagę do znajomości Pisma: pragną, by dziatwa izraelska znała
          je na pamięć -werset po wersecie, zdanie po zdaniu, litera po literze. Każdego
          roku w Dniu Niepodległości urządza się specjalny kwiz biblijny, aby sprawdzić,
          kto w Izraelu zna Księgę Jeremiasza na pamięć najdokładniej. Obawiam się, że w
          tej konkurencji sam prorok nie doszedłby do finału.
          KWIZ
          Łączność pocztowa gra w dziejach Izraela doniosłą rolę już od niepamiętnych
          czasów. Albowiem lud żydowski od dawna żyje w diasporze -dla rozproszonych
          szczepów było zatem rzeczą niezwykłej wagi utrzymywanie stałych kontaktów. Nic
          więc dziwnego, że fala podniecenia ogarnęła całą społeczność izraelską gdy
          Ministerstwo Poczty przy współudziale Ministerstwa Kultury i Oświaty ogłosiło
          Narodowy Kwiz Telefoniczny.
          W całym kraju rozpoczęły się niezwłocznie zmagania eliminacyjne. Wkrótce
          wyłoniono czworo finalistów, którzy następnie stawili się do końcowego boju w
          nowo otwartej Wielkiej Hali Jerozolimskiej. Radio przysłało najlepszych
          sprawozdawców do relacjonowania przebiegu walk. Ci, dla których zabrakło
          miejsca w hali, zasiedli przed odbiornikami trzymając w ręku książki
          telefoniczne.
          Na scenie, wystawiając się na pełne podziwu spojrzenia publiczności, zasiadła
          cała czwórka finalistów. Nie było na sali nikogo, kto by nie zdawał sobie
          sprawy, jaka przeogromna masa wiedzy, jaka doskonała pamięć i jaka błyskotliwa
          inteligencja przywiodła tych czworo na takie wyżyny. Każdy też znał ich z
          nazwiska. Byli to: panna Towah, telefonistka z międzymiastowej, zarazem
          ulubienica publiczności, inżynier Glanz, specjalista-informatyk, profesor
          Birnbaum z Instytutu Elektroniki i Komputeryzacji, oraz poeta Tola'at Shani,
          potomek dynastii szachistów.
          Ja także znalazłem się w tłumie, powodowany chęcią choćby rzucenia okiem na
          bohaterów narodowych. Nastrój był równie uroczysty jak napięty -nawet dyplomaci
          z Ministerstwa Spraw Zagranicznych nie potrafili ukryć podniecenia. Minister
          Poczty i Komunikacji otworzył uroczystość przemówieniem wprawdzie dość krótkim,
          ale nie pozbawionym górnych tonów:
          -Po raz pierwszy od dwóch tysięcy lat lud żydowski będzie świadkiem tak
          wielkiego kwizu w tak ogromnej hali -zaczął, po czym sięgnął w głąb historii do
          faktów związanych z dzisiejszym wydarzeniem. Odmalował początki instytucji
          pocztowej od gołębia patriarchy Noego, i abrahamowego anioła. Zakończył zaś
          wstrząsającymi rozważaniami na temat, co by się stało z perskimi Żydami, gdyby
          ten zbój Haman (Boże, chroń przed takimi!) dysponował nie siecią ślamazarnych
          gońców na koniach i wielbłądach, lecz telefonem...
          Podobny kwiz odbył się już w roku ubiegłym, niestety -miał charakter
          międzynarodowy. Przybyło wielu zawodników i korespondentów z zagranicy, w
          związku z czym jury poczuło się zmuszone obniżyć poziom i dopuścić także pewną
          ilość pytań całkiem łatwych i błahych: kto wynalazł telefon? jak funkcjonuje
          centralka telefoniczna? kiedy położono pierwszy kabel transatlantycki? i tym
          podobne drobiazgi. Natomiast dzisiejszy konkurs był imprezą ściśle regionalną,
          skoncentrowaną wokół istotnego zagadnienia miejscowych numerów telefonicznych.
          Rektor Uniwersytetu Jerozolimskiego, jako przewodniczący jury, rozpoczął
          zadawanie pytań z zestawu przygotowanego przez specjalną komisji uczonych w
          ciągu mozolnej, ponad półrocznej pracy. Pierwsze pytanie, które padło w
          śmiertelnej ciszy, brzmiało:
          -Jaki jest pierwszy numer na stronie 478 w Hajfie?
          Inżynier Glanz uśmiechnąwszy się lekceważąco udzielił niezwłocznej odpowiedzi:
          -Weinstock, Mosze, ulica Tel Chai 12, telefon 40-5-72.
          Szum nerwowo kartkowanych książek telefonicznych i nagle burzliwy aplauz, gdy
          trafność odpowiedzi znalazła potwierdzenie.
          Prawdę mówiąc, pierwsze pytania służyły tylko do rozgrzania zawodników. Zostały
          tez przez całą czwórkę żywych książek telefonicznych załatwione z ostentacyjną
          łatwością. Jedynie gdy panna Towah na pytanie rektora: "Ilu Goldenblumów
          zawiera książka Tel Awiwu?" odpowiedziała "sześciu", wydawało się, że czeka nas
          jakaś sensacja:
          -Przykro mi -powiedział rektor -ale widzę tylko pięciu.
          -Szósty -pouczyła go panna Towah -umieszczony jest w dodatku "Abonenci przybyli
          w czasie druku": Goldenblum, Efraim, Levi Icchaka 22, 27-9-16.
          Rektor nerwowo przerzucił kilka stron dodatku, znalazł co trzeba i pełen
          uznania oznajmił: -Zgadza się!
          Moje zdumienie rosło z minuty na minutę. Jeszcze nigdy chyba nie zgromadziło
          się tyle tak głębokiej wiedzy na tak małej przestrzeni. I nic to, że profesor
          Birnbaum nie sprostał następnemu pytaniu, a poeta Tola'at Shani w ostatnim
          dopiero momencie znalazł właściwą odpowiedź na pytanie, które brzmiało:
          -Jaki numer na ulicy Gordona w Tel Awiwie zawiera trzy trójki?
          Żyły na czole poety nabrzmiały i wydawało się, że pękną:
          -Mam!-krzyknął wreszcie.-Mam!Wachsler,Viola,nauczycielka śpiewu, numer 23-7-33!
          Nie mógł wprawdzie nasz poeta udzielić informacji na temat numeru domu pani
          Violi, regulamin wszakże przewidywał, że podawanie adresów poszczególnych
          abonentów nie jest obowiązkowe. Tola'at Shani dostał dwa punkty i burzliwe
          brawa.
          Z kolei panna Towah zademonstrowała niezwykłą znajomość aforystyki książek
          telefonicznych:
          -Hasło na stronie 54, Jeruzalem?
          -"Staranne wykręcenie numeru ułatwia połączenie" -odpowiedziała Towah z
          niezrównaną nonszalancją.
          Natomiast inżynier Glanz, ku ogólnemu zaskoczeniu, nie potrafił wymienić firmy
          ogłaszającej się na stronie 356 w Tel Awiwie. Każdy średni, nawet amatorski
          znawca książki telefonicznej wymieniłby natychmiast sklep papierniczy
          Pfeffermana.
          W miarę upływu czasu zaczęły się pojawiać u wszystkich czworga zawodników
          objawy pewnego znużenia. Profesor Birnbaum na przykład przekroczył swój limit
          czasu, zanim przypomniał sobie, który numer ma w środku cyfrę odpowiadającą
          różnicy między cyfrą drugą a pierwszą i ostatnią a przedostatnią. Pytanie
          trzeba było przerzucić na inżyniera Glanza. Ten odpowiedział bez trudu:
          -Gardosz,Zuzanna,Tel Awiw, strona 180,druga szpalta, 29 numer od góry: 23-1-67,
          Publiczność zgotowała mu burzliwą owację. Klaskałem i ja, chociaż w tym właśnie
          momencie zaczęły mnie opanowywać pierwsze sceptyczne myśli:
          -Przepraszam -zwróciłem się do sąsiada -do czego właściwie może się komuś
          przydać znajomość każdego numeru na pamięć?
          Zapytany poczuł się dotknięty:
          -Co pan chce przez to powiedzieć mówiąc: "do czego to się może przydać"?
          -Proszę mnie źle nie zrozumieć. Książka telefoniczna jest istotnie czymś
          niezbędnym -z tym się całkowicie zgadzam. Bez książki telefonicznej trudno by
          było przeżyć nawet jeden dzień. Ale czemuż ja mam się tego wszystkiego uczyć na
          pamięć, gdy mogę, jeśli zajdzie potrzeba, po prostu zajrzeć do książki?
          -No, dobrze. Ale gdyby pan któregoś dnia znalazł się na pustyni i nie miał
          książki telefonicznej -co wtedy? !
          -Wtedy nie miałbym też prawdopodobnie telefonu.
          -Ale załóżmy, że pan go ma. I co wtedy?
          -Myślę, że zadzwoniłbym do informacji...
          -Pst! Cisza! -odezwano się karcąco ze wszystkich stron. Kilku sąsiadów
          wmieszało się do naszej rozmowy i określiło moją postawę jako z gruntu
          fałszywą, bezczelną i głupią. Powinienem sobie zdawać sprawę, że siedząca na
          estradzie czwórka gigantów ducha o głowę wyrasta ponad mnie i przeciętny tłum.
          I że każde z tych tam czworga już we wczesnym dzieciństwie oddawało się z
          zapałem staremu żydowskiemu zwyczajowi studiowania każdej litery , każdej
          cyferki, każdego błędu drukarskiego, aż doszło do tych wyżyn ducha, które teraz
          budzą słuszny podziw całego narodu.
          Tymczasem na estradzie rozpoczęła się runda finałowa. Inżynier Glanz stanął
          przed nadludzkim, jakby się wydawało, zadaniem:
          • Gość: Kasia KWIZ Kishona -dokonczenie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 15:12
            Tymczasem na estradzie rozpoczęła się runda finałowa. Inżynier Glanz stanął
            przed nadludzkim, jakby się wydawało, zadaniem:

            -Jeśli przebijemy szpilką trzecią cyfrę czwartej linijki w drugiej szpalcie na
            stronie 421, to jakie cyfry przebije ona na stronach na- następnych?

            Inżynier Glanz doszedł do Petach Tikwa, strona 505. Tylko 505, bo dalej szpilka
            już nie sięgała. Publiczność patrzyła na Glanza z zapartym tchem. Gdy padła
            ostatnia trafna cyfra, wybuchła burza braw i okrzyków. Mój sąsiad szeptał: -
            Niech będzie chwała Najwyższemu! -Kilku widzów płakało...

            Rektor poprosił o ciszę. Zanim ogłosi nazwisko zwycięzcy, pragnie zadać jeszcze
            jedno pytanie, dodatkowo nadesłane przez premiera. Pytanie brzmi:

            -Co trzeba zrobić, żeby się z kimś połączyć telefonicznie?

            Cała czwórka czempionów popadła w grobowe milczenie. Jedynie panna Towah
            zaczęła mamrotać coś o jakichś wtyczkach i gniazdkach, ale było jasne, że nikt
            nie ma zielonego pojęcia, jak powinna brzmieć właściwa odpowiedź. Po chwili
            nerwowej szeptaniny w gronie zawodników, podniósł się wreszcie poeta Tola'at
            Shani i oświadczył w imieniu swoim i kolegów, że protestuje, ponieważ pytanie
            wykracza poza ramy regulaminowe, gdyż nie da się na nie odpowiedzieć cyframi.

            Zanosiło się na zamieszki wśród publiczności. Przewodniczący jury wybrnął
            jednak zręcznie z sytuacji ogłaszając, że mistrzem książki telefonicznej roku
            1974 został inżynier Glanz, a wicemistrzostwo przypadło pannie Towah. Wśród
            dzikich okrzyków entuzjazmu publiczność wdarła się na podium i na ramionach
            wyniosła swoich idoli z gmachu.

            Postanowiłem natychmiast zatelefonować do domu, żeby przekazać wyniki kwizu
            najlepszej z żon. Niestety -numer telefonu wyleciał mi całkiem z pamięci.


      • Gość: Kasia Znow Kishon- Moszemu z dedykacja IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 10:52
        Ephraim Kishon (tłum. Stanislaw Lewanski)

        „Achimaaz i buty”

        "Rodzice żydowscy czynią wszystko, aby dzieci przerosły ich pod każdym
        wzglądem. Rozpieszczają je też ponad wszelką miarę. Gdy do pękającego w szwach
        autobusu wsiada krzepki mężczyzna z pięciokilogramowym dzieckiem na ręku,
        miejsce na fotelu znajduje się natychmiast. Niech się jednak wciśnie ktoś z
        pięćdziesięciokilogramowym workiem na plecach -będzie stał do końca.
        Nie wszystkie dzieci żydowskie są genialne; co najwyżej osiemdziesiąt pięć do
        dziewięćdziesięciu procent. Wśród pozostałych dziesięciu-piętnastu znajduje się
        też pewna liczba umysłowo upośledzonych. Nie żadnych niedokształconych -bo
        szkolnictwo w Izraelu nie jest upaństwowione -po prostu tępych z natury.
        Jednym z takich był Achimaaz, o którym będzie właśnie mowa. Całe nieszczęście
        zaczęło się od tego, że upodobałem sobie pewien rodzaj butów amerykańskich,
        zwanych ze względu na miękkie spody "rubber soles". W dosłownym tłumaczeniu -
        gumowe podeszwy .Postanowiłem więc koniecznie kupić taką parę i w tym celu
        udałem się do sklepu obuwniczego pana Leichta przy Mograbi Square [i].
        -Panie Leicht -powiedziałem. -Chciałbym kupić parę prawdziwych rubber soles,
        zamszowych z amerykańskimi noskami.
        -Momencik -powiedział pan Leicht i zaczął. przetrząsać regały. Okazało się, że
        buty rubber soles, zamsz, amerykańskie noski na składzie wprawdzie są, ale ani
        jedna para nie spełnia wszystkich wymagań naraz. Ze względu na moje wyraźnie
        okazane rozczarowanie pan Leicht natychmiast zadeklarował wysłanie gońca do
        swojej filii, która mieściła. się naprzeciwko Poczty Głównej. -W ciągu kilku
        minut będzie pan miał swoje buty -powiedział i skinął na gońca,
        czternastoletniego jemeńskiego Żydka, którego zdumiewająco niski stopień
        inteligencji wkrótce się dowodnie okaże.
        -Słuchaj uważnie, Achimaaz -powiedział pan Leicht powoli i wyraźnie. -Pójdziesz
        teraz do naszej filii naprzeciwko Poczty Głównej i poprosisz o parę butów
        rubber soles, zamsz, amerykański nosek, nr 7. Przyniesiesz to tutaj.
        Zrozumiałeś?
        -Że niby co? -zapytał Achimaaz. "
        -No tak -pan Leicht zwrócił się usprawiedliwiająco do mnie. -Myślę, że będzie
        lepiej, jeżeli ten tuman zabierze ze sobą pańskie buty -inaczej przyniesie nie
        ten numer .
        Zdjąłem buty, pan Leicht włożył je do pudełka i wręczył gońcowi.
        -A więc Achimaaz: rubber soles, zamsz, amerykańskie, nr .7 .Zapamiętasz to? No,
        to jazda.
        -Panie Leicht -wyjąkał Achimaaz -ja nie wiem dokąd ja mam iść, panie Leicht.
        -Wiesz przecież, gdzie jest Poczta Główna?
        -Tak, wiem.
        -No więc? Na co jeszcze czekasz? Pospiesz się!
        Po dwóch godzinach i dwudziestu minutach, które spędziłem w sklepie boso, nie
        wiedzieliśmy już, ani pan Leicht, ani ja, o czym rozmawiać, aby ukryć
        zdenerwowanie. Wszystkie potoczne tematy konwersacyjne od rozbudowy Tel Awiwu
        po przyjście Chin do ONZ zostały wkrótce wyczerpane. W końcu drzwi otworzyły
        się, a na progu stanął Achimaaz -bez tchu i z pustymi rękoma.
        -Nu?! -pan Leicht skoczył do niego. -Gdzie są buty? -Odeszły pocztą lotniczą -
        powiedział Achimaaz i głęboko odsapnął.
        Natychmiast wdrożone dochodzenie dało następujący wynik: Przeklęty chłopak
        wykonał ściśle ostatnią instrukcję szefa - udał się wprost na Pocztę Główną i
        stanął w kolejce do okienka numer 4, ponieważ to była najdłuższa kolejka.
        Posuwał się bardzo wolno, bowiem okienko numer 4 załatwiało listy polecone, a
        woźny z jakiegoś ministerstwa przyniósł był właśnie 1200 takich listów.
        W końcu jednak przyszła kolej na Achimaaza. Podsunął urzędnikowi pod sam nos
        pudełko z moimi butami i dzielnie wyrecytował wyuczoną formułkę:
        -Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7.
        -Okienko ósme -powiedział urzędnik. -Proszę przechodzić.
        Achimaaz dotarł w nowym ogonku do okienka ósmego, gdzie przyjmowano listy z
        nadwagą. Tu także powtórzył swoją formułkę:
        -Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7.
        -To nie jest list -powiedział urzędnik. -To jest paczka. -Nie szkodzi -wyjaśnił
        Achimaaz. -Pan Leicht tak sobie życzy.
        -W porządku -urzędnik wzruszył ramionami i położył pudełko na wadze. -To cię
        będzie kosztowało majątek. Dokąd to ma iść?
        -Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7.
        Urzędnik zajrzał do taryfy "Ameryka" i odszukał opłatę pocztową za przesyłkę
        lotniczą odpowiedniej wagi.
        -Trzy funty i dziesięć piastrów. Z dostawą ekspresową ?
        -Co znaczy ekspresową?
        -Pytam, czy to jest pilne.
        -Bardzo pilne.
        -To jeszcze dochodzi 58 piastrów. Masz tyle forsy przy sobie, chłopcze?
        -Czemu mam nie mieć?
        Dopiero teraz urzędnik spostrzegł, że na pudełku nie ma żadnego adresu.
        -Co to ma być? Czemu tu nic nie napisałeś?
        -Ja nie potrafię dobrze pisać -Achimaaz usprawiedliwił się i zaczerwieni. -U
        nas było ośmioro dzieci. Mój najstarszy brat jest w kibucu...
        -No, już dobrze -przerwał mu urzędnik, w którym wzięło górę miękkie żydowskie
        serce -chwycił pióro, żeby samemu zaadresować paczkę.
        -Do kogo to ma iść?
        -Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7 -wyszeptało onieśmielone pacholę.
        -Rabbi Sol Zamsz, USA- napisał urzędnik, zżymając się trochę na tego
        amerykańskiego Żyda, który pozwolił sobie skrócić biblijne imię Salomon na Sol.
        Wpisawszy nazwisko Zamsz przerwał znowu:
        -Jakie miasto, u diabła? Jaka ulica?
        -Pan Leicht powiedzia³: naprzeciwko Poczty Głównej.
        -To nie wystarcza.
        -Rubber soles. Zamsz. Ameryka. Numer 7 -powtórzył dzielny Achimaaz. -Nic więcej
        pan Leicht nie mówił .
        -Faktycznie, lepszy numer! -urzędnik pokręcił głową i fachowo uzupełnił adres:
        skrytka pocztowa numer 7, Brooklyn, NY, USA [ii]*. A kto jest nadawcą?
        -Pan Leicht.
        -Gdzie mieszka pan Leicht?
        -Ja nie wiem. Ale ma sklep na Mograbi Square.
        Taki był przebieg zdarzeń, o ile udało nam się go zrekonstruować.
        Gdy przed kilkoma dniami znowu przechodziłem koło pechowego sklepu, pan Leicht
        wciągnął mnie do środka i z dumą pokazał mi list od rabbiego Zamsza, Hartford,
        Connecticut (błędny adres brooklyński został przez bystrych urzędników
        amerykańskich trafnie skorygowany). Rabbi Zamsz serdecznie dziękował za piękny
        prezent, pozwalał sobie jednak zauważyć, że preferuje obuwie raczej nowe, gdyż
        dłużej się nosi. Niemniej ten drobny dowód pamięci, nawet o kimś, kto jak on od
        dawna żywo interesuje się ruchem syjonistycznym, nieco go zaskoczył.
        --------------------------------------------------------------------------------
        [i] Są dwa pępki świata: Times Square w Nowym Jorku i Mograbi Square w Tel
        Awiwie. Istotnie -w tych dwóch punktach koncentruje się 43 procent wszystkich
        kinoteatrów świata. Gdy ktoś na przykład zapyta mieszkańca Izraela, gdzie leży
        Abisynia, ten mu niechybnie wyjaśni: -Wie pan przecież gdzie jest Mograbi
        Square? Otóż Abisynia leży 3000 mil na południowy wschód od Mograbi.
        [ii] W Izraelu panuje przekonanie, że prawie wszyscy Żydzi amerykańscy
        mieszkają w Brooklynie. A jak jest naprawdę? Naprawdę jest tak, że prawie
        wszyscy amerykańscy Żydzi mieszkają w Brooklynie.


        • Gość: # Re: Znow Kishon- Moszemu z dedykacja IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.12.01, 11:07

          Droga Kasiu !
          Twa piekna przypowiesc obrazuje
          nasze dysputy o zastapieniu winy
          Niemcow przez Polakow w holocauscie,
          by werdykt sadu nowojorskiego wydebil
          od Polski 65 mlrd $.

          To tak jakby gen. ulan, adiutant Pilsudzkiego,
          po przedluzonej libacji w Bristolu ze swym gniadym,
          chcieli sobie pozartowac na schodach.

          Ale doceniam kunszt cyklistyczny.
          • Gość: Kasia SPISKOWA TEORIA DZIEJOW IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 11:24
            Gość portalu: # napisał(a): > Droga Kasiu !Twa piekna przypowiesc obrazuje nasze
            dysputy o zastapieniu winy Niemcow przez Polakow w holocauscie,by werdykt sadu
            nowojorskiego wydebil od Polski 65 mlrd $. To tak jakby gen. ulan, adiutant
            Pilsudzkiego,po przedluzonej libacji w Bristolu ze swym gniadym,chcieli sobie
            pozartowac na schodach. Ale doceniam kunszt cyklistyczny.<

            Odnosze niejasne wrazenie , ze cokolwiek napisze , zawsze znajda sie wyznawcy
            SPISKOWEJ TEORII DZIEJOW, wedle ktorej -wszystkiemu winni sa Żydzi, masoni i
            CYKLISCI ... Smutne i pewnie to spowoduje, ze sie z tego forum wyprowadze... Nie
            mam juz sily...
            • Gość: Mosze Do Kasi... IP: *.inter.net.il 29.12.01, 14:13
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              > Gość portalu: # napisał(a): > Droga Kasiu !Twa piekna przypowiesc obrazuje
              > nasze
              > dysputy o zastapieniu winy Niemcow przez Polakow w holocauscie,by werdykt sadu
              > nowojorskiego wydebil od Polski 65 mlrd $. To tak jakby gen. ulan, adiutant
              > Pilsudzkiego,po przedluzonej libacji w Bristolu ze swym gniadym,chcieli sobie
              > pozartowac na schodach. Ale doceniam kunszt cyklistyczny.<
              >
              > Odnosze niejasne wrazenie , ze cokolwiek napisze , zawsze znajda sie wyznawcy
              > SPISKOWEJ TEORII DZIEJOW, wedle ktorej -wszystkiemu winni sa Żydzi, masoni i
              > CYKLISCI ... Smutne i pewnie to spowoduje, ze sie z tego forum wyprowadze... Ni
              > e
              > mam juz sily...

              3maj sie moja droga. Smialem sie do lez....dobre bylo tlumaczone.
              Jest tylko jeszcze jeden kiedy w poprzednim poscie pisalas "KWIZ"
              jest tam autor "Tolaat Szani" po heb. jest ROBAK JEDWABNY...u nas nazywa sie kto
              duzo czyta i pisze ROBAK KSIAZEK "Tolaat Sfarim"...
              Przez jednego co powtarza siebie caly czas jak zepsuta plyta, nie potrzeba sie
              denerwowac...

              Na usmiech jest tez zart o Zyda z Kurdow:
              Kierownik Kurd mowi do sekretarki: "Jak zdejmiesz biustonosz-to dam tobie $100..?
              Sekretarka: Dobrze...
              Kierownik: "jak zdejmiesz majtki - to dodam $200...
              Sekretarka: Dobrze...
              Kierownik: A ile chcesz dostac jak pojdziemy do lozka... ???
              Sekretarka: 50 Zlotych, tak jak wszyscy...
              • Gość: # Re: Do Kasi... IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.12.01, 14:43
                Gość portalu: Mosze napisał(a):

                > Kierownik Kurd mowi do sekretarki: "Jak zdejmiesz biustonosz-to dam tobie $100.
                > Sekretarka: Dobrze...
                > Kierownik: "jak zdejmiesz majtki - to dodam $200...
                > Sekretarka: Dobrze...
                > Kierownik: A ile chcesz dostac jak pojdziemy do lozka... ???
                > Sekretarka: 50 Zlotych, tak jak wszyscy...

                Kasiu nie placz kochanie - Sylwester czeka !
                Tam spisku nie szukaj - moze tylko na cnote, jak to Mosze
                kolejnym niezlym dowcipem.

                Ale tu na Forum, dopiero gdy zaczalem stosowac wysmiana przez Michnika
                "TEORIE SPISKOWA", moglem zedzrzec maski z nickow i rozprawic sie z Jedwabnem,
                popytac kto z nich pisal protesty do ambasad, redaktorow wielkich zachodnich
                dziennikow jak np. belgijski" "Le soire", jak np. Minist. Edukacji
                w Wlelkiej Brytanii itp. itd
                Gdybym Ci przytoczyl oficalne odpowiedzi, dlaczego uczen na zachodzie
                ma sie dowiedziec, ze Zegota to pijak polski, oszukujacy
                na zaplacie Zyda, za przeprowadzenie przez kanaly i niedotrzymujacy slowa.
                Enigme przyp[isalili N. Wienier'owi a nie trojce
                genialnych polskich matematykow,
                ktorych Ty imienia pewnie nie znasz, bo wiedzialabys
                wiedzialabys co i dlaczego to robie.

                Bez Enigmy i polskiego oporu wrzesniowego Swiat byly dzis bez Zydow,
                kochaniutka. A teraz Mazinscy, Kosinscy, Arnoldy i pelno sq...
                moga skakac na pochyle drzewo.
                Jedwabne wybronilem wespol z kilkoma.
                Gdzie byl Kieres , Stolzman rzad i Polacy ?

                porownaj co pisali oszczercy w marcu, w wielu watkach,
                plujac niewyobrazalnie wulgarnie na # -a,
                a co przyznaja dzis.

                IPN mnilczy - ale nie pluje i nie wyglasza bzdur o polowie i drugiej polowie.
                O nienawisci i antysemityzmioe obroncow prawdy pisza zas forumowicze
                - na zjazdach ustalajac taktyke pacynek i technik socjo
                - ty zas watek rozmywasz po babsku - zapytaj meza, jesli to patriota.

                Szczesliwego Nowego Roku,
                ktorego szcescia broni dla Polakow # przed odszkodowawczymi
                i oszcerczymi dolaropijcami, ktorych bronisz , kochaniutka.
                • Gość: ALK Re: Do # IP: *.chello.pl 29.12.01, 15:03
                  Wstydź się, kolego, że wątku nie trzymasz i ze swoimi obsesjami wchodzisz,
                  gdzie się da.
                  Pamętasz anegdotę o tym, jak ktoś powiedział o kimś, że jest wielka świnia?
                  Słonimski odpowiedział, że o żadnej wielkości mowy tu być nie może. Tak więc
                  też nie licz na wielkie opluwanie ciebie i twoich poglądów. Szkoda zachodu.
              • Gość: Hiacynt do Mosze o sekretarce IP: *.klodzko.sdi.tpnet.pl 29.12.01, 15:00
                Gość portalu: Mosze napisał(a):

                > Na usmiech jest tez zart o Zyda z Kurdow:
                > Kierownik Kurd mowi do sekretarki: "Jak zdejmiesz biustonosz-to dam tobie $100.
                > .?
                > Sekretarka: Dobrze...
                > Kierownik: "jak zdejmiesz majtki - to dodam $200...
                > Sekretarka: Dobrze...
                > Kierownik: A ile chcesz dostac jak pojdziemy do lozka... ???
                > Sekretarka: 50 Zlotych, tak jak wszyscy...

                Nie rozumiem z tą sekretarka?
                50 złotych, nie dolarów?


                • Gość: # Do AergaLKa IP: *.wroclaw.tpnet.pl 29.12.01, 15:18
                  Po pierwsze - nie moglbys zostac w zadnym, razie mym kolega,
                  bo tylko rodziny sie nie wybiera.

                  Nadajesz sie na kolejny wyklad # -a, o trzymaniu tematu
                  i naskakiwaniu na interlokutora miast jego pogladow.

                  Bez cienia zenady ze slownictwem chlewikowym
                  o najmniejszym argumencie zapominajac w inwektywach.
                  Tym sposobem sam sie swinia okresliles- jak widzisz malutka.

                  Bo tematem przez zalozyciela watku byla sprawa przeze mnie,
                  nie przez swinski Twoj post, rodem z chlewika bezmyslnej zacieklosci
                  nierozumnej w tematach ludzkich spraw, poruszana.
                  Na dowod cytat 1 -go listu.

                  polskich Zydow prosze o obrone przed...

                  Autor: Gość portalu: pifpaf!!
                  Data: 29-12-2001 02:51 adres: *.client.attbi.com


                  --------------------------------------------------------------------------------
                  Trzeba sie bronic

                  Wiele osób w kraju i na swiecie angazuje sie w prostowanie klamstw na
                  temat Polski i Polaków, jakie rozpowszechniane sa przez niechetne nam
                  srodowiska. Nie ma natomiast do tej pory instytucji, która zajelaby sie
                  tym zjawiskiem z urzedu. Liga Polskich Rodzin zabiega, aby dbalosc o
                  obraz Polski w swiecie objeta zostala monitoringiem ze strony sejmowej
                  Komisji Spraw Zagranicznych.

                  Jan Lopuszanski z LPR zwrócil sie do przewodniczacego sejmowej Komisji
                  Spraw Zagranicznych Jerzego Jaskierni (SLD) z sugestia, aby komisja
                  przyjela na siebie obowiazek dbalosci o miedzynarodowy obraz Polski i
                  Polaków.

                  - Polska od dluzszego czasu jest obiektem zmasowanych ataków
                  propagandowych, godzacych w jej dobre imie. Niektóre z nich nosza
                  znamiona szerokiej i skoordynowanej akcji. Takich akcji w stosunkach
                  miedzynarodowych nie podejmuje sie bez konkretnego celu - napisal posel
                  Jan Lopuszanski w liscie do przewodniczacego komisji Jerzego Jaskierni.
                  Zwrócil uwage, ze Panstwo Polskie nie dysponuje dotychczas stalym
                  monitoringiem antypolskich ekscesów. Jego zdaniem, role te moglaby
                  podjac Komisja Spraw Zagranicznych, a w razie potrzeby - specjalnie
                  powolana stala podkomisja....

                  Do polskiego chlewika i ryc lajno jak nie rozumiesz nie-kolego...
                  a nie pod # obrona dobrego imienia Polski.
                • Gość: snajper Re: do Mosze o sekretarce IP: *.acn.waw.pl 29.12.01, 19:00
                  Gość portalu: Hiacynt napisał(a):

                  > Gość portalu: Mosze napisał(a):
                  >
                  > > Na usmiech jest tez zart o Zyda z Kurdow:
                  > > Kierownik Kurd mowi do sekretarki: "Jak zdejmiesz biustonosz-to dam tobie
                  > $100.
                  > > .?
                  > > Sekretarka: Dobrze...
                  > > Kierownik: "jak zdejmiesz majtki - to dodam $200...
                  > > Sekretarka: Dobrze...
                  > > Kierownik: A ile chcesz dostac jak pojdziemy do lozka... ???
                  > > Sekretarka: 50 Zlotych, tak jak wszyscy...
                  >
                  > Nie rozumiem z tą sekretarka?
                  > 50 złotych, nie dolarów?

                  To miało byc: 50 złotych, jak od wszystkich. Tak przynajmniej sądzę.
                  Pozdrawiam.

                  • Gość: Mosze No widzisz... ;-)) IP: 194.90.236.* 29.12.01, 19:41
                    Nie chcialem Tobie pomagac, wiedzialem ze nieraz potrwa troche wiecej...

                    P.S.
                    Ciekawy ile u was kosztuje... ?
                  • Gość: Mosze Re: Snajper+Hyjacynt... ++.. IP: 194.90.236.* 29.12.01, 20:49
                    Gość portalu: snajper napisał(a):

                    > Gość portalu: Hiacynt napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: Mosze napisał(a):
                    > >
                    > > > Na usmiech jest tez zart o Zyda z Kurdow:
                    > > > Kierownik Kurd mowi do sekretarki: "Jak zdejmiesz biustonosz-to dam t
                    > obie
                    > > $100.
                    > > > .?
                    > > > Sekretarka: Dobrze...
                    > > > Kierownik: "jak zdejmiesz majtki - to dodam $200...
                    > > > Sekretarka: Dobrze...
                    > > > Kierownik: A ile chcesz dostac jak pojdziemy do lozka... ???
                    > > > Sekretarka: 50 Zlotych, tak jak wszyscy...
                    > >
                    > > Nie rozumiem z tą sekretarka?
                    > > 50 złotych, nie dolarów?
                    >
                    > To miało byc: 50 złotych, jak od wszystkich. Tak przynajmniej sądzę.
                    > Pozdrawiam.
                    >

                    Jak nie rozumiemy to jest tak: kierownik placi dolarami a sekretarka
                    dostaje w Zlotych... T.Z. ze cena jest taka niska....
                    ($ # NZL tak czy nie)
                    Pzdr,
                    Mosze
              • Gość: Kasia Mosze-z podziekowaniem za pyszny dowcip o sekretar IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 15:20
                Ephraim Kishon ( tlum. Stanislaw Lewanski)
                Zabłąkany w Jeruzalem
                Bardzo wiele rzeczy w Izraelu można bardzo łatwo znaleźć, ulice jednak do nich
                nie należą. Zdarza się , że ulica w ogóle nie ma nazwy , a jeśli już ma, to nie
                istnieje tablica, która by o tym informowała. Mój przyjaciel Jossele podaje
                drogę do swego domu w ten mniej więcej sposób:
                -Od placu Mograbi będzie pan szedł w kierunku plaży dopóty, dopóki nie natknie
                się pan na człowieka w skórzanej kurtce, który reperuje motorower i złorzeczy
                rządowi. Tam skręci pan w lewo i będzie pan liczył drzewa oliwne. Przy
                dwudziestym drugim poczuje pan odrażający fetor. Wtedy skręci pan w lewo i
                trzymając się kamiennego murka dojdzie pan do leżącego pod nim zdechłego kota.
                Tam trzeba skręcił wprawo i iść w stronę księgarni jugosłowiańskiej, tej
                naprzeciwko kina. Przy księgarni będę już czekał na pana osobiście, bo dalsza
                droga jest nieco skomplikowana.
                Coś podobnego zdarzyło mi się w Jerozolimie, którą odwiedziłem w nader
                niefortunnym momencie, gdy magistrat postanowi przemianować wszystkie ulice
                tak, by bardziej nawiązywały do biblijnej historii miasta.
                Mój dobry przyjaciel, niejaki Eluzywi, zaprosił mnie do Jerozolimy na
                uroczystości związane z objęciem nowego mieszkania. Eluzywi mieszka w tym kraju
                pięćdziesiąt pięć lat, a ostatnio zdołał (z wydatną pomocą banku) opuścić
                dotychczasowe lokum -drewniany baraczek -i przenieść się do pięknego,
                półtorapokojowego mieszkania w najnowocześniejszej dzielnicy miasta,
                pochodzącej już z czasów tureckich[i]. Eluzywi podał mi dokładny adres: ulica
                Umiłowanych Niewiast 5a. Poprzednio dom ten miał numer 113 i stał przy ulicy
                Juliusza Finkelsteina, naprzeciwko rytualnej mykwy usytuowanej przy bulwarze
                Winnej Jagody, dawniej Koszernych Jatek.
                Lubię Eluzywiego, więc szybko spakowałem się i pojechałem do Jerozolimy. Na
                miejscu postanowiłem zasięgnąć kompetentnych informacji o ulicy Umiłowanych
                Niewiast. Zwróciłem się w tym celu do pokaźnego ogonka oczekującego na
                przystanku autobusowym.
                -Jaka ulica? -zapytał chórem ogonek.
                -Umiłowanych Niewiast -odpowiedziałem.
                Ogonek oświadczył unisono, że takiej ulicy nie ma, ale to nic dziwnego, bo w
                ostatnich czasach prawie wszystkie nazwy zostały zmienione.
                -Nic nie szkodzi -pocieszyłem ogonek. -Przypadkowo wiem, że dawniej była to
                ulica Juliusza Finkelsteina.
                Tutaj muszę nawiasem wtrącić, że wzajemne dopytywanie się o ulice jest
                powszechnym, ludowym sposobem spędzania czasu w Izraelu. Ta swego rodzaju gra
                obfituje w liczne momenty dramatyczne, przy czym nigdy nie wiadomo, kto z
                rozmawiających zna naprawdę odpowiednią ulicę -pytający czy pytany. Oto taki
                zwykły, codzienny przykład -zaczepia nas jakiś człowiek i pyta:
                -Przepraszam. Ulica Goldsteina -nie wie pan, gdzie to może byז?
                -Goldsteina? A który numer?
                -67. Trzecie piętro.
                -Goldsteina. ..Goldsteina. ..Widzi pan tę tam przecznicę? Tę szeroką? No
                właśnie. Więc ulica Goldsteina to jest pierwsza w lewo.
                -Nie druga?
                -A dlaczego ma być druga?
                -Tak mi się wydaje, że to jest jednak druga.
                -Gdyby była druga, to bym panu powiedział, że jest druga. Ale to jest pierwsza.
                -A skąd pan to wie?
                -Jak to: "skąd"?
                -Ja się tylko pytam, czy pan tam może mieszka?
                -Ja nie, ale jeden z moich przyjaciół.
                -Bobby Grossmann może?
                -Nie. Taki jeden inżynier.
                -A skąd pan wie, że Bobby Grossmann nie jest inżynierem? -Pan wybaczy, ale ja w
                ogóle nie znam pana Grossmanna.
                -Oczywiście pan go nie zna. A pierwsza ulica na lewo nazywa się Birnbauma, a
                nie Goldsteina.
                -Rzeczywiście! Zgadza się. Pan masz rację. Ale która jest w takim razie
                Goldsteina?
                -Goldsteina... Goldsteina... Czekaj pan. -Nieznajomy, który nas zatrzymał, aby
                zasięgnąć informacji, sam sobie teraz łamie głowę. -Już mam! Niech pan idzie
                prosto, potem skręci pan w pierwszą ulicę na prawo, a potem w trzecią
                przecznicę na lewo.
                -Serdeczne dzięki -odpowiadamy wzruszeni. -Wybaczy pan, że narobiłem panu tyle
                kłopotu.
                -Drobiazg! -odpowiada przyjaźnie człowiek, który od nas chciał się dowiedzieć,
                gdzie jest ulica Goldsteina.
                Po wymianie ukłonów udajemy się na poszukiwanie ulicy Goldsteina: prosto, potem
                w prawo, potem trzecia w lewo. Nieco zasapani wdrapujemy się na trzecie piętro
                domu nr 67 i dopiero przycisnąwszy dzwonek zaczynamy się zastanawiać, czego tu
                właściwie szukamy.
                No, tak źle to jeszcze ze mną nie jest. Bądź co bądź wiedziałem, że ulica
                Umiłowanych Niewiast była przedtem ulicą Juliusza Finkelsteina.
                -Czemu pan tego nie powiedział od razu? -zapytał stojący w ogonku mężczyzna z
                walizką.
                -Ulica Finkelsteina przecina ulicę Kokluszową. Ale ta nazywa się teraz jakoś
                inaczej.
                -Jakim autobusem tam dojadę?
                -Wsiądź pan w 37.
                Wsiadłem do autobusu numer 37. Po mniej więcej pół godzinie jazdy ośmieliłem
                się zwrócić do kierowcy:
                -Czy ja już tutaj wysiadam?
                -Czekaj pan! Czekaj pan, aż się zatrzymam! -warknął kierowca. -Ciągle ten
                pośpiech! Co za ludzie!
                Dopiero gdy wysiadłem, spostrzegłem, że w ogóle nie powiedziałem kierowcy,
                gdzie chciałbym wysiąść. Sytuacja była przykra -na ulicy ani żywego ducha. Na
                szczęście po chwili ukazał się wóz asenizacyjny. Zostałem rzeczowo
                poinformowany, że ulica Kokluszowa (do niedawna -ulica Samotnych Wdów) jest
                niedaleko: na pierwszym skrzyżowaniu trzeba skręcić w prawo, potem dwa razy w
                lewo, jeszcze raz w prawo, a potem to już prosto i trzecia ulica w lewo.
                Trafiło mi się, jeszcze kilku przechodniów i w ten sposób w ciągu niewielu
                minut zebrałem czterdzieści pięć "w lewo", tyleż "w prawo" i około
                dwudziestu "prosto". Uwzględniwszy zapadający szybko mrok trzeba uznać ten
                wynik za nienajgorsze osiągnięcie.
                Po kilku bezowocnych próbach odnalazłem wreszcie ulicę, którą można by uznać za
                położoną w geometrycznym środku terenu wyznaczonego przez udzielone mi
                wskazówki. Na nieszczęście nazwa ulicy była nie do ustalenia. Nigdzie żadnej
                tablicy, a spieszący do swoich pilnych spraw przechodnie udzielali jawnie
                sprzecznych informacji. Na chybił trafił zadzwoniłem do pierwszego z brzegu
                mieszkania i zapytałem człowieka, który mi otworzył, czy nie zna przypadkiem
                nazwy tej ulicy. Odpowiedział, że ona się jakoś nazywa, ale po hebrajsku, czego
                on -jako mówiący tylko po angielsku - nie potrafi powtórzyć. Jego mała córeczka
                natomiast, sabra -czyli urodzona już tutaj -znała kogoś, kto zapisał sobie
                nazwę tej ulicy. Niestety -jest on chwilowo nieobecny: wyjechał.
                Ponownie znalazłem się na ulicy. Właśnie przejeżdżała straż ogniowa. Szofer
                ujrzawszy mnie zwolnił i krzyknął, czy to jest ulica Stróża Brata Mego, dawniej
                Ignacego Fuchsa. Odkrzyknąłem "pierwsza w lewo". Potem zatrzymał mnie listonosz
                i dopraszał się porady, jak ma stąd dojść na ulicę Ucha Igielnego, którą
                niedawno przemianowano na ulicę Zwycięstwa Samsona nad Filistynami, co jednak
                okazało się za długie i też zostało zmienione.
                Dokładnie objaśniłem listonosza i ze swej strony zapyta³em o ulicęUmi³owanych
                Niewiast. Pocztowiec pogratulował mi wylewnie:
                -Ma pan szczęcie -powiedział. –Mogę panu określić precyzyjnie: to jest druga
                poprzeczna. Tyle tylko, że nazywa się teraz inaczej -ulica Proroczych Snów.
                Radość moja, gdy trafiłem na ulicę Proroczych Snów, była nie do opisania. Domu
                numer 5a nigdzie jednak nie znalazłem. Wogóle nie było tu żadnych numerów.
                Spotkałem jakiegoś trzęsącego się patriarchę -ten także pojęcia nie miał, gdzie
                może byז numer 5a. Udzielił mi jednak cennej porady, iż może to być po prostu
                numer 5, do którego partia Mapai ze względów propagandowych domalowała swoje
                wyborcze Aleph [ii]* .
                Zbliżała się północ, a moje poszukiwania wciąż trwały. Wreszcie wysoko na murze
                na jednej z kamienic odkryłem jakąś tabliczkę - niestety za wysoko, aby
                przeczytać. Zatrzymałem wciąż krążący w pobliżu wóz straży ogniowej i
                pożyczyłem drabinę. Na tablicy był napis ,,182-351-561 k.g.", co mi niewiele
                pomogło.
                Jakiś miłosierny przechodzień poinformował
                • Gość: Kasia Mosze-ciag dalszy Zabłąkanego... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 15:25
                  Jakiś miłosierny przechodzień poinformował mnie, że ostatni dom na tej ulicy
                  nosi numer 198.
                  -Nie pozostaje panu nic innego, jak tylko począwszy od tego domu liczyć wstecz,
                  aż dojdzie pan do numeru 5. Nie ma się pan czego wstydzić -ja sam też tak
                  nieraz robię gdy chcę się dowiedzieć, gdzie mieszkam.
                  Zastosowałem się do tej rady i odliczywszy od 198 wstecz co trzeba, pełen
                  nadziei zadzwoniłem do drzwi, na które wypadło. Otworzyła jakaś starsza dama:
                  -Przykro mi, tu jest numer 202 -oświadczyła.
                  Na moją uwagę, że może jest to jednak numer 5, wyjaśniła mi łagodnie, iż taka
                  możliwość w ogóle nie wchodzi w rachubę bowiem urząd planowania przestrzennego
                  przez pomyłkę ponumerował domy po obu stronach ulicy numerami parzystymi. W tej
                  chwili każdy numer występuje dwukrotnie: raz jako parzysty lewostronny, raz
                  jako parzysty prawostronny. A numery od 32 do 66 znajdują się w ogóle po
                  drugiej stronie miasta, w tej części ulicy, która poprzednio nosiła imię
                  Juliusza Finkelsteina, a obecnie jest ulicą Kokluszową.
                  -Na miłość boską -jęknąłem. -Przecież to jest ulica, której szukam. Byłem
                  przekonany, że ona jest tu, gdzie teraz jesteśmy.
                  -Nie, nie -starsza pani energicznie potrząsnęła głową. –Ta ulica od jutra
                  będzie się nazywała Problemową, dziś jest jeszcze ulicą Dillenkopfa.
                  -Dziwne. Dlaczego wszyscy mówili mi, że to jest ulica Proroczych Snów?
                  -A co mieli mówić? Mieli może się z panem kłócić? -I stara jędza zatrzasnęła mi
                  drzwi przed nosem.
                  Jeszcze raz minęli mnie strażacy. Zatrzymali się opodal i zaczęli polewać wodą
                  najbliższy budynek. Z pustej ciekawości podszedłem bliżej i natychmiast
                  zostałem zapytany przez jednego ze strażaków, czy może przypadkiem znajdujemy
                  się na ulicy Stróża Brata Mego i czy to jest rytualna mykwa, gdzie właśnie się
                  pali.
                  -Nie -odpowiedziałem. -To, co gasicie, jest to budynek z prawostronnym numerem
                  102 na byłej ulicy Dylematowej .
                  Strażacy rzucając soczyście mięsem zwinęli swoje węże, po czym udali się na
                  dalsze poszukiwania.
                  Powlokłem się w ciemną noc. Oczyma ducha (zmęczonego już bardzo ducha!)
                  ujrzałem pełne wyrzutu oblicze Eluzywiego. Nagle ogarnął mnie gniew. Chwyciłem
                  draba za gardło i ryknąłem mu wprost w jego wstrętną mordę:
                  -Gdzie jest ta twoja ulica Umiłowanych Niewiast, śmierdzielu? Gdzie?!
                  -Allah akbar -odpowiedział jordański legionista.
                  W ten sposób dostałem się do arabskiej niewoli. Międzynarodowa komisja wszczęła
                  natychmiast niezbędne kroki [iii]*.
                  --------------------------------------------------------------------------------
                  [i] Kłopoty mieszkaniowe należą do istotnych, nieodłącznych składników życia w
                  Izraelu, ponieważ istnieją tu tylko mieszkania własnościowe. -Za pieniądze
                  można tu dostać wszystko -pouczał mnie jeden z doświadczonych wujów. -Możesz
                  polewać się kosztownymi olejkami, możesz jadać egzotyczne, najbardziej
                  wyszukane potrawy , możesz ubierać się u najlepszych krawców, możesz zdobyć
                  miłość najpiękniejszych kobiet -jednego tylko nie dostaniesz: mieszkania. Jest
                  za drogie.
                  [ii] Każda izraelska partia polityczna używa jako swego symbolu jednej z liter
                  alfabetu hebrajskiego. Zważywszy stale rosnącą liczbą tych partii, można się
                  spodziewaז, że zajdzie wkrótce potrzeba powiększenia abecadła o kilka nowych
                  liter
                  [iii] Połowa Jerozolimy należy do Jordanii, co stwarza sytuację mniej więcej
                  taką, jakby w Nowym Jorku połowa Fifth Avenue należała do Związku Radzieckiego.
                  Uprzytomnienie sobie tego jest szczególnie drażniące jeśli zważyć, że Nowy Jork
                  był bajorem pełnym kumkających żab, gdy Jerozolima była już stolicą państwa
                  żydowskiego.


                  • Gość: Mosze Copyright... IP: *.inter.net.il 29.12.01, 16:33
                    Ha, ha, dziekuje bardzo. Uwazaj jeszcze E. Kiszon bedzie zadal od
                    Ciebie "Copyright" ze poblikujesz jego ksiazki bez pozwolenia - albo dostaniesz
                    duzy Bonus (premia) za Royalties (honorarium) ze Polacy kupuja jego ksiazki...
                    Pozdrawiam serdecznie... smile))
                    Mosze
                    • Gość: Kasia Re: Copyright... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 17:01
                      A niech mnie poda do sadu! O niczym innym nie marze- da mi to wreszcie szanse
                      poznania Go osobiscie.Mial przyjachac w ubieglym roku na Targi Ksiazki i w
                      ostatniej chwili z jakiegos powodu nic z tego nie wyszlo. A ja juz cwiczylam
                      specjalnie dla Niego usciski ! Ech- milosc to rzecz straszna...
                      A cytowac Go moge bez konca- bo wlasnie wszystkie te ksiazeczki mam w domu-
                      jest z czego wybierac...



                    • Gość: Kasia Kishon Prezenty dla ojca i syna IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 17:05
                      Zdarzyło się w końcu, że i nasz syn Amir miał swoje święto Bar Micwa. Przy tej
                      okazji udało mi się w ciągu kilku godzin przyjrzeć dokładnie naszemu
                      społeczeństwu konsumpcyjnemu.

                      Prezenty dla ojca i syna

                      Amir, mój drugi syn, oczywiście rudy, skończywszy bez większego trudu lat
                      trzynaście osiągnął według praw żydowskich oficjalny status mężczyzny.
                      Zewnętrznie wyraża się to między innymi w ten sposób, że nowo kreowany
                      mężczyzna zostaje w pierwszą sobotę po Bar Micwa wezwany w bóżnicy do
                      przeczytania przypadającego na ten dzień wyjątku z Tory. Ponadto też my,
                      rodzice, według starego zwyczaju wieczorem tego dnia urządzamy huczne
                      przyjęcie, na które zapraszamy licznych, zwłaszcza dobrze materialnie
                      sytuowanych przyjaciół.
                      Tuż przed uroczystością zwróciłem się do swego dopiero co pasowanego na
                      mężczyznę syna, by wyjaśnić mu wagę tego momentu:
                      - Pokolenia twych przodków z dumą patrzą na ciebie mój chłopcze. Z dniem
                      dzisiejszym spoczęła na tobie obywatelska odpowiedzialność za ten kraj, który
                      wreszcie po dwóch tysiącach lat...
                      - A propos dwóch tysięcy - przerwał mi mój poczuwający się do odpowiedzialności
                      potomek. - Sądzisz, że uzbieramy tyle?
                      - Kto mówi o pieniądzach? - skarciłem go ostro. - Kto mówi o jakichś tam
                      czekach czy prezentach?! Samo wydarzenie, jego wewnętrzna treść - oto co się
                      tutaj liczy. Ta więc duchowa zawartość...
                      - Będę więc chyba musiał założyć sobie własne konto bankowe- dokończył Amir
                      swoją poprzednią myśl jasno i wyraźnie.
                      - Mimo wszystko był jednak trochę niepewny i zakłopotany, gdy pojawili się
                      pierwsi goście. Nie bardzo jeszcze panował nad sytuacją i co rusz, ogromnie
                      zmieszany, pytał mnie, co ma robić, jak się ma zachować.
                      Cierpliwie pouczałem chłopca: - Mów każdemu: "Cieszę się, że pan był tak
                      uprzejmy i zechciał przybyć”.
                      - A kiedy mi będą wręczali prezenty, to co?
                      - Wtedy mów: "Serdecznie dziękuję, ale to naprawdę nie było konieczne”.
                      Pouczony przeze mnie Amir stanął na posterunku w pobliżu drzwi. Już z daleka
                      wołał do każdego wchodzącego: "Dziękuję, ale to naprawdę nie było konieczne" -
                      i pożądliwie wyciągał doń rękę. Gdy otrzymał pierwszy czek opiewający na
                      pięćdziesiąt funtów, musiałem chłopaka przytrzymać za łokieć, inaczej
                      pocałowałby dobro­czyńcę w rękę. Na widok pierwszego wiecznego pióra wpadł w eks­
                      tazę, a ujrzawszy ekspander niemal wybuchnął łzami radości.
                      - Cóż to za wrażliwe dziecko! - zauważyła jego matka. - I jakie subtelne!
                      Zbiornica darów została urządzona w pokoju małej Renany, a mój najstarszy syn,
                      Raphael, wziął na siebie obowiązek sortownika zdobyczy.
                      Atmosfera świątecznej pogody została nieco zmącona, gdy pewien żądny poklasku i
                      próżnej chwały przemysłowiec wystąpił ekshibicjonistycznie z czekiem
                      wystawionym na kwotę dwustu pięćdziesięciu funtów. Na tle takiej hojności
                      zbladły wszelkie kompasy i encyklopedie. Coraz niedbalej mruczał młody
                      benefisant swoje "dziękuję... nie było konieczne...", a wkrótce poskarżył mi
                      się na dwóch nowo przybyłych, od których nie dostał nic poza uściskami dłoni,
                      co istotnie wcale nie było konieczne. Przyjrzałem się dobrze obu bezwstydnikom
                      i z bezsilnym oburzeniem stwierdziłem, że skwapliwie przysiedli się do bufetu.
                      - Cierpliwości, cierpliwości- pocieszałem stojącego przy mnie i bladego z
                      gniewu syna. - Jeszcze przyjdzie koza do woza, jeszcze ich kiedyś dorwiemy!
                      Ruszaj na swój punkt kontrolny.
                      Na ogół jednak mogliśmy być z prezentów zadowoleni, chociaż można było zarzucić
                      ofiarodawcom pewien brak fantazji, co w rezultacie dało pokaźną liczbę
                      dubletów. Roiło się od manierek turystycznych, lornetek, piór wiecznych itp., a
                      już ekspandery mnożyły się jak króliki. Któż by przypuszczał, że te rzeczy są
                      takie tanie.
                      Odczuliśmy więc ulgę, gdy Seeligowie wystąpili z plastykowym mini modelem
                      składanej motorówki. Amir aż się zapomniał - za­miast zwykłego "dziękuję, nie
                      było konieczne" kiwnął z uznaniem głową i powiedział: "Całkiem niezłe!"
                      Jeśli o mnie chodzi, to co pewien czas uchylałem się od pełnienia roli
                      uprzejmego gospodarza i wpadałem do składnicy, by zrobić inwenturę. Książki
                      zostały ułożone w stosy tematyczne: tanie wydania Biblii, podróże, albumy z
                      kiepskimi reprodukcjami oraz - osobno - tomik pod zagadkowym tytułem "Za
                      listkiem figowym". Był to, jak się później okazało, elementarz wiedzy
                      erotycznej dla dorastającej dziatwy. A jeden idiota nie wstydził się podarować
                      mojemu synowi "Leksykon humoru", gdzie nazwisko jego ojca nie było nawet
                      wzmiankowane. Surowo poleciłem pilnować, żeby się facet nie dorwał do żadnych
                      lepszych trunków.
                      Podczas krótkiej przerwy w bojach zająłem się jednym z ekspanderów. Przyjemnie
                      mi było stwierdzić, że potrafię rozciągnąć dwie sprężyny. Poza tym
                      skonfiskowałem jeszcze wieczne pióro. I tak ich było za dużo. Amir wybierze
                      sobie po uroczystości też jedno - prawdę mówiąc, to według mnie może sobie
                      wziąć nawet dwa - resztę wyłączymy z użytku i oddamy pod moją opiekę.
                      Charakter mego rudowłosego syna zmieniał się w sposób niepojęty: chłopiec
                      doroślał na moich oczach. Od dawna zaniechał już pozdrawiania nadchodzących
                      gości. Nieme oblicze, które ku nim zwracał, oznaczało niedwuznacznie "gdzie
                      jest prezent?", a głos, którym dziękował, przybierał zależnie od sytuacji tony
                      pomiędzy serdecznością a lodowatym chłodem. Także i tu zachowywał się jak
                      prawdziwy dorosły.
                      Podczas moich następnych odwiedzin w pomieszczeniu składowym natknąłem się na
                      dwa flakony wody toaletowej, dla młodzieńca po prostu bezużytecznej. Ludzie
                      mogliby się naprawdę zastanowić, co komu ofiarowują. Złoty długopis i organki
                      także zatrzymałem dla siebie. W tym momencie moje czynności porządkowe zostały
                      nagle zakłócone:
                      - Na miłość boską! - zasyczała najlepsza z żon. - Zajmijże się naszymi gośćmi!
                      Zająłem posterunek przy Amirze, który nadchodzących teraz rzadziej gości
                      lustrował okiem przydrożnego rozbójnika. Taksował ich przy tym zdumiewająco
                      trafnie:
                      - Najwyżej osiemdziesiąt - szeptał mi do ucha; albo lekceważąco: - Scyzoryk.
                      Około dziesiątej przepędził wszystkich domowników z pomiesz­czeń magazynowych i
                      zamknął drzwi. - Zjeżdżajcie - zawołał. ­To jest moje.
                      Gdy na łodzi od Seeligów odkrył nalepkę z ceną "Funtów izr. 7,25", nie
                      omieszkał odszukać ofiarodawcy w tłumie i niemal splunął mu w twarz.
                      W tajemniczy sposób pozostał nam na stanie majątkowym niezidentyfikowany co do
                      ofiarodawcy tranzystorek ze słuchawkami pod wodę. Kto to mógł nam dać?
                      Przelecieliśmy szybko listę obecnych sporządzoną przez Renanę - w rachubę
                      wchodziły tylko dwie osoby: nasz dentysta i jakiś nieznajomy w bardzo pstrym
                      krawacie. Ale który z tych dwóch? Nieświadomość była tym dokuczliwsza, że
                      jednemu winniśmy podziękowanie, zaś drugiemu coś wręcz przeciwnego.
                      Z pomocą przyszedł nam niezawodny instynkt Amira. Chłopiec zbliżył się do
                      dentysty i kopnął go w piszczel, co nasz stomatolog przyjął pokorą. Nie było
                      żadnych wątpliwości: szlachetnym ofiarodawcą był krawaciarz.
                      Przykry niesmak wywołał u nas wszystkich prezent od frankfurckiego Żyda Jakoba
                      Sinsheimera, mianowicie drzeworyt przedstawiający fragment jego rodzinnego
                      miasta. Tym, co nas tak rozgoryczyło, nie była nawet nędzna wartość tego
                      bohomazu, lecz dedykacja na jego odwrocie: "Mojemu kochanemu Kobi na Bar Micwa
                      od jego wujka Samuela". Wylaliśmy trochę soku malinowego na garnitur pana
                      Sinsheimera i poprosiliśmy o wybaczenie.
                      Tymczasem Amir witał ostatnich już gości.
                      - Hej! - wołał. - Ile?
                      Chłopiec wyrósł na prawdziwego potwora. Jego nabiegłe krwią oczy tkwiły głęboko
                      w oczodołach, jego szpony drżały z chciwości, a cały wyglądał tak odrażająco,
                      że odwróciłem się od niego czym prędzej i uciekłem do magazynu, gdzie zastałem
                      najlepszą z możliwych żonę zatopioną w pamiętnikach Goldy Meir .
                      Gdy zostałem już sam, zacząłem liczyć czeki. Wielki Boże, cóż to za
                      marnotrawstwo! Tyle pieniędzy w takim biednym kraiku jak nasz!
                      Myśl, że mój nieudany syn będzie mógł rozp
                      • Gość: Kasia Kishon Prezenty dla ojca i syna-dokonczenie IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 29.12.01, 17:28
                        Tyle pieniędzy w takim biednym kraiku jak nasz!
                        Myśl, że mój nieudany syn będzie mógł rozporządzać całą tą sumą, sama w sobie
                        miała już coś niepokojącego. Odpaliłem mu kilka czeków opiewających na
                        drobniejsze sumy, resztę zabezpieczyłem w portfelu na mej ojcowskiej piersi.
                        Nie, nie mam wyrzutów sumienia. To, co uczyniłem, było słuszne I sprawiedliwe.
                        Czyż nie zainwestowałem w wychowanie chłopca ogromnych sum? A to dzisiejsze
                        wystawne przyjęcie to kto urządził - on czy ja? Ano właśnie. Chce mieć chłopak
                        pieniądze niech idzie do pracy. W końcu jest już od dzisiaj mężczyzną.


                        • Gość: Mosze Jeszcze raz E.Kiszon !!! IP: *.inter.net.il 29.12.01, 22:58
                          Dziekuje co podalas. Doprawdy brawo (ja jestem za leniwy -tyle pisac)
                          Jak chyba wiesz to w jednej ksiazce pisal Kiszon, jak wariat uciekl z domu
                          wariatow i ukradl maszyne do wiercenia dzior. Tak to bylo ze ten wariat
                          przyszedl do Tel Awiwu i zaczal robic kanal na ulicy Alenby do morza. Przyszla
                          policja i pomagala itd.. az Tel Awiw stal sie Wenecja..

                          Co powiem, kilka miesiecy temu wlasnie gdzie Kiszon pisal, byl kanal przez duzy
                          czas reperowali cala siec wodna i ulica byla "otwarta" jak pisal Kiszon. On
                          tez byl zaproszony do TV i caly kraj smial sie jak fantazja stala sie
                          rzeczywista...
                          ... i na koniec jeszcze jeden zart naszy:
                          My caly czas chcemy zeby liczba Zydow w kraju powiekszyla sie:
                          Jak bylem w wojsku i wszedlem do ubikacji zolnierzy byl szyld:
                          "Pamietaj, rozwiazanie problemu demograficznego w Izraelu-jest w Twoich
                          rekach.."
                          Pzdr,
                          Mosze smile))
                          • Gość: Kasia Kanał Blaumilcha IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 09:21
                            Mosze , ten kanal -to byl kanal Blaumilcha- nazwany tak od jego tworcy,
                            Kazimierza Blaumilcha, bylego mieszkanca celi numer 7 w domu wariatow w Bat
                            Yam, prawda?
                            A poza tym nie wiedzialam, ze z Ciebie taki swintuch!!!
                            Sciskam-K
                          • Gość: kasiaprim Szolem Aleichem IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 09:28
                            Posylam Ci w rewanzu cos, czego nie zalam, a jestem tym zdumiona, bo znam
                            wszyskie dowcipy, w tym i szmoncesy zydowskie. A to akurat ma szerokie
                            zastosowanie w zyciu, a w tym wątku szczegolnie:
                            A story by Sholem Aleichem, the famous Yiddish humorist. A matchmaker has spent
                            hours and hours trying to convince a poor peasant that he should have his
                            daughter marry Rothschild's son. He has used all his talent, experience, and
                            persuasiveness, so much of it that the peasant finally consents. "Good," says
                            the matchmaker, "now all I have to do is convince Rothschild."
                            Czy nie sadzisz, ze powinnismy otworzyc wlasny , humorystyczny watek- na zlosc
                            tym wszystkim wscieklym żydożercom.
                            Humor żydowski musi przekonac wszystkich. moja fascynacja judaicami tez ma w
                            nim swoje korzenie...
                            • Gość: Mosze Witaj... ??? IP: 194.90.236.* 30.12.01, 09:55
                              Twoj charakter pisma od razu wiadomy. To jak odcisk palcow. Nawet za 100 lat
                              mozna poznac Ciebie.
                              Serdecznie pozdrawiam,
                              Mosze
                              • Gość: Kasia WITAM!!! IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 10:03
                                Mosze- wez od Miriam moj adres i napisz do mnie. Poprosiłam Ja, zeby Ci go
                                przeslala, czasem bedzie milo napisac cos poza Forum-K
            • Gość: U Re: SPISKOWA TEORIA DZIEJOW IP: *.gis.net 29.12.01, 22:46
              Gość portalu: Kasia napisał(a):

              > Gość portalu: # napisał(a): > Droga Kasiu !Twa piekna
              przypowiesc obrazuje
              > nasze
              > dysputy o zastapieniu winy Niemcow przez Polakow w
              holocauscie,by werdykt sadu
              > nowojorskiego wydebil od Polski 65 mlrd $. To tak
              jakby gen. ulan, adiutant
              > Pilsudzkiego,po przedluzonej libacji w Bristolu ze
              swym gniadym,chcieli sobie
              > pozartowac na schodach. Ale doceniam kunszt
              cyklistyczny.<
              >
              > Odnosze niejasne wrazenie , ze cokolwiek napisze ,
              zawsze znajda sie wyznawcy
              > SPISKOWEJ TEORII DZIEJOW, wedle ktorej -wszystkiemu
              winni sa Żydzi, masoni i
              > CYKLISCI ... Smutne i pewnie to spowoduje, ze sie z
              tego forum wyprowadze... Ni
              > e
              > mam juz sily...

              KOCHANA KASIU.JESTEM W TOBIE ZAKOCHANY POD NICKIEM
              MIRIAM,KTOREGO NIE MUSISZ ZMIENIAC.JESLI JESTES
              ZYDOWKA-TO PLUS.CZASEM CZYTAM TE CH....K....I NAGLE
              MIRIAM.JAK BALSAM.
              • Gość: U Re: SPISKOWA TEORIA DZIEJOW IP: *.gis.net 29.12.01, 23:15
                Gość portalu: U napisał(a):

                > Gość portalu: Kasia napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: # napisał(a): > Droga Kasiu !Twa
                piekna
                > przypowiesc obrazuje
                > > nasze
                > > dysputy o zastapieniu winy Niemcow przez Polakow w
                > holocauscie,by werdykt sadu
                > > nowojorskiego wydebil od Polski 65 mlrd $. To tak
                > jakby gen. ulan, adiutant
                > > Pilsudzkiego,po przedluzonej libacji w Bristolu ze
                > swym gniadym,chcieli sobie
                > > pozartowac na schodach. Ale doceniam kunszt
                > cyklistyczny.<
                > >
                > > Odnosze niejasne wrazenie , ze cokolwiek napisze ,
                > zawsze znajda sie wyznawcy
                > > SPISKOWEJ TEORII DZIEJOW, wedle ktorej -wszystkiemu
                > winni sa Żydzi, masoni i
                > > CYKLISCI ... Smutne i pewnie to spowoduje, ze sie z
                > tego forum wyprowadze... Ni
                > > e
                > > mam juz sily...
                >
                > KOCHANA KASIU.JESTEM W TOBIE ZAKOCHANY POD NICKIEM
                > MIRIAM,KTOREGO NIE MUSISZ ZMIENIAC.JESLI JESTES
                > ZYDOWKA-TO PLUS.CZASEM CZYTAM TE CH....K....I NAGLE
                > MIRIAM.JAK BALSAM.

                KASIU,OD ILUS TAM DNI,ZEBRZE NA TYM FORUM O POZYTYWNE
                WYPOWIEDZI ZYDOW O POLAKACH.zNASZ CHOC JEDEN?
                • Gość: Stoik Do U IP: *.toya.net.pl 30.12.01, 02:13
                  Gość portalu: U napisał(a):

                  > > KOCHANA KASIU.JESTEM W TOBIE ZAKOCHANY POD NICKIEM
                  > > MIRIAM,KTOREGO NIE MUSISZ ZMIENIAC.JESLI JESTES
                  > > ZYDOWKA-TO PLUS.CZASEM CZYTAM TE CH....K....I NAGLE
                  > > MIRIAM.JAK BALSAM.
                  >
                  > KASIU,OD ILUS TAM DNI,ZEBRZE NA TYM FORUM O POZYTYWNE
                  > WYPOWIEDZI ZYDOW O POLAKACH.zNASZ CHOC JEDEN?

                  Drogi U,
                  W związku z Twoimi apelami do Kasi naszły mnie pewne wątpliwości:
                  1. Dlaczego kochasz się w Kasi pod nickiem Miriam, a nie pod swoim własnym?
                  2. Dlaczego sądzisz, że Kasia zajmuje się kolekcjonowaniem jakichkolwiek
                  wypowiedzi Żydów o Polakach? Czyżbyś wiedział o niej coś, czego ja nie wiem?

                  A tak prywatnie, ode mnie, gdybyś chciał coś pozytywnego od Żydów o Polakach, to
                  poczytaj sobie posty Mosze.
                  • Gość: U Re: Do U IP: 216.41.32.* 30.12.01, 07:06
                    Gość portalu: Stoik napisał(a):

                    > Gość portalu: U napisał(a):
                    >
                    > > > KOCHANA KASIU.JESTEM W TOBIE ZAKOCHANY POD NICKIEM
                    > > > MIRIAM,KTOREGO NIE MUSISZ ZMIENIAC.JESLI JESTES
                    > > > ZYDOWKA-TO PLUS.CZASEM CZYTAM TE CH....K....I
                    NAGLE
                    > > > MIRIAM.JAK BALSAM.
                    > >
                    > > KASIU,OD ILUS TAM DNI,ZEBRZE NA TYM FORUM O
                    POZYTYWNE
                    > > WYPOWIEDZI ZYDOW O POLAKACH.zNASZ CHOC JEDEN?
                    >
                    > Drogi U,
                    > W związku z Twoimi apelami do Kasi naszły mnie pewne
                    wątpliwości:
                    > 1. Dlaczego kochasz się w Kasi pod nickiem Miriam, a
                    nie pod swoim własnym?
                    > 2. Dlaczego sądzisz, że Kasia zajmuje się
                    kolekcjonowaniem jakichkolwiek
                    > wypowiedzi Żydów o Polakach? Czyżbyś wiedział o niej
                    coś, czego ja nie wiem?
                    >
                    > A tak prywatnie, ode mnie, gdybyś chciał coś
                    pozytywnego od Żydów o Polakach, t
                    > o
                    > poczytaj sobie posty Mosze.

                    Stoik,nieporozumienie.Miriam to nie moj nick a - tak mi
                    sie wydaje - Kasi,ktora wystepuje na tej stronie.

                    Miriam i Mosze czytam zawsze.Relaksujaca lektura.Lapie
                    sie na tym,ze zaczynam czytac strony od poszukiwania ich
                    nickow.Inny "moj" forumowiec,to Misza.

                    Pozdrowienia.
                    • Gość: Stoik Do U raz jeszcze IP: *.toya.net.pl 30.12.01, 09:39
                      Drogi U,
                      w takiej sytuacji pozostaje mi wyjawić Ci tajemnicę, za co mam nadzieję nie
                      zostanę przez obie panie obwołany zdrajcą i sprzedawczykiem. Otóż Kasia i
                      Miriam to na pewno dwie kobiety, obie fascynujące, ale bardzo różne. To nie
                      jest przypuszczenie, to wiadomość na 100%, obie panie znam, a Kasię nawet dość
                      dobrze. Więcej niestety nie mogę zdradzić, bo nie zostałem do tego upowaniony.
                      Pozdrawiam
              • Gość: Kasia Re: SPISKOWA TEORIA DZIEJOW IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 09:38
                Gość portalu: U napisał(a): > KOCHANA KASIU.JESTEM W TOBIE ZAKOCHANY POD
                NICKIEM MIRIAM,KTOREGO NIE MUSISZ ZMIENIAC.JESLI JESTES ZYDOWKA-TO PLUS.CZASEM
                CZYTAM TE CH....K....I NAGLE MIRIAM.JAK BALSAM.<
                U Drogi, musze Cie rozczarowac.
                My naprawde jestesmy dwie. Dzieki Miriam, z ktora sie przyjaznie i ktora w
                judaicach jest medrcem (ja zas tylko wesolkiem !) trafilam wlasnie dzieki
                podpowiedzi Miriam. Stoik moze zaswiadczyc , bo zna nas OBIE !
                Ale wcale Ci sie nie dziwie, ze sie w Niej kochasz- nie jestes jedyny, sadzac z
                postow. Ale Cie zmartwie- Miriam ma -rownie madrego, co i Ona , meza. I na to
                zaswiadczam ja, bo poznalam Go znacznie wczesniej, niz samą Miriam, Ją zas -
                dzieki Niemu.
                I zmartwienie kolejne-niestety, nie jestem Żydowką, nad czym czytajac Kishona ale
                i Haltera - ubolewam. Moge byc co najwyzej byc "Żydem humoris causa". Rece
                sciskam-K

                • Gość: Kasia Re: SPISKOWA TEORIA DZIEJOW IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 14:31
                  Gość portalu: Kasia napisał(a): > U Drogi, musze Cie rozczarowac.
                  > My naprawde jestesmy dwie. Dzieki Miriam, z ktora sie przyjaznie i ktora w
                  > judaicach jest medrcem (ja zas tylko wesolkiem !) trafilam wlasnie dzieki
                  > podpowiedzi Miriam.
                  Alez mi sie klawiatura zaplątała- oczywiscie powinno byc : ze dzieki Miriam i Jej
                  poleceniu trafilam na Forum...
                  A Stoik w istocie zaswiadczyl i to zanim sie do Niego odwolalam, gdyz sadzac po
                  godzinie zapisania postow- pisalismy w tym samym czasie.
                  W ramach ekspiacji łacze nieznany a przechowany w pamieci szmoncesik o lekcji
                  geografii dotyczacej odkrycia Ameryki-K


                  AMERIKA, AMERIKA

                  Czicho dżeci -sza! Czy ja jestem w klaszie, czy mnie nie ma w klaszie? Jak ja
                  jestem w klaszie -Perec -czemu ty robysz hałasa za dwóch? Goldstein, ty nie dłub
                  za Finkla w noszie. Un to sam lepiej potrafi!

                  Czicho dżeci -sza! Sprawdzamy lyste!

                  Najpierw kamienie: Goldstein, Rubin, Diamond, Kalkstein, Brilant Potem hrabiowie:
                  Lanckoroński, Koniecpolski, Potocki.

                  Czicho dżieci -sza! Czy ja jestem w klaszie, czy mnie nie ma w klaszie?

                  Dziysz opowiem wam o odkrycziu Ameriki. Amerika, taki duży kraj, poprzeżynany
                  londoma i góroma, un był nieodkryty. A odkrył jemu znany komiszwojażer Kriyształ
                  Kolumbus. Un przyszedł do szpańskiej królowej Yzabeli i powiada tak: Proszie
                  królowej! Cziemu taky duży, dżyki kraj, poprzieżynany londoma i góroma, un ma
                  bycz nieodkryty? -Królowa da jake stare majtki i szalupe. Sze pojedzie, sze
                  odkryje!

                  -A królowa: Co Kriyształ Kolumbus; to Kriyształ Kolumbus! Jedź, a pysz odkrytkie!

                  To uni jechali jeden dzień, drugi dzień, trzeci dzień! Jeden tydzień, drugi
                  tydzień, trzeci tydzień! Jeden miesząc, drugi miesząc, trzeci miesząc aż majtki
                  królowe Yzabeli rozdarły się na maszcie: Żiemia, żiemia! A to był kawałek od tej
                  dzikie Ameriki.

                  A na brzegu to sziedżieli takie dżikie ludożerce Karaibowie.

                  Kriyształ Kolumbus wysziadł z szalupe, uchylił cziapeczkie y pyta: Przeprasziam,
                  czy panowie Karaibowie?

                  -Czemu nie? Przeprasziamy, czy pan Kriyształ Kolumbus?

                  -Jeszcze jak! No to Gott sein Dank! Jesteśmy odkryte!

                  A było to w pażdzierniku, gdzieś we wtorek.



                  • tyu A TERAZ - BEZ SPISKÓW 30.12.01, 17:01
                    Gość portalu: Kasia napisał(a):

                    > Gość portalu: Kasia napisał(a): > U Drogi, musze Cie rozczarowac.
                    > > My naprawde jestesmy dwie. Dzieki Miriam, z ktora sie przyjaznie i ktora w
                    >
                    > > judaicach jest medrcem (ja zas tylko wesolkiem !) trafilam wlasnie dzieki
                    > > podpowiedzi Miriam.
                    > Alez mi sie klawiatura zaplątała- oczywiscie powinno byc : ze dzieki Miriam i
                    > Jej poleceniu trafilam na Forum...
                    > A Stoik w istocie zaswiadczyl i to zanim sie do Niego odwolalam, gdyz sadzac po
                    > godzinie zapisania postow- pisalismy w tym samym czasie.
                    > W ramach ekspiacji łacze nieznany a przechowany w pamieci szmoncesik o lekcji
                    > geografii dotyczacej odkrycia Ameryki-K
                    >
                    >
                    > AMERIKA, AMERIKA
                    >
                    > Czicho dżeci -sza! Czy ja jestem w klaszie, czy mnie nie ma w klaszie? Jak ja
                    > jestem w klaszie -Perec -czemu ty robysz hałasa za dwóch? Goldstein, ty nie dłub
                    > za Finkla w noszie. Un to sam lepiej potrafi!
                    >
                    > Czicho dżeci -sza! Sprawdzamy lyste!
                    >
                    > Najpierw kamienie: Goldstein, Rubin, Diamond, Kalkstein, Brilant Potem
                    > hrabiowie: Lanckoroński, Koniecpolski, Potocki.
                    > Czicho dżieci -sza! Czy ja jestem w klaszie, czy mnie nie ma w klaszie?
                    > Dziysz opowiem wam o odkrycziu Ameriki. Amerika, taki duży kraj, poprzeżynany
                    > londoma i góroma, un był nieodkryty. A odkrył jemu znany komiszwojażer Kriyształ
                    > Kolumbus. Un przyszedł do szpańskiej królowej Yzabeli i powiada tak: Proszie
                    > królowej! Cziemu taky duży, dżyki kraj, poprzieżynany londoma i góroma, un ma
                    > bycz nieodkryty? -Królowa da jake stare majtki i szalupe. Sze pojedzie, sze
                    > odkryje!
                    >
                    > -A królowa: Co Kriyształ Kolumbus; to Kriyształ Kolumbus! Jedź,a pysz odkrytkie!
                    >
                    > To uni jechali jeden dzień, drugi dzień, trzeci dzień! Jeden tydzień, drugi
                    > tydzień, trzeci tydzień! Jeden miesząc, drugi miesząc, trzeci miesząc aż majtki
                    > królowe Yzabeli rozdarły się na maszcie: Żiemia, żiemia! A to był kawałek od tej
                    > dzikie Ameriki.
                    >
                    > A na brzegu to sziedżieli takie dżikie ludożerce Karaibowie.
                    >
                    > Kriyształ Kolumbus wysziadł z szalupe, uchylił cziapeczkie y pyta: Przeprasziam,
                    > czy panowie Karaibowie?
                    >
                    > -Czemu nie? Przeprasziamy, czy pan Kriyształ Kolumbus?
                    >
                    > -Jeszcze jak! No to Gott sein Dank! Jesteśmy odkryte!
                    >
                    > A było to w pażdzierniku, gdzieś we wtorek.
                    >
                    >
                    >
                    Świetna rzecz! Warto było przeczytać - jeszcze raz!

                    A propos literatury tego rodzaju: może w tej chwili wylezie ze mnie profan
                    straszliwy i nieuleczalny, ale - czytając Twego Kishona miałem wrażenie, że jego
                    opowiadania przypominają stylem humoreski Marka Twaina. Czy i Ty tak uważasz?

                    Pozdrawiam, też jeszcze raz (dlatego "jeszcze raz", bo przed chwilą już to
                    zrobiłem, ale podobno dobrego nigdy za wiele...)
                    No to wszystkiego dobrego!


                    • Gość: Kasia Re: A TERAZ - BEZ SPISKÓW IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 17:18
                      Powtórzę sie - Kishon jest niepowtarzalny i nieporównywalny .
                      Uklony-K
                      • tyu JEDNAK BEZ SPISKÓW ZACZYNA BYĆ NUDNO... 30.12.01, 20:04
                        Gość portalu: Kasia napisał(a):

                        > Powtórzę sie - Kishon jest niepowtarzalny i nieporównywalny.
                        > Uklony-K


                        Faktycznie - powtarzasz się. Ale chyba JAKIEŚ podobieństwa do KOGOŚ lub CZEGOŚ
                        wykazuje? Dla mnie np. wykazuje duże podobieństwo do Twaina, niewielkie do
                        Saroyana, a żadne - do Zoszczenki.
                        Już grube setki lat temu filozofowie mawiali: nihil novi sub sole (już tłumaczę!
                        znaczy to: nic nowego pod słońcem). Kishon chyba TEŻ miał poprzedników, nie
                        sądzisz?
                        Poza tym, na przykład Monet i Renoir TEŻ byli "niepowtarzalni i nieporównywalni",
                        ale łączyło ich to, że byli impresjonistami. Czyżby Kishon stworzył absolutnie
                        nowy, absolutnie niepowtarzalny i nieodtwarzalny styl? Jaki - kishonizm?

                        Ukłony wzajemne, tylko znacznie niższe - M
                        • Gość: Stoik Re: JEDNAK BEZ SPISKÓW ZACZYNA BYĆ NUDNO... IP: *.toya.net.pl 30.12.01, 20:57
                          tyu napisał(a):

                          > Czyżby Kishon stworzył absolutnie
                          > nowy, absolutnie niepowtarzalny i nieodtwarzalny styl? Jaki - kishonizm?

                          A może kishonka?
                          • tyu A BEZ STOIKA, TO JUŻ CAŁKIEM ! 30.12.01, 21:18
                            Skoroś już jest, to - w Twoje ręce!

                            Raz pewien Kishon z Kishonki
                            uciął ogórkom ogonki,
                            wsadził do beczki,
                            dosypał sieczki...
                            To miał być prezent dla żonki.


                            Tak, tak! Wiem, że to bez sensu i w ogóle - profanacja!
                            (To już nie do Ciebie, Stoiku, tylko do Kasi, która zaraz tu przyjdzie...
                            Dobrze, że mnie wtedy już tu nie będzie!)

                            Pozdrraaa...


    • Gość: pifpaf!! Re: Jeszcze raz do polskich Zydow IP: *.client.attbi.com 29.12.01, 19:58
      OK, pozartowaliscie sobie, chociaz nie na temat, teraz pokarzcie nam wszystkim,
      ze Zyd z przymiotnikiem "polski" do czegos Was zobowiazuje np. do obrony
      dobrego imienia Polski. Zycze Wam odwagi i na poczatek powiedzcie bez leku do
      takich smieci jak snajper, balzer, jojo i im podobnych, bo to nie sa ani
      Polacy, ani Zydzi, ot taka plesn, ze nie zyczycie sobie by takie "toto"
      reprezetowalo Wasz zydowski narod na publicznym Forum. BARDZO WAS PROSZE,
      POKARZCIE POLAKOM, ZE CHOCIAZ ODROBINE JESTESCIE WOBEC NICH UCZCIWI.
      • Gość: ethanol Re: Jeszcze raz do polskich Zydow IP: 151.112.27.* 29.12.01, 23:18
        pifpaf - a pan Lopuszanski ma moze jakis pomysl jak wyjs z kryzysu
        gospodarczego ???. Czy to moze raczej jest drugorzedna sprawa?
        • Gość: pifpaf!! Re: Jeszcze raz do polskich Zydow IP: *.client.attbi.com 30.12.01, 00:19
          Gość portalu: ethanol napisał(a):

          > pifpaf - a pan Lopuszanski ma moze jakis pomysl jak wyjs z kryzysu
          > gospodarczego ???. Czy to moze raczej jest drugorzedna sprawa?

          Chcialbym, by u Pana Lopuszanskiego i innych politykow sprawa wyjscia z kryzysu
          gospodarczego byla na pierwszym miejscu, bo tylko barbarzyncy na biede i glod
          ludzki moga patrzec spokojnie. Pomysl jest prosty, ale czy Wy Polacy, ktorzy
          wybieracie najgorszych z najgorszych na swoich przedstawicieli w rzadzie RP
          naprawde chcecie zyc godnie jak na czlowieka przystalo? Pierwszy wzor: "zle
          drzewo rodzi zle owoce, a dobre drzewo rodzi dobre owoce". Wiec pierwszy "pomysl"-
          za wszelka cene, z calej sily trzeba nam uniesc sie poza wszelkie podzialy
          religijno-gospodarczo-polityczne i wybrac w najblirzszych wyborach do samorzadow,
          nowego Prezydenta i do Sejmu i Senatu PRAWYCH i UCZCIWYCH ludzi i takich, ktorzy
          NIGDY czlonkami PZPR nie byli. Oni juz mieli swoje 5 minut (czyt.50lat).
          Drugi "pomysl" - na 37 milionow Polakow mieszkajacych w Polsce nalezalo 2-3
          miliony ludzi do czerwonej zarazy (PZPR) i tych wlasnie ludzi nalezy opodatkowac
          na rzecz dlugow zaciagnietych przez nich samych w zagranicznych bankach i nie
          tylko, a innych od tego podatku zwolnic. Trzeci, czwarty, piaty i
          dziesiaty "pomysl" - gwarantuje, ze bedzie dobry dla Polski i Polakow jesli
          Polska rzadzic beda Polacy-Patrioci.
          • Gość: jojo Re: Jeszcze raz do polskich Zydow IP: *.proxy.aol.com 30.12.01, 02:25
            Gość portalu: pifpaf!! napisał(a):

            > Gość portalu: ethanol napisał(a):
            >
            > > pifpaf - a pan Lopuszanski ma moze jakis pomysl jak wyjs z kryzysu
            > > gospodarczego ???. Czy to moze raczej jest drugorzedna sprawa?
            >
            > Chcialbym, by u Pana Lopuszanskiego i innych politykow sprawa wyjscia z kryzysu
            >
            > gospodarczego byla na pierwszym miejscu, bo tylko barbarzyncy na biede i glod
            > ludzki moga patrzec spokojnie. Pomysl jest prosty, ale czy Wy Polacy, ktorzy
            > wybieracie najgorszych z najgorszych na swoich przedstawicieli w rzadzie RP
            > naprawde chcecie zyc godnie jak na czlowieka przystalo? Pierwszy wzor: "zle
            > drzewo rodzi zle owoce, a dobre drzewo rodzi dobre owoce". Wiec pierwszy "pomys
            > l"-
            > za wszelka cene, z calej sily trzeba nam uniesc sie poza wszelkie podzialy
            > religijno-gospodarczo-polityczne i wybrac w najblirzszych wyborach do samorzado
            > w,
            > nowego Prezydenta i do Sejmu i Senatu PRAWYCH i UCZCIWYCH ludzi i takich, ktorz
            > y
            > NIGDY czlonkami PZPR nie byli. Oni juz mieli swoje 5 minut (czyt.50lat).
            > Drugi "pomysl" - na 37 milionow Polakow mieszkajacych w Polsce nalezalo 2-3
            > miliony ludzi do czerwonej zarazy (PZPR) i tych wlasnie ludzi nalezy opodatkowa
            > c
            > na rzecz dlugow zaciagnietych przez nich samych w zagranicznych bankach i nie
            > tylko, a innych od tego podatku zwolnic. Trzeci, czwarty, piaty i
            > dziesiaty "pomysl" - gwarantuje, ze bedzie dobry dla Polski i Polakow jesli
            > Polska rzadzic beda Polacy-Patrioci.

            hihihi a morze Polacy-kastraci co pohodzenia swoih rodzicuw nie znajom ot
            urodzinuw swoih?
            • Gość: qwertrty Re: Jeszcze raz do polskich Zydow IP: *.gorzow.sdi.tpnet.pl 30.12.01, 21:43
              Gość portalu: jojo napisał(a):

              > > hihihi a morze Polacy-kastraci co pohodzenia swoih rodzicuw nie znajom ot
              > urodzinuw swoih?

              Ponoć do dzisiaj nie było dowodów na to ze debilki uciekaja z psychiatrowa
              mamią kobietki a potem na swiat przychodze małe kretyniątka
              Kilka razy trafiłem na posty tego palcem robionego i widać nie ma sposobu by
              zamknąć mu gębę.
              • Gość: jojo Re: Jeszcze raz do polskich Zydow IP: *.proxy.aol.com 31.12.01, 00:46
                Gość portalu: qwertrty napisał(a):

                > Gość portalu: jojo napisał(a):
                >
                > > > hihihi a morze Polacy-kastraci co pohodzenia swoih rodzicuw nie znajo
                > m ot
                > > urodzinuw swoih?
                >
                > Ponoć do dzisiaj nie było dowodów na to ze debilki uciekaja z psychiatrowa
                > mamią kobietki a potem na swiat przychodze małe kretyniątka
                > Kilka razy trafiłem na posty tego palcem robionego i widać nie ma sposobu by
                > zamknąć mu gębę.

                ty mas gembe falsywom bo na ziemi otzyskanej matka cie wyklola na szwiat i jescze
                sczekas psy granicy blisko gdze wlasciczel domu tfojego mieska he he he
                zobacymy cy bendzies dalej sczekacz glosno za 4 laty he he he
    • Gość: Stoik Brońmy się przed obrońcami - do # i nie tylko IP: *.toya.net.pl 30.12.01, 03:41
      W samej idei powołania ciała dbającego o dobry wizerunek Polski nie widzę nic
      złego, zresztą powinno to wchodzić w zakres obowiązków ministerstwa spraw
      zagranicznych. Byleby w takiej komisji nie zasiadali ludzie pokroju
      Łopuszańskiego, Pitpafa czy #-a. Trudno mi sobie wyobrazić, jak można
      kogokolwiek o czymkolwiek przekonać nazywając go pleśnią.

      Panem, Panie #, muszę zająć się osobno, bo Pańskie posty należą do tych, które
      denerwują mnie najbardziej. Abstrahuję od tego, że obraża Pan swoich
      interlokutorów, w najlepszym przypadku przypisując im złą wolę. Abstrahuję też
      od Pana moim zdaniem niesłusznego przekonania o dokonaniu na tym Forum rzeczy
      wielkich. Chodzi mi wyłącznie o Pana metodę dyskusji: szarada plus okruchy
      rozwiązania. Po przyciśnięciu do muru okazuje się, że szarada marna, a podane
      przez Pana rozwiązanie błędne. Zamiast kogoklwiek oświecać, motasz ludziom w
      głowach.

      Dwa przykłady:

      1. Piszesz:
      Czy to czasem nie Wy zazartowaliscie pierwsi?
      Dr Ratajczak nie znal sie na Waszych zartach
      i chlopa wyrzucili z roboty calkiem na powaznie !!!
      Za badanie prawdy.

      Dla mnie szarada. Sprawa może i była głośna, ale jakoś mi umknęła. Dalej
      wyjaśniasz:

      Dr Ratajczak zajmowal sie na Uczelni w Opolu
      literatura Holocaustu. Poniewaz na wykladach cytowal rowniez
      prace wybitnych krytykow Holocaustu, m.in. kwestionujacych naukowo liczbe
      6.000.000 i umieszczajac ja w zakres 800.000 -1.500.000,
      czego dzis nikt nie kwestionuje, oskarzony zostal w Polsce o tzw. "klamstwo
      oswiecimskie", ktore wygral w swietle dokumentow dwukrotnie, mimo apelacji.

      Mimo to wladze uczelni pod naciskiem Rektora
      ( moze ktos poda nazwisko) wyrzucily go z uczelni.
      Otoczony ostracyzmem albo bojaznia nie moze jej ponownie
      zanlezc.

      Tyle Pana komentarz. Teraz trochę faktów (bardzo dobrze opisanych również przez
      Snajpera):
      Co do liczb - nawet dr Ratajczak nie posunął się tak daleko jak Pan i zamiast 6
      milionów podał 3. Te liczby, które Pan przytacza i których nikt nie neguje to
      liczba ofiar w samym Oświęcimiu. (Żydzi nigdy, o ile mi wiadom, nie twierdzili,
      że w Oświęcimiu zginęło 6 mln ludzi, liczbę tę pamiętam z lekcji historii (w
      Polsce, żeby nie było wątpliwości, w latach 60-tych), gdzie usłyszałem, że w
      Oświęcimiu zginęło 6 mln Polaków.) Tak więc, za takie twierdzenia nikt by pana
      Ratajczaka z uczelni nie wyrzucił. Zarzuty były znacznie poważniejsze - w
      książce neguje się istnienie niemieckiego planu eksterminacji Żydów, sugerował
      jakoby komory gazowe służyły do odwszania itp. Ponadto dr Ratajczak żadnej
      sprawy nie wygrał - sąd zadecydował, że jego czyn miał znikome skutki społeczne
      ze względu na niski nakład książki, ponadto oskarżony bronił się twierdząc, że
      nie utożsamiał się z takimi poglądami, tylko je cytował.

      2. Sprawa Enigmy - pisze Pan:

      Enigme przyp[isalili N. Wienier'owi a nie trojce
      genialnych polskich matematykow,
      ktorych Ty imienia pewnie nie znasz, bo wiedzialabys
      wiedzialabys co i dlaczego to robie.

      Teraz fakty:
      nikt o zdrowych zmysłach nie przypisuje rozwiązania zagadki Enigmy Norbertowi
      Wienerowi. Wiener był wybitnym matematykiem amerykańskim, twórcą cybernetyki,
      wybitnym probabilistą, zajmującym się m. in. ruchem Browna, a w czasie wojny, o
      ile wiem, zajmował się naprowadzaniem pocisków na cel. Matematykiem, o którym
      mowa, jest Alan Turing, jeden z twórców informatyki teoretycznej. Rejewski i
      jego koledzy nie byli genialnymi matematykami, był jeden genialny polski
      matematyk, Stefan Banach, i kilku innych, którzy się o geniusz otarli, ale
      akurat Rejewski nic wielkiego w matematyce nie stworzył. Byli oni natomiast
      niezwykle uzdolnionymi ludźmi. Podstawowe nieporozumienie związane z Enigmą
      polega na założeniu, że szyfr ten został przez Polaków "złamany" i już, dalej
      to tylko nieistotne ulepszenia. Prawda jest taka, że musiał być łamany
      wielokrotnie. Polskie sukcesy to lata trzydzieste, po wybuchu wojny Polacy nie
      mieli już żadnych znaczących osiągnięć w tej dziedzinie ani żadnej możliwości
      rozszyfrowywania niemieckich meldunków. W dodatku zgrzeszyli nielojalnością w
      stosunku do aliantów, o czym można przeczytać w świetnej książce Sebag-
      Montefiore "Enigma: The battle for the Code".

      Stwierdzenie:

      Bez Enigmy i polskiego oporu wrzesniowego Swiat byly dzis bez Zydow,
      kochaniutka. A teraz Mazinscy, Kosinscy, Arnoldy i pelno sq...
      moga skakac na pochyle drzewo.
      Jedwabne wybronilem wespol z kilkoma.
      Gdzie byl Kieres , Stolzman rzad i Polacy ?

      należy uznać za bardzo kontrowersyjne. Gdyby Polska poddała się Hitlerowi bez
      walki, to sytuacja polskich Żydów byłaby prawdopodobnie nie gorsza albo i
      wyraźnie lepsza, jak we wszystkich krajach sprzymierzonych z Hitlerem. Bez
      rozszyfrowania Enigmy alianci czyniliby znacznie wolniejsze postępy, tak że
      Polska byłaby pewnie którąś sowiecką republiką, a jak wiadomo
      Sowieci=Komuniści=Żydzi itd. Oczywiście są to tylko spekulacje. Natomiast ton
      całego akapitu wydaje mi się haniebny, zarówno protekcjonalne "kochaniutka"
      czy "...Arnoldy..." jak i ostatnie zdanie, bez sensu i do tego obraźliwe.

      Dlatego bardzo Pana proszę, Panie # - mniej zagadek, mniej mącenia, więcej
      faktów.

      Pozdrawiam
      • Gość: ALK Re: Brońmy się przed obrońcami - do # i nie tylko IP: *.chello.pl 30.12.01, 10:20
        Trzeba być stoikiem, aby w takich okolicznościach przyrody tak precyzyjnie
        wykładać swój punkt widzenia. Moim zdaniem jednak, polemiki z kolegami z Forum
        pokroju #-a są bezcelowe. Czy warto w ogóle się odzywać? Mimo wszystko tak.
        Choćby dlatego, żeby nie tylko ci plujący jadem się odzywali (jak również
        dający świadectwo swoim obsesjom i kompleksom, obnażający swoją niewiedzę - i
        niechęć do uczenia się - itd.)
        Moim zdaniem, żadna komisja ani żadne apele, tak do Żydów, jak i innych nacji,
        nie pomogą, o ile Rodacy nie przestaną się kompromitować, narażać na
        pośmiewisko i opluwać sami. A plując na innych, nie sposób nie pobrudzić i
        swojego ubranka.
        • Gość: Do ALKa Re: Brońmy się przed obrońcami - do # i nie tylko IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 14:56
          Nie masz racji mowiac, ze nie warto dyskutowac. Pozytywizm sie klania. Ja nie
          wchodze w dyskusje historyczne, nie majac wystarczajacej, niestety, na ten temat
          wiedzy. Nigdy nie mialam na to czasu, zeby skupic sie na prawdziwym historii
          studiowaniu. Mysle, ze kazdy polityk dziala jak marketingowiec. Okresla rynek dla
          swoich towarow, potem bada jakimi argumentami zaskarbi sobie zwolennikow. # widzi
          swiat ze swojej perspektywy. Napewno patrzy bardzo emocjonalnie. Jak tutaj czasem
          nam obskurancko sie odzywa tak i potrafi byc elegancki, pokazac te dobre emocje.
          Trzymajmy kciuki za Stoika, zeby mu sie chcialo, bo pomoc on moze i nam #a
          zrozumiec i #owi moze pokaze, ze # nie ma monopolu na patriotyzm.
          A na LPRy tez dobrze byloby popatrzec czy eLPeeR ma czyste zamiary i o co tym
          panom chodzi.
          Odnoszac sie do reszty Twojej wypowiedzi - Tak.
          Kiedy wroce do pracy, po Nowym Roku wrzuce tutaj dane z badan nt. wizerunku
          Polakow okiem Francuza i Niemca i Polaka o tych nacjach.


          Gość portalu: ALK napisał(a):

          > Trzeba być stoikiem, aby w takich okolicznościach przyrody tak precyzyjnie
          > wykładać swój punkt widzenia. Moim zdaniem jednak, polemiki z kolegami z Forum
          > pokroju #-a są bezcelowe. Czy warto w ogóle się odzywać? Mimo wszystko tak.
          > Choćby dlatego, żeby nie tylko ci plujący jadem się odzywali (jak również
          > dający świadectwo swoim obsesjom i kompleksom, obnażający swoją niewiedzę - i
          > niechęć do uczenia się - itd.)
          > Moim zdaniem, żadna komisja ani żadne apele, tak do Żydów, jak i innych nacji,
          > nie pomogą, o ile Rodacy nie przestaną się kompromitować, narażać na
          > pośmiewisko i opluwać sami. A plując na innych, nie sposób nie pobrudzić i
          > swojego ubranka.

          • Gość: Ladyhawk GOSC PORTALU HAWK _ OCZYWISCIE! IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 30.12.01, 14:59
            Gość portalu: Do ALKa napisał(a):

            > Nie masz racji mowiac, ze nie warto dyskutowac. Pozytywizm sie klania. Ja nie
            > wchodze w dyskusje historyczne, nie majac wystarczajacej, niestety, na ten tema
            > t
            > wiedzy. Nigdy nie mialam na to czasu, zeby skupic sie na prawdziwym historii
            > studiowaniu. Mysle, ze kazdy polityk dziala jak marketingowiec. Okresla rynek d
            > la
            > swoich towarow, potem bada jakimi argumentami zaskarbi sobie zwolennikow. # wid
            > zi
            > swiat ze swojej perspektywy. Napewno patrzy bardzo emocjonalnie. Jak tutaj czas
            > em
            > nam obskurancko sie odzywa tak i potrafi byc elegancki, pokazac te dobre emocje
            > .
            > Trzymajmy kciuki za Stoika, zeby mu sie chcialo, bo pomoc on moze i nam #a
            > zrozumiec i #owi moze pokaze, ze # nie ma monopolu na patriotyzm.
            > A na LPRy tez dobrze byloby popatrzec czy eLPeeR ma czyste zamiary i o co tym
            > panom chodzi.
            > Odnoszac sie do reszty Twojej wypowiedzi - Tak.
            > Kiedy wroce do pracy, po Nowym Roku wrzuce tutaj dane z badan nt. wizerunku
            > Polakow okiem Francuza i Niemca i Polaka o tych nacjach.
            >
            >
            > Gość portalu: ALK napisał(a):
            >
            > > Trzeba być stoikiem, aby w takich okolicznościach przyrody tak precyzyjnie
            >
            > > wykładać swój punkt widzenia. Moim zdaniem jednak, polemiki z kolegami z F
            > orum
            > > pokroju #-a są bezcelowe. Czy warto w ogóle się odzywać? Mimo wszystko tak
            > .
            > > Choćby dlatego, żeby nie tylko ci plujący jadem się odzywali (jak również
            > > dający świadectwo swoim obsesjom i kompleksom, obnażający swoją niewiedzę
            > - i
            > > niechęć do uczenia się - itd.)
            > > Moim zdaniem, żadna komisja ani żadne apele, tak do Żydów, jak i innych na
            > cji,
            > > nie pomogą, o ile Rodacy nie przestaną się kompromitować, narażać na
            > > pośmiewisko i opluwać sami. A plując na innych, nie sposób nie pobrudzić i
            >
            > > swojego ubranka.
            >

    • Gość: doku Zydow prosisz o obrone? IP: *.mofnet.gov.pl 31.12.01, 10:58
      Gość portalu: pifpaf!! napisał(a):

      > Trzeba sie bronic
      >
      > Liga Polskich Rodzin zabiega, aby dbalosc o
      > obraz Polski w swiecie objeta zostala monitoringiem ze strony sejmowej
      > Komisji Spraw Zagranicznych.
      >
      > Jan Lopuszanski z LPR zwrócil sie do przewodniczacego sejmowej Komisji
      > Spraw Zagranicznych Jerzego Jaskierni (SLD) z sugestia, aby komisja
      > przyjela na siebie obowiazek dbalosci o miedzynarodowy obraz Polski i
      > Polaków.
      >

      Jak inne kraje Europy rozwiązują takie problemy? Czy propozycje LPR i
      Łopuszańskiego są wzorowane na rozwiązaniach unijnych czy amerykańskich, a może
      są ich oryginalnymi pomysłami? A może taka komisja obrońców przed wrogą
      propagandą to sowiecka tradycja?

      Nie traćmy z oczy drogi, którą idziemy. Jesteśmy teraz, że użyję słownika turysty
      górskiego, na ostatnim podejściu. Przed nami ostatni wysiłek dostosowania prawa i
      organizacji państwa do cywilizowanych standardów i za parę lat osiągniemy szczyt
      - przestaniemy być częścią postsocjalistycznego złomowiska, a staniemy się
      cześcią kwitnącej cywilizacji zachodniej.

      Takie pomysły mają sens jedynie wtedy, gdy są realizowane w większości
      cywilizowanych krajów. Jeżeli tak nie jest, to powstanie takiej komisji
      ośmieszyłoby tylko Polskę i podważyło wiarygodność naszych wysiłków w kierunku
      ucywilizowania kraju.

      I, na koniec, dlaczego właśnie Żydzi mają nas ratować. Czy nie dość już wyróżnień
      (wspomnijcie ilość tytułów Sprawiedliwych) i podziękowań za ratowanie życia w
      czasie okupacji. Żydzi już spłacili dług wdzięczności, a teraz mają własne
      problemy z Arabami zupełnie nieporównywalne z naszymi. To my powinniśmy im teraz
      pomagać, bo znów grozi im zagłada.
      • Gość: pifpaf:) Re: Zydow prosisz o obrone? IP: *.client.attbi.com 31.12.01, 20:19
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > Gość portalu: pifpaf!! napisał(a):
        >
        > > Trzeba sie bronic
        > >
        > > Liga Polskich Rodzin zabiega, aby dbalosc o
        > > obraz Polski w swiecie objeta zostala monitoringiem ze strony sejmowej
        > > Komisji Spraw Zagranicznych.
        > >
        > > Jan Lopuszanski z LPR zwrócil sie do przewodniczacego sejmowej Komisji
        > > Spraw Zagranicznych Jerzego Jaskierni (SLD) z sugestia, aby komisja
        > > przyjela na siebie obowiazek dbalosci o miedzynarodowy obraz Polski i
        > > Polaków.
        > >
        >
        > Jak inne kraje Europy rozwiązują takie problemy? Czy propozycje LPR i
        > Łopuszańskiego są wzorowane na rozwiązaniach unijnych czy amerykańskich, a może
        >
        > są ich oryginalnymi pomysłami? A może taka komisja obrońców przed wrogą
        > propagandą to sowiecka tradycja?
        >
        > Nie traćmy z oczy drogi, którą idziemy. Jesteśmy teraz, że użyję słownika turys
        > ty
        > górskiego, na ostatnim podejściu. Przed nami ostatni wysiłek dostosowania prawa
        > i
        > organizacji państwa do cywilizowanych standardów i za parę lat osiągniemy szczy
        > t
        > - przestaniemy być częścią postsocjalistycznego złomowiska, a staniemy się
        > cześcią kwitnącej cywilizacji zachodniej.
        >
        > Takie pomysły mają sens jedynie wtedy, gdy są realizowane w większości
        > cywilizowanych krajów. Jeżeli tak nie jest, to powstanie takiej komisji
        > ośmieszyłoby tylko Polskę i podważyło wiarygodność naszych wysiłków w kierunku
        > ucywilizowania kraju.
        >
        > I, na koniec, dlaczego właśnie Żydzi mają nas ratować. Czy nie dość już wyróżni
        > eń
        > (wspomnijcie ilość tytułów Sprawiedliwych) i podziękowań za ratowanie życia w
        > czasie okupacji. Żydzi już spłacili dług wdzięczności, a teraz mają własne
        > problemy z Arabami zupełnie nieporównywalne z naszymi. To my powinniśmy im tera
        > z
        > pomagać, bo znów grozi im zagłada.

        Doku, jestes inteligentnym czlowiekiem i nie smie do Ciebie sie porownywac.
        Masz w sobie zapewne wiele zalet oprocz jednej - nie umiesz byc sprawiedliwym i
        UCZCIWIE spogladac w przyszlosc. Nazwa "Nowa Targowica" ma uzasadnienie, gdyz nim
        minie nastepnych 50 lat - Unia Europejska rozpadnie sie po dlugich bolach.
        Wiekszosc kraji tworzace ta Unie zachowa swoje dawne granice, lecz z Polski
        pozostanie tylko "Ksiestwo Warszawskie". Tak stanie sie, ale Ty nie bedziesz
        niczego pamietal, bo nie o Polske Ci chodzi.
        Co do Zydow - mowa jest o polskich Zydach i prosze, nie rob z nich swietych-
        niepokalanych, bo tym samym oszukujesz i siebie i ich i nas, ale na nic to. To
        tyle w starym roku. A na nowy rok zycze wszystkim i sobie, nie tyle inteligencji
        co madrosci. W inteligencji czesto Szatanowi sluzymy, a w madrosci tylko Bogu.
        • Gość: snajper Re: Zydow prosisz o obrone? IP: *.acn.waw.pl 31.12.01, 20:52
          Gość portalu: pifpafsmile napisał(a):

          > Doku, jestes inteligentnym czlowiekiem i nie smie do Ciebie sie porownywac.
          > Masz w sobie zapewne wiele zalet oprocz jednej - nie umiesz byc sprawiedliwym i
          > UCZCIWIE spogladac w przyszlosc. Nazwa "Nowa Targowica" ma uzasadnienie, gdyz n
          > im minie nastepnych 50 lat - Unia Europejska rozpadnie sie po dlugich bolach.
          > Wiekszosc kraji tworzace ta Unie zachowa swoje dawne granice, lecz z Polski
          > pozostanie tylko "Ksiestwo Warszawskie". Tak stanie sie, ale Ty nie bedziesz
          > niczego pamietal, bo nie o Polske Ci chodzi.

          Schylmy czoła. Oto objwił się nam nowy Nostradamus. O Wielki, prorokuj dalej.

          > Co do Zydow - mowa jest o polskich Zydach i prosze, nie rob z nich swietych-
          > niepokalanych, bo tym samym oszukujesz i siebie i ich i nas, ale na nic to. To
          > tyle w starym roku. A na nowy rok zycze wszystkim i sobie, nie tyle inteligencj
          > i co madrosci. W inteligencji czesto Szatanowi sluzymy, a w madrosci tylko Bogu.

        • Gość: doku Uczucie czyste, nic to że rozum obraża IP: *.mofnet.gov.pl 02.01.02, 12:03
          Gość portalu: pifpafsmile napisał(a):

          > A na nowy rok zycze wszystkim i sobie, nie tyle inteligencji
          > co madrosci. W inteligencji czesto Szatanowi sluzymy, a w madrosci tylko Bogu.

          Nie ma nic głupszego niż religijne przykazania, słowa "mądrość" i "Bóg" zupełnie
          do siebie nie pasują, tak samo jak "sprawiedliwośc" i "socjalizm", chociaż obie
          pary były często ze sobą łączone przez inteligentną propagandę władców.

          W rzeczywistości inteligencja jest narzędziem stosowanym najczęściej przez ludzi
          mądrych, podejrzliwość wobec inteligencji jest cechą totalitarystów, wspomnijmy
          Hitlera, Stalina czy Pol Pota. Posługując się symboliką chrzescijańską można
          śmiało powiedzieć, że podejrzliwość wobec inteligencji jest trucizną zadaną duszy
          przez Szatana. Człowiek, który nie ufa inteligencji, ale swojej religii, staje
          się łatwo narzędziem ludzi pokroju Ladena.
    • Gość: Hania Re: polskich Zydow prosze o obrone przed... IP: 195.217.253.* 02.01.02, 12:29
      Ach te inicjatywy posla Lopuszanskiego.... I te jego kompleksy....
      A kto mu kaze czytac takie be komiksy?
      I moze by sie przeszedl po paru kioskach w kazdym zakatku Polski i zobaczyl,
      jaka tam literatura jest wystawiana. Spece z NSDAP mogliby sie wiele z niej
      nauczyc. Moze, zeby poprawic wizerunek Polski, najpierw trzeba by
      takie "dziela" u nas wyeliminowac? Ale rozumiem, ze szkalowanie innych
      narodowosci w Polsce, to przejaw wolnosci slowa, a szkalowanie nas za granica,
      to napasc na dobre imie Polakow.
      Przypomina mi sie jeden z bohaterow "W pustyni i w puszczy"...
      • Gość: snajper Re: polskich Zydow prosze o obrone przed... IP: *.waw.cdp.pl 02.01.02, 14:37
        Gość portalu: Hania napisał(a):

        > Ach te inicjatywy posla Lopuszanskiego.... I te jego kompleksy....
        > A kto mu kaze czytac takie be komiksy?
        > I moze by sie przeszedl po paru kioskach w kazdym zakatku Polski i zobaczyl,
        > jaka tam literatura jest wystawiana. Spece z NSDAP mogliby sie wiele z niej
        > nauczyc. Moze, zeby poprawic wizerunek Polski, najpierw trzeba by
        > takie "dziela" u nas wyeliminowac? Ale rozumiem, ze szkalowanie innych
        > narodowosci w Polsce, to przejaw wolnosci slowa, a szkalowanie nas za granica,
        > to napasc na dobre imie Polakow.
        > Przypomina mi sie jeden z bohaterow "W pustyni i w puszczy"...

        Ale z książkowej wersji. W wersji filmowej filozofii Kalego już nie ma. Czyżby
        dlatego, aby nie deprecjonować filozofii PPP - >Prawdziwych Polaków Patriotów<.
        PPP spadkobiercami mentalnymi jakiegoś murzyna ? Obrazoburcze ! smile)
        Pozdrawiam.

        • Gość: Hania Re: polskich Zydow prosze o obrone przed... IP: 195.217.253.* 02.01.02, 14:45
          Gość portalu: snajper napisał(a):

          > Gość portalu: Hania napisał(a):
          >
          > > Ach te inicjatywy posla Lopuszanskiego.... I te jego kompleksy....
          > > A kto mu kaze czytac takie be komiksy?
          > > I moze by sie przeszedl po paru kioskach w kazdym zakatku Polski i zobaczy
          > l,
          > > jaka tam literatura jest wystawiana. Spece z NSDAP mogliby sie wiele z nie
          > j
          > > nauczyc. Moze, zeby poprawic wizerunek Polski, najpierw trzeba by
          > > takie "dziela" u nas wyeliminowac? Ale rozumiem, ze szkalowanie innych
          > > narodowosci w Polsce, to przejaw wolnosci slowa, a szkalowanie nas za gran
          > ica,
          > > to napasc na dobre imie Polakow.
          > > Przypomina mi sie jeden z bohaterow "W pustyni i w puszczy"...
          >
          > Ale z książkowej wersji. W wersji filmowej filozofii Kalego już nie ma. Czyżby
          > dlatego, aby nie deprecjonować filozofii PPP - >Prawdziwych Polaków Patriot
          > ów<.
          > PPP spadkobiercami mentalnymi jakiegoś murzyna ? Obrazoburcze ! smile)
          > Pozdrawiam.
          >

          To prawda! Taki PPP jak posel Lopuszanski moglby tego nie zdzierzyc!
          Rowniez pozdrawiam smile
    • Gość: prowokatorka Re: polskich Zydow prosze o obrone - do # IP: *.przemet.sdi.tpnet.pl 02.01.02, 16:56
      Inicjatywa posła łopuszańskiego przypomina chęć oprawiania " Jelonka na
      rykowisku " w stare , złocone , zabytkowe ramy.
      Czy to zmieni cokolwiek ?
      Jelonek nadal będzie stał pośród ślicznej , zieloniutkiej polanki , nad
      brzegiem uroczego , habrowego bajorka , w promieniach żółciutkiego
      słoneczka ..... itd.

      Poprawmy swój wizerunek sami.
      Szczerze chcąc się zmienić - zmieniajmy siebie !
      W złote ramy ,oprawią nas następne pokolenia i historia !!!

      PS.
      Nie mogę już czytać tematu : INFORMACJE DNIA.
      Każdy wątek przepełniony jest nienawiścią do Żydów.
      Ktoś powinien zmienić tytuł na : CHCESZ DOKOPAĆ ŻYDOM ? - PISZ TUTAJ !
      I niech mi # oraz inne jojo , nie piszą ,że mam żydowskie korzenie ,
      bo jestem Polką z krwi i kości .
      A jednak nic mi do Żydów !
      Wam także - nic do nich ! Wstyd mi za was , bo zdajecie się mówić
      w imieniu nas , Polaków. Kto wam dał takie prawo ?
      Ty , # , powinieneś stworzyć wątek : A IMIĘ MOJE JEST # ! Tam przyznaj
      sobie order za wybitne osiągnięcia na polu walki z Żydami , imputowane tobie
      przez siebie samego.
      W myśl zasady , że rzeczy mają takie znaczenie, jakie sami im nadajemy.

      Tam , plując na innych ,
      opluwajcie swoje brudne ubranka - zgodnie z tym co powiedział wam ALK
      w którymś , ze swoich postów.

      Dziękuję Kasiu , że "rozmydlasz " wątek ! Może to sposób na takich jak # !!!
      Ciebie i Tobie podobnych - gorąco pozdrawiam.

      smile))))) Nie dajmy się nikomu zwariować ! smile)))
      • prowokatorka Re: polskich Zydow prosze o obrone - do # 02.01.02, 17:03
        Gość portalu: prowokatorka napisał(a):

        > Inicjatywa posła łopuszańskiego przypomina chęć oprawiania " Jelonka na
        > rykowisku " w stare , złocone , zabytkowe ramy.
        > Czy to zmieni cokolwiek ?
        > Jelonek nadal będzie stał pośród ślicznej , zieloniutkiej polanki , nad
        > brzegiem uroczego , habrowego bajorka , w promieniach żółciutkiego
        > słoneczka ..... itd.
        >
        > Poprawmy swój wizerunek sami.
        > Szczerze chcąc się zmienić - zmieniajmy siebie !
        > W złote ramy ,oprawią nas następne pokolenia i historia !!!
        >
        > PS.
        > Nie mogę już czytać tematu : INFORMACJE DNIA.
        > Każdy wątek przepełniony jest nienawiścią do Żydów.
        > Ktoś powinien zmienić tytuł na : CHCESZ DOKOPAĆ ŻYDOM ? - PISZ TUTAJ !
        > I niech mi # oraz inne jojo , nie piszą ,że mam żydowskie korzenie ,
        > bo jestem Polką z krwi i kości .
        > A jednak nic mi do Żydów !
        > Wam także - nic do nich ! Wstyd mi za was , bo zdajecie się mówić
        > w imieniu nas , Polaków. Kto wam dał takie prawo ?
        > Ty , # , powinieneś stworzyć wątek : A IMIĘ MOJE JEST # ! Tam przyznaj
        > sobie order za wybitne osiągnięcia na polu walki z Żydami , imputowane tobie
        > przez siebie samego.
        > W myśl zasady , że rzeczy mają takie znaczenie, jakie sami im nadajemy.
        >
        > Tam , plując na innych ,
        > opluwajcie swoje brudne ubranka - zgodnie z tym co powiedział wam ALK
        > w którymś , ze swoich postów.
        >
        > Dziękuję Kasiu , że "rozmydlasz " wątek ! Może to sposób na takich jak # !!!
        > Ciebie i Tobie podobnych - gorąco pozdrawiam.
        >
        > smile))))) Nie dajmy się nikomu zwariować ! smile)))

        • Gość: Mosze Sol i pieprz... IP: *.inter.net.il 02.01.02, 17:44
          Zawsze posadzili Zydow ze, my to jak sol i pieprz. Wyobraz sobie, jakby
          wygladal Forum bez Zydow. Ale zdrugiej strony jak dodasz za duzo - to jaki juz
          smak... wink))
          Pozdrawiam,
          Mosze
          • Gość: Hania Re: Sol i pieprz... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 19:03
            Mosze, gdyby nie Zydzi, to niektorzy tutaj w ogole nie mieliby o czym pisac i
            czytac. Ergo, Zydzi przyczyniaja sie do zwalczania wtornego analfabetyzmu u
            niektorych osobnikow smile
            • Gość: Kasia Re: Sol i pieprz... IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 19:14
              Nooooo, Haniu, podobasz mi sie... Myslenie dzis nie jest czesaą przypadłoscia.
              Tym milej Cie czytac...K
              • Gość: Hania Re: Sol i pieprz... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 02.01.02, 19:19
                Dziekuje smile
                • prowokatorka Re: Sol i pieprz... 02.01.02, 19:38
                  Mosze ,
                  jestem Twoją wierną " czytaczką ". smile)
                  Z przyjemnością oddaję się lekturze postów Twoich , Kasi , Hani.
                  Rzeczywiście , Mosze , jesteś solą , pieprzem ....


                  smile))
                  Pozdrawiam Kasiu , Haniu , Mosze .
        • Gość: O""""""" Re: IP: *.client.attbi.com 05.01.02, 08:56
          prowokatorka napisał(a): Nie mogę już czytać tematu : INFORMACJE DNIA.
          Każdy wątek przepełniony jest nienawiścią do Żydów.


          kochamciekochamciekochamciekochamciekochamciekochamcie
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka