Dodaj do ulubionych

Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świata

17.10.03, 20:14
Tak naprawdę to Amerykanie prowadzą agresywną
ideologiczną wojnę religijną (nie tylko polityczną).
Walczą z resztą świata jako judeo-chrzescijanie
(naprawdę chodzi o judeo-protestantów).

Amerykanski generał Boykin jasno sie na ten temat
wypowiada: "my jesteśmy narodem wiernych", "naszym
wrogiem, który nas zaatakował, jest Szatan".

Czyli facet po prostu głosi ewangelię nienawisci wobec
niewiernych (muzułmanów, a może i wobec katolików),
uznaje ich za Szatana..itp.
To jest ten amerykanski dżihad. Fanatyzm identyczny,
jak u nielicznych grupek fanatycznych muzułman.

I to nie jest jeden generał. Amerykanscy dżihadowcy są
teraz bardzo mocni (mają swojego prezydenta i całą
kabałę wokół niego) i stali za agresją na Afganistan i
Irak. Teraz planują kolejne etapy świetej wojny -
agresję na Syrię i Iran.



www.msnbc.com/news/980841.asp?cp1=1
“But who is that enemy? It’s not Osama bin Laden. Our
enemy is a spiritual enemy because we are a nation of
believers. You go back and look at our history, and you
will find that we were founded on faith. Look at what
the writers of our Constitution said. We are a nation
of believers. We were founded on faith.”


“And the enemy that has come against our nation is a
spiritual enemy. His name is Satan. And if you do not
believe that Satan is real, you are ignoring the same
Bible that tells you about God. Now I’m a warrior. One
day I’m going to take off this uniform and I’m still
going to be a warrior. And what I’m here to do today is
to recruit you to be warriors of God’s kingdom.”

“That means we’ve got a commitment to Israel. That
mean’s it’s a commitment we’re never going to abandon.
Obserwuj wątek
    • Gość: Mosul Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ IP: *.smlw.pl / 10.0.2.* 17.10.03, 21:20
      Rosyjski generał Kalesonow powiedział,że szatan zagraża światu.Tylko
      prawosławie jest zdolne stawić mu skutecznie czoło.Znany rabin Rabinowitz
      podczas modlitwy wezwał do walki z szatanem,który opanował ziemię.Czarownik z
      plemienia gulu-gulu wezwał wyznawców do walki z białym człowiekiem,bo jest on
      sługą szatana.
      Wattu,wnioski sam wyciągnij.Dobrze Ci to idzie.
      • watto Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ 18.10.03, 17:34
        Jak nie wiesz, o co tu chodzi, to nie bierz sie za pisanie.
    • Gość: doku Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie ... IP: *.chello.pl 18.10.03, 22:46
      ... dla terrorystów i innych czerwonych morderców. Niedobitki sowieckiego
      imperium! Wasz koniec już bliski
      • Gość: V.C. Doku - jesteś jak zwykle żałosny IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.10.03, 22:56
        Gość portalu: doku napisał(a):

        > ... dla terrorystów i innych czerwonych morderców. Niedobitki sowieckiego
        > imperium! Wasz koniec już bliski

        Bin Laden niedobitkiem sowieckiego imperium ? surprised

        • Gość: doku To nie wiesz, skąd się wziął terroryzm IP: *.chello.pl 19.10.03, 01:43
          Pamiętasz olimpiadę w Niemczech sterroryzowaną przez Palestyńczyków? Wiesz, kto
          finansował palestyńskich terrorystów po 1968? A nie wiesz, że międzynarodówkę
          terrorystyczną założyli sowieci? Terrorystów finansowali i szkolili Niemcy z
          NRD, Czesi, Libijczycy, Syryjczycy. Islamiści zaczynali od najemników z
          Niemiec, dopiero potem wykształcili własne kadry.
          • Gość: V.C. "Czerwony" bin Laden IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.03, 12:31

            "Bezgranicznie zaangażowany w tę atykomunistczną krucjatę Osama bin Laden
            znalazł sposobność do wykazania się odwagą i wiarą , co do tego świadkowie są
            zgodni. Wyzwolenie Afganistanu stało sie jego osobistym dżihadem . Wrażliwy
            na 'męczeństwo braci afgańskich gnębionych przez Moskwę' (...)"

            źródło : Roland Jacquard "Osama bin Laden" , Katowice 2001
            • Gość: doku Pokochaliście tego Ladena jak Papieża. IP: *.chello.pl 19.10.03, 18:38
              A przecież nie jest on jedynym terrorystą. Nie jest przywódcą międzynarodówki
              terrorystycznej. Nie jest nawet przywódcą największej organizacji
              terroryztycznej. Ja piszę o całym światowym terroryzmie, założonym i rozwijanym
              przez sowietów i ich satelitów, a wy bronicie się tak głupio.

              To tak jakbym napisał, że lewicowcy to źli ludzie, a wy byście się bronili
              pokazując mi jakiegoś mordercę z USA, który jest członkiem jakiejś prawicowej
              organizacji rasistowskiej.

              Wyjątek potwierdza regułę. Poza tym Laden zdradził swoich dobroczyńców i
              przeszedł na stronę czerwonych, dołączając tym samym do innych czerwonych grup
              terrorystycznych.

              Zresztą gdzie wasza logika, komuszki? Aby zostać terrorystą, Laden musiał
              zdradzić USA i przejść na stronę czerwonych. Nie ma żadnych organizacji
              terrorystycznych wspieranych przez któreś z państw NATO. Terroryści to lewica,
              a przykład Ladena tylko to potwierdza.
              • Gość: P.S.J. Re: Pokochaliście tego Ladena jak Papieża. IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.08.04, 20:04
                A Iran-contras? To chyba nie było legalne ugrupowanie.... i przypomnij sobie,
                kto je finansowal.
        • Gość: Blong on wierzy w bajki :) IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 19.10.03, 01:58
          moze mu podrzuce fotke brzezinskiego /to musial byc ultrakomuch smile))/ z
          ladenem smile
          • cs137 Tylko głuppol albo matto... 19.10.03, 02:16
            Tylko głuppol albo matto-
            ł wierzy w to, co pisze watto.
            • Gość: V.C. cs137 ... poetą :-0 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 19.10.03, 11:50
              cs137 napisała:

              > Tylko głuppol albo matto-
              > ł wierzy w to, co pisze watto.

              Tylko rymy częstochowskie ... wink
            • Gość: Blong csie czy ty w ogole przeczytales IP: *.zabkowska.sdi.tpnet.pl 19.10.03, 15:05
              co on cytowal ? tu masz link dla pewnosci bo obawiam sie, ze skrytykowales cos
              bo napisal to watto bez wiedzy o tym co napisal

              www.msnbc.com/news/980841.asp?cp1=1
              tego zrodla chyba nie bedziesz kwestionowal ?
    • Gość: busz Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ IP: *.netspace.net.au 19.10.03, 14:35
      Tomasz Tabako

      Brutalna gęba Ameryki


      Potężne państwo, które szuka wojen, i społeczeństwo, które coraz bardziej się
      zamyka. Militaryzacja klasy politycznej. Setki Lepperów rozpartych w fotelach w
      Waszyngtonie i tysiące rozmodlonych nacjonalistów. To właśnie Ameryka pod
      rządami Busha..

      W amerykańskim kampusie huczy. Nie od demonstracji, jak w latach 60., lecz od
      dyskusji. Niektórzy profesorowie i studenci są tak radykalni w krytyce
      administracji George'a W. Busha, że posuwają się do stwierdzenia, iż prezydent,
      aby przedłużyć swą kadencję, gotów byłby dokonać zamachu stanu i przedstawić go
      jako akcję antyterrorystyczną podjętą w obronie bezpieczeństwa państwa.

      W ogromnej, zróżnicowanej dziś i skłóconej Ameryce kampus jest, rzecz jasna,
      tylko jednym z wielu miejsc, gdzie toczy się spór o przyszłość kraju. Ale to
      właśnie tu można usłyszeć: "Spór o obalenie dyktatury Saddama Husajna nie jest
      sporem o Irak. Jest sporem o duszę USA i kształt świata. Jest to spór o to, czy
      Ameryka pozostanie demokracją, jaką wychwalał niegdyś Alexis de Tocqueville,
      czy też stanie się karlejącym duchowo imperium".

      Im dłużej słucham Amerykanów przerażonych tempem zmian, tym wyraźniej widzę, że
      Stany Zjednoczone, jakich obrazu dostarczają najważniejsze polskie media, i
      Stany, w których żyją Amerykanie, to dwa różne kraje. Być może przydałby się
      ktoś z autorytetem na miarę markiza Astolphe'a de Custine'a, autora
      sławnych "Listów z Rosji", by Polakom otworzyć oczy. Wyobraźmy sobie, że markiz
      nagle opuszcza Petersburg, który wizytował w roku 1839, i przez Polskę rusza do
      Ameryki. Przejeżdżając przez Warszawę, de Custine odnotowałby, że w Polsce spór
      o Irak pozostaje sporem o Irak. Antyrosyjski i antytotalitarny uraz oraz
      geopolityczny i kulturowy proamerykanizm każą polskim mężom stanu widzieć w
      wojnie Busha nie poligon imperialny, lecz akcję podjętą w imię amerykańskiej
      tradycji wolnościowej. Wspierane mitem Ameryki, Stany Zjednoczone są bowiem
      nadal postrzegane jako misjonarz wolności, a społeczeństwo amerykańskie - jako
      wzór społeczeństwa otwartego.

      Przemierzywszy ocean, markiz nie mógłby się jednak nadziwić. Znalazłby potężne
      państwo, które szuka wojen, i społeczeństwo, które coraz bardziej się zamyka.
      Zauważyłby militaryzację klasy politycznej. Ekspansjonizm biurokracji.
      Pasywność mas. Przygnębione grupki dysydentów. Dostrzegłby setki amerykańskich
      Lepperów rozpartych w fotelach w Waszyngtonie i tysiące rozmodlonych
      nacjonalistów, na tle których nawet Radio Maryja nie jest wystarczająco
      religijne i patriotyczne. Dostrzegłby, że liberalna twarz Ameryki przemienia
      się w odrażającą gębę fanatyka.

      Sześć twarzy imperializmu

      Być może zgodziłby się ze mną - przybłędą z Warszawy pracującym w kampusie w
      Chicago - że o obliczu współczesnej Ameryki decyduje sześć ideologicznie
      odrębnych, lecz współdziałających ze sobą formacji. Razem tworzą one nowy
      amerykański idiom, który przekształca Waszyngton w stolicę imperium.

      EWANGELICCY FUNDAMENTALIŚCI - wobec których Liga Polskich Rodzin jawi się jako
      bastion tolerancji. Słabo rozumiani nad Wisłą, są w Stanach wszechobecni. Ich
      tubą jest The New Christian Right (Nowa Chrześcijańska Prawica) oraz sieć
      programów ewangelizujących w radiu i telewizji. Ich siłą - miliony rozmodlonych
      słuchaczy i widzów. Dla republikańskich polityków to miliony zdyscyplinowanych
      wyborców.

      Główną postacią tej formacji jest charyzmatyczny Pat Robertson, baptysta z
      Regent University. Jego uczniem - John Ashcroft, prokurator generalny USA,
      entuzjasta kary śmierci, cenzury, podsłuchów i policyjnej kontroli państwa nad
      obywatelem, a także wojny na Bliskim Wschodzie, która poprzedzi ustanowienie
      Królestwa Bożego na ziemi.

      Traktując Biblię jak poradnik agitatora, Ashcroft i inni chrześcijańscy
      lunatycy są przekonani, że aby Chrystus powtórnie zstąpił na ziemię, Państwo
      Izrael musi sprowokować wojnę grożącą mu unicestwieniem, co doprowadzi do
      apokalipsy, a w końcu - do zbawienia całego rodu ludzkiego. Tych wpływowych w
      Waszyngtonie proroków można by określić za pomocą oksymoronu - antysemiccy
      proizraelici. To oni, czekając na Drugie Przyjście Chrystusa, organizują wiece
      pod Białym Domem, by wyrazić poparcie dla polityki premiera Ariela Szarona. Im
      twardszy Szaron, tym bliżej wojny, czyli do raju.

      ŻYDOWSCY FUNDAMENTALIŚCI - choć zakrawa to na żart - zawarli z chrześcijańskimi
      antysemitami sojusz pragmatyczny. Z pasją uczestniczą w kampaniach wyborczych
      na wszystkich szczeblach. Wspierają tych, którzy deklarują poparcie dla ambicji
      terytorialnych Likudu. Ich antyarabska retoryka skutecznie zagłusza głosy
      pojednania reprezentowane przez takie grupy jak Tikun czy Peace Now. Oponentów
      neutralizują, przyklejając im etykietkę antysemitów, a myślących inaczej
      rodaków - epitetem "samonienawidzący się Żyd".

      Znamienne, że swoją tożsamość polityczną definiują nie wedle tradycyjnej
      opozycji liberalizm - konserwatyzm; podstawowym kryterium jest dla nich
      stosunek do polityki Szarona. Przykładem - Daniel Pipes, były wykładowca,
      założyciel organizacji Campus Watch. Jak przystało na pilnego ucznia senatora
      McCarthy'ego, pisuje donosy na amerykańskich profesorów, którzy mówią o łamaniu
      praw człowieka w Palestynie.

      Ku etnocentryzmowi dryfują też eksliberałowie, jak filozof Michael Walzer czy
      prawnik Alan Dershowitz. Ich artykuły i grube księgi, pisane ongiś w
      imię "postępu całej ludzkości", są dziś jedynie świadectwem tego, jak Umysł
      Racjonalny kapituluje przed Umysłem Plemiennym. Dershowitz, profesor Harvardu i
      apologeta tortur jako metody śledczej, chciałby z etyki Boga etnicznego -
      mściwego, a nie miłosiernego - uczynić doktrynę prawną USA.

      RADYKALNI NEOKONSERWATYŚCI, pośród których - jest w tym przewrotna logika -
      wielu wywodzi się z dawnej radykalnej lewicy, jak David Horowitz, Richard
      Perle, Charles Krauthammer czy William Kristol. Ich organem jest pismo "Weekly
      Standard", ich manifestem - program "Nowe amerykańskie stulecie". Rozczarowani
      rewolucją kulturalną lat 60. i 70., najpierw dołączyli do obozu Raegana, a
      dziś - podzielając wizję Samuela Huntingtona o nieuniknionym starciu Zachodu i
      Orientu - są architektami "doktryny Busha". Głoszą mesjanizm geopolityczny,
      który - sięgając po wypróbowane instrumenty (Pentagon, wojnę prewencyjną) -
      stanie się podstawą nowego porządku - oświeconego absolutyzmu amerykańskiego. W
      imię tej wizji od kierownictwa Partii Republikańskiej żądają leninowskiej wręcz
      dyscypliny. To stąd, z obszarów neokonserwatywnej utopii i religii władzy (a
      nie z tradycji teksaskiego izolacjonizmu), czerpie Bush swoją wzgardę dla Karty
      ONZ i protokołu z Kioto, dla międzynarodowych praw i konwencji.

      Istotę neokonserwatyzmu trafnie uchwycił Norman Mailer. Demokracja - pisał
      niedawno na łamach "New York Review of Books" [w artykule przedrukowanym
      w "Gazecie" z 19-21 kwietnia - red.] - ze swej natury jest szlachetna i dlatego
      zawsze jest zagrożona. Jeśli bowiem wziąć pod uwagę ciemne strony naszej
      psychiki, do których odwołuje się neokonserwatyzm, najbardziej naturalnym
      systemem rządów dla większości ludzi byłby faszyzm. Ten ostatni - pisze Mailer -
      nie wymaga takiej odwagi i troski jak pielęgnowanie demokracji.

      Nieliczni, lecz dobrze zorganizowani neokonserwatyści są tym silniejsi, im
      bardziej apatyczna i cyniczna staje się milcząca większość Amerykanów.
      Przejawem schyłku masowej demokracji był werdykt sądu najwyższego, który w roku
      2000, po skandalach wyborczych na Florydzie, de facto wybrał prezydenta USA.

      KORPORACYJNA AMERYKA, czyli "koledzy z prywatnego klubu golfowego". Ich
      reprezentantem jest wiceprezydent Dick Cheney, były prezes koncernu
      Halliburton, zwany "naftowym Machiavellim". W ostatniej dekadzie on i jego
      klubowi koledzy w sposób bezprecedensowy nakręcali proces korupcji
      amerykańskiej klasy politycznej. Zgodnie z
      • Gość: busz Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ IP: *.netspace.net.au 19.10.03, 14:39
        Tomasz Tabako - c.d.

        KORPORACYJNA AMERYKA, czyli "koledzy z prywatnego klubu golfowego". Ich
        reprezentantem jest wiceprezydent Dick Cheney, były prezes koncernu
        Halliburton, zwany "naftowym Machiavellim". W ostatniej dekadzie on i jego
        klubowi koledzy w sposób bezprecedensowy nakręcali proces korupcji
        amerykańskiej klasy politycznej. Zgodnie z zasadą "cierpliwej zachłanności"
        tłoczyli pieniądze w krwiobieg wspomnianych wyżej trzech formacji ideowych,
        ufając - i nie bez racji - że ich fanatyzm zadziała jak polityczny walec.
        Walec, który sprasuje znany nam świat do postaci homogenicznego rynku, na
        którym firmy amerykańskie nie będą już miały tylu strategicznych konkurentów
        (także tych ze zjednoczonej Europy).

        Ten biznesowy imperializm jest w prasie amerykańskiej omawiany bez zażenowania.
        Mało tego, komentarzom na temat przyszłych podbojów gospodarczych towarzyszy
        patriotyczny triumfalizm.

        PROWINCJONALNA, RASISTOWSKA AMERYKA, zwłaszcza ta z republikańskiego Południa,
        gdzie nieufność wobec obcych, dwukolorowa (biało-czarna) etyka oraz przekonanie
        o własnej niewinności i wrodzonej ludowej dobroci rywalizują z kultem pistoletu
        i przemocy "w słusznej sprawie". To tu najszybciej gęstnieje obskurancki
        szowinizm. Tu zwłaszcza - ośmielę się powiedzieć - Ameryka zaczyna przypominać
        Niemcy z wczesnych lat 30.

        To tu dzięki ksenofobicznej retoryce biali Amerykanie z dolnych warstw
        społecznych ("white trash") mogą przez moment poczuć się ludźmi "lepszymi" -
        łudząc się, że tak wiele ich łączy z białymi milionerami. Oto razem należą do
        formacji lepszej rasowo czy kulturowo - co pozwala kompensować frustracje
        związane z obniżającym się statusem. A status obniża się tym bardziej, im
        szybciej zmienia się struktura gospodarcza USA, a tradycyjne profesje i
        stanowiska pracy znikają z amerykańskiego rynku i przenoszą się do Trzeciego
        Świata. To właśnie materialnie rozeźleni Amerykanie pod koniec marca br.
        niszczyli tysiące płyt kompaktowych antywojennej piosenkarki Natalie Maines z
        zespołu Dixie Chicks, spalili kilka amerykańskich książek antywojennych,
        rzucali cegłami w okna Arabów z Detroit i domagali się natychmiastowego
        zwolnienia z uczelni tych profesorów, którzy mają czelność zgłaszać wątpliwości
        wobec wojny Busha. Bycie przeciw Bushowi oznacza, że dysydenci są w jednej
        partii z Moskwą i Paryżem - zdrajcy, pięknoduchy, łamagi...

        W podtrzymaniu nastrojów euforii wojennej kluczową rolę odgrywają dwa elementy -
        integrujący politykę narodową stary, purytański mit o szczególnej misji
        Ameryki w świecie oraz koncentracja na rynku mediów. Wprawdzie wciąż istnieje
        wiele liberalnych pism, jak "Village Voice" czy "Boston Globe", ale ich głos
        jest ledwie słyszalny w konfrontacji z siłą ogólnokrajowych korporacji
        medialnych.

        Wśród gigantów specjalizujących się we wprawianiu w nacjonalistyczny trans
        wymienić trzeba przede wszystkim telewizję Fox, która w serwisie informacyjnym
        zamiast wiadomości podaje komentarze. Na falach Radia AM - najbardziej
        popularnego, opartego na mocnych podstawach finansowych - rządzi
        ultrakonserwatywny publicysta Rush Limbaugh i setki jego klonów. Ktoś mógłby
        się zdziwić, dlaczego tego samego dnia w różnych stacjach radiowych nadających
        w różnych miejscowościach słyszy się identyczne obelgi. Albo dlaczego tak łatwo
        można z Radia AM dowiedzieć się, gdzie i o której godzinie - w stu różnych
        miastach - odbędą się demonstracje popierające prezydenta, podczas gdy ani
        słowem nie wspomina się o manifestacjach antywojennych. Dzieje się tak, gdyż
        niemal codziennie sztaby medialne Heritage Foundation i Republican National
        Committee przygotowują dla spikerów z AM slogany i propozycje tematów do
        dyskusji ze słuchaczami.

        Uniformizacja (zanik) debaty objęła też wysokonakładowe pisma, a gwiazdy
        dziennikarstwa coraz częściej dokonują duchowego harakiri. Oto Bob Woodward
        z "Washington Post" - ongiś symbol niezależności pióra, postrach Richarda
        Nixona z czasów Watergate - dziś zajmuje się głównie pisaniem hagiografii
        Busha. Debaty jest tym mniej, im większa jest koncentracja kapitału na rynku
        mediów. Weźmy choćby koncern Hollinger International skupiający kilkanaście
        konserwatywnych dzienników, w tym "Chicago Sun - Times" i "The New York Sun", w
        którego radzie nadzorczej zasiada wspomniany już Richard Perle.

        Z tej perspektywy prezydent Bush jawi się jako produkt medialny Hollinger
        International. Jednego dnia wystąpi w roli sprawnego menedżera, innym razem
        jako "swój chłop" - gotów reprezentować każdy program, który napiszą jego
        doradcy i pastor. Jest uosobieniem imperium, potrzebnym zarówno białym
        biedakom, jak i bezbarwnym miliarderom.

        I wreszcie DWORSCY HUMANIŚCI nadający administracji Busha oblicze ludzi
        zatroskanych o losy USA i świata. Weźmy choćby Josepha Nye'a z Uniwersytetu
        Harvarda, autora "Paradoksu amerykańskiej siły". To postać jakby wyjęta z
        kart "Czarodziejskiej góry" Tomasza Manna - współczesny Naptha, protoplasta
        faszyzmu, wyśmiewający dylematy etyczne staroświeckiego Settembriniego.
        Amerykański Naptha zdaje sobie sprawę, że nieautoryzowana przez ONZ napaść na
        watażkę z Bagdadu oznacza demontaż świata kompromisów i z trudem, od pół wieku
        budowanego forum stosunków międzynarodowych. Dla Nye'a jednak po 11 września
        kompromisy stały się zbyteczne. To wtedy uprawomocniła się nowa doktryna
        moralna: "Jesteś za lub przeciw, nie ma trzeciej drogi", "Karz podług zasady
        domniemania winy", "Zabijaj zło nawet potencjalne".

        Włączam telewizor. Gdy patrzę na płonący Bagdad, winą za nadciągające
        barbarzyństwo obarczam takich "humanistów" jak Naptha z Harvardu. To właśnie
        dzięki nim i ich sojuszowi z "misjonarzami", a także dzięki zamorskiej
        ignorancji podtrzymującej, jak w Polsce, mit o dobrodusznej "ziemi Lincolna" -
        tężeje brutalna twarz Ameryki.

        wiecej patrz: www.irak.pl
        • Gość: emigrant Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 19.10.03, 16:11
          No to nie pozostaje nam nic innnego, tylko po tych pseudointelektualnych
          wywodach, zrobic nowa rewolucje pazdziernikowa i wrocic do do demokracji ludowej
          w PRL ze Zwiazkiem Zdradzieckim na czele. Co za stek bzdur. Ktos kiedys
          powiedzial, ze jest tylko jedna rzecz gorsza od klamstwa - polprawde i taki
          wlasnie jest etn " artykul". Na szczescie to tylko szczekanie ratlerka za
          przejezdzajacym samochodem.
          "Panowie" - wasze najwieksze nieszczescie polega na tym, ze w swoje
          nieudolnosci, nie jestescie nic w stanie zrobic, zeby podwazyc sile
          amerykanskiego systemu, potegi gospodarczej, politycznej i naukowej
          • Gość: V.C. do emigranta i nie tylko IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.03, 22:07
            Gość portalu: emigrant napisał(a):

            > "Panowie" - wasze najwieksze nieszczescie polega na tym, ze w swoje
            > nieudolnosci, nie jestescie nic w stanie zrobic, zeby podwazyc sile
            > amerykanskiego systemu, potegi gospodarczej, politycznej i naukowej

            Więcej niż jeden na pięciu Amerykanów cierpi nędzę, podczas gdy w
            kontynentalnej Europie Zachodniej odsetek ten waha się wokół 8 proc. O 60
            proc. więcej dzieci umiera w pierwszym roku życia w USA niż we Francji czy
            Niemczech. Dysproporcja między bogactwem i nędzą jest w Stanach Zjednoczonych
            znacznie większa niż gdziekolwiek w kontynentalnej Europie (lub tamże 20 lat
            temu).

            źródło : www.gazeta.pl

            P S Czy mam jeszcze ponownie przytoczyć artykuł o głodzie w USA z
            amerykańskiego dziennika ?
        • watto Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ 20.10.03, 19:44
          Ten artykuł to obowiązkowa lektura dla każdego, kto chce
          mieć jakieś pojęcie o USA.
          • Gość: emigrant Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ IP: *.wbrmfd01.mi.comcast.net 21.10.03, 01:56
            Chcialem wam napisac przyjedzcie i zobaczcie, ale poco? Zreszta i tak was nie
            wpuszcza ze stara legitymacja partyjna i notatnikiem propagandzisty. Takiego
            steku krytynstw i bzdur juz dawno nie widzialem. Amerykanie tak sie przerazili
            jak sie o tym dowiedzieli, ze juz ustawiaja sie w kolejce po wizy pod ambasada
            Korei pln.
            Poniewaz nie ma z kim dyskutowac, to tylko dla przykladu jedno pytanie - skoro
            wszyscy tak gloduja w USA, to dlaczego w innych postach piszecie o grubasach
            amerykanskich. Aha, rozumiem, puchna z glodu.
            Panowie(?), udawajcie chociaz, ze nie jestescie matolkami.
            • Gość: ok Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 21.10.03, 06:12
              שגךיךות ישראל ורשח
          • Gość: kapitalizm Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ IP: *.oc.oc.cox.net 23.11.03, 04:16
            Tak, bylo tu duzo smiechu z tego raportu o glodujacych w USA. Okazalo sie, ze
            za glodujacego uznano kazdego kto w ankiecie wyznal, ze ominal conajmnie dwa
            posilki(z trzech dziennie) w ciagu ostaniego tygodnia.
            Podobnie bylo z tymi co sie nie chca ubezpieczyc, ich tez wliczono to
            statystyki jako przymusowo nie ubezpiwczeni! A prawda jest taka, ze wiekszosc
            mlodych i silnych w USA nie chce placic skladek, slusznie uznajac, ze
            prawdopodobienstwo przewleklych i drogich chorob jest znikome.
            Tego wyboru nie maja Polacy ani inni w EU!
    • watto Amerykańskie szalenstwa z bronią atomową 27.10.03, 18:34

      www.telegraph.co.uk/news/main.jhtml?xml=/news/2003/10/26/wnuke26.xml&sSheet=/portal/2003/10/26/ixportal.html&secureRefresh=true&_requestid=175717

      "Influential advisers at the Pentagon are backing the
      development of a new generation of low-yield nuclear
      weapons - so-called mini-nukes - in a controversial
      report to be published this autumn.

      The DSB's findings envisage a revamped nuclear arsenal
      made up of small-scale missiles whose explosive impact
      would be easier to control and could be targeted at
      smaller aggressive states. The most radical part of the
      report argues for a move away from the Cold War view of
      nuclear arms as catastrophic weapons of last resort."
    • watto U.S. Begins Hypersonic Weapons Program 22.11.03, 20:41
      www.informationclearinghouse.info/headlines.htm

      New Scientist: November 21, 2003

      "The US military has begun development of an ultra-high
      speed weapons system that would enable targets virtually
      anywhere on Earth to be hit within two hours of launch
      from the continental US."
      • Gość: Partyz Zapmnial mattol o wyprawach krzyzowych? IP: *.dsl.snfc21.pacbell.net 23.11.03, 07:06
        Oh to byly czasy kiedy judeo-protestant Karol Lysy, a potem judeo-protestanci
        Filip i Izabella dawali popalic jihadzistom. A potem ten judeo-protestant
        Sobieski (nie wspomne o judeo-protestantach pod Lepanto). Tak naprawde to
        judeo-protestanci a potem "oswieceni" atakowali katolikow za napasc na Religie
        Pokoju. Teraz katolicy poddali ale judeo-protestanci i niektorzy oswieceni
        zauwazyli ze katolicy mogli miec racje. Czasy sie zmieniaja (tempora mutantur
        nos mutamur in illis).
        --------
        Tak naprawdę to Amerykanie prowadzą agresywną
        ideologiczną wojnę religijną (nie tylko polityczną).
        Walczą z resztą świata jako judeo-chrzescijanie
        (naprawdę chodzi o judeo-protestantów).
    • watto Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ 26.12.03, 20:48
      www.ajc.com/thursday/content/epaper/editions/thursday/news_f3ae87e9410ba1e400df.html

      Calling themselves Christian Zionists, the evangelicals are increasingly viewed as a political lifeline by influential Israelis who are eager for allies to fight what they see as a rising global tide of hate aimed at Jews and Israel.

      The strategic alliance with "groups that are friends and special allies" -
      • watto Ci ludzie po prostu są szaleni... 26.12.03, 20:51
        A najważniejsze jest tu stwierdzenie Robertsona :

        "The entire world is being convulsed in a religious struggle -
        • Gość: Mike Re: do emigranta i nie tylko IP: *.proxy.aol.com 27.12.03, 09:04
          Jak czyta sie taka komunistyczna propagande, przypominaja sie od razu slowa
          wicepremiera M. Jagielskiego, ktory w 1980 roku ubolewal nad dola
          amerykanskiego robotnika, ze musi on placic 20 zl. za jedno jajko, czyli kilka
          razy wiecej jak robotnik polski.

          Gość portalu: V.C. napisał(a):

          >Więcej niż jeden na pięciu Amerykanów cierpi nędzę, podczas gdy w
          >kontynentalnej Europie Zachodniej odsetek ten waha się wokół 8 proc.

          Kazdy kraj ustala swoja granice ubostwa, ktora jest zalezna od wielu czynnikow
          ekonomicznych w danym panstwie. W EU poprzeczka ta ustawiona jest duzo nizej
          jak w USA, m.in. z uwagi na fakt, ze dochod na jednego mieszkanca w EU jest
          ponad 50% nizszy jak w USA. Wg ostatniego raportu Parlamentu EU, 55 mln.
          mieszkancow EU zyje w nedzy.(w przyszlym roku liczba ta podwoi sie po przyjeciu
          nowych krajow, w tym Polski). Chyba, ze przyjmnie sie standarty polskie, wg
          ktorych tylko 18% Polakow zyje w biedzie smile
          W USA 11,8% ludnosci zyje w biedzie (wg amerykanskich standartow).

          >O 60proc. więcej dzieci umiera w pierwszym roku życia w USA niż we Francji czy
          >Niemczech.

          Propagandzisci zawsze lubia operowac golymi liczbami. Gdyby V.C. byl
          wyksztalcony lub wiedzial cos o medycynie, nie kompromitowl by sie jak dziecko.
          Ale tonocy lapie sie brzytwy.
          Procenty prawie zgadzaja sie. W USA (2002r) na 1000 urodzonych dzieci
          smiertelnosc do 1-go roku wynosi 6,44. We Francji i Niemczech odpowiednio: 4,37
          i 4,23 osoby. Jednak nie w tych liczbach jest istota roznicy miedzy medycyna w
          USA, ktora stoi duzo wyzej jak w EU. W Ameryce medycyna na duza skale pozwala
          ratowac ciaze tzw. wysokiego ryzyka, ktore rozwiazuje sie juz w 24 tyg. W tej
          grupie jest najwieksza smiertelnosc 31,5%. W krajach Europy zach. w wiekszosci
          przypadkow ciaze takie koncza sie pozniejszym obumarciem plodu i nie moga byc
          wziete do powyzszych statystyk. Inny wplyw ma tez zroznicowanie etniczne i
          rasowe spol. amerykanskiej. Kobieta afrykanska jest 3,5 raza bardziej narazona
          od kobiety bialej na przedterminowe rozwiazanie ciazy. (stanowi to grupe 29%
          zgonow). Sa to uwarunkowania fizjologiczne i standard zycia przyszlej matki nie
          ma tutaj bezposredniego wplywu.

          >Dysproporcja między bogactwem i nędzą jest w Stanach Zjednoczonych
          >znacznie większa niż gdziekolwiek w kontynentalnej Europie (lub tamże 20 lat
          >temu).

          Europejskie spoleczenstwo w porownaniu z amerykanskim nie jest bogate, zyja
          rowno i biednie. Podobnie bylo i jest w Polsce.

    • watto Czy USA używa już minibomb nuklearnych? 28.12.03, 18:31
      Artykuł jest nie tylko o tym. Warto przeczytać całość America's War for Global Domination.


      www.informationclearinghouse.info/article5428.htm

      While there is no firm evidence of the use of mini-nukes in the Iraqi and Afghan war theatres, tests conducted by Canada's Uranium Medical Research Center (UMRC), in Afghanistan confirm that recorded toxic radiation was not attributable to 'heavy metal' depleted uranium ammunition (DU), but to another unidentified form of uranium contamination:

      "some form of uranium weapon had been used (...) The results were astounding: the donors presented concentrations of toxic and radioactive uranium isotopes between 100 and 400 times greater than in the Gulf War veterans tested in 1999." www.umrc.net
    • watto Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ 28.12.03, 20:21
      www.informationclearinghouse.info/article5429.htm

      ABC (Australia) Radio Interviews Gore Vidal
      Wednesday 24 December 2003


      MONICA ATTARD: Do you think that Tony Blair's zeal will eventually see him falling in behind Washington if Washington makes a decision to extend this war and go after Syria? He says he won't, but do you think that's possible?

      GORE VIDAL: Well, I'm sure he says that, but what he will do is a different thing. I think he's got himself in pretty deep and I don't think he's worked out enough of an exit to get out of it because they are going to go into Syria.

      MONICA ATTARD: You believe that?

      GORE VIDAL: I know that, and also Iran has been marked too. I hope it isn't going to happen, I hope that the American people will wake up and stop the junta.

      MONICA ATTARD: How do you know that they're going to go into Syria or Iran? Why do you say you know that?

      GORE VIDAL: I have connections in Washington and I know that this is a decision that has been made. Things do go wrong and things don't happen.

      ...

      GORE VIDAL: You should read the New York Times this morning. There were four major stories about the crimes of Syria, how it was really in with they found the terrorists there, and so it means that Iraq had been supporting terrorism and this and that, mostly stories are made up or totally distorted. But the New York Times is a voice of the regime and a voice with really a sort of desire for war and expansion in that part of the world.
    • czubas Modl sie duzo waciu. Allach Ci wybaczy... 29.12.03, 00:44
      ....wybaczy tepote, nienawisc blizniego. Da Ci w reke bron i kaze strzelac do
      niewiernych. Im wiecej zabijesz, tym wiecej hurys dostaniesz w niebie...
      Tak trzymaj waciu.
    • de_oakville Kilka "naiwnych" spostrzezen 29.12.03, 03:44
      A) Fakty geograficzne
      =====================

      Powierzchnia Izraela: 20 770 km kw.
      Powierzchnia jeziora Ontario (najmniejszego z Wielkich Jezior Amerykanskich): 19 527 km kw

      Izrael jest zatem panstwem bardzo niewielkim pod wzgledem powierzchni, tylko o 6,3%
      wiekszym od Jeziora Ontario i ponad 15 razy mniejszym od Polski.

      Calkowita powierzchnia najwazniejszych panstw Arabskich:

      Algeria: 2 381 740 km kw
      Maroko: 446 550 km kw
      Libia: 1 759 540 km kw
      Tunezja: 163 610 km kw
      Arabia Saudyjska: 1 960 582 km kw
      Jordania: 89 213 km kw
      Egipt: 1 001 450 km kw
      Irak: 437 072 km kw
      Liban: 10 400 km kw
      Kuwejt: 17 820 km kw
      Zjednoczone Emiraty Arabskie: 82 880 km kw
      Jemen: 527 970 km kw
      Syria: 185 180 km kw
      ___________________________________________
      Razem: 9 064 007 km kw

      A wiec laczny obszar panstw Arabskich jest niemal rowny powierzchni USA
      (okolo 6 % mniejszy od USA, z tym ze panstw
      Arabskich jest jeszcze wiecej np: Qatar). Ten obszar jest ok. 29 razy wiekszy od
      Polski.

      Ludnosc Izraela (2002): 6 mln

      Ludnosc panstw Arabskich:


      Algeria: 32 mln
      Maroko: 31 mln
      Libia: 5 mln
      Tunezja: 10 mln
      Arabia Saudyjska: 23 mln
      Jordania: 5 mln
      Egipt: 71 mln
      Irak: 24 mln
      Liban: 4 mln
      Kuwejt: 2 mln
      Zjednoczone Emiraty Arabskie: 2 mln
      Jemen: 19 mln
      Syria: 17 mln
      ___________________________________________
      Razem: 245 mln

      Czyli tylko 13% mniej niz USA (281 mln), ponad 6 razy wiecej niz Polska i
      ponad 40 razy wiecej niz Izrael.

      B) Fakty historyczne
      ====================

      Podczas II wojny swiatowej Zydzi byli bestialsko mordowani. Gdyby mieli wlasne
      panstwo, to bylby ktos kto by sie za nimi ujal. Przez dlugi czas nie bylo nikogo
      ktoby stanal w ich obronie. Dlatego powstanie panstwa Izrael bylo dla nich takie
      wazne.
      Z faktow geograficznych widac, ze w konfrontacji z Arabami, Zydzi sa strona slabsza
      i nie maja teoretycznie zadnych szans. Odnosili jednak sukcesy militarne dzieki pomocy
      USA. Podobno Palestynczycy nie zgadzali sie nigdy na istnienie panstwa Izrael i zawsze
      chcieli "zepchnac Zydow do morza". Nie udalo im sie to poniewaz USA stanely po stronie
      "slabszego". USA musza stac po czyjejs stronie. Staneli po stronie Zydow, bo widocznie
      to im bardziej odpowiada. Gdyby zajeli pozycje neutralna to Arabowie by pewnie
      zwyciezyli. Zydzi chyba jednak powinni miec wlasne panstwo, chociazby takie male.
      Jezeli nie w Palestynie to gdzie, na Madagaskarze? Arabowie maja wspolnie i tak mnostow ziemi.
      Egipt wydaje sie tak chyba do tego podchodzic, byc moze sie myle.
    • watto judeoprotestanci już jadą do Iraku nawracać 29.12.03, 19:28
      Judeoprotestanci już jadą do Iraku nawracać i wlaczyć z islamem.
      Jeszcze raz... kto tu jest agresorem i fanatykiem religijnym?

      www.portal.telegraph.co.uk/news/main.jhtml?xml=/news/2003/12/27/wirq27.xml&sSheet=/news/2003/12/27/ixhome.html


      US Christian evangelists want to "save Muslim souls" in Iraq, writes David Rennie in Cleveland


      American Christian missionaries have declared a "war for souls" in Iraq, telling supporters that the formal end of the US-led occupation next June will close an historic "window of opportunity".

      ...

      "Southern Baptists have prayed for years that Iraq would somehow be opened to the gospel," his appeal began. That "open door" for Christians may soon close.

      "Southern Baptists must understand that there is a war for souls under way in Iraq," his bulletin added, listing Islamic leaders and "pseudo-Christian" groups also flooding Iraq as his chief rivals.

      The missionaries are mainly evangelicals who reject talk of Muslims and Christians worshipping the same God.

      Jerry Vines, former head of the Southern Baptist Convention, has described the Prophet Mohammed as a "demon-obsessed paedophile". Franklin Graham, son of Billy Graham and the head of Samaritan's Purse, a big donor to Iraq, has described Islam as a "very evil and wicked religion".
    • watto co robi teraz gen. Boykin? 11.04.04, 18:43
      www.guardian.co.uk/Iraq/Story/0,2763,1102940,00.html

      Israeli advisers are helping train US special forces in aggressive counter-insurgency operations in Iraq, including the use of assassination squads against guerrilla leaders, US intelligence and military sources said yesterday.
      ...
      The new counter-insurgency unit made up of elite troops being put together in the Pentagon is called Task Force 121, New Yorker magazine reported in yesterday's edition.

      One of the planners behind the offensive is a highly controversial figure, whose role is likely to inflame Muslim opinion: Lieutenant General William "Jerry" Boykin.
      In October, there were calls for his resignation after he told a church congregation in Oregon that the US was at war with Satan, who "wants to destroy us as a Christian army".
      "He's been promoted a rank above his abilities," he said. "Some generals are pretty good on battlefield but are disastrous nearer the source of power."
      • watto co robi teraz gen. Boykin? Torturuje 12.05.04, 17:59
        story.news.yahoo.com/news?tmpl=story&cid=578&ncid=578&e=2&u=/nm/20040511/ts_nm/iraq_abuse_general_dc

        WASHINGTON (Reuters) - The U.S. Army general under investigation for anti-Islamic remarks has been linked by U.S. officials to the Iraqi prisoner abuse scandal, which experts warned could touch off new outrage overseas.
        ...
        "This will be taken as proof that what happened at Abu Ghraib (prison) is evidence of a broader culture of dehumanizing Arabs and Muslims, based on the American understanding of the innate superiority of Christendom," said Chris Toensing, editor of Middle East Report, a U.S.-based quarterly magazine.
    • watto 'Promise Keepers' 10.08.04, 19:45
      www.thetruthseeker.co.uk/article.asp?ID=1951
    • watto Re: Amerykański dżihad - prawdziwe zagrożenie świ 19.08.04, 19:46
      news.myway.com/top/article/id/422048|top|08-18-2004::23:10|reuters.html

      WASHINGTON (Reuters) - A U.S. Army general violated Pentagon rules by failing to properly clear speeches in which he described the war on terror as a Christian battle against Satan and should be punished, according to an inspector general's report obtained by Reuters on Wednesday.
    • watto Wszędzie widzą "szatana"" 07.11.04, 17:35
      W Somalii gen. boykin widział Szatana na deskorolce (tak wyglądało na zdjęciu).
      Zrobił sobie nawet zdjęcie.
      Teraz US Maryny boją sie i widzą szatana w Faludży.

      iraqwar.mirror-world.ru/tiki-read_article.php?articleId=29653

      American Marines attack Fallujah

      Colonel Gary Brandl of the United States Marine Corps commented:
      "The enemy has a face. It is Satan's. He is in Fallujah, and we are going to destroy him."
    • watto Amerykańscy ewangelicy biorą na cel katolików 27.11.04, 21:05
      Amerykańscy ewangelicy biorą na cel katolików, buddystów i innych. Nie tylko islam.
      Szczególnie iteresujące są tu ataki, na katolicyzm, papieża i Matkę Boską.
      Uważają to wszystko za dzieło szatana. Powinno otworzyć oczy wielu.

      Ten film to propagandówka tych bolszewików "ewangelicznych".

      nyc.indymedia.org/newswire/display/133600/index.php
    • Gość: def Bush ogłosił świętą wojnę na inauguracji IP: 207.44.180.* 22.01.05, 20:15
      Wieczną wojnę o "wolność"" i "demokrację amerykańską"
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=13&w=19734166&a=19750857

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka