Dodaj do ulubionych

Przypowieść na Cancun

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 19:52
Przypowieść na Cancun
Mickey Z
10 września 2003 r.

W najbardziej odległych regionach Brazylii używa się siły roboczej, aby
wycinać wielkie pokosy cennych tropikalnych lasów deszczowych, aby zrobić
miejsce na uprawy eukaliptusa, który jest potem palony przez mężczyzn-
niewolników (którzy eksploatują ciała, umysły i dusze kobiet-niewolników
zmuszanych do prostutucji), aby wytworzyć węgiel drzewny do walcowni stali w
Brazylii, gdzie najubożsi z ubogich trudzą się za zapłatę nie pozwalającą na
przetrwanie, aby stal mogła być wysłana do zakładów General Motors w Meksyku
(GM jest obecnie największym pracodawcą po południowej stronie granicy),
gdzie najubożsi z ubogich znoszą pracę w okropnych warunkach, aby te części
do samochodów mogły być wysłane do zakładów GM w Stanach Zjednoczonych (około
50 proc. tego, co jest nazywane "handlem" to transakcje pomiędzy oddziałami
tej samej międzynarodowej korporacji), gdzie nawet najubożsi z ubogich z dumą
zaciągają pożyczki, aby posiadać samochód "made in USA", aby mogli zapychać
autostrady, które zostały wytyczone przez nieocenione ekosystemy, wypełniając
powietrze trującymi zanieczyszczeniami, gdy zbliżają się do punktu
samochodowego w antyzwiązkowym fastfoodzie, który zakupił wołowinę z bydła,
które kiedyś pasło się na ziemi oczyszczonej przez mężczyzn-niewolników,
którzy eksploatują ciała, umysły i dusze kobiet-niewolników w najbardziej
odległych regionach Brazylii...

Artykuł redakcyjny "New York Timesa" z 10 września 2003 r. pt. "Showdown in
Cancun" opisał to całkiem inaczej. "Protestujący będą starali się być tak
kolorowi i destrukcyjni, jak byli w 1999 r. w czasie spotkania WTO (Światowej
Organizacji Handlu) w Seattle, lecz ich rola jest teraz marginalna" -
zadeklarował NYT, zanim dodał: "Niewiele rzeczy może bardziej poprawić byt
większej ilości ludzi - również ponad miliarda tych, którzy walczą o życie za
dolara lub mniej na dzień – niż pozytywny wynik Cancun. Rozumiemy przez to
silne zaangażowanie WTO w stworzenie sprawiedliwego i wydajnego globalnego
rynku towarów rolniczych".

Podczas gdy media korporacyjne zaciemniają sprawy i kierują uwagę na bitwę
pomiędzy Dubyą (przezwisko George'a W. Busha - przyp. tłum.) z Osamą i
Saddamem, główny konflikt na tej planecie pozostaje niezmieniony:
globalizacja odgórna kontra globalizacja oddolna.

Proza Timesa stawia przed aktywistami wyzwanie, aby nazwać globalizację tym,
czym jest naprawdę. WTO, Bank Światowy, Międzynarodowy Fundusz Walutowy i
międzynarodowe korporacje są w istocie zmutowaną formą imperializmu
zarządzanego zdalnie. Stany Zjednoczone nie muszą wysyłać armii do innych
krajów. Wysyłają Disney'a i McDonaldsa z (zazwyczaj) niewypowiedzianą głośno
groźbą siły, która za nimi stoi. "Imperializm" jest słowem, którego obawia
się wielu dzisiejszych aktywistów, ale to słowo jest bardziej potężne niż
sądzimy. Używając określenia przeciwnika (globalizacja), pozwalamy mu je
definiować - i nas samych też.

Globalizacja nie jest ideą z natury złą. To przeciw imperializmowi zwracają
się protestujący. Globalizacja to coś, co przez ludzi na ulicach Cancun jest
właściwie popierane. Obustronnie korzystne globalne więzi są niezbędne. Jak
powiedział Michael Albert z "Z Magazine", celem jest zglobalizowanie
sprawiedliwości, a nie biedy, solidarności, a nie antysocjalności,
różnorodności, a nie konformizmu, demokracji, a nie posłuszeństwa, równowagi
ekologicznej, a nie samobójczej zachłanności.

Albo, jak tłumaczy to Arundhati Roy: "W obecnych okolicznościach,
powiedziałbym, że jedyną sprawą, którą warto globalizować, jest opór".

Kontakt z Mickeyem Z. pod adresem: mzx2@earthlink.net.

Oryginalny artykuł: Parable for Cancun - ZNet - 2003.09.10
Obserwuj wątek
    • Gość: V.C. Drugi dzień obrad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.09.03, 21:10
      Drugiego dnia obrad Światowej Organizacji Handlu (11.09) po raz kolejny w
      Centrum Konferencyjnym rozległy się głosy niezadowolenia działaczy organizacji
      pozarządowych. Około 20 osób skandowało hasła ,,Leki dla wszystkich narodów??
      oraz ,,Ludzie nie zyski??. Nie uniknięto także krytyki ze strony delegatów
      państw biednych, którzy przypuścili atak na USA i Unię Europejską za udzielanie
      dopłat do rolnictwa. Rzecznik europejskiego komisarza ds. rolnictwa ?
      Fischlera ? próbował uratować sytuację argumentując, że obecnie dopłaty są i
      tak niższe niż 10 lat temu. Ze wspólną inicjatywą wystąpiły Mali, Czad, Benin i
      Burkina Faso, które zażądały zniesienia do 2006 roku subsydiów na eksport
      bawełny. Ich zdaniem dopłaty w państwach bogatych skutkują milionami dolarów
      strat w ich krajach. Przedstawiciele USA ripostowali, że ich cła na bawełnę,
      które wynoszą 10%, są i tak niższe niż średnia światowa (56%) i cła w krajach
      biednych (100%) wobec czego nie zamierzają zgodzić się na zmniejszenie dopłat.
      (za "Gazetą Wyborczą")
      Nowo powstały blok krajów rozwijających się (22 członków w tym Argentyna i
      Turcja) odrzucił tzw. ,,nowe zagadnienia??, na których omówieniu tak bardzo
      zależy krajom bogatym. Już w Doha postanowiono, że ?nowe zagadnienia? nie będą
      rozpatrywane bez wyraźnego konsensusu wśród 146 krajów członkowskich WTO. A
      konsensusu nie może być przy wyraźnych rozbieżnościach w sprawie polityki
      rolnej.

      Po tragicznych wydarzeniach ze środy, kiedy to zginął członek delegacji
      koreańskiej, w Cancun wzmożono środki ostrożności. Na wszystkich drogach
      pojawiły się kontrole. Jedna z działaczek Greenpeace została zatrzymana przez
      patrol policji za posiadanie kserokopii materiałów dotyczących WTO (,,How does
      the WTO affect you, and why should you care about it???) a wypuszczono ją
      dopiero po ich przeczytaniu i stwierdzeniu, że nie są to nielegalne ,,materiały
      propagandowe??. Wszystkie pojazdy (nawet te akredytowane przy WTO) są
      przeszukiwane. Grupy policjantów stoją co 200 metrów a do Czerwonej Strefy
      przybył specjalny oddział do tłumienia demonstracji, którego funkcjonariusze
      wyposażeni są w drewniane pałki i opancerzone samochody. Na 2 głównych drogach
      prowadzących do Centrum Konferencyjnego co kilometr stoi metalowy płot z obsadą
      policyjną.

      Piątek (11.09) zaczął się od kolejnych protestów na terenie Centrum
      Konferencyjnego. Grupa działaczy Greenpeace i Food First skutecznie zakłóciła
      konferencję prasowa delegatów USA, na której omawiana była kwestia tzw.
      Biosafety Protocol (więcej w artykule ze środkowej kolumny). Demonstrujący
      głośno wyrażali swoje obawy, że USA może zażądać zmiany treści tego protokołu,
      co byłoby tragiczne w skutkach. W Meksyku, gdzie Biosafety Protocol nie
      obowiązuje, Stany Zjednoczone dumpingują genetycznie modyfikowaną żywność, co
      wpływa na wyludnienie wsi (około 600 osób dziennie przenosi się ze wsi do
      miasta). W odpowiedzi na samowolkę organizacji pozarządowych sekretariat WTO
      zakazał im uczestniczyć w konferencjach prasowych, które będą się odbywać do
      końca szczytu.

      źródło : www.pl.indymedia.org

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka