spitme
19.02.08, 02:43
Niestety zydo-komuna nadal przy korycie ,...
===================================================================
W 1988 i 1989 r., analogicznie, komuniści zaprosili do gry rozmaite
środowiska. I znów do "kompromisu" stanęli wyznawcy konieczności
dostosowania się. Ponownie lewicowcy byli nadreprezentowani w grze.
Charakterystyczne też, że po stronie "solidarnościowej" kompromisu
brylowali współtwórcy i beneficjenci systemu komunistycznego. Udział
rozmaitych kolaborantów i agentów w schemacie również nie ulega
wątpliwości. Z osobami o takich rodowodach można było dogadać się
łatwiej i można było zaufać bardziej niż choćby z pojedynczymi
narodowcami (e.g., Maciej Giertych) i chadekami (e.g. Władysław Siła-
Nowicki), z którymi komuniści eksperymentowali jeszcze przed 1989 r.
Jednak warszawscy plenipotenci Moskwy zdawali sobie sprawę, że ugoda
dla prawicowców może mieć charakter jedynie taktyczny i
krótkofalowy. Wyznawane przez nich wartości stały bowiem w jaskrawej
sprzeczności z ideałami władców PRL. Dlatego komuniści postawili na
środowiska ideowo kompatybilne i spoległe - czy to ze względu na
realizm wymuszony doświadczeniem sowieckiej okupacji przez
przedstawiciela, czy to faktem długoletniej kolaboracji z reżimem,
czy nawet agenturalnością. Tak jak w 1944 i 1945 r., w 1988 i 1989
komuniści dogadali się ze środowiskami im najbliższymi: różnej maści
lewicowcami i postępowcami.
Przy tzw. Okrągłym Stole strony otwarcie zgodziły się na fałszywe
wybory. Różnica między lewicowcami w 1945 a tymi w 1989 była taka,
że ci pierwsi byli pryncypialni. Nigdy nie zgodziliby się na
fałszywe wybory. Umowa Okrągłego Stołu odtwarzała sytuację ze
stycznia 1947 r., gdy po sfałszowanych przez komunistów wyborach
parlamentarnych opozycja dostała proporcjonalnie podobną ilość
miejsc jak w czerwcu 1989 r. Twór pseudoparlamentarny
(zwany "Sejmem") powstały na gruncie pseudo-wyborów czerwcowych
jednakże wymusił na komunistach adjustację scenariusza gry. Aby
spacyfikować radykalizujące się nastroje społeczne nastąpiła
konieczność stworzenia pozorów, że władza jest "koalicyjna." Cały
czas jednak liczono, że po pewnym czasie, tak jak w 1947 r., cofnie
się koncesje i przywróci nie zakamuflowaną supremację komunistów.
Tymczasem w trakcie 1989 r. współpraca w pseudo-parlamencie między
okrągłostołową opozycją a dotychczasowymi komunistycznymi
kolaborantami (Zjednoczone Stronnictwo Ludowe i Stronnictwo
Demokratyczne) wymusiły konieczność rozszerzenia reglamentacji
koncesji. "Koalicja" pod przywództwem komunistów na kształt 1945 r.
została odrzucona przez "Sejm". Formułę "koalicyjną" zmieniono na
pozory władzy opozycji. Głoszono tezy o "naszym premierze,"
wstydliwie pokrywając ciszą, że większość wiceministrów i innych
wysokich urzędników pierwszego rządu solidarnościowego wywodziła się
z PZPR. Z punktu widzenia Kremla i jego plenipotentów tubylczych,
kontrola komunistów nad wojskiem i policją pozornie gwarantowały, że
powrót do totalitarnej formy może nastąpić właściwie w każdej chwili.
Marek Jan Chodakiewicz
Waszyngton, DC, 3 marca 2005
www.iwp.edu
Wiecej na ,...
templum.nazwa.pl/demokr.html