Dodaj do ulubionych

_______antyfaszyści walczą z... Radiem Maryja

25.02.08, 10:42
Radio Maryja a demokracja – teorie
Radio Maryja działa w demokratycznym społeczeństwie mając do
demokracji stosunek co najmniej niechętny. Założyciel i dyrektor
radia powtarza niemal codziennie, że “wchodzimy w następny system
totalitarny, socjalizm bez Boga” (RM, 6.07.2003, 18:57), a nawet
stwierdza, że obecny ustrój jest gorszy od totalitarnego: “Czy
systemy totalitarne były gorsze od liberalnego?” (RM, 22.11.2003,
18:19). Wtórują mu ludzie popierający politykę rozgłośni: “Nie jest
to walka o cele tylko polityczne, ale w walce tej po jednej stronie
jest Kościół Chrystusowy, który buduje na polskiej ziemi cywilizację
życia, prawdy i miłości, a po drugiej stronie stoją neopogańskie
struktury zła, siły szatańskie, które usiłują obalić dziś w Polsce i
w świecie boży ład, królestwo Chrystusa, chcą nam narzucić
cywilizację zła, cywilizację grzechu i śmierci” – mówił bp Edward
Frankowski na spotkaniu słuchaczy Radia Maryja na Jasnej Gó rze (RM,
13.07.2002, 19:31). Mniej kwieciście wyraził to dr Mieczysław Ryba
(pracownik Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego i Instytutu
Edukacji Narodowej – agendy Radia Maryja zajmującej się szkoleniami
ideologicznymi): “Nienawiść do Zachodu ma swoje realne podstawy”
(RM, 1.03.2003, 13:30). Demokracja to groĽny wirus, który próbuje
nas zarazić wszelkimi, nie zawsze zdefiniowanymi,
nieszczęściami: “Następny będzie Iran [wojna z nim], chociaż próbują
zmiękczać Iran przez wirusa demokracji w rozumieniu zachodnim,
najgorszym, próbuje się demoralizować” (RM, 30.12.2002, 13:56,
Krzysztof Warecki, redaktor “Naszego Dziennika”wink.
Czasem pracownicy lub goście radia przyznają, że to właśnie warunki
demokratyczne umożliwiły założenie samej rozgłośni, by po chwili
wrócić do poprzedniego tonu (chociaż należy pamiętać, że licencję na
sieć ogólnokrajową RM otrzymało właśnie dzięki zręcznemu ominięciu
reguł demokracji przez, będącego kiedyś przewodniczącym KRRiT, prof.
Ryszarda Bendera, znanego m.in. z audycji z rewizjonistą Holokaustu,
dr. Dariuszem Ratajczakiem). Symptomatyczna jest opinia dr.
Stanisława Krajskiego, wykładowcy Uniwersytetu Kardynała Stefana
Wyszyńskiego, oficera Legionu Maryi, jednego z ideologów rozgłośni,
osoby zaufanej – autora wywiadu-rzeki z o. Rydzykiem: “Jeżeli
upadnie cywilizacja zachodnia, to będzie szansa na odbudowę
cywilizacji chrześcijańskiej” (RM, 10.10.2001). Radio Maryja ustawia
się na pozycjach obcej cywilizacji, która jest wroga cywilizacji
zachodniej. Czasem ta niechęć i pragnienie, wręcz wypatrywanie
upadku naszej cywilizacji razem z jej “złą” demokracją ujawniają się
w sposób, który śmieszy. Nieżyjący już dr Andrzej Leszek Szcześniak
stwierdził: “Widać, że ta kultura [zachodnia] zaczyna się rozkładać
(...), ale jest nadzieja, ponieważ uczeni brytyjscy obalili teorię
Einsteina, ale u nas ani słowa w prasie się o tym nie wyczyta.
Mówiło to Radio Londyn i opisywało po kilkudziesięciu latach badań.
(...) Dostał Nagrodę Nobla za odkrycie jakichś promieni, które nie
istnieją. To jest paradoks, ale z tego się nie wolno śmiać, bo
Einstein jest ferowany [sic!] przez pewne koła” (RM, 5.08.2002,
00:50). Ta typowo fundamentalistyczna nienawiść do Zachodu
przypomina urazy i kompleksy nacjonalistów rosyjskich z XIX wieku
opisane przez Kucharzewskiego (“Od białego caratu do czerwonego”wink.
Czasem pojawia się polityczny program pozytywny. Wspomniany już
Stanisław Krajski w audycji w RM przypominał o swojej
książce: “Niedawno Jan Paweł II wezwał Polaków do tworzenia Akcji
Katolickiej. Napisałem wtedy [wydana w 1995 r.] książkę pt. «Akcja
Katolicka – ostatnia szansa dla Polski», gdzie przedstawiłem program
Akcji Katolickiej zawarty w nauczaniu Kościoła. I w pewnym momencie
sobie uświadomiłem, że środowiska skupione wokół Radia Maryja,
Rodziny Radia Maryja, realizują właśnie ten program” (RM, 2.02.2003,
01:40).
Jaki program, do którego widocznie nie pasuje faktycznie istniejąca
w Polsce Akcja Katolicka, kreśli Krajski w swojej broszurze? “Akcja
Katolicka w parafii mogłaby zorganizować różne kursy, szkolenia,
(...) w większych parafiach mogłaby być radiostacja parafialna i
katolicka telewizja kablowa itp. itd. (...)”. Kolejnym szczeblom
organizacyjnym Akcji Katolickiej Krajski przydziela coraz większe
zadania: “Szkoły zawodowe i średnie, czasopismo lokalne, ośrodek
pomocy, biuro pośrednictwa pracy itd.; wyższe (...) szkoły
katolickie, szpital, wydawnictwo, jakieś przedsiębiorstwa
produkcyjne lub usługowe, hurtownie, kina, teatr, (...) domy
wczasowe i ośrodki rekreacyjne i rekolekcyjne itp.; Odpowiednik
przedwojennego Naczelnego Instytutu Akcji Katolickiej (...) mógłby
mieć pieczę nad czasopismami o ogólnopolskim zasięgu, czasopismami,
które zaspokajałyby wszystkie, pojawiające się tu, potrzeby
katolików, a więc katolickimi pismami typu “Przekrój”, “Kobieta i
Życie”, “Świat Młodych”, “Nasz Dom”, “Moje Hobby”, “Żyjmy
dłużej”, “Kultura” [!] itp., mógłby organizować wszystkie centralne
ośrodki typu Fundusz Wczasów Katolickich, Bank Katolicki, Centrala
Dystrybucji Filmów i Telewizyjnych Programów Katolickich,
Ogólnopolska Telewizja Katolicka, Ogólnopolskie Radiowe Programy
Katolickie (...) itp. itd.; Możemy budować chrześcijański ustrój
społeczny, przynajmniej częściowo (...); Żyjemy w ustroju
totalitarnym, antyludzkim [!]; Katolicka rewolucja – rewolucja bez
rewolucji (...) zmierza jak każda rewolucja ku jakiemuś wyzwoleniu.
W tym jednak wypadku chodzi o prawdziwe, ostateczne wyzwolenie” –
jak w każdej rewolucji, jak zawsze, gdy tworzy się utopię.
Konsorcjum o. Rydzyka jest jeszcze dalekie od tak opisanych celów,
ale zmierza do nich.
Z ciekawością słuchałem kiedyś (RM, 28.10.2000, 21:34) prelekcji
prof. Henryka Kieresia, kierownika Katedry Filozofii Sztuki na
Wydziale Filozoficznym KUL, wykładowcy Instytutu Edukacji Narodowej.
Autor zaczął wykład od historii utopii raczej rzetelnie, uczciwie
nie pomijając istnienia utopii chrześcijańskich. Narzekał wprawdzie,
że “demokracja wielopartyjna jest Ľródłem chaosu”, ale wyżyny myśli
osiągnął dopiero wymieniając “wielkie utopie socjalistyczne XX w.”,
a mianowicie “liberalizm, komunizm, nazizm, faszyzm i anarchizm”.
Teza mówiąca, że wszystko co się rusza, to w gruncie rzeczy utopia i
zbrodniczy socjalizm, stała się od tego czasu obowiązująca w Radiu
Maryja, o. Rydzyk powtarza ją do dziś. Prof. Kiereś, jak i inni
ideologowie radiomaryjni, problem “socjalizmów” wiąże z walką
cywilizacji – tej obcej, zachodniej (przy innych okazjach w RM mówi
się, że jest skażona cywilizacją bizantyńską i żydowską) i tej
naszej swojskiej, łacińskiej (widać tu wpływ lektury Feliksa
Konecznego).
Najciekawszy jest program pozytywny Kieresia wyłaniający się z
narzekań na wszystkie istniejące (i niektóre nieistniejące)
ustroje: “Teoretycy liberalizmu dodają, bardzo tę tezę się
uporczywie lansuje, ona jest nieustannie powtarzana, że liberalizm i
demokracja wielopartyjna to ostatni głos w teorii społecznej i
nienaruszalny kamień węgielny polityki. I proszę państwa, to jest
fałsz, bo kto tak głosi, ten mówi z perspektywy doświadczeń
socjalizmu. Nie zna dorobku tradycji łacińskiej, nie wie o tym, że
wykształcała ona – z trudem, i nie udało jej się – ale były próby
zbudowania państw stanowych, gdzie nie partie rządzą, ale stany.
Stany, z których każdy realizuje część dobra wspólnego, stany, które
mogą dzięki temu łatwo się dogadać, jak tworzyć państwo, jak tworzyć
życie społeczne i nie będą się spierać, wg jakich wartości, t
Obserwuj wątek
    • szach0 Re: _______antyfaszyści walczą z... Radiem Maryja 25.02.08, 10:45
      Na pytanie słuchacza o to, jak wygląda takie państwo stanowe i
      wyłonienie jego władz, profesor odpowiedział: “Nie twierdzę, że ta
      koncepcja jest łatwa, być może ona jest koncepcją trudniejszą, ale
      co pragnę podkreślić: jest realna, bo jest osadzona w realnym,
      naturalnym życiu, a nie bierze się z kapelusza ideologii, nie jest
      fikcją, którą się gorączkowo i bezwzględnie realizuje nie patrząc na
      to, jakie stosy trupów przy okazji rosną, prawda, i ile człowiek
      ponosi innych strat – degrengolady moralnej, pewnego redukcjonizmu.
      (...) Państwo stanowe. Są próby, myśli się. Teraz, w tej chwili na
      zachodzie Europy obserwuje się ruch jakiegoś konsolidowania się tych
      wszystkich ugrupowań, partii, stowarzyszeń prawicowych. Dlatego, że
      dostrzega się na kanwie doświadczenia i wiedzy, że technologia
      liberalistyczna [sic!] prowadzi ze [do] straszliwej utopii i
      konsekwencje mogą być takie, że nie wierzylibyśmy, gdybyśmy
      próbowali... I tam się, na tych spotkaniach szuka się, tam wiem, że
      trwają debaty nad tym modelem. I każdy przedstawiciel każdego
      państwa, narodu dzieli się doświadczeniami własnymi w zakresie
      właśnie budowania państw opartych na narodach, a naród jest moralnym
      podmiotem działań społecznych, prawda, to jest jedność języka,
      kultury, tradycji, a więc wspólnego doświadczenia, jedność
      autorytetów czyli świadków prawdy, tych którzy poświęcili się
      zdobywaniu prawdy i przechowywaniu prawdy, więc w tej mierze się
      wiele dzieje i myślę, że to jest kwestia przyszłości. To jest
      kwestia przyszłości i jedna z dróg prowadzących do jakiegoś
      odrodzenia Europy”. A więc ten jedyny nieutopijny, realny, a przy
      tym najlepszy ustrój... jeszcze nie istnieje, dopiero się o nim,
      bardzo mgliście, myśli...
      Prelekcja prof. Kieresia była powtórzona w skróconej formie
      4.10.2001 r. w ramach “Radiowego kursu samorządowego” jako
      przygotowanie do zbliżających się wyborów samorządowych w 2002 r. –
      bo oprócz pracy nad teorią polityki Radio Maryja angażuje się w nią
      czynnie, o czym dalej. RM przypomina o pracach zmarłego w 1949 r.
      prof. Feliksa Konecznego, słusznie całkowicie zapomnianego
      myśliciela i teoretyka cywilizacji. W 1999 r. w Krakowie odbyło się
      sympozjum polskich naukowców, zwolenników Konecznego (“Feliks
      Koneczny dzisiaj”, pod red. Jana Skoczyńskiego, Księgarnia
      Akademicka, Kraków 2000). Prace Konecznego są jednak krytykowane
      nawet przez nich, w wielu wypadkach za to, za co RM je chwali.
      Janusz Goćkowski (UJ) stwierdził, że: “Godzi się wskazać na
      podobieństwo poglądów Feliksa Konecznego i poglądów Cypriana Kamila
      Norwida w kwestii formuły obecności narodu polskiego w ekumenie
      europejskiej, uformowanej wedle łacińskiej «formuły życia
      zbiorowego». Jest to ważne, gdyż twórczość Feliksa Konecznego
      próbują zawłaszczać rozmaitego autoramentu rzecznicy etnocentryzmu i
      ksenofobii”. Trudno się dopatrzyć podobieństwa między otwartością
      poglądów Norwida a zapiekłą ksenofobią Konecznego, ale rzeczywiście
      Koneczny najmocniej jest propagowany przez najbardziej radykalne
      kręgi neoendeckie. I nie bez racji, bo etnocentryzm i ksenofobia to
      zasadnicze wątki jego dzieł sprzedawanych w księgarniach zależnego
      od RM “Naszego Dziennika”, a wydawanych przez znane z antysemityzmu
      wydawnictwo-księgarnię “Antyk”. W pracach Konecznego z godnymi
      zastanowienia postulatami dotyczącymi ustroju państwa sąsiadują
      uwagi, że “sędziami mogą być tylko osoby z łona cywilizacji
      łacińskiej” lub że “tylko katolik może być dopuszczony do stanowisk
      publicznych”, co przy poglądzie Konecznego, że zwłaszcza na kresach
      wschodnich ludność należy do cywilizacji łacińskiej, żydowskiej,
      bizantyjskiej oraz turańskiej i przy ówczesnym składzie ludnościowym
      i religijnym Rzeczypospolitej musiałoby wykluczać dużą część
      polskich obywateli (wg Mariana Bębenka, UJ). Koneczny tendencyjnie i
      wybiórczo tropi “dewiacje cywilizacyjne”, które wiąże z innymi
      cywilizacjami. Andrzej Piskozub (Uniwersytet Gdański)
      pisze: “Wybiórczo, bo satysfakcjonuje to jego antygermańskie fobie.
      Stąd według niego nawroty “bizantynizmu” w Rzeszy (dlaczego nie we
      Francji?) (...) i zupełnie groteskowy “Hitleryzm zażydzony” jako
      rozdział “Cywilizacji żydowskiej” (...)”. To wyjaśnia, skąd na
      falach RM biorą się uwagi o bizantynizmie nawet we współczesnych
      Niemczech i o sojuszu niemiecko-żydowskim. Zbigniew Kuderowicz
      (Uniwersytet w Białymstoku) stwierdza, że “crying...) teoretycznie
      doniosła podstawa metodologiczna i godna uwagi postawa antyutopijna
      oraz trafna próba demistyfikacji historycznej konieczności kojarzą
      się u F. Konecznego z konserwatywną [raczej endecką lub wręcz
      totalitarną] jednostronną oceną społecznej rzeczywistości”. Dotyczy
      to również ideologicznej części wypowiedzi Konecznego, w której
      można znaleĽć apologię katolicyzmu połączoną z deprecjacją innych
      wyznań i religii (J. Goćkowski). To podejście kulminuje w
      nastawieniu typowym dla okresu międzywojennego: połączenie rasizmu z
      nakazami religii chrześcijańskiej powoduje zastąpienie kategorii
      rasy eufemizmem “cywilizacja”.
      Inne pomysły
      Jednym z propagowanych w Radiu Maryja pomysłów na urządzenie świata
      jest “kredyt społeczny”, pomysł C. H. Douglasa na rozkwit gospodarki
      poprzez zakazanie pobierania procentów od kredytów. Pomysł jest
      szczególnie mo- cno propagowany przez kanadyjskie pismo “Michael”
      (wizyta redaktorów w RM: 11.08.2002, 21:43, Pierre Marchildon,
      Daniel Forbinier [?]), które ma też polską wersję, a zajmuje się
      również straszeniem biochipami, które mają być przymusowo
      wszczepiane i innymi teoriami spiskowymi. Douglas, o czym nie mówi
      RM ani “Michael”, znany jest również ze swojego antysemityzmu i
      niechęci do altruistycznej moralności judeochrześcijańskiej. (zob.
      Michael Lane, www.alor.org/Triumph%20of%20The%
      20Past/DouglasandtheJews.htm).
      Jeden absurd goni następny. Bezrobocie? Faraon, komuniści i Hitler
      radzili sobie z nim doskonale: “I trzeba powiedzieć, że jeżeli w
      starożytnym, przepraszam, Egipcie, parę tysięcy lat temu rząd był w
      stanie zapewnić wszystkim pracę, pracę przy kanałach, pracę przy
      świątyniach, pracę przy piramidach i tym pracownikom był w stanie
      zapewnić wyżywienie w warunkach półpustynnych Egiptu... Jeżeli była
      to w stanie zapewnić zła władza faszystowska czy komunistyczna w
      zakresie dosyć powszechnego zatrudnienia... Przypomnę, że Niemcy po
      światowym kryzysie, kiedy bezrobocie w Niemczech wynosiło chyba koło
      dwudziestu paru czy 30 procent, zlikwidowali prawie to bezrobocie w
      ciągu czterech lat! – to dzisiejsza polityka niby to wzrostu
      zatrudnienia, praktycznie wzrostu dalszego bezrobocia zasługuje na
      bardzo ostre potępienie” (RM, 1.10.2003, 21:40, prof. Włodzimierz
      Bojarski, audycja “Efektywność krajowa polskich kopalń węgla”wink.
      Zastanawiające jest milczenie w takich momentach prowadzących
      program pracowników radia, w tym przypadku o. Janusza Dyrka. Czy te
      wszystkie opowieści są tak świętymi bzdurami, że nie wolno gościowi
      zaprzeczyć? Czy to cynizm, czy tylko stupor od wielogodzinnego
      wysłuchiwania takich wywodów?
      Znacznie bliżej rzeczywistości jest idea wykorzystania energii
      geotermalnej. Elektrociepłownie oparte na wykorzystywaniu ciepła
      ziemi na głębokości rzędu kilometra istnieją już nawet w Polsce, ale
      tylko na części jej terytorium są warunki pozwalające budować takie
      ciepłownie w miarę tanio, z tym że i tak jest to w każdym przypadku
      koszt ok. kilkudziesięciu mln zł. Emerytowani profesorowie geologii
      budują na tym ogłaszany na falach RM program likwidacji bezrobocia i
      doprowadzenia do dobrobytu. Profeso
      • szach0 Re: _______antyfaszyści walczą z... Radiem Maryja 25.02.08, 10:49
        Emerytowani profesorowie geologii budują na tym ogłaszany na falach
        RM program likwidacji bezrobocia i doprowadzenia do dobrobytu.
        Profesorowie mówią, że elektrociepłownie geotermalne to
        również “crying...) cała sfera wykorzystania ciepła dla rolnictwa,
        warzyw, owoców, kwiatów, balneologia, rekreacja, sport (...)” i
        nieco przesadzają, że “to jest po prostu 1000 miejsc pracy w
        otoczeniu każdej instalacji w każdej gminie. Licząc [mnożąc] to
        przez ok. 3000 gmin – to mamy ok. 3 mln nowych miejsc pracy, które
        natychmiast są do wykorzystania” (RM, 11.03.2004, 00:54, o. Piotr
        Andrukiewicz, prof. Julian Sokołowski, prof. Jacek Zi-mny, prof.
        Ryszard Kozłowski, audycja “Wpływ geotermii na edukację młodzieży”wink.
        Inne projekty, mogące mieć dobre efekty, ale które są traktowane w
        RM jak panacea, to jednomandatowe okręgi wyborcze (nikt nie
        zauważył, że kilka lat temu, kiedy były usilnie propagowane,
        przyniosłyby dominację SLD) i prokuratoria generalna.
        Demokracja – praktyka
        Udział w wyborach jest dla RM złem koniecznym, tak jak kandydowanie
        do Parlamentu Europejskiego dla Romana Giertycha (szef LPR,
        publikował w pismach antysemickich). Nie śledziłem działalności RM
        na początku lat 90., ale na pewno na wielką skalę RM zaangażowało
        się w wybory prezydenckie w 1995 r. popierając początkowo Hannę
        Gronkiewicz-Waltz, a potem Lecha Wałęsę. Była protegowana RM została
        potem uznana za wroga. Ten schemat: wspaniały kandydat, który po
        jakichś sporach, przeważnie jeszcze przed wyborami, chociaż czasem
        też po, przeobraża się w agenta, faszystę, dawnego komunistę, beton,
        który ma młodych janczarów (to akurat przykłady z wiązanek o.
        Rydzyka nt. LPR – RM, 2.09.2002, 13:50; 3.09.2002, 00:34;
        30.12.2002, 00:18). W 1996 r. RM zaangażowało się w kampanię przed
        referendum konstytucyjnym. W 1997 r. RM wprowadziło do Sejmu ok. 30
        posłów, którzy kandydowali z list AWS-u, często z dalekich miejsc,
        ale byli reklamowani przez rozgłośnię. W 1998 r., mimo wielkich
        wysiłków, ugrupowanie Radia Maryja “Rodzina Polska” sromotnie
        przegrało wybory samorządowe. Trzeba przyznać, że przywódcy
        ugrupowania przyszli do studia wytłumaczyć się z klęski. W wyborach
        prezydenckich w 2000 r. o. Rydzyk najpierw poparł Jana
        Łopuszańskiego, który krótko potem popadł na wiele lat w niełaskę i
        ostatecznie RM namawiało do głosowania na Mariana Krzaklewskiego. W
        wyborach parlamentarnych w 2001 r. Liga Polskich Rodzin zdobyła
        ponad 30 mandatów. W kampanii wyborczej Ligi aktywnie uczestniczyło
        RM – Roman Giertych był wręcz pupilem o. Rydzyka, Anna Sobecka, była
        spikerka RM, wypowiadała się codziennie w audycjach. Kiedy jednak
        okazało się, że partia wyemancypowała się spod wpływów swojego
        protektora, zaczęła być obrzucana określeniami takimi, jak
        wymienione wcześniej, chociaż kilkoro posłów, którzy zachowali
        lojalność, jak np. Sobecka, nadal jest przez RM wspieranych.
        Jeszcze przed wyborami samorządowymi w 2002 r. o. Rydzyk odciął się
        od popierania jakichkolwiek partii, o co prosił Episkopat i...
        kontynuował kampanię Ruchu Katolicko-Narodowego (oprócz reklamowania
        niewielu pojedynczych osób), a zwłaszcza kampanię przywódcy tej
        partii – Antoniego Macierewicza, który najpierw, bez uzgodnienia z
        władzami LPR, ogłosił się kandydatem tej partii na prezydenta
        Warszawy, po czym ogłosił się kandydatem z ramienia swojego RKN.
        Episkopat miał zresztą zastrzeżenia co do samej nazwy RKN, która
        zawiera słowo “katolicki” mimo braku uzgodnień z biskupami.
        Macierewicz jest cały czas popierany przez o. Rydzyka, występuje w
        rozgłośni prawie codziennie. W związku z tym nie mógł się pojawiać
        na falach Jan Olszewski, którego Ruch Odbudowy Polski Macierewicz
        przed laty rozbił, a dodatkowo wysuwane były sugestie, że Olszewski
        jest masonem. Ostatnio jednak doszło do ponownego, po latach,
        występu mec. Olszewskiego w audycji RM. Być może dawni sojusznicy
        znowu próbują działać razem. Wspólne działanie było widać już w
        kampanii przed referendum o wejściu do Unii Europejskiej:
        Macierewicz i Olszewski wystąpili razem w audycji wyborczej, która
        zawierała m.in. sfabrykowany “cytat” z kanclerza Gerharda Schroedera
        wymyślony w 2000 r. przez zbliżony do RM tygodnik “Nasza Polska”.
        Dodatek, w oryginalnej wersji nieco krótszy, przytył z biegiem czasu
        poprzez “głuchy telefon” kolejnych cytowań: “Nie drażnijcie ofiary,
        która sama pcha się w nasze ręce. Zawierzcie mojej metodzie, a ja
        wam dostarczę wschodnie landy w ten sposób, że ich dzisiejsi
        administratorzy, czyli Polacy, będą nam jeszcze wdzięczni, że
        zostali wreszcie Europejczykami” (w RM m.in.: 15.03.2002, Zygmunt
        Wrzodak, transmisja przemówienia w Sejmie; 8.03.2003, 22:49, o.
        Piotr Andrukiewicz, dr Teresa Bloch, sen. Jadwiga Stokarska,
        audycja “Bałtyk jako okno na świat w polityce polskiej”; 3.04.2003,
        01:11, o. Tadeusz Rydzyk; 1.05.2003, 18:50, Jerzy Robert Nowak;
        29.05.2003, 22:13, Michał Grabianka, Roman Danek, Mariusz Kaczmarek,
        Antoni Grzebiś, Zbigniew Gała, audycja “Sytuacja polskiej wsi po
        protestach rolniczych”; 5.06.2003, ok. 22, o. Tadeusz Rydzyk,
        audycja “Zagrożenia dla polskiego przemysłu hutniczego,
        zbrojeniowego i szeroko pojętego przemysłu cywilnego”wink. Do tego
        dodatku nawiązuje też m.in. wypowiedĽ: “Żaden Niemiec nie może
        opowiadać, że on za ziemie zachodnie nas uczyni Europejczykami. No
        takie bałamutne zdania ubliżają naszemu rządowi i wszystkim tym
        proeuropejczykom (RM, 4.08.2003, 00:19 ks. dr Henryk Nowik,
        audycja “Adhortacja apostolska Ojca Świętego Jana Pawła II «Ecclesia
        in Europa» w refleksji filozoficznej”wink. Przemówienie wygłoszone
        3.09.2000 r. na zjeĽdzie wypędzonych, do którego został doklejony
        wymyślony fragment, jest znane (w wersji niemieckiej
        www.bundeskanzler.de/Reden.7715.11806/a.htm?printView=y) i
        nie zawierało nawet podobnych zaczepek pod adresem jakiegokolwiek
        kraju obejmującego byłe niemieckie terytoria – przeciwnie: wypowiedĽ
        była utrzymana w tonie życzliwym dla tych krajów. Trudno sobie
        wyobrazić żeby kanclerz nagle, z dzikim błyskiem w oku, w kilku
        zdaniach kompletnie zaprzeczył swoim słowom z pierwszej części
        przemówienia, po czym kontynuował, znowu w poprzednim tonie.
        Propagandyści RM albo mają tak elastyczną wyobraĽnię, że umieją
        sobie to wyobrazić, albo nawet nie próbowali sprawdzić, co Schroeder
        powiedział naprawdę – a nuż by to nie pasowało do propagandowego
        obrazu Niemiec, jaki tworzy RM.

        Fałszywki, manipulacje...
        Ta fałszywka to jeden z wielu przykładów posługiwania się przez RM
        kłamstwem w działalności politycznej. Każdy wróg RM, a można nim
        łatwo zostać nadepnąwszy nawet przypadkowo o. Rydzykowi na odcisk,
        ma szansę nie tylko na obrzucenie obelgami, ale też i na
        sfabrykowanie lub ożywienie już istniejącej fałszywki, w niektórych
        przypadkach autorstwa PRL-owskiej Służby Bezpieczeństwa. Więcej o
        tym piszę na swojej stronie www
        (www.radiomaryja.pl.eu.org/teksty/rzmorm/etyka.html#klamstwa),
        ale właśnie te esbeckie fałszywki należy przytoczyć. Pierwsza była
        montowana na początku lat 70. i oskarżała Jana Nowaka-
        Jeziorańskiego, ówczesnego dyrektora Rozgłośni Polskiej Radia Wolna
        Europa, o zajmowanie w czasie II wojny światowej wysokiego
        stanowiska w niemieckim zarządzie zagrabionego mienia żydowskiego.
        Jeziorański, owszem, zarządzał, ale na najniższym szczeblu i w
        porozumieniu z Armią Krajową. Fałszerstwo to było propagowane
        szerokim frontem przez kontrwywiad PRL, który zarzucał wszelkie
        osobistości publiczne w Niemczech i USA listami n
        • szach0 Re: _______antyfaszyści walczą z... Radiem Maryja 25.02.08, 10:53
          Druga oryginalna esbecka fałszywka powtarzana w Radiu Maryja dotyczy
          rozmowy Hanny Krall z Bronisławem Geremkiem wydrukowanej
          w “Polityce” w 1981 r. SB wydrukowała broszurę z tekstem, który
          rzekomo był w rozmowie, tylko nie znalazł się w druku. Ten fałszywy
          tekst był przeczytany w całości przez słuchacza RM kilka lat temu i
          co jakiś czas ktoś z Radia się na niego powołuje. Tymczasem
          wystarczy wysłuchać kilka zdań z tego gniota, żeby zauważyć, że są
          to wypociny w rodzaju “jak mały Jaś wyobraża sobie wielki spisek
          żydowski” napisane przez jakiegoś prymitywa słabo władającego
          językiem polskim.
          W państwach demokratycznych jest przeprowadzanych wiele sondaży
          opinii publicznej, czasem wręcz za wiele. W 2002 r. o. Rydzyk
          ogłosił pierwsze badania opinii sporządzone przez niezależny
          instytut: “crying...) chce się z państwem ucieszyć tym osiągnięciem:
          niezależnie Biuro Badania Opinii Społecznej przy Wyższej Szkole
          Kultury Społecznej i Medialnej. Badaniami opinii społecznej,
          wynikami, można manipulować nastawienie społeczeństwa do danej
          sprawy. Po prostu wmawia się ludziom niektóre rzeczy – jeżeli
          wszyscy tak myślą, to po cóż ja mam inaczej czy... no nie, nie
          ośmieszę się” (19.03.2002, 14:02, o. Tadeusz Rydzyk). Najważniejsze
          pytanie dotyczyło zgody na sprzedawanie ziemi obcokrajowcom. Wynik:
          97,3% badanych przeciwko. W podobnych badaniach przeprowadzonych w
          tym czasie przez inną firmę było też dużo głosów przeciwko, ale nie
          prawie 100%! O. Rydzyk podkreślał, że było to “badanie nie tylko
          słuchaczy RM”, ale z pobieżnego oszacowania i porównania z innymi
          badaniami wynika, że wśród respondentów BBOS przy WSKSiM musiało być
          tych słuchaczy ok. 90%. O wątpliwych wynikach tych “badań” mówiła
          telewizja TVN, kilka dni póĽniej tłumaczyła się z nich mętnie dr
          Łucja Łukaszewicz, prorektorka WSKSiM. Co jakiś czas słyszę, jak o.
          Rydzyk fascynuje się różnymi metodami manipulacji, żeby potem
          spróbować samemu, wzorując się na swoich wyobrażeniach o masonach
          manipulujących wynikami. To typowe dla wyznawców teorii spiskowych,
          którzy są skłonni do montowania własnych spisków obronnych opartych
          na wyobrażeniach o spiskach krwiożerczych wrogów. Eskalacja takich
          kontrspisków może być niebezpieczna.
          Podobne jak sondaż, propagandowe znaczenie ma ukrywanie
          nakładu “Naszego Dziennika”. Nawet pracownicy redakcji go nie znają.
          Oficjalne liczby podawane przez redakcję to 250 tys. w 1998 r. i 180
          tys. w 2000 r., brak nowszych danych. Z oszacowania opartego na
          badaniach czytelnictwa w 2001 r. (niestety, były przeprowadzone
          tylko wtedy, bo polskie badania czytelnictwa z zasady dotyczą tylko
          gazet podających nakład) wynika, że wtedy nakład ten wynosił ok. 30-
          60 tys. Pos. Mariusz Grabowski protestował zresztą przeciwko
          pomijaniu nakładu “Naszego Dziennika” w zestawieniach sprzedaży
          prasy publikowanych na łamach miesięcznika “Press” sugerując celowe
          działania, wręcz spisek, przeciwko RM i “NDz” (RM, 10.12.2003,
          21:50). Kilka tygodni póĽniej redaktorka naczelna tej gazety
          przyznała, że redakcja nie ujawnia nakładu (RM, 11.01.2004, 23:10,
          Ewa Sołowiej). Inną tajną wielkością jest liczba słuchaczy. O.
          Rydzyk protestował przeciwko podaniu przez dzwoniącego słuchacza i
          tak zawyżonej liczby 5 mln (RM, 11.01.2004, 22:38): “Powtarza pan
          fakt medialny, który był gdzieś kiedyś rzucony (...) my nie mówimy,
          jak my liczymy ludzi, ilu mamy stałych słuchaczy, a ilu mamy
          słuchaczy okazjonalnych (...) jedną z metod propagandy i manipulacji
          są tzw. sondaże, które są nieprawdziwe” i podał, jak sam
          oblicza: “Ile było na J. Górze, a ilu mogło przyjechać, co
          dwudziesty? (...) nie wszyscy się przyznają, bo nie wszyscy do tego
          dorośli, żeby mieć odwagę”. Czyli, według zawyżonych więcej niż dwa
          razy informacji o liczbie słuchaczy RM, którzy przyjechali na Jasną
          Górę – 500 tys. osób – wynika, że słuchaczy jest 20 mln. Tymczasem
          udział w rynku ok. 2,5% i zasięg dzienny ok. 4% to najwyżej 1,5 mln
          słuchaczy.
          Obcy i swoi
          Wrogowie Radia Maryja to nie tylko wrogowie polityczno-
          cywilizacyjni. Na ich czele stoją w zasadzie Żydzi, ale samo jądro
          spisku żydowskiego to masoni. Wystarczy trochę porozmawiać z
          wyznawcą RM albo posłuchać o. Rydzyka: tego tematu nie da się
          ominąć. Nawet niewinna audycja wspomnieniowa z udziałem byłych
          członków chóru, z którym o. Rydzyk był zaprzyjaĽniony w czasie pracy
          w Szczecinku, nie mogła się bez tego obejść. W którymś momencie o.
          Rydzyk strącił ze stołu jakąś książkę – nikt się nie zdziwił, że
          to “Wolnomularze polscy w kraju i na świecie” (RM, 21.12.2003,
          18:26). Niedawno (RM, 13.02.2004, 00:23) o. Grzegorza Moja zaskoczył
          telefon od słuchacza, który przedstawił się jako “gubernator Lions
          [Clubs] na całą Polskę” i usiłował się dowiedzieć, co właściwie
          złego zrobiła jego organizacja oskarżana (zresztą nie tylko ta
          organizacja) przez RM o bycie “przedszkolem masonerii”. O. Moj
          stwierdził tylko, że tak się o Lions Clubs mówi w Ameryce i zapytał
          słuchacza – który miał pewne wyczucie, co go czeka i już na wstępie
          podkreślał, że jest katolikiem – czy się spowiada. Jak często bywa,
          gdy jakiś słuchacz próbuje zasiać wątpliwości w umysłach owieczek o.
          Rydzyka, ojciec dyrektor zaraz włączył się z tyradą neutralizującą
          wrogie wpływy, stwierdzając, że “diabeł dokonuje manipulacji”, a
          słuchacz, jeżeli “mówi, że nie wie, co to jest masoneria – trzeba
          się dowiedzieć”.
          Pracownicy, goście i słuchacze RM uwielbiają opowiadać o Żydach.
          Żydzi byli i są zagrożeniem: “Wtedy [w 20-leciu międzywojennym]
          właśnie kupiectwo polskie było... wchodziło... kiedy to zagrożenie
          było tym... powiedziałbym... tym handlem innym, szczególnie
          żydowskim, bardzo rozpowszechnione” (RM, 20.02.2003, 21:41, Michał
          Grabianka). Żydzi są podstępni i zbrodniczy: “Tutaj mamy problem z
          tym też, że wielu ludzi, którzy są radykalnymi syjonistami i [są]
          wysoko postawieni w rządzie amerykańskim mają dobre maniery, jeśli
          chodzi o sposób mówienia. I w ten sposób mogą mówić o w gruncie
          rzeczy zbrodniczych rozmaitych programach w sposób taki, że to
          wygląda jak przemówienie ludzi kulturalnych i właściwie operujących
          poprawną argumentacją” (RM, 19.03.2003, 13:57, Iwo Cyprian
          Pogonowski), a przy tym setki tysięcy Żydów ma zamiar przyjechać do
          Polski (wg o. Tadeusza Rydzyka, np. RM, 30.04.2002, 02:35;
          4.06.2002, 01:10; 19.02.2003, 23:35). Do wygłaszania antysemickich
          opinii zachęcani są słuchacze. Kwadrans najdziwniejszych bredni
          antyżydowskich bywa komentowany: “Dziękuję panu serdecznie za
          wnikliwe analizy” (RM, 2.01.2003, 01:00, o. Piotr Andrukiewicz).
          Nawrócenie się Żyda na katolicyzm nawet przed wojną było uznawane za
          akt włączający taką osobę do wspólnoty religijnej. Radio Maryja tak
          komentuje taki przypadek: “Może należy do narodu [żydowskiego], a
          jest religii katolickiej, to też może być tak, prawda? He, są takie
          dziwactwa” (RM, 30.11.2002, 23:15, o. Janusz Dyrek). Widać, że RM
          zaraża ksenofobią również swoich bardzo młodych pracowników – o.
          Andrukiewicza, o. Dyrka i innych.
          Szczytowe osiągnięcie w tej dziedzinie to artykuł, który we wrześniu
          2002 r. ks. prof. Czesław Bartnik (Katolicki Uniwersytet Lubelski)
          opublikował w kontrolowanym przez o. Rydzyka “Naszym Dzienniku”.
          Artykuł ks. Bartnika był wielokrotnie odczytany na falach Radia.
          Najciekawszy – bo najbardziej absurdalny – fragment tego artykułu
          to: “Chwałę ofiar 11 IX zakłóca trochę fakt, że na ich cmentarzysko
          zakradły się hieny polityczne. Najpierw prasa zachodnia się dziwi,
          że ktoś ostrzegł wszystkich Żydów pracujących w WTC, a nie ostrzegł
          innych pracow
          • szach0 Re: _______antyfaszyści walczą z... Radiem Maryja 25.02.08, 10:55
            Co to znaczy? Od początku ktoś grał śmiercią owych ludzi dla równie
            zbrodniczych celów politycznych”. W swoim antysemickim
            zacietrzewieniu ks. Bartnik zobaczył nieistniejące dyskusje w prasie
            zachodniej dotyczące, bagatela, spisku setek amerykańskich Żydów
            (zapewne przez kogoś sterowanego), którzy nie tylko nie poszli do
            pracy w budynku, który miał być zniszczony, ale nawet nie ostrzegli
            kolegów nie-Żydów i karnie podporządkowali się spiskowi. Myślę, że
            nie będzie wielką nieuprzejmością nazywanie odtąd autora
            księdzem “hieną” Bartnikiem. Przy tym pomyśle inne michałki z tego
            artykułu już nie dziwią, np.: “Mówi się, że [Saddam] Husajn jest
            nieodpowiedzialny, ale on nie strzela do małych dzieci, a Izraelici
            strzelają”. Przyznam, że hasło z tego tekstu ks. “hieny”
            Bartnika: “Nic tak nie złości ludzi jak bezczelne zakłamanie” jest
            również moim hasłem.
            Takie opinie przestają już być śmiesznym dowodem ignorancji.
            Przypisywanie jakiejś grupie spisku zagrażającego wolności i życiu
            innych ludzi może powodować gwałtowne reakcje. O taki spisek RM
            oskarża Żydów. Słuchacze, którzy dają się przerazić złowrogim
            spiskiem, znacznie łatwiej przyswajają kolejne elementy ideologii RM
            i przekonanie o zbawiennym wpływie tej rozgłośni. Równocześnie RM
            wezwało do zbierania relacji o pomocy udzielonej Żydom przez Polaków
            w czasie II wojny światowej i wydało książkę z tymi relacjami.
            Trudno uwierzyć w szczere intencje tego posunięcia, kojarzy się ono
            raczej z podobnymi kolekcjami ogłaszanymi w prasie komunistycznej w
            czasie nagonki na Żydów w 1968 r.
            Żydzi radiomaryjni to, oczywiście, Żydzi wyobrażeni, nie są
            zapraszane do dyskusji rzeczywiste osoby, poza wyjątkami.
            Takim “dobrym Żydem”, bo przytakującym o. Rydzykowi, jest Adam
            Sandauer, który występował kiedyś w audycjach z ojcem dyrektorem.
            Ksenofobia RM rozciąga się też na Niemców. Obszar polskiej ziemi,
            który wg RM jest w obcych, głównie niemieckich rękach urósł już w
            świecie Radia do ponad 5 mln hektarów. Oprócz fałszerstwa
            przemówienia kanclerza Niemiec, pracownicy i goście RM posługują się
            argumentem o roszczeniach terytorialnych zawartych w 116 art.
            niemieckiej konstytucji: “Niemcy mają w konstytucji pretensje do
            naszych ziem” (RM, 30.05.2002, 22:05, prof. Jerzy Robert
            Nowak). “Jeden z artykułów konstytucji Rzeszy Niemieckiej [!] ciągle
            tak stawia sprawę, że te tereny należą do Niemiec” (RM, 7.04.2003,
            prof. Adam Biela). Tymczasem artykuł ten dotyczy uznania
            obywatelstwa osób pozbawionych go w wyniku prześladowań i
            potwierdzenia obywatelstwa przyznanego uchodĽcom przybyłym do
            Niemiec do 1937 r. Oczywiście, nie może być tak, żeby różne
            kategorie wrogów szkodziły Polsce na własną rękę, na pewno
            współpracują ze sobą: “Przede wszystkim Europa jest budowana jako
            raczej niemiecka, Niemcy chcą odgrywać pierwszorzędną rolę w tej
            części Europy i nic dziwnego, że tam [w polskiej Narodowej Radzie
            Integracji Europejskiej] są osoby z mniejszości narodowych. No i
            zawsze po drodze było Niemcom i Żydom, oni zawsze w którychś
            momentach się porozumiewali i mimo że tragedia ogromna podczas II
            wojny światowej, tylu Żydów było ofiarami tej wojny, a mimo woli
            współpracują i to dobrze z Niemcami i myślę, że wspólny biznes,
            wspólny interes jest po drodze Niemcom i Żydom. I wiadomo, że Unia
            Europejska jest sterowana przez loże masońskie, i to jest dla
            masonerii wygodne, a masoneria składa się z różnych narodowości i
            tylko interesy przede wszystkim się liczą, a interesy są takie, żeby
            umacniać jeden naród i drugi, czyli ogólnoświatowy naród żydowski i
            europejski niemiecki. Dlatego te nazwiska [Kichler i Krol] się
            pojawiają w tej radzie” (RM, 15.04.2002, 13:55, Zygmunt Wrzodak,
            audycja “Aktualności”wink. Ten wątek pojawiał się również w
            antysemickiej propagandzie w 1968 r.
            Stosunkowo rzadkie są ataki na inne narody, ale dostaje się czasem
            np. Ukraińcom: “crying...) pan Nikolski wszedł do Sejmu z mniejszości
            ukraińskiej, trzeba to pamiętać, i nie wiem czy mu tak zależy na
            narodzie polskim. Tak że to bym chciał..., i to jest pewne. Ja nie
            jestem, broń Boże, przeciwko narodowi ukraińskiemu. Tylko że to też
            może być wyjaśnieniem dla pewnych działań pewnego człowieka” (RM,
            10.03.2003, 01:25, o. Tadeusz Rydzyk).
            A poza tym Polską muszą rządzić tylko czyści Polacy. J. Pałys: “Tak,
            ale Polacy muszą rządzić Polską, proszę księdza...”. O.
            Rydzyk: “Tak, tak!”. J. Pałys: “Polacy, czyści Polacy. Niestety”. O.
            Rydzyk: “Dokładnie, ale i Polacy, proszę pana, bardzo szlachetni
            Polacy” (RM, 18.06.2002, 13:25, Józef Pałys,
            przewodniczący “Solidarności” Deawoo Motors Nysa SA, o. Tadeusz
            Rydzyk, audycja “Aktualności”wink.
            Kolejną kategorią osób, którą RM straszy słuchaczy są
            homoseksualiści. RM bez zastrzeżeń przyjmuje dawno odrzuconą przez
            Światową Organizację Zdrowia tezę o homoseksualizmie jako chorobie i
            stwierdza, że prawnie zatwierdzone związki homoseksualne zagrażają
            rodzinie. To właśnie Radiu Maryja żaliła się na prześladowanie
            procesem sądowym przez Kampanię Przeciwko Homofobii Dorota Ekes,
            która na łamach “Naszego Dziennika” opowiedziała się za
            dyskryminowaniem nauczycieli, którzy są homoseksualistami. W RM z
            dumą powtórzyła swoje poglądy, dodając, że “w prywatnej rozmowie pan
            sędzia powiedział mi, że moja sprawa nie nadaje się do sądu karnego,
            ale mamy teraz takie czasy” (RM, 4.01.2004, 22:30; 15.01.2004,
            00:53). Sam homoseksualizm wywodzi się z... totalitaryzmu: “Przyszło
            nam w XX stuleciu już przechodzić przez takie systemy totalitarne,
            które przy pomocy takich pseudopraw rozpowszechniały m.in. te
            właśnie obyczaje [homoseksualne]. Otóż pierwszym krajem, który
            zalegalizował owo zboczenie był Związek Radziecki w 1920 r. (...)
            Przez chyba 10 lat, do końca lat 20. taka sytuacja prawna miała
            miejsce. (...) To pseudoprawo doprowadziło do zniszczenia
            podstawowej tkanki społecznej, jaką jest rodzina. (...) Ta sama
            sytuacja miała miejsce także w Niemczech. Republika Weimarska była
            najbardziej liberalnym krajem Europy odnośnie do obyczajów
            seksualnych. M.in. taka poważna jak Hannah Arendt w
            książce “Korzenie totalitaryzmu” twierdzi, że te ruchy młodzieżowe,
            które zrodziły sukces Hitlera, to były bardzo często ruchami
            homoseksualistów, te brygady Röhma to były brygady homoseksualistów.
            W tamtym roku w Niemczech ukazała się jakaś wartościowa książka,
            która udowadnia, że Hitler też był obciążony tym właśnie zboczeniem.
            Więc przyszło nam już przez to przechodzić i taki poważny, znany
            pewnie wielu, psychoanalityk jak Erich Fromm twierdzi, że właśnie
            zniszczenie niemieckiej rodziny stało u podstaw sukcesu
            totalitaryzmu nazistowskiego. [E. Fromm nie był psychoanalitykiem;
            poza tym tak nie twierdził, przeciwnie: podkreślał związki między
            purytanizmem i mizoginizmem a nazizmem.] Więc należy się obawiać
            konsekwencji tego kroku, że te regulacje prawne [prawa dla
            homoseksualistów] po prostu rozpowszechnią jakąś przemoc w stosunku
            do jednostki, w stosunku do rodziny i tą drogą wprowadzą, ugruntują
            jakiś nowy system totalitarny” (RM, 18.07.2002, 14:02, prof. Marek
            Czachorowski z KUL w rozmowie z o. Tadeuszem Rydzykiem). Oprócz
            grożenia przemocą, złości mnie bezczelne zakłamanie: homoseksualiści
            byli jednymi z pierwszych ofiar obozów nazistowskich, w Związku
            Radzieckim byli zamykani tysiącami w obozach, ostatni jeszcze
            niedawno – kilkanaście lat temu. Na dowcip sili się ks.
            Szczęsny: “Ci którzy jedno zboczenie [homoseksualizm] preferują,
            inne [pedofilia] potępiają, też nie są tolerancyjni, bo w końcu
            jeżeli – to uznać wszystko. Bo co powiedzieć o jakiejś zoofilii,
            nekrofilii” (RM, 22.02
            • szach0 dziwny link 25.02.08, 10:58
              www.nigdywiecej.prh.pl/archiwum/14_radio.php
              • andrew2008 O k*u*r*w*a !!! O co tu chodzi ? 25.02.08, 11:28
                Przeczytalem ta filipike i sie spocilem z nudow. To jest zupelna
                paranoja.
                Z tego wynika , ze istnieje caly sztab ludzi , ktory nagrywa,
                kolekcjonuje,analizuje, archiwizuje, planuje i realizuje akcje
                przeciwko Katolickiemu Radiu z Torunia.
                Strach. Strach. Strach.Strach. Zydowski strach przed urojonym.
                Zyd zeby odgonic muche siedzaca mu na czole, strzela do niej z
                pistoletu.
                A co tak przeraza szanownych lewako-atolo-pseudozydo-liberalow?
                A no plany zaincjowania samorzadowych projektow dla katolickich
                parafii. LOkalne incjatywy gospodarczae , spoleczne, charytatywne i
                kulturalne na poziomie parafii pod nazwa Akcji Katolickiej.
                Ja mowie brawo i kazdy rozsadny czlowiek tak powie. Bo sa to
                inicjatywy majace zapobiegac atomizacji anonimowego spoleczenstwa.
                Incjatywy budujace miedzy-ludzkie wiezi we wspolnotowym. lokalnym
                dzialaniu. No i co atolskie-pseudozydki na to?
                Bum, Bum, katolikow z antyfaszystowskiego straszaka. Co za idioci.
    • rycho7 tesknota za rajem utraconym bolszewii 25.02.08, 13:35
      szach0 napisał:

      > zbudowania państw stanowych, gdzie nie partie rządzą, ale stany.

      Ostatnia taka proba byl Zwiazek Sowiecki z panstewkami lennymi.
      Poprzednio dobrze sie zarlo Stolicy Apostolskiej z panstewkami
      lennymi.

      > Stany, z których każdy realizuje część dobra wspólnego

      Stan czlonkow kompartii dziedziczyl dobro przedstawicielstwa ludu
      pracujacego miast i wsi (w tym wojskowych, patiomkinowskich). Lud
      pil szampana ustami swoich przedstawicieli. I wtedy bylo dobrze.

      Lenin po prostu odtworzyl wczesny feudalizm z rycerzami okraglego
      stolu (politburo). Wczesny feudalizm TAK, wypaczenia NIE.
      • hasz0 Fałszerzu to pisali wrogowie RM i manipulatorzy 25.02.08, 15:35
        w imię "pluralizmu i wolności mediów"
        które teraz krytykują OPOZYZCJĘ
        za brak efektów po 100 dniach rządzenia...

        dziś w czasi konferencji w Olsztynie z prezesem Kaczyńskim
        pytali go o ...obiad w resteuracji członka PO

        i dlaczego nie PiS tytułuje Tuska premierem

        a sam słyszałem jak Pan Premier Jarosłow
        kilka razy uzył słów premier obiecywał to i tamto
        i zapowiedział po 100 dnaich, ze po 8 latach dogonimy
        10 najbogatszych państw Unii

        - pamiętam jak za Gierka byliśmy w pierwszej 10 światowej
        a nie jakiejś tam Unii (USA KANADA AUSTRALIA NOWA ZELABDIA
        JAPONIA EMiraty itd

        Ty też nie piszesz nic o tych "antyfaszystach"
        czyli na nasze o...antypolakach.






    • wikul Re: antyfaszyści walczą z... Radiem Maryja 25.02.08, 18:23
      Mógłbys rozwinąć. Chyba potraktowałeś temat zbyt skrótowo.
      • hasz0 mogę rozwinąć 25.02.08, 19:13
        To ra.............ja....czej ka michniczna
        5wladza.blogspot.com/2006/08/dziennik-uderza-w-pis-zmiana-frontu.html

        Mocny apel w sobotnim "Dzienniku".
        Jan Wróbel - publicysta gazety, niegdyś wicenaczelny "Życia" i
        doradca premiera Jerzego Buzka - nawołuje prawicowych publicystów,
        by "skończyli z przymykaniem oczu na błędy prawicy".

        Tekst Wróbla otwiera dział "Opinie" (str. 24) i jest odesłany z
        czołówki gazety.
        Wróbel pisze tak:

        "Prawicowi publicyści mają trudność w ujrzeniu prawdy o rządach
        Prawa i Sprawiedliwości. Doskonale rozumiem powody tej psychicznej
        blokady. Długie lata dominacji w języku publicznym i na rynku idei
        środowiska Adama Michnika, które niemal zdeptało prawicę,
        wykształciły w rycerstwie prawej strony umiejętność wyłapywania
        fałszu antyprawicowych schematów i walki z nimi. (...) Pomimo
        takich, a nie innych doświadczeń pora zabrać się za krytykę własnego
        obozu. Uderzmy się w pierś Panowie, chociaż, jak na złość, do opisu
        słabości Prawa i Sprawiedliwości najbardziej przydają się akurat te
        określenia i pojęcia, którymi w latach 90. posługiwano się podczas
        antyprawicowego Kulturkampfu".

        Puenta tekstu jest jeszcze mocniejsza:

        "Nie da się w nieskończoność udawać, że skoro prawicowy rząd znów
        krytykują "Gazeta Wyborcza", "Polityka" i "Przegląd", to znaczy, że
        wszystko jest w porządku. Prawica idzie w złą stronę".

        Co konkretnie Jan Wróbel widzi złego w rządach PiS? Chociażby
        fatalną politykę kadrową (m.in. przy obsadzie ministrów skarbu i
        spraw zagranicznych), tolerowanie "byłego ostrego pióra faszystów"
        Piotra Farfała z LPR jako wiceprezesa TVP, wsparcie decyzji ministra
        edukacji Romana Giertycha o amnestii dla maturzystów (Wróbel wprost
        pisze, że "rząd, który poparł podobny zamach na prawo i
        sprawiedliwość, jest skompromitowany"), czy wreszcie zapatrzenie w
        lustrację jako najważniejszy cel obozu rządzącego.

        Ale to nie jedyny atak na PiS w sobotnim "Dzienniku". Również w
        dziale "Opinie" znajdujemy obszerny, dwustronicowy tekst Joanny
        Lichockiej o ministrze spraw zagranicznych Annie Fotydze. Bardzo
        wobec niej krytyczny.
        Czołówką gazety jest z kolei artykuł o 25-letnim Łukaszu Nowaczku,
        który został mianowany osobą odpowiedzialną za ruch samolotów na
        Okęciu. "Dziennik" zarzuca mu, że nie ma doświadczenia i jeszcze
        niedawno był zwykłym stażystą. A kto mianował Nowaczka? Urząd
        Lotnictwa Cywilnego. A więc administracja rządowa (prezesa ULC
        powołuje premier, na wniosek ministra transportu; oba te stanowiska
        są w rękach PiS).
        Z kolei na str. 2 prominentny poseł PO Bronisław Komorowski
        porównuje wystąpienia Jarosława Kaczyńskiego do przemówień
        Władysława Gomułki i Fidela Castro.

        A może to wszystko przypadek? Tego nie wiemy. Ale przynajmniej tekst
        Wróbla jest znaczący.
        Przy czym trudno określić dotychczasową linię "Dziennika" jako
        konsekwentnie prorządową. Owszem, gazeta ma wyraźnie bardziej
        prawicowe oblicze od np. "Gazety Wyborczej". I to ją często zbliża
        do PiS. Faktem jest i to, że właśnie w "Dzienniku" prezydent Lech
        Kaczyński zamieścił kilka miesięcy temu obszerny tekst o tym, jak
        wyobraża sobie Unię Europejską. A tydzień temu ukazał się
        w "Dzienniku" spory wywiad z premierem Jarosławem Kaczyńskim, mocno
        wygładzający i ocieplający jego publiczny wizerunek.
        Z drugiej strony, "Dziennik" ostro krytykuje koalicjantów PiS -
        Samoobronę i LPR. Chętnie otwiera łamy dla polityków PO i SLD czy
        otwarcie lewicowych publicystów (jak Sławomir Sierakowski czy Janusz
        Rolicki).

        Ale chyba nikt dotąd tak otwarcie nie wzywał całego środowiska
        prawicowych publicystów do zwrócenia się przeciwko PiS.

        Nie warto tu rozstrząsać kwestii, czy w ogóle istnieje coś takiego
        jak jednolite środowisko prawicowych publicystów. Załóżmy roboczo,
        że jest. I że jakoś zareaguje na tekst Jana Wróbla.
        Być może Wróbel celowo wsadza kij w mrowisko. Może wyraża jakiś
        podskórny niepokój narastający w umysłach owych prawicowych
        publicystów? Podobny do niepokoju, który tli się w umysłach wielu
        działaczy PiS?
        Co to za niepokój? Da się go streścić krótką frazą: "To nie tak
        miało być, przyjaciele".
        Nie miało być koalicji z Samoobroną. Andrzeja Leppera w roli
        wicepremiera. Radykalnie populistycznych pomysłów Romana
        Giertycha... A o tzw. kadrowej ławce PiS wiadomo było, że - owszem -
        jest krótka, ale nie aż tak, jak na to wskazują niektóre nominacje w
        administracji publicznej.
        Kroplą, która przelała czarę goryczy mogło być przesunięcie
        popularnego premiera Kazimierza Marcinkiewicza na stanowisko p.o.
        prezydenta Warszawy.

        Jednak prawdziwym obszarem sporu prawicowych publicystów z PiS jest
        Telewizja Polska. Gdy jej prezesem został Bronisław Wildstein, owi
        publicyści wreszcie poczuli się dowartościowani. Wszak Wildstein to
        ich środowiskowy guru.
        Gdy jednak Andrzej Lepper wezwał Wildsteina do dymisji, władze PiS
        nie zajęły jednoznacznego stanowiska. I to był sygnał, że coś z tym
        PiS jest nie tak.
        Wildstein faktycznie rozważał dymisję. A my już w czerwcu pisaliśmy,
        że gdyby ją złożył, byłaby to klęska PiS. Dlaczego? Ot choćby
        właśnie dlatego, że przeciwko partii braci Kaczyńskich zwróciliby
        się ci sami prawicowi publicyści, do których teraz apeluje Jan
        Wróbel.

        Inna rzecz, że obecny szef "Opinii" w "Dzienniku" Andrzej Godlewski
        do niedawna kierował redakcją publicystyki w telewizyjnej "Jedynce".
        Odwołał go właśnie Wildstein.

        A może na naszych oczach rodzi się jakiś nowy nurt na polskiej
        prawicy? Nurt "inteligencki", "cywilizowany". Niechętny zbliżeniu
        PiS do Samoobrony i LPR. Ale zarazem zdecydowanie antylewicowy i
        nieufny wobec PO. Może twarzą takiego nurtu mógłby być Kazimierz
        Marcinkiewicz?

        Co o tym sądzicie?
        No i jak Wam się podoba apel Jana Wróbla? Jak odbieracie
        postawę "Dziennika" wobec rządu i PiS?

        posted by Łukasz @ 12:59 22 comments

        22 Comments:
        At 06 sierpień, 2006 18:16, witia0 said...
        "A może na naszych oczach rodzi się jakiś nowy nurt na polskiej
        prawicy? Nurt "inteligencki", "cywilizowany". Niechętny zbliżeniu
        PiS do Samoobrony i LPR. Ale zarazem zdecydowanie antylewicowy i
        nieufny wobec PO. Może twarzą takiego nurtu mógłby być Kazimierz
        Marcinkiewicz?"

        Oby.. Moim zdaniem jednak Marcinkiewiczowi brakuje niestety trochę
        odwagi, by definitywnie oderwać się od obecnej ekipy rządzącej i
        zrobić użytek ze sporego kapitału, jakim jest zaufanie społeczne.
        Nasuwają mi się dwa pytania. Po pierwsze, jaki procent klubu PiS
        poszedł by za Marcinkiewiczem? Po drugie - czy może po prostu były
        premier czeka do wyborów, a gdy ich termin się zbliży, Marcinkiewicz
        dokona zdecydowanej secesji?


        At 06 sierpień, 2006 18:55, Haribu said...
        Dziennik doskonale wie, że rynek prasy siękurczy. TO już nie te
        czasy - XXI wiek, to wiek internetu i jeśli chce zadomowić się na
        malejącym torcie mediów drukowanych to MUSI zabrać Wyborczej jej
        nieuzależnionych czytelników. I stąd takie teksty.


        At 06 sierpień, 2006 19:26, jotesz said...
        A może łuski z oczu zaczynają opadać? Może ta cała michnikowata
        jaczejka to nie konspiracja judejczyków tylko zatroskanie o Polskę.
        Obyśmy w tych łuskach nie zaczęli brodzić...


        At 06 sierpień, 2006 19:55, T-800 said...
        Łał! Właśnie widziałem Cię w "Wiadomościach" TVP! smile Respekcik!

        A mnie nie było! sad

        wink


        At 06 sierpień, 2006 20:02, Artur said...
        Łukasz jest naszą PiątoWładzową ekspozyturą na szklanym ekranie. Ja
        się nie nadaję, bo jestem brzydki - za to on zawsze wygląda jak
        prawdziwy gentleman... smile


        At 06 sierpień, 2006 20:03, T-800 said...
        No... Łukasz od razu mi się spodobał! Jeszcze zanim się pojawiła
        plansza z imieniem i nazwiskiem. wink))


        At 06 sierpień, 2006 20:06, Artur said...
        Nie dziwię Ci się ani trochę. Moja lepsza połowa też jest zazdrosna,
        jak gdzieś z ni

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka