hugo_w2
25.02.08, 16:14
Wielka Brytania, Irlandia i inne kraje, które szybko otworzyły swoje
rynki pracy, stają się coraz mniej atrakcyjne dla polskich
emigrantów.
Widoczne jest to zwłaszcza na Wyspach, gdzie gorsza koniunktura
gospodarcza odbija się na rynku mieszkaniowym, rzutuje na niski kurs
funta w porównaniu do złotego. Argumentem za powrotem jest z kolei
rosnące zapotrzebowanie na wykwalifikowaną siłę roboczą w Polsce. To
dlatego w zawodach zdominowanych dotychczas przez Polaków coraz
częściej pracują dziś w Wielkiej Brytanii Rumuni czy Bułgarzy.
Wracają z Europy także profesjonaliści, którzy po kilku latach
kariery odczuwają na własnej skórze zjawisko "szklanego sufitu", gdy
awans na kolejny szczebel zarezerwowany jest już wyłącznie dla osób
mieszkających w swoim kraju.
Nie jest także tajemnicą, że na powrót do Polski zdecydowało się
wiele osób przebywających w USA. Część nielegalnych emigrantów, nie
mogąc doczekać się wymarzonej zielonej karty, a posiadających
umiejętności poszukiwane także na Wyspach, wybrała dłuższą drogę do
Starego Kraju - przez Londyn czy Dublin. Trwająca od kilku lat
zniżka wartości dolara sprawia, że trend spadkowy - przynajmniej w
odniesieniu do taniej emigracji zarobkowej w USA - nadal będzie się
utrzymywał.
Masowy powrót emigrantów należy bez wątpienia uznać za jeden z
sukcesów Polski. Silny wzrost gospodarczy, spadek bezrobocia,
rosnące szybko płace i coraz silniejsza złotówka sprawiają, że
kilkuletni wyjazd za granicę stracił na atrakcyjności. Średnie
dochody w sektorze prywatnym wynoszą dziś w granicach 2800-3000
złotych brutto. Nawet biorąc pod uwagę, że statystyczna większość
zarabia poniżej tego progu, dochody rzędu 1000 dolarów miesięcznie
na jednego pracownika przestały należeć do rzadkości. Emigranci
także (obok kapitału napływającego na tzw. wschodzące rynki)
przyczynili się do wzrostu wartości złotówki, bo transfery
zarobionych za granicą walut i ich masowe wymienianie na złotówkę
stymulowało większy popyt na polską walutę i wzrost jej wartości.
Dzięki temu kurs funta szterlinga, który w momencie akcesji wynosił
ponad 7 złotych, obniżył się dziś poniżej pięciu.
Odwrót z emigracji stanowi dla Polski poważne wyzwanie. Gospodarka
nadal rozwija się w bardzo dobrym tempie w stosunku do Europy
Zachodniej, ale dynamika wzrostu nieubłaganie spada, więc płace nie
będą mogły rosnąć w tak szybkim tempie jak dotychczas. Powracający z
zagranicy szybko wypełnią luki na rynku pracy, przyczyniając się do
dodatkowych napięć. Rząd powinien więc tworzyć mechanizmy, które
pozwoliłyby na wykorzystanie przez gospodarkę i administrację
potencjału oraz kwalifikacji (zwłaszcza w przypadku
profesjonalistów) osób powracających z emigracji. Pierwszą ze zmian
powinno być uproszczenie przepisów dotyczących rozpoczynania
działalności gospodarczej, czego drobny biznes nie może się doczekać
od kilkunastu lat.
Quelle PDN-NY(TD)