Gość: zyx
IP: *.rdu.bellsouth.net
13.01.02, 05:55
Gromem w plot 10:42 12-01-2002
Zolnierz Grom.
Skandalem nazwano w sztabie NATO przygotowania polskiego kontyngentu do wyjazdu do
Afganistanu. Nie wiadomo kiedy, i czy w ogóle wezmie udzial w akcji.
Wprawdzie 10 stycznia minal termin wyslania polskiego kontyngentu do Afganistanu, nasi zolnierze
moga jednak spokojnie wziac urlop. Nikt nie wie, kiedy i dokad maja jechac, a takze w jaki sposób
zostana przetransportowani. - Rzeczywiscie, nie wiemy, gdzie bedziemy stacjonowac - potwierdza
Jerzy Szmajdzinski, szef resortu obrony. Ponadto nie jest jasne, co zolnierze mieliby robic i kto zaplaci
za ekspedycje, skoro w budzecie MON nie ma na nia pieniedzy. Wbrew zapowiedziom, wiekszosc
majacych odbywac sluzbe w Afganistanie nie przeszla specjalnego treningu. Jedynie zolnierze Gromu
wyjechali do Zakopanego, jednak przeszli tam rutynowa zimowa zaprawe.
Nikt z dowództwa jednostek, których zolnierze mieliby uczestniczyc w misji, nie chce tego
komentowac. - Zalozono nam kaganiec informacyjny. Nie wolno nam rozmawiac z dziennikarzami.
Nie wolno nam mówic nawet tego, ze nie wolno nam rozmawiac - ujawniaja oficerowie z brygady w
Brzegu. Na temat wyjazdu nie chce mówic plk Lech Wozniak, dowódca kontyngentu. Sama nominacja
Wozniaka wzbudzila zdziwienie. - To ma byc operacja antyterrorystyczna, a szefem misji zostal
logistyk, który ma blade pojecie o dzialaniach jednostek specjalnych - twierdzi jeden z oficerów
jednostki Grom. Do Afganistanu nie poleci zas plk Roman Polko, szef Gromu. W Sztabie Generalnym
uznano bowiem, ze ma on za wysoki stopien, by dowodzic czescia kontyngentu, czyli 80 zolnierzami
jednostki specjalnej. Sztabowcy stwierdzili, ze mogloby to byc powodem konfliktu z dowództwem
kontyngentu.
Jest to o tyle dziwne, ze obecnosci Polski spodziewaja sie Amerykanie i Brytyjczycy, z którymi
wspólpracowal na Balkanach. Poza tym ukonczyl w USA kursy rangera, spadochronowy i
naprowadzania smiglowców. Gdy nie zostal wytypowany do operacji w Afganistanie, zglosil sie na
ochotnika. Jego propozycja zostala odrzucona przez MON. - Ktos musi zostac w kraju i dowodzic
pozostala czescia Gromu - tlumaczy plk Eugeniusz Mleczak, rzecznik ministra obrony narodowej.
W tej sytuacji zolnierze Gromu - jesli w ogóle wyjada - nie wezma udzialu w operacjach sil
specjalnych, beda natomiast ochraniac najwazniejsze osoby w dowództwie polskiego kontyngentu i
towarzyszyc konwojom. Grom de facto bedzie wiec agencja ochrony pozostalych zolnierzy, co jest
absurdem. Wyjazd naszych komandosów mialby sens, gdyby wspólpracowali oni z jednostkami
brytyjskiego SAS i amerykanskiej Delty. Na ten temat prowadzono rozmowy w Wielkiej Brytanii. Polski
zespól lacznikowy przebywa od kilku tygodni w bazie Tampa na Florydzie, gdzie znajduje sie
dowództwo operacji w Afganistanie. Komandosi Gromu mieli stacjonowac z Brytyjczykami w ich bazie
w Biafrze i uczestniczyc w operacjach z zolnierzami Delty ulokowanymi w rejonie Kandaharu. W ten
rejon zmierzaja z USA Krzyczace Orly, czyli 101. dywizja powietrzno-desantowa, która juz kilka razy,
m.in. w Kosowie, ubezpieczala operacje Gromu i zapewniala specjalistyczna lacznosc.
Wybuchl tez inny skandal zwiazany z wyslaniem naszego kontyngentu. Kilkudziesieciu zolnierzy z
jednostek w Opolu, Brzegu i Brodnicy nie chce wyjezdzac, mimo ze podpisali stosowne
oswiadczenia. O tej sprawie takze jest juz glosno w Kwaterze Glównej NATO w Brukseli. -
Podpisalismy zgode na wyjazd, poniewaz dano nam do zrozumienia, ze jesli tego nie zrobimy,
mozemy byc zwolnieni z wojska. Odbyloby sie to pod pozorem redukcji i oszczednosci - opowiada
oficer z 4. Pulku Przeciwchemicznego w Brodnicy.
Dariusz Rembelski
Pelny tekst "Gromem w plot " w najnowszym, 999 numerze tygodnika "Wprost", w sprzedazy od
poniedzialku 14. stycznia.