Gość: EUROMIR
IP: *.cm-upc.chello.se
16.01.02, 05:56
LIST OTWARTY DO PANA ADAMA MICHNIKA
Motto :
/�/ " Prymas Polski i polski prezydent, polski premier i warszawski rabin powiedzieli niemal jednym głosem,
że hołd ofiarom zbrodni w Jedwabnem winien służyć sprawie polsko-żydowskiego pojednania w prawdzie.
Niczego bardziej nie pragnę. Jeśli stanie się inaczej, będzie to również moja wina. Również za to będę
odpowiedzialny."
(Końcowy fragment artykułu A.Michnika, "Szok Jedwabnego", GW i The New York Times, 2001-03-17)
Szanowny Panie,
jutro upływa równa, dziesięciomiesięczna rocznica opublikowania przez Pana artykułu "Szok Jedwabnego",
jednocześnie na łamach GW i The New York Times.
Jest więc okazja, aby sprawdzić - na ile ten ważki tekst nieulotny - , którego jest Pan autorem, wytrzymał
próbę czasu. Jest to ważne z wielu - sądzę - wzglądów.
Po pierwsze - poparł Pan - dziś możemy mówić o ogromnej Pańskiej naiwności - bez żadnych zastrzeżeń, tezę
ogłoszoną w książce J.T.Grossa p.t. "Sąsiedzi".
Jak wiemy , autor twierdzi tam, że mord jedwabieński, w czasie II wojny, jest popełniony przez Polaków.
Nie jakichś tam Polaków, lecz przez konkretną , polską ludność miasteczka, stanowiącą połowę liczby
mieszkańców, na drugiej połowie - stanowionej przez polskich Zydów. Sąsiedzi mordowali tam sąsiadów, a
miejscowi Polacy stali się mordercami z inspiracji własnej, nie niemieckiej. Paląc w jedwabieńskiej
stodole żywcem 1600 Zydów, Polacy zostali - nie zapominajmy o wskazanych przez Grossa innych jeszcze
miejscach - wspólnikami hitlerowców w zagładzie Zydów na ziemiach polskich.
Po drugie. Nie oczekując na żadne badania historyków, archiwistów, komisji śledczej IPN - nagłośnił Pan,
tę polską, (co jeszcze niestwierdzone), zbrodnię w szczegółach ,(podając nawet liczbę ofiar), i angażując w tym
celu, nie tylko swoją GW, ale i jedną z najbardziej opiniotwórczych gazet na świecie - NYT.
Zdawał przecie sobie Pan sprawę, że ukazanie się Pańskiego artykułu, w tak dużych i ciężkich gatunkowo
nośnikach, stwarza trudno odwracalne fakty. Niesie za sobą konsekwencje.
Jako historyk i dziennikarz, wiedział Pan też , że podawanie do wiadomości publicznej niesprawdzonych
i niezweryfikowanych informacji, jest grzechem głównym w fachach, którymi się Pan para. A jednak podjął
Pan to ryzyko. Czy zdawał Pan sobie sprawę z konsekwencji tego kroku ?
Po trzecie. Decydując się na firmowanie słabo udokumentowanej tezy J.T.Grossa, zaangażował Pan w to
przedsięwzięcie cały swój, bezsprzecznie wielki autorytet. Autorytet, który zdobył Pan dzięki historycznym,
bezdyskusyjnym zasługom, w wieloletniej, pełnej wyrzeczeń, ryzyka i cierpień, walce o wolną Polskę i
demokrację w naszym kraju. Jak rzadko kto w Polsce, dysponował Pan kapitałem społecznego zaufania.
Jak rzadko kto, bez sensu go Pan przetracił.
Jutro - 17 stycznia 2002 - upływa dziesięć miesięcy od nadania przez Pana sprawie Jedwabnego, tego tak
ponurego dla Polski i Polaków rozgłosu. Rozgłosu, który nobilitował Pan własnym nazwiskiem.
I choć śledztwo IPN jeszcze trwa, możemy chyba już pokusić się na częściowe podsumowanie, (proponuję),
oparte tylko na potwierdzonych faktach.
A jak one wyglądają ?
Ponieważ IPN nie ogłosił jeszcze oficjalnego wyniku śledztwa - nie kuśmy się na stwierdzenie ostateczne -
kto był autorem zbrodni. Poczekajmy cierpliwie do ogłoszenia jego rezultatu. Natomiast, skoro znane już są
oficjalne badania mogił, (na podstawie częściowej ekshumacji), stwierdżmy, że Pańskie słowa z 17-03-2001,
w artykule będącym przedmiotem tego listu - są nieprawdziwe. Jakie słowa ? Cytuję :
."/�/strasznym szokiem stała się książka Jana Tomasza Grossa "Sąsiedzi", która ujawniła prawdę o mordzie
1600 Żydów w Jedwabnem dokonanym polskimi rękami/�/"
Ponieważ prof. Andrzej Kola kierujący pracami ekshumacyjnymi stwierdza ponad wszelką wątpliwość, że
w swoim raporcie przedstawił wyniki badań mówiące o około 300 ofiarach /Rzeczpospolita 10-072001/, to
znaczy bezsprzecznie, iż liczba ofiar podana przez Pana jest nieprawdziwa.
Szanowny Panie Adamie Michnik,
skoro nie dopełnił Pan jako dziennikarz i historyk podstawowego obowiązku weryfikacji żródeł i padł Pan
(sądzę) ofiarą szarlatana, żądam od Pana wyciągnięcia z tego faktu konsekwencji. Naturalnie to, iż puścił Pan
w świat fałszywe informacje dotyczące ilości ofiar, nie może być tylko Pańską prywatną sprawą.
Pańską prywatną sprawą jest utrata przez Pana wiarygodności.
Natomiast wprowadzenie w błąd międzynarodowej opinii publicznej - prywatną sprawą nie jest.
Wierzę, że jako człowiek honoru, opublikuje Pan - w najbliższym czasie - w Gazecie Wyborczej i The New
York Times, tekst - o objętości podobnej temu sprzed dziesięciu miesięcy , w którym - niekoniecznie od razu
samobiczując się - poinformuje Pan opinię publiczną o błędzie faktograficznym dotyczącym ilości ofiar.
Mam nadzieję, że uznaje Pan jako historyk, że ta kwestia ma znaczenie - bez względu na cokolwiek -
pierwszorzędne.
Jeżeli chce Pan - tak jak Pan to deklaruje w motto, które zapożyczyłem z Pańskiego artykułu - służyć sprawie
polsko-żydowskiego pojednania ,to "�aby nie stało się inaczej, aby nie była to Pańska wina" - żądam aby
przywrócił Pan światu prawdę.
Euromir
������������������������������������������..
Wszystkie osoby na Forum, które zgadzają się z przedstawionymi tu postulatami proszę o pomoc
w upublicznieniu tego listu.